Witam. Nasz 8 miesięczny klusek w Wigilię wlazł na szkło na trawniku i pociął poduszkę w lewej tylnej łapie. W zasadzie nawet nie wyglądało, żeby specjalnie go bolało, niemniej oczywiście wizyta u weta, oczyszczenie, szycie, opatrunki itp. Powoli zaczyna się goić

Po pięciu dniach Kastor zaczął utykać, ale .... na prawą przednią łapę. Chwilami kuleje mocniej, chwilami prawie wcale, ale wyraźnie tą łapkę oszczędza. Od spotkania ze szkłem oszczędzamy go bardzo, wyjście tylko na smyczy, na krótko, zero właściwie zabaw i szaleństw. Mimo tej łapki jednak na dworze próbuje brykać (uwiązany na smyczy biedaczek), nie kładzie się częściej, no może w domu jest bardziej osowiały.
W wieku 4 miesięcy zrobiliśmy mu prześwietlenie stawów i wyszło, że nie ma śladu dysplazji.
Byliśmy właśnie z tym utykaniem u weta, ale... mam wrażenie, że Pan Doktor nie ma pomysłu...
Obmacał, obejrzał i stwierdził, że poduszka ok, pazurki i paluszki ok, a bolesność wygląda jakby była w stawie barkowym, bo na miętolenie kolanowego pies w ogóle nie reaguje.
Kastor jest dużym psem, waży 32 kilogramy, ale nie jest zapasiony (żeberka owszem wyczuwalne), tylko po prostu jest duży i ma mocną konstrukcję. Karmiony cały czas wyłącznie Royalem w przepisowych dawkach, nie forsowany.
Może mieliście taką sytuację? Podpowiedzcie coś, proszę, bo klusek strasznie nieszczęśliwy jest a my (znaczy Pan i ja) się martwimy ;-(