Gość: lolyta
IP: *.mia.bellsouth.net
17.06.03, 21:50
Zaczynam nowy watek a propos Waszych watpliwosci bo jak jest kolo 90 wpisow
to moj komp sie buntuje.
Gość portalu: BD napisał(a):
> Witam,
>
> Gość portalu: tad napisał(a):
>
> > > Macieju drogi, po pierwsze przywileje dla ciezarnych kobiet to przywi
> leje
> > > DZIECKA, a to, ze dziecko jest chwilowo niejako wewnatrz kobiety, to
> inna
> > > sprawa na ktora feministki wplywu nie maja.
>
> > Lolyto droga! Proszę o rozwinięcie tej myśli.
>
> Ja też poproszę. Pomysł przyznam - bardzo ciekawy.
>
> Zwłaszcza w kontekście prawa do aborcji, którego domagają się niemal
wszystkie
> feministki. Kobieta w ciąży (czyli tam naprawdę dziecko?) ma przywileje już
w
> pierwszych miesiącach ciąży, czyli w okresie gdy feministki uważają, że
można
> płód usunąć. Zgodnie z tym tokiem rozumowania prawo do aborcji byłoby
prawem
> dziecka do popełnienia samobójstwa zgodnie z wolą rodziców? Intrygujące...
>
> pozdrawiam,
>
> BD
Udajecie tylko idiotow w tym momencie, prawda?
1. Nie jest prawda, ze wylacznie feministki uwazaja ze plod mozna usunac.
Jest wiele feministek ktore ze wzgledu na wyznawane przez siebie wartosci
moralne nie uzyja nawet RU-cos tam. Feministki sa jedynie za tym, aby ci,
ktorzy wyznaja inne wartosci, mieli prawo wyboru - bo w tej kwestii nie
sposob jednoznacznie rozstrzygnac, kto ma racje.
Malo tego - niejednokrotnie do usuniecia ciazy kobiete zmusza potencjalny
ojciec ktory "nie jest gotow na zostanie ojcem". Nie mozna nazwac feministka
ani takiego typa, ani kobiety, ktora poslusznie zrobi to, co jej pan i wladca
kaze.
2. Przywileje ciezarnych kobiet to miedzy innymi prawo do pracy w warunkach
nieszkodliwych dla zdrowia i w okreslonym kodeksie pracy wymiarze godzin.
Przeciez jest proste jak drut, i blagam was, nie wmawiajcie mi ze mozna z tym
polemizowac, ze praca w niektorych warunkach nie zaszkodzi doroslej kobiecie,
nie zaszkodzi rowniez tej samej kobiecie kiedy ona jest w ciazy, ale
zaszkodzi jej dziecku. To ono sie urodzi z niska waga albo zatruciem
organizmu, nie matka.
3. Moze to zdumiewajace, ale to naprawde nie jest ciemna sprawka feministek,
ze kobiety rodza dzieci. Ciekawa skadinad jestem, jak byscie zareagowali,
gdyby wasza ciezarna zona byla zmuszona przez szefa do pracy wsrod
szkodliwych chemikaliow lub oparow dymu papierosowego itp. Nie podobaloby wam
sie to, prawda? Ze wzgledu na zdrowie dzidziusia, prawda? O, czyzbyscie byli
feministkami?
4. Niektorzy uwazaja plod za dziecko, inni nie. Feminizm nie ma z tym nic,
ale to nic wspolnego. Ci, ktorzy uwazaja ze to "tylko" plod, nie maja nic
przeciwko usunieciu go. Ci, ktorzy uwazaja, ze to juz czlowiek, a w kazdym
razie zaslugujaca na szacunek forma zycia, tego szacunku sie domagaja i tyle.
Ka pe wu?