Dodaj do ulubionych

CIC to jest kpina a nie urzad!!!!!!!

02.09.04, 18:08
Zalatwiamy (ja i moja siostra) pobyt staly dla mojej Rodzicielki (74 lata),
papiery byly wyslane w grudniu 2003.
Wlasnie sie dowiedzialysmy dzisiaj ze CIC bedzie dopiero rozpatrywal papiery
za rok....... a potem jeszcze moze cala sprawa trwac przez nastepne dwa lata.
Kpina po prostu wychodze z siebie..i staje obok..do cholery co oni takiego
tam robia ze sa tak do tylu... Nie wiem jak to mozna przyspieszyc. Jakies
pomysly ?
M.
Obserwuj wątek
    • kveldulv Re: CIC to jest kpina a nie urzad!!!!!!! 03.09.04, 03:09
      W CIC panuje niezle bezkrolewie. Nie ma zadnego nadzoru, urzedasy robia sobie
      zwyczajnie co chca. Za rozpatrywanie spraw jest w Polsce jest odpowiedzialna
      ambasada w Wawie - jest wiec ona ostateczna instacja i nigdzie nie mozna sie
      poskarzyc, wysylac zazalen ( wiem po probowalem - wszedzie mnie odsylaja do Wawy
      ). Tak jest nie tylko w Polsce - czasy rozpatrywania spraw na swiecie liczone sa
      w latach ( dla 'independent classes' czy krewnych ). Jedynym wyjatkiem jest
      sponsorowanie dzieci i malzonkow - maja oni pierwszenstwo nad innymi kategorami.
      Chociaz i to niewiele znaczy - obecnie toczy sie sprawa mojej zony, w liscie
      napisali ze sfinalizowanie bedzie do 9 lipca. Obecnie mamy dwa miesiace po
      czasie. Jak zonie udalo sie dodzwonic do nich, to sie okazalo, ze babka
      rozpatrujaca jej sprawe jest na urlopie. Kiedy juz wrocila i zona wreszcie
      dodzwonila sie do ambasady ( czasami przez caly dzien w ogole nie obieraja,
      jesli juz to np. o 15 ) to pani przez telefon powiedziala, ze zwyczajnie nie
      moze tej urzedniczki znalezc - i ze pewnie ma przerwe lub gdzies sobie wyszla.
      Jak sie pozniej czyta komunikaty CIC ze ich glownym celem jest laczenie rodzin,
      to brzmi to jak bardzo kiepski zart.
      • niebieski_motylek Re: CIC to jest kpina a nie urzad!!!!!!! 03.09.04, 15:07
        Mam nadzieje z sprawa twojej zony bedzie wkrotce zakonczona.....Wydaje mi sie
        ze juz jest blizej niz dalej dla Was.
        Laczenie rodzin.... smiechu warte. ...ze po wrzesniu 2001 nastapily zmiany w
        przepisach... ale zeby to az tak wplynelo na czas zalatwiania ???/
        Moja matka bedzie miala 78 lat jak dostanie papiery jak dobrze pojdzie... a
        najgorsze jest to ze droga do Kanady dla niej zamknieta. przez ten czas czas.
        KPINA>>>>..
        Ale sprobuje powalczyc z Warszawa......
        Gotuje sie we mnie... biurokracja do potegi.....
        • kveldulv Re: CIC to jest kpina a nie urzad!!!!!!! 03.09.04, 16:18
          > Ale sprobuje powalczyc z Warszawa......
          > Gotuje sie we mnie... biurokracja do potegi.

          W sumie to nie wiadomo jak z nimi walczyc. Panuje pelna anonimowosc, czyli nie
          wiesz nawet kto rozpatruje twoja sprawe i nie ma do danej osoby zadnego
          kontaktu. Pojawisz sie w ambasadzie osobiscie, to powiedza ci ze faktycznie,
          taka sprawa jest rozpatrywana, ale nie sa obecnie w stanie powiedziec nic
          wiecej. Musi wiec pan/i poczekac az sie skontaktujemy. Przykladowo - w przypadku
          mojej zony napisano jej w 'acknowlegement letter' ze jak sie nie skontaktuja z
          nia do 9 lipca, to zeby zglosila sie do ambasady osobicie. Zona mieszka w Wawie
          wiec kwestia dojechania to moze pol godziny. Pojawily sie jednak tego samego
          dnia osoby, ktore specjalnie przyjechaly z takimi samymi listami z roznych
          miast. Wszyscy spodziewali sie dostac wizy, bo tak przewaznie ambasad robi. A
          przyjechali tylko, zeby sie dowiedziec, ze ambasada ma opoznienia i ze trzeba
          jeszcze poczekac.

          Z tego co wiem, pomaga wysylanie faksow ( ale wtedy kiedy ambasada przekracza
          wyznaczony przez siebie termin ). Mozna takze - jesli sie jest obywatelem Kanady
          - zglosic sie do swojego okregowego MP ze skarga. Znam osobiscie relacje ludzi
          ktorzy tak zrobili i ktorych sprawy potem potoczyly sie blyskawicznie.

          Tak wyglada sytuacja od strony imigrantow. Po drugiej zas stronie barykady
          urzedasy rozpatruja sprawy nie po to, zeby szybko wpuszczac ludzi do Kanady, ale
          zeby spelniac cele wyznaczone przez imigracje - np. w tym roku limit wyniesie
          tyle i tyle, wiec tyle i tyle spraw nalezy zatwierdzic. Przyczynilo sie jeszcze
          obnizenie ilosci punktow ktore pozwalaja na kwalifikowanie sie wiekszej ilosci
          'skilled workers'. Tak wiec ilosc aplikacji znaczaco sie waha, natomiast
          pracownikow rozpatrujacych te sprawy w ogole nie przybywa ( co oczywiscie nie
          przeszkadza CIC w kasowaniu milionow dolarow od kolejnych aplikantow, ktorzy
          czekaja potem latami. Ja za przyjemnosc sponsorowania zony zaplcilem 1600$ ).
          Np. pierwszy raz bylem trzy lata temu w warszawskiej ambasadzie, a widzi sie
          dokladnie te same osoby na tych samych stanowiskach, co obecnie. Nic tam sie nie
          zmienia, nikt nic nie stara sie z tym czegos zrobic. Nowe procedury z powodu
          powolnosci urzedasow same skazuja sie na porazke - np. dla dzieci i malzonkow
          wprowadzono badania lekarskie 'up-front', czyli w ogole przed wysylaniem
          aplikancji przez sponsora. Waznosc badan to rok czasu. Tyle niekiedy trwa
          rozpatrywanie sprawy ( pomimo ze badania up-front teoretycznie powinny skrocic
          procedure o 2 miesiace ), wiec ludzie dostaja od momentu wizy np. 3 m-ce na
          wyjazd do Kanady, bo potem waznosci wizy wygasa. Smiech na sali, innymi slowami.

          Podejrzewam, ze czescia problemu jest to, ze sprawa imigracji nie dotyczy
          obywateli kanadyjskich bezposrednio ( jako podatnikow ) - moze poza tymi, co
          sami sponsoruja kogos z zagranicy - wiec ich wiedza na ten temat jest znikoma i
          nikogo ten problem tutaj na miejscu nie drazni. Nie jest to kwestia opieki
          zdrowotnej czy wysokosci podatkow, ktora kazdego interesuje, tylko jakiejs tam
          anonimowej rzeszy potencjalnych imigrantow, trzymanych za granica. Pozostaje
          zatem wszechwladny CIC ktory jest panem i wladca na polu imigracji i moze robic
          sobie co chce. Biurokracja panuje wszedzie, ale po kraju ktory plasuje sie w
          swiatowej czolowce panstw rozwinietych, moznaby spodziewac sie czegos wiecej...
          • luanaa CIC 03.09.04, 16:36
            Jesli moge spytac:
            Jaki Ty masz status w Kanadzie?
            PR?

            Kiedy rozpoczela sie sprawa w Konsulacie w Warszawie?

            Na czym obecnie stoicie, tzn. dali jakis kolejny termin?
            • kveldulv Re: CIC 03.09.04, 23:59
              luanaa napisała:

              > PR?

              Tak.


              > Kiedy rozpoczela sie sprawa w Konsulacie w Warszawie?

              Na poczatku marca tego roku ( poza tym to nie konsulat tylko ambasada wink )

              > Na czym obecnie stoicie, tzn. dali jakis kolejny termin?

              Nie dali kolejnego terminu. W polowie sierpnia zadzwonila babka ( czyli po 5
              m-cach od rozpoczecia sprawy i miesiac po przekroczeniu terminu, ktory sami
              ustalili na 9 lipca ) oraz zazadala dodatkowych dowodow 'uwiarygadniajacych'
              prawdziwosc naszego zwiazku. Powiedziala, zeby dostarczyc to jak najszybciej (
              malzonka miala do wyboru to albo interview ) oraz ze sprawa zostanie
              sfinalizowana w krotkim czasie. Zona pojawila sie w ambasadzie po 4 dniach i sie
              okazalo, ze babka prowadzaca sprawe jest na urlopie ( inne osoby, ktore przyszly
              z podobnymi sprawami, czekaly tego samego dnia juz na odbior wizy, bo wtedy
              urzedasy rozpatruja czesto takie cos od reki ). Po jakims czasie zona probowala
              dodzwonic sie do ambasady ( jedna na dziesiec prob sie udaje i ktos w koncu
              odbierze ), to sie okazalo ze babka przedluzyla urlop. Jak juz wrocila, to pani
              ktora odbierala telefon nie mogla jej znalezc. Teraz wyslalismy list ( z numerem
              sprawy na kopercie ), za jakis czas najwyzej wysle faks.

              Denerwuje mnie to tym bardziej, ze ja w 2003 przyjezdzalem do Kanady jako
              'dependent child' i sprawa w Wawie zajela 4 m-ce razem z robieniem badan
              lekarskich w miedzyczasie ( ich sprawdzenie i wyslanie zajmuje srednio 6 tygodni
              ). Zona robila badania lekarskie jeszcze przed zlozeniem przeze mnie aplikacji o
              sponsorowanie jej ( zgodnie z nowymi procedurami ) i do chwili obecnej minelo
              prawie 6 m-cy. Zgodnie z danymi zamieszczonymi przez CIC, 70% tego typu spraw w
              Wawie zostaje rozpatrzonych wlasnie w ciagu 6 m-cy. Widocznie mamy pecha albo
              nie wiem co jeszcze...
              • luanaa Re: CIC 04.09.04, 00:09
                Czy razem z aplikacja o sponsorship skladales dowody
                "uwierzytelniajace"wasze malzenstwo w postaci zdjec ze slubu, wesela?
                Czy braliscie slub koscielny? (wiadomo, ze dla papierowego
                malzenstwa slub koscielny konieczny nie jest).
                Dolaczyliscie listy milosne (o ile takie byly pisane),
                rachunki telefoniczne itp?

                Zastanawia mnie jakich jeszcze dowodow potrzebowali..
                Czyli zona jednak interview nie miala, wyslaliscie dodatkowe dowody?


                Rozumiem Twoje rozgoryczenie.
                • kveldulv Re: CIC 04.09.04, 00:46
                  luanaa napisała:

                  > Czy razem z aplikacja o sponsorship skladales dowody
                  > "uwierzytelniajace"wasze malzenstwo w postaci zdjec ze slubu, wesela?

                  Zdjecia ze slubu i wesela oczywiscie byly.

                  > Czy braliscie slub koscielny? (wiadomo, ze dla papierowego
                  > malzenstwa slub koscielny konieczny nie jest).
                  > Dolaczyliscie listy milosne (o ile takie byly pisane),
                  > rachunki telefoniczne itp?

                  Slubu koscielnego nie bralismy. To co wymienilas - oraz pare innych rzeczy -
                  zona dostarczyla ambasadzie, jak zadzwonila do niej babka w sierpniu. Wczesniej
                  tego nie zalaczalismy razem z aplikacja poniewaz niejaka 'settlement counselor'
                  w Toronto, ktora pomagala mi wypelniac papiery i robila tlumaczenia, utwierdzala
                  mnie, ze nie jest to potrzebne ( co innego w przypadku conjugal lub common law
                  partners, gdzie trzeba udowadniac ze sie mieszkalo razem conajmniej rok itp itd
                  ) ). Pracuje ona i jest oplacana przez CIC, wiec myslalem, ze raczej sie nie
                  myli. W przypadku mojej imigracji nie zadali niczego wiecej ( np. zaswiadczenia
                  ze studiuje ) - byly tylko badania lekarskie i potem wiza.

                  > Czyli zona jednak interview nie miala, wyslaliscie dodatkowe dowody?

                  Miala do wyboru - dostarczyc te wszystkie 'rachunki telefoniczne i listy
                  milosne' ( szybciej ) lub miec wyznaczone interview w jakiejs tam przyszlosci (
                  dluzej ). Oczywiscie, ze wybrala to pierwsze.
          • niebieski_motylek Re: CIC to jest kpina a nie urzad!!!!!!! 03.09.04, 17:17
            Zgadzam sie z toba calkowicie.
            Kontaktowalismy sie juz MP z naszego okregu, i to wlasnie on podal nam
            informacje zamieszczone w moim wczesniejszym poscie.Myslimy mozeby jeszcze
            napisac do gazety.Zdaje sobie sprawe ze CIC maja limity i kontroluja naplyw
            emigracji...ale co sie stalo do choloer z poszanowaniem czlowieka... wszyscy
            jestesy traktowani wylacznie jak file number .?.. Zgadzam sie z toba napewno
            bylby juz dawno zrobiony stink.gdyby sprawa dotyczyla rdzennych lub tutaj
            urodzonych Kanadyjczykow... i im by mowiona ze sprawy moga sie przeciagac
            latami...Tu nie chodzi o obywatelstwo, tylko o to czy twoja rodzina jest tu czy
            gdzie inndziej... A pieniazki kasuje i jeszcze maja czelnosc twierdzic ze
            wczesniejsze wplaty skroca czas zalatwiania...
            Dzwonisz na 1-800 numer - zajety caly czas. Sprawdzasz CIC website... Nic...
            • kveldulv Re: CIC to jest kpina a nie urzad!!!!!!! 04.09.04, 00:50
              niebieski_motylek napisała:

              > Sprawdzasz CIC website... Nic...

              Jesli ci chodzi o ten e-status, to jest on uaktualniany raz w tygodniu ( w
              poniedzialki ), czesto pare dni po fakcie. Rowniez informacje tam sa czasami
              niejasne. Aha, bedzie pokazywalo 'in process' do czasu, kiedy aplikant nie
              wyladuje w Kanadzie ( bo wtedy proces imigracyjny uznaje sie za skonczony ).


    • starypierdola Wiele lat temu mialem podobny przypadek. 04.09.04, 01:48
      Tez sie wloko. Pojechalem wiec do W-wy, poszedlem do ambasady, zaczeli mnie
      odsylac wiec zarzadalem rozmowy z Ambasadorem. Do niego sie nie dostalem ale
      natychmiast ktos sie zjawil i zalatwili mi ta wize dla matki w try miga.

      Ludzie to tylko ludize a wyglada ze wiekszosc urzednikow tam to Polacy. Pewno
      taniej wychodzi.

      SP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka