Dodaj do ulubionych

Frankenstein z in vitro

18.01.09, 12:10
Ja wiem, ze temat byl ostatnio walkowany piec tysiecy razy, ale po
prostu nie moge tego nie wkleic:

>>Pary korzystające z in vitro mówią: mamy prawo do dziecka. Pytam
się: jakie prawo? Skąd to prawo wynika? – mówi biskup Tadeusz
Pieronek w rozmowie z Onet.pl.
Według bp. Pieronka rozwój metod zapłodnienia pozaustrojowego może
doprowadzić do tego, że "w przyszłości będziemy zamawiać sobie
dzieci obdarzone określonymi cechami"

- Rodzice będą wybierać płeć, kolor oczu, włosów, wzrost, geny
geniusza lub zbrodniarza. Będą jak twórcy Frankensteina. Czymże
jest literackie wyobrażenie Frankensteina, czyli istoty powołanej
do życia wbrew naturze, jak nie pierwowzorem in vitro? To
makabryczna perspektywa, ale ona istnieje - uważa bp Pieronek.

- Życie zrodzone z próbówki jest wynikiem manipulacji, a nie
działania natury. Miłość nie wyraża się przy ladzie sklepowej -
ocenia biskup w rozmowie z Onet.pl.

Biskup podreśla, że "każde dziecko jest darem Bożym, niezależnie
jak przyszło na świat i co towarzyszyło jego poczęciu".

- Ale ta prawda nie daje podstaw do twierdzenia, że mamy prawo
manipulować życiem i zastępować naturalny proces poczęcia. Życie
jest tak wielkim dobrem, że nie można sobie pozwolić na
eksperymentowanie materiałem, który decyduje o jego powstaniu. Nie
można łamać praw natury. Cel nie uświęca środków - mówi bp. Tadeusz
Pieronek."


tinyurl.com/99wpl8
Obserwuj wątek
    • six_a Re: Frankenstein z in vitro 18.01.09, 14:59
      jakie nazwisko, taka herezja.
      jeszcze jakby coś sensownego powiedział, to rozumiem, ale wyjeżdżanie z
      frankensteinem przy in vitro, to już dno klasy be.
      • dzikowy Re: Frankenstein z in vitro 18.01.09, 15:01
        I to jeszcze bez znajomości źródła. Twór dra Frankensteina nie miał imienia.
        • iluminacja256 Re: Frankenstein z in vitro 08.02.09, 09:38
          >Czymże
          >jest literackie wyobrażenie Frankensteina, czyli istoty powołanej
          >do życia wbrew naturze, jak nie pierwowzorem in vitro

          Dobrze, ze ktos to zauwazył. To dr Frenkeinstein, a twór - to
          istota, albo -on, jak nazywa sie go w tekscie.
          Szkoda, z e Pieronek nie dodal, ze napisała to kobieta i wszystko
          juz byłoby jasne...romantyczno-feministyczne lobby in vitro w XIX
          wieku
          • dzikowy Re: Frankenstein z in vitro 09.02.09, 01:02
            Do tego otwarcie masońskie- dodajmy.
    • policjawkrainieczarow Re: Frankenstein z in vitro 18.01.09, 15:53
      > Według bp. Pieronka rozwój metod zapłodnienia pozaustrojowego może
      > doprowadzić do tego, że "w przyszłości będziemy zamawiać sobie
      > dzieci obdarzone określonymi cechami"

      on moze byc caly glupi i w ogole, ale przeciez trudno przy najwiekszej nawet
      naiwnosci zaprzeczyc temu, co tu powiedziane.

      Ten pan pisze o tym samym, ale normalnie:
      wyborcza.pl/1,88975,6165758,W_rekach_inzynierow_ludzkich_cial.html
      • six_a Re: Frankenstein z in vitro 18.01.09, 17:18
        wydaje mi się, że to odpowiedniego sformułowania prawa i egzekwowania czyli nadzoru.
        jakoś nie namnożyło się frankensteinów mimo istnienia przeszczepów.

        "w przyszłości będziemy zamawiać sobie dzieci obdarzone określonymi cechami"
        już widzę, jak się wszyscy rzucają na "geny zbrodniarza", cokolwiek to znaczy. a
        możliwość selekcji można ograniczyć do nieuleczalnych chorób, wykrywalnych na
        etapie zarodka.

        poza tym to jest kościelna hipokryzja. ze świętej prawdy 'bóg dał, bóg wziął'
        obowiązuje już tylko część pierwsza. czyli końcem życia można manipulować, np.
        wykonując przeszczepy czy wykorzystując coraz bardziej zaawansowane metody
        leczenia, a początkiem życia już nie? a co to w sumie za różnica?
        --
        prawie jak kopov
        believe
        • policjawkrainieczarow Re: Frankenstein z in vitro 18.01.09, 22:12
          ni eodnosze sie do calosci jego zacytowanej wypowiedzi, tylko do okreslonego
          fragmentu, wiec frankenstein nie ma tu nic do rzeczy.

          Jak chcesz ograniczyc mozliwosc selekcji do nieuleczalnych chorob, nei mam
          pojecia, a jestem dziwnie spokojna, ze bedzie to tylko kwestia kasy.
          • six_a Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 00:09
            w jego wypowiedzi frankenstein też jest wstawiony od czapki. widocznie obcego
            nie oglądał;)
            chodziło mi o to, że skoro przy przeszczepach (od dawna i wciąż) nic nie jest
            kwestią kasy, to i przy in vitro nie będzie.
            • policjawkrainieczarow Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 00:25
              in vitro JEST kwestia kasy.
              • six_a Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 02:29
                na razie jest, bo nie ma nadzoru ustawą. a podziemia in vitro raczej bym nie
                oczekiwała. właśnie dlatego, że za duża kasa i zbyt skomplikowane procedury
                wchodzą w grę.

                wróćmy zresztą: załóżmy, że tak będzie, jak mówisz. myślisz, że lekarze tak
                chętnie będą doradzać który zarodek wybrać? a ryzyko, że wybór będzie nietrafny?
                a te wszystkie reklamacje koloru oczu, jak się zarodki jednak pochrzanią komuś
                po drodze. no, nie wyobrażam sobie tego z uwagi na realia i względy praktyczne.
      • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 18.01.09, 20:47
        Alez skad.
        In vitro to zaplodnienie pozaustrojowe, a nie manipulacje
        genetyczne. Pieronek nie ma bladego pojecia, o co cho, bo miesza
        dwie sprawy, w dodatku uzywa bardzo nieczystych chwytow
        erystycznych w miesce argumentow. Dno dna.
        • policjawkrainieczarow Re: Frankenstein z in vitro 18.01.09, 22:18
          in vitro to zaplodnienie pozaustrojowe, ALE dajace mozliwosc selekcji zarodkow
          majacych takie a nie inne cechy. I na pewno paleta cech do wyboru bedzie coraz
          wieksza w miare jak badania beda isc do przodu.

          Zaloze sie o co zechcesz, ze w ciagu 15 lat ten przemysl bedzie wygladal tak: na
          porzadku dziennym beda reklamy szczesliwych mamusiek, opowiadajacych, przed
          jakimi strasznymi chorobami uchronilo ich dzieci in vitro, bo mogly wybrac
          zarodek bez skazy, nakrecajace guilt trip i poczucie braku odpowiedzialnosci u
          rodzicow, ktorzy niefrasobliwie zdecyduja sie na dziecko "jak je Pan Bog da",
          niewykluczone, ze z pewnymi elementami nacisku z firm ubezpieczeniowych (osobnik
          urodzony z przypadkowego zarodka ma wieksza szanse zachorowac), a juz w zaciszu
          gabinetow lekarskich bedzie sie odbywac pranie mozgu na zasadzie 'my doradzamy
          jeszcze ten, a nie ten zarodeczek, bo ten bedzie 10 cm wyzszy i bedzie blond, a
          badania dowodza, ze wyzsi i piekniejsi ludzie maja wieksza szanse na prestizowe
          stanowisko i tak dalej".

          Zaznaczam, ze jest to MOJE stanowisko, a nie Pieronka, a ich zbieznosc jest
          przypadkowa i wynika z roznych, jak sadze, punktow widzenia.
          • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 00:10
            Problem w tym, ze biskup nie zaznacza, ze skupia sie na sf, ale
            mowi o sytuacji teraz. Mowi 'in vitro jest zle, bo to
            frankensztajny, dzieci kupione jak w sklepie, a nie z milosci
            poczete przez wlozenie czlonka do pochwy, jak bog chcial'. To
            _moze_ beda frankensztajny, moze to bedzie kiedys sie wiazac z
            eugenika, hodowla nadludzi itd, ju nejm it. Jednak w tej chwili nie
            rozmawiamy o nazistowskich fantazjach biskupa, ale o ludziach,
            ktorzy chca miec dzieci. Normalne, jakies dzieci, bez selekcji
            koloru wlosow, oczu, domniemanego iq itd. Biskup szuka czarownicy,
            ty mu klaszczesz. Nie rozumiem.
            • policjawkrainieczarow Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 01:58
              Biskup szuka czarownicy,
              > ty mu klaszczesz. Nie rozumiem.

              nie rozumiem, czego nie rozumiesz, wydawalo mi sie, ze wyjasnilam na koncu
              postu, ze mam w dupie co mowi pieronek, przedstawiam wlasne pesymistyczne
              stanowisko, a ze przypadkowo w jednym punkcie (i wyraznie pokazalam, ktorym) sie
              te stanowiska pokrywaja, to inna sprawa. Prosze mi tu nie wpychac
              frankensztajnow ani braku czlonka w pochwie w moje poglady, bo osiagniesz w
              motaniu poziom pieronka :D
              • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 10:22
                Ok, obydwoje wierzycie w sf, twoja sprawa.
                Problem w tym, ze on uzywa tej wiary jako oreza religijno-
                obyczajowego, a to o wiele mniej niewinne.
                • policjawkrainieczarow Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 19:09
                  alez ja nigdy nie twierdzilam, ze ten pan nie ma problemu i jest caly wpyte. Ale
                  chyba lepiej jasno rozdzielic kompletna bzdure od czegos, co w jego
                  wypowiedziach w powiazaniu z nia istnieje, a ma jakies rece i nogi, bo wlasnie
                  pomieszanie prawdy i bzdury jest najbardziej neibezpieczne.
          • six_a Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 00:18
            >(osobnik urodzony z przypadkowego zarodka ma wieksza szanse zachorowac)

            a dlaczego? przecież badania genetyczne są dostępne już teraz + możliwość
            aborcji w razie ciężkiego upośledzenia płodu. poza tym jaka gwarancja, że
            noworodek z in vitro ma te większe szanse i nie umrze 'śmiercią łóżeczkową' albo
            na zapalenie płuc powiedzmy? żadna.

            zresztą ludzie decydujący się na in vitro często korzystają z własnego
            materiału, więc wybór koloru oczu może być mocno ograniczony. wydaje mi się, że
            przesadzacie z tymi wizjami skomercjalizowania in vitro, nie mówiąc już o tym,
            że coś, co jest tak drogie, nie będzie reklamowane jak margaryna rama na każdym
            billboardzie.
            • policjawkrainieczarow Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 00:26
              keep dreaming.
              • six_a Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 02:43
                ciekawy argument i na poziomie.
                niestety, w tym wątku to na razie Ty śnisz koszmar z przyszłości, niczym zresztą
                niepotwierdzony.

                podsumujmy:
                in vitro reklamowane przez mamuśki jak zupka winiary co najmniej
                in vitro w reklamie = in vitro dla każdego jak volkswagen przed wojną
                in vitro wpędzające w poczucie winy innych rodziców, którzy świadomie rodzą
                dzieci chore i nieprzydatne społeczeństwu
                in vitro jako możliwość wyboru genu zbrodniarza
                in vitro [wpisz dowolną bzdurę i zatwierdź pieronkiem]

                no, tak mi przykro.
                • policjawkrainieczarow Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 19:06
                  > in vitro reklamowane przez mamuśki jak zupka winiary co najmniej
                  > in vitro w reklamie = in vitro dla każdego jak volkswagen przed wojną

                  wiesz, pracuje w miescie, w ktorym sztuczny cyc to absolutna norma a reklamy
                  powiekszania tegoz z sugestywnymi biustami wielkosci arbuzow leca kilka razy
                  dziennie, w godzinach bynajmniej nie wieczornych. (podobnie rzecz ma sie z
                  reklama srodkow na meska niemoc - przy czym, no wlasnie, juz nawet nei na
                  niemoc, co by bylo jakos uzasadnione, ale juz jest w nich - brak ci seksu albo
                  po prostu chcesz wiecej?") Na poczatku trudno mi bylo w to uwierzyc, tak samo
                  jak Tobie w moje sf.
                  • six_a Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 20:09
                    aaa, pani miastowa?

                    a co ma piernik do in vitro?
                    implant jest implant, co za różnica czy w dolnej szczęce, czy gdzie indziej.
                    otwórz sobie obcasy i też masz same kliniki plastyki w reklamach, a o środkach
                    na niemoc to i u nas trąbią, więc nie takie znowu z kosmosu to miasto, chciałaś
                    się pochwalić?

                    jak będziesz mogła zamówić to dziecko z katalogu, to się pochwal, a wtedy ja
                    uwierzę w realne zagrożenie, nie ma sprawy.

                    i w co niby tak trudno było uwierzyć?
          • paskudek1 Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 10:07
            myśl, że w obliczu takiego nieszczęścia jak niepłodność i koniecznośc podjęcia cskomplikowanych, czasochłonnych i drogich procedur medycznych aby mieć dziecko przynajmniej JEDNO rodzice mogą dla tego dziecka zrobić - uchronić je od chorób genetycznych, ta mysl jest chyba w gruncie rzeczy i piękna i cel chwalebny. Nie sądzisz??? Dzisiejszy poziom wiedzy genetycznej, oraz możliwości aparatury sa jednak ograniczone. JKoszty selekcji zarodków są tak wysokie ze jednak dłuuugo jeszcze nie będzie stać ludi na selekcję pod względem "koloru oczu". Ponadto ten kolor oczu rzeczywiście będzie mozna sobie "wymarzyć" tylko w przypadku korzystania z CUDZEGO materiału bo jeżeli to para będzie dawała swoje komórki to wybacz, ale z niebieskookiej mamusi i zielonookiego tatusia raczej czarnookie maleństwo nie wyjdzie. Chyba ze nagle zaczniemi zmieniać genom.
            Szanowny biskupo w całym tym wywiadzie w piętkę goni i tak lawiruje zeby sam sobie przypadkiem nie zaprzeczyć. "dzieci to dar Boga" ale już nie te z in vitro, bo in vitro jest rpzeciw woli Boga. Ale zpaytany WPROST o to juz się wije jak węgorz na patelni:) Żałosne to wszystko i paskudne.
            • policjawkrainieczarow Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 19:03
              geeeeze. nigdy nie twierdzilam, ze to zle uchronic od chorob genetycznych. Po
              prostu twierdze, ze jesli moze byc na cos popyt, to jesli tylko pojawi sie
              mozliwosc zaoferowania takiej dodatkowej uslugi, za dodatkowa oplata, to ona
              zostanie zaoferowana. A skoro mozna na niej zrobic pieniadze wyciagajac kase od
              1000 klientow, to dlaczegoby nie sprobowac wyciagnac i od kolejnych 10000, tylko
              trzeba im wmowic, ze tego potrzebuja.
              Nawet, jesli wybor koloru oczu jest tylko miedzy kolorem mamusi i tatusia, to to
              juz jakis wybor jest. A i skorzystanie z cudzego materialu genetycznego tez
              chyba nie nalezy do sfery s-f?

              Prosze mi sie tu nie pucowac z obliczem nieszczescia i tak dalej. Rozumiem to,
              nie jestem nieczula na problem pary probujacej miec dziecko. Wynalazek sam w
              sobie bardzo znakomity, tyle, ze oprocz dobrego, ktore przynosci, moze w
              przyszlosci przyniesc troche (wiele?) zlego. Jak dynamit. Face it. (polecam
              zalaczony przez mnie link). Ale problem nie tkwi w samej technologii tylko w
              tym, jak ja wykorzystaja ludzie. Nigdzie nie pisalam, ze in vitro powinno byc
              zabronione. Z pieronkiem mi nie podrodze, nie znam, nie spalam. Po prostu widze
              tu czesto tendencje wrzucania wszystkich argumentow wrzucania do jednego wora
              (powiedzial to ten i ten, a wiec z zalozenia jest glupie).
              • kocia_noga Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 19:41
                Lolyta, to ty?
              • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 21:07
                policjawkrainieczarow napisała:

                > Prosze mi sie tu nie pucowac z obliczem nieszczescia i tak dalej.
                Rozumiem to,
                > nie jestem nieczula na problem pary probujacej miec dziecko.
                Wynalazek sam w
                > sobie bardzo znakomity, tyle, ze oprocz dobrego, ktore przynosci,
                moze w
                > przyszlosci przyniesc troche (wiele?) zlego. Jak dynamit. Face
                it. (polecam
                > zalaczony przez mnie link). Ale problem nie tkwi w samej
                technologii tylko w
                > tym, jak ja wykorzystaja ludzie.

                Mamusiu.
                Zapewne byli i tacy pare lat temu, ktorzy obawiali sie - na
                podobnych zasadach, co ty konsekwencji wynalazku in vitro - rozwoju
                psychologii, podboju kosmosu czy transplantologii. A jesli siegnac
                troche wczesniej - byli pewnie i tacy, ktorzy namawiali do
                stawienia czola nastepstwom wynalezienia koła :)
              • easz Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 22:06
                No dobra, ale co w związku z tym z Twojej strony? co zamierzasz? o
                co Ci dokładnie realnie faktycznie chodzi?.. Jakie widzisz
                rozwiązanie? jeśli nie w ogóle, to dla siebie?..

                W kwestii wypowiedzi cytowanej itd, to ja bym się może i pochyliła
                nad obawami biskupa i jemu podobnych, niektórych?.. Ale.
                Rzeczywiście jest to wałkowane setny raz, a jedyne co mnie
                niezmiennie i niezmiernie w tych cytatach jak najprawdziwszych, nie
                szytych frankensztajnowo UDERZA, to ich język/styl/przekaz, nie
                zawaham się powiedzieć bezczelny, ale przede wszystkim NIECZUŁY,
                obraźliwy, uwłaczający sobie i innym, pełen uporu, zadufania, pychy
                i przeświadczenia o jedynie słusznej racji, z prawie tupaniem
                kopytkami. Plus zasłanianie się niby to czymś przeciwnym, w co ja
                nie mogę uwierzyć, kiedy w takiej oprawie to widzę... Jak można być
                tak zaślepionym? i tak za wszelką cenę, mocno się ewidentnie trzymać
                posiadania i władzy nad rzędem dusz? A nie lepiej usiąść na spokojno
                i powyciągać wnioski ze statystyki kolędowej w tym roku?.. Może się
                okazać, że niedługą może nie być kogo szantażować i obrażać -
                wśród "swoich". Słowa słowa słowa.
                • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 22:19
                  Mi sie najbardziej podobalo to "każde dziecko jest darem Bożym,
                  niezależnie jak przyszło na świat i co towarzyszyło jego poczęciu"
                  zaraz po tym wcale nie stygmatyzujacym robieniu z dzieciaka potwora
                  z horrorow, ktory poczety zostal 'w wyniku
                  manipulacji', 'eksperymentowania', 'lamania praw natury'.

                  Zaiste, Kosciolowi los tych dzieci lezy na sercu, z pewnoscia
                  chrzescijanie, poczeci przez in-vitro wcale nie czuja sie zle,
                  kiedy czytaja takie rzeczy.
                  • easz Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 22:40
                    bene_gesserit napisała:

                    > Zaiste, Kosciolowi los tych dzieci lezy na sercu, z pewnoscia
                    > chrzescijanie, poczeci przez in-vitro wcale nie czuja sie zle,
                    > kiedy czytaja takie rzeczy.

                    Nie wiem jak jest z Kościołem, ale wielu pewnie leży, tylko co
                    innego jest jednak ważniejsze (dlaczego?) i oni sami se strzelaja w
                    stopę, kopią w goleń itd. takimi tekstami. To nie średniowiecze,
                    mysla, że nadal mogą sobie kaleki przygarniać jako braci mniejszych
                    i w tym zezwierzęceniu wiecznym trzymać z niby łaską i (nie)pogardą?
                    Nie mogę pojąć tego ich zaślepienia, nigdy tak nie mieli chyba w
                    swojej histori, a wydaje się, że przez rzecz tak w sumie mało
                    istotną?.. Ale może się mylę, może to jest bardzo istotna rzecz,
                    może kurcze jakiś graal to jest?.. A w ogóle najgorsze PR od wieków.
                    I bokiem też wychodzi pogarda do politycznej poprawności. A świat,
                    jeśli nie Polska jeszcze, już do innego języka nawykły...

                    Sory, ale walczą jak ranne zwierze.
                    • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 22:49
                      easz napisała:
                      > I bokiem też wychodzi pogarda do politycznej poprawności. A
                      świat,
                      > jeśli nie Polska jeszcze, już do innego języka nawykły...

                      No wlasnie chodzi o to, ze swiat gdzie indziej, Polska gdzie
                      indziej.

                      Nie chce - bron Boze - uderzac w ton 'o, pani kochana, w Polsce to
                      nie sa gwiazdy, prawdziwe gwiazdy sa w Ameryce' albo 'kultura
                      polityczna w naszym kraju to zadna jest, za granica to jest
                      prawdziwa kultura polityczna' :) - Ale cos w tym jednak jest: u
                      nasz jest inaczej, niz gdzie indziej. Np przez nieufnosc do
                      prikazow z gory - bo nieufnosc do wladzy mielismy od czasow zaborow
                      po komune. Albo histerie nt cenzury. Albo wlasnie pogarda dla
                      norm 'z cywilizowanego swiata' tzn np dla przykazania, zeby zle nie
                      mowic o Innych albo nie podniecac sie informacjami, kto ma jakie
                      upodobania seksualne itd. To ta sama linia myslenia, imo - ktora
                      trwa gdzies jeszcze od sarmackich czasow. Moze dlatego, ze nasi
                      Inni nie zyja wsrod nas (tak jak np Czarni w USA), tylko zostali
                      zabici albo wgonieni?
                      • easz Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 23:22
                        bene_gesserit napisała:

                        > Moze dlatego, ze nasi
                        > Inni nie zyja wsrod nas (tak jak np Czarni w USA), tylko zostali
                        > zabici albo wgonieni?

                        Kiedy właśnie jeszcze sporo zostało i czas to wreszcie zauważyć, i
                        się wreszcie z tym i z nimi odnaleźć. Ale w ogóle, to zgoda. Bo niby
                        gdzie się podziała nasza legendarna tolerancja (i gościnność)?

                        Może do nas trzeba innego klucza po prostu?..

                        > albo nie podniecac sie informacjami, kto ma jakie
                        > upodobania seksualne itd.

                        Ostatnio zauważyłam, że to może wyjść czasem na dobre, naprawdę,
                        tzn. ludzka ciekawość i zacięcie do plotki. Jeśli np. chodzi o
                        kamingauty znanych, to się sprawdza, sama widziałam, jak się parę
                        matron pooswajało z kwestią... przez łóżko niejako;) Ten dreszcz
                        zakazanego owocu, skandaliku... a nie obrzydzenia, serio. Każdy kij
                        ma dwa końce, że będę banalna.
                        • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 19.01.09, 23:37
                          Zalezy, jak rozumiec 'sporo' i 'zauważyć'.

                          'A sami się mnożą. Mówią, że w Polsce antysemityzm bez żydów panuje,
                          A jakże ma być z żydami, kiedy się kryją jak krety!
                          Gdyby ich tylu nie było, gdyby nie rządzili nami,
                          Inaczej ten kraj by wygladał. Czy nasze emeryttury
                          Byłyby takie śmieszne? Czy byłoby bezrobocie?'

                          To Uminska-Keff, calkiem na temat.

                          A co do zbawiennych skutkow coming-outu: z moich obserwacji wynika,
                          kobiety maja z gejami o wiele mniejszy problem, niz mezczyzni.
                          • easz Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 00:26
                            bene_gesserit napisała:

                            > Zalezy, jak rozumiec 'sporo' i 'zauważyć'.

                            Nie no, miałam na myśli reakcje pozytywne, żeby nie powiedzieć
                            normalne.

                            > 'A sami się mnożą. Mówią, że w Polsce antysemityzm bez żydów
                            panuje,
                            > A jakże ma być z żydami, kiedy się kryją jak krety!
                            > Gdyby ich tylu nie było, gdyby nie rządzili nami,
                            > Inaczej ten kraj by wygladał. Czy nasze emeryttury
                            > Byłyby takie śmieszne? Czy byłoby bezrobocie?'
                            >
                            > To Uminska-Keff, calkiem na temat.

                            Wiem, bo słyszę czasem z relacji, ale bezpośrednio nie byłam
                            świadkiem czegoś takiego od kilku lat już chyba. Wiem, mam
                            szczęście. Albo coś się dzieje na plus jednak?..

                            > A co do zbawiennych skutkow coming-outu: z moich obserwacji
                            wynika,
                            > kobiety maja z gejami o wiele mniejszy problem, niz mezczyzni.

                            Potwierdzam. Ale póki co, to tylko geje i geje.
                            • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 00:32
                              Ty wez sobie poczytaj dowolne forum: antysemityzm jest wszedzie,
                              nawet na forum kuchnia :(
                              • easz Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 00:39
                                bene_gesserit napisała:

                                > Ty wez sobie poczytaj dowolne forum: antysemityzm jest wszedzie,
                                > nawet na forum kuchnia :(

                                Fakt:( Ale nie mam ochoty tego czytać, jak tylko trafiam wzrokiem,
                                to spadam. W realu miałam na myśli, no ale tu raczej o anonimowość
                                trudno, w porównaniu z netem, w dodatku jeszcze z tymi forami
                                publicznymi.
                                • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 00:47
                                  W realu wczoraj Uminska-Keff opowiedziala dosc zabawna historie:
                                  znajomy jej z Lodzi natknal sie na grupke mlodziencow,
                                  krzyczacych 'Jude raus!'. Byl akurat w nastroju bohaterskim, wiec
                                  wzial sie pod boki i zapytal 'a przepraszam panow, ktorzy to Jude
                                  maja raus, bo nie rozumiem?' gotowy do bojki. Oni na niego
                                  popatrzyli jak na kosmite i, mijajac go obojetnie, rzucili 'jak to
                                  ktorzy? Te ku... z Widzewa'.

                                  A traume Holocaustu bedziemy odreagowywac jeszcze dlugo-dlugo,
                                  dluzej niz traume II WS jako takiej.
                                  • easz Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 01:06
                                    A ja myslałam, że to jednak "pedał" jest najgorszą obelgą.

                                    > A traume Holocaustu bedziemy odreagowywac jeszcze dlugo-dlugo,
                                    > dluzej niz traume II WS jako takiej.

                                    Dobrze, ale dlaczego my?
                                    • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 01:07
                                      E, pedal to to samo, co zyd.

                                      I ktore 'my' masz na mysli? Bo jesli my-Polacy, to chyba oczywiste.
                                      A jesli my - my, nam podobni, to dlatego, ze to my cierpimy na
                                      odziedziczone poczucie winy (ja przynajmniej). Hm?
                                      • easz Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 01:11
                                        Czyli my-my to nawet podwójnie? Ale ja nie chcę, to co mam zrobić?
                                        Wiem, że to głupio brzmi, ale mam dosyć, tego i innych, zanim się
                                        jeszcze zacznie nawet, nie chcę i juz.
                                        • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 01:19
                                          Jak nie chcesz, to nie czuj, twoja sprawa.
                                          Chociaz ja stoje na stanowisku, ze powinnismy siedziec w samym
                                          srodku tych spraw z racji przynaleznosci do tej akurat nacji. I z
                                          powodu ciagle obecnego (rzeklabym: dominujacego) dyskursu
                                          antysemickiego w naszej kulturze.
                                          • easz Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 01:27
                                            Wiesz w jakim sensie nie chcę - nie mam ochoty i siły, a nie że
                                            zamiaru. Tylko że we mnie to wzbudza też złość, na tych, co się nie
                                            poczuwają, co wszystko wciąż i wciąż psują. Nie jestem samarytanką,
                                            nie jestem cierpiętnicą, nie jestem nawet cierpliwa, nadstawiać za
                                            kogoś głowy nie mam przyjemności, np. za takich, których opisałaś
                                            kiboli. Ale może Cię nie rozumiem?..
                                            • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 01:38
                                              Co innego czuc, co innego robic cos z tym/z tego wynikajacego czy
                                              nie robic.

                                              Ja np z antysemityzmem nei walcze aktywnie, chociaz raz zdarzylo mi
                                              sie zamalowac swastyke na szubienicy, ktora wykwitla na murze getta
                                              nieopodal mojej owczesnej pracy. Noi podskakuje na forach - goscia
                                              od 'spisku amerykanskich zydow' na forum kuchnia swego czasu
                                              zgasilam dosc skutecznie. Nie mialabym natomiast odwagi dopytywac
                                              sie kiboli, co tez oni uprzejmie rozumieja przez 'Jude raus'.

                                              Imo _musimy_ interesowac sie Zydami, zydowska kultura,
                                              antysemityzmem, semityzmem itd. Wlasciwie nie mamy wyjscia, chociaz
                                              ja to robie z satysfakcja, bo jestem gdzies na granicy
                                              filosemityzmu.
                                              • kocia_noga Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 10:17
                                                Zeby to bylo takie proste! Z jednej strony Zyd jest juz figura
                                                stylistyczna, z drugiej - np Francuzi co maja wiecej powodow do
                                                wstydu w tej sprawie chetnie i energicznie pokazuja palcem na nas, z
                                                trzeciej - dojenie naszego kraju przez tajemniczych 'potomkow' ma
                                                miejsce.
                                                • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 11:36
                                                  Ani z pierwszej, ani z drugiej, ani z trzeciej strony nie ma
                                                  wytlumaczenia dla szalejacego antysemityzmu w kraju, w ktorym
                                                  wszystko jest mokre od zydowskiej krwi. Po prostu.
                                                  • easz Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 22:53
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Ani z pierwszej, ani z drugiej, ani z trzeciej strony nie ma
                                                    > wytlumaczenia dla szalejacego antysemityzmu w kraju, w ktorym
                                                    > wszystko jest mokre od zydowskiej krwi. Po prostu.

                                                    Nie ma. A myślę, że również Kociej chodzilo o to, że jak to jest, że
                                                    się nie poczuwają ci, co się najbardziej poczuwać powinni itd. Nikt
                                                    nie powinien poczuwać się za nich, to nie tak, lepiej
                                                    żyć "zwyczajnie", po prostu, z ludźmi.
                                                  • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 23:01
                                                    Mi nie chodzi o wstyd i poczucie winy za kogos.
                                                    Wydaje mi sie raczej, ze skoro w tym kraju nadal jest tak, jak
                                                    jest, to jest w tym tez moja wina - bo zapewne moglabym robic
                                                    wiecej, niz tepic antysemickie wpisy. W xianstwie to sie
                                                    nazywa 'grzech zaniechania'.
                                                  • easz Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 23:17
                                                    Bene, ale dlaczego tylko antysemickie? Życia by Ci nie starczyło na
                                                    wszystkie nasze anty.

                                                    Ok, ale nie wkurza Cię to, że jakby wykonujesz syzyfową pracę? Przez
                                                    to, o czym napisałam gdzieś wcześniej, a być może jak mniemam też
                                                    Kocia? Dla Ciebie to ma znaczenie, dla mnie, dla kogoś jeszcze, ale
                                                    w ogólnym rozrachunku, dla TYCH LUDZI nie takie jakby mogło mieć,
                                                    dla normalnego życia.

                                                    Bezsilność to nie jest dobra rzecz. Nie ma grzechu zaniechania, ale
                                                    zobaczymy kiedy się wypalisz. I inni, i co wtedy?

                                                    Nie chcę powiedzieć, że to jest bez znaczenia, że się nie liczy i
                                                    wszystko jedno itd, ale to za mało. I dlatego nie będzie dobrze.
                                                  • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 21.01.09, 12:39
                                                    Bardziej od celu liczy sie w tym wypadku sam proces, imo.
                                                  • easz Re: Frankenstein z in vitro 21.01.09, 14:16
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Bardziej od celu liczy sie w tym wypadku sam proces, imo.

                                                    Ja bym się chyba przychylała do tego, że liczą się tak samo - proces i cel. A
                                                    może cel, skutek jest jakby częścią procesu? Nie wiem. Ale jeśli mowa o
                                                    zaniechaniu, to jak najbardziej skutek się liczy. Pamiętasz? niedawno o czymś
                                                    podobnym już tutaj rozmawiałyśmy z jednym forumowiczem, przy okazji wątku o
                                                    odpowiedzialności Watykanu podczas 2wojny. Wtedy cel był bardzo istotny. Bo
                                                    chyba mówimy o podobnych celach, Ty i ja?..
                                              • easz Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 22:44
                                                bene_gesserit napisała:

                                                > Co innego czuc, co innego robic cos z tym/z tego wynikajacego czy
                                                > nie robic.

                                                Chyba nie do końca rozumiem?..

                                                > Imo _musimy_ interesowac sie Zydami, zydowska kultura,
                                                > antysemityzmem, semityzmem itd. Wlasciwie nie mamy wyjscia,
                                                chociaz
                                                > ja to robie z satysfakcja, bo jestem gdzies na granicy
                                                > filosemityzmu.

                                                Ja wiedzę w temacie mam zerową, no powiedzmy szkolną jeszcze. Nie
                                                miałam dotąd szczególnych okazji i ciągot, żeby się interesować, w
                                                sensie - na nowo, a nie chcę ciągle, żeby tak jak w szkole właśnie
                                                to wyglądało, traumatycznie prawie. W zeszłym roku byłam na
                                                spotkaniu m.in. z tłumaczką literatury hebrajskiej, był tam też gość
                                                chyba z ambasady Izraela, nie pamiętam nazwiska, ale mam manię
                                                podobieństw i on mi bardzo przypominał z aparycji, sposobu mówienia
                                                Wildsteina. Mówił bardzo ciekawie o współczesnym Izraelu, mi.in. o
                                                tym jak bardzo różnymi miastami - na wielu poziomach - są Jerozolima
                                                i Tel Awiw, a także o tym jak mało o sobie wiedzą, jak się nie
                                                znają, nie rozumieją młodzi Żydzi i Polacy, obustronnie, i w ogóle
                                                jak mało o Żydach wiedzą wszyscy inni, jak błędnie ich
                                                postrzegają, "po staremu" i przez niezrozumiały? pryzmat Gazy.
                                                Bynajmniej nie odżegnywał się od przeszłości i jej ~obecności w
                                                teraźniejszości, ale odniosłam wrażenie, że chodziło mu o to, że nie
                                                tylko tamto jest ważne, że teraz jest jednak teraz, a tymczasem
                                                wszyscy stoimy w miejscu jakbyśmy tego nie mogli zrozumieć.
                                                • kocia_noga Re: Frankenstein z in vitro 21.01.09, 11:26
                                                  Chodziło mi o to, że ten temat jest jak mętna woda, dobra pożywka
                                                  dla różnych robali.
                                                • absztyfikant Re: Frankenstein z in vitro 08.02.09, 02:00
                                                  Moze w takim razie zainteresujesz sie tym forum:
                                                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47618
                                                  Chetnie Ci poopowiadam o tym i owym:)
                                                  • easz Re: Frankenstein z in vitro 09.02.09, 01:46
                                                    absztyfikant napisał:

                                                    > Moze w takim razie zainteresujesz sie tym forum:
                                                    > forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47618
                                                    > Chetnie Ci poopowiadam o tym i owym:)

                                                    ? Dzięki za zaproszenie. Myślę, że poczytam na pewno:)
                                                  • absztyfikant Re: Frankenstein z in vitro 10.02.09, 01:39
                                                    Jak sie zglosisz, to Cie dopisze;)
    • floric Re: Frankenstein z in vitro 18.01.09, 19:14
      Pierdzionek jest boski.
    • gotlama Żywa skamielina... 19.01.09, 23:39
      Z kościelnej ulotki agitującej za protestem przeciw dopuszczalności (sic!)
      zapłodnienia in vitro - "mężczyzna aby być dawcą nasienia, zostaje zmuszony do
      masturbacji" ...
      Czy "kościelne" kliniki NIE BADAJĄ spermy przy ustalaniu przyczyny niepłodności
      małżeńskiej?
      A priori zakładają że "nasienie" zawsze jest idealne, jeno gleba jałowa?
      Poza tym - jakie "nasienie"? - nasienie ma KOMPLET genów. Mężczyzna jest dawcą
      spermy zawierającej komórki zwane plemnikami - a kobieta komórek jajowych.
      Kiedy to wreszcie dotrze do komórek mózgowych katolickich notabli.

      Niedługo znów zaczną nocne polucje traktować jako "zgon nienarodzonych".
      • easz Re: Żywa skamielina... 20.01.09, 00:27
        gotlama napisała:

        > Z kościelnej ulotki agitującej za protestem przeciw
        dopuszczalności (sic!)
        > zapłodnienia in vitro - "mężczyzna aby być dawcą nasienia, zostaje
        zmuszony do
        > masturbacji" ...

        Tu chyba raczej o masturbację chodziło, nie o nasienie.
        • kocia_noga Re: Żywa skamielina... 20.01.09, 10:20
          Wszystkie chwyty dobre. Z reszta ich wyznawcom dosc byle ple-ple,
          zeby poczuli sie w prawie. Niepodanie zadnego argumentu tez by bylo
          dobre - ktos, kto lyka te cala koscielnosc z cala pewnoscia ma inne
          powody niz racjonalnosc czy czyjekolwiek dobro.
    • bertrada Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 15:36
      Pieronek pomylił in vitro z manipulacją genetyczną. :D

      Po prostu kościołowi chodzi o to, żeby nie pomijać penisa w procesie zapłodnienia. Bo z tego co mi wiadomo, nie ma on nic na przeciwko modyfikacji dzieci przez rodziców. Kiedyś, jak jeszcze chodziłam do szkoły, ksiądz w ramach lekcji religii, zaprosił jakaś kobietę z przykoscielnej poradnii małżeńskiej. I ona oprócz tego, że nawijała o szkodliwosci antykoncepcji i 100% skutecznosci metod naturalnych, to jeszcze opowiadziała, ze sama ma jakaś wadę genetyczną i dzięki metodom naturalnym będzie mieć zdrowe dzieci. Chodziło o to, że w jej rodzinie występuje fenyloketonuria, na którą zapadają chłopcy a kobiety są tylko nosicielkami wadliwych genów. No i ona z mężem, za pomocą metod naturalnych, czyli kopulowania w określonych dniach cyklu, zgodnie z koscielnymi normami, ma 3 córki. No bo jak to sama stwierdziła, głupotą byłoby wydawać na swiat syna, który skazany byłby na niepełnosprawnosć, skoro bóg dał jej możliwość zaplanowania płci dziecka i urodzenia zdrowych córek. A czymże to jest jak nie zamówieniem dziecka o określonych cechach?
      • bene_gesserit Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 23:02
        bertrada napisała:

        > Po prostu kościołowi chodzi o to, żeby nie pomijać penisa w
        procesie zapłodnien
        > ia.

        O rany, chyba trafilas w sedno :)
      • easz Re: Frankenstein z in vitro 20.01.09, 23:05
        bertrada napisała:

        > A czymże to jest jak nie zamówieniem dziecka o
        > określonych cechach?

        Zamówień takich to chyba nie ma?.. Ale selekcja, owszem i wkraczanie
        w kompetencje boga, tymi naturalnymi metodami antykoncepcji.
        Przecież taki sam co antykoncepcji jest cel ich stosowania? I jakby
        się tak czepić i głębiej zastanowić, to co oznacza to "naturalne"?
        Bo moim zdaniem para się musi nieźle przy tych "naturalnych"
        metodach nakombinować, nawet z kalendarzykiem nie zostawia, a
        przynajmniej stara się nie zostawiać pola manewru dla boga;)
        Wystarczy najmniejsze, kontrolowane w jakikolwiek, nawet tzw.
        naturalny sposób działanie z rozmysłem...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka