e_wok
03.08.05, 19:49
Od kiedy jezdze samochodem ubylo mi dwa kilo. Rano o sniadaniu nie ma mowy,
bo mam zoladek scisniety, ze bede jechac, w samochodzie sie odwadniam, bo
spoconam jak ruda mysz. Potem odreagowuje i tez jakos nie mam apetytu. No a
potem zaczynam sie nastawiac duchowo na droge powrotna. To wlasciwie dobrze
sie sklada, bo i tak jestem zadluzona w banku to se na jedzeniu oszczedze.