Po wielkich burzach i pijackich awanturach mojego eks wreszcie doczekalam sie
rozmow o podzial majatku.
Mamy wspolne mieszkanie, zakupione na kredyt. Ja zostaje w nim z dzieckiem,
eks sie wyprowadzil. Oprocz swoich ciuchow i innych osobistych rzeczy jescze
nic nie wzial. Kwota spalty ustalona i rzeczy jakie chce wziasc.
Problem w tym, ze nie wiem jak ma to wygladac przy ugodzie: czy lepiej
sadownie czy norarialnie? Jak ma wygladac takie pismo z ugodowym podzialem
majatku? Co z kredytem, ktory zostal zaciagniety na mieszkanie w trakcie
malzenstwa? Eks jest glownym kredytobiorca, ja widnieje tam tylko jako
wspolmalzonek.
Prosze o jakies rady, wskazowki

Z gory dziekuje