23.06.06, 18:12
dzisiaj noc najkrótsza w roku....ciężko planować...rozwinąć w pełni skrzydła...
Obserwuj wątek
    • iod Re: Noc 23.06.06, 21:20
      najkrótsza noc - tej nocy się marzy, nie planuje....podobno marzenia tej nocy
      się spełniają i w ogóle wszystko jest możliwe...
      no i wianki się plecie, ale to już tylko dla nielicznych ;)
      • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 21:35
        a nie jutro jest ta noc?no chyba ze to maja byc dwie noce balowania.
        • iod Re: Noc 23.06.06, 21:50
          no z 23 na 24 przecież...zaraz będzie zamieszanie jak z Andrzejkami ...
      • frags Re: Noc 23.06.06, 21:45
        To ja mam marzenie... chciałbym, żeby krzysiom porósł fioletowym pluszem. Z
        domieszką pomarańczowego futerka tu i tam.
        • iod Re: Noc 23.06.06, 21:48
          Frags!!! przestań, naprawdę!!!
          Dlaczego fioletowym?
          • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 21:52
            a mi się marzy aby fragi znalazł swoje miejsce na świecie i nie męczył sie
            dłużej u nas na wsi:)
            • iod Re: Noc 23.06.06, 21:56
              przestańcie choćby na tę jedną noc - Noc Kupały. Sama nie wierzę w to, co piszę :(
        • lomiankowicz Re: Noc 23.06.06, 21:58
          Ja mam marzenie żeby frags gulgotał samotnie w swym rynsztoku.
          Człowieku! Ty masz obsesję.
          • robert_58 Re: Noc 23.06.06, 22:00
            ale marzeń ... i wianki nad wodą ...

            ... pół plaży tutaj marzy, że kiedyś się przydarzy ...
            • vivi22 Re: Noc 23.06.06, 22:04
              a ja mam marzenie zebyscie o sobie wzajemnie nie mieli marzen!
              • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:06
                to by forum umarło:(
                • iod Re: Noc 23.06.06, 22:08
                  papirus22 napisał:

                  > to by forum umarło:(

                  naprawdę???????????????????? daj spokój, ja zawsze będę ;)
      • vivi22 Re: Noc 23.06.06, 21:55
        kochani, wianki to sie puszcza. Pusciłyście już swoje wianki? ;) Bo z tego co
        wiem, wianki puszczają dziewice a ponieważ mnie nie będzie w stolicy, impreza
        na Podzamczu stoi pod znakime zapytania... hehe Ależ mam dzisiaj humor :)
        • iod Re: Noc 23.06.06, 21:57
          hehe Vivi, dobry masz ten humor mniemam...
          Ja wianków nie puszczam, nie przynależę ;)
          • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:02
            no ale za to nasi burmistrzowie puszczają na placyku zabaw w Dabrowie i na
            dodatek tam nie ma ani rzeczki, ani jeziora, tylko kran jest:0
            • vivi22 Re: Noc 23.06.06, 22:03
              my tu o wiankach, o najkrotszej nocy a Ty z polityka wylatujesz. Prosze
              polityki do wiankow nie mieszac! Dziękuje :p
              • iod Re: Noc 23.06.06, 22:04
                zresztą....to chyba jutro?
                • vivi22 Re: Noc 23.06.06, 22:05
                  mi sie cos wydaje, ze najrotsza noc byla kochani w pierwszy dzien lata... jakos
                  tak mi sie chyba o uszy obilo ale czy dobrze?
                  • iod Re: Noc 23.06.06, 22:07
                    Vivi - dzisiaj. Naprawdę :)
                    • vivi22 Re: Noc 23.06.06, 22:09
                      bo dobra. Ale gdyby nie ja to nie byłoby puszczania wianków na Wiśle... hehe
                      Wszak tylko dziewice mogą wianki puszczać...
                    • robert_58 Re: Noc 23.06.06, 22:10
                      ciągle podważają ...
                      najkrótsza noc .. DZIŚ
                      niedowiarki!
                • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:05
                  jak to jutro?
                  ja polityke mieszam, naprawdę pierwszy raz mi się to zdażyło:)
                  • iod Re: Noc 23.06.06, 22:06
                    ranyyy, Papi, czuwam - "zdarzyło" ale "zdążyć" :(
                    • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:09
                      no ale przynajmniej dobrze wymawiam:)
                      • iod Re: Noc 23.06.06, 22:13
                        papirus22 napisał:

                        > no ale przynajmniej dobrze wymawiam:)


                        ...się uśmiałam :) nie słyszę przecież...
                      • drabbu Re: Noc 23.06.06, 22:16
                        Drogi Papirusie, przecież Iod napisała właśnie o marzeniach na najkrótszą noc :)
                        • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:21
                          chodzi o przestanie na jedną noc czy abym nie robił błędów czy aby nie
                          refermować polskiego, czy abym puszczał wianki?:)
                          • iod Re: Noc 23.06.06, 22:23
                            papirus22 napisał:

                            > chodzi o przestanie na jedną noc czy abym nie robił błędów czy aby nie
                            > refermować polskiego, czy abym puszczał wianki?:)

                            :))) bez wianków ;)
                            • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:24
                              no kiedy tylko te wianki sa realne:)
                              • iod Re: Noc 23.06.06, 22:34
                                o marzeniach zatem od Asnyka:

                                Marzenie poranne


                                Siedziała w ogrodzie w półświetle, w półcieniu,
                                Przy blasku wschodzącej jutrzenki,
                                Wśród ciszy porannej oddana marzeniu,
                                Słuchając słowika piosenki.

                                Marzyła o szczęściu, miłości - tak trocha,
                                Bo o czymże można by innym?
                                Wszak każda dziewczyna, choć jeszcze nie kocha,
                                Marzeniem się bawi niewinnym.

                                Tęsknota, niepokój i dziwne żądania
                                Nieznanych a słodkich upojeń

                                Budziły w jej sercu odblaskiem świtania

                                Girlandy tęczowych urojeń.



                                I piła skwapliwie te wonie, te fale

                                Powietrza, co pierś jej wznosiły,

                                I mocniej błyszczały jej ustek korale

                                I żywiej się oczy paliły.



                                Patrzała na kwiaty, co jasne z uśmiechem

                                Skłaniały kielichy miłośnie,

                                I dzieląc się wonnym rozkoszy oddechem,

                                Szeptały o szczęściu i wiośnie.



                                Widziała konwalię dziewiczą, jak drżała,

                                Łzy lejąc z drobnego kielicha,

                                W objęciach wietrzyka, a choć tak nieśmiała,

                                Jednakże coś pragnie i wzdycha.



                                A dalej narcyzy tak piękne, urocze...

                                Że muszą samotne pozostać,

                                Więc główki zwiesiły nad wody przeźrocze,

                                Ścigając odbitą w niej postać.



                                Tam znowu fijołki, kryjące się w trawie;

                                Tak dobrze tej cichej rodzinie!

                                Nie myśli o próżnej wielkości i sławie,

                                Lecz żyje dla siebie jedynie.



                                Tak marząc o kwiatach i tonąc w marzeniach,

                                Oparła na ręku swą głowę

                                I chmurki śledziła w słonecznych promieniach

                                To srebrne, to znowu różowe.



                                Wtem widzi zdziwiona: że z słońca promieni

                                W jej oczach gmach staje złocisty,

                                Z kopułą szafirów, z ścianami z zieleni,

                                A cały jak kryształ przejrzysty.



                                Kolumny - to palmy splecione w arkady

                                Przez liany i bluszcze wiszące,

                                Schodami - srebrzyste ściekają kaskady,

                                Posadzką - mozajki kwitnące.



                                I widzi strwożona, jak kwiatów kielichy

                                Ludzkimi ją mierzą oczami,

                                I widzi rój sylfów skrzydlaty i cichy -

                                Jak igra w powietrzu z tęczami.



                                A jeden z narcyzów rosami wilgotny

                                W pięknego młodzieńca się zmienia,

                                Lecz skrzydeł nie dostał i usiadł samotny

                                Nad brzegiem srebrnego strumienia.



                                I widzi wzruszona, jak wiatrom się skarży:

                                Że nie ma na świecie nikogo...

                                I słyszy westchnienia i w myślach się waży,

                                A tak jej smutno i błogo.



                                Nad litość nic nie ma na ziemi świętszego,

                                Więc litość skłoniła dziewczynę,

                                Że wstała powoli i poszła do niego

                                Zapytać o smutku przyczynę.



                                Słyszała jak przez sen wyrazy namiętne,

                                Co śpiewnym pieściły ją echem,

                                I oczy widziała tak piękne a smętne,

                                Że odejść byłoby, ach! grzechem.



                                Słyszała, jak mówił: "Ty jesteś wybraną,

                                By nowe ukazać mi życie

                                I duszę na wieczną tęsknotę skazaną

                                W niebiańskim pogrążyć zachwycie.



                                Ty jedna! ach! możesz, na ziemi ty jedna!

                                Otworzyć mi nieba podwoje,

                                Twa miłość nam władzę cudowną wyjedna,

                                I skrzydła dostaniem oboje".



                                To wszystko słyszała jak w sennym marzeniu -

                                I uciec, i zostać by chciała,

                                Aż wreszcie uległa słodkiemu wzruszeniu

                                I rękę nieśmiało podała.



                                Podała - i nagle spostrzegła z podziwem,

                                Że lecą oboje dłoń w dłoni,

                                Złączeni swych skrzydeł tęczowym ogniwem

                                W obłoku jasności i woni.



                                A wszystko się przed nią roztapia w blask słońca,

                                Pierś samą oddycha rozkoszą,

                                Kraina cudowna, bez końca - bez końca,

                                A skrzydła ją w górę unoszą;



                                I płyną wciąż razem w błękitne etery

                                Po szlakach przestrzeni gwiaździstych,

                                A pieśni - nadziemskie śpiewają im sfery

                                O ducha pragnieniach wieczystych.



                                Więc czuje: że serce wyrywa się z łona,

                                Że nadmiar uczucia pierś tłoczy,

                                Wśród jasnych błękitów, gwiazd złotych, stęskniona

                                Na niego podniosła swe oczy.



                                I wzrokiem spoczęła w młodzieńca spojrzeniu,

                                Co ognia płynęło falami,

                                I w sennej ekstazy bezbrzeżnym pragnieniu

                                Ust jego dotknęła ustami.



                                Wtem wszystko przepada... i widzi, o dziwy -

                                Świat jasnych urojeń znikniony!

                                I siebie zmienioną w krzak brzydkiej pokrzywy,

                                A młodzian stał w oset zmieniony.



                                W rozpaczy i wstydzie chce płakać - nic zdoła;

                                Cóż będzie nieszczęsna robiła?

                                Wtem słyszy z radością, że matka ją woła,

                                I nagle się ze snu zbudziła -



                                I poszła zapytać do matki, co znaczy

                                Sen dziwny o takiej przygodzie.

                                A matka z uśmiechem swej córce tłumaczy,

                                Że marzyć nie trzeba w ogrodzie.

                                1869



                                • iod Re: Noc 23.06.06, 22:35
                                  fajny ten Internet - wszystko znaleźć można, nawet jeśli się ledwie pamięta :)
                                  • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:38
                                    ładne ale tam nic nie było aby papirus przestał na jedna noc!
                                    • iod Re: Noc 23.06.06, 22:40
                                      co ja zrobię, że na hasło "papirus" poezja mi się nie przypomina, ;)
                                    • drabbu Re: Noc 23.06.06, 22:40
                                      bo to było poetycznie, romantycznie, sentymentalnie i metaforycznie...
                                      • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:46
                                        ja bym napisał kupałowe!
                          • mazowianka Re: Noc 23.06.06, 22:53
                            papi w dzisiejszą noc, jest dozwolone wszystko,
                            możesz nawet kogoś spuścić:) gdzie to nie muszę
                            Ci podpowiadać, a wianki to jutro na Dąbrowie
                            z tej górki, ale to chyba będą się toczyły nie
                            płynęły? chociasz u nas wszystko zdarzyć się
                            może, na wszelki wypadek bierz ze sobą koło ratunkowe,
                            może komuś się przyda:))
    • vivi22 Re: Noc 23.06.06, 22:13
      a kto wybiera się jutro na Podzamcze? Bo ja tam będe :)
      • iod Re: Noc 23.06.06, 22:13
        a o której?
        • vivi22 Re: Noc 23.06.06, 22:15
          no raczej wieczorem. Około 21:00
          • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:17
            dzis przy wisłostradzie 15 osób wyrywało trawe z chodnika, a 3 lata im nie
            przeszkadzało-rok wyborczy.
          • iod Re: Noc 23.06.06, 22:20
            vivi22 napisała:

            > no raczej wieczorem. Około 21:00

            21:00 - brzmi dobrze :)
    • papirus22 Re: Noc 23.06.06, 22:35
      pl.wikipedia.org/wiki/Noc_%C5%9Bwi%C4%99toja%C5%84ska

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka