Dodaj do ulubionych

parytety płci

IP: 195.94.203.* 26.06.03, 16:52
dlaczego 50% górników to nie kobiety?, dlaczego połowa hutników, kolejarzy,
policjantów... itd
Feministki szafując argumentami o równości chcą wyrwać ciepłe posadki li
tylko jedynie,
kłaniam się
Edward
Obserwuj wątek
    • yamadei Re: parytety płci 26.06.03, 17:05
      Gość portalu: chudyy napisał(a):

      > dlaczego 50% górników to nie kobiety?, dlaczego połowa hutników, kolejarzy,
      > policjantów... itd
      > Feministki szafując argumentami o równości chcą wyrwać ciepłe posadki li
      > tylko jedynie,
      > kłaniam się
      > Edward


      A to ty nie wiesz demagogu dla ubogich ze nadal obowiazuja przepisy o pracy
      chronionej kobiet i rejestr zawodow ktorych kobietom nie wolno wykonywac chocby
      chcialy? Zapytaj lepiej jak to jest ze akuray w tych zawodach ktorych kobietom
      nie wolno wykonywac sa kilkudziesieciotysieczne odprawy, a jak zamkna dajmy na
      to tkalnie, to tkaczki dostaja kopa w dupe zamiast odpraw.
      O ile wiem to feministki od dawna juz sie domagaja likwidacji urzedowej listy
      zawodow zakazanych dla kobiet, wiec mowiac krotko koles: pieprzysz glupoty.
      • Gość: chudyy nie rozmawiam z chamami IP: 195.94.203.* 26.06.03, 17:13
        yamadei napisała:
        > koles: pieprzysz glupoty.
        • yamadei Re: nie rozmawiam z chamami 26.06.03, 18:45
          Gość portalu: chudyy napisał(a):

          > yamadei napisała:
          > > koles: pieprzysz glupoty.


          O kolega delikatny widze. Prosze bardzo, moze byc uprzejmie: miales tak silna
          potrzebe poupierdliwiania sie ze nie sprawdziles co piszesz. Inteligentny
          czlowiek najpierw mysli a potem pisze. Ty odwrotnie: najpierw piszesz te, no
          jak im tam, rzeczy inteligentne inaczej a potem sie obrazasz.
          A teraz mozesz sobie ze mna nie rozmawiac, twoja strata.
    • sharon_s Re: parytety płci 26.06.03, 18:58
      > Feministki szafując argumentami o równości chcą wyrwać ciepłe posadki li
      > tylko jedynie,

      a jakie zawody to sa cieple posadki??
      • Gość: emigracja Re: parytety płci IP: *.crowley.pl 26.06.03, 22:11
        Oj sharon jak ty nie znasz życia, ciepłe posadki to np. pielęgniarki, salowe w
        szpitalach,opiekunki w domach pomocy społecznej, wspomniane wyżej tkaczki i
        inne równie wysoko płatne za to lekkie zawody...
        • sharon_s Re: parytety płci 26.06.03, 22:20

          > Oj sharon jak ty nie znasz życia, ciepłe posadki to np. pielęgniarki, salowe
          w
          > szpitalach,opiekunki w domach pomocy społecznej, wspomniane wyżej tkaczki i
          > inne równie wysoko płatne za to lekkie zawody...

          tak, trzeba bronic cieplych posadek alfonsow zanim przyjda je wyrwac burdel
          mamy.
    • Gość: chudyy rozmowa jest naprawdę interesująca IP: 195.94.203.* 27.06.03, 09:15
      albo obrazić albo wyśmiać...
      oczywiście, że salowe czy kasjerki łatwego życia nie mają, ale nie o tym
      pisałem w swojej zaczepce tylko powiedzieć chciałem, że parytety płci są dość
      wybiórczo traktowane. Koleżanki po prostu ściemniają, że im "system męski"
      utrudnia bo nie jesteście dość dobre by bez argumentów politycznych pracę
      lepszą dostać. Pracodawcy są be? A jaki problem samej firmę zarejestrować i
      stać się pracodawcą? I wtedy można zatrudnić wszystkie biedne wykorzystywane
      koleżanki i stworzyć świetnie prosperującą firmę.
      powodzenia,
      Edward
      • Gość: KR$ Walka z wiatrakami... IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 27.06.03, 10:48
        Chudyy i tak sie nie uda...
        • Gość: chudyy nie można się poddawać IP: 195.94.203.* 27.06.03, 11:42
          Gość portalu: KR$ napisał(a):
          > Chudyy i tak sie nie uda...

          całkiem odpuścić nie można bo koleżanki miłe okropną demagogię uprawiają i
          tylnymi drzwiami starają się forsować to co normalnymi demokratycznymi
          procedurami nie udaje się osiągnąć.
          pozdrawiam,
          Edward
          • Gość: emigracja Re: nie można się poddawać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.03, 12:44
            Jesli myślisz, ze tak cos zmienisz, to sie mylisz. Co najwyzej dostaniesz
            odcisków od klawiatury. Poza tym zapowiada sie ładny weekend. Moze lepiej
            pojedź gdzieś z ładna dziewczyną...
            • Gość: chudyy Re: nie można się poddawać IP: 195.94.203.* 27.06.03, 12:56
              Gość portalu: emigracja napisał(a):
              > pojedź gdzieś z ładna dziewczyną...

              Ty mi nie mów co mam robić ;)

              a może by tak coś o meritum?

              pozdrawiam,
              Edward
              • Gość: emigracja Re: nie można się poddawać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.03, 13:23
                Coś ty taki nerwowy, ja z czystej życzliwości, chyba,że nie lubisz dziewczyn,
                albo sam(a) jesteś dziewczyną.Na meritum nie mam czasu bo własnie wyjeżdżam z
                ładnym chłopakiem pa...
                • Gość: chudyy Re: nie można się poddawać IP: 195.94.203.* 27.06.03, 14:16
                  Gość portalu: emigracja napisał(a):
                  > Coś ty taki nerwowy, ja z czystej życzliwości, chyba,że nie lubisz dziewczyn,
                  > albo sam(a) jesteś dziewczyną.Na meritum nie mam czasu bo własnie wyjeżdżam z
                  > ładnym chłopakiem pa...

                  nerwowy? oczek nie widać?
                  miłego wyjazdu
      • yamadei nieprawda, jest nudna i glupia jak i temat watka 27.06.03, 14:49
        A jak ci mowie: chlopie sprawdzaj zanim cos napiszesz to sie obrazasz. Czy to
        tajemnicze "meritum" to ma niby byc rada by kobiety same zakladaly wlasne
        firmy? A statystyk sprawdzic to nie laska? Prawie polowa malych firm (o ile
        pamietam 45%) jest prowadzona i zarzadzana przez kobiety, wiec po co ta gadka?
        Wymysl sobie inna zaczepke, tylko najpierw pomysl, sprawdz a potem wciskaj
        enter.
        A zeby bylo jasne: parytety to IMO glupota, prawie tak samo wielka jak twoje
        demagogiczne popisy. Bo w idei parytetow chodzi o wladze a nie o prawo do
        pracy, i dlatego cala twoja "prowokacja" to intelektualne przedszkole.
        • Gość: chudyy yamadei, nie rozmawiam z nieuprzejmymi osobami IP: 195.94.203.* 27.06.03, 14:54
          jak nie widzisz w jakim stylu się zwracasz to trudno, miej pretensje do siebie,
          że nie będę tracił czasu na wyszukiwanie argumentów w zalewie niechęci jaką
          mnie obdarzasz,
          rozmawiam tylko o meritum i tylko grzecznie,
          pozdrawiam,
          Edward


          yamadei napisała:

          > A jak ci mowie: chlopie sprawdzaj zanim cos napiszesz to sie obrazasz. Czy to
          > tajemnicze "meritum" to ma niby byc rada by kobiety same zakladaly wlasne
          > firmy? A statystyk sprawdzic to nie laska? Prawie polowa malych firm (o ile
          > pamietam 45%) jest prowadzona i zarzadzana przez kobiety, wiec po co ta
          gadka?
          > Wymysl sobie inna zaczepke, tylko najpierw pomysl, sprawdz a potem wciskaj
          > enter.
          > A zeby bylo jasne: parytety to IMO glupota, prawie tak samo wielka jak twoje
          > demagogiczne popisy. Bo w idei parytetow chodzi o wladze a nie o prawo do
          > pracy, i dlatego cala twoja "prowokacja" to intelektualne przedszkole.
          • yamadei to nie gadaj sam z soba 27.06.03, 16:04
            Facet nie rozsmieszaj mnie. Nie tobie uczyc mnie uprzejmosci. Twoja naiwna
            prowokacyjka sama w sobie byla przede wszystkim nieuprzejma, a glupia to
            dopiero na drugim miejscu. A im dalej tym gorzej:

            "Koleżanki po prostu ściemniają, że im "system męski"
            utrudnia bo nie jesteście dość dobre by bez argumentów politycznych pracę
            lepszą dostać."

            To cytat z ciebie jakbys nie wiedzial. Jak zakladasz chamowate watki to nie
            oczekuj ze beda cie za to witac z kwiatami.
            I nie udawaj obrazonego, bo prawda jest taka ze potrafisz tylko obrazac innych
            za to argumentow nie masz zadnych.
            Zegnam, EOT.
            • Gość: KR$ Re: to nie gadaj sam z soba IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 02.07.03, 11:03
              Dobrze prosze Pani - to wobec powyzszego jak to jest ze wedlug Waszych teorii
              mamy dyskryminacje kobiet w miejscu pracy skoro praktycznie polowa miejsc pracy
              jest posiadana, zarzadzana przez kobiety? Czyzby kobiety na stanowiskach
              uwazaly ze jednak lepiej miec mezczyzne za podwladnego? A moze jednak uwazaja
              ze najwazniejsze jest przygotowanie merytoryczne (przynajmniej ja natykalem sie
              do tej pory tylko na takich szefow - zatrudniali i mezczyzn i kobiety).

              Pzdr
              • yamadei Re: to nie gadaj sam z soba 02.07.03, 12:02
                Gość portalu: KR$ napisał(a):

                > Dobrze prosze Pani

                ???


                - to wobec powyzszego jak to jest ze wedlug Waszych

                ???



                teorii
                > mamy dyskryminacje kobiet w miejscu pracy


                A gdzie ja napisalem ze IMO kobiety sa dyskryminowane w miejscu pracy? Wcale
                tak nie uwazam.


                skoro praktycznie polowa miejsc pracy
                >
                > jest posiadana, zarzadzana przez kobiety?


                Napisalem wyraznie ze _polowa_malych_firm_ a to nie znaczy to samo co
                polowa_wszystkich_miejsc_pracy



                Czyzby kobiety na stanowiskach
                > uwazaly ze jednak lepiej miec mezczyzne za podwladnego?


                Watpie. Ze statystyk to nie wynika. Bezrobocie wsrod kobiet jest tylko troche
                wyzsze niz wsrod mezczyzn, w dodatku statystyki obejmuja czesc kobiet
                zajmujacych sie dziecmi czyli tylko teoretycznie bezrobotnych.


                A moze jednak uwazaja
                > ze najwazniejsze jest przygotowanie merytoryczne (przynajmniej ja natykalem
                sie
                >
                > do tej pory tylko na takich szefow - zatrudniali i mezczyzn i kobiety).
                >


                To jakies bzdurne pomysly ze niby kobiety-szefowe mialyby zatrudniac wg innych
                zasad niz mezczyzni, chyba zreszta autorstwa autora watka, on lubi takie
                demagogie. Mialem kobiete szefa, teraz moim szefem jest facet i wiekszych
                roznic w zarzadzaniu ludzmi nie widze.
                Pozdro.
    • Gość: chudyy raz jeszcze - gdzie jest pies pogrzebany IP: 195.94.203.* 27.06.03, 16:20
      gadki szmatki... ciach

      użyto argumentu, że 45% firm należy do kobiet. Może i tak, ale sednem tego co
      chciałem powiedzieć jest to, że system nie będzie lepszy jeśli stworzy się
      parytety płci bo kobiety mają pełne możliwości działania. Mogą zakładać firmy i
      realizować swoje postulaty, a to jak długo takie firmy pociągną to już zupełnie
      inna histora. Odwiedziłem stronę poświęconą przedsiębiorczości wśród kobiet i
      tam natknąłem się na wątek, że kobiety właścicielki zachowują się tak samo jak
      faceci. Czyli łatwo jest mówić ale trudniej zrobić. Jak kobieta jest szefem to
      tak samo jak facet nie kwitnie ze szczęścia jak pracownice idą na macierzyński.

      50% kobiet do górnictwa -> argument jest po to, żeby pokazać, że faceci wcale
      nie obsadzają samych lukratywnych stanowisk. Równie dobrze mogę napisać, żeby
      50% kasjerów to byli faceci. Trudna i źle płatna praca to doświadczenie każdej
      płci.

      Gdyby argument parytetowy był prawdziwy to byłoby możliwe przeforsowanie go
      poprzez założenie partii feministycznej ---
      • sharon_s Re: raz jeszcze - gdzie jest pies pogrzebany 27.06.03, 19:56
        zgadzasz sie, ze ciezka praca nalezy zarowno do kobiet jak i do mezczyzn to
        dlaczego sie dziwisz, ze feministkom chodzi o cieple posadki(swoja droga
        jakie), przeciez to normalne, ze kazdy chcialby miec jak najcieplejsza posadke.
        poza tym musze Ci powiedziec, ze chlopcy naprawde walcza o swoje dobrzeplatne
        posadki. szkoda tylko, ze na tak niskim poziomie, jak na przyklad dzieje sie to
        na studiach MBA w Polsce.
        • Gość: chudyy się dziwię IP: 195.94.203.* 30.06.03, 10:17
          sharon_s napisała:
          > zgadzasz sie, ze ciezka praca nalezy zarowno do kobiet jak i do mezczyzn to
          > dlaczego sie dziwisz, ze feministkom chodzi o cieple posadki(swoja droga
          > jakie), przeciez to normalne, ze kazdy chcialby miec jak najcieplejsza
          posadke.

          bo żeby ją zdobyć chcecie klucza parytetu, który nie ma nic wspólnego z
          przygotowaniem itd. Naturalnie nie chcę powiedzieć, że faceci są tylko super.
          Ale używacie ciągle argumentu, że 70% to faceci. Ok, a jaka jest proporcja
          wśród nowo przyjmowanych? Ile lat trzeba by było 100% kobiet przyjmować żeby
          dojść do parytetu 50/50?

          jestem przeciwny parytetom tak samo jak demokracji socjalistycznej. Ludzie są
          równi wobec prawa bez względu na .... itd. Jak parytety płci to czemu nie
          parytety wieku? Czemu młodzież nie jest reprezentowana w urzędach i
          parlamencie? A co z osobami w podeszłym wieku?

          Dlaczego najwięcej kobiet w sejmie ma LPR?

          Parytety są oszukiwaniem ludzi po prostu, wmawianiem im, że wystarczy proporcje
          płci ustanowić i już się poprawi kobietom. Tak się składa, że interesy trochę
          inaczej się przecinają i w rodzinie dobro wszystkich osób i płci się liczy.

          miłego dnia,
          Edward
    • Gość: doku A gdzie logika? IP: *.chello.pl 28.06.03, 19:26
      Gość portalu: chudyy napisał(a):

      > dlaczego 50% górników to nie kobiety?, dlaczego połowa hutników, kolejarzy,
      > policjantów... itd
      > Feministki szafując argumentami o równości chcą wyrwać ciepłe posadki

      Pomyśl logicznie. Kobiet jest tyle samo co mężczyzn, jeżeli więc tak mało
      kobiet pracuje w wymienionych przez Ciebie zawodach, to tym więcej jest ich
      chętnych do pracy w innych zawodach, do których mężczyźni tak bardzo się nie
      pchają. Popatrz na strajkujących np. górników, to mężczyźni pragną tak
      pracować, kobiety ich nie zmuszają do pracy, tak jak nie zmuszają speleologów
      do taplania się w błocie po ciemku. Kobieta woli przyjść zwiedzić jaskinię,
      kiedy jest już pięknie oświetlona.

      Tym większą niesprawiedliwością jest, że mężczyźni tego nadmiaru kobiet nie
      dopuszczają do innych zawodów.
      • Gość: chudyy wolne są tylko firmy prywatne IP: 195.94.203.* 30.06.03, 10:11
        Gość portalu: doku napisał(a):
        > Tym większą niesprawiedliwością jest, że mężczyźni tego nadmiaru kobiet nie
        > dopuszczają do innych zawodów.

        jak to nie dopuszczają?
        ja tu widzę milczący znak równości pomiędzy mały udział = blokują mężczyźni
        upatrzyłyście sobie administrację. Ja od lat pracuję w mediach i agencjach
        reklamowych (naprawdę dobrze tu zarabiamy) i jest tu pełno kobiet. W mojej
        obecnej firmie jest ich ciut więcej niż facetów. To samo było w telewizji itd.
        Są to sektory gdzie trzeba walczyć o swoje, prywatne firmy i nie widzę żeby
        działa się tu komuś krzywda. Stąd atakownie administracji postrzegam jako walkę
        o ciepłe posadki z klucza politycznego, a nie merytorycznego.

        pozdrawiam,
        Edward
        • yamadei Re: wolne są tylko firmy prywatne 30.06.03, 11:45
          Gość portalu: chudyy napisał(a):

          >
          > jak to nie dopuszczają?
          > ja tu widzę milczący znak równości pomiędzy mały udział = blokują mężczyźni
          > upatrzyłyście sobie administrację. Ja od lat pracuję w mediach i agencjach
          > reklamowych (naprawdę dobrze tu zarabiamy) i jest tu pełno kobiet. W mojej
          > obecnej firmie jest ich ciut więcej niż facetów. To samo było w telewizji
          itd.
          > Są to sektory gdzie trzeba walczyć o swoje, prywatne firmy i nie widzę żeby
          > działa się tu komuś krzywda. Stąd atakownie administracji postrzegam jako
          walkę
          >
          > o ciepłe posadki z klucza politycznego, a nie merytorycznego.
          >


          Oczywiscie, przeciez u nas cieple posadki w administracji rozdaje sie wlasnie z
          klucza politycznego a nie merytorycznego i wcale nie tyczy to tylko kobiet.
          Poza tym, to chyba nikt nie rozumie co ty sie tak przypiales do tych posadek w
          administracji skoro w ustawie o rownym statusie (pewno nie zadales sobie nawet
          trudu by przeczytac, co?) jest mowa _wylacznie_o_parytecie_politycznym (listy
          wyborcze itp) Mozesz spac spokojnie, zadna feministka nie planuje wprowadzic
          parytetow w twojej agencji reklamowej. Nadal uwazam ze sam nie wiesz czego
          chcesz a jedyne co masz do powiedzenia to ze nie lubisz feministek.
          Jakby to kogos interesowalo ;)
          • Gość: chudyy yamadei, nadal nie umiesz rozmawiać IP: 195.94.203.* 30.06.03, 12:27
            yamadei napisał:
            > w ustawie o rownym statusie (pewno nie zadales sobie nawet
            > trudu by przeczytac, co?...

            > Mozesz spac spokojnie, zadna feministka nie planuje wprowadzic
            > parytetow w twojej agencji reklamowej. Nadal uwazam ze sam nie wiesz czego
            > chcesz a jedyne co masz do powiedzenia to ze nie lubisz feministek.

            koleżanko, z pewnością to ja nie lubię takiego stylu "rozmowy" jaki Ty
            uprawiasz.
            miłego dnia
            Edward
            • yamadei kolezanko, przestań się obrażać. 02.07.03, 08:43
              Gość portalu: chudyy napisał(a):

              > yamadei napisał:
              > > w ustawie o rownym statusie (pewno nie zadales sobie nawet
              > > trudu by przeczytac, co?...
              >
              > > Mozesz spac spokojnie, zadna feministka nie planuje wprowadzic
              > > parytetow w twojej agencji reklamowej. Nadal uwazam ze sam nie wiesz czego
              >
              > > chcesz a jedyne co masz do powiedzenia to ze nie lubisz feministek.
              >
              > koleżanko, z pewnością to ja nie lubię takiego stylu "rozmowy" jaki Ty
              > uprawiasz.
              > miłego dnia
              > Edward


              Jesteś nudny z tym swoim obrażaniem się koleżanko Edwardzie. Zupełnie jak poseł
              Rokita, który zawwsze jak ktoś ma inne zdanie niż on, to woła o upadku
              demokracji w Polsce. Obrażanie nie zastąpi argumentów i odrobiny wysiłku
              intelektualnego włozonego w dyskusję.
              Ale rozbawiłes mnie, przyznaję.
              • Gość: chudyy Re: kolezanko, przestań się obrażać. IP: 195.94.203.* 02.07.03, 09:33
                yamadei napisał:
                > Jesteś nudny z tym swoim obrażaniem się koleżanko Edwardzie. Zupełnie jak
                poseł
                > Rokita, który zawwsze jak ktoś ma inne zdanie niż on, to woła o upadku
                > demokracji w Polsce. Obrażanie nie zastąpi argumentów i odrobiny wysiłku
                > intelektualnego włozonego w dyskusję.
                > Ale rozbawiłes mnie, przyznaję.

                jak nauczysz się rozmawiać o meritum to pogadamy, na razie Ci się nie udaje,
                kłaniam się,
                Edward
                • yamadei Re: kolezanko, przestań się obrażać. 02.07.03, 13:16
                  Gość portalu: chudyy napisał(a):

                  > yamadei napisał:
                  > > Jesteś nudny z tym swoim obrażaniem się koleżanko Edwardzie. Zupełnie jak
                  > poseł
                  > > Rokita, który zawwsze jak ktoś ma inne zdanie niż on, to woła o upadku
                  > > demokracji w Polsce. Obrażanie nie zastąpi argumentów i odrobiny wysiłku
                  > > intelektualnego włozonego w dyskusję.
                  > > Ale rozbawiłes mnie, przyznaję.
                  >
                  > jak nauczysz się rozmawiać o meritum to pogadamy, na razie Ci się nie udaje,
                  > kłaniam się,
                  > Edward


                  A co w tej metnej wodzie jest meritum, przeciez juz dawno obalilem wszystkie
                  rzekome "fakty" o ktorych piszesz. Dlaczego nie potrafisz zwyczajnie przyznac
                  sie ze nie przemyslales sobie tematu i nie sprawdziles o czym piszesz? To az
                  tak boli?
                  Baw mnie dalej, juz cie polubilem. Zachowujessz sie jak moja matematyczka w
                  liceum kiedy podawalem takie rozwiazanie problemu ktorego ona ani troche nie
                  jarzyla. Zazwyczaj wyrzucala mnie wtedy z klasy.
                  • Gość: chudyy nie obrażam się tylko dbam o kulturę IP: 195.94.203.* 02.07.03, 13:28
                    yamadei napisał:
                    > A co w tej metnej wodzie jest meritum, przeciez juz dawno obalilem wszystkie
                    > rzekome "fakty" o ktorych piszesz.

                    obaliłaś? ja mam wrażnie, że nie czytałaś dokładnie,
                    napisałem, że szukacie w sferze publicznej bo w prywatnej nie macie czego
                    szukać z takimi argumentami. Napisałem, że nie jest ważne ile jest firm gdzie
                    szefami są kobiety tylko jak się zachowuje szef facet i kobieta w obliczu tych
                    samych problemów. Nie widzę odpowiedzi.

                    napisałem, że może proporcja kobiet na listach wyborczych to efekt proporcji
                    kobiet w partiach. Zechcesz podać wiarygodne źródła o proporacjach kobiet w
                    partiach oraz na listach wyborczych?

                    samemu nie udało mi się znaleźć takich informacji

                    pisałem o efekcie stanu zastanego i ile lat trzeba by było przyjmować 100%
                    kobiet by się wyrównało... nie znalazłem odpowiedzi

                    zamiast tego pełno w Twoich wątkach szufladek, a dominuje słowa demagogia co
                    jest ośmieszaniem rozmówcy, a nie dyskusją.

                    kłaniam się,
                    Edward
                    • yamadei szkoda ze nie wlasna 02.07.03, 16:56
                      Gość portalu: chudyy napisał(a):

                      > napisałem, że szukacie w sferze publicznej bo w prywatnej nie macie czego
                      > szukać z takimi argumentami. Napisałem, że nie jest ważne ile jest firm gdzie
                      > szefami są kobiety tylko jak się zachowuje szef facet i kobieta w obliczu
                      tych
                      > samych problemów. Nie widzę odpowiedzi.



                      A jakiej odpowiedzi sie spodziewlas Edwardo? To jasne ze sposob zarzadzania
                      firma nie zalezy od plci. Nie widze zwiazku z tematem.


                      >
                      > napisałem, że może proporcja kobiet na listach wyborczych to efekt proporcji
                      > kobiet w partiach. Zechcesz podać wiarygodne źródła o proporacjach kobiet w
                      > partiach oraz na listach wyborczych?
                      >
                      > samemu nie udało mi się znaleźć takich informacji



                      A co za problem, partie maja swoje strony - szukaj jak cie to interesuje. Mnie
                      nieszczegolnie, zapewne w partiach jest mniej kobiet niz mezczyzn. Pewno
                      czesciowo dlatego jest ich tez mniej na listach wyborczych. No i co z tego ma
                      wynikac? Ze parytety sa zle zapewne. Zgadzam sie, pisalem o tym wyraznie. No i
                      jak tu z toba gadac jak ty wszedzie widzisz feministki, nawet we mnie.


                      >
                      > pisałem o efekcie stanu zastanego i ile lat trzeba by było przyjmować 100%
                      > kobiet by się wyrównało... nie znalazłem odpowiedzi


                      Gdzie przyjmowac??? Na listy wyborcze nikogo sie nie przyjmuje!

                      >
                      > zamiast tego pełno w Twoich wątkach szufladek, a dominuje słowa demagogia


                      Policz ile razy uzylem slowa "demagogia"


                      co
                      > jest ośmieszaniem rozmówcy, a nie dyskusją.


                      Czasami w dyskusji rozmowca sam sie osmiesza. Life is brutal.




                      Bardzo upiekszasz swoje wypowiedzi, post factum rzecz jasna. Ale to ty
                      napisales tak:

                      Koleżanki po prostu ściemniają, że im "system męski"
                      utrudnia bo nie jesteście dość dobre by bez argumentów politycznych pracę
                      lepszą dostać.

                      Samo stawianie sprawy tak, ze ponoc kobiety nie sa w stanie z nami rywalizowac
                      w pracy bez parytetow to kosmiczna bzdura albo jak wolisz uprzejmiej, bo pewno
                      znowu sie nadmiesz - sugestia obrazliwa dla kobiet.
                      Ponadto do znudzenia upierasz sie przy tym, ze feministki zadaja rownego
                      dostepu do wszelkich posadek, zwlaszcza cieplych. Juz tylko to sprawia, ze
                      rozmowa z toba jest bez sensu bo nie wiem ile jeszcze razy mozna ci powtarzac
                      ze one chca _parytetu_politycznego_ wiec twoje rozwazania to jakas political
                      fiction i wybralas do tej rozmowy zle forum. Chcesz dokopac feministkom to jedz
                      do Kolobrzegu i rzucaj w nie puszkami z farba.
                      • Gość: chudyy yamadei IP: 195.94.203.* 03.07.03, 09:39
                        yamadei napisał:
                        > Ponadto do znudzenia upierasz sie przy tym, ze feministki zadaja rownego
                        > dostepu do wszelkich posadek, zwlaszcza cieplych. Juz tylko to sprawia, ze
                        > rozmowa z toba jest bez sensu bo nie wiem ile jeszcze razy mozna ci powtarzac
                        > ze one chca _parytetu_politycznego_ wiec twoje rozwazania to jakas political
                        > fiction i wybralas do tej rozmowy zle forum. Chcesz dokopac feministkom to
                        jedz
                        > do Kolobrzegu i rzucaj w nie puszkami z farba.

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=6686790&a=6785379
                        w powyższym miejscu Doku pisze o parytetach w urzędach... zatem nie jest to
                        pierwsze miejsce gdzie o tym czytam, ja nie wiem skąd wziąłeś, że dotyczy to
                        tylko list wyborczych

                        a skoro nie chce Ci się podać źródeł danych o które poprosiłem to szkoda,
                        myślałem, że pomożesz koledze

                        kłaniam się,
                        Edward
                        • yamadei Re: yamadei 03.07.03, 12:37
                          Gość portalu: chudyy napisał(a):

                          > w powyższym miejscu Doku pisze o parytetach w urzędach... zatem nie jest to
                          > pierwsze miejsce gdzie o tym czytam, ja nie wiem skąd wziąłeś, że dotyczy to
                          > tylko list wyborczych


                          Doku moze sobie pisac na forum co mu slina na jezyk przyniesie. Doku wyraza
                          swoje osobiste poglady, niechyby to i byly poglady ostro feministyczne -
                          pozostaja one jego_prywatna_sprawa_. Jesli chcesz byc traktowany powaznie to
                          nie walcz z feminizmem opierajac sie na tym co jedna pani drugiej pani
                          powiedziala w maglu tylko sprawdzaj rzeczy u zrodla. W sieci jest wszystko,
                          trzeba tylko poszukac.
                          Calosc postulatow polskich feministek zawiera Ustawa o równym statusie kobiet i
                          mezczyzn, ktorej art. 8 precyzuje czego ma dotyczyc parytet.
                          Wystarczylo przeczytac i bys wiedzial.


                          >
                          > a skoro nie chce Ci się podać źródeł danych o które poprosiłem to szkoda,
                          > myślałem, że pomożesz koledze



                          Gdybym mial za kazdego wynajdywac dane ktorych jemu nie chce sie szukac, to nie
                          starczyloby mi czasu na cokolwiek innego. Dziwnie jakos chcesz dyskutowac:
                          prezentujesz wlasne zdanie a dowodow na jego poparcie to niech sobie szukaja
                          twoi oponenci.


                          >
                          > kłaniam się,
                          > Edward
        • Gość: doku Znów brak logiki IP: *.chello.pl 01.07.03, 21:36
          Gość portalu: chudyy napisał(a):

          > ja tu widzę milczący znak równości pomiędzy mały udział = blokują mężczyźni

          Nie może być mowy w tej dyskusji o czymś „milczącym”. Problem dotyczy tego co
          nagłośnione, skoro kobiety walczą o parytety, to już wiadomo do czego mężczyźni
          blokują im dostęp w sposób jawny i jest o tym głośno.

          Błędy logiczne jakie popełniasz nasuwają mi podejrzenie, że demonizujesz
          pojęcie „parytetu”. Parytet oznacza jedynie to, że tak jak w USA na niektórych
          uczelniach, władze mają obowiązek przyjmować chętnych z grupy, która jest mniej
          liczna dopóki nie osiągnie ona parytetu. Ale to nie znaczy, że władze muszą
          znaleźć koniecznie chętnych, albo że nie mogą przyjąć nikogo z grupy
          liczniejszej.

          Dobrze określony parytet jest idealnym symbolem wolności. Z jednej strony
          zakłada się, że urzędnik jest człowiekiem wolnym i dobiera sobie podwładnych
          tak jak chce, np. wg płci, a z drugiej strony zapewnia kandydatom szansę na
          zatrudnienie zgodnie z kompetencjami i umiejętnościami bez dyskryminacji ze
          względu na płeć.

          Brak parytetów stwarza nierozwiązywalny konflikt: Jeżeli dyrektor urzędu
          szczerze wierzy w to, że kobiety się nie nadają do jakiejś służby, to uczciwość
          nakazywałaby mu przyjmować tylko mężczyzn, a to skompromitowałoby państwo jako
          nietolerancyjne. Z drugiej strony nakaz równego traktowania wszystkich
          kandydatów oznaczałby przymus przyjmowania tych, których urzędnik uważa za
          nieprzydatnych, czyli do służby niezgodnie z jego sumieniem. Inteligentne
          parytety rozwiązują ten problem. Dyrektor może służyć zgodnie ze swym
          sumieniem, a państwo może szczycić się brakiem dyskryminacji.
          • Gość: chudyy co to jest inteligenty parytet? IP: 195.94.203.* 02.07.03, 09:41
            Gość portalu: doku napisał(a):
            > skoro kobiety walczą o parytety, to już wiadomo do czego mężczyźni
            > blokują im dostęp w sposób jawny i jest o tym głośno.

            hm, ale ja nadal nie wiem skąd ten znak równości, że to mężczyźni blokują
            dostąp? O przyjęciach do pracy decydują tylko mężczyźni? Czy w firmach gdzie
            facet jest szefem przyjmuje się przeważnie facetów? Ja tu obawiam się
            uproszczeń.

            > Dobrze określony parytet jest idealnym symbolem wolności.

            Doku, wartości są piękne i szczytne, ale ja lubię o środkach rozmawiać. Zatem
            jak wygląda dobrze określony parytet? Czy nie wystarczą sprawiedliwe sposoby
            doboru kadr, kandydatów itd? Niech się przebija ten, który jest lepszy.

            Żadnemu szefowi nie zależy żeby zatrudniać osoby niekompetentne... no chyba, że
            to nie jest firma prywatna i o takie miejsca walczycie, stąd mówię, że szukacie
            politycznych sposobów na ciepłe posadki, gdzie mało się od pracownika wymaga.
            Potem przyjdzie pora na wywalczenie "godziwszych" zarobków.

            kłaniam się,
            Edward
            • Gość: doku Po pierwsze, żadnej ingerencji w prywatny biznes IP: *.chello.pl 02.07.03, 21:42
              Gość portalu: chudyy napisał(a):

              > skąd ten znak równości, że to mężczyźni blokują
              > dostąp? O przyjęciach do pracy decydują tylko mężczyźni?

              Znak równości sam skądś wygrzebałeś. Tam, gdzie mężczyźni blokują kobiety,
              kobiety protestują i żądaja parytetów - widać są miejsa, gdzie mężczyźni
              decydują w sposób niesprawiedliwy. Tam gdzie jest dobrze, tam nie ma protestów.

              > facet jest szefem przyjmuje się przeważnie facetów? Ja tu obawiam się
              > uproszczeń.

              Nie ma uproszczeń, gdy mówi się o konkretnych protestach. Źródłem uproszczeń są
              uogólnienia, które stosują antyfeminiści. Na konkretne żądanie odpowiadają
              ględzeniem o górnikach, których problem zupełnie nie dotyczy.

              > Żadnemu szefowi nie zależy żeby zatrudniać osoby niekompetentne...
              > no chyba, że to nie jest firma prywatna

              O to właśnie chodzi. Feminizm jako część ideologii liberalizmu wyklucza z
              powodów podstawowych możliwość stosowania parytetów w prywatnym biznesie.
              Firma, która stosuje jakąkolwiek formę dyskryminacji w polityce kadrowej musi
              przegrać w konkurencji na wolnym rynku z firmą zatrudniającą najlepsze kadry.
              To jest zasada pierwsza dobrych parytetów: nie wtrącać się do prywatnego
              biznesu.

              Zasada druga: wprowadzać parytety tylko tam gdzie istnieje nagłośniony problem,
              żadnych uogólnień i żadnego wyprzedzania wypadków. Jeżeli w jakimś urzędzie
              dyskryminuje się kandydatki do pracy, to wprowadzic parytety tylko w tym
              urzędzie, a nie we wszystkich urzędach podobnych. Każdy przypadek łamania praw
              człowieka traktować idywidualnie, bez uogólniania na inne pokrewne sytuacje.
              Każdorazowo wprowadzenie parytetu jest przecież równoznaczne z oskarżeniem
              kierownictwa o łamanie praw człowieka.

              Zasada trzecia: konsekwentnie stosować odpowiedzialność służbową wobec osób
              winnych dyskryminacji.

              Zasada czwarta: parytet musi być wprowadzony tylko na pewien ograniczony okres,
              do czasu naprawienia krzywd i uzdrowienia stosunków w urzędzie. Przedłużające
              się parytety byłyby obrazą dla kadry kierowniczej urzędu, jakby z góry
              zakłądać, że są to ludzie nieuczciwi, którzy dyskryminowaliby kandydatów, gdyby
              nie było parytetów.

              Pewnie coś przeoczyłem, ale myślę, że pewien spójny obraz udało mi się
              zarysować.
              • Gość: chudyy pytanie o kryteria dyskryminacji IP: 195.94.203.* 03.07.03, 10:21
                Gość portalu: doku napisał(a):
                > zasada pierwsza dobrych parytetów: nie wtrącać się do prywatnego
                > biznesu.
                > Zasada druga: wprowadzać parytety tylko tam gdzie istnieje nagłośniony
                problem,
                > żadnych uogólnień i żadnego wyprzedzania wypadków. Jeżeli w jakimś urzędzie
                > dyskryminuje się kandydatki do pracy, to wprowadzic parytety tylko w tym
                > urzędzie, a nie we wszystkich urzędach podobnych. Każdy przypadek łamania
                praw
                > człowieka traktować idywidualnie, bez uogólniania na inne pokrewne sytuacje.
                > Każdorazowo wprowadzenie parytetu jest przecież równoznaczne z oskarżeniem
                > kierownictwa o łamanie praw człowieka.
                > Zasada trzecia: konsekwentnie stosować odpowiedzialność służbową wobec osób
                > winnych dyskryminacji.
                > Zasada czwarta: parytet musi być wprowadzony tylko na pewien ograniczony
                okres,
                > do czasu naprawienia krzywd i uzdrowienia stosunków w urzędzie. Przedłużające
                > się parytety byłyby obrazą dla kadry kierowniczej urzędu, jakby z góry
                > zakłądać, że są to ludzie nieuczciwi, którzy dyskryminowaliby kandydatów,
                gdyby
                > nie było parytetów.
                > Pewnie coś przeoczyłem, ale myślę, że pewien spójny obraz udało mi się
                > zarysować.

                hm, o takie ujęcie jest dla mnie czytelniejsze i w pierwszym odruchu nie widzę
                tu miejsca do przyczepienia się, ale to są założenia i nie wiem jak to by
                wyglądało w rzeczywistości. Niektórzy mówią, że komunizm był dobry tylko ludzie
                źli, ja uważam, że był koncepcją księżycową zupełnie niedopasowaną do natury
                ludzi.

                tutaj też się boję, że może założenia są piękne, ale jak by wyglądał konkret.
                Bo co miałoby świadczyć o dyskryminacji? Stosunek płci wśród zatrudnionych,
                wśród nowo przyjmowanych? Przecież to może być kwestia kompetencji. Nie da się
                tego do końca zobiektywizować bo nie wszystko co powoduje, że pracownik będzie
                dobry da się w tabelce ująć. I oczywiste jest, że do pewnych zadań lepiej się
                kobiety nadają, do innych mężczyźni. Czyli kryterium musiało by być, że kobiety
                chcą daną pracę wykonywać i zatrudnione tam radzą sobie, nie odchodzą same (?).
                No temat nie jest prosty.

                Na pewno zgodzę się, że wkurzające jest jak szef, osoba przyjmująca do pracy
                pyta o plany matrymonialne to należy mu się wycisk, dzieci i tak jest teraz
                bardzo mało, a te łachudry jeszcze formę nagonki robią.

                Jak zatem wystandaryzować takie miary, bo, że muszą być obektywizowalne to
                rzecz dla mnie oczywista.


                pozdrawiam,
                Edward
              • yamadei Re: Po pierwsze, żadnej ingerencji w prywatny biz 03.07.03, 12:50
                A jak ma to twoim zdaniem wygladac w spolkach skarbu panstwa i budzetowce,
                gdzie stosuje sie zasade przeprowadzania konkursu na stanowiska?
                Mysle ze moglbym sie jakos pogodzic z parytem 50/50 w komisjach konkursowych, a
                nawet np z jednym miejscem w komisji dla feministek, ale parytet na same
                stanowiska to IMO przesada. Przeciez chodzi o to by wygral najlepszy, a co
                jesli zglosi sie 10 facetow i jedna slaba merytorycznie kobieta na 2 stanowiska?
                • Gość: doku Przeczytaj jeszcze raz mój post tam jest odpowiedź IP: *.chello.pl 07.07.03, 13:34
                  yamadei napisał:

                  > > Mysle ze moglbym sie jakos pogodzic z parytem 50/50 w komisjach
                  konkursowych, a
                  >
                  > nawet np z jednym miejscem w komisji dla feministek, ale parytet na same
                  > stanowiska to IMO przesada.

                  W państwie prawa parytet może być wprowadzony tylko tam, gdzie w procesie
                  cywilnym strona skarżąca przekona sąd, że miała miejsce dyskryminacja. Sąd
                  powinien każdorazowo określać proporcję i czas obowiązywania parytetu w
                  zalezności od specyfiki urzędu i stanowisk objętych parytetem.

                  Oczywiście prawo do skargi mieliby wszyscy, mężczyźni, Żydzi, ateiści, niscy,
                  starzy itd. ale tylko wtedy, gdy skarżyliby się na dyskryminację ze względu na
                  wzrost czy wiarę i tylko wtedy, gdy cechy te nie wpływają na zdolności i
                  kompetencje. Np. gdyby dyrektor nie przyjął do biura kogoś, bo jest zbyt niski
                  i mu nie pasuje do wizerunku, to sąd powinien dyrektora ukarać i wymierzyć
                  instytucji paryten dla niskich, ale np. na policjanta do pracy na ulicy niscy
                  nie mogliby żądać parytetu.
                  • Gość: chudyy dlaczego policjant nie może być niski? ? ? ? IP: 195.94.203.* 08.07.03, 08:54
                    Gość portalu: doku napisał(a):
                    > ale np. na policjanta do pracy na ulicy niscy
                    > nie mogliby żądać parytetu.

                    a dlaczego nie? Czy niski policjant nie da sobie rady? Skąd niby wiadomo, że
                    niski policjant nie byłby dobrym policjantem.
                    Moim zdaniem parytety ośmieszą się szybciej niż możemy to sobie wyobrazić tak
                    samo jak szybko się demokracja ludowa ośmieszyła. Parytet to narzędzie tyranii,
                    a nie sprawiedliwości.

                    pozdrawiam,
                    Edward
                    • Gość: doku Uprawiasz sowiecką propagandę IP: *.chello.pl 08.07.03, 21:29
                      Gość portalu: chudyy napisał(a):

                      > Czy niski policjant nie da sobie rady?

                      Na ulicy nie, bo wśród ludzi za mało widzi. Może pracować za biurkiem, albo
                      jako detektyw.

                      > Parytet to narzędzie tyranii,
                      > a nie sprawiedliwości.

                      Policja i więzienia to narzędzia tyranii, a nie sprawiedliwości.

                      Znów przestałeś myśleć. Robisz aluzje do PRL sam nie widząc jak bardzo w
                      mysleniu jesteś uzależniony od tamtych wzorców.

                      Parytet powinien zadośćuczynieniem dla skrzywdzonych i karą dla łamiących
                      prawo. Myslenie w kategoriach państwa prawa jest trudne po demoralizacji z
                      czasów PRL, ale warto włożyć trochę wysiłku.
                      • Gość: chudyy a Ty używasz argumentów ad persona IP: 195.94.203.* 09.07.03, 12:03
                        ja mówię o argumentach, a nie jaka Ty jesteś
                        nie możemy wrócić na tamten poziom?

                        Gość portalu: doku napisał(a):
                        > Parytet powinien zadośćuczynieniem dla skrzywdzonych i karą dla łamiących
                        > prawo.

                        karą dla łamiących prawo powinien być wyrok itd, a parytet będzie nie tyle
                        zadośćuczynieniem co karą dla przyszłych kandydatów. Uważam, że jeśli stwierdzi
                        się złamanie prawa to wystarczy kara za konkretny przypadek, ale nie
                        ustanawianie parytetów na przyszłość. Karanie pewnych przypadków eliminuje je i
                        tylko tyle możemy zrobić zgodnie z prawem.

                        Upieram się przeciw parytetom bo łamią one zasadę równości wobec prawa.
                        Demokracja opiera się nie tylko na woli większości, ale i na poszanowaniu praw
                        mniejszości. Poszanowanie praw mniejszości nie może oznaczać jednak
                        faworyzowania tychże względem większości.

                        pozdrawiam,
                        Edward
                        • Gość: doku to w rewanżu za coś podobnego IP: *.chello.pl 09.07.03, 23:43
                          Gość portalu: chudyy napisał(a):

                          > ja mówię o argumentach, a nie jaka Ty jesteś
                          > nie możemy wrócić na tamten poziom?

                          Niechętnie. Nie lubię takich argumentów „parytety ośmieszą się szybciej niż
                          możemy to sobie wyobrazić tak samo jak szybko się demokracja ludowa ośmieszyła”

                          Proponuję wrócić na wcześniejszy jeszcze poziom, albo w ogóle prowadzić
                          dyskusje w stylu nieforumowym, ale tak jakbyśmy rozmawiali w realu

                          > karą dla łamiących prawo powinien być wyrok itd, a parytet będzie nie tyle
                          > zadośćuczynieniem co karą dla przyszłych kandydatów. Uważam, że jeśli
                          stwierdzi
                          > się złamanie prawa to wystarczy kara za konkretny przypadek, ale nie
                          > ustanawianie parytetów na przyszłość.

                          Nie uważam, że kara jest wystarczającą reakcją prawa na krzywdę. Prawo w tej
                          roli nie byłoby niczym lepszym od zinstytucjonalizowanej wendetty. Ja mam wobec
                          prawa wyższe wymagania. Chciałbym, aby w przyszłości sądy mogły orzekać nie
                          tylko o winie przestępców, ale także o wysokości i formie zadośćuczynienia dla
                          ofiar.

                          > Upieram się przeciw parytetom bo łamią one zasadę równości wobec prawa.

                          Równość wobec prawa nie oznacza, że każde prawo szczegółowe musi jednocześnie
                          świadczyć wszystkim obywatelom tę samą usługę. Równość wobec prawa oznacza
                          jedynie, że każdy obywatel ma tak samo łatwy dostęp do każdego prawa
                          szczegółowego, ale nie oznacza że musi stale z niego korzystać. Każdy obywatel
                          powinien mieć równy dostęp do zadośćuczynienia za krzywdę, ale tylko
                          pokrzywdzonym należy się zadośćuczynienie – czy ta pozorna nierówność wg Ciebie
                          łamie zasadę równości wobec prawa?

                          > Demokracja opiera się nie tylko na woli większości, ale i na poszanowaniu
                          praw
                          > mniejszości. Poszanowanie praw mniejszości nie może oznaczać jednak
                          > faworyzowania tychże względem większości.

                          O każdym pokrzywdzonym można powiedzieć, że jest faworyzowany, jeśli otrzymuje
                          zadośćuczynienie.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: chudyy co innego rewanż, a co innego parytet IP: 195.94.203.* 10.07.03, 09:15
                            słusznie, prawo nie tylko służyć może do karania winnych, ale i wynagradzania
                            pokrzywdzonym. Ale jeśli po sprwiedliwym procesie zapadnie wyrok, że doszło do
                            dyskryminacji to sprawdza powinien być ukarany, ale najlepiej jak pokrzywdzony
                            otrzyma zadośćuczynienie. Parytet poza te zasady wykracza bo narzuca sztywne
                            reguły zachowań na przyszłe przypadki. Czy formą zadośćuczynienia ma być nowa
                            niesprawiedliwość? W przypadku przyjmowania do pracy i w innych sytuajcach
                            tylko kryteria merytoryczne powinny decydować.
                            pozdrawiam,
                            Edward
                            • Gość: doku Ja czynię rozróżnienie pomiędzy krytyką ... IP: *.chello.pl 10.07.03, 17:42
                              ... konkretnej ustawy, a krytyką idei prawnej

                              Gość portalu: chudyy napisał(a):

                              > najlepiej jak pokrzywdzony otrzyma zadośćuczynienie.

                              W jednym z poprzednich wątków ładnie pisałeś o mniejszościach i o prawach
                              mniejszości. Należy więc dopuścić możliwość, że i mniejszość może okazać się
                              pokrzywdzonym.

                              > Parytet poza te zasady wykracza bo narzuca sztywne
                              > reguły zachowań na przyszłe przypadki. Czy formą zadośćuczynienia ma być nowa
                              > niesprawiedliwość?

                              Wydaje mi się, że krytykujesz jakąś nieznaną mi istniejącą ustawę. Ja natomiast
                              jestem zainteresowany dyskusją ogólniejszą. Co w idei parytetu, jako
                              instrumentu prawnego, jest wartościowego, a co jest niesprawiedliwego. Chcę
                              widzieć w przyszłości prawo lepsze niż teraz obowiązujące, aby było więcej
                              wolności i sprawiedliwości. Widzę w idei parytetu coś cennego i próbuję to coś
                              wyartykułować. W odpowiedzi otrzymuje krytykę obecnych kiepskich rozwiązań.

                              > W przypadku przyjmowania do pracy i w innych sytuajcach
                              > tylko kryteria merytoryczne powinny decydować.

                              To nie jest dla mnie jasna i precyzyjna zasada. Nie jest tak jasna, jak to, że
                              w biznesie prywatnym obowiązują kryteria ekonomiczne, bo wiadomo, że decyduje
                              zysk, który można przeznaczyć na inwestycje i dzięki temu wyprzeć konkurencję.

                              Jednak na posadach rządowych: w policji, administracji czy innych typowych
                              obszarach publicznych, które zwykle utrzymywane są przez państwo i nie muszą
                              inwestować, bo nie konkurują na rynku – kryteria merytoryczne nie są takie
                              jasne, a dla mnie jest wręcz jest to sformułowanie mylące. W mojej opinii sfera
                              państwowo-publiczna powinna kierować się kryteriami prawnymi, tzn. o jakości,
                              wydajności i zakresie działania różnych urzędów powinny decydować umocowania
                              prawne tych urzędów, a nie jakieś inne enigmatyczne kryteria merytoryczne.

                              Przypominam, że cały czas piszę o przyszłym, lepszym prawie i zdrowo
                              rozwijającym się systemie kapitalistycznym, czyli o tym, jak widzę przyszłość
                              Polski i Europy (zachodniej).

                              Wracam więc do kryteriów przyjmowania do pracy w państwowych urzędach, a także
                              na przykład o kryteriach rekrutacji na uczelnię, którą państwo z jakichś
                              powodów chce utrzymywać, zamiast ją sprywatyzować. „Merytorycznych” kryteriów
                              przyjmowania do pracy w urzędach nie można wg mnie rozumieć np. jako np.
                              sprawdzian umiejętności fizycznych i psychicznych, przydatnych w danym
                              urzędzie. Taki system nie miałby nic wspólnego z ideą demokracji i państwa
                              prawa (które popieram), ale byłby zwyczajną technokracją, która jako idea
                              ustrojowa została już dostatecznie skompromitowana przez historię.

                              Wg mnie jedynym sensownym kryterium merytorycznym do pracy na urzędzie jest
                              kryterium prawne, np. czy kandydat ...:

                              ... sprawdził się już jako uczciwy urzędnik czy wręcz przeciwnie, naginał
                              prawo, lekceważył klientów

                              ... jest w sytuacji konfliktu interesów np. ktoś z jego rodziny prowadzi biznes
                              w obszarze kompetencji urzędu

                              ... jest adekwatnym reprezentantem klientów, którym urząd służy.

                              ... wspiera wizerunek urzędu (jako umocowanego prawnie) na forum publicznym

                              i jeszcze banalne kryterium: czy kandydat odpowiada kryteriom prawnym
                              określonym w ustawie powołującej urząd, w regulaminie urzędu, w kodeksie pracy,
                              w ordynacji regulującej działalność urzędu, w prawomocnych wyrokach sądów, itd.

                              Parytety nie muszą oznaczać ani niesprawiedliwości, ani nie muszą być sprzeczne
                              z kryteriami „merytorycznymi”
    • Gość: chudyy ile jest kobiet w partiach? IP: 195.94.203.* 30.06.03, 12:45
      padł argument, że ustawa o równym statusie... rząda tylko 50% kobiet na listach
      wyborczych. A ile w takim SLD, UP, PO itd. jest kobiet? Czy jest ich tam co
      najmniej 50%. Jeśli nie to może proporcje na listach coś mówią i aktywności
      kobiet.
      pozdrawiam,
      Edward
      p.s. i do znudzenia przypominam casus LPR gdzie jest w parlamencie kobiet
      najwięcej
      • Gość: sigrid Re: ile jest kobiet w partiach? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 30.06.03, 13:17
        najwięcej kobiet jest w UP a nie w LPR
    • v.venus Re: krótko do Chudego 02.07.03, 13:42
      "Pracodawcy są be? A jaki problem samej firmę zarejestrować i stać się
      pracodawcą? I wtedy można zatrudnić wszystkie biedne wykorzystywane
      koleżanki i stworzyć świetnie prosperującą firmę."

      To nie jest rozwiązanie! Jeśli idziesz np. do restauracji i zostałeś żle
      obsłużony, kelner był nieuprzejmy, dania za zimne albo za gorące, oszukano cię
      przy rachunku, to nie otwierasz własnej knajpy, tylko żądasz widzenia z
      właścicielem i domagasz się zmiany istniejącego (niepoprawnego wg ciebie) stanu
      rzeczy lub kierujesz się wyżej do stosownych instancji.
      __
      pozdrawiam
      VVenus
      • Gość: chudyy Re: krótko do Chudego IP: 195.94.203.* 02.07.03, 14:42
        v.venus napisała:
        > "Pracodawcy są be? A jaki problem samej firmę zarejestrować i stać się
        > pracodawcą? I wtedy można zatrudnić wszystkie biedne wykorzystywane
        > koleżanki i stworzyć świetnie prosperującą firmę."
        > To nie jest rozwiązanie! Jeśli idziesz np. do restauracji i zostałeś żle
        > obsłużony, kelner był nieuprzejmy, dania za zimne albo za gorące, oszukano
        cię przy rachunku, to nie otwierasz własnej knajpy, tylko żądasz widzenia z
        > właścicielem i domagasz się zmiany istniejącego (niepoprawnego wg ciebie)
        stanu
        > rzeczy lub kierujesz się wyżej do stosownych instancji.
        > __
        > pozdrawiam
        > VVenus


        w przypadku knajp po prostu zmieniam na inną, bez przesady żebym tracił czas na
        kierownika...
        a dlaczego samodzielne zakładanie firm nie jest rozwiązaniem? Mamy wolność czy
        nie? Pokazuję w jakim obszarze najłatwiej jest sprawdzić postulaty, że to ponoć
        mężczyźni blokują. Zatem dlaczego nie spróbować?

        pozdrawiam,
        Edward
        • Gość: sigrid Re: krótko do Chudego IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 15:06
          a może poradzisz skąd młoda kobieta dopiero mająca wejść na rynek pracy ma
          wziąć pieniądze na rozpoczęcie działalności gospodarczej? Dlaczego
          takich "dobrych rad" nikt nie daje bezrobotnym mężczyznom, a zamiast tego
          wprowadza się dłuższe urlopy macieżyńske, czy inne "przywileje", żeby wypchnąć
          kobiety z rynku pracy. niektórzy posłowie otwarcie mówią, że kobiety "blokują"
          miejsca pracy, kiedy zmusi się je do pozostania w domu z dziećmi pracy będzie
          więcej dla facetów.
          • Gość: chudyy Re: krótko do Chudego IP: 195.94.203.* 02.07.03, 15:24
            Gość portalu: sigrid napisał(a):
            > a może poradzisz skąd młoda kobieta dopiero mająca wejść na rynek pracy ma
            > wziąć pieniądze na rozpoczęcie działalności gospodarczej? Dlaczego
            > takich "dobrych rad" nikt nie daje bezrobotnym mężczyznom, a zamiast tego
            > wprowadza się dłuższe urlopy macieżyńske, czy inne "przywileje", żeby
            wypchnąć
            > kobiety z rynku pracy. niektórzy posłowie otwarcie mówią, że
            kobiety "blokują"
            > miejsca pracy, kiedy zmusi się je do pozostania w domu z dziećmi pracy będzie
            > więcej dla facetów.


            pieniądze: faceci mają taki sam problem. Powiem Ci co ja robię. Przez wiele lat
            pracowałem na etat i całkiem niedawno zamieniłem etat na umowę firma-firma.
            Teraz prócz dalszego "pracowania" powoli rozwijam się na zewnątrz i odpukać
            jakieś jaskółki się pojawiają. I nie mam ani grosza na inwestycje, tyle co sam
            zarobię. Długię grosz do grosza i pcham ten wózek i będzie dobrze.
            - ostatnio takie czasy, że łatwiej dostać robotę jak się ma zarejestrowaną
            firmę niż etat- dotyczy to obu płci, zatem sama rejestracja ułatwia
            uzyskanie "pracy", a potem krok po kroku, nie od razu Rzym zbudowano

            dłuższe urlopy po to żeby wypchnąć????? wybacz, ale leżę rozwalony na glebie i
            nie mogę się podnieść z wrażenia. Jedne kobiety się wkurzały, że je znów
            skrócikli, a Ty uważasz, że złem było ich wydłużenie... widzisz, że nie ma
            czegoś takiego jak interesy kobiet versus mężczyźni.

            kłaniam się
            Edward
            • Gość: sigrid Re: krótko do Chudego IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 15:56
              >
              > pieniądze: faceci mają taki sam problem.

              ---nie, dla facetów to nie taki sam problem, dlatego, że beztobocie w
              przedziale wieku 20 - 35 lat jest znacznie większe wśród kobiet, jest to okres
              kiedy dopieto się na rynek pracy, a więc nie ma się własnych pieniędzy, więc
              rozpoczęcie czegoś na własną rękę jest dla kobiet o wiele trudniejsze, wiem coś
              o tym, bo sama stawałam na głowie, żeby zdobyć choć jedyne 4-5 tys zł,
              natomiast bezrobocie w wyższym przdziale wiekowym, już nie pamiętam dokładnie
              chyba 40-50 lat jest wyższe wśród mężczyzn z tym że ta różnica jest mniejsza,
              więc rady o zakładaniu własnej firmy należałoby kierować do tej grupy, bo ci
              ludzie mieli już szansę zdobyć na to jakieś środki finansowe.

              >
              > pracowałem na etat i całkiem niedawno zamieniłem etat na umowę firma-firma.
              > Teraz prócz dalszego "pracowania" powoli rozwijam się na zewnątrz i odpukać
              > jakieś jaskółki się pojawiają. I nie mam ani grosza na inwestycje, tyle co
              sam
              > zarobię. Długię grosz do grosza i pcham ten wózek i będzie dobrze.
              > - ostatnio takie czasy, że łatwiej dostać robotę jak się ma zarejestrowaną
              > firmę niż etat- dotyczy to obu płci, zatem sama rejestracja ułatwia
              > uzyskanie "pracy", a potem krok po kroku, nie od razu Rzym zbudowano
              >
              > dłuższe urlopy po to żeby wypchnąć????? wybacz, ale leżę rozwalony na glebie
              i
              > nie mogę się podnieść z wrażenia. Jedne kobiety się wkurzały, że je znów
              > skrócikli, a Ty uważasz, że złem było ich wydłużenie... widzisz, że nie ma
              > czegoś takiego jak interesy kobiet versus mężczyźni.
              chodzi nie tyle o dłuższe urlopy co przyznawanie ich tylko dla kobiet, prawica
              nie chciała zgodzić się na podział tego urlopu między rodziców, jeden z posłów
              ZCHN w tym kontekśćie wypowiadał się o blokowaniu miejsc pracy, wygląda to tak
              jakby praca w pierwszej kolejności należała się facetowi, a jeśli kobieta,
              pracuje to mówi się że ona to miejsce "blokuje" zamiast pójść np. na urlop
              macierzyński. chodzi nie tyle o jakieś urlopy czy coś innego co stosunek do
              pracy kobiet, który obrazuje wyżej opisany przykład i jak widać nie jest to
              stosunek pozytywny.
              • Gość: chudyy kobiety gł. siłą prawicy są IP: 195.94.203.* 03.07.03, 09:33
                Gość portalu: sigrid napisał(a):
                > chodzi nie tyle o dłuższe urlopy co przyznawanie ich tylko dla kobiet,
                prawica
                > nie chciała zgodzić się na podział tego urlopu między rodziców, jeden z
                posłów
                > ZCHN w tym kontekśćie wypowiadał się o blokowaniu miejsc pracy, wygląda to
                tak
                > jakby praca w pierwszej kolejności należała się facetowi, a jeśli kobieta,
                > pracuje to mówi się że ona to miejsce "blokuje" zamiast pójść np. na urlop
                > macierzyński. chodzi nie tyle o jakieś urlopy czy coś innego co stosunek do
                > pracy kobiet, który obrazuje wyżej opisany przykład i jak widać nie jest to
                > stosunek pozytywny.


                spokojnie na szczęścia tzw. prawica jest w mniejszości i zauważ, że na prawicy
                rządzą kobiety bardzo mocno - LPR i nie tylko. Pomyśl o 50-letniej całkiem
                zdrowej kobiecie, której dzieci są odchowane, mąż nierzadko nie najlepszy zatem
                więź słaba itd. Pomyśl o setkach tysięcy kobiet po 50., które maszerują na
                każdą mszę, są największą ostoją ojca Rydzyka i dzielnie nacierają na postęp z
                różańcem w dłoni...

                czy nie uważasz, że to jest główna armia prawicy? bo mnie się tak zdaje.

                Zastanawia mnie także dlaczego te kobiety są tak nieprzejednane jeśli chodzi o
                aborcję? I pomyślałem, że po wojnie najpierw był wielki szczyt, a potem w
                latach 70. doszło do wyraźnego spadku dzietności. Antykoncepcja była wtedy
                żadna, a aborcja dostępna szeroko i bez ograniczeń. Ciekaw jestem ile z tych
                kobiet teraz własne grzechy w ten sposób próbuje zmazać?

                kłaniam się,
                Edward
                • Gość: sigrid Re: kobiety gł. siłą prawicy są IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 04.07.03, 11:30
                  Prawica może i jest w mniejszości, ale ludzie myślący w podobny sposób są w
                  zdecydowanej większości, również w sejmie. Już na tym forum widać, że to
                  mężczyźni często traktują kobiety jak zwierzęta rozpłodowe. Piszesz o
                  hipokryzji kobiet, które ponoć robią sobie aborcję a potem są jej największymi
                  przeciwniczkami. Myślę, że oceniasz je zbyt surowo, choć przyznaję że poglądy
                  niektórych z nich mogą wprawiać w konsternację. Przecież to nie kobiety
                  obrzuciły Lagenorta jajami, więc mam wrażenie, że to mężczyźni są bardziej
                  nieprzejednani. Co do kobiet, których więcej widzi się w kościołach to sądzę że
                  to jeszcze nie świadczy o ich poglądach. Kobiet starych jest znacznie więcej
                  niż mężczyzn, dla wielu z nich pójście do kościoła jest po prostu formą
                  spędzania czasu, mam takie kobiety w mojej rodzinie i wiem, że czego jak czego
                  ale bigoterii czy bujania w obłokach im zarzucić nie można. jeżeli mężczyźni w
                  mniejszym stopniu zasilają armię dewotów to dlatego, że zapewne leżą już na
                  cmentarzu ;-) Ponadto bycie przeciwnikiem aborcji nie jest jednoznaczne z
                  byciem przeciwko legalizacji prawa do aborcji.
                  • Gość: chudyy Re: kobiety gł. siłą prawicy są IP: 195.94.203.* 08.07.03, 09:02
                    Gość portalu: sigrid napisał(a):
                    > Prawica może i jest w mniejszości, ale ludzie myślący w podobny sposób są w
                    > zdecydowanej większości, również w sejmie.

                    a skąd Ci ludzie się tam wzięli? Z marsa ich ktoś przysłał, czy ludzie w
                    wyborach wybrali? Może powiesz jak kiedyś Honnecker, że społeczeństwo NRD
                    było "przypadkowe" bo jakieś głosowanie poszło nie tak jak drogi szef partii
                    oczekiwał?

                    > Już na tym forum widać, że to
                    > mężczyźni często traktują kobiety jak zwierzęta rozpłodowe.

                    Sama używasz takiego terminu i sama wprowadzasz takie postrzeganie do tej
                    dyskusji. Macierzyństwo i ojcostwo są piękne, a dzieci są zajebiste.

                    > Piszesz o
                    > hipokryzji kobiet, które ponoć robią sobie aborcję a potem są jej
                    największymi

                    nie, ja podaję fakty i stawiam pytania bo uważam, że w opisanym przeze mnie
                    mechaniźmie może być coś na rzeczy.

                    > to mężczyźni są bardziej nieprzejednani.

                    ja tam pamiętam, że przed laty jak była ostra nagonka na ustawę aborycjną, to
                    kobiety po 50. pukały do moich drzwi i namawiały na składanie podpisów, faceci
                    w tym czasie siedzieli w paruku, grali w szachy i pili wódeczkę ukradkiem

                    > bycie przeciwnikiem aborcji nie jest jednoznaczne z
                    > byciem przeciwko legalizacji prawa do aborcji.

                    Ja Ci tam powiem z mojej strony jedno co do mojego stosunku do aborcji i jej
                    przeciwników: życie poczęte jest święte, a narodzonemu chuj w dupę.

                    A ludzie, którzy mają pełne usta wartości też mnie niepokoją i niepokoi mniek
                    że cały ten spór prowadzony jest tylko ze skrajnych pozycji. Jeśli ktokolwiek
                    chce zważyć racje to przez obie strony jest spychany do skrajności.

                    Ja tylko zauważam, że świat na około jest ciut bardziej skomplikowany niż
                    czarne-białe

                    kłaniam się,
                    Edward
        • v.venus Re: krótko do Chudego 03.07.03, 14:54
          Sorry, że odpisuje dopiero dziś, ale system mnie wylogowywał:(

          To krótkowzroczna metoda – zmiana knajpy. Wyrażasz wtedy pośrednio niemą zgodę
          na postępowanie nieuczciwego restauratora, który pomyśli sobie: ”Klient nie
          protestuje tylko płaci i wychodzi? Niech idzie, przyjdą inni.” Poza tym
          (pozostańmy przy tej zaproponowanej przeze mnie knajpie) jeśli inni pójdą w
          ślady właściciela, tobie może w końcu zabraknąć knajp, albo na te, które
          zostaną, nie będzie cię stać, albo będziesz musiał się dostosować
          czyli „przekwalifikować” i polubić przykładowo kuchnię tajską, albo domowe
          obiady.

          Zastanów się, czy postąpiłbyś równie nonszalancko, gdyby chodziło np. zaniżenie
          kwoty wypłaconej ci przez ubezpieczyciela – też wziąłbyś tyle, ile ci dają i
          zmienił firmę? A gdyby sprawa dotyczyła zdrowia fizycznego/psychicznego twojego
          lub bliskiej osoby, np. nauczyciel niewłaściwie potraktował by twoje dziecko -
          czy zmiana szkoły rozwiąże problem?

          Podsumowując, jeśli pracodawca postępuje niefair wobec pracownika (tzn.
          niezgodnie z kodeksem pracy, konstytucją czy innymi obowiązującymi
          normami/przepisami), to w takim przypadku nie pracownik ma być ”zmuszony” do
          zmiany pracy, tylko pracodawca pod groźbą kar i sankcji ma zmienić swoje
          nastawienie.
          __
          pozdrawiam
          VVenus
          • Gość: chudyy v.venus masz rację, ale IP: 195.94.203.* 03.07.03, 18:07
            oczywiście, że nie można porównać restauracji do pracy, ale co do knajpy to nie
            chce mi się nigdzie latać... mam ich w nosie.
            co do pracy. Wspomniałem, że zmieniłem etat na firmę. Nie było to do końca
            dobrowolne, ale taki life. Mieliśmy tu (stara gwardia) umowy na czas
            nieokreślony i udziałowcy postanowili, żeby wszyscy mieli na określony, no niby
            7 lat itd. Nawet próbowali nam ściemniać, że to w nim nie zmienia naszego
            statusu, ale szybko się przymknęli jak pokazałem, że wiem co na tym tracimy.
            Zatem po rozważeniu czy chcę się bić czy nie wybrałem zmianę etatu na firma-
            firma. Teraz wrzucam w koszty co się da, kasy mam sporo więcej, ustawiam sobie
            3 zlecenie z zewnątrz, przygotowuję cykl szkoleń itd. Jednym słowem po raz nie
            wiem, który w życiu zmiana, która mnie stresowała na początku okazuje się dla
            mnie korzystną.

            Nie każdy ma na tyle fajne wykształcenie i doświadczenie, żeby płynnie zrobić
            to co ja. Ale w sferze, w której się poruszam naprawdę nie widzę różnicy między
            traktowaniem kobiet i facetów. Moje koleżanki zarabiają równie dobrze jak ja i
            jest OK.

            Co do administaracji to wiem, że to forma wyminięcia problemu, ale ja bym całą
            sferę publiczną zredukował do minimum bo administracja przede wszystkim
            wypełnia rubryczki mało komu potrzebne, a im więcej urzędników tym więcej
            rubryczek do wypełnienia, bo to jedyna miara efektywności ich pracy... tyle pół
            żartem choć serio.

            Pamiętacie pewnie, że w USA głośno bywa z parytetami dla kolorowych na
            uczelnie. I tam takie parytety w pewnym momencie zaczęły się przeciw nim
            odwracać. Pracodawcy zaczęli mieć nastawienie, że jak czarny po Harvardzie to
            pewnie z parytetów i jest gorszy niż biały. Nie wiem zatem czy jest to miara
            efektywna. To trochę jak z renomą uniwersytetu, jak ją straci to bardzo długo
            będzie ją odzyskiwał.

            Dlatego uważam, że powinno się z takimi rzeczami walczyć w inny sposób, a nie
            poprzez proste stosowanie statystyki.

            pozdrawiam,
            Edward

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka