07.02.10, 10:34
Rozpoczęliśmy proces mediowania o opiekę nad dziećmi.
Pierwsze spotkanie trwało 2 godziny. Udało nam się w tym czasie przedstawić
swoje stanowiska, oraz dosyć gruntownie posprzeczać. Wynikało to głównie z
rozbieżności stanowisk, oraz obustronnego przekonania co swoich racji.
Ja zaproponowałem opiekę naprzemienną w wymiarze który już przedstawiałem.
Argumentowałem to możliwością zachowania najlepszego z mozliwych kontaktów z
obojgiem rodziców i danie możliwości dzieciom autentycznego uczestniczenia w
życiu obojga rodziców, co pozwoli na bardziej pełny ( z obojgiem rodziców)
proces wychowawczy.
Uważam, ze wspólna opieka nie jest w stanie zastąpić rodziny to najbardziej ją
przypomina. W tym modelu dziecko odnosi najwięcej korzyści z przebywania z
obojgiem rodziców.
Żona uważa natomiast że lepszy jest model ojca dochodzącego, nie mającego
istotnego wpływu na proces wychowawczy. Istotne wg niej jest tylko zachowanie
kontaktu i relacji z dziećmi. Zaproponowała docelowo po okresie przejściowym 2
weekendy w miesiącu i możliwość kontaktów popołudniowych po 3 godziny. Uważa
że dzieci powinny mieć jeden dom i ograniczenia kontaktów ze mną do minimum ma
je uchronić przed życiem w dwuch domach i rozchwianiem emocjonalnym i logistycznym

Ostatnie pół godziny kłóciliśmy sie czy dzieci mogę odwieść o 20.00, czy o
20.30. Walczyła o kazde 5 min. Dzieci zaczynają kolację o 19.00 potem bajki,
no i oczywiśćie nie wolno mi im umyć zębów, tylko mam je natychmiast odwięść
do domu bo mają jeden do i mają umyć zęby i resztę u siebie i zasypiać u
siebie. Stanęło krakowskim targiem na 20.15, a ja już się zastanawiam jak ja
je wyrwę w trakcie bajek.
Obserwuj wątek
    • mamaadama4 Re: Mediacje 07.02.10, 10:47
      To czy dzieci będą czuły, że mają u ciebie swój dom nie zależy od
      tych 15 minut, więc nie dręcz się tym. Naprawdę. Nie jestem na
      etapie bajek dla takich maluchów, ale jeżeli o 19 jedzą kolację a
      bajki są później to chyba raczej nie chodzi ci o bajki w TV tylko na
      dvd. Da się i to zrobić. Odetchniesz jak popatrzysz co możesz z
      ustaloneym czasem zrobić a nie będziesz się skupiał na tym co
      mógłbyś zrobić gdyby... Wiesz, na zasadzie szklanka do połowy pełna
      czy pusta. Dobrze, że już zrobiliście pierwszy krok. Rozumiem, że
      stanęło na co 2-gim weekendzie i tych 3 godzinach popołudniowych?
      • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 10:57
        Na razie żona uparła się na okres przejściowy przez być moze pół roku gdzie mam
        2 popołudnia (raz mogę ich zabrać do siebie) i sobotę od rana do 15.
        De facto na niczym jeszcze nie stanęło bo ja zdecydowanie nie wyrażę zgody na
        bycie ojcem dochodzącym. Wiem że ona się przy tym upiera żeby zrobić mi na
        złość. A ja nie mógłym spojrzec sobie w twarz w lustrze gdybym na to przystał.
        Jestem zrozpaczony jej postawą i ciągłym mówieniem nie. Mógłbym np zajmować się
        młodszym synem gdy ja nie pracuje a ona jest w pracy. Ale ona mówi nie!
        Wiem że mnie nienawidzi za to co zrobiłem ale dlaczego mści się w ten sposób?
        • iiona Re: Mediacje 07.02.10, 11:07
          a jest jakis inny, w który mogłaby się zemścić ? tzn czy mogłaby dokopać Ci tak
          samo mocno na innym polu? pewnie nie.....
          • mamaadama4 Re: Mediacje 07.02.10, 11:16
            Możesz się na mnie obruszyć, ale przyklep to. ustal tylko, że stan
            będzie do wakacji ( to niecałe 5 miesięcy). Będziesz wiedział na
            czym stoisz i będziesz mógł to egzekwować, nie będziesz tracił czasu
            i energii na kłótnnie. Gwarantuję ci,że przez ten czas nie stracisz
            dzieci. Wiem, że człowiek ma skłonnośc do malowania najczarniejszych
            scenariuszy, ale one są tylko w naszej głowie.
            • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 11:31
              No nie będę się obruszał.
              Mój spokój nie jest tu priorytetem. Z możliwości realnego wychowywania moich
              dzieci nie zrezygnuję, nawet gdybym miał zaprzedać duszę diabłu. Co ze mnie
              byłby za ojciec gdybym dla świętego spokoju zgodził się żeby dzieci miały ojca
              oglądać tylko z daleka. To już lepiej byłoby dla nich gdybym wyrzekł się ich
              całkowicie a żona znalazła dla mnie zastępstwo na pełny etat.
              • lima Re: Mediacje 07.02.10, 11:44
                >Co ze mnie
                > byłby za ojciec gdybym dla świętego spokoju zgodził się żeby dzieci miały ojca
                > oglądać tylko z daleka. To już lepiej byłoby dla nich gdybym wyrzekł się ich
                > całkowicie a żona znalazła dla mnie zastępstwo na pełny etat.


                Pisałam Ci już w innym wątku : zejdź wreszcie z sinusoidy
                ->albo podporządkowanie albo wybuch agresji,
                ->albo walka o pełną opiekę albo wyrzeczenie się dzieci. to uważasz za "dobro"?
                czyjekolwiek?
                i jednym i drugim nic dobrego nie robisz a wrecz przeciwnie.
                zacznij myśleć racjonalnie i jak człowiek spokojny, a nie sinusoidalny.


                • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 11:48
                  O jakiej sinusoidzie mówisz?

                  Mój cel jest jednoznaczny od dawna. Opieka nad dziećmi w której dzieci mają
                  równy dostęp do obojga rodziców.
                  O pełnej opiece nie wspominałem.
                  • lima Re: Mediacje 07.02.10, 11:53
                    o takiej chociażby, że uważasz za dobro dla dzieci, że jeśli by miały mieć ojca
                    tylko dochodzacego(a nie twoją wymarzoną opiekę naprzemienną) to lepiej jakby
                    ojca nie miały w ogóle tylko zajął się nimi ojczym.
                    Pokazujesz tym znowu jak mało wiesz o dzieciach i dobru dziecka, a skupiasz się
                    na pierdołach które przyszłym kontaktom tylko szkodzą.
                    • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 12:03
                      No bo uważam że lepiej byłoby dla dzieci mieć nowego tatusia niż starego w tak
                      szarpanym i niepełnym układzie.
                      Wyobrażam sobie ze gdybym był dzieckim i mógł tylko odwiedzać na krótko ojca
                      który ma swoja rodzinę to serce by mi pekało ze nie mogę uczestniczyc w jego
                      zyciu i jestem tylko jakims obowiazkim. Bolałoby mnie ze nie mam prawa do jego
                      codziennosci. Czułbym się wykluczony i znienawidziłbym go za to.

                      Na jaich pierdołach sie skupiam?
                      • mamaadama4 Re: Mediacje 07.02.10, 12:08
                        michszyb napisał:

                        > No bo uważam że lepiej byłoby dla dzieci mieć nowego tatusia niż
                        starego w tak
                        > szarpanym i niepełnym układzie.
                        > Wyobrażam sobie ze gdybym był dzieckim i mógł tylko odwiedzać na
                        krótko ojca
                        > który ma swoja rodzinę to serce by mi pekało ze nie mogę
                        uczestniczyc w jego
                        > zyciu i jestem tylko jakims obowiazkim. Bolałoby mnie ze nie mam
                        prawa do jego
                        > codziennosci. Czułbym się wykluczony i znienawidziłbym go za to.
                        >
                        Ale to nTy byś się tak czuł. twoje dzieci nie są tobą. To tak
                        naprawdę dla ciebie i twojej zona miejsce mycia zębów jest istotne.
                        Pielęgnacja jamy ustnej nie jest wyznacznikiem więzi międzyludzkich.
                      • lima Re: Mediacje 07.02.10, 12:26
                        Przestań swoje fobie zrzucać na dzieci!! Pozwól wreszcie im się cieszyć, że
                        mimo rozstania rodziców maja nadal ojca i matkę, którzy choć nie mieszkają razem
                        to są dla dzieci dostępni i dzieci będą wiedzieć że dziś są u mamy a we wtorek
                        się zobaczą z tatą.
                        Jeśli nie potrafisz tworzyć innych układów, tylko "szarpane" (sam szarpiesz się
                        z zoną o każde 5 minut) to może faktycznie sobie dzieci odpuść nie funduj im
                        piekła wiecznego konfliktu?
                        Naprawdę nie dociera do ciebie jak się czują dzieci z którymi rodzic nie chce
                        kontaktu mimo ustalonych godzin? Nie potrafisz dziecku pokazać w ustalonych
                        godzinach, że jesteś jego ojcem z którym o wszystkim może porozmawiać? Dlatego
                        się tak wykłócasz z zoną zeby mieć do dzieci dostęp kiedykolwiek? Bo to
                        "kiedykolwiek" jest dla ciebie miarą "uczestniczenia w życiu dziecka"? Musi być
                        chaos i wpadanie do dziecka znienacka, pokazywanie mu koniecznie "nowej mamy",
                        żeby dziecko czuło, że jest kochane także w domu ojca? Nie może być ustalonych
                        systematycznie godzin bo od razu wymyślasz teorię że dzieci na pewno cierpią i
                        cie znienawidzą jak jesteś z nimi od-do? Nie dociera do ciebie, że to małe
                        dzieci? Że nastolatkowie będą sobie bywać kiedy chcą u którego z rodziców
                        zechcą? A małymi dziećmi się trzeba odpowiedzialnie zająć, położyć spać o stałej
                        porze itp i czas między rodziców rozdzielić?
                        Sam zdecydowałeś o losie dzieci, ze pełnej rodziny nie mają, sam odeszłeś od
                        rodziny do innej kobiety. Nie zrzucaj teraz swoich lęków i fobii na dzieci, nie
                        lecz wojną z zoną swojego poczucia winy wobec dzieci. Zacznij myśleć jak
                        człowiek który już nie ma rodziny i pogódź się z tym ze jej nie ma. Masz dzieci
                        ale nie pełną rodzinę, żona będzie miała swoje życie a ty swoje, więc to zrozum
                        wreszcie i ułóż realne kontakty z dziećmi od-do by każde z was mogło iśc w swoją
                        stronę a dzieci wiedziały że mają oboje rodziców i nie było wiecznych konfliktów
                        na linii dzieci, nowi partnerzy, kolidowanie z pracą. Jeśli nie potrafisz się
                        zajmowac dziećmi w ustalonych godzinach, bez ciągłych zmian terminów i trzymania
                        się konfliktu z żoną, to idź na terapię bo dzieciom szkód narobisz.
                        • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 13:22
                          Ale co ty pieprzysz.

                          ja zaproponowałem bardzo precyzyjne od-do. I nie zamierzam sie tego nie trzymać.
                          Co więcej trzymam sie nawet teraz gdy od-do zostało mi narzucone.

                          I jeszce jedno. To że rozwodzę się z żoną nie oznacza że rozwodze się z dziećmi.
                          Dlaczego tak wiele kobiet to utożsamia.
                          • lima Re: Mediacje 07.02.10, 13:49
                            Które od-do? to które zadawala ciebie a szkodzi dzieciom? np odwożenie ich do
                            matki ZA PÓŹNO
                            • lima Re: Mediacje 07.02.10, 13:51
                              ZA PÓŹNO jak na tak małe dzieci i skutkujące niewysypianiem się dziecka?
                          • aneta-skarpeta Re: Mediacje 15.02.10, 14:54
                            > I jeszce jedno. To że rozwodzę się z żoną nie oznacza że rozwodze
                            się z dziećmi
                            > .
                            > Dlaczego tak wiele kobiet to utożsamia.


                            no tutaj sie nie zgodze do konca...
                            ... zdradzając żonę rozbiłes dzieciom rodzine.

                            mam przyjaciółkę, która niejedno w swoim małżenstwie przeszła, ale
                            wypracowali sobie dobre małżenstwo

                            ona mówi jasno- mój mąż doskonale wie, ze jak mnie zdradzi, to
                            oznacza to że zdradził rodzine - czyli takze dzieci- zszargał pewną
                            rodzinną wartość, która jest jedna z najważniejszych
                            facet wybierający życie z inna kobietą porzuca swoją poprzednią
                            rodzine w jakims zakresie ( nawet jakby chciał zajmowac sie
                            dziecmi) - jest w tym jakas logika- choc ile rodzin tyle motywów i
                            relacji

                            i co bys nie robił to i tak bedziesz tym, ktory ten dom dzieciom
                            zniszczył- matka bez winy nie jest, bo była dla ciebie zła, ale to
                            ty zrobiłes krok decydujący rozwalając rodzine dzieciom
                            • michszyb Bzdura 15.02.10, 15:17
                              A jak matka odchodzi bo ojciec jest alkoholik i bije to jest winna rozpadu
                              rodziny bo to ona uczyniła ten krok?

                              No zastanów się.
                              • aneta-skarpeta Re: Bzdura 15.02.10, 15:40
                                michszyb napisał:

                                > A jak matka odchodzi bo ojciec jest alkoholik i bije to jest winna
                                rozpadu
                                > rodziny bo to ona uczyniła ten krok?

                                nie. on jest winny bo zniszczyl małzenstwo i rodzine

                                ty zdradziłes i nie wazne kto zlozyl pozew o rozwód

                                Ty zrobiles pierwszy krok

                                jesli nie byles szczesliwy to trzeba bylo walczyc o malzenstwo, a
                                jak sie nie uda to miałbys przynajmniej czyste sumienie, ze oboje
                                jestescie tak samo winni przy rozowdzie. A tak to Ty jestes tym złym
                                >
                                > No zastanów się.


                                oj zastanawiam sięsmile
                                • michszyb Re: Bzdura 16.02.10, 11:44
                                  >
                                  > oj zastanawiam sięsmile

                                  Zastanawiałem się 2 lata. I wiem już teraz na pewno że moja zdrada nie czyni
                                  mnie jedynym winnym.
                                  Dla was kobiet to wygląda tak: szczęśliw e małżeństwo, dzieci, domek, spacerki,
                                  w ogóle cudownie i nagle tak w ogóle nie wiadomo skąd tej świni coś odbija i ma
                                  kochankę. No jak to mozliwe przeciez ja byłam taka szczęśliwa i było mi tak
                                  dobrze a ona ma kochankę? O boze jak ja mogłam sie pomylić i związać się z takim
                                  bydlakiem. To jego wina!!!

                                  I tak trzeba właśnie myśleć jak sie jest kobietą. No bo jak się wydaje i to
                                  bydle odchodzi to wam spada samoocena. No i jak wtedy myśleć że ja tez mogłam
                                  jakoś tam zawinić. A po co. Przecież to ja jestem taka poraniona przez to bydle.
                                  Poraniona i bez winy. No bo gdyby to jeszcze jakaś w tym moja wina była to bym
                                  chyba nie wytrzymała tego. A tak to koleżanki podtrzymają na duchu i powiedzą że
                                  to przecież bydle było i jak on w ogóle mógł. A potem tak koleżanka idzie do
                                  domu i jak ma odrobinę oleju w głowie to powinna się popatrzyć czy jej ślubny
                                  też takim bydlęciem się nie okaże. ale ona nie pójdzie po ten rozum, bo to stało
                                  by w sprzecznosci z waszą od zawsze polityką że to bydle jest winne. Bo tak jest
                                  łatwiej. I takie córy chowacie i tak to się kręci w kółko.

                                  Hawk
                                  • scarlet.secret.sky Re: Bzdura 16.02.10, 12:00
                                    Jeśli chodzi o mnie to w ogóle nie mam problemu z odejściem, ale faktycznie mam
                                    problemy z romansem. Chce odejść - taki lajf, siłą go nie zatrzymam, ale po co
                                    przez tygodnie/miesiące/lata oszukiwać? Jak mu źle, to po co wraca na obiad do
                                    wspólnego domu i na noc do wspólnego łóżka? Ot zagadka wink)
                                  • aneta-skarpeta Re: Bzdura 16.02.10, 12:21
                                    michszyb napisał:

                                    > >
                                    > > oj zastanawiam sięsmile
                                    >
                                    > Zastanawiałem się 2 lata.

                                    a ja sie zastanawiałam od 2002 r. jako kobieta zdradza


                                    I wiem już teraz na pewno że moja zdrada nie czyni
                                    > mnie jedynym winnym.

                                    nie jestes jedynym winnym, ale jestes bardziej winny-> dalej
                                    wyjasnienie

                                    > Dla was kobiet to wygląda tak: szczęśliw e małżeństwo, dzieci,
                                    domek, spacerki,
                                    > w ogóle cudownie i nagle tak w ogóle nie wiadomo skąd tej świni
                                    coś odbija i ma
                                    > kochankę. No jak to mozliwe przeciez ja byłam taka szczęśliwa i
                                    było mi tak
                                    > dobrze a ona ma kochankę? O boze jak ja mogłam sie pomylić i
                                    związać się z taki
                                    > m
                                    > bydlakiem. To jego wina!!!


                                    tak własnie myslałam o swoim mężu. Dlaczego?

                                    BO zamisat powiedziec mi- sory Aneta, nie pasujemy do siebie,
                                    widzisz ze oboje sie meczymy, nie potrafimy sie odgadac, to wolał
                                    latać na dupy. BYło by mi zle po rozstaniu, ale przynajmniej
                                    wyszedłby z tego z twarzą, a tak ma twarz łajdakasmile

                                    dla mnie to dobrze, bo do dzisiaj w duchu dziekuje mu, że okazała
                                    sie zwykłą świnią, bo dzięki temu poznałam zajebistego faceta, który
                                    jest dla mnie 100 razy lepszy i pasujemy do siebie- wiec w sumie
                                    jestem exowi wdzięcznasmile

                                    ( ja tez byłam nieszczesliwa z exem, ale obiecałam ze go nie zdradze
                                    to sie tego trzymałam-> poszalałam jak sie rozstalismywink, jak
                                    uznałam ze nie ma co ratowac to odeszłam bez oszukiwania,
                                    kombinowania itd)


                                    oczywiscie mówie o swojej sytuacja, a każda sytuacja jest inna,
                                    niemniej jednak jak jes źle w mażeństwie na tyle, że mamy go dosyc
                                    to trzeba sie rozstać, a nie pakowac sie innej do łózka

                                    takie jest moje zdanie
                                    • michszyb Re: Bzdura 16.02.10, 13:01
                                      Bo facet wdaje się w romans gdy jest mu źle w małżeństwie. Nie chce niszczyć
                                      rodziny ale znajduje sobie protezę czegoś czego mu brakuje na zewnątrz.
                                      I nie wiem czy to nawet nie lepsze rozwiazanie niż rozbijanie od razu rodziny.
                                      Z czasem sytuacja się rozwija w różnych kierunkach: zostawia kochankę(naprawia
                                      swoje małżeństwo, albo trwa nieszczęśliwy), ma kochanki po wsze czasy, albo
                                      rozbija rodzinę.

                                      Sam nie wiem które rozwiązanie jest najlepsze.

                                      Ale taki lajf i tak się z facetami dzieje.

                                      Kobiety tak nie mają chyba. Romans równa się rozpadowi starego związku. Chyba.
                                      • aneta-skarpeta Re: Bzdura 16.02.10, 13:22
                                        michszyb napisał:

                                        > Bo facet wdaje się w romans gdy jest mu źle w małżeństwie. Nie
                                        chce niszczyć
                                        > rodziny ale znajduje sobie protezę czegoś czego mu brakuje na
                                        zewnątrz.
                                        > I nie wiem czy to nawet nie lepsze rozwiazanie niż rozbijanie od
                                        razu rodziny.

                                        zacznijmy od tego, ze zarówno faceci jak i kobiety są rózni

                                        dla faceta lepiej jest znalesc sobie kochanke, bo ma dreszczyk, a w
                                        zaleznosci jak sytuacja sie rozwinie to albo porzucają żonę, albo
                                        porzucaja kochanke, bo "rodzina najwazniejsza"

                                        ale nie kazdy tak robi, tak jak nie każdy facet zdradza, a nie każda
                                        baba jest swiętojebliwa

                                        takie rozwiązanie, o którym mówisz nie jest lepszym rozwiązaniem niz
                                        rozbijanie rodziny, bo samą zdradą tą rodzine rozbijasz ( nawet jak
                                        zona jeszcze o tym nie wie-> ale sie dowie)

                                        wiadomo tez, ze ludzie sie nie zdradzają jak jest wszystko tip top.
                                        Pytanie tylko czy zdradą chcemy sobie poprawic humor, czy zalezy nam
                                        może na małżenstwie i trzeba sie jakos postarac?

                                        zdrada nie jest metodą " na naprawę", jak zdradzamy to znaczy, ze
                                        juz nie chcemy byc fair i nie zalezy nam tak bardzo jak powinno

                                        w takiej sytuacji lepiej sie rozstac- choc wygodniej pójśc na bok i
                                        czekac jak sytuacja sie rozwinie- tylko to nie jest w porządku-
                                        tymbardziej ze macie małe dzieci i skoro sie na nie zdecydowaliscie
                                        to jakis powód musiał byc- byc moze ( nie wiem) powód nie był tak
                                        poważny, ale Ty wykorzystałeś okazje do zdrady, a potem juz poszła
                                        lawina i z Twojej jak i z jej strony

                                        podejrzewam tez że zdrada boli tak samo faceta jak i kobiete, jesli
                                        jest sie na pozycji zdradzanego

                                        a kobiety też zdradzaja i nie zawsze z "emocjami", czasem po prostu
                                        lubia sobie " z krzyża spuscic" z kolegą z pracy- bez zobowiazań,
                                        bez deklaracji itd

                                        tak wiec róznie to bywa

                                        a przypuszczam, ze nie tylko Ty byłeś nieszczęśliwy w tym małżenstwie
                      • fragile66 Re: Mediacje 08.02.10, 12:38
                        michszyb napisał:

                        > Wyobrażam sobie ze gdybym był dzieckim i mógł tylko odwiedzać na
                        krótko ojca
                        > który ma swoja rodzinę to serce by mi pekało ze nie mogę
                        uczestniczyc w jego
                        > zyciu i jestem tylko jakims obowiazkim.

                        Rozwodzisz się z matką dziecka, a potem ci serce pęka. Wiadomo, że z
                        kimś to dziecko musi (w danej chwili) mieszkać. Gdyby mieszkał z
                        tobą, tak samo by mu serce pękało, że nie uczestniczy w codziennym
                        życiu swojej matki.

                        Michszyb, generalnie ci współczuję, ale czasem jak coś tak durnego
                        napiszesz, to kończyny opadają.
              • tully.makker Re: Mediacje 07.02.10, 12:16
                To już lepiej byłoby dla nich gdybym wyrzekł się ich
                > całkowicie a żona znalazła dla mnie zastępstwo na pełny etat.

                To wlasnie jest to, co chcesz zrobic zonie. tzn, znalazles juz zastepstwo, teraz
                tylko bys chcial, zeby zona sie usunela i bys ty mogl bawic sie w nowa wspaniala
                rodzine?
                • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 12:21
                  No racja. Przecież cały czas o tym piszę.

                  Idź pluć se gdzie indziej.
                  • tully.makker michszybie, cos ci sie pokrecilo 07.02.10, 17:05
                    nie ejstem twoja zona i nie mzoesz mi wydawac polecen. Tzn, mozesz, do upojenia.
                • sbelatka Re: Mediacje 08.02.10, 08:52
                  tully.makker napisała:

                  >> To wlasnie jest to, co chcesz zrobic zonie. tzn, znalazles juz
                  zastepstwo, tera
                  > z
                  > tylko bys chcial, zeby zona sie usunela i bys ty mogl bawic sie w nowa
                  wspanial
                  > a
                  > rodzine


                  a co Ty, tully? ,masz kryształowea kulę? żeby wiedzieć co Mich (czy
                  ktokolwiek inny) "tylko by chcial"...
          • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 11:39
            No masz rację to kompletnie usprawiedliwia.
        • nicol.lublin Re: Mediacje 07.02.10, 11:29
          ja ogólnie popieram stanowisko twojej żony, że dzieci mają jeden dom
          i dochodzacego ojca. kontakty co drugi weekend - od piatku do
          niedzieli - super. dwa popołudnia w tygodniu też nieźle.

          ale ja uważam, że tak powinno być juz teraz. nie wiem po co okres
          przejściowy? ja bym sie upierała tutaj. nie rozumiem tez kto zajmuje
          się młodszym dzieckiem? myślałam, że on chodzi do placówki? jeśli
          nie, to nie rozumiem dlaczego ty nie możesz zająć się synem kiedy
          zona jest w pracy?

          czy ona mówi "nie, bo nie?" co na to mediator?
          • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 11:37
            No to jesteś niekonsekwentna. Bo jeśli mam być dochodzący i nie zabierać dzieci
            zbyt często to i z automatu nie wolno mi się zajmować młodszym gdy ona jest w pracy.

            Tak ona mówi "nie bo nie". Bo to ja się wypisałem z rodziny i nie mam prawa
            głosu. Mediatorzy jak na razie tylko sie przysłuchiwali i pytali o motywację
            takiego stanowiska.

            Dlaczego uważasz że jeśli ojciec ma taką możliwość i deklaruje chęć to dzieci
            nie powinny uczestniczyć w jego życiu.

            Co do weekendów to nie od piątku tylko od soboty po sniadaniu do niedzieli wieczora.
          • lima Re: Mediacje 07.02.10, 11:39
            Dla mnie jeden stabilny dom dla dzieci też jest jak najbardziej słuszne. Dzieci
            są małe, młodsze ma o ile dobrze pamiętam jakies 2 latka dopiero. O 20.30 to już
            w łóżku powinny być a nie dopiero odwożone od ojca do matki.
            Za to owszem, ojciec mógłby się zajmowac dzieckiem przedpołudnia gdy matka jest
            w pracy, pod warunkiem że będą to stałe dni a nie na zasadzie, że ojcu coś
            znienacka raz wypada a innym razem może zająć się dziećmi.

            • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 11:51
              Ale jak to wyjaśnisz dziecku? Ze jego dom jest u mamy, a u taty to jest tylko
              gościem i jak gość się ma zachowywać. Ze tam to nie jest u siebie? To jak takie
              dziecko ma znieść poczucie wykluczenia i odrzucenia?
              • lima Re: Mediacje 07.02.10, 11:58
                Że co proszę?? Ty chyba nic nie rozumiesz.... Ty to sobie wyjaśnij przede
                wszystkim, że jak dzieci u ciebie nie umyją zębów wieczorem tylko u matki przed
                położeniem się spać to nie znaczy ze matka ciebie dyskwalifikuje jako ojca,
                dzieci na litość boską zostaw w spokoju z takimi wyjaśnieniami póki sam sobie
                porzadku nie zrobisz bo im się emocjonalną czkawką odbiją po latach.
                • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 12:06
                  Dzieci same to sobie wyjaśnią. Jak sądzisz jak?
                  • aneta-skarpeta Re: Mediacje 15.02.10, 15:02
                    michszyb napisał:

                    > Dzieci same to sobie wyjaśnią. Jak sądzisz jak?

                    jako ojciec jestes od tego, zeby im wyjasnic :]

                    nawet jak sobie w tych malych główkach cos umyslą to twoja rolą jest
                    im wyjasnic to tak, zeby własciwie to rozumiały



              • sbelatka Michu 07.02.10, 12:56
                Michu,
                kibicuję Ci od początku - ale teraz uważam, ze przesadzasz

                jakie???? wykluczenie i odrzucenie??? na bogów????

                jak jeździłam do babci mojej kochanej - to się czułam JAK u siebie.. w
                domu
                a jak jeździłam do babki (drugiej) - to sie czułam JAK gość..

                opieke naprzemienną - ja osobiście - uważam za krzywdzącą dla dzieci..

                pomyśl przez chwile czy Ty chciałbyś sie przenosić co jakiś czas - ze
                wszystkimi swoimi zabawkami? misiami, żołnierzykami, ulubionymi majtkami
                i ręczniczkiem - do innego domu?

                ja - za cholerę NIE
                a ja jestem duża dziewczynką i bardzo zgrabnie sie adaptuję do
                okoliczności na dodatek...

                a w mediacjach nie chodzi o kompromisy - które są ZAWSZE okupione
                poczuciem krzywdy rezygnujących ze swoich kawałków słuszności stron -
                lecz o znalezienie NOWEGO rozwiązania...

                mam nadzieje, ze trafiłes na sprawnego mediatora, ktory wie o tym.. i
                pomoże Wam to nowe znaleźc...

                a Ty mysl o swoim celu nadrzędnym

                tylko czy aby na pewno okresliłes swój cel????

                Cel - tak zawny ogólny???
                pogadajmy o tym - bo to jest najważniejsze...

                o to żebyś wiedział CO chcesz osiągnąć.. I PO CO?????
                • michszyb Re: Michu 07.02.10, 13:35
                  A ja uważam że im więcej czasu moje dzieci spędzą ze mną tym lepiej dla nich. I
                  nie sądzę żeby dzieciakom to przeszkadzało że mają 2 łóżeczka i 2 szczoteczki do
                  zębów. Grunt że mają ojca. Ojca a nie weekendową zabawkę.
                  • aneta-skarpeta Re: Michu 15.02.10, 15:07
                    michszyb napisał:

                    > A ja uważam że im więcej czasu moje dzieci spędzą ze mną tym
                    lepiej dla nich. I
                    > nie sądzę żeby dzieciakom to przeszkadzało że mają 2 łóżeczka i 2
                    szczoteczki d
                    > o
                    > zębów. Grunt że mają ojca. Ojca a nie weekendową zabawkę.


                    zacznie sie szkoła, wszyscy beda zestresowani czy ksiązki na drugi
                    dzien wszystkie wziete do drugiego rodzica, a to jeden rodzic
                    drugiemu zapomniał powiedziec ze w szkole jakas zmiana itd ( nie
                    złośliwie- po prostu zapomniał), a to u taty nie ma ulubionych
                    spodni, bo zostały u mamy, a to została praca domowa w drugim domu,
                    a juz 21-wsza



                    i tak w kółko

                    horror dla wszystkich- dla dzieci i dla rodziców, szczegolnie gdy Ci
                    nie potrafią sie dogadac i w kazdym gescie drugiej strony widza
                    złośliwość i złe intencje
              • aneta-skarpeta Re: Mediacje 15.02.10, 14:59
                michszyb napisał:

                > Ale jak to wyjaśnisz dziecku? Ze jego dom jest u mamy, a u taty to
                jest tylko
                > gościem i jak gość się ma zachowywać. Ze tam to nie jest u siebie?
                To jak takie
                > dziecko ma znieść poczucie wykluczenia i odrzucenia?


                ma dom u mamy, a tata mieszka obok, tam tata przygotował pokoik,
                kącik dla niego, zeby wiedział ze zawsze jest dla niego miejsce u
                taty

                dziecko nie bedzie sie czuło jak w gosciach

                u dziadków, którzy duzo czasu spedzają z wnukiem- np opiekukuja sie
                w czasie pracy rodziców, dzieci tez mają swój kat, swoje rzeczy i
                nie czuja sie jak w gosciach, tylko jak u dziadków ( pozytywnie)
                • michszyb ale.. 15.02.10, 15:21
                  ... czemu odmawiasz dziecio możliwości posiadania domu też u taty?
                  • aneta-skarpeta Re: ale.. 15.02.10, 15:36
                    michszyb napisał:

                    > ... czemu odmawiasz dziecio możliwości posiadania domu też u taty?

                    po 1. moj ex nie zabiega o zbytnie kontakty z synem, ale w okresie
                    gdy bardzo chetnie sie zajmował synem to zabierał go do siebie-
                    niemal na kazdy weekend bo ja czesto pracowalam w weekend albo
                    mialam studia

                    syn sam czuł, ze tam jest dom taty, a tam gdzie mieszka i kreci sie
                    jego zycie to jego dom

                    tak jak dom u babci- gdie jest bardzoooo czesto i ma swiadomosc ze
                    jest ich oczkiem w glowiek i moglby w kazdej chwili tam przyjechac

                    tak jak ja domu swoich rodziców nie traktuje jako swój dom ( nie
                    mieszkaja w moim rodzinnym domu), ale mam poczucie, ze jakby co to
                    kąt dla mnie zawsze się znajdzie, wsparcie i zrozumienie tez. Ale to
                    nie jest mój dom

                    bo dom moze byc tylko jeden
                    • michszyb Dogmaty 16.02.10, 11:39
                      > bo dom moze byc tylko jeden

                      bo matka może byc tylko jedna

                      bo ojców może być tylu ile matka będzie chciała
                      • scarlet.secret.sky Re: Dogmaty 16.02.10, 11:56
                        Michu czy Twoja żona tak się właśnie zachowuje? W sensie jakby miała Waszym
                        dzieciom urządzić casting na nowego tatusia?
                        Nie pierwszy raz wspominasz o tym, że po rozwodzie dzieci wychowuje ojczym itd i
                        rozumiem Twój strach, bo myślę że kobiety czują podobnie gdy na horyzoncie
                        pojawia się kochanka z aspiracjami do matkowania, ale musisz zadać sobie pytanie
                        czy ten strach jest uzasadniony i czy jest sens myśleć o tym teraz. Może Twoja
                        żona w ogóle na razie nie myśli o kolejnym związku, a zanim będzie na niego
                        gotowa mogą przecież minąć lata, a Ty wytworzysz bardzo dobrą relację ociec -
                        synowie.
                        • sinsi Re: Dogmaty 16.02.10, 12:20
                          Z tego co doczytałam to na razie Michu robi dzieciom casting na nową matkę, może
                          to typowe psychologiczne przeniesienie...
                          • aneta-skarpeta Re: Dogmaty 16.02.10, 12:29
                            Mich mam do Ciebie pytanie, dość istotne

                            jaką matką jest Twoja żona?
                            • michszyb Re: Dogmaty 16.02.10, 13:02
                              Nie wiem.

                              Poświęca im bardzo dużo czasu i uwagi. Ale też musztruje ich tak jak mi to robiła.
                              Stara się ich zawładnąć dla siebie. Ale też niczego im nie brakuje.
                              • aneta-skarpeta Re: Dogmaty 16.02.10, 13:24
                                michszyb napisał:

                                > Nie wiem.
                                >
                                > Poświęca im bardzo dużo czasu i uwagi. Ale też musztruje ich tak
                                jak mi to robi
                                > ła.
                                > Stara się ich zawładnąć dla siebie. Ale też niczego im nie brakuje.

                                czyli ok- niczego im nie brakuje, więc złą matka nie jest.

                                co do musztry- to musztra czy surowsze i bardziej wymagające
                                wychowanie? jak Ciebie musztrowała?

                                co do zawładniecia dla siebie- byc może mysli tak "straciłam jego,
                                nie chce stracic tez dzieci bo juz nic mi nie pozostanie"
                                • michszyb Re: Dogmaty 16.02.10, 14:33
                                  > co do musztry- to musztra czy surowsze i bardziej wymagające
                                  > wychowanie? jak Ciebie musztrowała?

                                  Ma być tak jak ona chce inaczej nakrzycz, albo wyrokiem zgromi


                                  > co do zawładniecia dla siebie- byc może mysli tak "straciłam jego,
                                  > nie chce stracic tez dzieci bo juz nic mi nie pozostanie"

                                  Być może, ale to chyba nie jest nowy aktualny nurt,a spanie z dwójka synów i
                                  przyzwyczajanie ich do tego (bo się boją sami a teraz boją się jeszcze bardziej
                                  bo juz dawno sami nie spali) nie jest ok.
                                  • aneta-skarpeta Re: Dogmaty 16.02.10, 14:45
                                    hmmm
                                    byc moze wynika to z tego, ze żona ( jak byliscie razem) w
                                    większosci sama zajmowała sie dziecmi i domem ( to dość powszechne i
                                    nic w tym złego) i musiała wypracowac sobie jakis model wychowania,
                                    czy raczej sposobu egzystowania z dwójka małych rozrabiaków tak żeby
                                    nie oszalec, dzieci sie nie pozabijały i generalnie jakoś to byłosmile
                                    najprawdopodobniej skoro nie mozecie dogadac sie w żadnej dziedzinie
                                    to pewnie już wczesniej mieliście problemy z dogadaniem sie jak ma
                                    wyglądac wychowanie

                                    zona była sfrustrowana wiec krzyczy i rozkazuje

                                    a że cięzko wam sie dogadac to tylko rozkazami i krzykami moze cos
                                    wyegzekwowac?

                                    sam jestes uparty jako osioł ( sorysmile), wiec ona jakos musi bronic
                                    swojej racji ( znalazła sposób- rozkazy)

                                    ale większosc tego wszystkiego wynika z frustracji, ktora wcale nie
                                    odchodzi, a wrecz sie pogłębia

                                    walcząć z nią nie łagodzisz jej charakteru, za to nastawiasz ją
                                    bojowo

                                    co do spania razem- wiem ze to nie pedagogiczne, ale sama spałam z
                                    synem jak bylismy sami- przez co płacę cenę do dzis bo jest
                                    strasznie przytulalski i wiem, ze to był " błąd wychowawczy", ale
                                    nie umiałam mu odmówic, gdy do mnie przychodził. Mi zresztą tez było
                                    tak łatwiej i milej i...bezpieczniej

                                    jednak nie wydaje mi sie, ze takie przewinienie powoduje, ze jakos
                                    źle wychowywałam syna- co ty przedsatwiłeś jako spory zarzut

                                    nie sądze, żeby ona spała z dziecmi po to zeby je uzaleznic od
                                    siebie, zebys ty ich nie mogl brac do siebie. to bardziej skutek
                                    uboczny- niezamierzony
                                    • michszyb Re: Dogmaty 16.02.10, 14:55
                                      > walcząć z nią nie łagodzisz jej charakteru, za to nastawiasz ją
                                      > bojowo

                                      Całe życie jej ustępowałem i teraz jak to robię to myslisz że coś na tym
                                      zyskuje. Bierz to co jej daje i uważa że tak ma być i jej się to należy.
                                      Ustępuje tylko ze względu na dzieci.
                                      • aneta-skarpeta Re: Dogmaty 16.02.10, 15:00
                                        ehhh

                                        czy naprawde nie mozecie umówić się, że dzieci pojada na popołudnie
                                        do dziadków, a wy normalnie to przegadacie - bez krzyków, pretensji,
                                        żądań?
                                        • michszyb Re: Dogmaty 16.02.10, 15:04
                                          No gdyby to było możliwe to pewnie tak byśmy zrobili. Liczę na to ze uda się to
                                          przy pomocy mediatorów. Już pojutrze kolejna tura.

                                          Myślisz że mi nie zależy? Też bym chciał żebyśmy sie dogadali. Cholera nie mamy
                                          innego wyjścia. Mamy przeciez dwóch cudownych synów i obydwoje bardzo ich kochamy.
                                  • kasiamasia dzieci przychodace do lozka rodzica 16.02.10, 15:00
                                    > Być może, ale to chyba nie jest nowy aktualny nurt,a spanie z dwójka synów i
                                    > przyzwyczajanie ich do tego (bo się boją sami a teraz boją się jeszcze bardziej
                                    > bo juz dawno sami nie spali) nie jest ok.

                                    michszyb jak bys sobie porozmawial z psycholgiem dzieciecym i probowal
                                    zrozumiec sytuacje z punktu widzenia synow to bys zrozumial ze jest to
                                    normalne. Dzieci czuja sie zestresowane i probuja zrozumiec dlaczego ojciec
                                    zniknal z ich domu rodzinnego.
                                    Jaka maja pewnosc ze jezeli nie beda pilnowali matki ona ich takze zostawi
                                    samych. Pulnuja- matka nie ucieknie.
                                    A co ma twoja Ex zrobic, wyrzucic z lozka jak przychodza i na nie nakrzyczec!
                                    Tak dzielenie lozka z dwojka dzieci czesto spiacych
                                    na Tobie jest jej najwiekszym marzeniem i to ona zmusza dzieciaki do tego.
                        • michszyb Re: Dogmaty 16.02.10, 12:57
                          Nie to nie jest tak że ona urządza jakiś casting. Nie jest też tak bynajmniej ze
                          ja chcę czy sprawiam żeby inna kobieta im matkowała. Na pewno tak nie jest.

                          To czego się boję, to sytuacji w przyszłości gdybym został ojcem weekendowym a
                          ona kogoś znajdzie i ten ktoś siłą żeczy zostając ojczymem będzie miał moje
                          dzieci bardziej niż ja.
                          No pewnie ze się boję.
                          • aneta-skarpeta Re: Dogmaty 16.02.10, 13:10
                            michszyb napisał:

                            > Nie to nie jest tak że ona urządza jakiś casting. Nie jest też tak
                            bynajmniej z
                            > e
                            > ja chcę czy sprawiam żeby inna kobieta im matkowała. Na pewno tak
                            nie jest.
                            >
                            > To czego się boję, to sytuacji w przyszłości gdybym został ojcem
                            weekendowym a
                            > ona kogoś znajdzie i ten ktoś siłą żeczy zostając ojczymem będzie
                            miał moje
                            > dzieci bardziej niż ja.
                            > No pewnie ze się boję.

                            całkowicie rozumiem Twój strach, ale niestety w sytuacji gdy zona
                            pozna kogos na poważnie, a on zechce objąć opieką Twoje dzieci to
                            niezaleznie jak bardzo będziesz sie starał to on bardzo dużo czasu
                            bedzie z nimi spędzał- jesli nie więcej to przynajmniej tyle co ty

                            jednak jesli Twoje relacje z chłopcami bedą fajne i głębokie to
                            ciagle to TY bedzie tatą, a on wujkiem, tatą przyszywanym lub po
                            prostu Krzyśkiem- kumplem

                            Pamietaj, że z czasem gdy emocje opadną z obu stron to łatwiej wam
                            bedzie sie dzielic opieką nad dzieckiem, a ona gdy zechce kogos
                            poznac, czy pozna to częściej bedzie sama chciała podsyłac Ci dzieci
                          • sinsi Re: Dogmaty 16.02.10, 13:24
                            michszyb napisał:


                            > i ten ktoś siłą żeczy zostając ojczymem będzie miał moje
                            > dzieci bardziej niż ja.
                            > No pewnie ze się boję.


                            MIAŁ moje dzieci....

                            to straszne co napisałeś

                            i to jeszcze ty, tłumaczysz się strachem, mając zdradzoną żonę i drugą już nową
                            kobietę która twoje dzieci rwie się wychowywac....

                            co ma powiedzieć twoja żona a matka tych dzieci?
                            w jakiej skali mierzalny ma być jej strach w porównaniu z twoim?
                            kiedy ty się boisz czegos co moze się nie wydarzy, a co ty sam już żonie
                            zrobiłeś wprowadzając macochę w zycie dzieci i wymagając z nimi maksimum czasu?

                            dlaczego tak wybaczająco traktujesz siebie a tak okrutnie i kategorycznie chcesz
                            traktować żonę?

                            odchodząc od rodziny sam zadecydowałeś że będą mieć kiedyś dodatkową macochę
                            (już im ją dałeś) i może kiedyś ojczyma

                            a jeśli będzie dla niech dobrym ojczymem?

                            gdzieś napisałeś wczesnioej, ze do twojej kochanki dzieci juz mowią mamo i to
                            jest wspaniałe......
                            czy zamierzasz dostawać szału zazdrości jesli do przyszlego ojczyma zwrócą się tato?

                            tak rozumujesz?

                            nie do wybaczenia gdy będzie dobry ojczym którego dzieci polubią,
                            nie do wybaczenia bo będzie dzieci widział dłużej niż ty mieszkający gdzie indziej?

                            czego się boisz naprawdę?

                            KONKURENCJI ? ze okaże się że nie jesteś dobrym ojcem?

                            co jest twoim problemem? że nie umiesz nawiązywać z dziecmi więzi innych niż
                            'przez zasiedzenie'?

                            nie rozumiesz, ze można mieć silne i jedyne w swoim rodzaju więzi z dzieckiem
                            nie śledząc codziennie gdzie ono jest, nie każąc mu przy sobie spać, nie
                            trzymając go tuż przy swojej nodze w swoim domu?....

                            masz skrzywione podejście..
                            szkoda, że przenosisz to na dzieci

                            własciwie twoje zachowanie przypomina mi bardziej zachowanie stereotypowej
                            "matki", ktora boi się wypuścić dzieci spod swojej zalezności, nie pozwala im
                            dorosnąć, dostaje spazmów jak dzieci się chcą usamodzielnić i żyć innym życiem
                            niż życie rodzica...

                            czy nie powielasz tu czegoś z przeszłości....?

                            pomyśl
                            i pomyśl, bojąc się teraz utraty strefy wpływów przy potencjalnym ojczymie, jak
                            może bać się świeżo zdradzona żona-matka której dzieci już teraz mówią mamo do
                            innej...
                            • aneta-skarpeta Re: Dogmaty 16.02.10, 13:33
                              naprawde dzieci mówia juz do kochanki "mamo"?

                              szybkie tempo
                              • sinsi Re: Dogmaty 16.02.10, 13:34
                                próbowałam znaleźć ten cytat, ale nie udało mi się, kiedyś czytałam te historię
                                i to mi zostało w głowie
                                • aneta-skarpeta Re: Dogmaty 16.02.10, 13:39
                                  no to niezły mętlik dzieciom robi.
                                  nie ma jeszcze rozwodu, łoże małżenskie jeszcze dobrze nie ostygło,
                                  dzieci jeszcze nie maja stabilizacji w nowej sytuacji, a juz jest
                                  nowa mama

                                  nowa mama za 5 lat sie rozstanie z tatą ( oby nie, ale na razie to
                                  swieza sprawa), a dzieci będą miały nie 2, a 3 domy? czy może druga
                                  mama je porzuci, zeby mogły sie poczuc źle i podle bo kolejny raz
                                  ktos rozpierniczył im dom?
                                  • sinsi Re: Dogmaty 16.02.10, 13:47
                                    z tego co pamiętam, dzieci nie zwracały się tak na stałe, tylko chyba odruchowo
                                    nazwały kochankę mamą (dzieci małe a kochanka pewnie się stara być miła, to
                                    kojarzą kobietę taty z mamą)
                                    i wtedy Mich się wzruszył i zachwycił jak jest wspaniale, że dzieci tak kachanką
                                    nazwały

                                    więc jestem baaardzo zdziwiona, że moze teraz cokolwiek wspominac o zagrozeniu w
                                    przyszłym ojczymie....

                                    wspaniała macocha plus równie wspaniały ojczym to przecież sielankowa wizja dla
                                    dzieci
                                    • aneta-skarpeta Re: Dogmaty 16.02.10, 13:59
                                      aha

                                      smile

                                      ja bym
                                      1. uznala, ze sie pomylily i nic sie nie stało
                                      2. przerazila sie, ze dzieci tak szybko zaakaceptowały opcje 2 mam

                                      • sinsi Re: Dogmaty 16.02.10, 14:09
                                        chyba wtedy forumowicze wystarczająco wsiedli na Michszyba by do niego dotarło
                                        że tak być nie powinno
                                        bo wg niego było to wspaniałe...
                                        i takie myślenie, że to dowód, że kochanka jest od żony lepsza bo dzieci tak
                                        szybko w niej matkę zobaczyły i pokochały.
                                        strasznie nagmatwane.
                                        • aneta-skarpeta Re: Dogmaty 16.02.10, 14:21
                                          moj syn - ma 8 lat- mowi do swojego taty "tato", a do mojego
                                          partnera ( od 4 lat ) mowi po imieniu.
                                          jednak jak poszedł do szkoły to zaczęła mu doskwierac pewna
                                          odmiennosc, wiec mojego parntera przy kolegach tytułuje "tata"

                                          wygląda to tak że bawi sie z kolegą z pokoju i słysze " musze spytać
                                          sie taty......"Romek mozemy pograc na ixboxie""smile

                                          natomiast do czego dążę- jego prawdziwy tata nie zajmuje sie nim tak
                                          jakby oczekiwałby tego syn, za to u nas widzi pełną rodzine i
                                          zaangazowanie moje jak i partnera w zycie syna


                                          mimo, ze tata to tata to widac ewidentnie duzo większą więź miedzy
                                          nim a Romkiem, niz tatą ( na tatusia zyczenie)- i nie jest tu
                                          wyznacznikiem słowo "tata"
                                          • sinsi Re: Dogmaty 16.02.10, 14:37
                                            Córka kolezanki mając 13 lat do partnera matki czasem mówi tato, czasem po
                                            imieniu. Dlatego, ze ojciec biologiczny przestał kilka lat wcześniej się nią
                                            interesowac z jego woli. A nowy partner zajął się nią lepiej niż ktokolwiek
                                            wcześniej. Gdyby ojciec biologiczny był obecny to by nie musiała sobie jego
                                            braku rekompensowac.

                                            myślę, że przy bardzo małych dzieciach, gdzie wszystkie realcje jeszcze w
                                            proszku są, nic nie ustalone jasno, trzeba być bardziej uwaznym żeby im w
                                            głowach nie namieszać za dużo. Starsze same decydują .
                                    • michszyb Re: Dogmaty 16.02.10, 14:39
                                      Posłuchaj sinsi

                                      Teraz ładnie przeprosisz za kłamstwa i podniecanie się nimi.

                                      Jeśli nie to namierzę cię po IP i jutro pójdę z tym do adwokata.

                                      Nie żartuję
                                      • sinsi Re: Dogmaty 16.02.10, 15:29
                                        Proszę bardzo smile Biegnij do adwokata.
                                        • sinsi Re: Dogmaty 16.02.10, 15:56
                                          Mam oczywiście nadzieję, że na tę okoliczność wszystkie inwektywy jakie wobec
                                          wielu innych forumowiczów na tym forum wypowiedziałeś ujrzą znowu światło
                                          dzienne, a także da się odzyskać twój blog pisany publicznie z kochanką jako
                                          cenny dowód w sprawie.
                                          • michszyb Re: Dogmaty 17.02.10, 10:34
                                            Taak szukaj uważnie bloga który nie istnieje, słow które nie wypowiedziałem.

                                            Zostawiłaś sporo śladów w sieci smile
                                            • sinsi zastraszanie i poczucie bezkarności 17.02.10, 11:40
                                              Myślisz, że ty nie zostawiasz sladów? że twoja kochanka nie zostawia? że ty
                                              jesteś bezkarny a możesz innych straszyć? grozic im? pohukiwac na tych co twoim
                                              manipulacjom nie ulegają i nie potakują ci? i nic ci się nigdy za to nie
                                              stanie? że nie ma ludzi których obrażałes i mogą chceć cię za to doprowadzić do
                                              prokuratora? że nikt cie do odpowiedzialności za nielegalne uzyskiwanie danych
                                              nie pociągnie? że nikt nie rozpozna twoich innych nicków? ze blog który
                                              wykasowałeś po wielkiej krytyce czytelnikow zniknął bezpowrotnie? że nie da się
                                              go odzyskac? ze nikt jego tresci nie skopiował kiedy jeszcze był?
                                              naprawdę jesteś tak naiwnym, niepowaznym i tak bardzo zaburzonym emocjonalnie
                                              człowiekiem, ze myslisz, iż ktoś się twojego tupania przestraszy? ze wszyscy
                                              będą funkcjonować w kręgu twojej przemocy i agresji i się jej podporządkowywac?
                                              to się mylisz.



                                              • michszyb Do wycięcia przez moderatora 17.02.10, 14:24
                                                Moja poprzenia wypowiedź została skasowan awięc napiszę ponownie:

                                                NIE KŁAM, bo pociągnę cię do odpowiedzialności:

                                                - o jakim blogu piszesz?
                                                - o jakich innych nickach
                                                - kiedy pisałem że moje dzieci mówiły mamo do kochanki.
                                • michszyb Re: Dogmaty 16.02.10, 14:36
                                  No nie znalazłaś bo to nie ja pisałem.

                                  A że w głowie ci zostało, to tylko świadczy o głowie twojej.
                              • michszyb Re: Dogmaty 16.02.10, 14:35
                                widziały ją parę razy. Jak sądzisz.

                                Z tego co pamietam to ktoś tak pisał i do mnie to przykleiły "czytające ze
                                zrozumieniem i uważnie"
                            • michszyb Re: Dogmaty 16.02.10, 14:30
                              > MIAŁ moje dzieci....
                              >
                              > to straszne co napisałeś

                              Czepiasz się słów.

                              > w jakiej skali mierzalny ma być jej strach w porównaniu z twoi

                              Ja się nie licytuję.

                              > gdzieś napisałeś wczesnioej, ze do twojej kochanki dzieci juz mowią mamo

                              Ja teg nigdy nie pisałem, nigdy tak nie mówiły a jak powiedzą przypadkiem to je
                              wyprowadzę z błędu

                              > czego się boisz naprawdę?
                              >
                              > KONKURENCJI ? ze okaże się że nie jesteś dobrym ojcem?

                              nie myślałem o tym nigdy ty się chyba trochę pastwisz

                              > co jest twoim problemem? że nie umiesz nawiązywać z dziecmi więzi innych niż
                              > 'przez zasiedzenie'?

                              nie wiem o co ci chodzi? znowu sie czepiasz?

                              > nie rozumiesz, ze można mieć silne i jedyne w swoim rodzaju więzi z dzieckiem
                              > nie śledząc codziennie gdzie ono jest, nie każąc mu przy sobie spać, nie
                              > trzymając go tuż przy swojej nodze w swoim domu?....
                              >

                              to powiedz to mojej żonie. znowu się czepiasz. i o co ci chodzi? Czy myślisz ze
                              takie popaprane brednie sprawią, że zrezygnuje z walki o dzieci?

                              Dziewczynko, ty chyab masz dużo problemów. Idź sobie na drinka, albo na siłownie
                              i pogadaj sobie ze sobą zamiast mądrzyć się na temat cudzego życia.

                              Domorosła psycholożko:
                              > pomyśl
                              > i pomyśl, bojąc się teraz utraty strefy wpływów przy potencjalnym ojczymie, jak
                              > może bać się świeżo zdradzona żona-matka której dzieci już teraz mówią mamo do
                              > innej...

                              Ja nie napisałem słowa o tym że utracę wpływy ze wzgledu na ojczyma. Czytanie ze
                              zrozumieniem się kłania. Wspominałem tylko o ilości czasu. Ojczym to zupełnie
                              osobny wątek.
                              Za dużo wątków, za trudne?

                              To odpuść sobie i poczytaj Cosmopolitan.
                              • sinsi Jesli tak rozmawiasz z zoną na mediacjach 16.02.10, 14:39
                                to nie mam więcej pytań.

                                Biedne dzieci.
                                • michszyb Re: Jesli tak rozmawiasz z zoną na mediacjach 16.02.10, 14:51
                                  > to nie mam więcej pytań.

                                  I niech tak zostanie.
                                  >
                                  > Biedne dzieci.

                                  Idiotka
                                  • sinsi Proszę moderatorów 16.02.10, 15:28
                                    o NIE USUWANIE takich wpisów Michszyba.

                                    Historia powinna świadczyć o człowieku, a nie wybielać jego zachowania.
              • morekac Re: Mediacje 15.02.10, 22:07
                A dziecko przyjmie to jako oczywistą oczywistość - będzie miało dom u mamy i dom
                u taty i może nie mieć poczucia wykluczenia i odrzucenia - nie przyszło ci to do
                głowy?
                • aneta-skarpeta Re: Mediacje 15.02.10, 22:38
                  morekac napisała:

                  > A dziecko przyjmie to jako oczywistą oczywistość - będzie miało
                  dom u mamy i do
                  > m
                  > u taty i może nie mieć poczucia wykluczenia i odrzucenia - nie
                  przyszło ci to d
                  > o
                  > głowy?

                  moze nie miec, a moze miec

                  -mogą super sie dogadywac i tworzyc fajną rodzine patworkową
                  - mogą sie szarpac i przekazywac sobie dzieci jak tobołki z
                  zacisnietymi ustami
                  - dzieci szybko moga skumac ze jak będą cwane to moga cos ugrac dla
                  siebie _ trudniej byc konsekwentnym gdy kazde z rodziców ma swój,
                  dom, swoje zasady i swoją " modłę"

                  u michszyba sielsko to nie wygląda, wiec porzućmy może gdybanie
                  jakby to było cudownie jakby ex była uległa i robiła to co michszyb
                  postanowił i wszsytko bedzie cacy





    • kobieta306 Re: Mediacje 07.02.10, 11:34
      Osobiście uważam, że model opieki naprzemiennej i życie na dwa domy nie jest
      dobre dla dziecka. Trzeba znaleźć złoty środek i kierować się tylko i wyłącznie
      dobrem dziecka, a swoje dobro na ten czas schować do kieszeni. Ja nieraz
      zagryzam zęby do krwi byle tylko dzieci miały poczucie stabilności. Wiele mnie
      to kosztuje ale wiem, że robię to dla nich i przyświeca mi szczytny cel. W
      każdym innym przypadku zerwałabym zupełnie kontakt z ex, bo działa on na mnie
      destrukcyjnie.
      • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 11:42
        Przeczytałem już chyba wszystkie dostępne książki o wpływie rozwodu na dzieci i
        w każdej podkreślano że opieka naprzemienna pomimo swoich mankamentów najlepiej
        niweluje skutki straty rodzica. A w przypadku chłopców utrata ojca jest
        najwiekszą szkodą jaką może wyrządzić rozwód. To dlaczego myśląc o dobru dziecka
        nie korzystać z tej metody?
    • mola1971 Re: Mediacje 07.02.10, 12:11
      Mich, super, że poważnie podszedłeś do tematu i sporo przeczytałeś na temat opieki naprzemiennej i jej zalet, ale mam wrażenie, że nie doczytałeś, że w krajach, w których ta opieka funkcjonuje od wielu lat (w Polsce to nowość) odchodzi się od niej bo efekt takiej opieki bywa opłakany. Dzieci w ten sposób wychowywane tracą poczucie bezpieczeństwa, nie wiedzą gdzie naprawdę jest ich dom. U mamy czy u taty? A każdy CZŁOWIEK, nieważne mały czy duży ma JEDEN dom. Jedno miejsce na ziemi, do którego wraca i w którym jest u siebie.
      Zanim więc zgotujesz coś takiego własnym synom zastanów się czy Ty chciałbyś mieć dwa domy? Czy chciałbyś część tygodnia spędzać w jednym miejscu a część w drugim? Co byś czuł? Czy miałbyś poczucie bezpieczeństwa?
      • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 12:18
        Efekt może być opłakany gdy jedno z rodziców postanawia udowodnic że to sie udać
        nie może.
        Moja żona traktuje dzieci jak swoją własnośc, twierdzi że wychowa je na swoją
        modłę i mi nic do tego. I szczerze mówiąc dzięki bogu że się rozwodzimy bo może
        dzięki temu uda mi sie też wziąc w tym procesie udział.
        Uważam że jeśli jeden z rodziców sabotuje możliwość stabilnego rozwoju dziecka
        to nie jest rozwiązaniem przyznanie jemu właśnie opieki.
        • mola1971 Re: Mediacje 07.02.10, 12:23
          Mich, dzieci mają to do siebie, że rosną. I samodzielnie myślą. Jeśli nie zaniedbasz kontaktów z nimi to będziesz miał wpływ na ich wychowanie nawet jeśli Twoja żona tego nie chce. Bo nie będzie miała na to wpływu.
          Poza tym ona na razie się piekli i robi burzę w szklance wody. Z czasem emocje opadną, może kogoś spotka. A wtedy doceni to, że ojciec jej dzieci opiekując się nimi daje jej czas dla siebie. Na razie ona jeszcze tego nie rozumie, ale tak będzie bo taka jest kolej rzeczy.
      • mediator.org Prośba o konkretne informacje 09.02.10, 18:59
        A możesz podać jakieś konkrety na podstawie, których twierdzisz,że w krajach,
        gdzie opieka naprzemienna nie jest nowością, już "odchodzi się od niej"???
    • michszyb A może tak.. 07.02.10, 12:12
      .. skoro dzieci mają mieć jeden stabilny dom, a z moją żoną nie moge się dogadać
      co do pierdół nawet to na następnych mediacjach zaproponuje model matki
      dochodzącej. Co drugi weekend od soboty do niedzieli i 2 popołudnia po 3 godziny.
      Ze mną można się dogadać. Ona mówi tylko "nie bo nie".
      • mola1971 Re: A może tak.. 07.02.10, 12:19
        Proponować możesz co tylko chcesz, ale zastanów się o co Tobie chodzi. O to by brać udział w wychowaniu synów, czy o to by dopiec żonie?
        Zrozum, to nie chodzi o Ciebie i Twoją żonę tylko o Wasze dzieci i ich dobro. Jeśli rzeczywiście masz z dziećmi lepszy kontakt niż ona i będziesz je lepiej niż ona wychowywał to jestem ZA. Ale jeśli to ma służyć tylko rozpaleniu kolejnej wojny między Wami to jest to dziecinada i tyle.
        • michszyb Re: A może tak.. 07.02.10, 13:16
          Nie chodzi mi o to żeby jej dopiec. Mam raczej bardzo silne przeświadczenie że
          to jej motywacja.
          • mola1971 Re: A może tak.. 07.02.10, 13:23
            Moim zadaniem powinieneś przestać zastanawiać się nad tym czego ona chce i jaką ona ma motywację a bardziej skupić się na tym czego Ty chcesz i do czego dążysz. Ona na razie MA PRAWO czuć się okropnie i zachowywać nieracjonalnie. Nie pochwalam jej wojny dziećmi, ale jej samopoczucie rozumiem. Została porzucona i jej poczucie własnej wartości jest w tej chwili na poziomie zero. Musi minąć trochę czasu by zebrała się do kupy i zaczęła racjonalnie myśleć i racjonalnie się zachowywać. A Ty w tej sytuacji najlepiej by było gdybyś zachował po prostu SPOKÓJ.
      • dorata351 Re: A może tak.. 07.02.10, 12:23
        A Ty za to mówisz, tak bo tak. I będziecie się żarli bez końca. A Tak na
        marginesie, kiedy się wyprowadzałeś z domu to próbowałeś zabrać dzieci z sobą?
      • tully.makker Re: A może tak.. 07.02.10, 12:23
        na następnych mediacjach zaproponuje model matki
        > dochodzącej.

        Czyli dokladnie tak, jak sie spodziewalismy, gdybyz jeszcze ta zona zechciala
        zniknac i nie macic ci w glowie zycia z nowa pania.

        Wychowuje mojego syna samodzielnie odkad mial 2 lata - teraz ma 17. Wiem,z e
        najgorsze, co moglabym mu zafundowac, to blakanie sie miedzy 2 domami, oddalenie
        od kolegow, zabawek - ktore dla malych dzieci sa czesto bliskimi przyjaciolmi,
        zapewniajacymi poczucie bezpieczenstwa, wlasnego lozeczka, znajomych wieczornych
        i porannych rytualow.
        jesli zalezy ci na opiece naprzemiennej - rzeczywiscie i szczerze - to
        powinniscie z zona zostawic dzieci w domu i sami na zmiane sie do nich
        przeprowadzac.
        • mola1971 Re: A może tak.. 07.02.10, 12:27
          tully.makker napisała:
          > jesli zalezy ci na opiece naprzemiennej - rzeczywiscie i szczerze - to
          > powinniscie z zona zostawic dzieci w domu i sami na zmiane sie do nich
          > przeprowadzac.

          Dokładnie tak. To jest jedyny model opieki naprzemiennej dobry dla dzieci. A takie przenoszenie dzieci z domu do domu to skrajny egoizm rodziców. I traktowanie dzieci jak rzeczy, które można przenosić z miejsca na miejsce.
          • yazaman Re: A może tak.. 07.02.10, 12:53
            Piszesz Mich, że przeczytałeś chyba wszystkie dostępne na ten temat
            publikacje/książki i wszystkie one preferują system opieki
            naprzemiennej.
            Interesujące...
            Rozumiem, że szereg publikacji, w których specjaliści wypowiadają
            się negatywnie o tej formie opieki same jakoś celowo omijajś Cię
            szerokim łukiem byś nie miał okazji z nimi się zapoznać.
            Może zabrzmiało trochę złośliwie ale wielu z nas zna opinie na temat
            opieki naprzemiennej i wcale nie są one tak jednoznaczne jak
            próbujesz sobie, żonie i nam wmówić.
            Skoro czytałes na tem temat wiesz, że forma ta jest do ewentualnego
            zaakceptowania jedynie gdy spełnione jest kilka warunków, między
            innymi umiejętność ścisłej współpracy, dialogu obojga rodziców we
            wszystkich (!) kwastiach związanych z wychowaniem dziecka?

            (Tak na marginesie moje dziecko lat 8 myje zęby o 19:30, o 20tej
            jest już w łóżku, zasypia max o 20:30, to pozwala obudzić się ok 7
            wyspanym i wypoczętym.)
            • michszyb Re: A może tak.. 07.02.10, 13:31
              gdy spełnione jest kilka warunków, między
              > innymi umiejętność ścisłej współpracy, dialogu obojga rodziców we
              > wszystkich (!) kwastiach związanych z wychowaniem dziecka?

              Ok, a co zrobić gdy jeden z rodziców sabotuje współpracę i jest do jakiejkolwiek
              współpracy nastawiony negatywnie? Ty mówisz: oddać mu dziecko. Ja mówie: to zły
              pomysł, z terrorystą nie powinno się negocjować, a już na pewno nie wypłaca się
              okupu.
              • lima Re: A może tak.. 07.02.10, 13:43
                o jasne, najlepiej dla idei zamordować zakładników -tu dzieci.
                • michszyb Macie Panie rację 07.02.10, 14:15
                  Lepiej żeby ojca w życiu dzieci nie było za dużo. Dobra matka to matka która dba
                  o to żeby dzieci ojca nie miały. Zły ojciec to taki który się domaga kontaktów z
                  dziećmi.

                  Współczuję waszym pociechą.

                  Pamiętajcie im z dumą wyjaśnić jak już będą duzi że to dzięki WAM. I czekajcie
                  na podziękowanie.

                  A ja będę robił swoje.

                  EOT
                  • lima Bla bla bla 07.02.10, 14:19
                    I Ty twierdzisz, że jesteś człowiekiem z którym można się dogadać?
                    Na jakiej podstawie?
                  • tully.makker polska mowa trudna mowa 07.02.10, 17:07
                    Współczuję waszym pociechą.
            • aneta-skarpeta Re: A może tak.. 15.02.10, 15:16
              yazaman napisała:

              > (Tak na marginesie moje dziecko lat 8 myje zęby o 19:30, o 20tej
              > jest już w łóżku, zasypia max o 20:30, to pozwala obudzić się ok 7
              > wyspanym i wypoczętym.)
              >

              moj tez ma prawie 8 i jest bardzo podobnie. od 19,30 jest wyciszenie
              i kolacja, od 20-stej szykowanie do spania- mycie, czytanie, spać

              w weekend wiecej luzu, czasem chodzi pozno spac jak mamy np gosci-
              ale wtedy nie wstaje o 7 czy nawet 8


          • michszyb Re: A może tak.. 07.02.10, 13:23
            Ale przecież panie chyba sobie żartują. A jak to rozwiązać gdy rozwiedzeni
            małżonkowie zakładają nowe rodziny. Przecież to absurd.
            • mola1971 Re: A może tak.. 07.02.10, 13:25
              No właśnie... Ty nie chcesz mieć dwóch domów, ale chcesz by Twoje dzieci miały dwa domy. Gdzie tu logika?
              • michszyb Re: A może tak.. 07.02.10, 13:37
                Nie twierdzę że ja nie chcę dwóch domów. Mówie tylko ze za mną i/lub żoną może
                stać nowa rodzina i też dzieci, które ciężko byłoby zaangażować w taki maraton
            • lima Re: A może tak.. 07.02.10, 13:30
              Ale przecież zależy Ci na dobru dzieci bardziej niż na swoim własnym, prawda?
              Ciągle to twierdzisz, ze dla dzieci zrobisz "wszystko". Więc ile to jest te
              wszystko? Nowi partnerzy wiedzą, że są dzieci z poprzedniego małżeństwa, jest
              opieka naprzemienna najlepsza jak twierdzisz dla dzieci, na pewno dla dzieci
              lepiej zostać w jednym domu niż życ ciągle na walizkach by ojcu i matce komfort
              życia z nowym partnerem zapewnić, nowi partnerzy powinni się pogodzić z tym, że
              połowę tygodnia partner poświęca swoim ukochanym dzieciom mieszkając z dziećmi i
              zajmując się nimi. Czyż nie?
              • michszyb Re: A może tak.. 07.02.10, 13:38
                A nowe dzieci też to maja zaakceptować?
                • lima Re: A może tak.. 07.02.10, 13:44
                  A to kochanka już w ciąży jest?
                  • dorata351 Re: A może tak.. 07.02.10, 14:03
                    No być może. jak ze starymi dziećmi mu się nie uda to się będzie realizował z
                    nowymi jako dobry tatuś.
                    Przepraszam, nie mogłam się oprzeć.
                • tully.makker Re: A może tak.. 07.02.10, 17:09
                  czyli proste - wszyscy maja sie dostosowac do ciebie.
      • lima Re: A może tak.. 07.02.10, 12:50
        A teraz wyobraź sobie sytuację:
        masz tą swoją nową ukochaną prawda? Wczuj się. Pobieracie się, Zyjecie sobie
        kilka, kilkanaście lat razem, założyliście dom, rodzinę, psa, kota, macie
        trojeczkę slicznych małych dzieciaków, którymi to ty się zajmujesz praktycznie
        od rana do wieczora, zupki, poranne mizianie, południowe spacery, lodowisko po
        południu, zaplanowanie wizyt u lekarzy, przedszkola, dziadkowie- bo akurat masz
        sporo czasu, nie pracujesz. Żona ciągle poza domem, robi karierę, sporo zarabia
        i jeszcze dodatkowe dyplomy i właściwie w domu prawie jej nie ma, bywa w
        weekendy wtedy się z dziećmi bawi i jest miło. Okazuje się, że przy okazji tej
        intensywnej pracy żona znalazła sobie kochanka. Zdradza, kłamie, oszukuje,
        spędza u niego wieczory, dla rodziny nie ma czasu, wreszcie wyprowadza się do
        kochanka i z nim żyje, zostawiając ciebie, dzieci, psa i kota. Prosisz by
        została, grozisz, nadaremno.
        Ona Twierdzi, ze to wielka miłość i wspaniały facet a ty byłeś kiepskim zimnym
        mężem więc jest usprawiedliwiona ze cię zostawiła. Po kilku
        tygodniach/miesiącach żona zgłasza się i żąda od ciebie oddania jej dzieci, psa
        i kota. Bo ona im zapewni stabilny dom, ma warunki, kochajacego nowego
        narzeczonego, i to ona pokaże dzieciom lepszy wzór rodziny niż ty byś potrafił,
        zapewni dzieciom najlepszy rozwój, zrobiła juz pokoik dla dzieci, przedstawiła
        im nowego narzeczonego i zgadza się żebyś czasem przychodził zobaczyć się z
        dziećmi, psem i kotem, nie będzie ci zabraniać kontaktów. Ty oczywiście się
        zgadzasz na to? Oddajesz jej dzieci, bo jeśli ona zgłasza że chce to powinna je
        mieć?

        To właśnie chcesz zrobić swojej obecnej żonie.
        • michszyb Re: A może tak.. 07.02.10, 13:28
          Z twojej wypowiedzi wypływa jeden wniosek. Tak jak wiele kobiet włacznie z moją
          ślubną traktujesz dzieci jak rzecz i własność. postawienie ich obok psa i kota
          jest ewidentne.
          No wiec wyobraź sobie że w takiej sytuacji po tym jakbym już skuł pysk
          kochankowi i nawtykał żonei i ochłonał, poprosiłbym o rozmowę o tym jak wyobraża
          sobie nasze dalsze bycie rodzicami.

          A co do fobii. Moze masz rację. Mój ojciec zmarła jak miałe 17 lat a wcześniej
          też się mną specjalnie nie interesował. i mam mu to za złe. I byc może dlatego
          ja chcę byc dobrym ojcem. I dlatego nawet rozwód mi tego nie utrudni.
          • lima Re: A może tak.. 07.02.10, 13:40


            1.Nie jesteś dobrym ojcem użerając się "co do zasady" z matką dzieci. To nie
            jest trudne do zrozumienia.
            2.Swoje wybory i postępowanie opierasz uparcie na tych samych nierozwiązanych
            problemach ze swojego dzieciństwa, to jest błędne i powinieneś się opamiętać bo
            dzieciom to dobra nie przyniesie.
            3.Czy Twoja obecna żona "skuła pysk" Twojej kochance? Bo jakoś nie pamiętam byś
            o tym pisał?
            4. Ależ w przykładzie napisałm ci, jak nowa zona wyobraża sobie wasze bycie
            rodzicem- że zabiera ci dzieci, mieszkaja u niej, a ty jak chcesz to czasem
            wpadaj je odwiedzać. Obserwując twój charakter- w którym momencie byś
            "ochłonął"? jeśli w historii z dotychczasową żona jakoś od wielu miesięcy
            ochłonąć nie umiesz?
          • aneta-skarpeta Re: A może tak.. 15.02.10, 15:25
            michszyb napisał:

            > Z twojej wypowiedzi wypływa jeden wniosek. Tak jak wiele kobiet
            włacznie z moją
            > ślubną traktujesz dzieci jak rzecz i własność. postawienie ich
            obok psa i kota
            > jest ewidentne.

            pie i kot to nie rzecz. znam ludzi, ktorzy kochaja zwierzeta jak
            ludzi i są do nich nie mniej przywiązani

            > No wiec wyobraź sobie że w takiej sytuacji po tym jakbym już skuł
            pysk
            > kochankowi i nawtykał żonei i ochłonał, poprosiłbym o rozmowę o
            tym jak wyobraż
            > a
            > sobie nasze dalsze bycie rodzicami.
            >
            > A co do fobii. Moze masz rację. Mój ojciec zmarła jak miałe 17 lat
            a wcześniej
            > też się mną specjalnie nie interesował. i mam mu to za złe. I byc
            może dlatego
            > ja chcę byc dobrym ojcem. I dlatego nawet rozwód mi tego nie
            utrudni.


            a Twoje dzieci beda miały do ciebie żal, ze zdradziles mame i
            rozbiłes im dom

            straszne, ale prawdziwe- musisz sie z tym pogodzic, a nie zgrywac
            bohatera i wielce poszkodowanego

        • dorata351 Re: A może tak.. 07.02.10, 13:38
          Mam nadzieje, że mu się to nigdy nie uda. Trzymam mocno kciuki za jego jeszcze
          żonę i życzę obecnej przyjaciółce aby w porę dostrzegła z kim ma do czynienia.
          Pieprzony egoista, porzuca rodzinę i nagle chce dzieciom tworzyć nowy dom. A co
          mamusie im wykasujesz> Nic lepszego w tej chwili chyba nie możesz zrobić dla
          swoich dzieci oprócz dania szansy im matce na zaakceptowanie faktu, że kiedyś
          związała się dupkiem. Jak to do niej dotrze to jestem pewna, że sama Cię
          poprosi, żebyś więcej czasu spędzał z dziećmi, bo np będzie chciała pójść na
          randkę. Weź się chłopie opamiętaj, zacznij być odpowiedzialny za swoje czyny i
          za swoje dzieci, bo jak na razie to traktujesz jej jak rzecz, a traktowania
          matki Twoich dzieci już nie nazwę. Podziwiam ją , że mam tyle siły, żeby w ogóle
          chcieć z Tobą rozmawiać. A Ty masz jakiegoś ojca i matkę? że też widzą co
          wyprawiasz, nie wezmą na kolano i złoją tyłek jak smarkaczowi. Bo naprawdę
          zachowujesz się jak smarkacz. rób tak dalej a Twoje dzieci Ci kiedyś podziękują.
    • karolina33331 Re: Mediacje 07.02.10, 14:57
      Autor postu swoiście pojmuje dobro dzieci. Mój ex też 'kocha dzieci ponad
      wszystko" dlatego uważa, ze dzieci mają z nim jeździć na wakacje wraz z
      kochanką, święta spędzać z kochanką, mimo, ze starsza córka jej nienawidzi, bo
      od początku odkryła ze mają się ku sobie. A mój mąż wciąż powtarza"Dziecko nie
      ma nic do gadania-kontakty z dziećmi ustalają rodzice". Moim zdaniem jeśli
      tatusiek poszedł do kochanki to niech zrozumie, że lepiej jak będzie dochodzącym
      ojcem niżby miał im stworzyć ciepły koszmar naprzemiennej opieki z kochanicą.
      dzieci to tez ludzie.
    • sbelatka Re: Mediacje 07.02.10, 16:44
      prześledziłam wątek - i z przykrościa musze stwierdzić, ze domniemywam
      iż cechuje Cie mała gotowośc do słuchania .. i zastanawiania się nad tym
      co inni rzekli.
      dopóki Cie głównie atakowali - rozumiałam, ze sie po prostu bronisz...

      w tym wątku jednak widze głównie polemike z Twoim POMYSLEM na to jak
      urządzić dzieciom żcyie - a nie z tobą..

      mozliwe, ze masz rację; ja mam swoje osobiste pzrekonanie - ale biorę
      pod uwage, ze mogę sie mylić..
      to czego mi brakuje w Twoich wypowiedziach to GOTOWOSCI żeby usłyszec co
      ludzie piszą..

      i pzrez chwile sie nad tym zastanowic...

      staram sie zroumiec motywy Twojego postepowania polegającego na
      determinacji w doprowadzeniu do opieki naprzemiennej..
      i chyba nie całkiem mi sie to udaje...

      choc jeśli uważasz, ze Towja zona nie jest odpowiednia osobą do
      wychowania twoich dzieci - to sprawa mogłaby być bardziej jasna...

      ja tam jestem pewna, ze mój ex jest pewien, ze ja świetnie wychowam
      nasze dzieci

      czy ja mam taka sama pewnośc co do niego????
      noooo, chyba niesmile

      skąd sie to wzięło? bo facet jest w zasadzie bardzo ok.?
      ano stąd, ze to ja sie głównei wychowaniem, wyznaczaniem kierunków,
      doborem metod i te de - zajmowałam
      ex mnie wspierał - sam nie wykazując inicjatywy..
      bierny taki bardziej i był i jestsmile

      ale mozliwe, ze GDYBY musiał stanąć i wziąć odpowiedzialnośc za kształt
      wychowania mlodych - to by sie zwarł w sobie...
      ale czy Ty jestes pewien, ze Twojej ex nie możesz zaufać?

      szczególnie, ze dzieciątka małe - i chwilowo bezpeicznie moga być pod
      wpływem matki
      w obszar wpływów ojców - wejdą za kilka lat... - i to WTEDY powinieneś
      byc gotów szczególnie mocno znaznaczać swoją obecnośc w ich życiu..

      ale tak czy siak - uważam,ze chcesz dobrze..
      tylko może pozwól sobie na to by usłyszeć co mówia inni?

      zawsze możesz to odrzucić...

      tylko jesli nie słuchasz - bo odrzucasz od ręki cokoliwek nie pasuje Co
      do twojej koncepcji - to niczego nowego nie U-słyszysz...

      a co do literatury - to sugeruję żebyś poczytal nie tylko opraowania
      skoncentrowane na opisie tej metody - ale także te pokazujące różne
      mozliwości i konsekwencje ROZNYCH rozwiązań
      • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 18:21
        Sbelatka

        Ja czytam i słysze co czytam. Problem polega na tym że nikt nie używa
        argumentów. Słysze tylko ; ja uważam że tak jest lepiej, albo co ty wogóle wiesz
        o byciu rodzicem, albo jak się puściłeś to teraz spadaj na bambus.
        To nie jest dyskusja. Niestety większość pań aż trzęsie się z nienawiści.
        Niektóre to zgrabnie skrywaja, a inne piszą otwarcie że życzą mi jak najgorzej.
        To mniej więcej tak przypomina atmosferę mediacji.

        Co do publikacji to kupiłem na Merlinie sporo książek które mówią o dziecku w
        kontekście rozwodu, np: Rozwód, jak ratować dzieci, Rodzicielstwo po rozwodzie,
        Rozwód, a co z dziećmi. Generalnie konkluzja jest taka że wspólna fizyczna
        opieka nad dziećmi i współpraca rodziców jest kluczem do minimalizacji strat.
        Pytanie jakie ja sobie stawiam, to co zrobić gdy jeden rodzić z powodu
        nienawiści doi drugiego rodzica nie rokuje do współpracy.
        • mamaadama4 Re: Mediacje 07.02.10, 18:56
          Michszyb, masz rację. jedyną gwarancją, że twoi synowie wyrosną na
          szczęśliwych i prawdziwych mężczyzn jest opieka naprzemienna. Dwa
          tygodnie u ciebie, dwa u twojej żony. Da im to poczucie
          bezpieczeństwa, harmonijny rozwój i pewność, że mama i tata kochają
          ich równie mocno.
          Chciałeś przeczytać to masz. Tylko proszę, nie każ mi tego
          argumentować, bo wyobraźni mi nie starcza. Dałam ci sporo argumentów
          na inne rozwiązania. Na to nie potrafię, ale mówisz-masz.
          • mamaadama4 Re: Mediacje 07.02.10, 18:59
            I jeszcze jedno - nie zieję nienawiścią ani oficjalną ani skrywaną.
            Ręce mi opadły.
            Mój syn - spędzający u ojca co 2 weekend wróci dopiero za godzinę po
            dwóch dniach z tatą. Mimo, że zęby umyje u mnie, a nawet kolację
            tutaj zje, to jednak nie myślę aby przez to mniej kochał ojca.
            • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 20:42
              Nie wiem ile ma lat Twój syn. Ale jak wróci to spytaj go czy chciałby więcej
              czasu spędzać z ojcem?
              • mamaadama4 Re: Mediacje 07.02.10, 21:39
                Pytałam kilkakrotnie kiedy ustalały sie ostatecznie sprawy (miał
                wtedy 7,5 roku. Nie chciał więcej. czasami (jak ojciec ma czas)
                bierze go w środy po południu. Ale jak Mały stwierdził, w tygodniu
                chce byc w domu.
        • yazaman Re: Mediacje 07.02.10, 19:00
          Mich, problem jest taki, że owszem używamy argumentów ale Ty ich nie
          dopuszczasz kompletnie do siebie.
          Nie piszę by zaatakować Cię, piszę by powiedzieć Ci, że tak spodobał
          Ci się Twój własny pomysł na opiekę naprzemienną, że nie chcesz
          dostrzec jej minusów.
          Opieka naprzemienna na którą jeszcze parę lat temu była 'moda' na
          tzw. zachodzie i usa odchodzi do lamusa!
          Powstały publikacje pokazujące jak wiele złego z dziecięcą psychiką
          taki system potrafi zrobić, jak czuje się dziecko 'podrzucane' z
          domu do domu, jak brak jednej, stabilnej, niezmiennej,
          silnej 'bazy/domu/źródła/korzeni' powoduje zaburzenia poczucia
          własnej wartości, przynależności.
          W sytuacji występowania konfliktu pomiędzy rodzicami, dzieci
          dryfujące od 'swojego' pokoju do 'swojego' pokoju żyją nie dość, że
          z ciągłym poczuciem braku stabilizacji t jeszcze szybko ucza się
          wykorzystywać ten stan i konflikt rodziców do własnych celów - udaje
          się im unikać odpowiedzialności za swoje czyny, kontroli nad ich
          rozwojem i nauką.
          Mich - ja nie walczę ze swoim ex o tę kwestię, nie pisz mi więc że
          przemawia przeze mnie jakieś własne negatywne doświadczenie i
          dlatego pisze co piszę.
          System ten oprócz teorii znam z praktyki - niestety wystąpił w
          dalszej rodzinie. Dzięki tym dwóm 'domom' i ciągłej 'zimnej wojnie'
          rodziców chłopak zawalił szkołę, obecnie ma problemy z
          narkotykami... Ani matka ani ojciec nie zorientowali się że go
          tracą - nie mieli kiedy i jak, syn był ciągle 'w drodze'.
          Nie zawsze tak jest oczywiście ale w tym znanym mi przypadku to
          kompletnie nie wyszło. Kompletnie...
          --
          • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 20:41
            Bardzo chętnie zapoznam sie z publikacjami o których wspominasz. Możesz coś
            podrzucić?

            A przykład który podałaś. Fakt dramatyczny. Tylko mało przekonujący. Znam
            przykłady rodziców mieszkających razem którzy zgubili swoje dzieci. Czy
            przyczyną była opieka naprzemienna. Nie przyczyną był brak opieki, która moze
            się zdarzyć niezależnie od konfiguracji. Po prostu nie wierzę żeby kochający i
            dbający rodzice, którzy dbaja o kontakt z dzieckiem mogli to przegapić. Zgodzisz
            się?
        • nicol.lublin Re: Mediacje 07.02.10, 19:17
          michu, nie wiem czemu zarzucasz mi niespójność we wcześniejszym
          poście?

          a kontynuując:
          wspólna opieka i wychowanie, to nie znaczy tydzień ja-tydzień ty. do
          opieki naprzemiennej (którą uważam za błąd - to moje osobiste
          przekonanie) potrzeba wielkiego porozumienia, u was go nie ma, więc
          jakoby od poczatku założenie nie może byc spełnione i trzeba szukać
          innych rozwiązań.

          nie wiem co ci się nie podoba w pomyśle jaki ci napisałam powyżej?
          zblizonym do propozycji twojej zony?

          i na koniec: ja dziecku swojemu żadnej nienawiści nie wlewam, bo jej
          we mnie nie ma. z exem w sprawie dziecka dogaduję się idealnie, ale
          jest wola porozumienia z dwóch stron. mam wrażenie, że u was nie ma
          z żadnej. moje dziecko ma poczucie bezpieczeństwa, poczucie, że tata
          ją kocha choć nie ma u niego swojego pokoju, łóżeczka itp. nigdy też
          nie mjusiałam tłumaczyć dziecku gdzie jest jego dom, ono to wie od
          zawsze. niestety dziecko zada ci jeszcze milion pytań takich które
          złamią ci serce (przynajmniej moje dziecko to potrafi) i zaskoczy
          cię tak, że nie będziesz wiedział co powiedzieć. i to będą pytania
          zupełnie inne niż przewidujesz.
          • nicol.lublin Re: Mediacje 07.02.10, 19:21
            nie wiem też jaka odległość dziel wasze domy, bo mój przedszkolak
            radośnie zasypia w samochodzie i chyba ten problem z myciem zębów
            sam się rozwiąże, bo trzeba je będzie umyć po prostu po kolacji (od
            razu).
            inna sprawa, ze bajki przez godzinę nie są zupełnie tak małym
            dzieciom do niczego potrzebne.
            • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 20:33
              wyprowadziłem się o 2 km dalej żeby byc blisko dzieci i móc je często widywać.
              Jaka kretyńska naiwność.
          • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 20:36
            do
            > opieki naprzemiennej potrzeba wielkiego porozumienia, u was go nie ma

            No nie ma. Ale to jest chyba apel do żony, żeby zaczęła choć trochę się
            porozumiewać. Powiem szczerze, mediatorki patrzyły sie na nią jak na szaleńca i
            pytały czy w ogóle jest sens mediować.
        • ganesza Re: Mediacje 07.02.10, 19:47
          michszyb napisał:

          > Pytanie jakie ja sobie stawiam, to co zrobić gdy jeden rodzić z
          powodu
          > nienawiści doi drugiego rodzica nie rokuje do współpracy.

          odpowiedź jest banalnie prosta. wylecz się z nienawiści do żony.
          • michszyb Re: Mediacje 07.02.10, 20:28
            Nie czuję do niej ani grama nienawiści. Jedynym moim negatywnym uczuciem jest
            poczucie bezsilności wobec jej ciągłych Nie.
    • limonka69 Horror 07.02.10, 19:25
      Czytam to wszystko jak jakiś horror toczysz batalie o rzeczy które
      są dla mnie są nie zrozumiałe a gdzie sedno sprawy dzieci w tym
      wszystkim nie rozumiem o każde 15 mni. sama jestem w trakcie rozwodu
      i póki co dogaduje sie z mężem odnośnie dzieci. Przecież to istota
      malutka ale pełna uczuć. Ustaliliśmy że jak są małe to nocują w domu
      (u mnie) potem one same zadecydują gdzie będą chciały zostać na noc.
      Jak są zmęczone to mąż przywozi je wcześniej do domu a jak nie to
      później tak samo z wieloma innymi czynnościami to dzieci "dyktują
      nam" o której wstają jedzą mają ochotę na bajkę czy spacer. Każdy z
      nas w dzisiejszych czasach ma tel i można zadzwonić i umówić sie co
      do danego dnia nie robię mężowi problemu z widywaniem maluchów czy
      chce je zabrać czy widzieć je u mnie w domu ale on zna zasadę
      że "nie robi mi niespodzianych nalotów" i nie wchodzimy sobie z
      przysłowiowymi butami w życie. Proszę Cie jako matka bo serce mi sie
      kraja jak myślę o Twoich dzieciach nie myśl o sobie tylko o nich
      jeżeli żonę trzymają emocje Ty bądź możniejszy ustąp dla dobra
      maluchów a czas pokaże ze ochłoniecie z emocji i dogadacie sie. Nie
      krzycz jakie Ty masz prawa w stosunku do dzieci ale powtarzaj sobie
      jaki masz obowiązki a One to docenią. Trzymam za Twoje dzieci kciuki
      • michszyb Re: Horror 07.02.10, 20:32
        No masz rację. Horror. Ty sobie nie wyobrażasz jak ja zazdroszczę gdy czytam że
        ludzie się dogadują na takim poziomie. Moja żona jeszcze nigdy nie rozmawiała ze
        mną nie wyzywając mnie i nie krzycząc. Odpowiedź jest w 90% przypadków: Nie bo nie.

        Po pocztkowych bataliach gdzie wywalała mnie z policją albo porywała dzieci,
        postanowiłem odpuścić i czekać aż opadną emocje. Efekt jest taki ze dzieci widzę
        rzadko. Liczę na to że emocje opadną. Ale nie wierze w to znając moją żonę.
        • handra Re: Horror 07.02.10, 20:53
          Mich tak trzymaj! To sa rowniez Twoje dzieci ,daj im wszystko co mozesz, a co
          baby pieprza tym sie nie przejmuj one uwazaja, ze maja monopol na wychowanie
          dzieci. Dzieci staly sie ich karta przetargowa.

          Dobrze robisz. Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie rowniez.
          • zabelina Re: Horror 07.02.10, 21:07
            handra napisał:

            > a co
            > baby pieprza tym sie nie przejmuj

            ...a ja w swej naiwności myślałam, że tu się dyskutuje...
            • zabelina Re: Horror 07.02.10, 21:08
              Ręce opadają.
            • handra Re: Horror 07.02.10, 22:25


              zabelina napisała:

              > handra napisał:
              >
              > > a co baby pieprza tym sie nie przejmuj

              > ...a ja w swej naiwności myślałam, że tu się dyskutuje...


              tez tak myslalem, ale tu sie tylko opluwa.

              Poczytaj dokladnie watki jakie pomyje wylewa sie tu na glowy meskie
              np.watek seniora
              • handra Drogie panie wiecej wyobrazni.... 07.02.10, 22:37
                Wszystkie jestescie madre i tak dbajace o dobro dzieci bo macie dzieci przy
                sobie a my musimy walczyc o kazda sekunde. Nie mozemy uczestniczyc w codziennym
                zyciu naszych dzieci i nawet tak prozaiczne zajecie jak mycie zebow jest dla nas
                waznym przezyciem. Patrzec jak sie bawia, jak sie rozwijaja, przezywac kazda
                sekunde spedzona razem. Niestety. Mamy prawo tylko co dwa tygodnie widywac nasze
                pociechy. Czy to jest sprawiedliwe?
                • chalsia Re: Drogie panie wiecej wyobrazni.... 08.02.10, 00:45
                  > sobie a my musimy walczyc o kazda sekunde. Nie mozemy uczestniczyc w codziennym
                  > zyciu naszych dzieci i nawet tak prozaiczne zajecie jak mycie zebow jest dla na
                  > s
                  > waznym przezyciem.

                  pisz za siebie.
                  Ojciec mojego dziecka nie wykorzystuje przyznanych mu w dni powszednie kontaktów
                  z dzieckiem, nie dzwoni do niego (czyli np. przez 6 tygodni ani widu ani słychu
                  jak z powodu choroby dziecka albo u eksa w rodzinie nie bierze dziecka do siebie).
                  A co do mycia zębów - eks nie chce do swojego domu kupić dla dziecka pasty do
                  zebów "bo płąci wysokie alimenty" i oczekuje, że ja będę jego dom wyposażać w
                  rzeczy dla dziecka. A z drugiej strony kremem ochronnym dziecka, jaki dałam na
                  ich wspólny wyjazd, smarował równiez swoje inne dziecko.
                  • handra Re: Drogie panie wiecej wyobrazni.... 08.02.10, 02:44

                    chalsia napisała:
                    kremem ochronnym dziecka, jaki dałam na
                    > ich wspólny wyjazd, smarował równiez swoje inne dziecko.

                    No to jest zbrodnia. Zabic dziada
                    • chalsia Re: Drogie panie wiecej wyobrazni.... 08.02.10, 23:25
                      handra napisał:

                      >
                      > chalsia napisała:
                      > kremem ochronnym dziecka, jaki dałam na
                      > > ich wspólny wyjazd, smarował równiez swoje inne dziecko.
                      >
                      > No to jest zbrodnia. Zabic dziada
                      >

                      nie, to nie zbrodnia, natomiast wysoce niefair zachowanie biorąc pod uwagę jego
                      podejście do wyposażenia własnego dziecka w pastę do zębów do własnego domu.
              • michszyb Re: Horror 07.02.10, 22:41
                To po prostu okrutne. Kocham moich synów i nie wyobrażam sobie życia bez nich.
                Nie chcę i nie umiem myśleć o tym że mógłbym ich stracić. Są dla mnie celem
                życia. Wolałbym umrzeć niż zostać weekendowym ojcem. Moje życie straciłoby sens.
                Nie umiałbym sobie poradzić. Już teraz gdy ich nie mam ciągle myślę o nich i
                tęsknie. To że jestem dla nich ważny i mnie potrzebują nadaje jakikolwiek sens
                życiu.
                • handra Re: Horror 07.02.10, 22:42
                  Mam tak samo.
                • kasper254 Re: Horror 07.02.10, 23:09
                  Czy równie mocno kochałeś swoje dzieci, gdy szedłeś do innej
                  kobiety, a z tą chwilą rozwalałeś ich dom, ich dzieciństwo, ich
                  młodość i dojrzałość? Co nazywasz okrucieństwem?
                  • michszyb Re: Horror 07.02.10, 23:26
                    Oj tak równie mocno. Odchodziłem przez dwa lata. Płakałem zasypiając obok nich i
                    wiedząc już co mnie czeka. Płaczę i teraz gdy tęsknie do chwili gdy obudzą mnie
                    tak jak kiedyś skacząc po mnie radośnie. Tak, nigdy nawet na krótką chwilę nie
                    przestałem ich kochać. Jestem tego pewien.
                    • ravny Re: Horror 07.02.10, 23:58
                      michszyb napisał:

                      > Oj tak równie mocno. Odchodziłem przez dwa lata. Płakałem zasypiając obok nich
                      > i
                      > wiedząc już co mnie czeka.


                      Czyli jak młodszy był jeszcze w brzuchu zony to już spałeś koło niego i
                      płakałeś, że odchodzisz?
                      • michszyb Re: Horror 08.02.10, 00:13
                        Ravny - odpier.... się człowieku. Wiesz coś lepiej odemnie kiedy urodził się mój
                        syn? I kiedy przy mnie zasypiał? Wyobraź sobie ze za kilka miesięcy kończy 3 latka.
                        Zresztą o co ci w ogóle chodzi. Pastwisz się koorwa?
                  • handra Re: Horror 07.02.10, 23:32
                    Rowno kochalem swojego syna, kiedy opuscila mnie zona.

                    To ona rozwalila rodzine nie pytajc syna gdzie chce mieszkac bo przeciez kobieta ma prawo.

                    Tylko tak sie powszechnie przyjelo, ze jak odeszla kobieta no to napewno miala powody. Kiedy odchodzi maz no to musi byc swinia napewno nie kochal dzieci. Kochal dzieci napewno, ale jak musialo mu byc zle skoro zdecydowal sie odejsc.

                    Tak jak to ktos juz napisal i zostal przez forum rozgrzeszony- przestal kochac. Wystarczajacy powod? czy tylko zrozumialy dla pan, ktore z tego powody odeszly.

                    Bla bla bla- kazdy sytuacja jest inna, odszedl widocznie mial powody
                    co nie umniejsza jego milosci do dzieci.
                    • zuza145 Re: Horror 08.02.10, 00:43
                      nie ulega żadnej!!!!!!!! wątpliwości że oboje rodzice robią dzieciom krzywdę.
                      Idealnie by było gdyby ojciec mógł jak najczęściej odwiedzać takie maluchy w
                      ich miejscu zamieszkania i np. móx wykąpać małego delikenta.
                      Oczywiście wiem- że może to być obecnie niemożliwe.
                      Ale co stoi na przeszkodzie wypracowanie takiego modelu?
                      Tylko czasu niestety dużo potrzeba.
                      Wierzę że się da- jak emocje obu stronom opadną.
                      Przegrać jedną bitwę- nie oznacza przegrania wojny ( oczywiście wojna w
                      przenośni miała być).
                      Cel jest jeden- mieć kontaky z dziećmi.
                      Tak naprawdę najważniejsze jest: nie miejsce tylko ich jakość ( tych kontaków).
                      Zona jest zła, ma jakiś powod, ojciec jest zły- bo żona się sprzeciwia.
                      Mediacje- powinny dotyczyć sposobu komunikacji i tego co rodziców dotyczy-
                      jako dwojga ludzi, kochających swoje dzieci i nie kochających siebie.

                      ps mój eks już mąż ma nieogranioczone prawo widywania- mało/raczej zbyt mało
                      korzysta- bo praca i zajęty.
                      Więc nic nie ograniczyłam- tylko zobowiązałm go wręcz- ot tak, inaczej niż
                      większość.
                      Oswajam odczucia na jego widok, z uśmiechem na twarzy, ale z czasem zaczyna mi
                      to obojętnieć.
                      Ale dzici - musi mieć kontakt bo mu nie odpuszczę.
                      Więc ma elastyczny.
                      A że ja zajęta jestem- to czasami nawet proszę coby ich dopilnował jak mnie
                      nie będzie.
                      I tak powinno być.
                      Nie zatrze śladów tego co zrobił- ale może zbudować nowe jakościowo relacje.
                      I buduje- z moja pomocą- bo dzieci w wieku- manipulujące- są.I on czasami się
                      nabiera- ja nie.
                      W ich oczach musi być jednogłośnie.
                      I w większości przypadków jest.
                      Ale takmałe dzieci- to ryzyko- już zmiana układu w domu to szok.
                      A psychologowie podkreślają- jak najmniej zmian.
                      Więc obstaję- negocjuj prawa do w domu i zabieranie do dziaków, place zabaw
                      itp.Jak podrosną- sam zobaczysz jak szybko- wtedy może się sytuacja zmieni.

                      I nie wiń żony- żal może być wielki a to niszczy.
                      Przecież specjalnie taka się nie stała?
                      Coś to spowodowało i jej zachowanie jest tylko konsekwencją.
                      A ty żądasz.
                      Nioestety- moim zdaniem trzeba zmienic formę próśb.
                      Tak, tak, próśb. Bo ona ci nie wierzy lub jest nadal zła.
                      I jej prawo.
                      Musi tylko dowiedzieć się- jak postępować w stosunku do dzieci- i musi znaleźć
                      siłę na takie postępowanie- usmiech w twoją stronę, bo przy dzieciach, pomimo
                      tego coś zrobił. To też wymaga czasu i dużo pracy- ze strony żony.
                      • handra Re: Horror 08.02.10, 02:31

                        zuza145 napisala:
                        Idealnie by było gdyby ojciec mógł jak najczęściej odwiedzać takie maluchy w
                        > ich miejscu zamieszkania i np. móx wykąpać małego delikenta.


                        Zeby wykapac malego delikwenta w jego miejscu zamieszkania trzeba znac jego
                        adres- to po pierwsze

                        Ale co stoi na przeszkodzie wypracowanie takiego modelu?
                        > Tylko czasu niestety dużo potrzeba.


                        To ojciec musi miec czas, on musi wyc w czterech scianach z tesknoty
                        to ojciec musi sie naginac do humorow matki, wszystko musi zrobic i znosic
                        ojciec. Matka Polka ma prawo szykanowac ex, ma prawo wymyslac powody dla ktorych
                        to ojciec nie moze dostac dzieci.

                        Sledze watek Micha od poczatku i moge jedno stwierdzic, ze co by nie napisal
                        jest zle.

                        Wasze teorie o dobru dzieci sa cudowne, ale zadna nie wpadla na pomysl, ze rozne
                        sa kobiety, rozne odejscia i ich powody.

                        Zona jest zla bo Mich odszedl- i twierdzisz, ze ma do tego prawo-ok.

                        Ja tez jestem wscikly, zostawila mnie, zabrala dziecko, nie mam nr.tel. do niej,
                        nie znam adresu, urodziny dziecka urzadzane sa oddzielnie i chcesz mi wmowic, ze
                        moja ex mysli o dobru dziecka.

                        Schowajcie sobie wasze nauki w kieszen.
                        • zuza145 HANDRA 08.02.10, 11:34


                          Ja ci nic nie wmawiam, bo nie śledziłam twojego wątku i nie przypominam sob ie
                          abym wdawała się w dyskusję odnośnie sytuacji o ktyórej przeczytałam właśnie-
                          w twoim poście.
                          Natomiast bardzo proszę- jeżeli piszesz do mnie- to nie w liczbie mnogiej.
                          I nie każ robić czegoś, czego zrobić nie mogę.
                          Nie mogę otóż wsadzić sobie w kieszeń- bo nic ci nie radziłam.

                          Jedno co widać- wyżywasz się na piszących, za swoje własne klęski.
                          Skoro lubisz- twoja sprawa.
                          Mnie by czasu szkoda było- ale jak widzę masz go dość dużo.
                          Jak go zagospodarujesz- nie mój boznes.
                          Tylko zachowuj się jak myśląc- a nie jak dziecko w przedszkolu- kto pod ręką-
                          to lu w głowę.
                          Bo mam zły humor.

                          ps: jak taki mało wiedzący jesteś wynajmij detektywa- gdyżalbowiem ludzie tej
                          profersji specjalizują się w szukaniu.
                          poznasz adres i miejsce przebywania- a chyba to jest pierwszy kłopot u Cieboe,
                          czyż nie tak?
                          I nie podciągaj się pod cudze historie- chyba że ci w tłumie przyjemniej.
                          (solidarnośc plemników czy jakoś tak).
                          To że twoja żona/exżona zwiała- to jej wina/zasługa.
                          nie moja, więc jak siadasz do klawiatury, patrz na ekran, ew. obrazy usuń z
                          pamięci choćby na czas pisania- bo ci to może skutecznie w realu życie
                          utrudnić.



                          handra napisał:

                          >
                          > zuza145 napisala:
                          > Idealnie by było gdyby ojciec mógł jak najczęściej odwiedzać takie maluchy w
                          > > ich miejscu zamieszkania i np. móx wykąpać małego delikenta.
                          >
                          >
                          > Zeby wykapac malego delikwenta w jego miejscu zamieszkania trzeba znac jego
                          > adres- to po pierwsze
                          >
                          > Ale co stoi na przeszkodzie wypracowanie takiego modelu?
                          > > Tylko czasu niestety dużo potrzeba.
                          >
                          >
                          > To ojciec musi miec czas, on musi wyc w czterech scianach z tesknoty
                          > to ojciec musi sie naginac do humorow matki, wszystko musi zrobic i znosic
                          > ojciec. Matka Polka ma prawo szykanowac ex, ma prawo wymyslac powody dla
                          ktoryc
                          > h
                          > to ojciec nie moze dostac dzieci.
                          >
                          > Sledze watek Micha od poczatku i moge jedno stwierdzic, ze co by nie napisal
                          > jest zle.
                          >
                          > Wasze teorie o dobru dzieci sa cudowne, ale zadna nie wpadla na pomysl, ze
                          rozn
                          > e
                          > sa kobiety, rozne odejscia i ich powody.
                          >
                          > Zona jest zla bo Mich odszedl- i twierdzisz, ze ma do tego prawo-ok.
                          >
                          > Ja tez jestem wscikly, zostawila mnie, zabrala dziecko, nie mam nr.tel. do
                          niej
                          > ,
                          > nie znam adresu, urodziny dziecka urzadzane sa oddzielnie i chcesz mi
                          wmowic, z
                          > e
                          > moja ex mysli o dobru dziecka.
                          >
                          > Schowajcie sobie wasze nauki w kieszen.
                          >
                          >
                          >
                          >
                          >
                          >
                    • sbelatka Re: Horror 08.02.10, 01:42
                      się zgadzam z Toba handra.. w tej sprawiesmile
                • chalsia Re: Horror 08.02.10, 00:38
                  > życia. Wolałbym umrzeć niż zostać weekendowym ojcem. Moje życie straciłoby sens
                  > .
                  > Nie umiałbym sobie poradzić.

                  to albo już sobie stryczek szykuj albo dorośnij albo sie lecz. Myślę, że
                  psychoterapeuta sporo pomoże - Tobie, a przez to i Twoim synom.
                  • zuza145 brutalnie 08.02.10, 00:58
                    wygląda tak: ty podjąłeś decyzję- ty wybrałeś jedynie słuszne wyjście.
                    Tak?

                    Jeśli odpowiedź brzmi tak- to cofam swoje pisanie.
                    Szkoda czasu- bo ty swoje wiesz.
                    Jeżeli masz zamiar być dobrym rodzicem- to wtedy czytaj.
                    Bo pisałam bez emocji- starając się pokazać sytuację.
                    Z emocjami- może kiedyś napiszę- następnym razem.
                • sbelatka No może 08.02.10, 01:40
                  ja tu zaraz podpadnę - babkom i facetom..

                  ale sorry!!!

                  życiu dorosłego człowieka sens nadaje wiele spraw - a NIE tylko dzieci..

                  dzieci nas dopełniają.. ok
                  sa naszym szczęsciem, kochamy je sobie i uwielbiamy być przez nie
                  kochani.. wsyztsko sie zgadza..

                  ale do diabła - nie obciązajmy ich swoją miłością..

                  rodzic co to ma sens tylko w życiu dla dzieci - starsznie męćzący jest
                  na dłuższą metę
                  dla dzieci właśnie

                  poza tym - co za "stracić"???

                  prędzej je stracisz jak będziesz sie o nie szarpał - bo będa musiały z
                  kims sie emocjonalnie rozstać..
                  kto wie? może z Toba???


                  naprawdę mnie zastanowił ten Twoj post...
                  mam nadzieje, ze Ci sie tylko tak wyrwało - w ferwozre dyskusji..
                  a po zastanowieniu WIDZISZ jakis sesns inny w sowim żyiu - niż tylko
                  dzieci..

                  bo jesli tak jest jak piszesz - to jestes dla nich niebezpieczny;
                  w sensie - niebezpiecznie obciążający ich psychikę

                  i chciałabym żebys zauważył różnicę - bo ja ja zauważam
                  nikt Cie tutaj dzisiaj (no, może z jedna babeczka) nie atakuje!

                  jedynie Twoj pomysł na ułożenie życia Twoim dziecom.

                  wolałbym umrzeć niz zosatć weekendowym ojcem?????
                  czy Ty wiesz co Ty piszesz?????
          • tully.makker Re: Horror 08.02.10, 11:23
            co
            > baby pieprza tym sie nie przejmuj

            Czlowiek, ktory zywi pogardde i neinawisc do innych ze wzgledu na
            ich plec powinien sie leczyc w instytucji zamknietej, a nie
            wychowywac dzieci, nie sadzisz?
            Co masz handra do zaoferowania swoim dzieciom oprocz jadu?
            • zuza145 Re: Horror 08.02.10, 11:49
              swój wzorzec- taki pokrzywdzony, reszta winna - ci dookoła.
              i oczywiście nic z tym zrobić " z sensem" nie mozna.
              bo się sprzycięgli wszyscy przeciwko.
              Dzizasssssssssss- mój ex mąż jakoś trafia do dzieci- kiedy może, bo
              ma czas.
              Wieczorem, rano- jak się da zorganizować a czasami nawet wtedy kiedy
              trzeba ewidentnie.

              OO- a może ja z innego worka męża dostałam?
              Worka tych myślących inaczej?
              Hm.
              • sbelatka Re: Horror 08.02.10, 12:12
                nie rzopędzaj sie Zuza..

                bo wszak nie wiesz jak zachowuje sie ex Micha?
                może ona też z innego worka niz Ty?
                i może
                nie jest gotowa na żadne plastyczne podchodzenie do zajmowania się
                dziećmi...
                inaczej niz ty..
                inaczej niż ja..
                i inaczej niz parę babeczek, ktore tutaj zalecaja Michowi pewne
                rozwiązania - zupelnie nie pzryjmując do wiadomosci, ze może w
                tamtym ukladzie jest inaczej niż w ich...
                • zuza145 Re: Horror 08.02.10, 12:24
                  owszem- znam jednostronną relację.Jego opis.
                  ale nie znam przypadków, aby nie dało się sposobu komunikowania
                  naprawić- tylko trzeba czasu oraz konsekwencji- a nie tylko- ja chcę.
                  Skoro on "tylko chce" to ona nie chce- tak wygląda komunikacja.
                  • tully.makker Re: Horror 08.02.10, 21:48
                    A wlasnie, ze nie. Znamy sytuacja z obu stron o tyle, ze michszyb zacytowal
                    kiedys korespondencje z zona. W ktorej on sie rzucal jak wesz na grzebieniu, a
                    ona odpisywala uprzejmie, poslugujac sie zrozumialymi dla kazdego (oprocz autora
                    watku) rodzica, troszczacego sie o dobro dzieci.
                    • wielbicielnaruto ja na prawdę nie rozumiem po co 15.02.10, 14:12
                      do jasnej cholery odpisujesz na każdy głupi post zupełnie nie
                      potrzbebny w dyskusji. Uczestniczki forum mówiące o horrorze
                      emocjonalnym, o innych celeach w życiu itd. po prostu zlewaj. Chcą
                      się wygadać - fajnie, tylko forum pomyliły. Dls mnie opieka
                      naprzemienna będzie w sądzie widziana in plus. Ojciec stara sie i to
                      nie tylko w weekendy. Mediacje bym sobie odpuścił bo to strata
                      czasu. Nie wiem ale zastanów się, czy nie lepiej wystąpić o opiękę
                      na siebie. Ojciec, z poważnym zawodem, może zarobki nie kokosy ale
                      są, brak zaparcia i chęć mediacji. Nigdy nie wiadomo jak zawyrokuje
                      sąd. Pokazując przed sądem, że dajesz opcje do wyboru dla drugiej
                      strony, czyli kierujesz się dobrem dzieci, uzyskujesz przewagę w
                      starciu na początku.
            • zuza145 to jak to jest 08.02.10, 12:14

              Właściwie:

              raz piszesz:
              cyt"Ja tez jestem wscikly, zostawila mnie, zabrala dziecko, nie mam
              nr.tel. do niej,
              nie znam adresu, urodziny dziecka urzadzane sa oddzielnie i chcesz
              mi wmowic, ze
              moja ex mysli o dobru dziecka."

              a jeszcze niedawno:

              cyt"Autor: handra 03.01.10, 20:27
              Trudno aby taka sytuacja nie odbila sie na psychice dzieci.

              W jednym bylismy zgodni z moja ex. Powiedzielismy dziecku,ze jest
              kochane przez
              ojca i matke tak samo mocno, ale rodzice nie moga razem zyc, bo sie
              nie
              rozumieja. Narazie akceptuje takie wytlumaczenie.

              Wiem co Cie boli. Jeszcze nie mam takiej sytuacji, ale kiedys bedzie
              i tego sie
              boje, chyba sie wsciekne jak sie dowiem,ze jest inny facet, ktory
              moze wiecej
              czasu spedzac z moim synem jak ja, ze moze uczestniczyc w jego
              codziennym zyciu,
              podczas kiedy to ja mam wyznaczone dni. Ale ucze go tego samego
              czego uczylbym
              go mieszkajac z nim. Samodzielnosci, wrazliwosci, sluchac muzyki,
              ogladac chmury
              i slonce, plywac, nurkowac, jezdzic na lyzwach, grac w chinczyka,
              warcaby,Piotrusia idt... "


              Pytanie:
              Ty nie akceptujesz nowego zycia zony?
              I ukrywać się zaczęła?
    • mediator.org Prośba do mola1971 10.02.10, 10:31
      A możesz podać jakieś konkrety(literatura, art. badania?) na podstawie, których
      twierdzisz,że w krajach, gdzie opieka naprzemienna nie jest nowością, już
      "odchodzi się od niej"??? Byłabym bardzo wdzięczna.
      • limonka69 Re: lektura 15.02.10, 14:45
        Proponuje zapoznać się i można dyskutować ale o metodzie jeżeli są
        spełnione wszystkie warunki ale nie o zachowaniu rodziców.
        www.afccnet.org/pdfs/Arizonaparentingplan.pdf
        PS. Do Mediator.org przepraszam Cie bardzo ale czytając Twoje
        wypowiedzi chroń mnie panie boże przed takim mediatorem który wg
        mnie nie bardzo ma pojęcie o fachowym zagadnieniu np. przed 3 rokiem
        życia dziecka nie mam mowy o np. nocowaniu w dwóch różnych miejscach
        co podkreśla to fachowa literatura ale jest już wprowadzana opieka
        naprzemienna, wspólna nazewnictwo nie jest istotne tylko cel.
        • mediator.org ??? 15.02.10, 19:34
          Limonko, czy JA gdzieś napisałam, że dziecko przed 3 rokiem życia powinno czy
          też może nocować w dwóch miejscach???
          Ja napisałam tylko jedno - opieka naprzemienna ma swoje plusy i minusy i to jest
          jedyna prawda, którą można podać z czystym sumieniem.
          Nie dam sobie "wcisnąć" czegoś, czego nie mówiłam. I "broń mnie Panie Boże"
          przed takimi osobami Limonko wink
          • limonka69 Re: ??? 15.02.10, 20:16
            Pytałaś sie:
            A możesz podać jakieś konkrety(literatura, art. badania?)"
            Osoba która zajmuje sie mediacją pyta sie o takie rzeczy ? jest to
            dla mie brak profesjonalizmu
            • limonka69 Re: ??? 15.02.10, 20:33
              Mediator z prawdziwego zdarzenia oprócz tego że na szkoleniu zgłębił
              tajniki pojęć konfliktu (zaczerpnięte z Meeting Point) powinien być
              obeznany z literaturą która w szeroki sposób wyjaśnia metody i cele
              a nie wchodzić w polemikę na forum... co to jest bo dla mnie
              przeczkole. Podaj konkretny argument źródło a zazwyczaj prowadzisz
              mało rzeczowe dyskusje
              • mediator.org :))) 15.02.10, 21:19
                Limonko, z całym szacunkiem dla Ciebie, ale chyba tylko Ty nie zrozumiałaś czemu
                pytałam... Aż nie wiem jak Ci to wyjaśnić, aby Cię nie urazić, bo znowu mi się
                oberwie. Pytałam, gdyż jedna z osób napisała, że ODCHODZI SIĘ od opieki
                naprzemiennej, Jako fachowiec właśnie (Jezu, no i znowu brak skromności...wink)
                wiem, że są głosy ZA i są głosy przeciw. Znajdą się jedne i drugie, Ale na
                potwierdzenie słów, że ODCHODZI SIĘ, że to jest z gruntu ZŁE, NIEWŁAŚCIWE -
                takiego JEDNOZNACZNEGO głosu nie ma. I osoba, która coś takiego "puszcza" w
                świat pisze coś, czego nie powinna.
                Już jeden pan pisał, jak się tym przejął.
                Krótko mówiąc - moje pytanie o literaturę było PROWOKACYJNE.
                No wiem, i tak oberwę smile
                Prawdę mówiąc pisanie o opiece naprzemiennej to trochę "bicie piany", bo zawsze
                znajdą się argumenty i głosy fachowców ZA, jak i PRZECIW. Wybór należy do
                poszczególnych osób.
                • limonka69 za i przeciw 15.02.10, 21:28
                  Rozmowa z Tobą to niestety jest "bicie piany" są argumenty za i
                  przeciw slogan. Mediator nie powinien prowokować tylko łagodzić
                  sytuacje więc moja odp była by nie podaj literaturę etc... tylko w
                  stanie Floryda przy rozwodzie, separacji jest nakaz "opieki
                  naprzemiennej" jak zwał tak zwał wiadomo o co chodzi ale na ten
                  temat trzeba mieć wiedzę nie tylko za kresu za i przeciw.
                  • mediator.org Re: za i przeciw 15.02.10, 21:36
                    Mediator ma łagodzić na mediacji, tu nie mediujemy. "moja odp była by nie podaj
                    literaturę etc... tylko w stanie Floryda przy rozwodzie, separacji jest nakaz
                    "opieki naprzemiennej" jak zwał tak zwał wiadomo o co chodzi". Nie bardzo Cię
                    rozumiem przyznam szczerze, ale może to i nie ma większego znaczenia.
                    • limonka69 Re: za i przeciw 15.02.10, 21:41
                      Proszę przeczytać to sie wszystko wyjaśni:
                      jmmflaw.wordpress.com/2008/09/15/florida-parenting-plan-part-2-time-sharing-effective-10108/
                      to także jest źródło wiedzy
                      www.jaxlegal.com/family.html#child
                      a znaczenie ma bardzo duże dla dobra dzieci
                    • cieplefuterko time sharing nie jest "opieka naprzemienna" 15.02.10, 22:12
                      mediator.org czy ty sie powolujesz na odnosnikiz florydy:
                      tak wprowadzono obowiazkowe "time sharing"!!
                      Tylko ze ten "time sharing" nie jest "opieki naprzemiennej".
                      Jak bys rozumiala roznice prawne w USA
                      to moze bys zrozumiala po przeczytaniu
                      ze oznacza to dokladne zdefiniowanie wszystkich obowiaazkow obojga rodzicow (z
                      zalozeniem jezeli zadne z nich nie znacalo sie fizycznie, emocjonalnie,
                      moralnie) w przyszlosci i wychowaniu swoich dzieci.
                      Oznacza to dokladne zdefiniowanie warunkow i obecnosci rodzicow
                      z tym ile gdzie spedzaja czasu(nie oznacza to ze po rowno)
                      kto, kiedy odbiera, wlacznie z kara dla rodzica ktory nie wywiazuje sie z
                      podpisanego planu
                      mediator.org czy moglabys mi podac twoj odnosnik o obowiazkowej "opiece
                      naprzemiennej"????
    • mediator.org trolliki... świeżynki :) 15.02.10, 22:20
      Śpijcie spokojnie, a raczej śpij smile
      Udało się - dopiero się zorientowałam. Limonko69, cieplefuterko smile)) Ufff
      smile))Nie ma to jak się zabawić czyimś kosztem. Miłej nocki.
      • cieplefuterko Re: trolliki... świeżynki :) 15.02.10, 22:32
        mediator.org napisała:

        > Śpijcie spokojnie, a raczej śpij smile
        > Udało się - dopiero się zorientowałam. Limonko69, cieplefuterko smile)) Ufff
        > smile))Nie ma to jak się zabawić czyimś kosztem. Miłej nocki.

        Ja nie niczyim kosztem nie zabawiam,
        jest to troszke ponizej mojego poziomu.

        Mialam nadzieje ze przy Twoim doswiadczeniu i wiedzy ogolnej
        dowiem sie czegos konkretnego (w koncu pomoglas tylu ludziom).
        I jest mi bardzo przykro ze nie stac cie na nic poza
        "osobistymi wycieczkami" i "biciem piany".

        Moglabys podac swoje sugestie Michowi (w sytacji jakiej sie znalazl)
        jakie byloby to 3-cie rozwiazanie dla niego i jego zony
        przy najmiejszym stresie dla jego dzieci?

    • kingusia711 Re: Mediacje 17.02.10, 10:51
      Niestety czasami nie ma mozliwoci aby sie dogadac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka