Dodaj do ulubionych

Bezdzietni

14.07.08, 08:41
Artykuł o bezdzietnych:

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5443616,Niemowletami_sie_brzydze.html

Tekst wzbudził we mnie mieszane uczucia... Z jednej strony, oczywiście nie
każdy musi mieć potrzebę posiadania dziecka. Z drugiej strony, argumenty,
jakie osoby w tekście przytaczającą, są nierzadko poniżej krytyki - "dzieci
drą mordy", "dzieci robią kupy" itd. Jak takie rzeczy czytam, to nie mogę sie
oprzeć wrażeniu, że ci ludzie są po prostu maksymalnie wygodni i zblazowani...
Oczywiście, wolno im - ale mojej sympatii to nie budzi.

Zaś wypowiedzi o "wyższości kota nad dzieckiem" w ogóle najlepiej zostawić bez
komentarza.

Z zabawnych rzeczy, rozwalił mnie ten fragment, gdzie jedna dziewczyna cytuje
swojego ex-chłopaka:

"Jeden chłopak, z którym byłam trzy miesiące, wykrzyczał mi w twarz, że jestem
nienormalna. Darł się: 'Normalne kobiety tyle nie dyskutują o polityce! Ich
ambicje skierowane są ku rodzinie! Ja tego nie wytrzymam, to jest upokarzające!'."

Facet nie mógł wytrzymać, że jego dziewczyna rozmawia o polityce? Ojej :))))))
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 08:59
      wiesz , Stephen_s, akurat w niektórych kwestiach wyższość kota nad dzieckiem
      jest niezaprzeczalna...
      Np. nie wymaga opiekunki ani przedszkola.

      No i okres wstawania do kociątka o 4-5 rano trwa około 2 tygodni (czasem wcale
      nie występuje) - do niemowlęcia nieco dłużej...

      Artykuł miał niesmaczne punkty - np. idiotyczny tekst o arbuzie ale było tam
      sporo słusznych spostrzeżeń.

      że ci ludzie są po prostu maksymalnie wygodni i zblazowani...
      > Oczywiście, wolno im - ale mojej sympatii to nie budzi.

      A moją ogromną sympatię budzi fakt, że nie rozmnażają się "bo trzeba".

      Zresztą - w byciu wygodnym nie widzę nic złego.

      Co więcej, macierzyństwo też nie jest jakąś opozycją do "wygodnego życia". A
      przynajmniej być nie powinno. Gadki szmatki o poświęceniu , o tym, ze nozia da
      na dziecko, że pieniądze szczęścia nie daja a gdzie jedno się wykarmi tam i
      drugie itp powinny być karane chłostą na rynku. Tak samo zresztą jak koronnny
      argument "za rodzicielstwem" - "kto ci szklankę wody poda".
      • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 09:19
        > wiesz , Stephen_s, akurat w niektórych kwestiach wyższość kota nad dzieckiem
        > jest niezaprzeczalna...

        Ale jak w ogóle można to porównywać? Dziecko to człowiek, kot to zwierzę...

        > Zresztą - w byciu wygodnym nie widzę nic złego.

        Zależy. Jak odebrałabyś artykuł, gdzie paru facetów rozważa, że wygodniej mieć
        gosposię niż żonę? To jest tam sam poziom, co rozważanie, czy wygodniej mieć
        dziecko, czy kota.
        • dzikowy Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:29
          stephen_s napisał:
          > Zależy. Jak odebrałabyś artykuł, gdzie paru facetów rozważa, że wygodniej mieć
          > gosposię niż żonę? To jest tam sam poziom, co rozważanie, czy wygodniej mieć
          > dziecko, czy kota.
          >

          Zdarzają się osoby, którym takie alternatywy przychodzą do głowy i raczej nie
          Tobie decydować o ich wyborach. Przywiązanie do zwierząt ma wpływ na "instynkt
          macierzyński", to znaczy nie jest obojętny (bez wskazywania +/-), ale jest to
          tylko jeden z czynników. Ja powiem tak - z powodu biologicznych ograniczeń
          uniemożliwiających mi samoreplikację poczekam jeszcze lat kilka, a potem dziecko
          lub"brzuch" po prostu sobie kupię.
          • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:37
            > Zdarzają się osoby, którym takie alternatywy przychodzą do głowy i raczej nie
            > Tobie decydować o ich wyborach.

            Dlaczego nie? :PP
        • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:38
          Można porównywać, można...

          Np mój kot jest dla mnie bliższy emocjonalnie niż obce dziecko.

          Jak odebrałabyś artykuł, gdzie paru facetów rozważa, że wygodniej mieć
          > gosposię niż żonę? To jest tam sam poziom, co rozważanie, czy wygodniej mieć
          > dziecko, czy kota.

          Zupełnie nie.
          Rozważania o kotach są odpowiedzią na argumenty namawiających na dziecko - takie
          jak "tupot małych stóp" (kot też fajnie tupie, jeśli chce) itp.
          Człowiek , który chce mieć dziecko nie kieruje się tupotem czy szklankami wody.
          • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:44
            > Np mój kot jest dla mnie bliższy emocjonalnie niż obce dziecko.

            Tym niemniej jest to KOT.

            > Rozważania o kotach są odpowiedzią na argumenty namawiających na dziecko - taki
            > e
            > jak "tupot małych stóp" (kot też fajnie tupie, jeśli chce) itp.
            > Człowiek , który chce mieć dziecko nie kieruje się tupotem czy szklankami wody.

            Owszem, ale jeśli człowiek nie chce mieć dziecka, bo uważa, że to samo da mu
            kot, to dla mnie jest to oburzające.
            • pavvka Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:48
              stephen_s napisał:

              > jeśli człowiek nie chce mieć dziecka, bo uważa, że to samo da mu
              > kot, to dla mnie jest to oburzające.

              A dla mnie nie. Za oburzające uważam wciskanie na siłę dziecka
              komuś, kto nie czuje potrzeby posiadania takowego.
              • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:49
                > A dla mnie nie. Za oburzające uważam wciskanie na siłę dziecka
                > komuś, kto nie czuje potrzeby posiadania takowego.

                Ależ się zgadzam! Dla mnie stwierdzenia "Dziecko jest fajne, bo poda szklankę
                wody na starość" i "Dziecko nie jest fajne, bo drze mordę" są tak samo idiotyczne.
                • pavvka Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:53
                  stephen_s napisał:

                  > Ależ się zgadzam! Dla mnie stwierdzenia "Dziecko jest fajne, bo
                  poda szklankę
                  > wody na starość" i "Dziecko nie jest fajne, bo drze mordę" są tak
                  samo idiotycz
                  > ne.


                  Nienienie, jest duża różnica. Ludzie mówiący, że dzieci są niefajne,
                  nie twierdzą, że nikt nie powinien mieć dzieci - chcą tylko mieć
                  prawo do własnego wyboru. Natomiast prodzieciowcom nie wystarczy
                  posiadanie dzieci własnych, chcą jeszcze uszczęśliwiać na siłę tych,
                  którzy dzieci nie chcą.
                  • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:57
                    Myślę, ze najczęsciej sami nie wedzą czemu właściwie mają dzieci. JAk ktoś wie -
                    nie wymyśla tak durnych powodów.
                    Może namawianiem chcą w jakiś sposób uzasadniać swój błędny wybór życiowy.
                    • easz Re: Bezdzietni 15.07.08, 15:25
                      > Może namawianiem chcą w jakiś sposób uzasadniać swój błędny wybór życiowy.

                      A może niektórzy rodzice chcą, żeby inni też mieli tak "przyjemnie" jak oni?.. A
                      co! dlaczego tylko my i nam? dlaczego inni mają mieć lepiej od nas? niech też to
                      poczują! Teraz tylko kwestia skutecznego ich przekonania/przekabacenia;)
                      • sir.vimes Re: Bezdzietni 16.07.08, 15:25
                        nie, to nawet nie to...

                        po prostu chca miec pewnośc, ze mimo, iż jest "niefajnie" to przynajmniej jest
                        to pożadane i normalne.
                  • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:58
                    To fakt.
                • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:55
                  Przeciętne dziecko jak najbardziej hałasuje. I także niektóre matki i ojcowie
                  określają to darciem mordy - ludzie używają takich fraz na jakie pozwala im
                  zasób słownictwa.

                  Natomiast stwierdzenie "Dziecko jest fajne, bo poda szklankę
                  > wody na starość

                  to nie kwestia językowa tylko OBURZAJĄCEGO traktowania samej idei dziecka i
                  ludzie posługujący się tym stwierdzeniem powinni mieć zakaz posiadania dzieci
                  dopóki nie wymyślą akceptowalnych powodów posiadania dziecka.

                  Urodzić się jako polisa na starość i darmowa słuzba - KOSZMAR.
                  • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:58
                    > Przeciętne dziecko jak najbardziej hałasuje. I także niektóre matki i ojcowie
                    > określają to darciem mordy - ludzie używają takich fraz na jakie pozwala im
                    > zasób słownictwa.

                    Pozwolę sobie zauważyć, że ludzie wypowiadający się w tekście są wykształceni.
                    Jeśli więc osoba wykształcona nie umie wyrazić się inaczej, niż "dziecko drze
                    mordę", to jest to załamujące...

                    > Urodzić się jako polisa na starość i darmowa słuzba - KOSZMAR.

                    Lepiej urodzić się jako troche fajniejszy kot?
                    • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:03
                      > Lepiej urodzić się jako troche fajniejszy kot?

                      Nie rozumiem.
                      • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:14
                        > > Lepiej urodzić się jako troche fajniejszy kot?
                        >
                        > Nie rozumiem.

                        Dla mnie te rozważania, co lepsze: kot czy dziecko, brzmią jak ocenianie, co
                        jest lepszym zwierzątkiem. I wychodzi na to, że jak ktoś ma dziecko, to dlatego,
                        że uznaje, że dziecko jest bardziej rozrywkowe od kota. Jakoś nie wydaje mi się,
                        by dziecku było fajnie, jeśli rodzice traktują je jak zwierzątko...
                        • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:42

                          Dużymi literami?

                          Kot TEŻ potrafi być wdzięcznym obiektem miłości i czułości - jak człowiek.

                          Odpowiedzialność jest jednak mniejsza. Konieczność przeorganizowania sobie życia
                          - też. Ryzyko, że kot bedzie miał traumę z powodu codziennej 10 godzinnej
                          nieobecności swojego człowieka - minimalne.

                          Miłość i zaangażowanie, które ludzie mają do ofiarowania mogą ofiarować dziecku,
                          męzowi, swojej pasji, sztuce, nauce, kotu, lotnictwu, armii , ojczyźnie, rybkom.

                          Mają do tego prawo.
                        • malila Wiesz, ile razy 14.07.08, 12:59
                          każde z moich dzieci mówiło, że chciałoby być naszym kotem?;)
                        • easz Re: Bezdzietni 15.07.08, 15:37
                          Jakoś nie wydaje mi się
                          > ,
                          > by dziecku było fajnie, jeśli rodzice traktują je jak zwierzątko...


                          Zważywszy jak niektórzy traktują zwierzęta...

                          Przecież tak kiedyś było - dużo dzieci, z czego jedno przewidziane na starą
                          pannę, coby przy rodzicach zostało. A psy np. w takich gospodarstwach traktowane
                          jak... Mówię z doświadczenia - miałam okazję poznać taki dom kilka lat temu.
                          Pies łańcuchowy za pomidora prawie by się udusił na tym łańcuchu. Przy okazji, w
                          takich domach, przepraszam, ale dzieci zwykle są też wykopywane jak tylko
                          skończą 18 lat, czy sobie są w stanie poradzić, czy nie - choćby na ulicę,
                          choćby zdychał z głodu. Oprócz "polisowego", rzecz jasna, traktownego jak rzecz;/
                    • easz Re: Bezdzietni 15.07.08, 15:27
                      > > Urodzić się jako polisa na starość i darmowa słuzba - KOSZMAR.
                      >
                      > Lepiej urodzić się jako troche fajniejszy kot?

                      Cóż, dla mnie właśnie urodzenie się jako szklankowa polisa = urodzenie się jako
                      trochę fajniejszy kot.
                      • pavvka Re: Bezdzietni 15.07.08, 15:37
                        Raczej powiedziałbym, że mniej fajny kot. Bo koty jednak większość
                        ludzi trzyma ze względów uczuciowych, nie utylitarnych.
                        • easz Re: Bezdzietni 15.07.08, 16:36
                          Zależy gdzie i przez kogo. Teraz to może głaszczą uczuciowo, ale keidyś miał
                          łapać myszy, czyli szklanki podawać. Jak łapał kurczęta (tłukł szklanki?..) to
                          się go topiło i sprowadzało nowego.
                          • pavvka Re: Bezdzietni 15.07.08, 16:38
                            No wiem, ale mówimy o tym co jest teraz (chociaż oczywiście nadal tu
                            i ówdzie koty trzyma się jako broń przecimyszową).
                  • bri Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:03
                    A jakie są Twoim zdaniem akceptowalne powody posiadania dziecka? Ja
                    mam dziecko, bo chciałam, chciałam przeżyć macierzyństwo, i szczerze
                    powiedziawszy ciężko mi wydusić z siebie jakikolwiek inny sensowny
                    powód.
                    • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:07
                      Wiem, jakie powody są nieakceptowalne - są to te powody, które mogą uczynić
                      życie dziecka koszmarem.

                      Przypadkiem znam dwie osoby rzeczywiście zaplanowane i urodzone po to by miał
                      kto szklankę wody podać - zapewniam , że wolałyby mieć innych rodziców.

                      Ja
                      > mam dziecko, bo chciałam, chciałam przeżyć macierzyństwo, i szczerze
                      > powiedziawszy ciężko mi wydusić z siebie jakikolwiek inny sensowny
                      > powód.

                      I to chyba właśnie tak ma być, prawda?
                      Nie potrzeba sensownych -ekonomicznych, patriotycznych czy reliijnych powodów -
                      dziecko po prostu chce się mieć. A nie uważa się , że chce się dziecko mieć bo
                      kuzynka już ma.
                      • ula27121 Re: Bezdzietni 15.07.08, 20:38
                        A poczucie obowiązku społecznego? Czy z poczucia obowiązku to źle by było?
                        • bene_gesserit Re: Bezdzietni 15.07.08, 20:50

                          'Mamusia cie nie urodzila z milosci, tylko z obowiazku, zeby
                          wychowac platnika skladek i podatkow i zeby Polska byla Polska'?
                          Cudowna recepta na szczesliwe dziecinstwo.
                          • ula27121 Re: Bezdzietni 15.07.08, 20:54
                            bene_gesserit napisała:

                            >
                            > 'Mamusia cie nie urodzila z milosci, tylko z obowiazku, zeby
                            > wychowac platnika skladek i podatkow i zeby Polska byla Polska'?
                            > Cudowna recepta na szczesliwe dziecinstwo.
                            >
                            Naprawdę wierzysz, że coś takiego jest możliwe? Jako podstawowa motywacja?
                            Bo ja tak o to zagadnęłam jako o coś dodatkowego, co też można rozważyć.....ale
                            widzę, że nie można....
                            • saszenka2 Re: Bezdzietni 16.07.08, 00:38
                              ula27121 napisała:

                              > bene_gesserit napisała:
                              >
                              > >
                              > > 'Mamusia cie nie urodzila z milosci, tylko z obowiazku, zeby
                              > > wychowac platnika skladek i podatkow i zeby Polska byla Polska'?
                              > > Cudowna recepta na szczesliwe dziecinstwo.
                              > >
                              > Naprawdę wierzysz, że coś takiego jest możliwe? Jako podstawowa
                              motywacja?
                              > Bo ja tak o to zagadnęłam jako o coś dodatkowego, co też można
                              rozważyć.....ale
                              > widzę, że nie można....
                              Ja kiedyś słyszałam taką motywację. "Mam już jedno dziecko, jeszcze
                              jedno by się przydało, żeby oddać społeczeństwu to, co się zabrało".
                              Chodziło o to, że jak jest jeden dzieciak, to jest strata dla
                              społeczeństwa. Być może to tylko taka słowna deklaracja, a tak
                              naprawdę za tą decyzją jeszcze coś stało, coś głębszego, ale nie
                              wiem. Przeraziła mnie wizja bycia dzieckiem, bo wzięłam sobie
                              tatusia i musiałam straty wyrównać, że społeczeństwo się nie
                              skurczyło.
                              • pavvka Re: Bezdzietni 16.07.08, 12:27
                                saszenka2 napisała:

                                > Ja kiedyś słyszałam taką motywację. "Mam już jedno dziecko,
                                jeszcze
                                > jedno by się przydało, żeby oddać społeczeństwu to, co się
                                zabrało".
                                > Chodziło o to, że jak jest jeden dzieciak, to jest strata dla
                                > społeczeństwa. Być może to tylko taka słowna deklaracja, a tak
                                > naprawdę za tą decyzją jeszcze coś stało, coś głębszego, ale nie
                                > wiem. Przeraziła mnie wizja bycia dzieckiem, bo wzięłam sobie
                                > tatusia i musiałam straty wyrównać, że społeczeństwo się nie
                                > skurczyło.

                                Bo na poziomie całego społeczeństwa niby ta zastępowalność pokoleń
                                jest potrzebna, ale czy w każdej rodzinie musi koniecznie tak być?
                                Gdzieś czytałem taką teorię, że w macierzyństwie ma zastosowanie
                                ogólna teoria 20-80, czyli najlepiej by było gdyby 20% wszystkich
                                kobiet rodziło 80% dzieci - to są te, które rzeczywiście spełniają
                                się w macierzyństwie. Więc gdyby dało się tę grupę jakoś
                                zidentyfikować, to z punktu widzenia społeczeństwa mogłoby być
                                korzystne dofinansowywanie ich po to żeby mogły sobie rodzić po 8
                                dzieci, spokojnie je wychowywały i były gwarantkami równowagi
                                demograficznej.
                                • saszenka2 Re: Bezdzietni 17.07.08, 00:14
                                  pavvka napisał:

                                  > saszenka2 napisała:
                                  >
                                  > > Ja kiedyś słyszałam taką motywację. "Mam już jedno dziecko,
                                  > jeszcze
                                  > > jedno by się przydało, żeby oddać społeczeństwu to, co się
                                  > zabrało".
                                  > > Chodziło o to, że jak jest jeden dzieciak, to jest strata dla
                                  > > społeczeństwa. Być może to tylko taka słowna deklaracja, a tak
                                  > > naprawdę za tą decyzją jeszcze coś stało, coś głębszego, ale nie
                                  > > wiem. Przeraziła mnie wizja bycia dzieckiem, bo wzięłam sobie
                                  > > tatusia i musiałam straty wyrównać, że społeczeństwo się nie
                                  > > skurczyło.
                                  >
                                  > Bo na poziomie całego społeczeństwa niby ta zastępowalność pokoleń
                                  > jest potrzebna, ale czy w każdej rodzinie musi koniecznie tak być?
                                  > Gdzieś czytałem taką teorię, że w macierzyństwie ma zastosowanie
                                  > ogólna teoria 20-80, czyli najlepiej by było gdyby 20% wszystkich
                                  > kobiet rodziło 80% dzieci - to są te, które rzeczywiście spełniają
                                  > się w macierzyństwie. Więc gdyby dało się tę grupę jakoś
                                  > zidentyfikować, to z punktu widzenia społeczeństwa mogłoby być
                                  > korzystne dofinansowywanie ich po to żeby mogły sobie rodzić po 8
                                  > dzieci, spokojnie je wychowywały i były gwarantkami równowagi
                                  > demograficznej.
                                  Ta zastępowalność wychodzi w ogólnym rozrachunku, może nie
                                  najlepiej, ale gatunek Homo sapiens jeszcze nie wyginął. Część
                                  kobiet rodzi dużo dzieci, mam znajomą, która jest 9 dzieckiem, znam
                                  rodziny, gdzie jest czwórka dzieciaków. Zatem fakt, że ktoś nie chce
                                  mieć dziecka bądź ma jedynaka, nie sprawi, że gatunek znajdzie się
                                  nad krawędzią wymarcia, bo inni mają więcej dzieci.
                                • aelithe Re: Bezdzietni 22.07.08, 14:04
                                  Gdzieś czytałem taką teorię, że w macierzyństwie ma zastosowanie
                                  > ogólna teoria 20-80, czyli najlepiej by było gdyby 20% wszystkich
                                  > kobiet rodziło 80% dzieci - to są te, które rzeczywiście spełniają
                                  > się w macierzyństwie.

                                  20- 80% nie mówi o tym co jest lepiej, tylko opisuje powszechny
                                  fakt, że 80% działań przynosi 20% skutków; a pozostałe 20% 80%,
                                  niemniej musisz spojrzeć na fakt, że bez 80% działa nieefektywnych,
                                  nie ma szansy na 20% efektywnych; np. analiza efektywności kolei
                                  brytyjskich z pooczątku laty 80-tych.
                            • bene_gesserit Re: Bezdzietni 16.07.08, 00:40

                              Naprawde, opisalam zreszta okres, w ktorym takie historie sie
                              rozgrywaly.
                        • sir.vimes Re: Bezdzietni 16.07.08, 15:27
                          wg mnie to dość kiepski powód.

                          dziecko to nie medal, stanowisko czy praca.

                          to człowiek - potrzebujący potwornej ilości miłości przez dziesięciolecia. Nie
                          wiem czy poczucie obowiązku społecznego może wygenerować taką niezbędna ilość
                          miłości.
                          Jeżeli moze - to OK.
                          • malila Re: Bezdzietni 17.07.08, 10:27
                            sir.vimes napisała:
                            > dziecko to nie medal, stanowisko czy praca.
                            > to człowiek - potrzebujący potwornej ilości miłości przez
                            dziesięciolecia. Nie
                            > wiem czy poczucie obowiązku społecznego może wygenerować taką
                            niezbędna ilość
                            > miłości.

                            Ale to by chyba była miłość do ojczyzny, a nie do dziecka;)
                  • pavvka Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:18
                    Może z tą wodą to jednak nie jest najgorszy powód. Bo przynajmniej
                    daje motywację, żeby to dziecko przyzwoicie traktować - inaczej może
                    się wypiąć i jednak tej szklanki nie podać.
                    • bri Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:39
                      Przez kilka stuleci ten powód był całkiem wystarczający ;)
                      • pavvka Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:43
                        Szklanka to już lepsza motywacja niż becikowe. A mi się przypomniał
                        ten stary dowcip o umierającym Żydzie z puentą "a mnie się, cholera,
                        wcale nie chce pić".
                    • easz Re: Bezdzietni 15.07.08, 15:45
                      pavvka napisał:

                      > Może z tą wodą to jednak nie jest najgorszy powód. Bo przynajmniej
                      > daje motywację, żeby to dziecko przyzwoicie traktować - inaczej może
                      > się wypiąć i jednak tej szklanki nie podać.

                      Wydaje mi się, że takie dzieci są tak "karne", wytresowane (nie wychowane), że
                      można z nimi robić co się chce a i tak będą niosły ten krzyż. Przynajmniej osoby
                      z pokolenia moich rodziców. Nic nie jest w stanie złamać tego wpojonego
                      bakcylowatego poczucia obowiązku. Nie zawsze to jest ok. Jak widać...
                  • kadanka Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:44
                    nie to nie tak, przyjnajmniej tak mysle. tak toi sie przyslowiowo
                    nazywa.
                    chodzi o to zeby nie byc samotnym na starosc. zeby raz na miesiac
                    wpadl syn z wnukami. na weekend. zeby wnuczek zadzwonil do dziadka
                    pogadac. po to jest rodzina, zeby miec bliskich, takze jak sie ma 80
                    lat i siedzi w domu na emeryturze.
                    • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:48
                      nie, to co innego.

                      to miłość po prostu - bliskość , czułość, zainteresowanie.

                      A "szklankę wody podać" oznacza, że obca osoba nie będzie wykonywać czynnosci
                      pielegnacyjnych. Tylko ZAWSZE dziecko. Tzn. corka . Lub synowa.
                      • kadanka Re: Bezdzietni 14.07.08, 13:25
                        jako corka, czy synowa starszych, schorowanych rodzicow czulabym sie
                        w obowiazku im pomagac. odciecie sie od schorowanych niedoleznych
                        rodzicow, ktorzy mnie wychowywali, troszczyli sie o mnie, moja
                        przyszlosc, oznaczaloby tylko to, ze jednak zle mnie wychowali. na
                        egoistke, ktora nie rozumie czym jest rodzina.
                        bycie czyims dzieckiem tez niesie za soba obowiazki.
                        jestem ciekawa, jak ci bohaterowie reportazu, ktorzy oburzaja sie
                        roszczeniowa postawa rodzicow(szklanka wody), odnoszą się do
                        wlasnych rodzicow.
                        naprawde, tem reportaz rysuje portrety skrajnych egoistow, ktorzy
                        nie chca miec dzieci, bo te nie dostarczą im rozrywki. i ktorzy
                        swoim rodzicom szklanki wody na starosc nie podadza
                        • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 14:26
                          czuć się w obowiązku komuś pomagać a zostać wyhodowanym w celu usługiwania to
                          dość zauważalna różnica. przynajmniej dla mnie.
                        • easz Re: Bezdzietni 15.07.08, 16:04
                          kadanka napisała:

                          > jako corka, czy synowa starszych, schorowanych rodzicow czulabym sie
                          > w obowiazku im pomagac. odciecie sie od schorowanych niedoleznych
                          > rodzicow, ktorzy mnie wychowywali, troszczyli sie o mnie, moja
                          > przyszlosc, oznaczaloby tylko to, ze jednak zle mnie wychowali. na
                          > egoistke, ktora nie rozumie czym jest rodzina.

                          Ok, nie chodzi nawet o zniedołężnienie i wtedy pomoc, ale ok, tak powinno być.
                          Tylko co, jeśli rodzice chcieliby Ci poukładać życie jakbyś była ich własnością,
                          która dla nich żyje, ich wygody, wreszcie pociechy na starość?.. Musiałabyś się
                          wyprzeć siebie, swoich potrzeb, pragnień itd. A co jeśli od urodzenia miałabyś
                          przedmiotowo takie przeznaczenie?.. To nie jest egoizm?.. Moim zdaniem to co
                          najmniej nie fair.

                          > tem reportaz rysuje portrety skrajnych egoistow, ktorzy
                          > nie chca miec dzieci, bo te nie dostarczą im rozrywki.

                          Nie. Oni nie chcą mieć, bo nie chcą. Nie zauważyłam, żeby tam ktoś powiedział,
                          że może gdyby dziecko dostarczało rozrywki, to ew. by się zastanowili.

                          Moim zdaniem wypowiedzi tych osób w artkule są takie negatywne i agresywne (bo
                          są), bo nie raz już sami z agresją się spotkali, kiedy ujawnili swoją niechęć do
                          rodzicielstwa. Założę się, że taka forma obrony wykształciła im się w odpowiedzi
                          na konkretne, przykre zachowania otoczenia, często bezpośredni a bezpodstawny
                          atak. Lepsze kwiaty można od "zainteresowanych" czasem usłyszeć, niż te teksty
                          przytoczone w art. o szklankach i że się nie jest normalnym... I z jakiej paki,
                          ja się pytam?
                          • saszenka2 Re: Bezdzietni 16.07.08, 00:31
                            easz napisała:

                            > kadanka napisała:
                            >
                            > > jako corka, czy synowa starszych, schorowanych rodzicow czulabym
                            sie
                            > > w obowiazku im pomagac. odciecie sie od schorowanych niedoleznych
                            > > rodzicow, ktorzy mnie wychowywali, troszczyli sie o mnie, moja
                            > > przyszlosc, oznaczaloby tylko to, ze jednak zle mnie wychowali.
                            na
                            > > egoistke, ktora nie rozumie czym jest rodzina.
                            >
                            > Ok, nie chodzi nawet o zniedołężnienie i wtedy pomoc, ale ok, tak
                            powinno być.
                            > Tylko co, jeśli rodzice chcieliby Ci poukładać życie jakbyś była
                            ich własnością
                            > ,
                            > która dla nich żyje, ich wygody, wreszcie pociechy na starość?..
                            Musiałabyś się
                            > wyprzeć siebie, swoich potrzeb, pragnień itd. A co jeśli od
                            urodzenia miałabyś
                            > przedmiotowo takie przeznaczenie?.. To nie jest egoizm?.. Moim
                            zdaniem to co
                            > najmniej nie fair.
                            >
                            > > tem reportaz rysuje portrety skrajnych egoistow, ktorzy
                            > > nie chca miec dzieci, bo te nie dostarczą im rozrywki.
                            >
                            > Nie. Oni nie chcą mieć, bo nie chcą. Nie zauważyłam, żeby tam ktoś
                            powiedział,
                            > że może gdyby dziecko dostarczało rozrywki, to ew. by się
                            zastanowili.
                            >
                            > Moim zdaniem wypowiedzi tych osób w artkule są takie negatywne i
                            agresywne (bo
                            > są), bo nie raz już sami z agresją się spotkali, kiedy ujawnili
                            swoją niechęć d
                            > o
                            > rodzicielstwa. Założę się, że taka forma obrony wykształciła im
                            się w odpowiedz
                            > i
                            > na konkretne, przykre zachowania otoczenia, często bezpośredni a
                            bezpodstawny
                            > atak. Lepsze kwiaty można od "zainteresowanych" czasem usłyszeć,
                            niż te teksty
                            > przytoczone w art. o szklankach i że się nie jest normalnym... I z
                            jakiej paki,
                            > ja się pytam?

                            Jeśli ktoś ciągle słucha, że jest " zasranym egoistą", "nie jest
                            prawdziwą kobietą", "jest podłą suką", to normalne, że tworzy
                            podobne odpowiedzi, które mają być ostre, aby odeprzeć atak, aby nie
                            pozostać bezczynnym.
              • pavvka Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:50
                Zbiór potrzeb zaspakajanych przez kota i przez dziecko ma pewne
                części wspólne. W związku z tym niektórym kot może zastąpić dziecko,
                i nie widzę w tym nic oburzającego.
              • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:51
                I jeszcze sugerowanie , że na 100% bedzie to udany pomysł niosący pozytywne
                doznania.


            • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:49
              A dla mnie nie.

              I im więcej ludzi, którzy ograniczają się do zwierzątek tym lepiej dla
              społeczeństwa. Chociaż - większości proponowałabym rybki, nie koty. Bo kot
              wymaga wiele rozsądku, czułości .

              Oburzające jest dla mnie to, że ludzie mają dzieci "bo tak wypada" i że z
              bezdzietności trzeba się tłumaczyć. Nie każdy powinien mieć dzieci. I nie każdy
              chce.

              Radzę pamiętać , że czasami rodzicielstwo "daje" dużo mniej niż posiadanie kota.
              Oczywiście jest to temat tabu.
              • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 10:54
                > I im więcej ludzi, którzy ograniczają się do zwierzątek tym lepiej dla
                > społeczeństwa.

                ... a system emerytalny to zwierzątka sfinansują..?

                > Oburzające jest dla mnie to, że ludzie mają dzieci "bo tak wypada" i że z
                > bezdzietności trzeba się tłumaczyć. Nie każdy powinien mieć dzieci. I nie każdy
                > chce.

                Całkowicie się zgadzam. Natomiast jak ktoś tłumaczy to na zasadzie, że "dzieci
                są brzydkie, dra mordy i robią kupy", to wybacz - dla mnie jest to niedojrzałe.

                > Radzę pamiętać , że czasami rodzicielstwo "daje" dużo mniej niż posiadanie kota.

                Rodzicielstwo nie jest po to, by rodzicom coś dać. Właśnie na tym polega dla
                mnie absurd tych porównań: nie rodzisz dziecka po to, by mieć rozrywkę!
                • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:02
                  > ... a system emerytalny to zwierzątka sfinansują..?

                  Zapewne zrobią to niewykfalikowani bezrobotni spłodzeni dla pobrania becikowego.

                  > Całkowicie się zgadzam. Natomiast jak ktoś tłumaczy to na zasadzie, że "dzieci
                  > są brzydkie, dra mordy i robią kupy", to wybacz - dla mnie jest to niedojrzałe.

                  Dla mnie każdy powód bezdzietności jest dobry. Bardzo dobry. Bo jeżeli cokolwiek
                  może pójść nie tak, nie sprawdzić się - nie należy ryzykować czyimś życiem i
                  szczęsciem.


                  > > Radzę pamiętać , że czasami rodzicielstwo "daje" dużo mniej niż posiadani
                  > e kota.
                  >
                  > Rodzicielstwo nie jest po to, by rodzicom coś dać.

                  Sam napisałaeś o tym, ze kot nie daje tyle co dziecko - więc posługuję się Twoim
                  określeniem.

                  A jako matka powiem Ci tyle - dzieci ma się albo z czystego egoizmu i dla
                  niesłychanej przyjemności albo ma się je z debilnych powodów typu "szklankę wody
                  podać". Naprawdę - dzieci nie rodzi się dla Ojczyzny, narodu itp itd.
                  • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:11
                    > Zapewne zrobią to niewykfalikowani bezrobotni spłodzeni dla pobrania becikowego

                    Nawet oni mają na to większe szanse niż rybki akwariowe ;)

                    > Dla mnie każdy powód bezdzietności jest dobry. Bardzo dobry. Bo jeżeli cokolwie
                    > k
                    > może pójść nie tak, nie sprawdzić się - nie należy ryzykować czyimś życiem i
                    > szczęsciem.

                    Wszystko może zawsze pójść nie tak. Wedle tej zasady to nikt nie powinien mieć
                    dzieci.
                    • sir.vimes Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:34
                      > Wszystko może zawsze pójść nie tak. Wedle tej zasady to nikt nie powinien mieć
                      > dzieci.


                      U osoby , która naprawdę pragnie mieć dziecko - dla siebie i dla tegoż dziecka ,
                      nie dla Twoich emerytur, państwa, plotkarzy w okolicy czy "bo wypada mieć dwoje
                      dzieci i domek z ogródkiem" - raczej szanse na to, ze wszystko pójdzie nie tak -
                      tzn, że rodzicielstwo okaże się całościowo rozczarowywującym doświadczeniem - są
                      o niebo mniejsze.

                      "Szklankowy" rodzic verus "egoistyczny" rodzic to jak pijany rolkarz w nocy na
                      autostradzie naprzeciw wypoczętemu kierowcy w opancerzonym i bezpiecznym
                      samochodzie.

                      Oczywiście - szklankowy może nawet nie zauważyć , ze coś nie halo - bo jego
                      celem nie jest dziecko; wychowanie szczęśliwej, dobrej osoby z którą bedzie mieć
                      pełen miłości kontakt tylko ta cholerna szklanka wody.
                  • ula27121 Re: Bezdzietni 15.07.08, 20:48
                    sir.vimes napisała:

                    > Naprawdę - dzieci nie rodzi się dla Ojczyzny, narodu itp itd.

                    Przepraszam ale tutaj się oburzam. Bo są różne matki, różne motywacje i z
                    egoizmu, to ja bym np. w życiu dziecka nie urodziła.
                    Myślę, że generalizowanie jak i rozmowy o tym: ile, kto i czy w ogóle powinien
                    mieć dzieci są bezsensu. Chyba, że właśnie dyskutuje się w kontekście sytuacji
                    emerytalnej ale wtedy emocje to by trzeba na bok odłożyć.
                    • bene_gesserit Re: Bezdzietni 15.07.08, 20:51

                      No jasne, ze to nieprawda.
                      Dzieci dla Ojczyzny rodzily np Niemki tuz przed i w czasie wojny.
                      Wyjatkowo zajadle matki, z najwieksza liczba urodzen byly
                      odznaczane medalami za dzietnosc i poczucie odpowiedzialnosci.

                      Dzieciom, urodzonym w tym opentanczym wyscigu kroliczyc jakos nikt
                      orderow nie przyznawal.
                    • sir.vimes Re: Bezdzietni 16.07.08, 15:29
                      jeżeli rodzi się dziecko dla ojczyzny a nie dla siebie i nie dla tego dziecka -
                      to coś jest mocno nie tak.
                      • pavvka Re: Bezdzietni 16.07.08, 16:45
                        sir.vimes napisała:

                        > jeżeli rodzi się dziecko dla ojczyzny a nie dla siebie i nie dla
                        tego dziecka -
                        > to coś jest mocno nie tak.

                        Nie dla ojczyzny, tylko dla ZUS-u, żeby nie zbankrutował :-P
                        • sir.vimes Re: Bezdzietni 18.07.08, 10:20
                          No tak, podstawowy powód:)

                          Mniej więcej tak sensowny jak cytowany przez kogoś (w WO? W Zadrze? nie
                          pamiętam) powód z nauk przed,małżeńskich "chcę mieć dziecko by przeciwstawić się
                          pladze aborcji".

                • saszenka2 Re: Bezdzietni 15.07.08, 01:21
                  stephen_s napisał:

                  > > I im więcej ludzi, którzy ograniczają się do zwierzątek tym
                  lepiej dla
                  > > społeczeństwa.
                  >
                  > ... a system emerytalny to zwierzątka sfinansują..?
                  >
                  > > Oburzające jest dla mnie to, że ludzie mają dzieci "bo tak
                  wypada" i że z
                  > > bezdzietności trzeba się tłumaczyć. Nie każdy powinien mieć
                  dzieci. I nie
                  > każdy
                  > > chce.
                  >
                  > Całkowicie się zgadzam. Natomiast jak ktoś tłumaczy to na
                  zasadzie, że "dzieci
                  > są brzydkie, dra mordy i robią kupy", to wybacz - dla mnie jest to
                  niedojrzałe.
                  >
                  > > Radzę pamiętać , że czasami rodzicielstwo "daje" dużo mniej niż
                  posiadani
                  > e kota.
                  >
                  > Rodzicielstwo nie jest po to, by rodzicom coś dać. Właśnie na tym
                  polega dla
                  > mnie absurd tych porównań: nie rodzisz dziecka po to, by mieć
                  rozrywkę!
                  >
                  Z systemem emerytalnym najlepiej by było, gdyby wreszcie każdy
                  odkładał na własne konto. Wówczas skończylyby się opowieści, jak to
                  trzeba trójkę dzieci mieć, żeby nie ciągnąć emeryturki od obcych
                  dzieci.
                • easz Re: Bezdzietni 15.07.08, 16:13
                  > Rodzicielstwo nie jest po to, by rodzicom coś dać.

                  A właśnie, że jest! Nie jestem po to, żeby produkować dzieci taśmowo, jak z
                  matrycy, bezinteresowanie. Tzn. do jakiegoś stopnia może i bezinteresownie, ale
                  mówiąc, że "ma coś dać", mam na myśli skomplikowane procesy uczuciowe i więź,
                  jakąś symbiozę, nie wykorzystywanie, zresztą przez jedną strone i drugą.

                  Tak przynajmniej to przeczuwam;)
          • saszenka2 Re: Bezdzietni 15.07.08, 01:12
            sir.vimes napisała:

            > Można porównywać, można...
            >
            > Np mój kot jest dla mnie bliższy emocjonalnie niż obce dziecko.
            >
            > Jak odebrałabyś artykuł, gdzie paru facetów rozważa, że wygodniej
            mieć
            > > gosposię niż żonę? To jest tam sam poziom, co rozważanie, czy
            wygodniej m
            > ieć
            > > dziecko, czy kota.
            >
            > Zupełnie nie.
            > Rozważania o kotach są odpowiedzią na argumenty namawiających na
            dziecko - taki
            > e
            > jak "tupot małych stóp" (kot też fajnie tupie, jeśli chce) itp.
            > Człowiek , który chce mieć dziecko nie kieruje się tupotem czy
            szklankami wody.
            >


            Mój pies i papuga też są mi bliższe od obcych ludzi, których
            przypadkowo mijam na ulicy, a to dlatego że się z nimi zżyłam.
            Nawet święty Franciszek uważał, iż zwierzęta to "nasi bracia
            mniejsi". A odnośnie myślenia, że będę miał dziecko, to będzie miał
            mi kto wodę nosić, to ono jest typowo egoistyczne, bo nie chodzi o
            dziecko, lecz zyski, jakie będzie się mieć z faktu posiadania
            dziecka. To jak inwestycja w obligacje skarbowe.
        • malila Re: Bezdzietni 14.07.08, 13:08
          stephen_s napisał:
          > Zależy. Jak odebrałabyś artykuł, gdzie paru facetów rozważa, że
          wygodniej mieć
          > gosposię niż żonę?

          Myślę, że wiele żon wyszłoby za mąż o wiele lepiej, gdyby część
          facetów przyznała, że woli mieć gosposię niż żonę.
          • pavvka Re: Bezdzietni 14.07.08, 14:35
            Ja nie widzę nic zdrożnego w takim rozważaniu.
        • saszenka2 Re: Bezdzietni 15.07.08, 01:09
          stephen_s napisał:

          > > wiesz , Stephen_s, akurat w niektórych kwestiach wyższość kota
          nad dzieck
          > iem
          > > jest niezaprzeczalna...
          >
          > Ale jak w ogóle można to porównywać? Dziecko to człowiek, kot to
          zwierzę...
          >
          Ale pewne wnioski są prawdziwe. Mając kota, nie trzeba się martwić,
          czy lekcje odrobione, nie trzeba wozić go na muzykę etc. Ani kota,
          ani dziecka mieć nie trzeba, ale można i można też obdarzyć kota lub
          dziecko uczuciem.
      • goblin.girl Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:12
        sir.vimes napisała:
        > Artykuł miał niesmaczne punkty - np. idiotyczny tekst o arbuzie ale było tam
        sporo słusznych spostrzeżeń.

        czy ja wiem, mnie ten tekst nie zniesmaczył, odebrałam go raczej na luzie.
        Żenujący dla mnie był raczej: "Niestety, ale bedziesz musiala zajać sie
        dzieckiem", skierowany przez jedną z bohaterek do własnej matki na wiesc o
        teoretycznej ciązy. Caly artykuł trochę mi przypomina tekst pt. Horrory:
        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53663,2727654.html
        chociaż tamten był zabawniejszy. Ale generalnie takie teksty działają
        odświeżajaco ;) Bezdzietni świadomie i z wyboru budzą moja sympatię.
        Sama jestem w ciązy, ale to nie znaczy, ze lubie, czy kiedykolwiek lubiłam
        niańczyć cudze dzieci :)

      • kadanka kto ci szklanke wody poda 14.07.08, 11:34
        "egoizm, robienie sobie słuzacej"
        nieprawda!
        nie robie sluzacej. rodze dziecko, kocham je, wychowuje - tworze
        swoją rodzinę. to jest moje dziecko, osoba ktora moge kochac i ktora
        mnie kocha.
        a jak jestem stara mam rodzine. dzieci, wnuki. mam BLISKICH. ja im
        pomagałam bo ich kocham, bo jestem ich matką. jak bede stara oni
        beda mi pomagac -w miare mozliwosci- bo sa moimi dziecmi, bo mnie
        kochają.
        na tym polega rodzina.
        • pavvka Re: kto ci szklanke wody poda 14.07.08, 11:38
          Oj, chyba niewiele zrozumiałaś z dyskusji... Nikt tu nie twierdzi,
          że KAŻDY rodzic ma głównie takie motywacje do posiadania dzieci.
          Chodzi o to, że ta cholerna szklanka wody się ciągle przewija jako
          argument, chociaż nigdy nim być nie powinna.
          • kadanka Re: kto ci szklanke wody poda 14.07.08, 11:57
            to ze "rozumiem" dyskusje inaczej niz ty, nie oznacza, ze jej nie
            rozumiem...
            • pavvka Re: kto ci szklanke wody poda 14.07.08, 12:06
              Ale najwyraźniej odebrałaś głosy w dyskusji jako atak na siebie, a
              tu zdecydowanie nie o to chodziło. Przecież nikt tu nie mówi, że
              rodzicielstwo w ogóle jest złe - to byłby absurd. Zresztą część osób
              krytykujących tu rodziców szklankowych również ma dzieci.
        • sir.vimes Re: kto ci szklanke wody poda 14.07.08, 11:46
          ale to inna rzecz.

          Tworzenia rodziny, która sobie pomaga, interesuje się , opiekuje się gdy trzeba
          i gdy może, KOCHA - normalna sprawa...

          Założenie, że dziecko ISTNIEJE PO TO by wykonywać codzienne obowiązki
          pielęgniarki na starość rodzica - to koszmar.






          • gotlama Re: kto ci szklanke wody poda 14.07.08, 22:08
            Dla mnie takie stawianie sprawy to KOSZMAR. Łatwiej mi zrozumieć motywację
            rodziców płodzących kolejne dziecko by ratować starsze potrzebujące przeszczepu
            szpiku.

            Taki sam koszmar, jak panna klara pisząca o brudnych niemowlakach która pewnie
            czyściutka i pachnąca wypadła z kapusty w formie dojrzałej.

            Czy aby takie teksty o obrzydzeniu nie świadczą o strachu przed przyznaniem się
            przed sobą, że dzisiejsza "ucieleśniona szansa na sukces" też kiedyś była takim
            wrzeszczącym, obsranym, oplutym, obsmarkanym i upaćkanym niemowlakiem ?
            Przepraszam za zapędy skatologiczne, ale niestety fizjologia niemowlaka nie jest
            subtelna ;)

          • purpurowa_komnata Re: kto ci szklanke wody poda 15.07.08, 18:24
            Sir.Vimes-niezwykle trudno się żyje dziecku jeśli od początku ma
            wbijane do głowy "Skoro cię urodziłam i wychowałam to nigdy nie
            będziesz w stanie się odwdzięczyć bo cokolwiek zrobisz dla mnie -ja
            i tak zrobiłam więcej dla ciebie..." To tak jak zrobić sobie prezent
            i wymagać od tego prezentu aby się nieustannie odwdzięczał,ze jest-
            a w dodatku o prezent nigdy w stanie nie będzie tego dokonać
            • sir.vimes Re: kto ci szklanke wody poda 15.07.08, 19:44
              Ale za co sie ma dziecko odwdzięczać? Za to, ze żyje?

              Za to, ze dostawało jeść? Za to, ze było kochane (jeśli było)?

              Nie rozumiem.

              • purpurowa_komnata Re: kto ci szklanke wody poda 16.07.08, 10:58
                Za ból porodu, za wstawanie w nocy, za leczeni, za karmienie, za
                ubieranie, za wykształcenie,za brak wolnego czasu mamy, za
                zmęczenie...Dopiero po wielu latach dane mi było zrozumieć,ze skoro
                mama postanowiła mieć dziecko to te sprawy są wpisane w
                rodzicielstwo i nikt nikomu łaski nie robi
                • sir.vimes Re: kto ci szklanke wody poda 16.07.08, 15:31
                  "nikt nikomu łaski nie robi"



                  a nawet więcej - powołujesz dziecko na swiat nie pytając go o zgodę. Może nie
                  będzie mu się podobać? Może będzie mieć żal , ze żyje (zdarza się)?

                  Oczekiwania wdzięczności od dziecki to jakaś porażka.
            • saszenka2 Re: kto ci szklanke wody poda 16.07.08, 00:34
              Easz, ja myślę, że ta dziewczyna wyleciała z tym kotem, bo o
              bezdzietnych się mówi, że są "nienormalni, koty kochają, psy też, a
              dzieci nie cierpią, że to jakieś wynaturzenie", stąd może
              uprzedzenie pewnych pytań, próba wyjaśnienia ze strony tej
              dziewczyny.
    • ibelin26 Re: Bezdzietni 14.07.08, 09:15
      Mam wrażenie (jak przy wielu tekstach GW) że artykuł jest z dupy
      wzięty to znaczy problem jest prawdziwy a reszta to mniej lub
      bardziej swobodna tfóczość.
    • kot_w_zimie Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:06
      A gdyby napisano 'krzyczą' i 'wypróżniaja się', to byś ten artykuł zaakceptował?
      Mam wrażenie, że czepiasz się dla zasady.
      Jak ktoś jest nadwrażliwy na bodźce dźwiękowe, to takie 'darcie mordy' moze być
      poważnym problemem. A w naszym komunistyczno-katolickim społeczeństwie nie
      przyjmuje sie do wiadomości, że ludzie różnią się między sobą.
      • stephen_s Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:09
        > Mam wrażenie, że czepiasz się dla zasady.

        Nie, mnie naprawdę ten język odrzucił.

        > A w naszym komunistyczno-katolickim społeczeństwie nie
        > przyjmuje sie do wiadomości, że ludzie różnią się między sobą.

        Ludzie różnią się między sobą??? Od kiedy??

        ... wybacz, nie mogłem się powstrzymać ;)
        • kot_w_zimie Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:14
          > Ludzie różnią się między sobą??? Od kiedy??
          >
          > ... wybacz, nie mogłem się powstrzymać ;)

          Ależ folguj sobie.
      • bri Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:18
        Darcie mordy przeszkadza także rodzicom, którzy dzieci swoje kochają
        i mieć je chcieli.
        • kot_w_zimie Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:34
          A co dopiero takim, którzy ulegli presji społecznej, a się nie nadają
          • bri Re: Bezdzietni 14.07.08, 11:44
            Niestety zdarza się, że Ci co chcieli też się nie nadają. Obawiam
            się, że brak tu reguły.
            • kot_w_zimie Re: Bezdzietni 14.07.08, 12:12
              No ale jakąś samoświadomość i zdolność przewidywania każdy jednak posiada. Życie
              czasem zaskakuje, ale to nie zwalnia z odpowiedzialności.
              A w ogóle dyskusja chyba jest o tym, czy człowiek ma prawo otwarcie przyznać
              się, że nie chce mieć dzieci, bo nie lubi dziecięcego zachowania. Moim zdaniem ma.
              • bri Re: Bezdzietni 14.07.08, 12:15
                Moim zdaniem też ma; ma też prawo nie podawać żadnego powodu. Co
                więcej nawet rodzice mają prawo przyznawać się, że nie lubią
                niektórych dziecięcych zachowań ;)
                • kot_w_zimie Re: Bezdzietni 14.07.08, 12:23
                  bri napisała:

                  > Moim zdaniem też ma; ma też prawo nie podawać żadnego powodu.

                  No właśnie, a jednak istnieje nacisk,żeby się usprawiedliwiać. Zauważyłam, że
                  dość popularnym (akceptowanym społecznie) argumentem jest występująca w
                  rodzinie choroba genetyczna...

                  > więcej nawet rodzice mają prawo przyznawać się, że nie lubią
                  > niektórych dziecięcych zachowań ;)

                  I tutaj też trzeba mieć odwagę, bo można zostać pomówionym o niedojrzalość...
                  • easz Re: Bezdzietni 15.07.08, 16:29
                    > No właśnie, a jednak istnieje nacisk,żeby się usprawiedliwiać.

                    Owszem, jest nacisk, nawet dość silny wewnętrzny, żeby sie głośno usprawiedliwiać.

                    Zauważyłam, że
                    > dość popularnym (akceptowanym społecznie) argumentem jest występująca w
                    > rodzinie choroba genetyczna...

                    A ja zauważyłam, że ludzie często - zwłaszcza młodzi - odwołują się do
                    argumentu, że się nie nadają bo... itd., że byliby kiepskimi rodzicami, nie
                    wychowaliby dobrze, zrobili jakąś krzywdę niechcący, więc lepiej po prostu jak
                    dzieci mieć nie będą. Jak ognia unikają jenak określenia "niedojrzały", bo to w
                    oczach innych automatycznie przekłada się też na inne dziedziny życia i np. w
                    pracy jest dość niebezpieczne (paradoksalnie?) No i = egoizm.
                    >
                    > > więcej nawet rodzice mają prawo przyznawać się, że nie lubią
                    > > niektórych dziecięcych zachowań ;)
                    >
                    > I tutaj też trzeba mieć odwagę, bo można zostać pomówionym o niedojrzalość...

                    Delikatnie powiedziane;) Raczej - wyrodność, znieczulicę, inną dewiację.
                    • bri Re: Bezdzietni 16.07.08, 10:19
                      > > więcej nawet rodzice mają prawo przyznawać się, że nie lubią
                      > > niektórych dziecięcych zachowań ;)
                      >
                      > I tutaj też trzeba mieć odwagę, bo można zostać pomówionym o
                      niedojrzalość...

                      >Delikatnie powiedziane;) Raczej - wyrodność, znieczulicę, inną
                      dewiację.

                      E, nie przesadzajcie. Przecież gdyby rodzice z góry akceptowali
                      wszystkie zachowania swoich dzieci, nie byłoby czegoś takiego jak
                      wychowanie - dzieci nie oduczyłyby się pluć przy jedzeniu, ciągnąć
                      za włosy, rzucać przedmiotami itp.
                      • easz Re: Bezdzietni 16.07.08, 13:06
                        Tak. Ale mi chodziło akurat nie o zachowania rodziców, ich podejście, ale o
                        reakcje otoczenia na takowe, a te są takie jak napisałam i jeszcze lepsze.
    • johnny-kalesony Re: Bezdzietni 14.07.08, 20:35
      Decyzję o bezdzietności podjąłem był na wczesnym etapie szkoły podstawowej,
      obsewując swoich równieśników. Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego bezładnie
      biegają, dlaczego te bachory drą się jakby w nie jasny pierun strzelił ...

      W decyzji o bezdzietnści ostatecznie utwierdziła mnie natowmiast niedawna wizyta
      mojej bliskiej kuzynki z moim bliskim bratankiem, trzymanym za górną kończynę
      chwytną. Wizyta, która polegała na moim rozpaczliwym bieganiu za cuchnącym,
      drącym się jak opętany bachorem płci męskiej, który po prostu nie mógł przeżyć
      bez upartego wbiegania do pokoju w którym trzymam gitary, żeby umazać je jakąś
      kleistą mazią, która wydobywała mu się z otworu wrzaskowego.
      To jeszcze nic - bachor przyjął sobie najwidoczniej za punkt honoru, żeby
      zniszczyć pianino i zrzucić stratocastera ze statywu ...
      Św. Marylin co w memphisiańskiej świecisz bramie ... Co to był za koszmar.



      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • gotlama Re: Bezdzietni 14.07.08, 22:18
        A tchórzostwo zwane "próbą zachowania harmonii w rodzinie" nie pozwoliło ci
        wyartykułować pod adresem kuzynki stanowczego żądania trzymania progenitury Z
        DALA od tamtego pokoju. A tak na marginesie - przecież zamki w drzwiach już
        dawno wynaleziono.

    • johnny-kalesony Re: Bezdzietni 14.07.08, 20:43
      "Lucyna Legut: - Ale czasem kłamałam moim kochankom, że chcę mieć z nimi
      dziecko. Oni uwielbiali tego słuchać, bo dziecko to największy dowód oddania
      mężczyźnie."

      Ja by chciał usłyszeć: "Wiesz, chciałabym mieć z tobą kolekcję lateksowych
      strojów ..."


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • bene_gesserit Re: Bezdzietni 14.07.08, 20:53

        Od dawna podejrzewalam, ze jestes z tych fetyszystow, ktorzy
        najchetniej sami by nosili lateksowe spodniczki, dla niepoznaki
        dzielac kolekcje z partnerka.
        • johnny-kalesony Re: Bezdzietni 14.07.08, 21:25
          Nie pozostaje mi nic innego, jak boleśnie rozczarować twoje podejrzenia.
          W tej materii podział wedle płci również utrzymuję w mocy.


          Pozdrawiam
          Keep Rockin'
    • muszek0 Re: Bezdzietni 14.07.08, 23:00
      zmieńmy teraz etap życia człowieka z 'dziecka' na 'starca'.
      i zastanówmy się nad wyższością kota nad starcem. kot nie zajmuje
      bezsensownie miejsca w autobusie, kiedy młodzi, inteligentni,
      stawiający na samorozwój jadą na uczelnię. kot nie generuje
      olbrzymich kosztów w słuzbie zdrowia, nie wymaga ciągłej
      hospitalizacji, wizyt u lekarza, ton refundowanych leków. kot nie
      obciąza systemu emerytalnego. kot nie stoi w kolejce w aptece i nie
      powoduje, że zdrowy trzon społeczeństwa traci czas a chce kupić
      tylko aspirynę. kot nie budzi obrzydzenia swoim pomarszczonym starym
      obwislym cialem.
      niestety elka, klara czy jak im tam nic nie powiedza o wyższości
      kotów nad starymi dziadygami, bo szczeliłyby sobie samobója. za ileś
      tam lat same będą zdziadziałymi zajmującymi niepotrzebnie miejsce
      starowinkami, a zwolennicy kotów i spokoju w swoim otoczeniu mogliby
      by dojść do wniosku, że dobrym pomyslem jest przymusowa eutanazja.
      • sir.vimes Błąd 15.07.08, 10:40
        dziecka' na 'starca'.
        > i zastanówmy się nad wyższością kota nad starcem. kot nie zajmuje
        > bezsensownie miejsca w autobusie, kiedy młodz

        Nie ma analogii.

        Człowiek nie lubiacy starców nie ma wpływu na ilość tychże w swoim otoczeniu -
        człowiek nie lubiący dzieci może aktywnie działać w tej kwestii - tzn. NIE
        powoływać SWOJEGO dziecka na świat.

    • bertrada Re: Bezdzietni 15.07.08, 00:00
      Jak ktoś ma taki a nie inny stosunek do dzieci to lepiej, że jest tego świadom i
      decyduje się pomimo presji społecznej nie posiadać dzieci. Znacznie bardziej
      mnie wkurzają ludzie, którzy myślą dokładnie tak samo tylko z jakiegoś
      wyrachowania albo konformizmu decydują się na posiadanie dzieci a potem
      zmieniają ich życie w piekło.
    • saszenka2 Re: Bezdzietni 15.07.08, 01:05
      Przykre jest to, iż ludzie niechcący mieć dzieci są stygmatyzowani
      przez społeczeństwo. Nie każdy musi kochać dzieci, odczuwać instynkt
      macierzyński. Aczkolwiek pewne określenia dotyczące dzieci są
      przesadne.
    • piekielnica1 Re: Bezdzietni 15.07.08, 15:08
      > Zaś wypowiedzi o "wyższości kota nad dzieckiem" w ogóle najlepiej
      > zostawić bez komentarza.

      Ja, zawsze gdy dyskusja o potrzebie posiadania dzieci przybiera
      kategorycznt ton kwituje ja stwierdzeniem ,,dzieci to kupa
      szczescia z przewaga kupy''.
      Uwazam, ze wywieranie jakiejkolwiek presji czy komentowanie faktu
      nieposiadania potomstwa swiadczy o braku kultury.
      Sama mam w bliskiej rodzinie osobe od lat leczaca bezplodnosci i
      wiem, ze wszelkie uwagi i wzmianki na ten temat sa dla niej bardzo
      bolesne.
      Jezeli ktos uwaza, ze ma prawo komentowac czyjs poglad (lub
      wyrazanie "pogladu" zamiast tlumaczenia sie z bezplodnosci), a
      zwlaszcza, ze ma prawo oceniac, to niech sie nie dziwi odpowiedziom,
      jakie uslyszy.

      > Zaś wypowiedzi o "wyższości kota nad dzieckiem" w ogóle najlepiej
      > zostawić bez komentarza.

      Ktos kto udziela takiej odpowiedz musial wczesnie uslyszec pytanie,
      czy stwierdzenie, ktore czesto nie powinno padac, bo dotyczy
      najbardziej intymnej sfery zycia osobistego i ja sam fakt
      prowokowania takich rozmow pozostawiam bez komentarza.
      • easz Re: Bezdzietni 15.07.08, 16:42
        > Ktos kto udziela takiej odpowiedz musial wczesnie uslyszec pytanie,

        A odnosząc to do artykułu - czy tylko ja zauważyłam grubo po fakcie (teraz), że
        skoro ci przesłuchiwani w artykule tak wszyscy o tej wyższości posiadania kota
        nad posiadaniem dziecka mówią, to nie z własnego poczucia odczucia, ale że takie
        tendencyjne pytanie redaktor/ka zadał/a?.. Wtedy - o co to wszystko?..
        • goblin.girl Re: Bezdzietni 15.07.08, 19:09
          nie wszyscy, o wyższosci kota nad dzieckiem rozwodzi sie tylko panna Klara.
          • bene_gesserit Re: Bezdzietni 15.07.08, 20:07

            W dodatku, do cholery jasnej, ma do tego swiete prawo. Obojetne ilu
            stefkom i innym niedoszlym kaznodziejom tego swiata sie to nie
            podoba.
            • stephen_s Re: Bezdzietni 16.07.08, 10:48
              > W dodatku, do cholery jasnej, ma do tego swiete prawo. Obojetne ilu
              > stefkom i innym niedoszlym kaznodziejom tego swiata sie to nie
              > podoba.

              Słuchaj, prawo mają - ale ja mam prawo powiedzieć, jak to odbieram, prawda?
              • goblin.girl Re: Bezdzietni 16.07.08, 11:19
                oj, nie kłoćcie się :) dziecka bywają fajne i nieznośne, i koty też, a każdy ma
                prawo do swoich poglądów.
                • ula27121 Re: Bezdzietni 16.07.08, 16:44
                  A mi sie bardzo " przewaga kupy" podoba:-)))Jakoś bardzo do mnie przemawia w tym
                  momencie mojego życia.
          • easz Re: Bezdzietni 17.07.08, 11:02
            Rzeczywiście. Wydawało mi się, że zapytano wszystkich, a to tylko jedną
            wypowiedź rozrzucono po tekście.
      • evita_duarte Re: Bezdzietni 16.07.08, 17:14
        Zgadzam sie w zupelnosci. I jeszcze dodam od siebie, ze wiekszosc
        ludzi lacznie ze mna ma gleboko w du...szy czy stefan i jemu podobni
        maja sypatie do naszych pogladow, czy je powazaja, czy nimi gardza.
        Ja na ten przyklad mam szacunek do ludzi, ktorzy zyja swoim zyciem
        tak jak chca czy jest to zycie ulozone czy "zblazowane".

        A Stefan powinien sie wstydzic, bo sam nie ma dzieci i niezaleznie
        od jego powodow rezultat jest ten sam.
        • stephen_s Re: Bezdzietni 17.07.08, 10:37
          > Zgadzam sie w zupelnosci. I jeszcze dodam od siebie, ze wiekszosc
          > ludzi lacznie ze mna ma gleboko w du...szy czy stefan i jemu podobni
          > maja sypatie do naszych pogladow, czy je powazaja, czy nimi gardza.

          Jeju, ale chyba wolno mi swoje zdanie wyrazić, nie?

          Wiecie, na mój temat to ciągle jakieś opinie tutaj słyszę...

          > Ja na ten przyklad mam szacunek do ludzi, ktorzy zyja swoim zyciem
          > tak jak chca czy jest to zycie ulozone czy "zblazowane".

          Ale są rzeczy, które Cię drażnią, prawda? Więc czemu mnie odmawiasz tego prawa?

          > A Stefan powinien sie wstydzic, bo sam nie ma dzieci i niezaleznie
          > od jego powodow rezultat jest ten sam.

          Ja proszę, byś zwróciła uwagę, że nigdzie nie mówię, że nieposiadanie dzieci
          jest czymś złym.
          • evita_duarte Klamiesz 17.07.08, 13:35
            stephen_s napisał:

            > > Zgadzam sie w zupelnosci. I jeszcze dodam od siebie, ze wiekszosc
            > > ludzi lacznie ze mna ma gleboko w du...szy czy stefan i jemu
            podobni
            > > maja sypatie do naszych pogladow, czy je powazaja, czy nimi
            gardza.
            >
            > Jeju, ale chyba wolno mi swoje zdanie wyrazić, nie?

            A mnie nie wolno? A niech ja cie zacytuje:

            Jak takie rzeczy czytam, to nie mogę sie
            oprzeć wrażeniu, że ci ludzie są po prostu maksymalnie wygodni i
            zblazowani...
            Oczywiście, wolno im - ale mojej sympatii to nie budzi.

            Moje zdanie na temat twojej symapatii masz powyzej.

            >
            > Wiecie, na mój temat to ciągle jakieś opinie tutaj słyszę...
            >
            > > Ja na ten przyklad mam szacunek do ludzi, ktorzy zyja swoim
            zyciem
            > > tak jak chca czy jest to zycie ulozone czy "zblazowane".
            >
            > Ale są rzeczy, które Cię drażnią, prawda? Więc czemu mnie
            odmawiasz tego prawa?

            Klamiesz, ostatnio z reszta ciagle to robisz. Zacytuj gdzie ci
            odmawiam prawa, albo odszczekaj.

            >
            > > A Stefan powinien sie wstydzic, bo sam nie ma dzieci i
            niezaleznie
            > > od jego powodow rezultat jest ten sam.
            >
            > Ja proszę, byś zwróciła uwagę, że nigdzie nie mówię, że
            nieposiadanie dzieci
            > jest czymś złym.
            >

            Nie musisz mowic tego doslownie, twoje okreslenia sa wystarczajaco
            pejoratywne.
            • stephen_s Re: Klamiesz 17.07.08, 14:55
              > Moje zdanie na temat twojej symapatii masz powyzej.

              No OK, ale naprawdę dziwię się Twojej agresji pod moim adresem.

              > Klamiesz, ostatnio z reszta ciagle to robisz. Zacytuj gdzie ci
              > odmawiam prawa, albo odszczekaj.

              No zaraz, a Twoja agresywna wypowiedź nt. tego, gdzie ludzie mają, co o nich
              myślę, nie jest de facto krytyką tego, że wyrażam swoje zdanie?

              > Nie musisz mowic tego doslownie, twoje okreslenia sa wystarczajaco
              > pejoratywne.

              Teraz to naprawdę powinienem się obrazić. Powtarzam, nigdzie nie napisałem, że
              mam cokolwiek przeciwko nie posiadaniu dzieci w ogóle (hm, jakbym chciał
              wypowiadać się w Twoim tonie, to powinienem tutaj rzucić coś w stylu "Kłamiesz,
              odszczekaj!!!" itd...). Co skrytykowałem, to postawę tych konkretnych ludzi z
              tekstu. Możesz nie imputować mi rzeczy, których nie mówię?
              • saszenka2 Re: Klamiesz 18.07.08, 01:49
                stephen_s napisał:

                > > Moje zdanie na temat twojej symapatii masz powyzej.
                >
                > No OK, ale naprawdę dziwię się Twojej agresji pod moim adresem.
                >
                > > Klamiesz, ostatnio z reszta ciagle to robisz. Zacytuj gdzie ci
                > > odmawiam prawa, albo odszczekaj.
                >
                > No zaraz, a Twoja agresywna wypowiedź nt. tego, gdzie ludzie mają,
                co o nich
                > myślę, nie jest de facto krytyką tego, że wyrażam swoje zdanie?
                >
                > > Nie musisz mowic tego doslownie, twoje okreslenia sa
                wystarczajaco
                > > pejoratywne.
                >
                > Teraz to naprawdę powinienem się obrazić. Powtarzam, nigdzie nie
                napisałem, że
                > mam cokolwiek przeciwko nie posiadaniu dzieci w ogóle (hm, jakbym
                chciał
                > wypowiadać się w Twoim tonie, to powinienem tutaj rzucić coś w
                stylu "Kłamiesz,
                > odszczekaj!!!" itd...). Co skrytykowałem, to postawę tych
                konkretnych ludzi z
                > tekstu. Możesz nie imputować mi rzeczy, których nie mówię?
                >
                Steph, nie musisz mówić pewnych rzeczy wprost, wystarczy, że to
                wyraźnie zasugerujesz. Określasz ich w niektórych miejscach bardzo
                negatywnie, choć nie odmawiasz im prawa wprost. Nazwałabym to
                manierą naszych polityków. Oni też nie mówią wprost, że ten z
                opozycji nakradł, ale umiejętnie t sugerują.
                • stephen_s Zaraz naprawdę się wkurzę... 18.07.08, 08:39
                  > Steph, nie musisz mówić pewnych rzeczy wprost, wystarczy, że to
                  > wyraźnie zasugerujesz.

                  ... możecie nie wkładać mi w usta rzeczy, których nie mówię???

                  Ludzie, przestańcie ze mnie jakiegoś potwora robić. Czy Wy naprawdę myślicie, że
                  potępiam wszystkich ludzi, którzy nie mają dzieci???
                  • evita_duarte Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 18.07.08, 13:53
                    Nie, tylko tych, ktorzy nie maja dobrych (Twoim zdaniem) powodow.
                    A mnie wkurza, ze ludzie w ogole zmuszani sa sie tlumaczyc ze swoich
                    powodow. Ja na ten przyklad jestem zagabywana kilka razy DZEINNIE.
                    • ula27121 Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 18.07.08, 14:39
                      evita_duarte napisała:

                      > Ja na ten przyklad jestem zagabywana kilka razy DZEINNIE.

                      Ale ja to mam wrażenie, że ludzie tak mają. Bo ja z kolei ciągle słyszę wyrazy
                      współczucia ze strony tych, których spotykam na spacerze ze swoimi dziećmi. I te
                      wieczne komentarze " tak się zdarza". A ja mam tylko dwoje......i nie wiem o co
                      chodzi, chyba o małą różnicę wieku?
                      Zawsze będzie źle. Nie masz- źle. Masz dwójkę- za mała różnica. Chcesz więcej-
                      jesteś zaściankowa i nie umiesz się zabezpieczyć....
                      • saszenka2 Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 19.07.08, 01:24
                        ula27121 napisała:

                        > evita_duarte napisała:
                        >
                        > > Ja na ten przyklad jestem zagabywana kilka razy DZEINNIE.
                        >
                        > Ale ja to mam wrażenie, że ludzie tak mają. Bo ja z kolei ciągle
                        słyszę wyrazy
                        > współczucia ze strony tych, których spotykam na spacerze ze swoimi
                        dziećmi. I t
                        > e
                        > wieczne komentarze " tak się zdarza". A ja mam tylko dwoje......i
                        nie wiem o co
                        > chodzi, chyba o małą różnicę wieku?
                        > Zawsze będzie źle. Nie masz- źle. Masz dwójkę- za mała różnica.
                        Chcesz więcej-
                        > jesteś zaściankowa i nie umiesz się zabezpieczyć....
                        No niektórzy tak mają. Widzą, że z mężem dzieci nie mają, więc już
                        nawet jedna sąsiadka ze współczuciem stwierdziła, że może spróbować
                        tych nowoczesnych metod, jakie daje współczesna medycyna. A znajoma
                        ma z kolei jedynaka, to ciągle słucha, że wychowuje go na egoistę.
                        Ludzie powinni się wreszcie zając własnym życiem.
                        • easz Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 21.07.08, 14:38
                          saszenka2 napisała:

                          > No niektórzy tak mają. Widzą, że z mężem dzieci nie mają, więc już
                          > nawet jedna sąsiadka ze współczuciem stwierdziła, że może spróbować
                          > tych nowoczesnych metod, jakie daje współczesna medycyna. A znajoma
                          > ma z kolei jedynaka, to ciągle słucha, że wychowuje go na egoistę.
                          > Ludzie powinni się wreszcie zając własnym życiem.

                          A jak to okropnie się kończy, jak taki plotuch trafi w sedno!.. I znów - moja
                          koleżanka. Mają teraz dziecko, ale było ciężko i taki jeden tekścik niby żartem,
                          z życzliwości puszczony, to był dla niej tydzień z mokrą poduszką i prawie
                          zaniechanie łażenia po lekarzach itp. Czy taki ktoś się nad tym zastanawia?..
                          Albo jaki frustrat, nie wiem.
                          • saszenka2 Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 22.07.08, 00:49
                            easz napisała:

                            > saszenka2 napisała:
                            >
                            > > No niektórzy tak mają. Widzą, że z mężem dzieci nie mają, więc
                            już
                            > > nawet jedna sąsiadka ze współczuciem stwierdziła, że może
                            spróbować
                            > > tych nowoczesnych metod, jakie daje współczesna medycyna. A
                            znajoma
                            > > ma z kolei jedynaka, to ciągle słucha, że wychowuje go na
                            egoistę.
                            > > Ludzie powinni się wreszcie zając własnym życiem.
                            >
                            > A jak to okropnie się kończy, jak taki plotuch trafi w sedno!.. I
                            znów - moja
                            > koleżanka. Mają teraz dziecko, ale było ciężko i taki jeden
                            tekścik niby żartem
                            > ,
                            > z życzliwości puszczony, to był dla niej tydzień z mokrą poduszką
                            i prawie
                            > zaniechanie łażenia po lekarzach itp. Czy taki ktoś się nad tym
                            zastanawia?..
                            > Albo jaki frustrat, nie wiem.
                            Ludziom brakuje taktu, wyczucia i podstawowych zasad dobrego
                            wychowania. Naprawdę, inaczej takich debilnych tekstów nie umiem
                            ocenić. Ludzie nie powinni poruszać tak intymnych i delikatnych
                            spraw w stosunku do obcych osob.
                      • easz Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 21.07.08, 14:22
                        ula27121 napisała:

                        > evita_duarte napisała:
                        >
                        > > Ja na ten przyklad jestem zagabywana kilka razy DZEINNIE.
                        >
                        > Ale ja to mam wrażenie, że ludzie tak mają. Bo ja z kolei ciągle słyszę wyrazy
                        > współczucia ze strony tych, których spotykam na spacerze ze swoimi dziećmi. I t
                        > e
                        > wieczne komentarze " tak się zdarza". A ja mam tylko dwoje......i nie wiem o co
                        > chodzi, chyba o małą różnicę wieku?
                        > Zawsze będzie źle. Nie masz- źle. Masz dwójkę- za mała różnica. Chcesz więcej-
                        > jesteś zaściankowa i nie umiesz się zabezpieczyć....


                        Owszem, ludzie tak mają. Ale dlaczego?..

                        Jak nie ukrywałam, że pieluchy mnie nie interesują - w odpowiedzi na nachalne
                        teksty! - to byłam baba-dziwo. Jak mi się to już znudziło i się przyczaiłam,
                        to... zaczęły się swaty! a to jest jeszcze mniej przyjemne niż "kilka razy
                        DZIENNIE", a w pracy to już w ogóle nie jest przyjemne.

                        Jak zmieniłam pracę, wróciłam do starej metody, ale już nie tak ostentacyjnie.
                        Działa, bo tu konkretnie jest inne środowisko;)Jak nie działa, tak w ogóle, i
                        ktoś się nade mną fałszywie lituje, że biedniutka bez dzieciątka, to zaciskam
                        zęby, a jak jest okazja, to oddaję miłością starotestamentową - a co to? do pubu
                        nie możemy pójść? ojej, bo dziecka nie mamy z kim zostawić, a chętnie byśmy
                        poszli... no a tak się składa, że ja akurat mogę i idę, adieu! A potem jest
                        różnie - niektórzy łapią w mig o co chodzi i dają spokój na kolejny raz, inni...
                        zmieniają magazynek.

                        I stąd się to właśnie bierze - nakręcamy to... ale ktoś zaczyna. Więc apeluję -
                        niech nie zaczyna! Nie czyń drugiemu itp.

                        Na rodzinę to raczej nic nie podziała;)
                        • bene_gesserit Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 21.07.08, 15:39
                          easz napisała:

                          > Na rodzinę to raczej nic nie podziała;)

                          Mozesz im powiedziec, ze jestes lesbijka, wiec masz problem ze
                          znalezieniem tatusia dla dzieciatka.
                          • pavvka Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 21.07.08, 17:00
                            Wtedy jest niebezpieczeństwo, że Cię wydziedziczą albo będą
                            próbowali nawracać.
                            • bene_gesserit Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 21.07.08, 20:28

                              Nie o to chodzi.
                              Chodzi o to, ze kiedy ona po chwili przerazenia rodziny wyzna, ze
                              zartowala, to im ulzy, ze _tylko_ nie ma dziecka, a nie _az_ jest
                              lesbijka. Noi na wszelki wypadek przestana sie dopytywac.
                              • easz Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 22.07.08, 12:56
                                bene_gesserit napisała:
                                > Mozesz im powiedziec, ze jestes lesbijka, wiec masz problem ze
                                > znalezieniem tatusia dla dzieciatka.

                                Jeszcze mi życie miłe!
                                Ale wiesz? wyprzedziłaś, bo to jest zaraz za - jedna z teorii dalszej rodziny
                                (głównie pewien wujek) nt pań okolicznych (w rodzinie i nie tylko) a samotnych,
                                czasem nawet nie samotnych, ale bezdzietnych (!) Więc choć w oczy mi nikt nie
                                zarzucił, to za plecami, a raczej na plecach mam już pewnie wielką łatę;)

                                > Nie o to chodzi.
                                > Chodzi o to, ze kiedy ona po chwili przerazenia rodziny wyzna, ze
                                > zartowala, to im ulzy, ze _tylko_ nie ma dziecka, a nie _az_ jest
                                > lesbijka. Noi na wszelki wypadek przestana sie dopytywac.
                                >

                                Nie wiem, czy tak by łatwo odetchnęli z ulgą - myślę, że to by już na zawsze
                                gdzieś tam zostało i dopiero by się martwili. Ale raczej skrycie, bo w
                                poprzednim poście miałam na myśli tę dalszą rodzinę, moi nie mają takich
                                ciężkich i beszczelnych buciorów;) i realnie podchodzą do życia, np. do kwestii
                                szczęścia, spełnienia i finansów, a także towarzyskich i psychologicznych. A
                                dalsza to sobie może co chce myśleć, tylko niech mniej gada!

                                No a co, jakbym rzeczywiście była? to co wtedy z takim wyznaniem;)?.. Nie no,
                                bez przesady!..



                                • bene_gesserit Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 29.07.08, 15:17

                                  W gambicie z 'jestem lesbijka' chodzi o to, zeby a) nie byli pewni
                                  czy zartujesz czy jestes powazna b) byli zbyt przestraszeni
                                  mozliwoscia, ze to jednak prawda, ze by sie nie dopytywali i
                                  przestali poruszac tematy, w jakikolwiek sposob zwiazane z twoja
                                  plcia.
                                  • easz Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 29.07.08, 15:59
                                    Ok, ja to zrozumiałam, ale czy muszę?.. Nie chcę tak i nie chcę tak musieć. Nie
                                    chcę też musieć śmak. I po to też ten artykuł wygląda tak a nie inaczej, i czyta
                                    się go z takimi emocjami z jakimi czyta - bo ktoś tu wcześniej napisał, albo w
                                    pokłosiu listów, że niechby temat poruszyć, ale nie tak! A właśnie, że tak!!

                                    To oczywiście nie są pretensje do Ciebie - sama zaczęłam wynurzenia. Jak
                                    napisałam, dalsza rodzina pewnie i tak już wie swoje, a najbliższa daje radę:)

                                    O listach "po" do WO jeszcze parę słów - pewnie było ich sporo; pierwszy
                                    sensowny, później - różnie. Np. ten zatytułowany "To ma sens" jak się nie mylę,
                                    który dowodzi, że niektórzy nigdy NIGDY nie zrozumieją. Nie potrzebuję i nie
                                    chcę, żeby ktoś mnie przekonywał, że to ma sens (jak ta pani np.) i nie życzę
                                    sobie, żeby ktoś mi życzył, żebym kiedyś miała okazję zobaczyć sama jakie to
                                    piękne (macierzyństwo) i zmienić zdanie (jak ta pani). 1) nie mam 5 lat, 2) to
                                    moja sprawa; ja nikomu nie "dyktuję" ile ma mieć dzieci, nawet nie pomyślę,
                                    żeby. I b. proszę o to samo.

                                    Liczą się dobre chęci, tak, ale odrobina zrozumienia też. I dlatego ten artykuł,
                                    jego forma (samoobronna)coraz bardziej mi się podobają. Kropka.
                                    • bene_gesserit Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 29.07.08, 16:31

                                      Rozumiem twoje wkurzenie. Moja rodzina na szczescie - dalsza ni
                                      blizsza - nie ma zadnego problemu z moja bezdzietnoscia. Jedynie
                                      na 'mojej' wsi kiedy mnie ujrzy co bardziej podpity sasiad, to
                                      zaczyna nawijac o tym, ze i meza mi by sie zdalo, i piecioro dzieci
                                      zrobic. Na co z niezmiennym spokojem odpowiadam, ze zrobic to nie
                                      problem, ale wychowac w trzezwosci - juz wiekszy. Skutecznie
                                      zamykam pijakom gebe...

                                      A jesli nie podobaja ci sie 'sposobiki', to mozesz asertywnie na
                                      cienkie aluzje rodzinne odpowiadac, ze 'nie masz ochoty o tym
                                      mowic, bo to sa twoje bardzo osobiste sprawy' - jesli jestes
                                      naciskana dalej, polecam metode zdartej plyty. A jesli jednak sie
                                      przekonasz do 'sposobikow', przeczytaj Cialdiniego.
                                      • easz Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 30.07.08, 11:25
                                        Chwilowo jestem zmęczona "sposobikami", tak jak pytaniami zresztą. Poza tym
                                        ostatnio budzą mój coraz większy sprzeciw, czuję się przez ich stosowanie
                                        (samo)ograniczana i zakłamana.

                                        A książkę mogę przeczytać i tak - zawsze się przyda wiedzieć jakie inni mogą
                                        mieć "sposobiki" i z czym się można z ich strony w razie czego spotkać;) Dzięki.
                    • stephen_s Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 22.07.08, 08:55
                      > Ja na ten przyklad jestem zagabywana kilka razy DZEINNIE.

                      No i tak nie powinno być, zgadzam się.
                  • saszenka2 Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 19.07.08, 01:19
                    stephen_s napisał:

                    > > Steph, nie musisz mówić pewnych rzeczy wprost, wystarczy, że to
                    > > wyraźnie zasugerujesz.
                    >
                    > ... możecie nie wkładać mi w usta rzeczy, których nie mówię???
                    >
                    > Ludzie, przestańcie ze mnie jakiegoś potwora robić. Czy Wy
                    naprawdę myślicie, ż
                    > e
                    > potępiam wszystkich ludzi, którzy nie mają dzieci???
                    >
                    W paru postach zawarłeś swój negatywny stosunek do nich. Nie trzeba
                    krzyczeć, że się ich nienawidzi, najchętniej zmusiło do rodzenia.
                    Umiejętna sugestia, rzucona aluzja czasem wystarczą, by zawrzeć swój
                    negatywny stosunek, a ładniej to wszystko opakować.
                    • stephen_s Re: Zaraz naprawdę się wkurzę... 22.07.08, 08:54
                      > W paru postach zawarłeś swój negatywny stosunek do nich. Nie trzeba
                      > krzyczeć, że się ich nienawidzi, najchętniej zmusiło do rodzenia.
                      > Umiejętna sugestia, rzucona aluzja czasem wystarczą, by zawrzeć swój
                      > negatywny stosunek, a ładniej to wszystko opakować.

                      No nie, ja sobie wypraszam. Możesz wskazać te posty, gdzie wg Ciebie
                      zasugerowałem, że nienawidzę ludzi nieposiadających dzieci i chcę ich zmuszać do
                      rodzenia???
              • evita_duarte Re: Klamiesz 18.07.08, 03:15
                stephen_s napisał:

                > > Moje zdanie na temat twojej symapatii masz powyzej.
                >
                > No OK, ale naprawdę dziwię się Twojej agresji pod moim adresem.

                Agresjii? To byla szczerosc. NAprawde ludzi nie obchodzi co o nich
                myslisz o ile dajesz im zyc jak im sie podoba.

                >
                > > Klamiesz, ostatnio z reszta ciagle to robisz. Zacytuj gdzie ci
                > > odmawiam prawa, albo odszczekaj.
                >
                > No zaraz, a Twoja agresywna wypowiedź nt. tego, gdzie ludzie mają,
                co o nich
                > myślę, nie jest de facto krytyką tego, że wyrażam swoje zdanie?

                Typowy Kali. Jak ty o nich z pogarda to jest ok jak ktos ci na to
                odszczeka to zle.

                >
                > > Nie musisz mowic tego doslownie, twoje okreslenia sa
                wystarczajaco
                > > pejoratywne.
                >
                > Teraz to naprawdę powinienem się obrazić. Powtarzam, nigdzie nie
                napisałem, że
                > mam cokolwiek przeciwko nie posiadaniu dzieci w ogóle (hm, jakbym
                chciał
                > wypowiadać się w Twoim tonie, to powinienem tutaj rzucić coś w
                stylu "Kłamiesz,
                > odszczekaj!!!" itd...). Co skrytykowałem, to postawę tych
                konkretnych ludzi z
                > tekstu. Możesz nie imputować mi rzeczy, których nie mówię?
                >

                Juz ci powiedzialam- twoj ton wystarczy. Niech nie licza na moja
                sympatie, no kon by sie usmial.
                • stephen_s Re: Klamiesz 18.07.08, 08:47
                  > Agresjii? To byla szczerosc. NAprawde ludzi nie obchodzi co o nich
                  > myslisz o ile dajesz im zyc jak im sie podoba.

                  Acha, czyli Ty jesteś tylko "szczera". A mi to nie wolno być szczerym?

                  > Typowy Kali. Jak ty o nich z pogarda to jest ok jak ktos ci na to
                  > odszczeka to zle.

                  Po pierwsze, żadnej pogardy pod niczyim adresem nie pokazywąłem. Po drugie, na
                  pewno jest nie pokazywałem pod TWOIM adresem, więc skąd Twoja agresja wobec mnie?

                  > Juz ci powiedzialam- twoj ton wystarczy. Niech nie licza na moja
                  > sympatie, no kon by sie usmial.

                  Powtarzam: nie napisałem tego pod adresem wszystkich ludzi, którzy nie mają
                  dzieci. Napisałem to pod adresem konkretnych ludzi z konkretnego artykułu.

                  Wiesz Evita, naprawdę - myślałem, że masz o mnie lepsze mniemanie mimo wszystko.
                  Biorąc pod uwagę, ile razy Cię na tym forum popierałem w sprawie róznych trolli
                  itd., za co się cieszyłaś, myślałem, że jednak nie uważasz mnie za durnia. Ty
                  tymczasem odwdzięcasz się, traktując mnie jak niemalże Tada?
                  • evita_duarte Re: Klamiesz 18.07.08, 13:50
                    stephen_s napisał:

                    > > Agresjii? To byla szczerosc. NAprawde ludzi nie obchodzi co o
                    nich
                    > > myslisz o ile dajesz im zyc jak im sie podoba.
                    >
                    > Acha, czyli Ty jesteś tylko "szczera". A mi to nie wolno być
                    szczerym?

                    Alez wolno jak najbarsxziej gdzie ja ci zabraniam bycia szczerym vzy
                    nawet pogardliwym.
                    >
                    > > Typowy Kali. Jak ty o nich z pogarda to jest ok jak ktos ci na to
                    > > odszczeka to zle.
                    >
                    > Po pierwsze, żadnej pogardy pod niczyim adresem nie pokazywąłem.
                    Nieprawda. Nie tylko ja to w ten sposob odebralam, wiec jesli nie
                    chciales okazywac pogardy to musisz uwazac na slowa ktorych uzywasz.

                    Po drugie, na
                    > pewno jest nie pokazywałem pod TWOIM adresem, więc skąd Twoja
                    agresja wobec mni
                    > e?
                    >

                    I znow sie powtorze. Nie jestem agresywna, wyrazam jedynie swoj
                    poglad, zupalenie jak Ty.


                    > > Juz ci powiedzialam- twoj ton wystarczy. Niech nie licza na moja
                    > > sympatie, no kon by sie usmial.
                    >
                    > Powtarzam: nie napisałem tego pod adresem wszystkich ludzi, którzy
                    nie mają
                    > dzieci. Napisałem to pod adresem konkretnych ludzi z konkretnego
                    artykułu.
                    >
                    > Wiesz Evita, naprawdę - myślałem, że masz o mnie lepsze mniemanie
                    mimo wszystko
                    > .
                    > Biorąc pod uwagę, ile razy Cię na tym forum popierałem w sprawie
                    róznych trolli
                    > itd., za co się cieszyłaś, myślałem, że jednak nie uważasz mnie za
                    durnia. Ty
                    > tymczasem odwdzięcasz się, traktując mnie jak niemalże Tada?
                    >

                    Sefan to juz jest atak personalny. Prywatna sympatia do kogos wcale
                    nie musi sie laczyc z podzielaniem pogladow tej osoby. Moge Cie
                    lubic, ale nadal nie zgadzac sie z wiekszoscia twoich ocen.
                    Zwlaszcza, jesli dotycza ocen ludzi, ktorzy tylko chca zyc jak im
                    sie podoba, nie raniac przy tym nikogo. I wcale nie traktuje Cie jak
                    Tada, widziales zebym z nim dyskutowala? Nie przeginaj wiec, bo
                    wdziecznosc wdziecznoscia, ale pogladow nie zmienie.
    • six_a Re: Bezdzietni 17.07.08, 17:00
      tresuję właśnie kota na okoliczność podawania przysłowiowej szklanki
      i muszę przyznać, że dzieci są w tym względzie znacznie pojętniejsze.
      kot ni w ząb nie pojmuje idei przysługi. a to oznacza, że dzieci
      mają przechlapane.
      przysięgam, że chciałam im tego oszczędzić;)
      • bene_gesserit Re: Bezdzietni 17.07.08, 17:01

        A ja np trenuje siebie na okolicznosc niepicia wody. Mysle, ze na
        starosc bede pila wylacznie drinki z parasoleczkami.
        • six_a Re: Bezdzietni 17.07.08, 20:16
          rozumiem, że jak drinki z parasoleczkami, a nie powiedzmy piwko z
          gwinta za progiem sklepu, to oznacza jakiś tam wyższy status
          materialny, a jak oznacza status, to po co pić?

          niepicie wody jest szkodliwe, wodę należy pić, a nawet chlać, ide
          se nalać na to konto.
          • bene_gesserit Re: Bezdzietni 17.07.08, 21:00

            Nie o to chodzi.
            Jako samorzutna i domorosla znawczyni kociej natury sklaniam sie ku
            tezie, ze koty chetniej podadza drina niz szklanke wody.
            • six_a Re: Bezdzietni 17.07.08, 22:27
              aha.
              niiii, kot nic nie poda.
              zdechłą mysz ewentualnie, ale i tak tylko wtedy, gdy własny brzuch
              ma napchany do granic eksplozji.

              koty to ultraegoistyczno-narcystyczne stworzenia adoptowane przez
              umiarkowanych egoisto-narcystów wyłącznie w celu postawienia sobie
              przed oczami przykładu godnego potępienia. że niby nie jesteśmy
              tacy najgorsi, nasz kot to dopiero...


              jeszcze a propos dźwięków wydawanych przez koty vs. dzieci, to
              szczerze mówiąc kotka w rui brzmi o wiele gorzej niż dziecko drące
              japę.
              • bene_gesserit Re: Bezdzietni 17.07.08, 22:48

                Znajome koty podczas wakacji przynosza kreciki, myszki i okoliczne
                ptaki z tych mniejszych. Nie jedza, najwyzej je wczesniej troche
                pogryza, zeby byly odpowiednio dramatycznie skrwawione - dla efektu.

                Wiec jest calkiem mozliwe, ze gdyby te drinki one musialy wczesniej
                upolowac, tez by je mogly przynosic. Mam jeszcze sporo do
                emerytury, wiec moze uda mi sie to logicznie i logistycznie
                opracowac.

                Jak im sie chce, to wiele potrafia.
                pl.youtube.com/watch?v=z3U0udLH974
                • six_a Re: Bezdzietni 17.07.08, 23:29
                  :)
                  niektóre nawet z sensem coś powiedzą i po ludzku
                  pl.youtube.com/watch?v=9LBKVXyrHcw

                  wyłączyła mi się java, więc nie wiem czy to wersja z napisami, może
                  trafiłam, a jeśli nie, to trzeba szukać "talking cat".
    • rafi-nka Re: Bezdzietni 18.07.08, 11:02
      czytałam oczywiści ten "artykuł", co tu mówić. chyba jedna racja
      jest w nim zawarta że zdarzają się ludzie którzy chołduja tylko
      swoim przyjemnością i potem znajdują argumenty przeciw posiadaniu
      dzieci że np. ich kupy śmierdzą itp. bo pewnie oni sr..ą kupką o
      zapachu lawendy i nie będzie im jakiś mały potworek psuł porządku
      dnia.
      • bene_gesserit Re: Bezdzietni 18.07.08, 11:21

        Nie chodzilo o to, ze 'kupa smierdzi', ale o historie kupy wachanej
        przez matke w miejscu publicznym. Nie kazdy musi wybuchac
        entuzjazmem widzac cos takiego. I nie kazdy musi byc gotowy na
        olbrzymi wysilek, zwiazany z dobrym wychowaniem dziecka. I ci,
        ktorzy czujac sie nie gotowi, na dzieco sie nie decyduja, postepuja
        madrze i odpowiedzialnie.
      • sir.vimes to nieuważnie przeczytałaś 18.07.08, 18:10
    • piekielnica1 Re: Bezdzietni 21.07.08, 14:43
      > Jak takie rzeczy czytam, to nie mogę sie oprzeć wrażeniu,
      > że ci ludzie są po prostu maksymalnie wygodni i zblazowani...
      > Oczywiście, wolno im - ale mojej sympatii to nie budzi.

      Tak mi sie przypomnialo z okresu gdy bylam mloda mama dwojga
      malutkich dzieci o niewielkiej roznicy wieku i musialam z nimi
      pojechac autobusem bez wozka (bo bylo to w czasach gdy wozki w
      autobusach byly zle widziane, a na moim przystanku autobus byl tak
      zapchany, ze wozek tam nie wchodzil), pewna leciwa dama ustepujac mi
      miejsce powiedziala "Ciebie dziecko pewnie Pan Bog pokaral tymi
      dziecmi". Tak mnie tym wkurzyla, ze odpowiedzialam jej, ze Bog nie
      mial z tym nic wspolnego, ze musialam sie polozyc i zrobic sobie te
      dzieci osobiscie. Pasazerowie w tamtych czasach nie mieli poczucia
      humoru, wiec rozgorzala dyskusja o bezczelnosci i rozwydrzeniu
      mlodziezy.
      Ludzie zawsze maja cos do powiedzenia o zyciu innych i wydaje sie
      im, ze maja do tego swiete prawo.
      Stefan, uwazasz, ze ludzie maja prawo wtracac sie do sfery spraw
      intymnych i osobistych innych ludzi?
    • aelithe Re: Bezdzietni 22.07.08, 14:08
      Common sens is common; jak mówią anglicy.

      Efektem działań organizacji feministycznych jest obniżenie
      generalnego IQ. Od początku lat 70-tych badania wskazują, że wzrost
      dzietności osób o najnoiższym IQ i spadek dzietności osob o wysokim
      odwróciło wczesniejsze tendencje ewolucyjne. Generalnie im
      inteligetniejsza kobioeta tym mniejsza szansa na dziecko. Co jeśli
      prawdą są badania z połowy lat 90-tych; że inteligencja jest
      determinowana przez geny mateczne; możesz miec poważne reperkusje
      makroekonomiczne.
      • bene_gesserit Re: Bezdzietni 29.07.08, 15:19

        Slusznie, slusznie - proponuje zaciazac obowiazkowo co
        inteligentniejsze kobiety. W zwiazku z tym urodzi sie wiecej osob o
        osobowosci Dody, piosenkarki pop o niebotycznym IQ. Och, rajska
        wizja.
    • facet123 Re: Bezdzietni 29.07.08, 14:02
      Artykuł jest przegięty. Nie wiem po co wyborcza robi takie eksperymenty. Takie
      studium z totalnie nieobiektywnego punktu widzenia. Oczywiście, że u nas ciągle
      sądzi się, że posiadanie dzieci to święty obowiązek każdego (a już na pewno
      każdej kobiety), więc artykuł otwierający oczy na fakt, że są ludzie którzy
      zupełnie tego nie potrzebują byłby w porządku i na czasie.
      Ale oni opisali przypadki jakichś agresywnych dziecio-fobów którzy szczycą się
      swoją nietolerancją wobec tych którzy dzieci mają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka