moskirz
02.11.07, 22:42
moja przygoda z wózkiem jane- nomad zaczęła się 20 sierpnia 2007
roku.. uważam,ze wózek jest naprawdę świetny.. trochę za drogi jak
na polskie realia jednak....
.... poczytałam sobie opinie na temat nomadów i skuszona
pozytywnymi opiniami zakupiłam wózio dla mojej córeczki.. nie mam
wiekszych problemów z wózkiem..powiem wrecz ,ze jestem z niego
niesłychanie zadowolona... dokupiłam sobie oryginalny spiworek ;)
ale...
.. 2 tyg po zakupie puścił szew i zrobiła się szczelina w budce
pomiedzy materiałem a przexroczystym "szyberdachem"... sprawa
została zgłoszona natychmiast jednak z powodu naszego wyjazdu na
urlop sprawę ruszenia dalej reklamacji przełozylismy na "po
powrocie"..
.. wróciliśmy na poczatku września.. sprawa została telefonicznie
złoszona przez sklep w którym został zakupiony nomad..
zasugerowano mi odpiecie budki i odesłanie jej do relamacji.. czas
usunięcia wady / wymiana nowej budki - 10 dni.. 10 dni bez wózka???
chyba ktoś żartuje.. jak to dobrze,ze nie zrobiłam tego.. w końcu
stanęło na 'ok.. przeslemy do sklepu nowa budkę i zostanie
wymieniona cała"..
.. czekałam cierpliwie 3 tyg az w końcu zaczęłam zadreczac personel
sklepu.. panie dzwoniły przy mnie.. pan załatwiający reklamacje
powiedział, że przeciez buda miała być odesłana a on miał ja
naprawić.. jak miał naprawić?? przecież próba ponownego przeszycia
tylko spowodowałaby powstanie dodatkowych naprężeń a w rezultacie
powstawałyby ponownie peknięcia + wypaczyłoby budke...
kolejne dni i tygodnie oczekiwania.. kolejne dni i tygodnie
zwodzenia.. w końcu przyszła budka.. ok.. zgadujecie jaki kolor??
wózio jest pomarańcowy.. pan z reklamacji uznał,ze przeca jest
rybka jaka budke wysle.. nie ważne,ze inny kolor.... znów telefon i
załatwianie sprawy.. i znów dni i tygodnie czekania..
... moja cierpliwośc skończyła sie juz dawno temu.. 3 dni temu
pojechałam do sklepu i poprosiłam o tel do działu reklamacji..
miała być dostawa i mieli w piątek wysłać budke.. cisza.. żadnego
tel.. nic.. zadzwoniłam.. pana od reklamacji nie ma.. pani nie wie
o co chodzi.. jaka dostawa przeciez nie miało być żadnej dostawy z
budka.. czyli okazało się,ze pan okłamał mnie tak dla swietego
spokoju..
.. zarządałam wymiany wózka na nowy skoro nie potrafią usunąc wady
w 1 elemencie.. nie wymienią.. moga mi co najwyżej oddac kase.. ok..
a co ze śpiworkiem??? czyzbym miała go sprzedać na "allegro"???...
... stanęło w końcu na zrobieniu korekty do faktury.. zwróca mi kase
i będe mogła wziąc nówke sztuke.. wziąć złe słowo.. kupic nówke
sztukę ...
gratuluje tym którym udało się przebrąć przez mojego przydługiego
posta.. gratuluje cierpliwości.. moja po 2 m-cach walki z serwisem
jane w polsce( BTw.. to ci samo od graco)została wystawiona na
wielką próbę.. niestety sprawa jeszcze sie nie zakończyła.. czekam
na dalsze posunięcie serwisu i jednocześnie przygotowuję pieknego
maila do działu obslugi klienta JANE w hiszpanii.. może powinni sie
dowiedziec co wyprawia ich przedstawiciel w klientami w polsce :/
pozdrawiam goraco z zimnego szczecina
mama monia :)