Leczenie w Kanadzie

01.10.06, 18:08
(1)
Bardzo dobrze, że ten “ukryty” wątek zniknął. Mam nadzieję, że za parę dni
Dradam wymaże go nawet z archiwum.
Wydaje mi się to bardzo nie fair podawać na forum dane personalne osoby,
która raz że o tym nie wie, dwa, jest tematem rozmowy osób, które pozostają
anonimowe, a trzy to ta dyskusja toczy się w najbardziej nieodpowiednim
miejscu jakie można sobie wyobrazić.
(2)
Myślę że nawet jeśli ktoś ma jakieś dobre doświadczenia z lekarzem i może go
zarekomendować, to forum też nie jest odpowiednim miejsce, żeby ujawniać dane
tego lekarza. W ostateczności można komuś dać namiary na prywatną pocztę.
(3)
Na miejscu forumowiczki, która opisała swoją wizytę nie przejmowałabym się
tym, co napisał Dradam. Ma on rację co do tego, że za zniesławienie można
zostać podanym do sądu i że sprawa sądowa i wyrok skazujący mogą skomplikować
lub uniemożliwić na długie lata uzyskanie pobytu stałego, ale w tym przypadku
szansa na taki rozwój wypadków jest zerowa. Nie sądzę też, żeby ta lekarka
włączyła się do dyskusji i żeby bronienie się na forum miało jakikolwiek sens
z punktu widzenia jej interesów, tym bardziej, że wątek zniknął. Nie ma się
czym martwić, najlepiej jak najszybciej zapomnieć o całej sprawie.
(4)
Wspomniana lekarka ogólnie rzecz biorąc raczej nie wyróżnia się negatywnie na
tle innych lekarzy. Jest chyba dość popularna wśród Polonii, bo już od lat
nie przyjmuje nowych pacjentów jako lekarz rodzinny, przyjmuje wyłącznie nowe
przypadki w swojej specjalizacji. Znam osobę która kiedyś do niej chodziła i
uważała, że lekarka jest OK.
(5)
Myślę też, że forumowiczka popełniła duży błąd wychodząc z gabinetu, pomimo
że nie uzyskała odpowiedzi na swoje pytania. Trzeba było powiedzieć coś w
rodzaju: “Bardzo panią przepraszam, ale nie uzyskałam odpowiedzi na pytania z
którymi do pani przyszłam. Powtórzę je jeszcze raz po kolei…”
(6)
Nie dawajcie się zbywać lekarzom. Kanada ma dobry system medyczny dla osób,
które są aktywne, to znaczy proszą o wyjaśnienia, o skierowania na badania, o
skierowania do specjalistów. Trzeba tutaj umieć dbać o swoje interesy, nie
można kierować się zasadą “Lekarz wie co robi”.
(7)
Z tego co słyszałam od różnych osób, to forumowiczka w ciąży ma prawo do
bezpłatnej opieki lekarskiej. Chyba dopiero za sam poród coś się płaci. No
i potem po porodzie, dziecko nie płaci za opiekę, ale ona już tak, jeżeli do
tego czasu nie otrzyma listu z imigracji z numerem sprawy i informacją, że
sprawa została “approved in principle” (to ma miejsce przed uzyskaniem pobytu
stałego). Nie wiem niestety gdzie ma się zgłosić. Najlepiej będzie jak
podzwoni do różnych lokalnych agencji pomocy i popyta, w niektórych z nich
mówią po polsku. Wiedźma podawała niedawno namiary na jedną z nich.

Życzę dużo zdrowia dla mamy i dzidziusia.
Pozdrawiam.
Paloma
    • babiana Re: Leczenie w Kanadzie 01.10.06, 18:23
      pal0ma napisała:

      > (6)
      > Nie dawajcie się zbywać lekarzom. Kanada ma dobry system medyczny dla osób,
      > które są aktywne, to znaczy proszą o wyjaśnienia, o skierowania na badania, o
      > skierowania do specjalistów. Trzeba tutaj umieć dbać o swoje interesy, nie
      > można kierować się zasadą “Lekarz wie co robi”.

      Swieta prawda. Ponadto lekarze sa nadmiernie przeciazeni praca. Dlatego tez we
      wlasnym interesie i w miare swoich mozliwosci chory powinien rowniez pilnowac
      swoich spraw.
      • dradam2 Re: Leczenie w Kanadzie 01.10.06, 18:49
        babiana napisała:

        > pal0ma napisała:
        >
        > > (6)
        > > Nie dawajcie się zbywać lekarzom. Kanada ma dobry system medyczny
        > dla osób,
        > > które są aktywne, to znaczy proszą o wyjaśnienia,
        > o skierowania na badania, o
        > > skierowania do specjalistów.
        > Trzeba tutaj umieć dbać o swoje interesy, nie
        > > można kierować się zasadą “Lekarz wie co robi”.
        >
        > Swieta prawda. Ponadto lekarze sa nadmiernie przeciazeni praca. Dlatego tez we
        > wlasnym interesie i w miare swoich mozliwosci chory powinien rowniez pilnowac
        > swoich spraw.
        >
        >

        Pod postem pal0my sie podpisuje obiema rekami.
        Co do innych stwierdzen, to mam watpliwosci.
        I to co mnie uderza w tym watku, a takze w innych, poza nim, postach , jest
        niedocenianie roli lekarza rodzinnego" (FP).

        Lekarz rodzinny zalatwia, w Kanadzie, sam, ponad 90 % problemow z pacjentami.

        Jezeli odsyla do specjalisty, to prosi o konsultacje. To znaczy o porade dla
        siebie. Pisalem o tym juz kiedys, nie pamietam gdzie, na tym Forum. To
        znaczy,albo pisze ze nie wie jakie jest rozpoznanie, albo prosi o potwierdzenie
        swego rozpoznania i leczenia, albo prosi o porade co by tu mozna bylo zrobic
        lepiej. Albo prosi o przeprowadzenie zabiegu (leczenia),ktorego sam nie moze (bo
        czesto gesto nie umie albo nie ma mozliwosci technicznych) przeprowadzic.

        I wtedy sie pisze list do specjalisty, pisze sie co zostalo zrobione i o co
        chodzi...

        Czasami FP prosi o opinie drugiego specjaliste ( z tej samej specjalizacji),
        albo z innej, pokrewnej.

        Przypomina mi sie moj pacjent , Denis, ktory mial 3 wypadki samochodowe w
        obrebie 6 tygodni.Za kazdym razem uszkadzajac sobie szyje.

        Z wypadkow wyszedl naprawde dobrze. Bo po leczeniu, obecnie, ma tylko jeden
        pozostajacy problem : nie moze ubierac ciezkiego ( HD hard hat)helmu spawacza.
        Moze ubierac taki normalny, ale ten ciezki powoduje, ze po 8-9 godzinach pracy (
        a kazdy spawacz w Albercie obecnie pracuje po 10-12 godzin) boli go glowa.

        Wspolpraca miedzy nim i mna byla wzorowa. Robil to co mu powiedzialem i nie bylo
        dyskusji. Z drugiej strony jak mial jakis problem - to natychmiast sie meldowal
        w rejestracji.

        Ale nie o tym chcialem pisac.

        Denisowi nalezalo sie odszkodowanie za 3 wypadki od trzech roznych towarzystw
        ubezpieczeniowych. Ktore stawaly na glowie, aby paleczke przekazac innemu
        towarzystwu. Co sobie latwo wyobrazic nie bylo takie trudne. A wiec dokumentacja
        ( konsultacje i tak dalej ) musiala byc tak przygotowana dla sadu, aby nikt sie
        do niczego nie mogl przyczepic. I w tym byla rowniez moja rola... Wszystko bylo
        udokumentowane, napisalem dwie opinie dla sadu ( kasujac kilkanascie setek) i
        Denis dostal te pare setek tysiecy dolarow.

        Mozna powiedziec, ze z mojej strony bylem bardzo zadowolony, majac zadowolonego
        pacjenta no i te parenascie setek w kieszeni.

        Podobnie jest w innych przypadkach.

        To wlasnie lekarz rodzinny (FP) jest adwokatem pacjenta, ulatwiajac mu
        poruszanie sie w tej ogromnie sformalizowanej siatce nie tylko specjalistow, ale
        takze i innych health professionals.

        I jego wlasnie performance jest kluczowe dla calego procesu leczenia.

        Ja nieustannie analizuje,ktory to specjalista jest "dobry" , a ktory "zly".
        Ktory robi "dobra robote", dziala mniej wiecej szybko, odpowiada na pytania , a
        nie ich unika.

        I kieruje pacjentow do "dobrych" , a nie do tych innych.

        Dlatego radze , poswiecic najwiecej uwagi na wybranie dobrego FP, a takze na
        "communication" z nim.


        Pozdrawiam


        dradam 1/2
        • north2saskatchewan Re: Leczenie w Kanadzie 01.10.06, 21:59
          dradam a moglbys zdradzic jak wybrać takiego dobrego lekarza rodzinnego? wkrotce
          bede musial wybrac, a zbytnio nie wiem jak? w polsce zawsze pytalem sie
          znajomych i podluchiwalem rozmowy prowadzone na korytarzu przez rozne panie smile
          masz jakies propozycje?
          d.
          • dradam2 Re: Leczenie w Kanadzie 01.10.06, 22:03
            O ile wybierasz sie do Saskatoon to popytaj w Saskatoon Community Clinic. Placi
            sie mala kwote $$ przy zapisie (membership), ale pacjenci maja sporo do
            powiedzenia w zakresie zarzadzania klinika.

            To jest to co pamietam z kontaktow z kolegami,ktorych zostawilem w tym miescie.

            Pozdrawiam


            dradam 1/2
            • gacusia1 Dobry lekarz rodzinny to skarb! 02.10.06, 01:30
              Moj niestety to debil,kretyn i wszystko co najgorsze moge tylko o nim
              powiedziec!!!NIESTETY nie moge zmienic lekarza,bo w moim miescie jest iles
              tysiecy ludzi,ktorzy jeszcze nie maja FD i dlatego MNIE NIE PRZYSLUGUJE ZMIANA
              LEKARZA!Prosty przyklad dam-po urodzeniu synka lekarz z kliniki ciazowej
              zapisal mi pigulki antykoncepcyjne dla karmiacych.Po kilku miesiacach,gdy juz
              przestalam karmic piersia,poprosilam mojego FD o recepte na pigulki
              dla "normalnych" kobiet,bo juz nie karmie i nie chce brac tych specjalnych.On
              mi na to " to pani jakies witaminy brala,bo nie ma pigulek dla karmiacych".Rece
              i nogi mi opadly po tym tekscie...
        • babiana Re: Leczenie w Kanadzie 02.10.06, 13:43
          dradam2 napisał:

          > I to co mnie uderza w tym watku, a takze w innych, poza nim, postach , jest
          > niedocenianie roli lekarza rodzinnego" (FP).
          >
          > Lekarz rodzinny zalatwia, w Kanadzie, sam, ponad 90 % problemow z pacjentami.
          >
          > Jezeli odsyla do specjalisty, to prosi o konsultacje. To znaczy o porade dla
          > siebie. Pisalem o tym juz kiedys, nie pamietam gdzie, na tym Forum. To
          > znaczy,albo pisze ze nie wie jakie jest rozpoznanie, albo prosi o potwierdzenie
          > swego rozpoznania i leczenia, albo prosi o porade co by tu mozna bylo zrobic
          > lepiej. Albo prosi o przeprowadzenie zabiegu (leczenia),ktorego sam nie moze (b
          > o
          > czesto gesto nie umie albo nie ma mozliwosci technicznych) przeprowadzic.
          >
          > I wtedy sie pisze list do specjalisty, pisze sie co zostalo zrobione i o co
          > chodzi...
          >
          > Czasami FP prosi o opinie drugiego specjaliste ( z tej samej specjalizacji),
          > albo z innej, pokrewnej.

          >
          > To wlasnie lekarz rodzinny (FP) jest adwokatem pacjenta, ulatwiajac mu
          > poruszanie sie w tej ogromnie sformalizowanej siatce nie tylko specjalistow, al
          > e
          > takze i innych health professionals.
          >
          > I jego wlasnie performance jest kluczowe dla calego procesu leczenia.
          >
          > Ja nieustannie analizuje,ktory to specjalista jest "dobry" , a ktory "zly".
          > Ktory robi "dobra robote", dziala mniej wiecej szybko, odpowiada na pytania , a
          > nie ich unika.
          >
          > I kieruje pacjentow do "dobrych" , a nie do tych innych.
          >
          > Dlatego radze , poswiecic najwiecej uwagi na wybranie dobrego FP, a takze na
          > "communication" z nim.
          >
          >
          > Pozdrawiam
          >
          >
          > dradam 1/2
          Tak wlasnie powinno byc. Niestety rzadko mozna spotkac dobrego FP. Po moich
          doswiadczeniach z FP omijam ich szerokim lukiem. Chyba, ze grypa czy angina mnie
          zlapie, wowczas nie mam wyjscia.
          Moj FP tak dlugo przetrzymywal mnie u siebie, ze kiedy dotarlam w koncu na
          badania w szpitalu (wymuszajac uprzednio na nim skierowanie do
          neurologa)zostalam tam natychmiast zatrzymana poniewaz stan mojego zdrowia
          zagrazal juz mojemu zyciu. Moj FP wmawial mi depresje (ktorej nigdy w zyciu nie
          mialam)i zapisywal Relaxol. Najsmieszniejszy w tym wszystkim jest fakt, ze przed
          badaniami w szpitalu zadzwonilam do ordynator oddzialu neurologicznego w Polsce.
          Po opisaniu jej moich objawow telefonicznie postawila diagnoze, ktora byla
          identyczna ze szpitalna! Dlaczego FP tak dlugo mnie przetrzymywal zamiast od
          razu wyslac do neurologa skoro wiedza jego konczyla sie na pewnym etapie? Jego
          korespondecje ze specjalista psu na bude sie zdaly a w tym samym czasie ja juz
          ledwo nogami powloczylam. Zmarnowal mi co najmniej 8 miesiecy mojego zycia.
          Moglam zostac leczona znacznie wczesniej.
          Ostatnio moja znajoma byla tez leczona przez FP na reumatoidalne zapalenie
          stawow. Przez rok doprowadzila ja do takiego stanu, ze trudno juz bylo jej sie
          poruszac. Szlak mnie w koncu trafil i zalatwilam jej skierowanie do reumatologa.
          Swietny fachowiec o wielkim sercu zajal sie nia jak nalezy i kobieta nie moze
          sie nadziwic dlaczego FP tak dlugo zwlekala z wyslaniem jej do specjalisty. W
          koncu po to sa specjalisci aby zajac sie przypadkami, ktore wykraczaja poza
          zakres wiedzy FP.
          Nie rozumiem celu korespondencji miedzy FP i specjalista w celu udzielania rad
          temu pierwszemu jak leczyc pacjenta. To jakas paranoja.

          Czasami mam wrazenie, ze FP maja kompleks wobec lekarzy specjalistow i niestety
          odbija sie to na Bogu ducha winnych pacjentach. Przetrzymuja ich u siebie w
          nieskonczonosc.
          Do tej pory dzwiecza mi w uszach slowa mego sp. ojca (ordynatora oddzialu),
          ktory mowil mi zawsze "pamietaj corko, ze wiedza lekarza nie pracujacego w
          szpitalu zatrzymuje sie na pewnym etapie."
          Po doswiadczeniach zarowno moich jak i znajomych doszlam do wniosku, ze mial on
          swieta racje.
          • babiana Re: Leczenie w Kanadzie 02.10.06, 13:55
            sorry, za literowke. Szlag mnie trafil.
          • dradam2 poziom wiedzy 02.10.06, 18:22
            babiana napisała:


            >
            > Czasami mam wrazenie, ze FP maja kompleks wobec lekarzy specjalistow
            > i niestety
            > odbija sie to na Bogu ducha winnych pacjentach. Przetrzymuja ich u siebie w
            > nieskonczonosc.
            > Do tej pory dzwiecza mi w uszach slowa mego sp. ojca (ordynatora oddzialu),
            > ktory mowil mi zawsze "pamietaj corko, ze wiedza lekarza nie pracujacego w
            > szpitalu zatrzymuje sie na pewnym etapie."
            > Po doswiadczeniach zarowno moich jak i znajomych doszlam do wniosku,
            > ze mial on
            > swieta racje.
            >

            Specjalista jest to czlowiek ktory wie wszystko o niczym ( w znaczeniu bardzo
            waskiego dzialu medycyny).

            Lekarz ogolny = powinien miec "odwrotnie" poukladana wiedze . :=))))

            Nie chcialbym sie wypowiadac na temat innych stwierdzen zawartych w Twojej
            wypowiedzi. Nie jestem na przyklad pewien, o ktory kompleks chodzi... :=)))

            Ale chcialbym zainteresowanym udzielic malej rady :

            -w niektorych prowincjach co pare lat wszyscy lekarze ( w tym i ogolni)
            przechodza "przeglad" swoich wiadomosci i umiejetnosci. W Albercie nazywa sie to
            PAR ( www.par-program.org/ ). W trakcie tego "przegladu ocenia sie jak ma
            lekarz zorganizowana praktyke. Jak prowadzi dokumentacje. Co sadza o nim jego
            pacjenci, inni pracownicy ochrony zdrowia ( w tym inni lekarze) i tak dalej. Jak
            cos sie stwierdzi, ze jakos nie tak to otrzymuje dany lekarz list ze wskazanymi
            niedociagnieciami i terminem ich usuniecia. Na ogol lekarze bez gadania sie
            dostosowywuja.

            -radze patrzec na tytuly po nazwisku lekarza ( w jego podpisie). Jak ma FRCPC
            lub FRCPS to znaczy, ze jest "uznanym specjalista" i co pare lat jego
            osiagniecia "specjalistyczne" sa podsumowywane i oceniane. Jak nie jest na
            poziomie, to traci on uprawnienia specjalisty.

            -podobnie jest z tytulem CCFP , oznaczajacego , ze dany lekarz jest czlonkiem
            Canadian College of Family Practitioners .

            -moze miec , w Albercie, rowniez tytuly CME albo IMC , co oznacza, ze w zakresie
            leczenia powypadkowych uszkodzen ma on wyzsza, na biezaco sprawdzana, wiedze,
            niz przecietny lekarz.

            -tych tytulow moze byc wiele, ale te,o ktorych pisze , sa mi znane i wiem, ze
            wiedza ich posiadaczy jest naprawde wysoka.


            Na temat zwiazku miedzy praca w szpitalu a poziomem wiedzy nie chcialbym sie
            wypowiadac. Bo nie pasuje to za bardzo do warunkow kanadyjskich ... Ja tylko
            wiem, ze kazdy pracujacy w szpitalu lekarz kanadyjski przechodzi okresowo
            rowniez przeglad swojego performance. A tak na marginesie wiekszosc tych lekarzy
            "szpitalnych" nie jest zatrudniana przez szpitale.

            Pozdrawiam


            dradam 1/2
            • babiana Re: poziom wiedzy 03.10.06, 00:57
              dradam2 napisał:


              > Specjalista jest to czlowiek ktory wie wszystko o niczym ( w znaczeniu bardzo
              > waskiego dzialu medycyny).
              >
              > Lekarz ogolny = powinien miec "odwrotnie" poukladana wiedze . :=))))
              >
              > Nie chcialbym sie wypowiadac na temat innych stwierdzen zawartych w Twojej
              > wypowiedzi. Nie jestem na przyklad pewien, o ktory kompleks chodzi... :=)))
              >
              W takim razie nie rozumiem dlaczego specjalisci maja duzo wyzsze zarobkismile))
              Problem kompleksow :

              How is FM viewed by the other specialties?

              This is another variable situation depending on where you are. Local and
              regional politics play a BIG role in this. For example, in an academic
              university hospital setting that also has a department of internal medicine, it
              is often the case that FM plays a "second-fiddle" role. The good cases go to the
              IM folks, the leftovers go to FM.

              Wiekszosc pacjentow nie odroznia w ogole GP od FP czy tez IM (internal
              medicine).Wobec powyzszego rady dotyczace tytulow moga byc bardzo pomocne w
              wyborze lekarza.

              >
              >
              > Jesli jeden czlowiek powie ci, ze masz osle uszy, nie przejmuj sie, jesli
              powie ci to dwoch ludzi, przygotuj sobie siodlo.
              • dradam2 Re: poziom wiedzy 03.10.06, 02:26
                babiana napisała:


                > W takim razie nie rozumiem dlaczego specjalisci maja duzo wyzsze zarobkismile))

                Radze sobie sciagnac tekst : www.cmaj.ca/cgi/reprint/167/5/535-a.pdf

                W omawianym okresie FP mial $190 tys. rocznie, a specjalista przecietnie circa
                $240k . Wiecej w chirurgicznych specjalnosciach, w zachowawczych ( internisci) -
                mniej.

                Duza roznice powodowalo "geograficzne usadowienie" praktyki, w okolicy
                wiejskiej nie budzil zdziwienia (wtedy) FP robiacy circa $700k rocznie.

                Nie znam obecnej statystyki "ogolno-kanadyjskiej". Kazda prowincja publikuje
                oddzielnie na WWW, z ON dajaca najwyzsze stawki , z Alberta na drugim miejscu.
                QC jest ostatni, o ile wiem.

                Nie wiem czy wiec specjalisci zarabiaja znacznie wiecej niz FP.


                > Problem kompleksow :
                >
                > How is FM viewed by the other specialties?
                >
                > This is another variable situation depending on where you are. Local and
                > regional politics play a BIG role in this. For example, in an academic
                > university hospital setting that also has a department of internal medicine, it
                > is often the case that FM plays a "second-fiddle" role. The good cases go to th
                > e
                > IM folks, the leftovers go to FM.

                Nie sadze, aby to bylo prawdziwe. Zwazywszy, ze w "university setting" ZAWSZE
                trzeba miec referral od FP do internisty.
                Nie wiem skad pochodzi cytat, ktory przytaczasz.

                Pozdrawiam


                dradam 1/2



          • dradam2 negocjowanie 03.10.06, 18:06
            babiana napisała:

            (...) W
            > koncu po to sa specjalisci aby zajac sie przypadkami, ktore wykraczaja poza
            > zakres wiedzy FP.
            > Nie rozumiem celu korespondencji miedzy FP i specjalista w celu udzielania rad
            > temu pierwszemu jak leczyc pacjenta. To jakas paranoja.
            >


            Uzywasz bardzo mocnych stwierdzen.
            Niestety nie zawsze jest taki punkt widzenia sluszny.

            Pozwole sobie posluzyc przykladem wzietym z zycia.

            Mam 80 letnia pacjentke, bardzo zwawa, ktora bystroscia umyslu i realistycznym
            podejsciem do zycia wielu mlodszych moglaby przeskoczyc.

            Jej serduszko ma od czasu do czasu sobie ochote "poszalec" ( VFib), co grozi
            nagla smiercia pacjentki.

            Pare lat temu zaczela dostawac lek o nazwie AMIODARON,ktory takim atakom
            zapobiega, ale skutkuje powiklanie w postaci uszkodzenia pluc.

            No i plucka tej babci zaczely sie psuc.

            Poslalem ja do dwoch specjalistow : pulmonologa i kardiologa. I niestety nie
            doszli do wspolnego zdania co robic. Bo co sie zrobi to bedzie zle. A o
            zalozeniu (wszczepieniu ) defibrylatora pacjentka nawet slyszec nie chce (czemu
            sie nie dziwie).

            No wiec wrocila do mnie z dwoma, przeciwstawnymi opiniami : lek odstawic/lek
            kontynouwac.

            Wiec sprawa znalazla sie w moich rekach.

            Co ja zrobilem : no wiec w skrocie wytlumaczylem tej Pani jak wyglada sytuacja i
            ze jest to "no win-win" situation. Co ona zdecydowala - to juz mniejsza z tym.
            Moze sie kiedys zdecyduje na defibrylator.

            Przykladow na to , ze specjalista "radzi" lekarzowi domowemu mozna by mnozyc,
            podany powyzej uwazam za interesujacy.Choc moze troche skrajny.

            Mam prosbe do bibiany : poniewaz cytujesz wiele tekstow mam prosbe o podawanie
            zrodel. Jak wiadomo cytowanie to trudna i nie zawsze owocna sztuka ( o czym
            przekonal nas ostatnio B16), wiec podawanie zrodla pozwala na siegniecie do
            kontekstu, co czesto pomaga zrozumiec jaki maja sens przytoczone stwierdzenia.

            Pozdrawiam


            dradam 1/2
    • babiana Re: Leczenie w Kanadzie 03.10.06, 12:09
      Skierowanie do specjalisty przez FP.

      Czy zawsze w tym przypadku wiedza,doswiadczenie i uczciwosc wobec chorego jest
      najwazniejszym czynnikiem przy wyborze tego ostatniego przez FP?


      "As far as the specialists are concerned, they NEED FM as a source of
      referrals. When I admit, I decide who I want to consult. So if they want me to
      call them for referrals, they'd better be nice to me.

      As an interesting side note, check out your local FP's office around Christmas
      time...you will see it FULL of various gift bags and food, all sent from the
      local specialists.

      If you are good at what you do and interact well with others, you will be viewed
      positively by the other docs. If, on the other hand, you are lazy, shiftless,
      don't get along with others, don't evenly distribute consults, etc., then you
      will not be looked on favorably by other specialists.

      Rada dla pacjentow. Nalezaloby rzeczywiscie sprawdzic dane nadawcy koszykow na
      Boze Narodzenie. Dobry specjalista nie musi uciekac sie do takich metod w celu
      pozyskania pacjentow. Wypada tylko modlic sie aby nie zapomnieli przy okazji
      chociaz o zasadzie "po pierwsze nie szkodzic." To i tak wiele w przypadku kiedy
      lekarz nie potrafi pomoc.
      • dradam2 nie jest dobrze 05.10.06, 04:10
        www.cbc.ca/canada/edmonton/story/2006/10/04/health-survey.html
        www.hqca.ca/index.php?id=70
        No i brak lekarzy spowoduje, iz pewni pacjenci nie znajda lekarza. W pierwszej
        kolejnosci ci powodujacy klopoty ( agresywni, marudni ) , a w dalszej kolejnosci
        ci co maja wiecej i trudniejszych schorzen.

        www.medicalpost.com/news/article.jsp?content=20060925_181046_1188
        Pozdrawiam


        dradam 1/2

        • babiana Re: "Na zdrowie" 05.10.06, 05:27
          m_mt napisała:

          > Dzieki i Tobie za te kilka sczerych slow - w naszym przypadku nie mozemy
          > narzekac wlasciwie, ale prawda jest taka, ze w powazniejszych kwestiach jak sie
          > trafi juz na dobrego specjaliste to on posyla do znanych sobie innych dobrych.
          > To jest plus.

          Wlasnie dokladnie tak jest. Dobry wysyla tylko do dobrych poniewaz z innymi nie
          zadaje sie. Wowczas nie traci sie niepotrzebnie czasu i nie obciaza budzetu
          panstwa godzac sie na wielokrotne i niepotrzebne przeciaganie karty przez innego
          niekompetentnego lekarza.
          Na podstawie moich doswiadczen doszlam do wniosku, ze niezaleznie ile pieniedzy
          wpompuje rzad w system opieki medycznej i tak nic to nie zmieni skoro samego
          zrodla tego zla nie zmieni sie. Moj FP przeciagal moja karte przez 8 miesiecy i
          byl wynagradzany za szkodzenie mojemu zdrowiu. Moglabym przytoczyc takich
          przypadkow bez liku. Zaluje, ze nie pisalam dziennika podczas moich
          wielokrotnych pobytow w szpitalu. Byloby to cenne zrodlo informacji dla rzadu na
          sposob reformy sluzby zdrowia.
          Czy jest to normalne, ze idac tylko po wyniki do ginekologa i nie ogladajac w
          ogole lekarza, sekretarka wreczajc je prosi o karte medyczna? Czynnosc trwa
          doslownie 1 minute.
          Lobby lekarskie jest tak silne, ze rzad jest w pozycji przegranej.
          Przeprowadzono badania na temat bledow lekarskich w Kanadzie. I co mowia lekarze
          na ten temat? A no to, ze jest to wina przestarzalego sprzetu medycznego!
          Moje osobiste doswiadczenia z personelem. Ide na kontrolna wizyte do mojego
          specjalisty. Zaglada do mojej teczki i nie ma tam wynikow mojego scanu.
          Sekretarka zapomniala. Zdarzylo sie to juz wielokrotnie. Wiedzac, ze ja mam
          zawsze juz przed wizyta u niego kopie mojego written report, pyta mnie czy
          moglabym mu je pokazac. Ja na to, ze wiedzac o tym jaka ma wspaniala sekretarke
          nigdy nie smialabym przyjsc do biura bez swojej kopii. W rezultacie smiejemy sie
          z zaistnialej sytuacji. Zapomniala wielokrotnie rowniez o wielu innych
          zaleceniach lekarza. Wlasciwie to musze ciagle ja kontrolowac. Zwiazki zawodowe
          pozwalaja im na to, ze moga byc wlasciwie bezkarne(w szpitalach). Oczywiscie sa
          rowniez takie, ktore rzetelnie i ciezko pracuja i sa nieoceniona pomoca dla
          lekarzy i pacjentow.
          Z mojego doswiadczenia moge powiedziec, ze istnieje nastepujaca korelacja: dobry
          lekarz=dobra sekretarka. Dobry lekarz nie pozwola sobie nigdy na trzymanie
          nieuka i szkodnika.
          Chirurg, ktory uratowal mi zycie nie jest sympatycznym czlowiekiem. Prawie nigdy
          nie usmiecha sie. Wieje od niego chlodem. Boja sie go wszyscy w szpitalu
          poniewaz kazdy przypadek braku kompetencji personelu doprowadza go do wybuchow
          wscieklosci. Nie moze jednak ukryc usmiechu w swoich oczach na moj widok. Jest
          po prostu szczesliwy. Ja rowniez jestem szczesliwa. Tak jak 50% Kanadyjczykow
          objetych sondazem na temat opieki medycznej w Kanadzie. Pozostale 50% ma jednak
          jakies zastrzezenia.
          www.decima.com/en/pdf/news_releases/060825E.pdf

          • m_mt Re: "Na zdrowie" 05.10.06, 20:21
            Lot co!

            Bezstresowe wychowanie pracownika. Nie tylko przy zwiazkach tacy bywaja. W
            wiekszosci miejsc, z ktorymi musielismy cos miec do czynienia...

            Ale to do niczego nie prowadzi, nie zwracanie (brak treningu) choc uwagi
            pracownikowi.

            A co do lekarzy, rzadko szukam milych, szukam dobrych. Mialam w Polsce
            dentystke - baaardzo niesympatyczna, ale dobra, slyszalam jak szkolila
            studentke... Prawda, ze w przypadku paskudnej ginekolozki to sie nie
            sprawdzilo (niemily=dobry), warto miec na uwadze zanim sie zacznie narzekac na
            niesympatycznych.

            Zalaczam usmiechy smile smile)

            babiana napisała:


            > lekarz=dobra sekretarka. Dobry lekarz nie pozwola sobie nigdy na trzymanie
            > nieuka i szkodnika.
            > Chirurg, ktory uratowal mi zycie nie jest sympatycznym czlowiekiem. Prawie
            nigd
            > y
            > nie usmiecha sie. Wieje od niego chlodem. Boja sie go wszyscy w szpitalu
            > poniewaz kazdy przypadek braku kompetencji personelu doprowadza go do wybuchow
            > wscieklosci. Nie moze jednak ukryc usmiechu w swoich oczach na moj widok. Jest
            > po prostu szczesliwy. Ja rowniez jestem szczesliwa. Tak jak 50% Kanadyjczykow
            > objetych sondazem na temat opieki medycznej w Kanadzie. Pozostale 50% ma
            jednak
            > jakies zastrzezenia.
            > www.decima.com/en/pdf/news_releases/060825E.pdf
            >
            >
            >
            >
        • babiana Re: nie jest dobrze 05.10.06, 05:48
          dradam2 napisał:


          > No i brak lekarzy spowoduje, iz pewni pacjenci nie znajda lekarza. W pierwszej
          > kolejnosci ci powodujacy klopoty ( agresywni, marudni ) , a w dalszej kolejnosc
          > i
          > ci co maja wiecej i trudniejszych schorzen.
          >
          >
          > Pozdrawiam
          >
          >
          > dradam 1/2

          Na szczescie jest wielu bardzo dobrych lekarzy dla ktorych trudne przypadki sa
          wyzwaniem a marudnych pacjentow uwazaja po prostu za inteligentnych. Ponadto
          lubia takich pacjentow. Niezrozumiale dla niektorych, prawda? Dla jednego
          lekarza schorzenie moze byc trudne dla innego z kolei jest tylko kolejnym
          rutynowym przypadkiem. Wlasnie dlatego specjalisci maja wyzsze wynagrodzenie niz
          FP.

          Nie wiem dlaczego moj post, ktory powinien znalezc sie w watku "Na zdrowie"
          wyladowal w "Leczenie w Kanadzie".
          • dradam2 Re: nie jest dobrze 05.10.06, 21:30
            babiana napisała:

            (...)
            >
            > Na szczescie jest wielu bardzo dobrych lekarzy dla
            > ktorych trudne przypadki sa
            > wyzwaniem a marudnych pacjentow uwazaja po prostu za inteligentnych. Ponadto
            > lubia takich pacjentow.


            Widze, ze nie chwycilas intencji mojej wypowiedzi.

            > Niezrozumiale dla niektorych, prawda? Dla jednego
            > lekarza schorzenie moze byc trudne dla innego z kolei jest tylko kolejnym
            > rutynowym przypadkiem.
            > Wlasnie dlatego specjalisci maja wyzsze wynagrodzenie niz
            > FP.

            I dlatego na przyklad sa specjalisci,ktorzy zarabiaja mniej niz FP. Rowniez w US.

            A teraz chcialbym posluzyc sie prostym przykladem :

            W ciagu 8 godzin pracy lekarz moze zajac sie 16 "problematycznymi" pacjentami. W
            Albercie za kwote $800 (prowincja daje "dodatek za trudniejszych pacjentow, inne
            prowincje nie zawsze).

            W tym samym czasie, w ciagu 8 godzin lekarz moze zobaczyc 56
            "nieproblematycznych" pacjentow, zwlaszcza jak ma pomagajaca mu pielegniarke i
            dobra sekretarke. Za zajecie sie tymi 56 pacjentami dostanie on billing rzedu
            $1600 (lub nawet nieco wiecej).

            Co oznacza, ze jego dochod bedzie znacznie wiekszy. Oczywiscie w tej kwocie
            mieszcza sie koszty "stale", czyli tzw. overhead. Wynagrodzenie dla
            pielegniarki, sekretarki, sprzataczki, koszta wynajecia lokalu itp. Jest to
            kwota rzedu $400 dziennie.

            Co zostaje ponad to, to idzie do kieszeni lekarza. Mniej wiecej (po zaplaceniu
            podatku).

            Popatrzmy teraz na problem z drugiej strony. Lekarz,ktory lubi trudne przypadki
            i widzi tylko pacjentow problematycznych, musi odmowic przyjecia 40 osob
            dziennie. Musi je odeslac do domu. No i traci przy tym finansowo circa $1200
            dziennie.


            Powstaje pytanie : czy lekarz jest upowazniony do odeslania 40 pacjentow do
            domu, tylko dlatego, ze maja tylko zapalenie pluc, biegunke,maja male rany do
            zszycia z 3 -4 szwami. ?

            Prawda jest taka, ze grubo ponad 2 miliony Kanadyjczykow nie ma lekarza
            rodzinnego. A wiec ktos tam bedzie mial problem z zobaczeniem sie z nim i ze
            skierowaniem do specjalisty.

            I uzywanie argumentow , takich jak :

            > Na szczescie jest wielu bardzo dobrych lekarzy dla
            > ktorych trudne przypadki sa
            > wyzwaniem a marudnych pacjentow uwazaja po prostu za inteligentnych. Ponadto
            > lubia takich pacjentow.

            Jest po prostu pomyleniem sie .

            Bo jak taki lekarz bedzie dzien w dzien zajmowal sie leczeniem "wyzywajacych"
            pacjentow, to po roku straci $160k i jego malzonek/malzonka szybko mu przypomni,
            ze on studiowal i uczyl sie przez wiele lat nie po to, aby brakowalo na stole w
            domu .

            Oczywiscie lekarze staraja sie miec "mix" populacje pacjentow, troche takich
            trudnych i troche takich latwiejszych.

            Ale i tak czy siak ktos bedzie pozostawiony bez leczenia przez FP, bo tych
            ostatnich po prostu w Kanadzie brakuje. Brakuje rowniez specjalistow (najgorzej
            jest w malych prowincjach, terytoriach i w QC). I dlatego sie czeka na chocby
            ortopede (zabieg wymiany kolana ) latami.

            Pozdrawiam


            dradam 1/2

    • babiana Re: Leczenie w Kanadzie 03.10.06, 12:28
      The Fee for Service system i jego wplyw na jakosc uslug lekarzy.
      Treadmill problem

      The Fee for Service system does not reward doctors who spend more time with an
      individual patient, or who provide counselling services, or who encourage
      preventive care. It also doesn't encourage doctors to have other important
      health care professionals as part of their practice, such as nurse clinicians or
      social workers, because the costs of including them in the medical practice must
      come out of doctors' earnings.

      If a doctor needs to make more money to cover higher overhead costs, for
      example, the only way to increase revenue is to increase the number of patients
      or services. For the family doctor, this may mean seeing extra patients in the
      office. Patients notice this when they wait longer to see the doctor and spend
      less time with the physician than usual once they've finally left the waiting
      room. A specialist might schedule more procedures or operations.

      It must be said that the vast majority of doctors have the best interests of
      patients at heart. However, quality becomes a concern if the motivation behind
      the increased number of services is financial.

      Physicians call this the treadmill problem. Faced with increased expenses, the
      doctors' only option is to speed up their practices by seeing more patients.
      Small wonder many doctors have said: "Enough of this, get me off this treadmill."

    • babiana Re: Leczenie w Kanadzie 03.10.06, 12:46
      Dlaczego specjalisci zarabiaja wiecej niz FP. Przecietnie zarobki ich sa o 1/3
      wyzsze od wynagrodzenia FP.

      Fee Relativity

      Another failing of Fee for Service has been the evolution of fees that result in
      a huge variation among doctors' incomes that has no real bearing on the relative
      difficulty of their work. Known as fee relativity, this problem is
      well-recognized by members of the medical profession and by their professional
      associations. In fact, practically every provincial medical association in
      Canada has attempted to address this wide disparity of fees, all without much
      success.

      It seems extremely unfair that some specialist groups can make much higher
      average incomes than others, with all doctors drawing from the same fund.

      What's needed is a fairer distribution of money among specialists. It seems fair
      that for time and effort spent doctors should, on average, generate an
      equivalent amount of income. It is a well accepted principle within the medical
      profession that specialists as a group should earn more than family physicians.
      This is because of their longer period of training, increased expertise and
      often higher office and equipment overhead. A long accepted ratio in the medical
      community sees a specialist average about one third more income than a family
      doctor.

      Of course, there will always be variations, based on factors including skill
      levels, stress of procedures performed, hours of work and other considerations
      including "market value"
Pełna wersja