suche
30.10.06, 18:23
Studiuje analityke medyczną i jestem oburzona nazewnictwem jakiego używa się
aby okreslić stan pochwy.
Chodzi mi oczywiście o o stopień czystości/nieczystości pochwy. To bardzo
przykre ze o kobiecie, która ma jakąś infekcje bakteryjną mówi się np że ma 2
stopień nieczystości pochwy. Sugeruje że kobieta sie nie myje, jest jakąś
fleją itd.,a może to być wywołane przyjmowanie antybiotyków z powodu innej
dolegliwości ( chodzi mi że antybiotyki niszczą równiez zabwienne dla pochwy
pałeczki kwasu mlekowego), a przecież może to się przytrafić każdej z nas tak
samo jak chorujemy na zapalenie płuc.
Kiedy bada się plwocine, krew czy materiał pobrany spod napletka nigdy nie
okresla się go jako "nieczystego"
Może przesadzam, ale dla mnie taka terminologia bardzo oburza .