01.09.08, 20:15
Witam Was dziewczyny! Nie wiem czy sądzę dobrze ale wydaje mi się,
ze na tym forum jest dużo silnych kobiet, które nie dają sie
facetom, są niezależne, mądre, dbają o swoje dobre samopoczucie,
walczą z uprzedzeniami, z ciemnotą, z przemocą, z męskimi wadami.
Potrzebuje wsparcia... Waszego wsparcia. Mam męża. Kocham go bardzo.
Mamy rocznego synka. Całymi dniami siedzę w domu, sprzątam, gotuję,
piorę, zajmuję się synem. Czekam aż on wróci z pracy. A on? Facet
mnie poniża, ubliża mi, szantażuje mnie, grozi mi, traktuje mnie jak
ostatnią ścierkę a ja ciąglę przy nim tkwię. Przegonił wszystkich
moich znajomych, urządził z mojego życia piekło, a ja ciągle przy
nim tkwię. Jak się z tego wyzwolić? Proszę, powiedzcie mi jak się od
tego uwolnić? Nie mam już siły. Jestem samotna, strasznie zdołowana,
przy życiu trzyma mnie uśmiech syna. Nic złego nie robię... Nic. a
on ciągle mnie poniża.
Obserwuj wątek
    • gotlama Re: wsparcie 01.09.08, 20:45
      Trochę głupio mi robić za psychologa, bo moje wykształcenie zupełnie jest z
      innej półki, ale konkretnie czym Cię szantażuje i czym Ci grozi?
      I czy w jakikolwiek sposób próbowałaś się temu przeciwstawić?
      Jest taka powiastka o tym, że jak żaba siedzi w garnku w którym woda podgrzewana
      jest stopniowo - to żaba się ugotuje zamiast wyskoczyć zanim się dobrze oparzy.
      Zastanów się czy nie jesteś gotowana w ten sposób.
      Może warto zastosować taką taktykę w drugą stronę - stopniowo wodę chłodząc?
      Czasem warto się zastanowić czy on nie przenosi na Ciebie porażek ze swego życia
      zawodowego. Jak go jeszcze choć trochę kochasz, to normalne i dobre, że chcesz
      nawiązać dawne relacje, ale nie możesz robić za worek treningowy do rozładowania
      frustracji.
      Masz dwa wyjścia - albo zacząć schładzać wodę stopniowo stawianymi zasadami,
      (czyli - ratujmy co się da) albo wyskoczyć z tego gara jeśli sytuacja jest aż
      tak dramatyczna, że nic już się dla ratowania związku nie da zrobić.
      Ciężko jest w samotności zdobyć się na obiektywizm w ocenie sytuacji.
      Naprawdę nie masz nikogo,kto byłby w stanie spokojnie Ci doradzić?


    • bene_gesserit Re: wsparcie 01.09.08, 21:13

      Glady - imo lepiej niz pytac anonimowe osoby na forum zwrocic sie
      do specjalistow.
      Na twoim miejscu zadzwonilabym tu:
      www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1280.

      Najpierw poczytawszy materialy na stronie. Sa jasne i pomoga ci
      zrozumiec twoja sytuacje.

      Mozesz tez przedstawic swoj problem (przez wklejenie swojego posta)
      na forum Kobiety Bezpiecznej:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529

      Doradzajacy tam eksperci na temacie przemocy w praktyce i teorii
      zjedli zeby i sa naprawde kompetentni. Zreszta - Kruczynski duzo na
      Niebieskiej Linii pisal, i to madrze.

      Trzymaj sie.
    • kobieta-znudzona Re: wsparcie 02.09.08, 22:19
      Myślę ,że już nic dobrego Cię nie czeka w jego ramionach. To już z jego strony miarka przebrana .Brak uczuć do ciebie.Pomyśl ,może trzeba z nim szczerze porozmawiać .Tak nie może być.
    • lolyta Re: wsparcie 02.09.08, 22:27
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
      a ponadto, nieustajaco to bede powtarzac w podobnych sytuacjach.
      Przemysl czego CHCESZ, a co CHCIALABYS. Ja na ten przyklad chcialaBYM byc
      zarabiajacym miliony czarnoskorym, neiziemsko seksownym koszykarzem albo
      pierwszym czlowiekiem na Ksiezycu. Jak z tego jasno widac, nalezy skupic sie
      tylko na tym, czego sie chce i knsekwentnie to realizowac.
    • piekielnica1 Re: wsparcie 02.09.08, 22:46
      > Nic złego nie robię... Nic. a
      > on ciągle mnie poniża.

      Moze to pozwoli Ci choc odrobine zrozumiec problem i siebie.

      "Ślub to nie happy end"

      www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=245
    • figgin1 Re: wsparcie 03.09.08, 05:54
      Najlepiej się rozwiedź. Na początek potrzebujesz alimentów, ale jak mały
      podrośnie daj go do przedszkola i idź do pracy. Pracę chałupniczą możesz sobie
      znaleźć już teraz. Masz gdzie się wyprowadzić? Do rodziców chociażby?
      • mart-a70 Re: wsparcie 03.09.08, 08:37
        Oczywiście, że szukaj pomocy na zewnątrz, u specjalistów. A w międzyczasie
        przeczytaj książkę Grocholi,, Trzepot skrzydeł"...
    • skrzydlate Re: wsparcie 03.09.08, 10:19
      poszukaj organizacji wspierającej kobiety, jakieś centrum kobiet, poszukaj grupy
      wsparcia dla kobiet wobec których stosuje się przemoc ... zacznij uczęszczać,
      przekonasz się, że biorąc w tym udział umacniasz tę sytuacje i nauczysz się to
      zmieniać, powodzenia
      • skrzydlate Re: wsparcie 03.09.08, 10:23
        nie wiem, gdzie mieszkasz, jeśli w Warszawie to staraj się raczej korzystać z
        pomocy poprzez kontakt bezpośredni a nie net, naprawdę dużo skorzystasz.. nie
        pomagaj mu tak się zachowywać, zacznij stawiac grzecznie granice, może naprawdę
        rzecz jest w pokazaniu mu właściwego zachowania, ale wątpię.. tym niemniej
        skorzystaj bezpośrednio z pomocy fachowców, jesli masz problem z opieką nad
        dzieckiem, rozejrzyj sie, może sa mamy które zastosują wymianę i ci pomogą,
        ratuj sie

        jeszcze raz powodzenia!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka