rudziaczek123
08.08.10, 00:10
Witam
Na poczatku przeprosze za brak polskich liter.
Palilam od 8 klasy podstawowki, cale liceum, studia-razem prawie 10
lat, pod koniec paczke lub nawet wiecej dziennie.
Prob rzucenia palenia bylo.... zero:) zawsze uwazalam ze jak bede
miala dobra motywacje to rzuce, a ani zrzedzenie rodzicow
ani "strraszne" zdjecia czarnych pluc, ani argumenty finansowe do
mnie nie przemawialy. Po prostu lubilam palic, lubilam to uczucie
pierwszej porannej fajki, zaraz po umyciu zabkow jeszcze przed kawa
mmmmm... no ale co ja Wam bede opowiadac-sami wiecie o co chodzi.
Rok temu, dokladnie 13 sierpnia dowiedzialam sie ze jestem w ciazy.
To byl czwartkowy wieczor, po pozytywnym tescie juz nie zapalilam.
Jedynie w piatek wyszlam na balkon, odpalilam papierosa i trzymalam
go w palcach i patrzylam jak sie pali, a palil sie z 20 minut. Przez
cala ciaze nie potrzebowalam papierosow, nie musialam, nie chcialam.
Na poczatku kwietnia urodzilam cudownego, zdrowego i kochanego
synka, karmie go moim mlekiem-oczywiscie o paleniu nie ma mowy.
Za kilka tygodni skoncze moja przygode z laktacja-bede podawac mleko
modyfikowane, bede mogla napic sie wina, coli, zjesc McBulke... a
najbardziej czekam na to ze bede mogla zapalic. Wstyd sie przyznac-
ja, mama marze o papierosie, marze o dzwieku przekrecanego koleczka
zapalniczki, o tym syku pierwszych podpalonych listkow tytoniu, tych
na samym czubeczku papierosa, o kolorze zaru, o pieknym ksztalcie
dymu, takim idacym w gore i w boki, zataczajacym kola i rozchodzacym
sie rownomiernie w kazda strone. Czasem mysle o tym jak to bedzie
znowu sie zaciagnac, na chwile odleciec od calego swiata, od
wszystkich spraw, bede tylko ja i moj papieros. Te magiczne 5 minut
gdzie może się dziać co chce a dla mnie najważniejsze będzie tylko
czy równo się pali. To uczucie gdy dym wylatuje z pluc i wydmuchuje
go, nowy dym miesza sie z tym ulatujacym z papierosa, a pozniej
zgaszenie, zgniecenie, przydeptanie i powrot do rzeczywistosci.
Wiem,, ze myslenie (na szczescie nie obsesyjne, bardziej marzenie) o
papierosie jest czyms zlym, powrot do nalogu, a pewnie tym sie
skonczy bo nie wierze w palenie "1 dziennie" bedzie strata tego
roku. Wszyscy mowia zebym tego nie robila, szczegolnie maz ktory
zawsze byl przeciwnikiem palenia. W moich wyobrazeniach nie bede
oczywiscie palic przy synku-tylko jak on zasnie lub pojdzie z mezem
na spacer, nie chce go truc, z cala pewnoscia nie.
Nie wiem co zrobic, z jednej strony marze o tym, o tych 5 minutach
na balkonie, gdzie jestem tylko ja i moje mysli, a z drugiej... no
palenie jest zle i tak dalej. Ten rok nie palilam dla synka, dla
niego, a dla siebie-chyba nie mam az tak silnej woli.
Chyba moj post jest troche niezbyt skladny, wygadalam sie i
zdecydowanie mi lepiej. I nie wiem co zrobie.