Dodaj do ulubionych

Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej

23.09.09, 10:41
Proponuję tu omówić zalety i wady opieki naprzemiennej nad dziećmi po rozwodzie.
Ja uważam, że system ten jest lepszy dla dziecka, niż przypisanie opieki
wyłącznie jednemu rodzicowi, bardziej sprawiedliwy, bo równo dzieli między
rodziców zarówno nakłady finansowe, nakład pracy w wychowanie dzieci, jak i
kontakty z dziećmi.
Na pewno dla każdego z rodziców zwieksza ilość wysiłku w porównaniem z życiem
w normalnej rodzinie, ale skoro rodzice się postanowili rozwieść, to
obowiązani sa poświęcić dzieciom więcej wysiłku. To rodzice są odpowiedzialni
i muszą ponieść wszelkie koszty rozwodu, moralne i materialne, a nie
przerzucać je na dzieci.
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 10:58
      tu jest cały długi wątek na ten temat.
      forum.gazeta.pl/forum/w,50548,85704906,85704906.html?v=2&f=50548&w=85704906&a=85704906&wv.x=0

      polecam zwłaszcza poczytać sobie poniższe (bowiem podany w tamtym
      wątku przeze mnie link już nie działa)
      www.justice.gc.ca/eng/pi/fcy-fea/lib-bib/rep-rap/2004/2004_3/2004_3.html
      • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 11:08
        Bardzo ciekawe, poczytamsmile
        • errormix Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 14:39
          W poniedziałek mam spotkanie z mediatorem w sprawie opieki. Mam trzy propozycje
          dla zony.
          1. Standardowy, czyli nieparzyste weekendy dla mnie, parzyste dla niej, a do
          tego co druga środa i czwartek (z noclegiem) naprzemiennie i w zależności od
          tego pozostałe dni dla drugiego rodzica.
          2. Dwa dni u mamy, dwa dni u taty bez względu na weekendy
          3. Tydzień u mamy, tydzień u taty.

          Mi osobiście najlepiej pasuje 3 wariant, bo rozklada opieke dokladnie na 50%.
          Dziecko mieszka ze mna, spi ze mna, ja w 100% loze na jego utrzymanie, wiec
          tydzien z ojcem po rozwodzie to minimum. Zona nie odzywa sie do dziecka, nie spi
          z nim, nie przytula, nie robi jesc - tydzien dla niej bedzie wiec czasem na
          odbudowanie wiezi i wzajemnych relacji.
          W przyszlym tygodniu napisze jak mi wyszly mediacje.
          • scarlet.secret.sky Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 15:05
            śledziłam Twój wątek jakoś wyjątkowo dokładnie i byłam przerażona, więc życzę
            powodzenia.
          • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 15:49
            Trzymam kciuki.
            Dla dziecka moga być korzystniejsze dłuższe okresy na zmianę, tydzień, lub nawet
            dwa tygodnie, dwa dni tu dwa dni tam, to może być zbyt uciążliwe, jednak każdy
            układ jest dobry, jeśli jest wzajemnie zaakceptowany i prowadzi do zgody
            • chalsia Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 15:56

              > dwa tygodnie, dwa dni tu dwa dni tam, to może być zbyt uciążliwe,
              jednak każdy
              > układ jest dobry, jeśli jest wzajemnie zaakceptowany i prowadzi
              do zgody

              nie, nie jest. Nawet jesli rodzicom będzie pasował układ dwa dni
              tu/dwa tam, to wcale nie znaczy, że jest on dobry dla psychiki
              dziecka - po prostu nie daje możliowsci zbudowania poczucia
              bezpieczeństwa.

              Proste pytanie - czy którykolwiek z Was, dorosłych facetów,
              chciałby się co DWA DNI przenosic z miejsca na miejsce? Z papierami
              do pracy, ulubionymi płytami, gadżetami, etc? I czy czułby się z
              tym naprawdę dobrze.
              A tu o Wasze dzieci chodzi.
              • errormix Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 16:13
                chalsia napisała:

                > nie, nie jest. Nawet jesli rodzicom będzie pasował układ dwa dni
                > tu/dwa tam, to wcale nie znaczy, że jest on dobry dla psychiki
                > dziecka - po prostu nie daje możliowsci zbudowania poczucia
                > bezpieczeństwa.

                Oczywiście że nie daje. Co więcej, w życiu się na takie rozwiązanie nie zgodzę.
                Ale zaleta mediacji polega m.in. na tym, że im więcej przedstawisz potencjalnych
                rozwiązań, tym więcej masz możliwości satysfakcjonującego cię, a przede
                wszystkim dziecka, finału. Jeśli przyjdziesz na mediacje z jednym, gotowym
                planem, którego nie zamierzasz zmodyfikować, to już na starcie przegrałaś.
                • sonia_30 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 18:35
                  "Co więcej, w życiu się na takie rozwiązanie nie zgodzę"..
                  To trochę ryzykujesz, bo pomysł Twój w końcu.. Może warto
                  przedstawiać rozwiązania które Cię w lepszym większym stopniu
                  satysfakcjonują, a nie 2 akceptowalne i jedno bez sensu...
              • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 16:49
                W takim razie jeszcze jest jedno wyjście, korzystne dla dzieci, niech rodzice
                się przenoszą dla ich dobra
                • errormix Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 17:15
                  scriptus napisał:

                  > W takim razie jeszcze jest jedno wyjście, korzystne dla dzieci, niech rodzice
                  > się przenoszą dla ich dobra
                  >

                  Tak. Wbrew pozorom to nie jest ani sarkazm, ani śmieszna propozycja. Takie
                  rozwiązanie też biorę pod uwagę. Razem z żoną i dzieckiem mieszkamy w jednym
                  blokowym mieszkaniu. Właścicielem mieszkania jest teść, który powiedział mi, że
                  prędzej z domu wyrzuci moją żonę (a więc jego własną córkę) niż mnie i dziecko.

                  Liczę się więc z tym, że może być i tak, że dziecko będzie w domu, w którym się
                  wychowało, a tylko rodzice będą się nim opiekować naprzemiennie. Problem tylko w
                  tym, że w "przerwach" ja mam gdzie mieszkać, a moja żona nie. Co gorsza, nie
                  stać ją nawet na wynajęcie czegokolwiek.
                  • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 17:23
                    Ale, skoro ona chce się rozwieść, to to chyba nie powinien być Twój problem, że
                    ona nie ma gdzie mieszkać?
                    Zresztą możesz jej pomóc, niech sobie czegoś szuka, a doraźnie, na przykład na 3
                    miesiące udostępnij jej swoje mieszkanie, kiedy będziesz mieszkał z dzieckiem.
                    To chyba bardzo wspaniałomyślna dla niej propozycja, powinna być
                    usatysfakcjonowana.

                    Ja tej propozycji, że dziecko mieszka w jednym miejscu, a rodzice sie zmieniają
                    nie traktuję ani śmiesznie ani jako sarkazm. To jest całkiem realne.
                    Przeciwnie, jeśli my, rodzice postępujemy nieodpowiedzialnie, nie potrafimy sie
                    dogadać, rozwodzimy się, to wszelkie konsekwencje, również te nieprzyjemne
                    powinniśmy ponieść my, a nie nasze dzieci.
                    • errormix Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 17:36
                      Jasne. Swoje mieszkanie mogę jej udostępnić, tylko później mogę się zdziwić jak
                      przyjdą rachunki za prąd albo za wodę. I wiem co mówię, bo żona od połowy
                      kwietnia zalega mi ze spłatą kosztów zastępstwa procesowego, którymi została
                      obciążona przez sąd. Efekt: Ma komornika.

                      Problem jednak nie w tym, że ona nie może sobie czegoś poszukać. Problem w tym,
                      że ona nie ma pieniędzy. Firma, którą prowadzi przynosi jej mniej niż koszty
                      prowadzenia tej działalności. Zalega z ZUS-em, zalega z ubezpieczeniem OC,
                      zalega z ubezpieczeniem zdrowotnym. Więc co tu mówić o wynajmowaniu jeszcze
                      mieszkania.

                      Co do "dochodzenia" rodziców to zgadzam się. Pomysł świetny. Spróbuj jednak
                      namówić kogoś by wyniósł się z domu gdzie jest zameldowany, za nic nie płaci, ze
                      wszystkiego korzysta do woli, a na każdą próbę rozmowy o partycypowaniu w
                      kosztach odpowiada z ironicznym uśmiechem: "No proszę bardzo, zmuś mnie"
                      • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 18:04
                        To trudne zadanie. Owszem można zmusić. Po prostu dołączysz do grona jej wierzycieli. Skoro ma firmę, możesz jej wystawić fakturę za wodę, czy inne rzeczy, bez większej nadziei zobaczenia tych pieniędzy. Nawet wyrok sądu jednak nie da Ci pieniędzy, których nie ma.
                        • sonia_30 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 18:43
                          No faktury za wodę czy media to raczej nie może wystawić, to po
                          pierwsze, a po drugie nie wiem czy by mu się opłacało, jakby został
                          wezwany do zapłaty podatku od wystawionej faktury...
                    • nangaparbat3 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 22:59
                      > Ja tej propozycji, że dziecko mieszka w jednym miejscu, a rodzice sie zmieniają
                      > nie traktuję ani śmiesznie ani jako sarkazm. To jest całkiem realne.


                      Taki przenoszacy sie co chwile rodzic wpadlby po prostu w obled.
                      To tylko dowodzi, jakie nieprawdopodobne zdolnosci przystosowawcze mają dzieci,
                      ze udaje im sie opieke naprzemienną - na przyklad - przetrwac.
                      • lampka_witoszowska Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 00:31
                        taki przenoszący się co chwilę rodzic miałby zapewnić sobie dobre
                        samopoczucie, komfort psychiczny i do tego wychowywać dziecko,
                        radząc sobie wyśmienicie ( a przynajmniej jakoś) ze stresowymi
                        sytuacjami
                        choćby chorobą dziecka

                        ani to dobre dla dziecka, ani dla rodzica

                        jeśli nie jest dobre dla rodzica, to sorry - tym bardziej dla dziecka

                        ps. tyle, że rodzic się wybroni przed cotygodniową przeprowadzką, bo
                        ma rpawo normalnie funkcjonować, mieć dom i nową rodzinę - a
                        dzieciak porozwodowy się od opieki naprzemiennej nei wybroni
                  • scarlet.secret.sky Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 21:46
                    A ja widzę jeszcze jeden problem z przenoszeniem się rodziców. To
                    jest nawet do zrealizowania, ale co gdy któreś z nich postanowi
                    życie ułożyć sobie na nowo? Będzie się przenosić z następnym
                    partnerem i wspólnymi dziećmi, które mogą się pojawić? Mało realne.
                    Takie wyprowadzki tylko w czasie odsuną to co nieuniknione.
                    • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 22:57
                      scarlet.secret.sky napisała:

                      > A ja widzę jeszcze jeden problem z przenoszeniem się rodziców. To
                      > jest nawet do zrealizowania, ale co gdy któreś z nich postanowi
                      > życie ułożyć sobie na nowo? Będzie się przenosić z następnym
                      > partnerem i wspólnymi dziećmi, które mogą się pojawić? Mało realne.
                      > Takie wyprowadzki tylko w czasie odsuną to co nieuniknione.

                      A czy to jest odpowiedzialne, mając jedną rozbitą rodzinę zakładać następną?? przecież to ma te same walory, co zdrada z kochanką (gdzieś tu jedna z Pań cytowała taki pogląd), nie ma już tyle czasu dla dzieci z rozbitej rodziny i okrada się je ze środków materialnych na rzecz nowej rodziny.
                      • ravny Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 23:05
                        Już przestań z tym centralizowaniem dzieci bo zaraz dojdziesz do tego, ze należy
                        mieć jedynaków bo każde następne dziecko okrada pierworodnego z możliwego spadku
                        po Tobie.
      • pyzz Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 23.09.09, 14:55
        > polecam zwłaszcza poczytać sobie poniższe (bowiem podany w tamtym
        > wątku przeze mnie link już nie działa)
        Ten działa, ale tylko do spisu treści. Klikanie w linki na zalinkowanej stronie
        niestety zwraca 404
    • nangaparbat3 wada jest jedna 23.09.09, 18:22
      za to zasadnicza: czlowiek jest zwierzeciem bardzo silnie terytorialnym i
      potrzebuje wlasnego kąta po prostu.
      kto nie wierzy, niech sobie wyobrazi, że mieszka naprzemiennie.
      • aron95 Dobre ! 23.09.09, 18:38
        Jeżeli to rodzice będą się wymieniać a dzieci pozostawać w jednym domu
        • triss_merigold6 Znakomie 23.09.09, 18:51
          W takim razie potrzebne by były 3 mieszkania - jedno dla dziecka i
          dwa osobne dla rodziców. Ktoś chętny do sfinansowania?
          Z praktycznych a niewygodnych drobiazgów - konieczność wożenia
          swoich gratów co tydzień-dwa tygodnie; kompletnie rozwalone życie
          osobiste; konieczność uzgadniania najdrobniejszych szczegółów (ktoś
          zostawi pełną lodówkę a przyjedzie i będzie pusta) z byłym
          partnerem; brak poczucia stabilizacji; brak poczucia
          bezpieczeństwa.
          • scriptus Re: Znakomie 23.09.09, 22:54
            Ale cały czas podkreślam, że to jest problem rodziców, a nie dziecka. Sami problem spowodowali rozwodząc się, więc nie wiem, dlaczego by mieli teraz szukać taryfy ulgowej kosztem dziecka
            • sonia_30 Re: Znakomie 23.09.09, 23:14
              To nie szukanie taryfy ulgowej, tylko wybór mniejszego zła. Kontakty
              z ex w większości przypadków są stresogenne. Drobiazgi o których
              pisze Triss (a to zaledwie część) urosną do rangi giga problemów -
              trudno oczekiwać, że ludzie do tej pory ze sobą walczący, nagle
              zaczną jak za dotknięciem róźdżki świetnie ze sobą współpracować (a
              to jeden z podstawowych warunków opieki naprzemiennej jest).
              • lampka_witoszowska Re: Znakomie 24.09.09, 00:37
                dokładnie
                ja już o "świetności" tej współpracy pisałam w przywoływanym
                wczesniej wątku, jako że pyzz mnie tam właśnie próbował zahaczyć

                i nie jest to problem rodziców, bo generalnie jeśli ukarze się
                rodziców za rozwód, to ucierpią na tym dzieci
                ot, takie zależności jak w naczyniach połączonych

                chyba, że scriptus w następnym odruchu uzna, że rozwodzącym rodzicom
                w ogóle nalezy odbierać dzieci...
                (najlepiej też za karę) ( i oczywiście wszystko dla dobra ukochanego
                dziecka, hehehe - tylko z tym wczuciem się w dziecko niektórzy mają
                problem)
          • scriptus Re: Znakomie 24.09.09, 08:05
            triss_merigold6 napisała:

            > W takim razie potrzebne by były 3 mieszkania - jedno dla dziecka i
            > dwa osobne dla rodziców. Ktoś chętny do sfinansowania?
            > Z praktycznych a niewygodnych drobiazgów - konieczność wożenia
            > swoich gratów co tydzień-dwa tygodnie; kompletnie rozwalone życie
            > osobiste; konieczność uzgadniania najdrobniejszych szczegółów (ktoś
            > zostawi pełną lodówkę a przyjedzie i będzie pusta) z byłym
            > partnerem; brak poczucia stabilizacji; brak poczucia
            > bezpieczeństwa.


            Poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa powinno mieć dziecko. Rodzice sami się karzą na własne życzenie.

            A z tą lodówką to już małostkowość....

            Konieczność wożenia gratów?? a co to za problem?? ma to każdy, kto np zawodowo jeździ po Polsce.

            Na początek wystarczą dwa mieszkania, przecież jedno z rodziców wyprowadzając się i tak musi mieć mieszkanie.

            Konieczność umawiania się - a w małżeństwie tego nie ma?? A w innych kontaktach międzyludzkich, np służbowych nie trzeba sie umawiać?

            To wszystko wymówki, utrudnianie, niechęć do jakichkolwiek poświęceń z własnej strony, wszystko ma załatwić partner smile))

            A ostatecznie za to wygodnictwo i fanaberie rozwodzących się ludzi płacą dzieci. Ludzie, chcecie się rozwodzić, to się rozwódźcie, ale na własny koszt.
            • sonia_30 Re: Znakomie 24.09.09, 09:13
              Małostkowość? Ale życie składa się z drobiazgów...
              Dwa mieszkania? Jedno w którym mieszka dziecko na stałe, a rodzice
              naprzemiennie i drugie w którym rodzice też naprzemiennie? Czy jeden
              rodzic mieszka na stałe z dzieckiem, a drugi pomieszkuje przez pół
              tgodnia? To po co się rozwodzić? Kisić się non stop we własnym sosie
              dla dobra dziecka ofkors.
              Jak ktoś po Polsce zawodowo jeździ, to pół biedy - może czasmi
              pomieszkać w samochodzie...
              W małżeństwie konieczność umawiania się jest by układ jakoś
              funkcjonował, ale tu mamy drobną różnicę - nie ma już małżeństwa, bo
              m.in. porozumienia nie było.
              Rozmawiałeś Scriptus z dzieckiem (dziećmi) swoim/-i nt. tego jak one
              by to wszystko widziały, jak wg nich byłoby najlepiej? Ja wiem że to
              trudne są rozmowy, tym niemniej z dziećmi nastoletnimi (a takowe
              posiadasz) da się porozmawiać, a nawet powinno się porozmawiać. Może
              wyszło by na to, że nie chcą na co dzień oglądać zaciśniętoszczękich
              rodziców?
              • aron95 Od pewnego wieku dziecka , opieka 24.09.09, 09:43
                naprzemienna jest możliwa . Moim zdaniem min 10 lat
                Wiek w którym dziecko potrafi zrozumieć układ rodzinny jaki się utworzył .
                Jest to układ który nie każda para jest w stanie stworzyć
                kwestie lokalowe się kłaniają
                No i najgorsze - taki układ utrzymać w ładzie .
                • marta.sama Re: Od pewnego wieku dziecka , opieka 25.09.09, 22:04
                  Miałam szczere chęci doczytać do końca wątku, ale ... zwątpiłam.
                  LUDZIE
                  CZY WY WIECIE O CZYM MÓWICIE (PISZECIE)

                  Facet (sorry: jedna strona, bo różnie to bywa) zostawia drugą stronę
                  z trójką dzieci w różnym wieku, bo się "kurde" zakochał. I co
                  dalej. Zero kontaktu, zero wywiadówek, zebrań, telefonów, itd.
                  i już mi się odechciało pisać...
                  • lampka_witoszowska Re: ależ, Marto... 26.09.09, 01:02
                    oczywiście, że wiedzą, o czym piszą

                    sądząc po ilości warunków, jakie powinna spełnić taka forma opieki,
                    mowa jest o sytuacji, gdy ludzie rozwodzący się szanują swoje
                    stanowiska, uwzględniają je, potrafią spokojnie i owocnie rozmawiać
                    i ustalać różne dośc istotne sprawy...
                    czegoż chcieć więcej?

                    tylko skąd ten rozwód się bierze w sytuacji takiego "dogadanego"
                    małżeństwa... wink
                  • scriptus Re: Od pewnego wieku dziecka , opieka 26.09.09, 10:50
                    Oczywiście w tym wypadku nie może być mowy o takiej opiece, do tego musi być
                    dwójka ODPOWIEDZIALNYCH ludzi
          • chalsia Re: Znakomie 24.09.09, 11:52
            triss_merigold6 napisała:

            > W takim razie potrzebne by były 3 mieszkania - jedno dla dziecka
            i
            > dwa osobne dla rodziców. Ktoś chętny do sfinansowania?
            > Z praktycznych a niewygodnych drobiazgów - konieczność wożenia
            > swoich gratów co tydzień-dwa tygodnie; kompletnie rozwalone życie
            > osobiste; konieczność uzgadniania najdrobniejszych szczegółów
            (ktoś
            > zostawi pełną lodówkę a przyjedzie i będzie pusta) z byłym
            > partnerem; brak poczucia stabilizacji; brak poczucia
            > bezpieczeństwa.

            można taniej, ale wymaga super wspólpracy między byłymi smile
            Mianowicie - dziecko mieszka na stałe w jednym mieszkaniu, a
            rodzice w drugim mieszkaniu na zmianę (czyli jeden tydzień ojciec z
            dzieckiem a matka w drugim mieszkaniu, następny tydzień - matka z
            dzieckiem a ojciec w drugim mieszkaniu).
            Da się wykonać, ale oczywiście wszystkie pozostałe niedogodności i
            tak pozostają - zarówno dotyczące funkcjonowania domu, w którym
            mieszka dziecko jak i mieszkania dzielonego czasowo, w którym
            mieszkają na zmianę rodzice.
            No i oczywiści wszystkie te opcje z 2 czy 3 mieszkaniami i czasowym
            zamiennym mieszkaniem rodziców z dzieckiem w "jego" stałym
            mieszkaniu są możliwe jedynie wtedy, gdy rodzice nie chcą i nie
            zakłądjaą drugiej rodziny.
        • greta_78 Re: Dobre ! 24.09.09, 11:29
          aron95 napisał:

          > Jeżeli to rodzice będą się wymieniać a dzieci pozostawać w jednym domu


          OK a co z "nowymi" rodzinami??? czy "macocha" i "ojczym" też w tej waszej wizji
          naprzemiennej mają sie przeprowadzać?? czy wasza wizja naprzemienna zakłada
          możliwość założenia nowej rodziny czy nie zakłada takiej opcji.

          chory pomysł.
          • scriptus Re: Dobre ! 24.09.09, 11:41
            Nowe rodziny, jeśli są założone, i jeśli nie chcą się "przeprowadzać" muszą się
            pogodzić, że ktoś po przejściach ma zobowiązania do starej rodziny.
            Wszystko się da przecież ustalić, kwestia dobrej woli.
            • greta_78 Re: Dobre ! 24.09.09, 11:46
              scriptus napisał:

              > Nowe rodziny, jeśli są założone, i jeśli nie chcą się "przeprowadzać" muszą się
              > pogodzić, że ktoś po przejściach ma zobowiązania do starej rodziny.
              > Wszystko się da przecież ustalić, kwestia dobrej woli.


              Nie widzę takiej opcji.
              Ma zobowiązania i to jest jesne i nie podlega dyskusji, ale jeżeli chodzi o
              opieke nadz dzieckiem to nie wyobrażam sobie takiego przeprowadzania. Dziecko
              albo z matka albo z ojcem, niestety w naszej rzeczywistości to najczesciej z
              matką. W sytuacji kiedy jest "nowa" rodzina trzeba brac tez pod uwagę dzieci z
              nowego związku i partnerów a nie tylko poprzednia rodzinę.
    • kami_hope Dom jako źródło siły 24.09.09, 00:11

      System opieki naprzemiennej ma zasadniczą wadę… wyjaśnię w taki oto
      sposób.
      Każdy człowiek ma potrzebę punktu odniesienia. W dorosłym życiu,
      takim wyznacznikiem może być (np.) Bóg – lub/i ogólnie -
      religia/system filozoficzny.
      U młodego człowieka takim punktem odniesienia jest dom, fizyczne
      miejsce, które stanowi jego centrum świata i dopiero z tego miejsca
      (z tej bazy) młody człowiek wyrusza w świat. Ten punkt ma mu dać
      siłę, poczucie bezpieczeństwa, wiary w siebie… Czyż nie zwykliśmy
      powracać z nostalgią do wspomnień o naszym rodzinnym domu (czy domu
      babci)? Miejsca w którym zagwarantowano nam bezwarunkowe
      schronienie.
      Kiedy dziecko ma dwa domy, (czyli nie centrum) to jego zdolności
      odniesienia są rozdwojone, a tym samym i siły są rozszczepione.
      (Można tą sytuację porównać chociażby do silnego centrum dowodzenia
      w wojsku<> polski rząd na emigracji ‘39.)
      Oczywiście biorę pod uwagę syndrom Gardnera. Jednak, uważam że temu
      zagrożeniu jest dużo łatwiej sprostać (poprzez odpowiednią
      organizację i terapię rodzinną) niż ryzyku wynikającego z zaburzeń
      psychofizycznej jedności.

      To tak w skrócie. Bo temat rzeka. Jednak niewątpliwie zagadnienie to
      warte jest pochylenia… a i dyskusja istotna (bo i cel słuszny).
      • lampka_witoszowska Re: Dom jako źródło siły 24.09.09, 00:43
        i jak rozpisywałam w przytaczanym wątku chcąc co nieco pyzzowi i
        innym tatusiom wytłumaczyć - nie dośc, że brak stałego miejsca, to
        brak osoby, z którą dziecko miałoby stały kontakt
        bo nie ma go ani z mamą, ani z ojcem

        a że już się tam wyszczerzyłam, jak wyglądała przybita młotkiem
        sędziego opieka naprzemienna nad moją pasierbicą, to się nie będę
        powtarzać
        masakra

        i od czasu do czasu jak sobie przypomnę, że jeszczeniemojemu
        mówiłam, żeby robił tak, jak uważa za najlepsze dla dziecka - to
        mnie zalewa, bo wcale najlepszego nie zrobił
        ot, zaszalał sobie
      • scriptus Re: Dom jako źródło siły 24.09.09, 08:11
        Dlaczego to dzieci mają mieć dwa domy przy opiece naprzemiennej?? Przecież to nie one zawiniły i nie one powinny ponieść konsekwencje. To nie dzieciom powinno być trudno, tylko rodzice powinni zapłacić za swoje nieodpowiedzialne postępowanie. Zgoda, rodzicom dzieci się nie udało, ale po rozwodzie mogą odkupić swoją winę zapewniając odpowiednie warunki dzieciom, czyli właśnie ten dom, to centrum.
        • greta_78 Re: Dom jako źródło siły 24.09.09, 12:00
          scriptus napisał:

          > Dlaczego to dzieci mają mieć dwa domy przy opiece naprzemiennej?? Przecież to n
          > ie one zawiniły i nie one powinny ponieść konsekwencje. To nie dzieciom powinno
          > być trudno, tylko rodzice powinni zapłacić za swoje nieodpowiedzialne postępow
          > anie. Zgoda, rodzicom dzieci się nie udało, ale po rozwodzie mogą odkupić swoją
          > winę zapewniając odpowiednie warunki dzieciom, czyli właśnie ten dom, to centr
          > um.
          >


          BZDURA!!!!!!!!!

          odkupic swoje winy jasne!!

          a co jak jeden rodzic jest winny rozpadu małzeństwa?????? drugi dla dobra dzieci
          miał cierpieć i sie nie rozwodzić??????
          odpowiednie warunki mozna zapewnic nawet bez tej bzdury jaka jest opieka
          naprzemienna!!!!!!!!!!!!!!
      • chalsia Re: Dom jako źródło siły 24.09.09, 11:59
        > Oczywiście biorę pod uwagę syndrom Gardnera.

        syndrom Gardnera nie istnieje - poczytaj sobie - w USA uznano go za
        nieudowodniony wymysł i przestano "stosować go" w śadownictwie. Ne
        pamiętam dokładnie, ale nawet chyba "anulowano" wyroki sadowe
        (przekazanie dzieci pod opieke drugiemu rodzicowi) wydane na jego
        podstawie.
        • kami_hope Re: Dom jako źródło siły 24.09.09, 23:14
          Chalsiu, chyba znalazłam artykuł na którym oparłaś swoje
          przekonanie.
          www.polityka.pl/broszura-bzdura/Text01,933,244425,18/

          Moim zdaniem, ktoś tu opisał swoje prywatne poglądy.
          To trochę jak Scriptus uparł się do jakiejś koncepcji i chce cały
          świat dogiąć na jej modłę.

          Pozwalam sobie odłożyć dyskusję na inną okazję. Temat jest zbyt
          poważny i nie chciałabym spartaczyć swoją wypowiedź powierzchownym
          traktowaniem. (ból głowy, itp., itd.)
          • chalsia Re: Dom jako źródło siły 24.09.09, 23:31
            kami_hope napisała:

            > Chalsiu, chyba znalazłam artykuł na którym oparłaś swoje
            > przekonanie.

            nie, tego artykułu nie czytałam.
            Kiedys przez przypadek trafiłam na stronę/blog (?) jakiejś samotnej mamy, która
            miała linki do amerykańskich stron i opracowań na ten temat.
            • chalsia Re: Dom jako źródło siły 24.09.09, 23:43
              z tych amerykańskich stron pochodzi w tym artykule cały pocżatek, czyli część
              "Martwa teoria".
              • kami_hope Re: Dom jako źródło siły 30.09.09, 01:01

                W moim odczuciu, pojęcie „Syndromu Gardnera” – jak sama nazwa
                wskazuje, należy rozumieć jako zespół objawów opartych na określonym
                zjawisku (tu: The Parental Alienation Syndrome tzw. PAS - – syndrom
                odosobnienia od jednego z rodziców). Moim zdaniem o PAS można mówić
                wtedy, gdy zachodzi zjawisko manipulowania psychiką dziecka przez
                ogarniętego obsesyjną niechęcią jednego rodzica do drugiego.
                Rozpoznanie danego syndromu u dziecka ma służyć ukierunkowanej
                terapii, a nie być dowodem dla sądu, który może wręcz zasądzić
                odebranie dziecka rodzicowi – co wg. mnie, woła o pomstę do nieba
                (bo nie o to tu chodzi!).
                Ja uznaję definicję „Syndromu Gardnera” (tzn. uważam, że takie
                zjawisko występuje). Zaznaczam potrzebę badań naukowych. Szczególnie
                dlatego, że może łatwo dochodzić do błędów diagnostycznych i
                nadużyć, do tego okazuje się, że opinia biegłych sądowych nie
                zachowuje odpowiedniego dystansu, a i oparta jest na
                niewystarczającej wiedzy. W ocenie danego zjawiska niezbędna jest
                wiedza z zakresu psychomanipulacji (bo i ta właśnie jest podstawą na
                której opiera się tzw. PAS)
                W przypadku Marty (www.polityka.pl/broszura-
                bzdura/Text01,933,244425,18/) wg. mnie nie, nie można mówić o
                Syndromie Gardnera przede wszystkim dlatego, że dzieciom nie została
                zaindukowana wrogość do ojca, a ich emocje i uczucia były kreowane
                przez nie same, tj. w oparciu o własne doświadczenie. W tym
                konkretnym przypadku, prędzej widziałabym jako osoby czynnie
                zaangażowane w potępianie drugiego rodzica właśnie stronę ojca (i
                jego bardzo aktywnej matki).

                Jeśli chodzi o nasze forum, dostrzegam tu osobę (oczywiście
                wnioskuje jedynie na podstawie wpisów), która wręcz skrajnie
                posługuje się psychomanipulacją (domyślam się PAS u dziecka tej
                osoby), co mnie osobiście obrzydza i nie odnajduję źdźbła
                usprawiedliwienia dla tego konkretnego przypadku.
                Mam wrażenie (po lekturze tego forum), że ojcowie częściej ulegają
                tendencji wyolbrzymiania zarzutów, krytyki etc. wobec byłej
                partnerki i manipulowania psychiką dziecka niż robią to matki.

    • mediator.org Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 08:31
      Zalety:
      -stały kontakt z obojgiem rodziców
      -wspólny plan oddziaływania wychowawczego na dziecko
      -komfort psychiczny i fizyczny oraz bezpieczeństwo w kontaktach z rodzicami
      -równe zaangażowanie rodziców w wychowywanie i opiekę nad dzieckiem
      -oswajanie do zmian, których w życiu i tak się nie uniknie
      -nauka tolerancji dla różnych sposobów życia, funkcjonowania (dwie "codzienności")

      Wady:
      -brak stałości (życie na walizkach)
      -brak poczucia bezpieczeństwa u dzieci BARDZO wrażliwych
      -być może brak jednego stylu wychowawczego (czego i tak się nie uniknie przy
      rozwodzie rodziców...)
      -brak tych samych norm życia codziennego
      -poczucie zagrożenia i zagubienia

      Przeciwwskazania:
      -silny konflikt miedzy rodzicami
      -trudne warunki mieszkaniowe
      -niestabilna sytuacja finansowa
      -opór dziecka
      -choroby psychiczne i inne trwałe
      -brak możliwości kontynuowania nauki w jednej szkole

      Warunki konieczne:
      -dobra komunikacja miedzy rodzicami
      -wysoka świadomość rodziców co do potrzeb dziecka
      -obustronna akceptacja
      -minimalizacja zmian w innych obszarach życia dziecka
      -stałe zagospodarowanie miejsca dziecka(pokój)
      -bliskość zamieszkania rodziców
      -wspólne wypracowane zasady wychowawcze
      -jeżeli jest rodzeństwo opieka naprzemienna dotyczy wszystkich dzieci!
      • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 10:25
        Zaczęliśmy tu dyskutować o modelu, który choć częściowo usunie wady klasycznej
        opieki naprzemiennej, czyli brak stałości, życie na walizkach, brak pocucia
        bezpieczeństwa... to model, gdzie dziecko mieszka stale w jednym mieszkaniu, a
        zmieniają się rodzice.
        Oczywiście Panie znalazły zaraz mnóstwo niedogodności dla siebie, zgadzam się,
        owszem, na pewno jest mniej dogodny dla osoby, która w inym systemie miałaby
        przyznane dziecko do opieki na stałe. Zaletą jest z kolei, że system jest
        bardziej dogodny dla drugiego rodzica, niż odwiedziny raz na jakiś czas na kilka
        godzin.
        Kolejną wytykaną wadą była konieczność kontaktu z rozwiedzinym małżonkiem. Cóż,
        jeśli ktoś ma aż taki wstręt do drugiego byłego małzonka, to przecież może wyjść
        kilka minut wcześniej. Albo problemy z organizacją czasu - przecież różne sprawy
        można pozałatwiać, w tym czasie, kiedy sie nie ma dzieci pod opieką, poświęcając
        potem efektywnie swój czas dzieciom, kiedy sa pod naszą opieką. I skończyłyby
        się narzekania - tylko ja się zajmuję dziećmi, o ja biedna , uciśniona, na nic
        czasu nie mam. W systemie opieki na zmianę dwa tygodnie poświęca się czas
        dzieciom i dwa tygodnie są wolne na te inne sprawy, na które nie ma czasu, kiedy
        się człowiek zajmuje dziećmi.

        Najważniejszą dla niektórych wadą zapewne, choć się o niej tu nie pisze, to, że
        w tym systemie żadna ze stron nie płaci drugiej alimentów, a więc nie ma żadnych
        pieniążków ekstra poza zarobionymi przez siebie smile a do tego (duża wada dla
        niektórych "beneficjentów" alimentów w innym układzie) trzeba niestety jeszcze
        wyłożyć na dziecko własne pieniążki, kiedy jest pod naszą opieką.
        • ravny Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 11:05
          >
          > Najważniejszą dla niektórych wadą zapewne, choć się o niej tu nie pisze, to, ż e
          > w tym systemie żadna ze stron nie płaci drugiej alimentów, a więc nie ma żadnych
          > pieniążków ekstra poza zarobionymi przez siebie smile a do tego (duża wada dla
          > niektórych "beneficjentów" alimentów w innym układzie) trzeba niestety jeszcze
          > wyłożyć na dziecko własne pieniążki, kiedy jest pod naszą opieką.


          Jak na razie kwestia pieniędzy to widać dla ciebie jest najważniejsza kwestia,
          bo nikt jej dotąd nawet nie zaczął rozpatrywać.
          Biorąc pod uwagę śmieszną wysokość niektórych alimentów to ich brak a w zamian
          przejęcie kosztów utrzymania dziecka byłyby tylko zaletą.
          Tylko ciekawe jak to zorganizować jeśli jeden rodzic kończąc swój tydzień
          zostawia czyste mieszkanie i pełną lodówkę dla dziecka, a drugi rodzic zostawia
          po sobie syf i właściwie żywi się tym co u dziecka w kuchni znajdzie. Jest
          wiele kosztów które należy podzielić między rodziców (np wyprawka szkolna),
          czyli nadal jest potrzeba posiadania wspólnej puli pieniędzy typu alimenty - i
          co ? dziecko ma te pieniądze trzymać u siebie i zarządzać któremu rodzicowi
          pozwoli je wydać?

          Wadą podstawową jest, że większość rozchodzących się rodziców nie potrafi się
          z dogadać ze sobą co do wielu podstawowych rzeczy, zasadniczych oraz drobiazgów.
          Więc w praktyce opieka naprzemienna w jednym mieszkaniu nad dzieckiem polegałaby
          na trzymaniu dziecka między młotem a kowadłem a co tydzień inny rodzic robił by
          mu sieczkę w głowie i porządki w mieszkaniu dziecka ustanawiał na złośc
          drugiemu rodzicowi. Oberwało by tylko dziecko.

          Osobiście - Żadnych naprzemiennych bzdur. Dziecko mieszka u jednego rodzica,
          drugi ma nieograniczoną możliwość uczestniczenia w jego życiu, spędzania
          weekendów itd, oraz dziecko może pomieszkiwać u drugiego rodzica, ale centrum
          życia ma mieć w jednym miejscu i w porządku ustanowionym przez tegoż jednego
          opiekuna. A jeśli już naprzemiennie - to wyłącznie na długi okres czasu. Np do
          końca gimnazjum u matki, a średnia szkoła u ojca.
          • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 11:38
            ravny napisał:


            > Tylko ciekawe jak to zorganizować jeśli jeden rodzic kończąc swój tydzień
            > zostawia czyste mieszkanie i pełną lodówkę dla dziecka, a drugi rodzic zostawia
            > po sobie syf i właściwie żywi się tym co u dziecka w kuchni znajdzie.

            Można ustalić, ze każdy sprząta na początku... wtedy każdy ma czysto według
            swoich wymagań, albo na końcu, wtedy zawsze wchodzi się do czystego...
            Dla mnie, to niech ex wyjada resztki z lodówki, można będzie kupić świeże i nie
            wyrzucać... ale może i ten problem da się rozwiązać inaczej.

            Jest
            > wiele kosztów które należy podzielić między rodziców (np wyprawka szkolna),
            > czyli nadal jest potrzeba posiadania wspólnej puli pieniędzy typu alimenty - i
            > co ? dziecko ma te pieniądze trzymać u siebie i zarządzać któremu rodzicowi
            > pozwoli je wydać?
            Mozna wyprawkę kupić i podzielić koszty, przecież na wszystko wydają rachunki...
            albo ustalić, że jedno płaci za czynsz i prąd, drugie kupuje coś co jest
            potrzebne do ubrania dla dzieci, itp,

            >
            > Wadą podstawową jest, że większość rozchodzących się rodziców nie potrafi się
            > z dogadać ze sobą co do wielu podstawowych rzeczy, zasadniczych oraz drobiazgów

            W takim systemie właściwie nie ma wiele tematów do poruszania, obowiązują stałe
            reguły, w praktyce nie trzeba się umawiać, bo wszystko wiadomo z góry.
            • sonia_30 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 11:56
              Ale wcześniej proponowałeś opuszczanie mieszkania zanim ex
              przyjdzie.. To jak chcesz się umawiać co do kwestii które będą na
              bieżąco wychodziły? Wymiana korespondencji, czy jak?
              Wbrew temu co piszesz, bardzo wiele jest do ustalania w takim
              systemie - jak zatem widzisz system opieki naprzemiennej u pary
              która nie potrafi ze sobą rozmawiać bez iskrzenia, a ich poglądy w
              wielu kwestiach dotyczących dziecka się różnią?
              • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:21
                Nie widzę tego tak dramatycznie.
                Żona nie odezwała się do mnie od roku, zatem nic nie uzgadnia ze mną, mimo to
                wszystko w domu działa, fakt, że niemal wszystkim się muszę zająć sam, ale nie
                jest to dla mnie problem. Ona zrobi co chce, a ja resztę. Przynajmniej mam spokój.
                A jeśli jej coś wyjdzie, zawsze wie, jak mnie znaleźć, ja jak potrzebuję, też
                potrafię np zadzwonić, choć naprawdę rzadko jest taka nieunikniona potrzeba, to
                kwestia organizacji, praktycznie wszystkie problemy potrafię rozwiązać sam.
                Naprawdę można, nigdy się z żoną nie pokłóciliśmy, nigdy nie podniosłem głosu.
                Zawsze się znajdzie jakieś polubowne, nie wymagające dyskusji rozwiązanie.
                Widzę, że opieka naprzemienna byłaby dla nas idealnym rozwiązaniem, choć nas to
                z uwagi na termin złożenia pozwu nie dotyczy.
                • ravny Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:31
                  A mnie się wydaje, ze Twój upór w kierunku opieki naprzemiennej jest tylko
                  dlatego taki silny, bo jako facet liczysz się z tym, że sąd nie przyzna opieki
                  nad dzieckiem Tobie ale żonie. I to jest jedyny kierunek "podziału dziecka",
                  który wg Ciebie umożliwi Ci pozostanie z dzieckiem maksimum czasu.


                  > Żona nie odezwała się do mnie od roku, zatem nic nie uzgadnia ze mną, mimo to
                  > wszystko w domu działa, fakt, że niemal wszystkim się muszę zająć sam,

                  To nie są argumenty za idealnym dogadywaniem się po rozwodzie i niezaburzoną
                  opieką naprzemienną.
                • sonia_30 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 13:22
                  Dyskusja jest ogólna.. Być może na Twoim podwórku opieka
                  naprzemienna się sprawdzi (?), zaryzykuję stwierdzenie, że w
                  większości przypadków jednak nie.
                  "Nie widzę tego tak dramatycznie. Żona nie odezwała się do mnie od
                  roku..."
                  To bym akurat widziała dramatycznie biorąc pod uwagę koszty, które
                  dziecko ponosi w efekcie rozstania rodziców, a których to kosztów
                  chciałbyś dziecku oszczędzić.
          • chalsia Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:19
            > Jak na razie kwestia pieniędzy to widać dla ciebie jest
            najważniejsza kwestia,
            > bo nikt jej dotąd nawet nie zaczął rozpatrywać.
            > Biorąc pod uwagę śmieszną wysokość niektórych alimentów to ich
            brak a w zamian
            > przejęcie kosztów utrzymania dziecka byłyby tylko zaletą.
            > Tylko ciekawe jak to zorganizować jeśli jeden rodzic kończąc swój
            tydzień
            > zostawia czyste mieszkanie i pełną lodówkę dla dziecka, a drugi
            rodzic zostawia
            > po sobie syf i właściwie żywi się tym co u dziecka w kuchni
            znajdzie. Jest
            > wiele kosztów które należy podzielić między rodziców (np wyprawka
            szkolna),
            > czyli nadal jest potrzeba posiadania wspólnej puli pieniędzy typu
            alimenty - i
            > co ? dziecko ma te pieniądze trzymać u siebie i zarządzać któremu
            rodzicowi
            > pozwoli je wydać?
            >
            > Wadą podstawową jest, że większość rozchodzących się rodziców nie
            potrafi się
            > z dogadać ze sobą co do wielu podstawowych rzeczy, zasadniczych
            oraz drobiazgów
            > .
            > Więc w praktyce opieka naprzemienna w jednym mieszkaniu nad
            dzieckiem polegałab
            > y
            > na trzymaniu dziecka między młotem a kowadłem a co tydzień inny
            rodzic robił by
            > mu sieczkę w głowie i porządki w mieszkaniu dziecka ustanawiał na
            złośc
            > drugiemu rodzicowi. Oberwało by tylko dziecko.
            >
            > Osobiście - Żadnych naprzemiennych bzdur. Dziecko mieszka u
            jednego rodzica,
            > drugi ma nieograniczoną możliwość uczestniczenia w jego życiu,
            spędzania
            > weekendów itd, oraz dziecko może pomieszkiwać u drugiego rodzica,
            ale centrum
            > życia ma mieć w jednym miejscu i w porządku ustanowionym przez
            tegoż jednego
            > opiekuna. A jeśli już naprzemiennie - to wyłącznie na długi okres
            czasu. Np d
            > o
            > końca gimnazjum u matki, a średnia szkoła u ojca.

            Ravny, słusznie prawisz.

            I taki - dla Scriptusa - prosty przykład - za przedszkole trzeba
            zapłacic np. do 5-tego a pierwszy tydzień miesiaca przypada dla
            rodzica X. Co oznacza, że za przedszkole ciągle płaci ta sam osoba.

            To oczywiście trywialny przykład.
            Scriptus jednej zasadniczej sprawy nie jest w stanie zrozumieć, że
            do opieki naprzemiennej wymagany jest taki poziom współdziałania i
            wzajemnego zaufania do siebie BYŁYCH PARTNERÓW, jaki czesto - nawet
            w czasie związku - nie był możliwy. Jednym słowem - naprawdę tylko
            wyjątkowo się to udaje w taki sposób, by było rzeczywiście bez
            krzywdy dla dziecka.
            • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:38
              chalsia napisała:


              > I taki - dla Scriptusa - prosty przykład - za przedszkole trzeba
              > zapłacic np. do 5-tego a pierwszy tydzień miesiaca przypada dla
              > rodzica X. Co oznacza, że za przedszkole ciągle płaci ta sam osoba.
              >
              Widzisz, dla mnie to nie jest problem, na załatwienie takiej rzeczy, jak opłata
              za przedszkole, czy cokolwiek innego nigdy nie mogłem liczyć, więc zawsze
              robiłem to sam przy okazji doprowadzania, czy odbierania dziecka z przedszkola.
              Szybko po ślubie się przekonałem, że wykonywanie jakichkolwiek płatności nie
              jest mocną stroną mojej ukochanej żonki, nawet, jak jej się na to da pieniążki.
              Cóż, nie każdy do wszystkiego ma uzdolnienia. Opłata za przedszkole zajmowała
              niezbyt wiele czasu, zresztą teraz opłaty szkolne też się robi w ramach zebrań,
              na które uczęszczam, więc mnie to jakoś nie obciąża ponadnormatywnie czasowo.
              Oczywiście byłoby dużym problemem, gdybym chciał do tego zmusić moją małżonkę,
              ale jakoś nie odczuwam potrzeby do zmuszania jej do czegokolwiek



              > To oczywiście trywialny przykład.
              > Scriptus jednej zasadniczej sprawy nie jest w stanie zrozumieć, że
              > do opieki naprzemiennej wymagany jest taki poziom współdziałania i
              > wzajemnego zaufania do siebie BYŁYCH PARTNERÓW, jaki czesto - nawet
              > w czasie związku - nie był możliwy. Jednym słowem - naprawdę tylko
              > wyjątkowo się to udaje w taki sposób, by było rzeczywiście bez
              > krzywdy dla dziecka.
              >

              Przyzwyczaiłem się do braku jakiegokolwiek współdziałania ze strony żony, że nie
              sądzę, żeby mi go zabrakło po rozwodzie.
              Więc skoro go nie ma, nie jest problemem.
              • triss_merigold6 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:53
                No tak i Tobie zależy na ustaleniu stałego miejsca zamieszkania
                dziecka przy Tobie co w sytuacji jaką opisujesz jest zrozumiałe.
                Natomiast inni mają inne układy.
                Zakres współdziałania z byłym w zakresie dziecka uważam za
                zadowalający, opieka naprzemienna nie satysfakcjonowałaby nikogo.
      • chalsia Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:06
        > Zalety:
        > -stały kontakt z obojgiem rodziców

        jaki stały ????? Naprzemienny !!!

        Na takiej zasadzie to i moje dziecko ma stały kontakt z obojgiem
        rodziców - ze mną na codzień, a z ojcem - w co któryś weekend i 2
        tyg wakacji (ojciec nawet do dziecka nie dzwoni ani nie
        wykorzystuje w pełni przyznanych mu kontaktów).

        > -nauka tolerancji dla różnych sposobów życia, funkcjonowania
        (dwie "codzienności")

        to samo występuje przy "standardowym" rozwiązaniu czyli miejsce
        zamieszkania stałe przy jednym z rodziców wraz z
        weekendami/walacjami itp u drugiego z rodziców
        • ravny Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:15
          Jeśli się rodzice dogadują, to przy "standardowym" rozwiązaniu dziecko ma
          wszystko zapewnione plus poczucie bezpieczeństwa i własny niezagrożony dom.
          Jeśli mieszkają w jednej miejscowości to dziecko może mieć kontakt osobisty z
          obojgiem rodziców kiedy tylko chce. Gdy istnieje potrzeba zaopiekowania się
          dzieckiem wskutek zmiany planów czy choroby ktoregoś rodzica to wystarczy jeden
          telefon do drugiego rodzica "mozesz przyjść?" . I nie potrzeba wprowadzać
          żadnych obwarowanych prawnie systemów naprzemiennych i roszad z trzema
          mieszkaniami, życiem na walizkach i niewiadomo jaką linią wychowawczą dziecka.
          Bo rodzice się dogadują. I oboje chcą w życiu dziecka uczestniczyć a nie
          jedynie je posiadać przy sobie w mieszkaniu. Opieka naprzemienna to
          samozaspakajanie się rodziców, z szkodą dla dzieci.

          • chalsia Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:25
            ravny napisał:

            > Jeśli się rodzice dogadują, to przy "standardowym" rozwiązaniu
            dziecko ma
            > wszystko zapewnione plus poczucie bezpieczeństwa i własny
            niezagrożony dom.

            ma to nawet wtedy, gdy rodzice się nie dogadują.
            ma to nawet wtedy, gdy rodzice nie mieszkają w jednej miejscowości,
            nawet , gdy na pomoc drugiego rodzica w codziennych sprawach nie ma
            co liczyć.
            A jak się nie dogadują, to lepszy "standard" niz zamienne
            pomieszkiwanie rodziców z dzieckiem w jednym mieszkaniu - bo wtedy
            powodów do konfliktów i spięć więcej (choćby ta przykładowa pusta
            lodówka po pobycie jednego z rodziców)
            • triss_merigold6 Mnie jednak fascynuje 24.09.09, 12:47
              Mnie jednak fascynuje kwestia życia osobistego i zawodowego rodziców
              w systemie opieki naprzemiennej. Delegacja wypada rodzicowi w "jego"
              tydzień i co? Nowy partner i ewentualne dzieci z drugiego związku
              przeprowadzają się co 2 tygodnie razem z matką czy zostają u siebie?
              Sorry ale nie po to rozstałam się z mężem, żeby uzgadniać z nim
              problem napełnienia lodówki, zakupu skarpetek/książek/etc. i każdej
              innej sprawy. A zaznaczam, że z eksem mam w miarę przyzowite relacje
              i minimum konfliktów okołodziecięcych.
              • scriptus Re: Mnie jednak fascynuje 24.09.09, 13:17
                Przecież delegacje się planuje, rzadko się jedzie "z bomby"
                Czy uzgadniasz problem napełnienia lodówki w małżeństwie? To dlaczego miałabyś
                to robic po rozwodzie, czy oczekujesz, że Ci ex będzie mówił, co lubi, żebyś mu
                kupiła?? Ja jakoś się nie zetknąłem z takim problemem. Po prostu kupuję co
                trzeba i co kto zgłosił, że ma na to ochotę i już. Wiem, co lubią dzieci, wiem,
                co lubi zona (choc po rozwodzie nie musz się tym kierować) i nie ma tu żadnego
                pola do wielkich uzgodnien. Wiem, że w większości rodzin zakupy robią kobiety i
                sądzę, że rzadko mają problem uzgadniania, co ma być w lodówce. albo, może
                czegoś nie wiem... dla mnie teoria napełniania lodówki jest prosta jak budowa
                cepa, patrzę, co trzeba kupić, jadę do sklepu, kupuję, potem to wkładam do
                lodówki i już. W życiu nie pytałem żony, czy kupić salceson, albo gruszki, jak
                jest potrzebna śmietana do zupy, to ją po prostu kupuję i już, co tu jest do
                uzgadniania?
                I ona tak samo, jak chce zrobić naleśniki, to wie, co musi do tego mieć i albo
                mi powie, albo kupi sama.
                Listę książek dla dzieci się ściąga ze strony szkoły, zamawia w księgarni i też
                tu nie ma nic do uzgadniania. Podobnie ze skarpetkami, nic nie uzgadniam, jak są
                brudne, to wkładam do pralki, włączam odpowiedni program, jak są dziurawe, to
                nie ceruję, bo nie umiem, tylko kupuję nowe. Co tu jest do uzgadniania?? Ja po
                prostu nie rozumiem takich problemów. Ty się rozstałaś z mężem żeby nie musieć
                nic uzgadniać, ja nie muszę się rozstawać, bo nigdy nie musiałem uzgadniać pierdół.
                • insula.incognita Re: Mnie jednak fascynuje 24.09.09, 13:25
                  scriptus napisał:
                  Ty się rozstałaś z mężem żeby nie musieć
                  > nic uzgadniać, ja nie muszę się rozstawać, bo nigdy nie musiałem uzgadniać pierdół.


                  Fajnie powiedziane smile


                  • scriptus Re: Mnie jednak fascynuje 25.09.09, 09:08
                    insula.incognita napisała:

                    > scriptus napisał:
                    > Ty się rozstałaś z mężem żeby nie musieć
                    > > nic uzgadniać, ja nie muszę się rozstawać, bo nigdy nie musiałem uzgadniać
                    pierdół.
                    >

                    >
                    > Fajnie powiedziane smile
                    >
                    >


                    To wcale nie jest takie dziwne, po prostu zmonopolizowałem domowe sprawy do
                    uzgadniania smile)))

                    Zwykle jest tak, że kobieta robi zakupy, gotuje, sprząta i pierze, a mężczyzna
                    daje na to pieniądze. Pole do uzgodnień pierdół i konfliktów jest głównie na
                    tej linii.

                    Ponieważ to ja w moim domu robię zakupy, gotuję, sprzątam i piorę, a na dodatek
                    daję na to kasę, nie ma istotnej linii do sporów o pierdoły i konfliktów. Nie ma
                    większości punktów zapalnych i rzeczy do dogadywania. Większości, bo zawsze
                    jakieś moja zdolna kobieta potrafi wymyślić, ale generalnie mam święty spokój.
                    • magd.a Re: Mnie jednak fascynuje 25.09.09, 11:30
                      Zachwyciło mnie to co napisałeś smile Kobiety to cholercia zawsze pod górkę
                      bardziej mają. Moja koleżanka będąc takim domowym robotem wieloczynnościowym i
                      dostarczycielem kasy jedyne o czym marzy, by jej facet dał jej święty spokój.
                      Ale on nie zamierza.
                      Więc Ty masz idealnie, bo w odwrotnej sytuacji, MUSIAŁBYŚ od czasu do czasu
                      zaspokoić żonę seksualnie bo ona przecież ma potrzeby, a gdybyś żle posprzątał
                      dostałbyś wrzask nad sobą żeś fleja, a gdyby dziecko dostało dwóję w szkole to
                      też byś się nasłuchał, że to wyłącznie twoja wina.
                      Masz spokój teraz (pozorny) bo żona niczego od Ciebie nie chce a wiele dostaje.
                      Spróbujesz uciąć strumień dóbr to może się zacząć pod górkę, czego oczywiście
                      nie życzęsmile


            • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:59
              Dla mnie większym problemem byłaby pełna lodówka, bo za każdym razem musiałbym
              przeglądać, co jest do zużycia szybko bo sie zaraz przeterminuje, co do
              wyrzucenia od razu, czym mniej klamotów w lodówce przy przejmowaniu, tym mniej z
              tym problemów. Jak jest pusta, to po drodze do domu kupię co trzeba, jak jest
              pełna, to wpierw muszę sprawdzić, spisać, porządki robić itd. Ale co kto woli. A
              z kolei, to co zostanie w lodówce po moim "dyżurze", to i tak trzeba pozjadać,
              bo po moim powrocie za dwa tygodnie juz byłoby raczej przeterminowane i do
              wyrzucenia, więc też nie miałbym z tym tylko kłopot.
          • sonia_30 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 13:25
            W pełni się zgadzam
      • lampka_witoszowska Re: oj, oj... nie powiedziałabym 25.09.09, 02:03
        mediator.org napisała:

        > Zalety:
        > -stały kontakt z obojgiem rodziców

        naprzemienny, a więc mocno niestały kontakt z każdym z rodziców


        > -wspólny plan oddziaływania wychowawczego na dziecko

        hahaha, w przyopadku ludzi, którzy nei dali rady żyć ze sobą nei
        istnieje coś takiego jak wspólny plan - może być jakiś wymuszony na
        obojgu plan, ale rozlatuje się w przyppadku pierwszej krytycznej
        uwagi ze strony "przeciwnika", czyli drugiego rodzica - a do tego
        mamy sliczny przykład rywalizacji rodziców, który lepszy, bardziej
        odpowiedzialny, bardziej kocha dziecko itd


        > -komfort psychiczny i fizyczny oraz bezpieczeństwo w kontaktach z
        rodzicami

        a przy mieszkaniu z jednym rodzicem tego, jak rozumiem, nie ma? ja
        akurat widziałam pełen dyskomfort związany z cotygodniowym
        rozstawaniem się z jednym z rodziców...


        > -równe zaangażowanie rodziców w wychowywanie i opiekę nad dzieckiem

        nigdy nie ma po równo, w żadnym układzie tworzonym przez co najmniej
        dwie osoby


        > -oswajanie do zmian, których w życiu i tak się nie uniknie

        za wcześnie, w zbyt drastycznym wydaniu, zbyt bolesne dla dziecka


        > -nauka tolerancji dla różnych sposobów życia, funkcjonowania
        (dwie "codziennośc
        > i")

        najbardziej tolerancyjni ludzie, jakich znam, nie mieszkali w
        systemie naprzemiennym


        >
        > Wady:
        > -brak stałości (życie na walizkach)
        > -brak poczucia bezpieczeństwa u dzieci BARDZO wrażliwych

        czyżby? jakieś uzasadnienie, że to dotyczy tylko BARDZO wrażliwych
        dzieci?
        psycholog, z którym omawiam kwestie związane z Młodą zawsze
        powtarza, że ktoś, kto wie na pewno, co siedzi w głowie dziecka,
        jest partaczem - bo tego do końca się nei wie, po prostu
        więc tym bardziej dziwne jest mówienie tu o dzieciach wyjątkowo
        wrażliwych


        > -być może brak jednego stylu wychowawczego (czego i tak się nie
        uniknie przy
        > rozwodzie rodziców...)

        nie uniknie się nawet czasem przy życiu dwóch różnych osób w
        małżeństwie i wychowujących dzieci...


        > -brak tych samych norm życia codziennego
        > -poczucie zagrożenia i zagubienia
        >

        rozumiem, że tu korygujesz swoje wcześniejsze twierdzenie co do
        braku poczucia bezpieczeństwa u dzieci tylko wyjątkowo wrażliwych
        • sonia_30 Re: oj, oj... nie powiedziałabym 25.09.09, 13:23
          Lepiej tego Lampka ująć nie mogłaś, w pełni się zgadzam, podobnie
          jak z tym co wcześniej.
          Miałam nadzieję, że czegoś nt. megakorzyści, niedostępnych w
          przypadku innego wariantu niż opieka naprzemienna się dowiem, ale
          być może jest ich taka masa, że się w wątku nie zmieszczą wink
    • tarantinka Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:27
      a nie lepiej wydzielić pewne obszary z codzienności - przynależne
      jednemu z rodziców. Odprowadza do szkoły mama, odbiera tata, na
      zajęcia taneczne wozi tata, na plastyke mama. Tym sposobem mona z
      dzieckiem spedzic około 4 godzin dziennie + plus jakieś weekendy
      tylko dla siebie itp. Dziecko jednak ma jeden dom i zawsze/prawie
      zawsze spi w tym samym łózku. W tym wariancie można równiez wlączyć
      nowego partnera/partnerke do wspólnie spedzanego czasu. Akurat mój
      eks mieszka za granicą i żadnych kontaktów z córką nie ma, ale ze
      swojej perspektywy taki podział byłby dla mnie najepszy. Dawałaby mi
      dodatkowo czas wolny dla siebie i poczucie że jestem z dzieckiem, a
      nie takie oderwanie przez tydzień
      • greta_78 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:41
        tarantinka napisała:

        > a nie lepiej wydzielić pewne obszary z codzienności - przynależne
        > jednemu z rodziców. Odprowadza do szkoły mama, odbiera tata, na
        > zajęcia taneczne wozi tata, na plastyke mama. Tym sposobem mona z
        > dzieckiem spedzic około 4 godzin dziennie + plus jakieś weekendy
        > tylko dla siebie itp. Dziecko jednak ma jeden dom i zawsze/prawie
        > zawsze spi w tym samym łózku. W tym wariancie można równiez wlączyć
        > nowego partnera/partnerke do wspólnie spedzanego czasu. Akurat mój
        > eks mieszka za granicą i żadnych kontaktów z córką nie ma, ale ze
        > swojej perspektywy taki podział byłby dla mnie najepszy. Dawałaby mi
        > dodatkowo czas wolny dla siebie i poczucie że jestem z dzieckiem, a
        > nie takie oderwanie przez tydzień


        Jak sa dzieci z nowego związku to jest to nierealne, bo te dzieci tez mają
        zajęcia dodatkowe i też trzeba je zawozić i odbierać.

        Jezeli dzieci zostaja z matką to ona musi sobie dac z tym rade, tez ma partnera
        który te dzieci może odnierać.
    • mediator.org opieka naprzemienna jest coraz częstsza 24.09.09, 12:48
      Czy to się komuś podoba czy nie. Oczywiście fakt ten dotyczy dużych miast i osób
      dobrze prosperujących finansowo. Niewielu rodziców starając się o tę opiekę
      zdaje sobie sprawę z tego, że faktycznie tworzy się dziecku DWA domy (pomijam
      pomysł jednego mieszkania i wymieniających się w nim rodziców - pomysł do
      zrealizowania w przypadkach naprawdę wyjątkowych!). Dwa domy i dwa pokoje,
      najlepiej jeśli będą one możliwie IDENTYCZNE. Najlepiej jeśli rzeczy, ubrania,
      wszystko, co tylko się da, dziecko ma takie samo. Wyobraźmy sobie pięciolatka,
      który kocha swoją bluzkę, misia, TEN właśnie samochód, TĘ lalkę i żadna inną.
      Problemów jest naprawdę mnóstwo w opiece naprzemiennej. Za to korzyści także
      mogą być megawyjątkowe. Ale jak warto podkreślić - to jest rozwiązanie dla
      wyjątkowych rodziców... O wysokiej samoświadomości, kulturze, wrażliwości na
      dziecko, i mających szerokie perspektywy patrzenia...
      • triss_merigold6 Re: opieka naprzemienna jest coraz częstsza 24.09.09, 12:51
        Aha. Cudnie. Najwyraźniej jestem całkiem zwyczajna i banalna do bólu
        skoro nie widzę zalet opieki naprzemiennej. I korzyści dla dziecka
        także nie widzę. IMO potwornie stresogenne rozwiązanie, znacznie
        bardziej niż rozwód, bo rozłożone na lata.
        • greta_78 Re: opieka naprzemienna jest coraz częstsza 24.09.09, 13:16
          triss_merigold6 napisała:

          > Aha. Cudnie. Najwyraźniej jestem całkiem zwyczajna i banalna do bólu
          > skoro nie widzę zalet opieki naprzemiennej. I korzyści dla dziecka
          > także nie widzę. IMO potwornie stresogenne rozwiązanie, znacznie
          > bardziej niż rozwód, bo rozłożone na lata.


          Nie ty jedna smile) ja też nie widze zalet takiej opieki. Może na studiach ominełam
          jakieś wazne zajęcia/wykłady bo mimo mojego wyształcenia pedagogicznego nie
          widzę w tym żadnych zalet.

          • aron95 greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 09:12
            zalet nie widzicie bo jesteście przyzwyczajone do działania z pozycji siły .
            mając większy wpływ na dzieci możecie wywierać naciski na ex
            Co wiekszość z kobiet skwapliwie wykorzystuje
            W opiece naprzemiennej musiałybyście współpracować
            A niewiele kobiet potrafi współpracować , raczej tworzyć problemy

            Mnie to akurat nie dotyczy bo dziecko jest ze mną
            Współpracy z ex też bym sobie nie wyobrażał
            ale sama idea takiej opieki wydaje mi sie ciekawa
            • scriptus Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 11:27
              aron95 napisał:

              > zalet nie widzicie bo jesteście przyzwyczajone do działania z pozycji siły .
              > mając większy wpływ na dzieci możecie wywierać naciski na ex
              > Co wiekszość z kobiet skwapliwie wykorzystuje
              > W opiece naprzemiennej musiałybyście współpracować
              > A niewiele kobiet potrafi współpracować , raczej tworzyć problemy
              >
              > Mnie to akurat nie dotyczy bo dziecko jest ze mną
              > Współpracy z ex też bym sobie nie wyobrażał
              > ale sama idea takiej opieki wydaje mi sie ciekawa

              Tak to widzę i ja. Dlatego nie robię sobie nadziei, żeby walczyć o opiekę
              naprzemienną. Z moją żoną nie można się dogadać z zasady, a nie, że ona chce coś
              uzyskać. Raczej przeciwnie, ona nie wie, czego chce. To w moim wypadku wyklucza
              opiekę naprzemienną pomimo tylu jej zalet.
              • magd.a Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 11:38
                Czyli panowie sami sobie nie wyobrażacie w swoim przypadku opieki naprzemiennej
                smile). I o tym właśnie piszą tu cały czas kobiety: że gdyby ludzie się potrafili
                dogadać ze sobą to by problemu nie było, ale w 99,9% nie potrafią i taki system
                narzucony im przez np sąd jest nierealny bo przyniesie więcej szkody i
                rozchwiania emocji dziecka niż pożytku.

                O idealnej teorii w idealnym świecie można się rozpisywać, ale po co gdy dziecko
                jeść woła a ojciec alimentów nie płaci by żonę ukarać za odejście?
              • greta_78 Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 11:50
                scriptus napisał:

                > aron95 napisał:
                >
                > > zalet nie widzicie bo jesteście przyzwyczajone do działania z pozycji sił
                > y .
                > > mając większy wpływ na dzieci możecie wywierać naciski na ex
                > > Co wiekszość z kobiet skwapliwie wykorzystuje
                > > W opiece naprzemiennej musiałybyście współpracować
                > > A niewiele kobiet potrafi współpracować , raczej tworzyć problemy
                > >
                > > Mnie to akurat nie dotyczy bo dziecko jest ze mną
                > > Współpracy z ex też bym sobie nie wyobrażał
                > > ale sama idea takiej opieki wydaje mi sie ciekawa
                >
                > Tak to widzę i ja. Dlatego nie robię sobie nadziei, żeby walczyć o opiekę
                > naprzemienną. Z moją żoną nie można się dogadać z zasady, a nie, że ona chce co
                > ś
                > uzyskać. Raczej przeciwnie, ona nie wie, czego chce. To w moim wypadku wyklucza
                > opiekę naprzemienną pomimo tylu jej zalet.
                >


                Jasne, jasne, Panowie jesteście tacy idealni a kobiety to zło tego świata.

                W przypadku założenia nowej rodziny ta metoda się nie sprawdza!!!!!!!!

                Jeżeli jesteście samotni po rozwodzie to pewnie że dla was ta metoda jest
                idealna ale jak ma się nowa rodzinę to odpada ona w 250%.


            • zawieszona09 Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 12:25
              Niewiele kobiet potrafi współpracować?
              Hmm...a ja to samo mogę powiedzieć o mężczyznach.
              (i to nie jest takie sobie dywagowanie, ale obserwacja
              wielu przypadków, w tym mojego)
              Tu się sprawdza, że:
              "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia."
              Jeśli już coś piszesz, bądź chociaż obiektywny, bezstronny.

              Ja w tym rozwiązaniu również nie widzę zalet.
              Dziwi mnie, że wielu z Was tak zażarcie broni czegoś,
              jednocześnie przyznając, że "w moim przypadku się nie da".
              Znacie jakiś, w jakim się da?
              Bo na przykład: co będzie, gdy poznacie kogoś, z kim chcielibyście dzielić
              resztę życia? Jak wtedy miałaby wyglądać taka opieka? Wasz nowy partner też by
              się z Wami przeprowadzał? A jeśli pojawiłoby się w nowym związku dziecko? Czy
              ono również? No właśnie... Niech mi to ktoś wytłumaczy, bo ja chyba jakaś
              niedorozwinięta jestem wink A może wtedy powiecie dziecku "sorry, mamusia/tatuś
              właśnie sobie układa życie na nowo..." i wtedy dopiero zafundujecie swoim
              dzieciom "poczucie bezpieczeństwa" haha... No, chyba że możecie z ręką na sercu
              powiedzieć "nie, na pewno będę sam?" (albo: jeśli kogoś poznam to mu powiem,
              żeby poczekał na mnie parę lat, dobre sobiesmile))
              Co, że tak powiem, z techniczną stroną mieszkania w dwóch miejscach? Wożenie
              wszystkich swoich gratów (masakra! co dwa tygodnie przeprowadzkawink, czy też może
              posiadanie wszystkiego, co do życia potrzebne w dwóch egzemplarzach? Cóż...
              jeśli kogoś na to stać...
              Poza tym, też jestem zdania (jak parę osób), że dziecko oprócz kontaktu z
              obojgiem rodziców potrzebuje spokoju i stałości! A jeśli rodzice naprawdę
              potrafią się porozumieć, to opieka naprzemienna po prostu..... traci sens!
              Podsumowując:
              łatwo jest tak sobie pogdybać, trudniej znaleźć rzeczowe argumenty.
              Ale widzę, że tu dzielni następcy Tomasza Morusa się uaktywniają wink
              On też miał piękne wizje, tyle że niewiele mające wspólnego z rzeczywistością...
              Pozdrawiam smile
              • scriptus Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 13:25
                zawieszona09 napisała:

                > Niewiele kobiet potrafi współpracować?
                > Hmm...a ja to samo mogę powiedzieć o mężczyznach.
                > (i to nie jest takie sobie dywagowanie, ale obserwacja
                > wielu przypadków, w tym mojego)

                Zgodzę się, że umiejętność współpracy nie jest przypisana do płci, zatem możliwe
                są cztery przypadki - oboje nie umieją współpracować, nie umie współpracować
                kobieta, mężczyzna i umieją współpracować (tylko słusznie ktoś zauważył, czy
                tacy ludzie się rozwodzą??)

                > Tu się sprawdza, że:
                > "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia."
                > Jeśli już coś piszesz, bądź chociaż obiektywny, bezstronny.
                >
                > Ja w tym rozwiązaniu również nie widzę zalet.
                > Dziwi mnie, że wielu z Was tak zażarcie broni czegoś,
                > jednocześnie przyznając, że "w moim przypadku się nie da".

                Skoro ja sobie wyobrażam swoje funkcjonowanie w takim układzie, to zakładam, że
                istnieją i inne osoby zdolne do takiego funkcjonowania. Gdyby moja żona była
                taka, to taka opieka byłaby mozliwa

                > Znacie jakiś, w jakim się da?
                > Bo na przykład: co będzie, gdy poznacie kogoś, z kim chcielibyście dzielić
                > resztę życia? Jak wtedy miałaby wyglądać taka opieka? Wasz nowy partner też by
                > się z Wami przeprowadzał?

                A jakie ma wyjście? Wiążąc się z człowiekiem, który ma zobowiąania musi je
                zaakceptować, inaczej związek nie ma przyszłości


                A jeśli pojawiłoby się w nowym związku dziecko? Czy
                > ono również? No właśnie... Niech mi to ktoś wytłumaczy, bo ja chyba jakaś
                > niedorozwinięta jestem wink A może wtedy powiecie dziecku "sorry, mamusia/tatuś
                > właśnie sobie układa życie na nowo..." i wtedy dopiero zafundujecie swoim
                > dzieciom "poczucie bezpieczeństwa" haha... No, chyba że możecie z ręką na sercu
                > powiedzieć "nie, na pewno będę sam?" (albo: jeśli kogoś poznam to mu powiem,
                > żeby poczekał na mnie parę lat, dobre sobiesmile))

                Już mówiłem, że w takim układzie zakładanie rodziny, to albo
                brakodpowiedzialności, albo duża odpowiedzialność. Zdając sobie sprawę z
                trudności raczej zaczekam z tym kilka lat, ale jestem w stanie zorganizować
                życie nowej rodziny nawet w wypadku, gdybym się jednak zdecydował nie zaczekać.
                Zresztą, do zakładania rodziny już mnie nic nie ciśnie, dzieci mam, jeśli znajdę
                sobie (kiedyś po rozwodzie) partnerkę, to ona prawdopodobnie też będzie miała
                swoje dzieci, czyli w grę wchodzi raczej związek "na jesień życia"

                > Co, że tak powiem, z techniczną stroną mieszkania w dwóch miejscach? Wożenie
                > wszystkich swoich gratów (masakra! co dwa tygodnie przeprowadzkawink,

                Nie trzeba wozić wszystkich gratów, a tylko te, które będą potrzebne, zwykle
                mieszczą się w walizce, takiej, z jaką się jeździ w delegację albo na wczasy.
                Nie widzę tu problemu.

                czy też może
                > posiadanie wszystkiego, co do życia potrzebne w dwóch egzemplarzach? Cóż...
                > jeśli kogoś na to stać...

                Ubrania zwykle posiadasz w kilku egzemplarzach, bo je trzeba utrzymywać, prac,
                nie chodzi sie stale w tym samym, a szczoteczka do zębów, kosmetyczka, to żaden
                straszny wydatek, mozna mieć w 2 egzemplarzach...

                > Poza tym, też jestem zdania (jak parę osób), że dziecko oprócz kontaktu z
                > obojgiem rodziców potrzebuje spokoju i stałości! A jeśli rodzice naprawdę
                > potrafią się porozumieć, to opieka naprzemienna po prostu..... traci sens!
                > Podsumowując:
                > łatwo jest tak sobie pogdybać, trudniej znaleźć rzeczowe argumenty.
                > Ale widzę, że tu dzielni następcy Tomasza Morusa się uaktywniają wink
                > On też miał piękne wizje, tyle że niewiele mające wspólnego z rzeczywistością..
                > .
                > Pozdrawiam smile
                >
                >
                Jak podkreśliłem, najgorszy wariant dla mnie jest, kiedy dziecko byłoby z żoną,
                wtedy byłyby koszmarne problemy z dogadaniem się. Przy opiece naprzemiennej
                byłoby łatwiej, a najłatwiej uzgodnić stanowiska, gdy dziecko u mnie. Wtedy nie
                wyobrażam sobie niemal możliwego tematu sporu. Bo o co się może ze mną żona kłócić??
                o terminy?? z mojej strony 120% elastyczności. O kiełbasę w lodówce?? kupię jej
                tyle, że nie będzie w stanie przejeść. A opłaty w szkole i inne i tak ponosze
                ja, więc nie widzę po prostu możliwej spornej kwestii.
                • insula.incognita Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 13:40
                  scriptus napisał:


                  >
                  >... i umieją współpracować (tylko słusznie ktoś zauważył, czy
                  > tacy ludzie się rozwodzą??)

                  Jest jeden tylko powód dla ktorego ludzie doskonale dobrani jednak się rozchodzą.
                  O tu np. koleżanka wspomniała w innym wątku.
                  forum.gazeta.pl/forum/w,24087,100587114,100677790,Re_Zdrada_a_rozwod_realia.html
                  • scriptus Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 13:53
                    Ech, już jestem z tego skołowany, masz rację, choc ja w imię dalszej prawidłowej
                    działalności rodziny jestem w stanie wybaczyć zdradę.
                  • aron95 Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 13:56
                    tylko co ma piernik do wiatraka ?
                    rozmawiamy o opiece a nie o zdradzie

                    Rozważania teoretyczne o opiece naprzemiennej doprowadziły nas do odmienności
                    spojrzenia na tą samą kwestię. To co dla faceta jest problemem dla kobiety nie i
                    na odwrót
                    Tylko że kobieta jakoś ma wiecej - tych ale !
                    Facet rozwiązuje problemy , kobieta je tworzy .
                    Tak niestety drogie panie już jest
                    Dlatego idea opieki słuszna w praktyce będzie niewykonalna
                    • magd.a Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 14:00
                      > Facet rozwiązuje problemy , kobieta je tworzy .


                      Uśmiałam się smile
                      Ale święta racja. U mnie w domu tak było. Ojciec rozkazywał, rozdzielał
                      obowiązki i trzaskał drzwiami wychodząc. Matka chcący niechcący brała się za
                      robotę i wykonanie obowiązków, płakała i ewidentnie to ona miała te problemy.
                      Ojciec ich nie miał, żadnych smile
                    • insula.incognita Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 14:04
                      aron95 napisał:

                      > tylko co ma piernik do wiatraka ?
                      > rozmawiamy o opiece a nie o zdradzie
                      >


                      To ma piernik do wiatraka, ze jezeli ludzie w związku sie dogadywali i zaszlo
                      coś, co nie pozwala im byc dłużej razem, to mimo rozstania- dalej bedą sie
                      dogadywać, w tym w kwestii opieki naprzemiennej. Ale to, ze sie dogadują, nie
                      znaczy, ze mogą byc razem.
                    • zawieszona09 Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 14:33
                      aron95 napisał:

                      > Tylko że kobieta jakoś ma wiecej - tych ale !
                      > Facet rozwiązuje problemy , kobieta je tworzy .

                      Gratuluję!! Z takimi poglądami to chyba z żadną nigdy nie uda Ci się dogadać...

                      Pozdrawiam wink
                • greta_78 Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 13:53
                  scriptus napisał:

                  >
                  > > Znacie jakiś, w jakim się da?
                  > > Bo na przykład: co będzie, gdy poznacie kogoś, z kim chcielibyście dzieli
                  > ć
                  > > resztę życia? Jak wtedy miałaby wyglądać taka opieka? Wasz nowy partner t
                  > eż by
                  > > się z Wami przeprowadzał?
                  >
                  > A jakie ma wyjście? Wiążąc się z człowiekiem, który ma zobowiąania musi je
                  > zaakceptować, inaczej związek nie ma przyszłości

                  Jeżeli zakładana jest nowa rodzina to sory ale ma dużo do powiedzenia, więcej
                  niz ex, i wcale nie musi akceptowac systemu opieki naprzemiennej.
                  Najlepszym rozwiązaniem jest dziecko u matki lub ojca i weekendowo u drugiego
                  rodzica.
                  Dziecku w ten sposób można zapewnić wiele. Rodzice korzystajacy z takiego modelu
                  są osobami które dogaduja sie świetnie a ich nowi partnerzy też mają kontakt z
                  exami dla dobra dziecka.


                  >
                  > A jeśli pojawiłoby się w nowym związku dziecko? Czy
                  > > ono również? No właśnie... Niech mi to ktoś wytłumaczy, bo ja chyba jakaś
                  > > niedorozwinięta jestem wink A może wtedy powiecie dziecku "sorry, mamusia/
                  > tatuś
                  > > właśnie sobie układa życie na nowo..." i wtedy dopiero zafundujecie swoim
                  > > dzieciom "poczucie bezpieczeństwa" haha... No, chyba że możecie z ręką na
                  > sercu
                  > > powiedzieć "nie, na pewno będę sam?" (albo: jeśli kogoś poznam to mu powi
                  > em,
                  > > żeby poczekał na mnie parę lat, dobre sobiesmile))
                  >
                  > Już mówiłem, że w takim układzie zakładanie rodziny, to albo
                  > brakodpowiedzialności, albo duża odpowiedzialność.

                  Jasne, jak juz ktoś jest po rozwodzie to nie moze zakładac nowej rodziny. Jeżeli
                  ta pierwsza rodzina to była pomyłka, chodzi mi tu o partnera, to po to jest
                  rozwód aby rozpocząc życie od nowa. Jasne że czasami są dzieci i trzeba o nie
                  dbać bo one nie są niczemu winne ale gadasz bzdury koleś.
                  Ciekawa jestem czy jak znajdziesz sobie jakąs kobite to będziesz gadał tak sami
                  i czy tak samo bedzie odpowiadał ci system opieki naprzemiennej.


                  Zdając sobie sprawę z
                  > trudności raczej zaczekam z tym kilka lat, ale jestem w stanie zorganizować
                  > życie nowej rodziny nawet w wypadku, gdybym się jednak zdecydował nie zaczekać.
                  > Zresztą, do zakładania rodziny już mnie nic nie ciśnie, dzieci mam, jeśli znajd
                  > ę
                  > sobie (kiedyś po rozwodzie) partnerkę, to ona prawdopodobnie też będzie miała
                  > swoje dzieci, czyli w grę wchodzi raczej związek "na jesień życia"
                  >
                  > > Co, że tak powiem, z techniczną stroną mieszkania w dwóch miejscach? Woże
                  > nie
                  > > wszystkich swoich gratów (masakra! co dwa tygodnie przeprowadzkawink,
                  >
                  > Nie trzeba wozić wszystkich gratów, a tylko te, które będą potrzebne, zwykle
                  > mieszczą się w walizce, takiej, z jaką się jeździ w delegację albo na wczasy.
                  > Nie widzę tu problemu.
                  >
                  > czy też może
                  > > posiadanie wszystkiego, co do życia potrzebne w dwóch egzemplarzach? Cóż.
                  > ..
                  > > jeśli kogoś na to stać...
                  >
                  > Ubrania zwykle posiadasz w kilku egzemplarzach, bo je trzeba utrzymywać, prac,
                  > nie chodzi sie stale w tym samym, a szczoteczka do zębów, kosmetyczka, to żaden
                  > straszny wydatek, mozna mieć w 2 egzemplarzach...
                  >
                  > > Poza tym, też jestem zdania (jak parę osób), że dziecko oprócz kontaktu z
                  > > obojgiem rodziców potrzebuje spokoju i stałości! A jeśli rodzice naprawdę
                  > > potrafią się porozumieć, to opieka naprzemienna po prostu..... traci sens
                  > !
                  > > Podsumowując:
                  > > łatwo jest tak sobie pogdybać, trudniej znaleźć rzeczowe argumenty.
                  > > Ale widzę, że tu dzielni następcy Tomasza Morusa się uaktywniają wink
                  > > On też miał piękne wizje, tyle że niewiele mające wspólnego z rzeczywisto
                  > ścią..
                  > > .
                  > > Pozdrawiam smile
                  > >
                  > >
                  > Jak podkreśliłem, najgorszy wariant dla mnie jest, kiedy dziecko byłoby z żoną
                  > ,
                  > wtedy byłyby koszmarne problemy z dogadaniem się. Przy opiece naprzemiennej
                  > byłoby łatwiej, a najłatwiej uzgodnić stanowiska, gdy dziecko u mnie. Wtedy nie
                  > wyobrażam sobie niemal możliwego tematu sporu. Bo o co się może ze mną żona kłó
                  > cić??
                  > o terminy?? z mojej strony 120% elastyczności. O kiełbasę w lodówce?? kupię jej
                  > tyle, że nie będzie w stanie przejeść. A opłaty w szkole i inne i tak ponosze
                  > ja, więc nie widzę po prostu możliwej spornej kwestii.

                  Ciekawa jestem czy Twoja ex żona ma o Tobie takie idealne zdanie jak ty sam o sobie.
                  Opisujesz siebie i swoje postepowanie normalnie tak jakbyś był ideałem a Twoja
                  żona o nic nie dbała. Ty wsjo robisz, ty jestes elastyczny itp itd. To może
                  najlepsza model opieki nad dzieckiem bedzie taki że to u Ciebie będzie dziecko a
                  żona będzie brała na weekend.
                  Masakra.

                  >
                  • scriptus Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 14:06
                    Kobiecy punkt widzenia.
                    Nowa rodzina ma więcej do powiedzenia niż ex... czyli moe mi narzucić nowy model
                    życia.
                    Otóż nie. Model życia jest dany warunkami, mam zobowiązania i jesli nex nie
                    zaakceptuje zobowiązań (wcale nie względem ex, ale względem dzieci) to nie
                    będzie żadnej nex i nowej rodziny. Wystarczająco wdużo miałe w życiu problemów,
                    żeby się pakować w nowe.
                    • greta_78 Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 14:10
                      scriptus napisał:

                      > Kobiecy punkt widzenia.
                      > Nowa rodzina ma więcej do powiedzenia niż ex... czyli moe mi narzucić nowy mode
                      > l
                      > życia.
                      > Otóż nie. Model życia jest dany warunkami, mam zobowiązania i jesli nex nie
                      > zaakceptuje zobowiązań (wcale nie względem ex, ale względem dzieci) to nie
                      > będzie żadnej nex i nowej rodziny. Wystarczająco wdużo miałe w życiu problemów,
                      > żeby się pakować w nowe.


                      No sory ale to jest Twój punkt widzenia.

                      Ja nie powiedziałam o broaku akceptacji dzieci z poprzedniego związku. Jezeli
                      jest nowa rodzina to miedzy soba ustala pewne rzeczy i ta rodzina dla siebie
                      jest na pierwszym miejscu z uwzględnieniem dzieci z poprzednich związków tak aby
                      nie czuły sie gorsze.
                      Absolutnie niedopuszczalne jest dyktowanie jakichkolwiek warunków przez ex, w
                      jakimkolwiek temacie.

                      Twój punkt widzenia podyktowany jest tym ze jestes sam, ale to juz Twoja sprawa.
                • zawieszona09 Re: greta tris i jeszcze kilka 25.09.09, 14:23
                  scriptus napisał:

                  > Zgodzę się, że umiejętność współpracy nie jest przypisana do płci

                  To była odpowiedź na szowinistyczne stwierdzenie arona, Ciebie nie dotyczy smile

                  > Skoro ja sobie wyobrażam swoje funkcjonowanie w takim układzie, to zakładam, że
                  > istnieją i inne osoby zdolne do takiego funkcjonowania. Gdyby moja żona była
                  > taka, to taka opieka byłaby mozliwa

                  Gdyby... gdyby... gdyby... Ja cały czas o tym właśnie mówię.
                  Za dużo gdybania, a to poddaje w wątpliwość słuszność takiego rozwiązania. Gdzie
                  zatem rzeczowe argumenty? smile

                  > A jakie ma wyjście? Wiążąc się z człowiekiem, który ma zobowiąania musi je
                  > zaakceptować, inaczej związek nie ma przyszłości

                  Rozumiem, że wiążąc się z kimś kto ma zobowiązania trzeba je brać pod uwagę,
                  ale... wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Wiem, Ty jesteś teraz na takim
                  etapie, że może nie myślisz o nowym związku. Ale życie pisze różne scenariusze.
                  Czy wiesz, co Ci jeszcze przyniesie? Jeśli tak, to gratuluję smile
                  Jesteś jedyną osobą, która tak twierdzi.
                  (a znasz takie powiedzenie "nigdy nie mów nigdy"?)

                  > Już mówiłem, że w takim układzie zakładanie rodziny, to albo
                  > brakodpowiedzialności, albo duża odpowiedzialność. Zdając sobie sprawę z
                  > trudności raczej zaczekam z tym kilka lat, ale jestem w stanie zorganizować
                  > życie nowej rodziny nawet w wypadku, gdybym się jednak zdecydował nie zaczekać.
                  > Zresztą, do zakładania rodziny już mnie nic nie ciśnie, dzieci mam, jeśli znajd
                  > ę
                  > sobie (kiedyś po rozwodzie) partnerkę, to ona prawdopodobnie też będzie miała
                  > swoje dzieci, czyli w grę wchodzi raczej związek "na jesień życia"

                  Powiadasz, że byłbyś w stanie to zorganizować? Tak więc ponownie muszę Ci
                  pogratulować, bo ja nijak sobie tego nie wyobrażam. Ale zapomniałam, że Ty już
                  dziś wiesz, co przyniesie jutro wink

                  > Nie trzeba wozić wszystkich gratów, a tylko te, które będą potrzebne, zwykle
                  > mieszczą się w walizce, takiej, z jaką się jeździ w delegację albo na wczasy.
                  > Nie widzę tu problemu.

                  Tylko te, które będą potrzebne? Hmmm... A ja nie mogę sobie jakoś wyobrazić
                  całego zamieszania towarzyszącego np. wyjazdowi na wczasy co dwa tygodnie. I
                  myślę, że po jakimś czasie każdy miałby tego po dziurki w nosie wink

                  > Ubrania zwykle posiadasz w kilku egzemplarzach, bo je trzeba utrzymywać, prac,
                  > nie chodzi sie stale w tym samym, a szczoteczka do zębów, kosmetyczka, to żaden
                  > straszny wydatek, mozna mieć w 2 egzemplarzach...

                  No tak... ubrań rzeczywiście posiadam sporo, druga szczoteczka to też nie byłby
                  problem, ale zauważ, że normalne funkcjonowanie nie ogranicza się do kilku szmat
                  i tej nieszczęsnej szczoteczki.
                  No ale to już moje gdybanie, fakt. Nigdy nie byłam facetem wink

                  > Jak podkreśliłem, najgorszy wariant dla mnie jest, kiedy dziecko byłoby z żoną
                  > ,
                  > wtedy byłyby koszmarne problemy z dogadaniem się. Przy opiece naprzemiennej
                  > byłoby łatwiej, a najłatwiej uzgodnić stanowiska, gdy dziecko u mnie. Wtedy nie
                  > wyobrażam sobie niemal możliwego tematu sporu. Bo o co się może ze mną żona kłó
                  > cić??
                  > o terminy?? z mojej strony 120% elastyczności. O kiełbasę w lodówce?? kupię jej
                  > tyle, że nie będzie w stanie przejeść. A opłaty w szkole i inne i tak ponosze
                  > ja, więc nie widzę po prostu możliwej spornej kwestii.

                  I nadal twierdzę, że to o wiele głębsza sprawa niż ta przysłowiowa kiełbasa w
                  lodówce wink

                  Pozdrawiam smile
                  >
      • sonia_30 Re: opieka naprzemienna jest coraz częstsza 24.09.09, 13:33
        A konkretów więcej w temacie tych megakorzyści, niedostępnych w
        przypadku innego wariantu niż opieka naprzemienna?
      • lampka_witoszowska Re: co do wypowiedzi Mediator.org 25.09.09, 01:51
        no, niechże będzie coraz częstsza
        kiedyś coraz częsciej młodzi wstępowali do ZSMP, a dorośli do
        podobnej drużyny kompanów, już nie sięgając do z reguły wzrastajacej
        liczby zwolenników każdej chorej filozofii w jej
        chwilach "świetności"
        dla mnie rosnąca ilość zwolenników nigdy nie była i nadal nie jest
        przekonywująca ani odrobinę

        ponadto przy tak szerokich perspektywach myślenia obojga rodziców,
        pelnej kulturze nawet w przypływie wścieku, pełnych umiejętnościach
        dogadywania się... to nie ma mocnych - zdołają być razem i unikną
        szukania pomysłów beznadziejnych
    • insula.incognita Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 12:56
      scriptus napisał:

      > Proponuję tu omówić zalety i wady opieki naprzemiennej nad dziećmi po rozwodzie

      Same zalety smile
      Dziecko ma mozliwość przebywania w rożnych środowiskach i czerpać z tego.
      dotyczy to zarówno domu, jak i podwórka, szkoły, miasta. Zawsze to jest
      ciekawsze niż kiszenie się non stop w jednym wąskim kręgu smile
      Opieke naprzemienną rozpatrywalabym jednak w dłuższych okresach tej
      naprzemienności. Np. szkola podtsawowa z matka, gimnazium z ojcem, liceum - już
      na tyle duże bedzie, że wybierze sobie samo.
      dzieki dłuższym okresom przebywania z jednym z rodziców dziecko nie traci
      stabilności i poczucia bezpieczenstwa, nie jest szarpane co np drugi tydzień z
      miejsca na miejsce, tym niemniej z drugim rodzicem spotyka sie , kiedy chce.
      • matkapolka.4 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 20:11
        ja takiej formy opieki nad dziećmi nawet nie biorę pod uwagę! Mam nadzieję, że sądy będą coś takiego akceptować tylko wtedy kiedy wszyscy zainteresowani będą zgodni i są w stanie ustalić z najdrobniejszymi szczegółami plan opieki.

        A co w sytuacji, gdy nastoletnie/nieletnie dzieci chcą mieszkać tylko z jednym z rodziców? będzie się na siłę rozdzielać rodzeństwo? będzie się brać pod uwagę badania psychologiczne w RODK? skąd taka pewność co dla dzieci jest lepsze? Jestem pewna,ze dla dzieci jest lepiej jesli dzieci mają jeden spokojny dom z jednym z rodziców, z jasnymi regułami. Nic nie stoi na przeszkodzie,zeby starać się ustalić kontakty z drugim rodzicem zamiast mieszac dzieciom w głowie.

        hmm..a tak z ciekawości, jak w sytuacji opieki naprzemiennej gdy rodzice wprowadzają się do dzieci wygląda kwestia prawna własności mieszkania, opłat itp.
        • insula.incognita Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 24.09.09, 20:23
          matkapolka.4 napisała:

          > ja takiej formy opieki nad dziećmi nawet nie biorę pod uwagę! Mam nadzieję, że
          > sądy będą coś takiego akceptować tylko wtedy kiedy wszyscy zainteresowani będą
          > zgodni i są w stanie ustalić z najdrobniejszymi szczegółami plan opieki.


          Kiedy wszyscy zainteresowani są zgodni, to sądy nie są potrzebne.
          Wzięłaś to pod uwagę?
          wink
          • lampka_witoszowska Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 25.09.09, 01:53
            insula.incognita napisała:

            >
            > Kiedy wszyscy zainteresowani są zgodni, to sądy nie są potrzebne.
            > Wzięłaś to pod uwagę?
            > wink
            >

            no smile nawet rozwodu nie biorą smile))
            • matkapolka.4 Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 25.09.09, 08:02
              lampka_witoszowska napisała:

              > insula.incognita napisała:
              >
              > >
              > > Kiedy wszyscy zainteresowani są zgodni, to sądy nie są potrzebne.
              > > Wzięłaś to pod uwagę?
              > > wink
              > >
              >
              > no smile nawet rozwodu nie biorą smile))
              >
              >
              Bardzo śmieszne!
              Może zdarzają sie małżeństwa po rozwodzie, które potrafią się
              dogadać, ale....ja takich nie znam.
              • lampka_witoszowska Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 25.09.09, 15:48
                właśnie o to mi chodziło... smile
          • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 25.09.09, 09:30
            insula.incognita napisała:

            > matkapolka.4 napisała:
            >
            > ja takiej formy opieki nad dziećmi nawet nie biorę pod uwagę! Mam nadzieję, że
            > sądy będą coś takiego akceptować tylko wtedy kiedy wszyscy zainteresowani
            > będą zgodni i są w stanie ustalić z najdrobniejszymi szczegółami plan opieki.
            >

            To jest właśnie powód, że jakkolwiek jestem gorącym zwolennikiem opieki
            naprzemiennej, jako najlepszej dla dzieci, nawet nie będę próbował się o nią
            ubiegać. Przewiduję zbyt dużo konfliktów, eskalowanych żądań, brak możliwości
            ustalenia wspólnego planu, który byłby torpedowany dla samego torpedownia.
            Moja technologia unikania konfliktów jest prosta, zamiast się spierać, kto ma
            coś zrobić po prostu sam to robię, szybciej to zrobię bez uzgodnień, niż
            uzgodnię z nią że ja to mam zrobić tongue_out, na przykład uprać firanki w pokoju
            dzieci..., ale kiedy trzeba zrobić plan gdzie będzie napisane, kto pierze
            firanki w pokoju dzieci, to się zaraz okaże, że jak będzie napisane, że ja
            zawsze piorę, to ona stwierdzi, że nie, bo ona chce kupić nowe i to trzeba
            wpisać do planu... i tak dalej. Dlatego nie wchodzę w opieke naprzemienną, w
            moim wypadku zbyt duże pole do zakłócania mi spokoju babskimi fochami.
            • magd.a Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 25.09.09, 11:46
              > wpisać do planu... i tak dalej. Dlatego nie wchodzę w opieke naprzemienną, w
              > moim wypadku zbyt duże pole do zakłócania mi spokoju babskimi fochami.



              A w większości kobiety tu piszące nie wyobrażaja sobie opieki naprzemiennej bo
              wiedzą, że jakakolwiek próba ustalenia czegoś z ojcem dziecka może się skończyć
              głośną listą życzeń-pretensji-złośliwości ze strony exa smile. I tu jest pies
              pogrzebany.
              • insula.incognita Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 25.09.09, 12:00
                magd.a napisała:

                > wiedzą, że jakakolwiek próba ustalenia czegoś z ojcem dziecka może się skończyć
                > głośną listą życzeń-pretensji-złośliwości ze strony exa smile. I tu jest pies
                > pogrzebany.
                >

                Ja mam inne doświadczenia. Raczej potwierdzające to, co mówią panowie tutaj.
                Mnie się przypomina sposób w jaki moi rodzice miedzy soba rozmawiali.
                Tata mowi A, mama mówi B, tata - A, mama - B. A na końcu mama zwykła podsumować:
                my porozmawialiśmy, a ja zdecydowałam. smile)))

                ps. W taki sposób rzeczywiście nikt i nigdy się z nikim nie dogada.
                • magd.a Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 25.09.09, 12:34
                  Bo ludzie są różni smile Ja widzę co się dzieje u 2 koleżanek po rozwodzie i
                  niestety panowie nie tylko, że nie pomagają ale jeszcze utrudniają jak się da a
                  wymagania wobec obowiązków exi jako matek mają niebotyczne, sami nie angazując
                  sie w dziecko wcale.
                  Tylko jedna ma fajnego exa, który zrozumiał, że za 300zł nie da się utrzymać
                  dziecka i czynnie oprócz tego w jego wychowaniu uczestniczy. Gdy próbował dawno
                  temu mieć do niej pretensje, że za dużo od niego wymaga oprócz alimentów,
                  przedstawiła mu wizję, że proszę bardzo ona rzuca dodatkową pracę, żeby się
                  dzieckiem zajmować ale ktoś musi dać na to kasę bo jej nie stać z jednej pensji
                  zapewniac wszystkiego i zarywać noce gdy dziecko chore. Facet na tyle był na
                  poziomie, że raz jasne przedstawienie kwestii pomogło i mimo założenia drugiej
                  rodziny, dziecku ojcował przez lata bez zarzutu. Oboje ex nie kopali pod sobą
                  dołków tylko starali się współpracować, choć kobieta miałaby teoretycznie
                  moralne prawo bo ją zostawił dla innej. Inna sprawa, że facet właściwie
                  żałował tego, że rozwalił rodzinę bo druga którą założył wcale nie była
                  szczęśliwa (kochanka zaciążyła by go mieć dla siebie a niewiele więcej ich
                  łączyło), ale na tyle chciał być odpowiedzialny, że nie porzucił
                  następnego(niepełnosprawnego) dziecka by wracać do exżony.

                  Są złośliwi exowie i złośliwe exie. Są też fajni i fajne. Ale wystarczy, że
                  jedna strona jest złośliwa, żeby problem się kotłował i odbił w efekcie na
                  dziecku.
    • velluto Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 25.09.09, 19:52
      moja kolezanka realizuje model opieki naprzemiennej. Totalna
      porażka, ona dostosowuje życiowe plany do dni w których dzieci będą
      u niej, byly mąż usiłuje wciskać je komu popadnie w "swoje" dni. Dla
      niej jej dzień jest święty (nie ma, że delegacja czy spotkanie - po
      prostu informuje kiedy jest dostępna a kiedy nie). Natomiast eks -
      jak ma swoje plany, to je po prostu realizuje nie oglądając się, że
      miał zajmować się dziećmi tego dnia (i nie o pracę bynajmniej
      chodzi). Horror. Dodam, że to facet walczył żeby jak najwięcej być z
      dziećmi, a teraz usiłuje przerzucić na matkę jak najwięcej
      obowiązków.

      ten model wymaga absolutniego współdziałania, żeby nie rozwalić
      dzieciom psychiki. Nie chodzi nawet o logistykę, ale inny system
      wartości, inne rzeczy dozwolone, inny sposób wychowania. Ludzie
      rozwodzą się bo się nie mogą porozumieć, założenie, że będą w stanie
      dogadać się w kwestiach dzieci po rozwodzie jest utopią.
    • akacjax Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 25.09.09, 23:38
      Wg mnie jest tylko jeden sposób idealnej opieki nad dziećmi dla rodziców, którzy
      zgodnie tego chcą, choć się rozstają. To mieszkanie po sąsiedzku.
      Mieszkaliście np. z babcią po sąsiedzku? Można było dowolnie być tu lub tu...
      A z drugiej strony-gdybym mogła z ex-m. być w relacji codziennej(nie piszę
      przyjacielskiej-bo to wielkie słowo) to bylibyśmy do dziś razem.

      Scri-szukasz ideałów, a szarość dnia i Ciebie dotyka. Ile lat ma syn-bo o ile
      dobrze pamiętam o niego chodzi.
      • scriptus Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 26.09.09, 11:11
        U mnie problem jest taki, gdyby była dobra wola z drugiej strony, to mozna by
        było taką formę opieki wdrożyć, tym bardziej, że syn z racji wieku już zbyt
        wiele opieki nie wymaga, wystarczy mu napełnić lodówkę, wyprać, wyprasować i
        sprawdzić lekcje, dla mnie to żaden problem, i tak to robię na codzień. Żona też
        jest na tyle odpowiedzialną osobą, że jak się do czegoś zobowiąże to zrobi, w
        końcu z byle kim sie nie ożeniłem, ale problem jest taki, że nie ma dobrej woli
        do dogadania się, ona chce "maksa". Pomijając fakt, że ma przesłanki sądzić, że
        tego maksa dostanie (nierówny system sądowy), dlatego sie nie chce zgodzić na
        żaden kompromis. A niestety to prowadzi do gry o całość, nieopartej na
        rozważaniu sprawiedliwych i słusznych racji, tylko do wygranej silniejszego.
        Jako mężczyzna kobietę traktuję po dżentelmeńsku, jednak, jak kobieta zakłada
        przyłbicę, staje się wrogiem, a wtedy, niestety, nie ma specjalnych względów i
        wygrywa lepszy wojownik. Ponieważ opieka naprzemienna wymaga na etapie rozprawy
        sądowej zgody, której nie ma, zatem nie mam wyjścia, muszę przystąpić do walki.
        W życiu codziennym kobietom sie przydaje duża empatia, tak zwana inteligencja
        emocjonalna, co nazywamy często "kobiecym instnktem"... wojna to domena
        mężczyzn, nawet ta wojna prowadzona zza biurka.

        Akacjo, masz rację, gdybyśmy mieszkali w sąsiednich mieszkaniach, byłoby
        najlepiej. Ja nie mam problemów z tym, by byc z kimkolwiek, nawet z byłą w
        przyszłości żoną w codziennej relacji. Nie mam w stosunku do niej negatywnych
        uczuć, wyrzutów sumienia, itd. Owszem, czuję żal do niej, że zrobiła to co
        zrobiła, ale myślę, że to z czasm minie.
        • lampka_witoszowska Re: Zalety i wady systemu opieki naprzemiennej 27.09.09, 01:00
          dobrej woli jest cały świat pełen, w zasadzie nie ma ludzi w gruntu
          złych - każdy chce byc zrozumiany i kochany - i ogromnie potrzebuje
          współczucia
          • errormix Pytanie laika 27.09.09, 13:52
            A jak to jest z alimentami w przypadku opieki naprzemiennej?
            Dla przykładu: Rodzice ustalają w porozumieniu, że dziecko będzie wychowywane w
            50% przez jednego i w 50% przez drugiego rodzica, wiec koszty utrzymania
            rozkładają się w tej samej proporcji. Więc czy skąd może nakazać jednemu z nich
            płacić alimenty drugiemu?
            • scriptus Re: Pytanie laika 27.09.09, 23:28
              Jeśli mają podobny poziom dochodów, to nie, w innym przypadku - nie wiem.
              • lampka_witoszowska Re: Pytanie laika 28.09.09, 01:30
                to wtedy sąd ustala np., że alimentują dziecko "w częściach równych"

                i tu jest piękne pole do popisu smile)))

                - bo ty masz dużo mniejszy pokój dla młodej niż ja,
                - bo ty kupujesz mniej ubrań, więc wysyłam dziecko do ciebie w za
                małych ciuchach, te nowe zostają u mnie,
                - a ty nie kupiłaś dziecku nowych mebli, a ja urządziłem jej cały
                pokój,
                - bo ty z zakładu pracy wzięłaś zapomogę na zakup podręczników (na
                paragon), a odkupiłaś od kogoś stare książki
                - "no, nareszcie ojciec kupił ci coś porządnego do ubrania"
                - młoda powinna chodzić na zajecia sprawnościowe, jakieś sztuki
                walki - a nie, bo na języki obce; ja wiem, że ona chce, ale ja jej
                w "moim" tygodniu nie będę puszczać (tak, ogólnie dobrze jest
                posłuchać, czego chce dziecko)
                - te leki kupiła mama? to pakuj je też
                - najlepiej kupuj swój komplet ciuchów, a ja kupię swój dla młodej
                - kochanie namów tatę, żeby ci kupił te buty, tylko pamiętaj, o
                które chodzi, dobrze?
                - kochanie, zaprowadź mame do sklepu rowerowego, ma ci dokupić kask
                do roweru, który ci kupiłem (tata poszedł do sklepu rowerowego,
                sprzedawczyni pokazał dziekco, dobrał kask i poprosił, żeby ten
                konkretny model sprzedać, gdy ta dziewczynka przyjdzie z mamą)

                ps. i nie funkcjonuje tu określenie "dom"
                jest tylko: "u mamy" lub "u taty", bo każde z rodziców używa
                określenia "dom" w odniesieniu do SWOJEGO, nie młodej, domu
                • errormix Re: Pytanie laika 28.09.09, 08:09
                  lampka_witoszowska napisała:


                  > ps. i nie funkcjonuje tu określenie "dom"
                  > jest tylko: "u mamy" lub "u taty", bo każde z rodziców używa
                  > określenia "dom" w odniesieniu do SWOJEGO, nie młodej, domu
                  >

                  No więc bez względu na to co kto mówi i pisze, naprzemienny system opieki jest
                  dla ludzi cywilizowanych, odpowiedzialnych i takich, dla których to dziecko jest
                  najważniejsze, a nie oni sami.
                • scriptus Re: Pytanie laika 28.09.09, 09:04
                  Jakieś buractwo...
                  Chociaż, obawiam się, że u mnie też by to doprowadziło do rywalizacji, ale
                  odwrotnej, mamusia by zaczęła rywalizować, że kupiła lepsze rzeczy od tatusia...
                  Doprowadziłoby do przekupowania dzieci... choć nie wiem, czy mamusię na to stać,
                  jak jej teraz nie stać na ponoszenie jakichkolwiek kosztów, więc bez obaw smile.
                  Zresztą dla mnie nie ma znaczenia, czy ona coś kupi, czy nie.

                  Co do domu - żeby dzieci miały lepiej, proponowałem takie rozwiązanie, że dzieci
                  są w jednym mieszkaniu i mają dom a rodzice się przenoszą, w końcu to nie dzieci
                  są winne rozwodu, ale rodzice, zatem niech oni ponoszą konsekwencje i niewygody
                  całej sytuacji. Jednak widzę, że niektóre Panie na tym forum nie byłyby skłonne
                  do takiego, a może nawet do żadnego kompromisu, ważna jest własna wygoda, a nie
                  dobro dzieci. Spakowanie walizki co dwa tygodnie, to zbyt wiele, a problemem
                  natury podstawowej staje się zawartość lodówki. Z całą pewnością wygodniej jest
                  wykopać eksa poza nawias i odebrać dzieciom tatę, niż współpracować dla dobra
                  dzieci.
                  • greta_78 Re: Pytanie laika 28.09.09, 09:30
                    scriptus napisał:

                    > Jakieś buractwo...
                    Jednak widzę, że niektóre Panie na tym forum nie byłyby skłonne
                    > do takiego, a może nawet do żadnego kompromisu, ważna jest własna wygoda, a nie
                    > dobro dzieci. Spakowanie walizki co dwa tygodnie, to zbyt wiele, a problemem
                    > natury podstawowej staje się zawartość lodówki. Z całą pewnością wygodniej jes
                    > t
                    > wykopać eksa poza nawias i odebrać dzieciom tatę, niż współpracować dla dobra
                    > dzieci.


                    nie zauważyłam aby ktokolwiek w tym watku powiedział o wykopaniu eksa poza nawias!!!
                    Uważasz ze tylko Twoja wizja opieki jest słuszna a cała reszta to buraki. Mylisz
                    się.

                    Inny system opieki jest równiez dla dziecka dobry i nie oznacza on ze rodzice
                    mniej dbaja o dziecko.
                    Aby określic który system opieki jest lepszy to warto by było zapytac dzieci co
                    o tym sadza a nie rodziców, rodzicom zawsze wydaje sie ze wiedzą wszystko najlepiej.

                    • scriptus Re: Pytanie laika 28.09.09, 09:41
                      Nie nazwałem wszystkich burakami, tylko taki sposób licytowania się - ty dałeś
                      mniejszy pokój, kupiłes kiepskie ubranie itd, kiwanie dziecka i exa. Uważam, że
                      to jest niesmaczne. Sądzę zresztą, że tu się nie różnię poglądem od Lampki,
                      która to opisała.
                      Natomiast przejmowanie opieki nad dzieckiem często z jednoczesnym utrudnianiem
                      tej opieki eksowi, to dokładnie próba wykopania eksa poza nawias.
                    • nangaparbat3 Re: Pytanie laika 30.09.09, 06:23
                      Mysmy sie akurat pytali. To znaczy eks pytal - miał taki pomysl, kiedy corka
                      miala jakieś 10-12 lat. po prostu narobila krzyku, ze sie nie zgadza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka