jasmin80 29.10.08, 13:33 Czy któraś z was chorowała na toczeń?Prosze o informacje o tej chorobie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kea100 Re: Toczeń 29.10.08, 14:51 Ja chorowalam,choruję i będę chorowała ponieważ jest to niestety przewlekła,nieuleczalna choroba. www.toczen.pl/forum Odpowiedz Link Zgłoś
kea100 Re: Toczeń 29.10.08, 14:54 Tu masz kopalnię wiedzy,i ludzi chorych na toczeń.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jasmin80 Re: Toczeń 29.10.08, 19:33 Ja właśnie dziś dowiedziałam się że jestem na to chora i jestem przerażona. Odpowiedz Link Zgłoś
kea100 Re: Toczeń 29.10.08, 20:10 Doskonale Cie rozumiem,ale spokojnie,spokojnie,będziesz żyła do samej śmierciJa choruję już 10 lat, w międzyczasie urodziłam dziecko,żyję normalnie,chociaż są pewne ograniczenia.np.bezwzględny zakaz ekspozycji na słońce,więc o opalaniu zapomnij,a latem dłuższy rękaw i kapelusz,bo slońce to nasz wróg.Nie bój się,ustawią ci leczenie i bedziesz funkcjonować jak najbardziej normalnie.Pozdrawiam Cię i głowa do góry! Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: Toczeń 29.10.08, 15:42 mam kolezanke, ktora choruje na toczen. i jak napisala moja poprzedniczka, jest to nieuleczalna, przewlekla choroba. kolezanka mowi, ze gdy troche dluzej postoi na nogach albo wyjdzie na dwor a przygrzewa dosc mocno sloneczko, pekaja jej naczynka. miewa dni, gdy wszystko ja boli i ledwo zwleka sie z lozka. czuke sie wtedy nie na swoje trzydziesci lat, ale jakby byla juz stara, schorowana kobieta. Odpowiedz Link Zgłoś
embeel Re: Toczeń 29.10.08, 20:37 Moja mama miała 3 lata temu toczeń trzewny (bo jest jeszcze rumieniowaty)- teoretycznie nieuleczalny. Nie chciała brać sterydów, poddała się zupełnie, pogodziła się z tym, że stopniowo wątroba i płuca przestaną spełniać swoją rolę i choroba zwycięży (ciężki to był moment, 1,5 roku wcześniej zmarł jej tata, mój dziadek - mama się zupełnie zamknęła w sobie, potem pojawiły się dziwne objawy - chorobę zdiagnozowano po ok 6 msc. od pierwszych objawów)...długa to historia. Jestem zwolenniczką medycyny naturalnej - bez negowania akademickiej - jestem za mądrą współpracą - i po wielu rozmowach, prośbach i groźbach udało mi się ja namówić na spróbowanie terapii akupunkturą + farmakopea. Po 30 seansach - tzw. metodą chińską (nie europejską) czyli 10 razy kłuciacodziennie potem przerwa i znowu 10 seansów, i tak 3 razy + farmako właśnie, choroba się cofnęła. Reumatolog z poradni trzy razy powtarzała wyniki. Mama jest oczywiście pod stałą kontrolą poradni, co 6 miesięcy robi badania, ale wskaźniki jak do tej pory nigdy się nie podniosły. Medycyna chińska nie traktuje tocznia jako choroby nieuleczalnej, ale jako zaburzenie organów. Znowu długo by o tym pisać. Spotkałyśmy się z ostrą krytyką i posądzeniami o brak rozsądku, ale dla nas jedno jest ważne - ze od kuracji CRP nigdy więcej nie spłatało nam figla. Nie twierdzę, że tradycyjna medycyna chińska (bo z takiej korzystałyśmy) to magiczna metoda i wszystkim pomoże, nie lubię też, kiedy ktoś posądza mnie o szamaństwo, kiedy mówię, że z niej korzystałyśmy. Wiem jedno - nam się udało (nam, bo walczyłam razem z nią jak lwica) i mojej mamie uratowała życie. Piszę specjalnie życie, bo mama odmawiała jakiejkolwiek terapii klasycznej, a nieleczony toczeń, wiadomo... Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Embeel, to ciekawe co piszesz 29.10.08, 20:58 czy odbierasz może pocztę gazetową? Odpowiedz Link Zgłoś
sir.vimes Re: Embeel, to ciekawe co piszesz 29.10.08, 21:43 napisałam na priv jak będziesz miała chwilę to proszę odpisz. Odpowiedz Link Zgłoś
kea100 Re: Toczeń 29.10.08, 21:30 Toczeń trzewny to jest dokladnie to samo co toczeń rumieniowaty,przestarzala nazwa to liszaj rumieniowaty,jest jescze toczeń skórny czyli DLE,i toczeń polekowy,to tak w kwestii formalnej.Wiesz każdy chory inaczej przechodzi chorobę,jeden lżej drugi ciężej,to świetnie,że Twojej Mamie udało się pokonać rzut,ale założycielka wątku musi bezwzględnie słuchać zaleceń lekarza,i raczej nie eksperymentować.Ja mialam różne etapy swojej choroby,było bardzo żle,teraz od 10 lat jestem w remisji,ale skrupulatnie słucham i przestrzegam zaleceń lekarza.Do autorki wątku,jezeli chcesz możesz zawsze do mnie napisać,poza tym radzę Ci gorąco zalogować się na forum do którego link Ci podałam,spotkasz tam mnóstwo sób borykających się z Tyam samym co my...Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
embeel Re: Toczeń 30.10.08, 09:19 Kea, dziękuję za wytłumaczenie. Kierowałam sie diagnoza lekarska, ktora mowila, ze u mamy wystapil trzewny - to znaczy, ze zostały zaatakowane narzady wewnętrzne, nie byla natomiast objawow skornych ('motyl', wrazliwosc na swiatlo). Nie neguję metod akademickich, napisałam to przecież, zresztą mama pozostaje pod opieka poradni - rozsadek przede wszystkim, natomiast nie w przypadku mamy tak jak pisałam, gdybyśmy się tylko ku nim skłaniały, pewnie już by jej z nami nie było. Myślę, ze niestety sporo zależało tez od podejścia lekarza,który nie sprawdził się jako ogłaszający diagnozę - ktory na pierwszej wizycie wyskoczył z tekstem - nie ma Pani wyjścia, tylko sterydy . Mam była zmęczona poszukiwaniami (zaczęło się od dziwnego zgrubienia na palcu reki, które rosło, nikt nie potrafił go zdiagnozować, chirurg chciał ciąć - tak na wszelki wypadek...i tak dalej) i takie podejście ja dobiło. Ze nie ma wyjścia, a poza tym, ze w jej wieku (50lat) będzie ciężko ze względu na menopauzę (to są słowa lekarza). Potem na szczęście go zmieniła. Nie lubię natomiast podejścia, ze korzystanie z pomocy medycyny naturalnej określane jest słowem eksperymentowanie, no, ale może to moje ego. To, ze skłaniam się ku tym metodom naturalnym mnie oznacza, ze jestem za jakimiś tańcami szamańskimi, biczowaniem pokrzywą czy okadzaniem - często akupunktura 'ląduje' w jednym worku z takimi określeniami. Uważam, że można stosować klasyczna terapię i szukać pomocy w med. nat. jako metodzie wspomagającej, łagodzącej efekty uboczne kuracji, tym bardziej - pisze o tym, co znam - med. chińska - traktuje zupełnie inaczej choroby, nie skupia sie wyłącznie na objawach, ale zaczyna od symptomów, patrzy globalnie, drąży tam, gdzie akademicka nie zagląda, bo działa 'miejscowo'. W Polsce ciężko o tym jeszcze mówić, często uważane jest o za szamaństwo, tu gdzie teraz mieszkam, we Francji tez nie jest łatwo, ale powoli zaczyna się przebijać. Mimo oporów przełamuje się lody - aku stosowana jest jako metoda łagodząca skutki np. chemioterapii czy interwencji laserowej. A autorkę wątku także jak najbardziej wysyłam na forum, które poleciłaś, pamiętam, ze dla mnie było cennym źródłem wiedzy i wsparcia. Ja natomiast, jako przyszła adeptka klucia (studiuję aku we Francji) polecam się gdyby ktoś chciał porozmawiać o tej metodzie. A Ciebie pozdrawiam i życzę udanej kontynuacji w walce z tym paskudztwem. Odpowiedz Link Zgłoś
jasmin80 Re: Toczeń 30.10.08, 09:48 Dziś idę jeszcze do lekarza i chcę się wszytkiego dokładnie dowiedzieć.Przerazają mnie niektóre artykóły na necie że można żyć z tocniem 5 lat czy 10. ja chcę żyć, mam 3 miesi acznego synusia.I strasznie się boję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: Toczeń IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.14, 18:19 Nie wiem czy po tylu latach jeszcze tu wchodzisz na forum.. Jeśli tak proszę daj znać co z mamą teraz i gdzie chodziłyście na tą akupunkturę. Odpowiedz Link Zgłoś