Dodaj do ulubionych

Co byście zrobili na moim miejscu?

20.12.09, 11:06
A więc
Właśnie eks zabrał dzieci - jak co niedzielę. Ale... zrobił mi przy okazji
niezłą awanturę. Bo - jedno dziecko chore, poza tym siarczysty mróz i
poprosiłam/nakazałam, by siedział z dziećmi w domu, by gorzej nie zachorowały.
On mówi, że weźmie tę niechorą (jeszcze) na sanki - nie dałam mu tych sanek.
Mówię, że jest tak duży mróz, że może się przeziębić, może już się zaraziła od
siostry, że idą święta i niech będą zdrowe.

Zwyzywał mnie przy dzieciach, wyśmiał, rzucał śnieżkami w okno - jak chory
umysłowo. Jestem załamana... tak na mnie eks wciąż działa. Właśnie od takiego
maltretowania psychicznego uciekłam. Wszystko ma być po 'jemu' a jak nie to
traktuje cię jak ścierwo.

Kiedyś nie byłam dłużna. Tym razem złego słowa na niego przy dzieciach nie
powiedziałam - to on sypał wiązankami. Pomyślałam, że już nie muszę... być
taka... taka jak on.

No i do czego zmierzam. Nie chcę dać mu dzieci na wigilię, póki mnie przy nich
nie przeprosi. Nigdy nie przepraszał... hehe to zawsze ja przepraszałam.
Anyway, jakbyście wy postąpili?

Przecież to nienormalne i nieludzkie tak mieszać z błotem przy dzieciach ich
matkę. Co one sobie myślą. Chcę by mnie przeprosił. Czy za dużo żądam? Może
nie fair, że szantażem. Ale on ze mną się już od dawna nie liczył.

Nie da się być dobry. Do tej pory byłam łagodna, właściwie nie odzywałam się
do niego by nic nie wyszło. Dzieci najważniejsze. Tylko one się liczą. Już
sobie powiedziałam dość, występując o rozwód. Ale czy wciąż muszę tolerować
takie wystąpienia? ech
Obserwuj wątek
    • sbelatka Re: Co byście zrobili na moim miejscu? 20.12.09, 11:22
      wiesz co...
      zasadzniczo uważam, ze UŻYWANIE dzieci do osiągnięcia CZEGOKOLWIEK jest
      nie w porządku- w stosunku do dzieci

      i to wszystko co chcę napisac w tej sprawie..

      ze zrozumieniem, ze chcesz coś zmienic w Twojej z mężem relacji..
      i pewnością, ze dobrze by było gdyby udało Ci sie te zmiany osiągnąc..

      ale NIE wplątując w to dzieci
      choć wydaje sie to najprostsze
      i jakby samo sie narzuca...

      • grave_digger Re: Co byście zrobili na moim miejscu? 20.12.09, 11:30
        no właśnie. dzieci nie powinny być kartą przetargową. doskonale to rozumiem i do
        tej pory tak nie robię.

        ale nie wiem jak na niego wpłynąć, by już mnie tak nie traktował... chyba, że po
        prostu ludzi się nie da zmienić i powinnam to zaakceptować. po prostu.
        • pisklatko12 Cóż.... 20.12.09, 11:59
          do pewnego czasu też wierzyłam to że szantaż "bo nie dostaniesz dziecka" jest
          wstrętny i niemoralny i powinnam się nim brzydzić...
          Ale kiedy potrzebowałam z jego domu czegoś co było mi niezbędne do dalszych
          działań również niezbędnych zrobiłam tak...
          napisałam sms przywieź mi to i to jutro jak przyjedziesz po małą a on na to że
          nie jest tragażem moim i jak coś chcę to mam sobie po to przyjechać pod jego dom
          bo nie mam tam wstępu i on mi to wyniesie...
          odpisałam: albo przywieziesz mi to jutro albo pójdziesz z tąd z kwitkiem i jest
          mi przykro że muszę uciekać się do takich metod ale z tobą nie da się inaczej.
          twój komentarz jest zbędny [sytuacja miała miejsce wczoraj]
          a dziś rano dzwonek do drzwi - otwieram a tu ex podaje mi bez słowa to o co
          prosiłam smile
          wszedł ładnie poczekał aż ubrałam małą i pojechali sobie...

          [polecam powiedzenie mu w 4 oczy, że awantury przy dzieciach doprowadzają do
          tego że one zaczynają siebie obwiniać o sytuację bo zawsze padną słowa dotyczące
          ich - nie róbcie tego przy dzieciach!!!]
          • nangaparbat3 Re: Cóż.... 20.12.09, 14:31
            Rozumiem, ze podziękowalas ciepło, tak jakby przywiozl to z uprzejmoosci po prostu?
            Pisze bez cienia ironii.
        • chalsia Re: Co byście zrobili na moim miejscu? 20.12.09, 12:22
          > ale nie wiem jak na niego wpłynąć, by już mnie tak nie traktował... chyba, że p
          > o
          > prostu ludzi się nie da zmienić i powinnam to zaakceptować. po prostu.

          policję wzywać, jak facet rzuca czymkolwiek - czy słowami w Ciebie czy śnieżkami
          w okno.
          Tylko TO ma szansę zmienić zachowanie tego pana.

          Pomysł przeprosin w zamian za Wigilię - gorzej niż głupi.
          Po pierwsze - ze względu na to co napisała Sbeletka, po drugie - nic na gościu
          jego metodami nie wymusisz. - Sama o tym wiesz - skoro w przeszłości stosowałaś
          jego metody a skutek był zerowy.

          Masz ustalone kontakty sądownie ? Domyślam się, ze nie. Jesli dzieci są chore,
          to ich nie dajesz na wyjście (i albo ojciec idzie do domu, albo siedzi z dziećmi
          u CIEBIE). Jak się nie podoba - wzywasz policję z okazji naruszenia miru
          domowego. Jak się Panu nie podoba -niech wnosi o ustalenie kontaktów.

          Jesli dzieci zdrowe i chcesz żeby byy w Wigilię z ojcem - to je daj - BEZ
          WARUNKÓW i szantaży.
        • sbelatka Re: Co byście zrobili na moim miejscu? 20.12.09, 12:36
          wiesz..
          myśle sobie, ze - choc oczywiście nie załatwi to wszystkiego - warto
          żebyś popracowała nad swoją wewnętzrna siłą..
          bo to jednak często jest tak - że napada sie, atakuje, poniża tych,
          ktorzy nie maja MOCY żeby sie obronic...

          i to czuć...

          ludzie, którzy mocy owej nie mają - czesto w jakimś sensie przyciagają
          brutali i innych pseudo-twardzieli

          zresztą ja osobiście uważąm, ze wszelkie zmiany warto - a nwet tzreba -
          zaczynac od siebie
          bo niedyskutowlana prawda jest to, ze zmiana jednego elementu systemu
          zmiania CALY systemsmile

          to dziala tak(z grubsza) Ty sie zmieniasz wewnetzrnie - wiec zmienia sie
          Twoje zachowanie (bo zachowanie odbiaj wewnetrzne stanty człeka) - co
          pociaga za sobą koniecnzośc zmian zachowania innych (bo się dostosowują
          do nowych warunków)...

          więc...
          złoszcząc sie na faceta (bo jego zachowanie jest wkurzające)
          pomysl co TY możesz zmienic w sobie...

          a w sprawie zmian innych - tak, zgadzam sie z toba - innych nie da sie
          zmienic... ale możan zmianiac ich sposb zachowania..

          i muśle, ze warto miec świadomośc, ze to różne sprawy są
          mąż niech sobie będzie jaki chce - bo na to nie masz wplywu
          ale niech zmieni swoej zachowania - bo chyba o to ci chodzi
          a na to masz wplyw - przez zmianę siebie i swojego zachowaniasmile

          tylko, ze żeby tak sie stalo - trzeba zakasac rekawy i bardzo poważanie
          zająć sie sobąsmile
          • grave_digger Re: Co byście zrobili na moim miejscu? 20.12.09, 12:53
            dziękuję sbelatka za radę. ile prawdy jest w tym co prawisz.

            ja mam wielką dumę. w między czasie nawet pomyślałam o ograniczeniu praw. ale
            uspokoiwszy się pomyślałam, że powinnam jednak do niego zadzwonić by się dogadać.

            zadzwoniłam. myślałam, że nie odbierze - odebrał. moje pierwsze słowa "słuchaj,
            czy my nie możemy się dogadać?" po różnych utarczkach słownych etc. ja na
            spokojnie. on szedł w zaparte. ale chyba w końcu trafiło do niego zdanie: że
            dziewczynki widzą, jak mężczyzna traktuje kobietę, że nie powinny tego widzieć,
            że jak ma coś do mnie niech zadzwoni (nie widujemy się) i mi wygarnie, ale nie
            przy dzieciach, niech będą ponad to etc. etc. i nagle usłyszałam "przepraszam za
            swoje zachowanie" myślałam, że się przesłyszałam...

            kontakty ustalone takie, że on zabiera co niedzielę. jakbym nie dała tej chorej
            (nie jakoś super chorej) to by mi wyła całą niedzielę, że nie poszła. a
            siedzenie eksa u mnie nie wchodzi w ogóle w grę, bo mnie trzepie na samą myśl,
            że miałabym z nim w jednym pomieszczeniu przebywać dłużej.

            więc muszę się z nim dogadać. już widzę w sobie zmianę, że go nie zbluzgałam.
            może i się wydarłam, ale kulturalnie wink to już coś. będę dalej pracować nad
            sobą. pozdrawiam!
      • aiwlysji Re: Co byście zrobili na moim miejscu? 20.12.09, 12:39
        nie wplatujcie w to dzieci?
        czyli niech on sie dalej wyzywa a ty badz mila i grzeczna bo dzieci ucierpia, zabawne!
    • sbelatka grave 20.12.09, 13:15
      nie daj sie sprowokowac tym ktorzy twierdzą, ze wrzaski, przepychanki,
      wojna jednym słowem - coś dobrego pomogą zbudować.

      nawiasem mówiąc - to, ze ktoś napluje na wodospad Niagara - nie
      zmnijeszy jego siły, piękana i majestatu...

      trzymam za Ciebie kciuki...
      i nie popadaj za szybko w zwątpienie - jesli mąż będzie próbował wrócić
      do starych zwyczajów... on MUSI - tak to jest.. tak mówią prawa przyrody

      a Ty możesz sie temu nie poddaćsmile
      kluturalnie ale stanowczo.. z poczuciem własnej siły i mocy

      i o tę MOC dbajsmile
    • mayenna Re: Co byście zrobili na moim miejscu? 20.12.09, 19:16
      Wiesz mnie mój też wkurzył, też miam ochotę nie dać mu dzieci w ogóle bo on ich
      tak naprawdę chyba nie chce, ale nie zrobię tego. Nawet wbrew sobie dam bo
      dzieci tego potrzebują. Kochają tych ojców, których, przypominam, my same im
      wybrałyśmy.Pozwól więc dzieciom na kontakt. A eksowi zapowiedz może że jeszcze
      jedna taka sytuacja to wzywasz policję.
      Ale nie mieszaj w to dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka