Dodaj do ulubionych

"wieloryb", czyli efekty popkultury

29.11.07, 23:49
fotkapeel.pinger.pl/
To oto dziewczę zostało trzykrotnie nazwane wielorybem.

Zapewne z powodu niebycia permanentnie głodną i wściekłą laską w rozmiarze 34.
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 00:00
      i2.pinger.pl/pgr142/37314bea0028efe6474e6f43
      • dzikowy Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 00:51
        Przypomina mi to jeden film z Diane Keaton i Jackiem Nickolsonem. Była tam
        scena, w którym aktorka była pokazana w chłodnym świetle padającym z góry. Oto
        przykład, jak można zepsuć wizerunek.
    • bitch.with.a.brain Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 10:13
      W tej chwili z wielką tolerancją podeszłaś do osób noszących mniejsze rozmiary.
      Zamieńmy to co napisałaś na: permanentnie przeżarta i zgnuśniała laska w
      rozmiarze 44. I co, w porządku taki tekst?
      • kochanica-francuza Eeee Biczu, mnie nie chodzi o to, że ktoś Z NATURY 30.11.07, 21:24
        jest mały i nosi 34, bo tak ma.

        Tylko o osobę, która PERMANENTNIE się w tym celu odchudza (i w związku z tym
        jest permanentnie wściekła).
        • bitch.with.a.brain Re: Eeee Biczu, mnie nie chodzi o to, że ktoś Z N 01.12.07, 11:09
          Stereotypy...
          Po pierwsze to,że ktoś ma przymus odchudzania się i jak patrzy w lustro to
          nienawidzi tego wieloryba, którego tam widzi i za wszelką cenę chce się pozbyć
          każdego kawałka tłuszczu to jeszcze nie powód żeby taką osobą pogardzać.
          A poza tym po kilku dniach niejedzenia odczuwa się euforię a nie wściekłość.

          Wkurza mnei to,że zamienia się pogardliwe komentarze na temat jednej grupy na
          pogardliwe komentarze wobec innych. Nie ma róznicy między nazwaniem kogoś
          szkieletem a nazwaniem wielorybem.
          • kochanica-francuza To to jest anoreksja 01.12.07, 18:47
            bitch.with.a.brain napisała:

            > Stereotypy...
            > Po pierwsze to,że ktoś ma przymus odchudzania się i jak patrzy w lustro to
            > nienawidzi tego wieloryba, którego tam widzi i za wszelką cenę chce się pozbyć
            > każdego kawałka tłuszczu to jeszcze nie powód żeby taką osobą pogardzać.

            I ja nie pogardzam TAKą OSOBą, ale - kimś, kto uważa, że jedynie kobiety do
            rozmiaru 38 powinny chodzić po świecie.
            • bitch.with.a.brain Re: To to jest anoreksja 01.12.07, 22:09
              co nie zmienia faktu,że utożsamianie osoby chudej z permanentnie wściekłą jest
              nie w porządku.
              • dzikowy Re: To to jest anoreksja 01.12.07, 22:46
                ... ale niestety hormonalnie uzasadnione. Osoby z większym procentowo udziałem
                tkanki tłuszczowej czemuś wydzielają więcej endorfin.
                • bitch.with.a.brain Re: To to jest anoreksja 02.12.07, 11:35
                  tak, szczególnei to widać na przykładzie naszych otłuszczonych polityków:)
                  Kaczyński aż ocieka endorfinami:)
                  • six_a Re: To to jest anoreksja 02.12.07, 12:24
                    hahaha, albo kalisz :)))
                    • kocia_noga Re: To to jest anoreksja 02.12.07, 12:31
                      six_a napisała:

                      > hahaha, albo kalisz :)))
                      >

                      No Kalisz jak dla mnie jest osobą ciepłą , zyczliwą, z poczuciem
                      humoru, zupełne przeciwieństwo bliźniaków.
                      • bitch.with.a.brain Re: To to jest anoreksja 02.12.07, 12:42
                        Przynajmniej robi takie wrażenie. Natomiast cała reszta politycznych tłuściochów
                        to najczęściej frustraci i ludzie agresywni.Jakoś endorfin chyba za dużo nie
                        produkują
                      • six_a Re: To to jest anoreksja 02.12.07, 12:46
                        ale nadał mu ktoś kiedyś epitet pornogrubas, to może jednak ocieka
                        endorfinami?;)))
                      • saszenka2 Re: To to jest anoreksja 02.12.07, 15:27
                        kocia_noga napisała:

                        > six_a napisała:
                        >
                        > > hahaha, albo kalisz :)))
                        > >
                        >
                        > No Kalisz jak dla mnie jest osobą ciepłą , zyczliwą, z poczuciem
                        > humoru, zupełne przeciwieństwo bliźniaków.

                        Kalisz przynajmniej nie jest taki nadęty jak Kaczyńscy, któzy ciągle
                        ociekają agresją i zacietrzewieniem. Pan Niesiołowski też ocieka
                        tymi endorfinami, szczególnie jak uda mu się kogoś obrazić.
              • kochanica-francuza Re: To to jest anoreksja 02.12.07, 18:25
                bitch.with.a.brain napisała:

                > co nie zmienia faktu,że utożsamianie osoby chudej z permanentnie wściekłą jest
                > nie w porządku.

                Nie utożsamiam. Obawiam się tylko, że osób chudych z natury jest mniej niż
                chudych z permanentnego niedożarcia.

                A ja jak jestem głodna to wściekła. ;-)
                • bitch.with.a.brain Re: To to jest anoreksja 02.12.07, 19:19
                  ja się tylko czepiam o pogardę wobec tych permanentnie niedożartych. A taką
                  pogardę wyczułam w twoich słowach.
      • kochanica-francuza Uściślam 30.11.07, 21:25
        "Zapewne z powodu niebycia permanentnie głodną i wściekłą laską, która jedynie
        wskutek stałej ostrej diety utrzymuje się w rozmiarze 34".
        • lolyta Re: Uściślam 30.11.07, 22:05
          etam, ja tam pojelam bez uscislenia.
          Swoja droga, ciekawa rzecz, bedac drobna z natury lubie slodkie, ale
          amerykanskei slodycze, pedzone na hajfruktozkornsyrup mi wybitnie nie podchodza,
          ponadto mam siedzaca prace i lubie se czasemm gdzies pobiegac, co chwile slysze
          "ale ty przeciez NEI MUSISZ (ruszac sie ani odmawiac sobei syrupu), bo i tak
          jestes chuda. Znaczy sie, zdrowie, samopoczucie, indywidualne upodobania ida w
          tyle, daleko, za muszeniem bycia chuda.
          • kochanica-francuza Re: Uściślam 30.11.07, 22:45
            lolyta napisała:

            > etam, ja tam pojelam bez uscislenia.

            Biczu pewnie też, ale ona jest drobna kobitka.
            • saszenka2 Re: Uściślam 30.11.07, 23:09
              Czyjaś waga i noszony rozmiar ubrania nie powinien w żadnym wypadku
              być powodem kpin. Niestety, w naszym społeczeństwie lansuje się
              tylko jeden wzorzec "prawdziwego piękna", co sprawia, że wiele osób
              przestaje się normalnie odżywiać, bo chce doścignąć ideał. Zewsząd
              zalewają nas te "wzorce". Jednakże warto zaznaczyć, że bycie
              szczupłym nie zawsze wiąże się z drakońską dietą, niektórzy taki
              mają metabolizm i tryb życia, że bez wysiłku utrzymują taką, a nie
              inną wagę.
              • dzikowy Re: Uściślam 01.12.07, 14:20
                saszenka2 napisała:

                > Czyjaś waga i noszony rozmiar ubrania nie powinien w żadnym wypadku
                > być powodem kpin.

                Powinna być w tym samym stopniu jak picie i palenie. Nie każdy powinien ważyć 50
                kg, tu masz rację, ale jest różnica pomiędzy nadwagą, która ma tylko skutki
                estetyczne (jak komuś to nie przeszkadza, to chwała i szacunek), a otyłością,
                która jest chorobą i upośledzeniem, i którą trzeba leczyć, choćby i drakońskimi
                dietami. Nie lubię mód awersyjnych, ale też nie lubię, jak ktoś mi zionie dymem
                lub wgniata w ścianę w autobusie.
                • kochanica-francuza Ta pani ma nadwagę? Otyłość? 01.12.07, 18:50
                  Moim zdaniem, to jest WAGA PRAWIDłOWA. W okolicach górnej granicy, owszem, ale
                  prawidłowa.

                  Ja nie lubię ( i mnóstwo innych osób) jak mi nastoletnie panny wyją-piszczą nad
                  głową albo radosne dresy bluzgają.

                  Czy bluzganie CIąGLE I BEZ POWODU i nieustanne piszczenie powinno być karalne?
                  Czy sklasyfikowane jako choroba? Jedno i drugie?
                  • dzikowy Re: Ta pani ma nadwagę? Otyłość? 01.12.07, 20:04
                    Wyabstrahowałem zupełnie od zdjęcia. Są obiektywne wskaźniki i tych się trzymajmy.
                    • kochanica-francuza Re: Ta pani ma nadwagę? Otyłość? 01.12.07, 20:08
                      dzikowy napisał:

                      > Wyabstrahowałem zupełnie od zdjęcia. Są obiektywne wskaźniki i tych się trzymaj
                      > my.
                      Aha, OK.
                • kochanica-francuza Palenie to nie to samo co picie 01.12.07, 18:51
                  Wolałbyś mieć dziecko - nałogowego palacza czy nałogowego alkoholika?
                  • dzikowy Re: Palenie to nie to samo co picie 01.12.07, 20:14
                    Na nieszczęście jedno nie wyklucza drugiego ;o/
                    Chorobliwa waga kosztuje wszystkich, tak samo jak picie i palenie. Otyłość jest
                    chorobą i jej skutki powodują wymierne koszty. Skoro są dodatkowe składki na
                    fajki i alkohol pokrywające koszty leczenia (z nawiązką), to samo należy może
                    zrobić z jedzeniem?
                    • kochanica-francuza Re: Palenie to nie to samo co picie 01.12.07, 20:15
                      dzikowy napisał:

                      > Na nieszczęście jedno nie wyklucza drugiego ;o/

                      Oj no to załóż chwilowo że masz do wyboru jedno ALBO drugie.
                      • saszenka2 Re: Palenie to nie to samo co picie 01.12.07, 20:20
                        Dzikowy, nie wiem, czy spostrzegłeś, ale od żywności także
                        odprowadzasz podatki, chyba nic się w tej kwestii nie zmieniło. Poza
                        tym każdy płaci składki na ubezpieczenie zdrowotne. Chodzisz na
                        siłownię, jeździsz na desce, grasz w nogę, biegasz? Też jesteś
                        bardziej narażony na złamanie nogi, więc może płać więcej, bo a nuż
                        Ci się nóżka złamie albo naderwiesz ścięgno Achillesa.
                        • dzikowy Re: Palenie to nie to samo co picie 01.12.07, 20:37
                          Przy ubezpieczeniu od nieszczęśliwych wypadków zakład pyta, czy uprawiam sporty
                          ekstremalne i odpowiednio dostosowuje składkę (wyższą), a ponieważ jest to
                          kategoria nieostra, sportem ekstremalnym jest niemal wszystko. Skoro USA
                          naciskało na ONZ, żeby tok 2007 był rokiem otyłości (co trochę odciążyło by ich
                          system ubezpieczeń), a nie rokiem kontuzji i złamań, to chyba różnica w kosztach
                          jest znaczna. Wystarczy podać wzrost kosztów spowodowanych cukrzycą, nawet u
                          kilkulatków. Rządy kolejnych krajów program walki z otyłością forsują nie
                          dlatego, że to popularne, bo nasza dyskusja dowodzi, że bardzo niepopularne.
                          • saszenka2 Re: Palenie to nie to samo co picie 02.12.07, 00:20
                            dzikowy napisał:

                            > Przy ubezpieczeniu od nieszczęśliwych wypadków zakład pyta, czy
                            uprawiam sporty
                            > ekstremalne i odpowiednio dostosowuje składkę (wyższą), a ponieważ
                            jest to
                            > kategoria nieostra, sportem ekstremalnym jest niemal wszystko.
                            Skoro USA
                            > naciskało na ONZ, żeby tok 2007 był rokiem otyłości (co trochę
                            odciążyło by ich
                            > system ubezpieczeń), a nie rokiem kontuzji i złamań, to chyba
                            różnica w kosztac
                            > h
                            > jest znaczna. Wystarczy podać wzrost kosztów spowodowanych
                            cukrzycą, nawet u
                            > kilkulatków. Rządy kolejnych krajów program walki z otyłością
                            forsują nie
                            > dlatego, że to popularne, bo nasza dyskusja dowodzi, że bardzo
                            niepopularne.
                            Praktycznie każdy może zachorować. Czy osoba, której matka zmarła na
                            raka piersi, ma płacić więcej, bo jest w grupie ryzyka? Leczenie
                            nowotworów jest kosztowne i są one dość poważnym problemem w
                            dzisiejszych czasach. Czy osoby, które dość często zmieniają
                            partnerów mają się ubezpieczać dodatkowo, bo mogą przy okazji zostać
                            zakażone wirusem HIV, a leki antyretrowirusowe są naprawdę bardzo
                            drogie. Każdy tak na dobrą sprawę jest w jakiejś grupie zwiększonego
                            ryzyka. Chcesz zabraniac ludziom jeść, palić, pić, uprawiać seks z
                            różnymi partnerami? Może wkrótce zaczniesz głosić zakaz spożywania
                            modyfikowanej żywności, frytek, chipsów, batoników, coli, bo
                            to "szkodzi"? Zostawmy prywatne sprawy ludzi im samym.
                            • dzikowy Re: Palenie to nie to samo co picie 02.12.07, 01:06
                              Toż ja tylko mówię o kosztach. Nie zatrudnię osoby, która zasapie się na
                              półpiętrze, bo mi się to nie opłaca, podobnie zrobi wielu innych. Tym samym i
                              tak będziemy ponosić koszty utrzymania tej osoby ze środków budżetowych. TAK
                              SAMO nikt nie zatrudni alkoholika, bo to się po prostu nie opłaca. Powtarzam,
                              walka z otyłością jest SKUTKIEM obliczenia kosztów wynikających z otyłości dla
                              całego społeczeństwa.

                              Rozumiem, że społeczeństwo ma obowiązek pokrywać koszty osób niepełnosprawnych
                              wskutek nieszczęśliwych wypadków czy chorób, ale też wymaga zmniejszenia ryzyka
                              ich powstania, np. poprzez nakaz zapinania pasów w samochodach, szczepienia
                              przeciw polio, odśnieżania chodników przed posesją.

                              Otyłość jest PRZYCZYNĄ chorób, nie skutkiem (będącej skutkiem nie wliczam, bo
                              włącza się do poprzedniego akapitu) i powinno się tą przyczynę minimalizować,
                              czyli nakazać odpowiednik zapinania pasów. Przecież ograniczanie palenia służy
                              minimalizowaniu zachorowań na nowotwory, HIV to inna kwestia, bo jest zabarwiona
                              ideologicznie, a ideologie rzadko są pragmatyczne, ale zgadzam się, powinna być
                              edukacja seksualna finansowana z budżetowych przecież środków - taki odpowiednik
                              owych pasów.
                            • kocia_noga Re: Palenie to nie to samo co picie 02.12.07, 10:10
                              saszenka2 napisała:

                              Chcesz zabraniac ludziom jeść, palić, pić, uprawiać seks z
                              > różnymi partnerami? Może wkrótce zaczniesz głosić zakaz spożywania
                              > modyfikowanej żywności, frytek, chipsów, batoników, coli, bo
                              > to "szkodzi"? Zostawmy prywatne sprawy ludzi im samym.
                              >


                              I tu mam wątpliwości.Już dziś palacze w prywatnych ubezpieczalniach
                              mają inne warunki umowy, to samo tyczy się duzo pijących (
                              alkoholicy i tak mają zaburzone postzreganie ilości wypijanych
                              trunków, ale mniejsza o to).
                              Oczywiście wielkie koncerny nie dopuszcza,żeby włazić im w drogę,
                              ale ubezpieczyciele powinni wziąć pod uwagę spożywanie czipsów, coli
                              i modyfikowanej żywności.
                              To żadna prywatność, jeżeli na leczenie zrzucają się inni.
                              • piekielnica1 Re: Palenie to nie to samo co picie 02.12.07, 19:17
                                > Oczywiście wielkie koncerny nie dopuszcza,żeby włazić im w drogę,
                                > ale ubezpieczyciele powinni wziąć pod uwagę spożywanie czipsów,
                                > coli i modyfikowanej żywności.

                                A jednak obilo mi sie o uszy, ze starano sie gdzies tam na swiecie
                                wyprowadzic ze szkol automaty do sprzedazy wszelkiego rodzaju fast
                                food.

                                W Polskich zostana wprowadzone, jezeli jeszcze ich nie ma.
                                Przyjedzie przedstawiciel koncernu, przywiezie pare drobiazgow dla
                                szkoly i wiekszy bonus dla dyrektora i juz jest automat.
                • saszenka2 Re: Uściślam 01.12.07, 19:24
                  dzikowy napisał:

                  > saszenka2 napisała:
                  >
                  > > Czyjaś waga i noszony rozmiar ubrania nie powinien w żadnym
                  wypadku
                  > > być powodem kpin.
                  >
                  > Powinna być w tym samym stopniu jak picie i palenie. Nie każdy
                  powinien ważyć 5
                  > 0
                  > kg, tu masz rację, ale jest różnica pomiędzy nadwagą, która ma
                  tylko skutki
                  > estetyczne (jak komuś to nie przeszkadza, to chwała i szacunek), a
                  otyłością,
                  > która jest chorobą i upośledzeniem, i którą trzeba leczyć, choćby
                  i drakońskimi
                  > dietami. Nie lubię mód awersyjnych, ale też nie lubię, jak ktoś mi
                  zionie dymem
                  > lub wgniata w ścianę w autobusie.
                  Odnośnie trucia dymem papierosowym to się z Tobą zgodzę. Odnośnie
                  cudzej wagi nie. Jak ktoś się nie chce odchudzać, choćby ważył
                  znacznie powyżej normy, to jego prywatna sprawa i to w żaden sposób
                  nie odbija się na Twoim życiu, więc nic Ci do tego. Takie jego
                  prawo, nie chcieć stosować diety. To jego zdrowie i życie.
                  • kochanica-francuza A ja nie lubię, jak mi ktoś truje spalinami 01.12.07, 19:29
                    I co?

                    (Nie palę haha. Ale jeden samochód smrodzi znacznie więcej niż jeden palacz.
                    Owszem, samochody są niezbędne. Dostawcze, asenizacyjne, karetki, straż pożarna
                    i różne inne takie. Ale obywatele spokojnie by się obeszli bez 90% samochodów
                    prywatnych).

                    (Tak, tak, zazdroszczę - to główny argument, jaki pada w takich wypadkach.
                    Polacy nie wyrośli z etapu "kupuj, żeby bliźni zazdrościli" i nie doszli do
                    etapu "ekologia").
                    • kochanica-francuza Re: A ja nie lubię, jak mi ktoś truje spalinami 01.12.07, 19:34
                      www.ekoklub.wroclaw.pl/index3.php?link=l40
                      • saszenka2 Re: A ja nie lubię, jak mi ktoś truje spalinami 01.12.07, 20:07
                        Kochanico, ja nie mam nic przeciwko palaczom, niech palą, ale niech
                        robią to tak, aby nie truć innych osób, czyli bez naruszania
                        wolności innych osób. Pozdrawiam.
                        • kochanica-francuza A ja nie mam nic przeciwko zmotoryzowanym 01.12.07, 20:09
                          niech jeżdżą, ale tak, by nie naruszać wolności innych osób spalinami swoich
                          samochodów.
                          • six_a Re: A ja nie mam nic przeciwko zmotoryzowanym 02.12.07, 12:37
                            ale jak wsiadasz w autobus, który chyba też bezemisyjny nie jest, to
                            już nie zawracasz sobie głowy spalinami?

                            ech ta tolerancja, mocno wybiórcza i zwykle ograniczona do czubka
                            własnego nosa, zakresu wagi - 38-44 OK, wszystko poza tym fuj!, do
                            własnych możliwości poruszania się po mieście - nogi lub samochód,
                            jak samochód to pieszy wróg, jak nogi to spaliny samochodowe wróg i
                            tak dalej.

                            a wracając do zdjęcia wyjściowego, pani pstryknięta stworzyła po
                            prostu sytuację sprzyjającą dla komentarzy wszelakich i wzięła je na
                            siebie z dobrodziejstwem publikacji.
                            • kocia_noga Re: A ja nie mam nic przeciwko zmotoryzowanym 02.12.07, 13:13
                              six_a napisała:

                              wzięła je na
                              > siebie z dobrodziejstwem publikacji.
                              >


                              Przypomniał mi się taki blog, parodia 'blogasków', z resztą świetna.
                              Na wpisy czaiły się stada buraków komentujących 'ty idiotko'
                              itp.Autorka posyłała im całuski, nazywała fanami itp bawiła się na
                              całego. Zdaje się,że poszła na studia i blogasek się jej znudzil.
                            • kochanica-francuza Zawracam, tylko że autobus 02.12.07, 18:22
                              produkuje X spalin na 30 pasażerów, a nie na jednego lub dwóch, jak w
                              samochodziku...

                              Przez to produkcja spalin na OSOBę jest mniejsza.
                              • six_a Re: Zawracam, tylko że autobus 02.12.07, 18:58
                                to niech je kieruje do środka na tych trzydziestu, nie mam nic
                                przeciwko. wtedy będziemy kwita w rozliczeniu spalin na głowę;)
                                • kochanica-francuza Re: Zawracam, tylko że autobus 02.12.07, 20:42
                                  six_a napisała:

                                  > to niech je kieruje do środka na tych trzydziestu, nie mam nic
                                  > przeciwko. wtedy będziemy kwita w rozliczeniu spalin na głowę;)
                                  >
                                  to wy swoje też kierujcie sobie do środka. :-PPP
                                  • six_a Re: Zawracam, tylko że autobus 02.12.07, 21:06
                                    taaa, tylko ja Ciebie nie trzymam przymusem z nosem przy mojej rurze
                                    wydechowej, a jak sobie stoję w korku za autobusikiem wiozącym 30
                                    emitujących (tak, tak:), to jakby nie mam wyjścia, nie?
                                    autobusom mówimy stanowcze nie, jeździjcie sobie tramwajami! ;)
                                    • kochanica-francuza Re: Zawracam, tylko że autobus 02.12.07, 21:10
                                      six_a napisała:

                                      > taaa, tylko ja Ciebie nie trzymam przymusem z nosem przy mojej rurze
                                      > wydechowej, a jak sobie stoję w korku za autobusikiem wiozącym 30
                                      > emitujących (tak, tak:), to jakby nie mam wyjścia, nie?

                                      aha, rozumiem, że nie masz przedniej szyby?

                                      EOT
                                      • six_a Re: Zawracam, tylko że autobus 02.12.07, 21:19
                                        >aha, rozumiem, że nie masz przedniej szyby?
                                        hahaha, no samochodem panna nie jechała?
                                        zapraszam:)


                                        this is the end,
                                        my only friend
                                        the end...
                                    • kochanica-francuza Re: Zawracam, tylko że autobus 02.12.07, 21:13
                                      six_a napisała:

                                      > taaa, tylko ja Ciebie nie trzymam przymusem z nosem przy mojej rurze
                                      > wydechowej

                                      to nie ma nic do rzeczy - zasmradzasz powietrze nad miastem. Słyszałaś o smogu?
                                      • six_a Re: Zawracam, tylko że autobus 02.12.07, 21:16
                                        słyszałam o wawelskim
                                        jak zakażą używania samochodów, to się dostosuję, a na razie, to
                                        hmm:)
                            • kochanica-francuza Ech, dziecko... 02.12.07, 18:23
                              projektujesz własne wizje na innych.

                              Nie wróg, tylko śmierdziel.
                              • six_a Re: Ech, dziecko... 02.12.07, 18:55
                                no kiedyś były takie badania, że dymek z papierosa daje więcej pyłów
                                do atmosfery niż silnik diesla w jakimś tam samochodzie.

                                i nie mów do mnie dziecko, bo to strasznie śmiesznie wygląda:)
                                • kochanica-francuza Re: Ech, dziecko... 02.12.07, 20:43
                                  six_a napisała:

                                  > no kiedyś były takie badania, że dymek z papierosa daje więcej pyłów
                                  > do atmosfery niż silnik diesla w jakimś tam samochodzie.

                                  aha, a te badania opłaciła firma produkująca silniki diesla ;-)))
                                  • six_a Re: Ech, dziecko... 02.12.07, 21:01
                                    dokładnie:) ale w sumie co za różnica, jeśli wyniki są weryfikowalne?
          • kocia_noga Re: Uściślam 01.12.07, 17:36
            lolyta napisała:

            slysze
            > "ale ty przeciez NEI MUSISZ (ruszac sie ani odmawiac sobei
            syrupu), bo i tak
            > jestes chuda. Znaczy sie, zdrowie, samopoczucie, indywidualne
            upodobania ida w
            > tyle, daleko, za muszeniem bycia chuda.
            >


            Dokładnie,miałam to samo i tak samo mnie wnerwiało.
            • saszenka2 Re: Uściślam 01.12.07, 19:29
              kocia_noga napisała:

              > lolyta napisała:
              >
              > slysze
              > > "ale ty przeciez NEI MUSISZ (ruszac sie ani odmawiac sobei
              > syrupu), bo i tak
              > > jestes chuda. Znaczy sie, zdrowie, samopoczucie, indywidualne
              > upodobania ida w
              > > tyle, daleko, za muszeniem bycia chuda.
              > >
              >
              >
              > Dokładnie,miałam to samo i tak samo mnie wnerwiało.
              >
              Mnie za każdrym razem do szału doprowadza, gdy ktoś mi wmawia, że
              powinnam zjeść jeszcze jedną porcję, bo przecież jestem chuda albo
              gdy ktoś twierdzi, że jestem chora, podczas gdy moja waga jest
              normalna, nie jest efektem żadnej diety i czuję się znakomicie. Po
              prostu wszyscy w rodzinie są szczupli i mają dobry metabolizm.
          • ahhna Re: Uściślam 02.12.07, 02:00
            lolyta napisała:
            co chwile slysze
            > "ale ty przeciez NEI MUSISZ (ruszac sie ani odmawiac sobei
            syrupu), bo i tak
            > jestes chuda.

            Otóż to, ze mną jest identycznie. Wybieram się na pilatesa i słyszę:
            ale ty nie musisz... Ograniczam cukier i słyszę: no ale ty chuda
            jesteś... Słowem, zęby i włosy mogą mi wypadać, kości się łamać,
            mięśnie wiotczeć, stawy boleć, ale dopóki jestem szczupła, to jest
            OK i mam się nie wygłupiać. (Co nie znaczy, że dolega mi to
            wszystko :)) Nikomu nie przychodzi do głowy, że się nie odchudzam
            • kocia_noga Re: Uściślam 02.12.07, 10:16
              ahhna napisała:

              dopóki jestem szczupła, to jest
              > OK i mam się nie wygłupiać.


              Dawniej nieraz próbowałam odmawiać nahalnym częstowaczom tłumacząc
              się odchudzaniem, ale wtedy oni oceniali, czy mam do tego powody,
              czy nie.
              • saszenka2 Re: Uściślam 02.12.07, 15:35
                kocia_noga napisała:

                > ahhna napisała:
                >
                > dopóki jestem szczupła, to jest
                > > OK i mam się nie wygłupiać.
                >
                >
                > Dawniej nieraz próbowałam odmawiać nahalnym częstowaczom tłumacząc
                > się odchudzaniem, ale wtedy oni oceniali, czy mam do tego powody,
                > czy nie.
                >
                >
                Najgorsze są te sądy dotyczące tego, czy aby na pewno jest się
                zdrowym, nie popadło się w jakąś chorobę i nie powinno się pójść do
                lekarza. A potem tłumaczenie się, że mięsa nie je się, ponieważ
                kłóci się to z naszym światopoglądem, a nie dlatego że padło się
                kolejną ofiarą popkultury, która promuje pewne wzorce. Za nie na
                miejscu uważam zarówno komentarze ludzi, którzy wmawiają nadmierne
                odchudzanie się, gdy ono w ogóle nie ma miejsca, jak i docinki w
                stylu, "ostatnio coś przytyłaś, czy ty aby nie jesteś w ciąży?".
                Ludzie są różni, a nadwaga nie zawsze jest wynikiem nadmiernej
                konsumpcji, lecz po prostu pewnych chorób od nas niezależnych.
    • justysialek Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 12:00
      Kochanicz, jak to się stało, że ty w ogóle odwiedziłaś taką stronę?!?
      • kochanica-francuza Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 21:26
        Normalnie? Fotkapeel i jej linki - moje ulubione blogi.
    • bri Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 12:07
      Jeśli bohaterka tego zdjęcia sama je opublikowała to przypuszczam,
      że ma tyle dystansu do siebie, że będzie się śmiała z takich
      komentarzy.
      • pavvka Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 12:36
        Tak mi się właśnie wydawało, że to Ty jesteś na tym zdjęciu ;-)
        • bri Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 12:40
          Nigdy nie byłam w Truskolasach ;)
    • piekielnica1 Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 23:13
      > To oto dziewczę zostało trzykrotnie nazwane wielorybem.

      Przez kolejne trzy lata bywalam w pewnej miejscowosci hiszpanskiej i
      za kazdym pobytem obowiazkowym punktem programu byla wizyta w
      karczmie z wystepami artystow flamenco.
      Jedna z tancerek z roku na rok byla coraz grubsza i coraz bardziej
      uwielbiana przez miedzynarodowa publicznosc rodzaju meskiego.

      Pewnie zwrotem wieloryb poprawialy sobie swoje samopoczucie osoby
      mocno niezadowolone z wlasnego zycia.
      • saszenka2 Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 30.11.07, 23:18
        piekielnica1 napisała:

        > > To oto dziewczę zostało trzykrotnie nazwane wielorybem.
        >
        > Przez kolejne trzy lata bywalam w pewnej miejscowosci hiszpanskiej
        i
        > za kazdym pobytem obowiazkowym punktem programu byla wizyta w
        > karczmie z wystepami artystow flamenco.
        > Jedna z tancerek z roku na rok byla coraz grubsza i coraz bardziej
        > uwielbiana przez miedzynarodowa publicznosc rodzaju meskiego.
        >
        > Pewnie zwrotem wieloryb poprawialy sobie swoje samopoczucie osoby
        > mocno niezadowolone z wlasnego zycia.

        Takie komentarze dowodzą frustracji ich autora, który powinien
        zmienić swoje życie, zamiast swoje problemy z akceptacją własnego
        ciała przelewać na inne osoby.
      • kochanica-francuza Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 01.12.07, 00:11

        > Jedna z tancerek z roku na rok byla coraz grubsza i coraz bardziej
        > uwielbiana przez miedzynarodowa publicznosc rodzaju meskiego.
        Hehe, dobre!
    • rozczochrany_jelonek Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 01.12.07, 01:12
      przypadly mi do gustu inne fotki.pl :)

      fotkapeel.blogspot.com/2007/07/dzisiaj-renifer-z-tej-strony-trudno.html
      fotkapeel.blogspot.com/2007/07/o-super-kto-i-krysia.html
    • 444a Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 01.12.07, 10:19
      Może chodziło o to, że pływa.
      Wszystkie te dziewczyny na zdjęciach mają ciała niczego sobie. Należę do
      większości facetów i wolę odrobinę ciała niż szczapiny, ale nie jestem też
      fanatykiem:)
      Z drugiej strony... podobają mi się wyszystkie ciała poza absolutnymi
      skrajnościami;)
    • bitch.with.a.brain Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 01.12.07, 11:13
      Z tą popkulturą to trudno stwierdzić jak jest. W końcu najseksowaniejszą Polką
      (podobno) jest dziewoja z nogami napakowanymi jak u zawodowego sportowca,z
      szerokimi plecami, o potężnej klacie już nie wspominając.
      Przynajmniej w Polsce modelki nie są gwiazdami, kilka z nich się kojarzy,ale
      przeciętnemu człowiekowi nazwiska tych dziewczyn nic nie mówią.
      • goblin.girl Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 01.12.07, 14:06
        bitch.with.a.brain napisała:

        > W końcu najseksowaniejszą Polką
        > (podobno) jest dziewoja z nogami napakowanymi jak u zawodowego sportowca,z
        > szerokimi plecami, o potężnej klacie już nie wspominając.
        A kto to jest ta najrajcowniejsza i według kogo? Bo nie słyszałam.
        • kochanica-francuza Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 01.12.07, 18:52
          goblin.girl napisała:

          > bitch.with.a.brain napisała:
          >
          > > W końcu najseksowaniejszą Polką
          > > (podobno) jest dziewoja z nogami napakowanymi jak u zawodowego sportowca,
          > z
          > > szerokimi plecami, o potężnej klacie już nie wspominając.
          > A kto to jest ta najrajcowniejsza i według kogo? Bo nie słyszałam.
          >
          Dodziszcze? Ponoć panna ciężkiej budowy.
      • saszenka2 Re: "wieloryb", czyli efekty popkultury 01.12.07, 19:33
        bitch.with.a.brain napisała:

        > Z tą popkulturą to trudno stwierdzić jak jest. W końcu
        najseksowaniejszą Polką
        > (podobno) jest dziewoja z nogami napakowanymi jak u zawodowego
        sportowca,z
        > szerokimi plecami, o potężnej klacie już nie wspominając.
        > Przynajmniej w Polsce modelki nie są gwiazdami, kilka z nich się
        kojarzy,ale
        > przeciętnemu człowiekowi nazwiska tych dziewczyn nic nie mówią.
        >

        Chyba jestem ignorantką, ale znam chyba tylko dwie modelki. Jedną
        znam z tego, że jest żoną TVN-owskiego prowadzącego, drugą z reklam
        w telewizji, w których reklamuje krem. Więcej nie znam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka