Dodaj do ulubionych

totalna beznadzieja

23.06.10, 19:12
Czytam te wszystkie posty o zdradzie, braku miłości, nienawiści, braku
zrozumienia i zastanawiam się do czego to prowadzi. Spotykamy swoje połówki,
kochamy je, dajemy im wszystko tylko po to aby za jakiś czas poczuć nóż wbity
w plecy lub co trafniej prosto w serce. Kiedyś przeczytałam że ludzi których
się kocha nigdy się nie skrzywdzi bo miłość na to nie zezwala, bo miłość to
bezgraniczne zaufanie i akceptacja. To szacunek do tego kto świata poza tobą
nie widzi, na którego w każdym momencie swojego życia możesz liczyć. A teraz z
upływem czasu twoja połówka jabłka zaczyna w jakiś cudowny sposób dojrzewać a
ty jak na złość czujesz iż to dojrzewanie wysysa z ciebie wszystkie soki i
zaczynasz gnić od środka. Ludzie są głupi i naiwni bo pomimo tego bólu wierzą
że gdy on - ta druga połówka się odrodzi przyjdzie czas i na nas, na mnie.
Czas jednak mija a my gnijemy coraz bardziej i brak już sił i odwagi aby
chcieć jeszcze istnieć. Na koniec czy warto jest kochać bezgranicznie, czy
warto wierzyć drugiej osobie? Po co aby po nastu latach usłyszeć że jesteś
beznadziejna, ułomna, że nie zasługujesz na nic? Po co? Dziś należę do osób
zranionych, upokorzonych, nie kochanych a niedługo do rozwiedzionych. Dajcie
mi receptę jak mam dalej żyć!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • ef.endir Re: totalna beznadzieja 23.06.10, 19:15
      Na koniec czy warto jest kochać bezgranicznie, czy
      > warto wierzyć drugiej osobie?


      warto
      • nadia3008 Re: totalna beznadzieja 23.06.10, 20:05
        Miłość bezgraniczna i bezwarunkowa, to miłość matki do dziecka. Ja
        też kochałam bezgranicznie, wierzyłam, ze to juz do grobowej deski,
        co więcej byłam o tym swięcie przekonana, mój ex dawał mi do
        zrozumienia, ze jestem tą jedyną. Pewne okolicznosci życiowe
        pokazały, ze jednak to ja byłam tą, na która on mógł liczyć. Ja w
        zamian dostałam ból, poczucie winy i zal po latach spędzonych bez
        celu. Jednak wierzę, ze miłość moze być zdrowa i spokojna, bez tych
        wszystkich wzlotów i uniesień, ale dojrzała. Życzę Tobie i sobie,
        aby kiedys nas znalazła.
    • dorata351 Re: totalna beznadzieja 23.06.10, 20:28
      Ja też uważam że warto. Mimo przykrych doświadczeń, wierzę, że są uczciwi
      faceci, którym można zaufać. Mam nadzieję, ze takiego spotkam. A jeśli nie to
      trudno i tak postaram się cieszyć życiem. I dalej chcę być naiwna, łatwowierna
      itd. Jestem w zgodzie z sama sobą i to ważne.
      • moostanga Re: totalna beznadzieja 23.06.10, 21:24
        Witam smile dawno tu nie byłam. Zaglądam, a tu temat w sam raz dla mnie wink
        Kiedyś na wykładach z patologii młodzieży, zapytałam wykładowcę czy można tych
        patologi jakoś uniknąć. Bo jak nam wyłożył, co młodzież potrafi - to przeraziłam
        się o swoje dzieci. Na co Wykładowca mi odpowiedział, że jak jesteśmy na
        onkologii, to tam same raki.
        I tak samo tu, takie forum pełne żali, bólu, nienawiści, przegranej...

        Gdy się rozwidlam dwa i pół roku temu tez zadawałam sobie takie pytanie. Ale
        pracuje w miejscu gdzie przewija się dużo ludzi i widzę stare małżeństwa, gdzie
        jedno drugiego wspiera. Gdzie widać - a może czuć - wokół nich taką dobrą aurę
        smile I tego się trzymam.
        Mam teraz innych przyjaciół i też widzę mężczyzn, którzy kochają, starają się,
        są opiekuńczy, odpowiedzialni. Mają swoje wady, jak każdy, ale są fajni faceci!
        Niestety generalnie, z tego co widzę to zajęci...

        A miłość bezwarunkowa - gdy traktuje sie partnera (czy mężczyznę, czy
        kobietę)jak dziecko, wcześniej czy później się posypie, bo ile mozna dawać? W
        końcu nawet najzasobniejszy organizm się wyczerpie. W związku musi być wymiana.
        Ale znam takie związki, gdzie jest wymiana, gdzie jedno, albo drugie ma gorszy
        dzień i wtedy ten z lepszym dniem przejmuje większość.
        Sa takie związki. I są tacy mężczyżni. I wierzę, że jeszcze gdzieś taki
        mężczyzna się błąka samotnie i w końcu kiedyś się odnajdziemywink

        Pozdrawiamsmile
    • tully.makker Re: totalna beznadzieja 24.06.10, 09:53
      Milosc, nawet ta bezwarunkowa - matki do dziecka - musi byc madra,
      bo inaczej krzywdzi tak samio jak jej brak.

      Zas milosc srotyczna to w ogole inna historia, buduje sie ja na
      zasadzie wzajemnosci, wspolnie. Inaczej jest tylko mrzonka i to sie
      okazuje wczesniej czy pozniej.
    • to.ja.kas Re: totalna beznadzieja 24.06.10, 11:45
      Taka miłosc o jakiej piszesz to zdarza sie w harlekinach.
      Bezwarunkowa, ze 100% zaufaniem, poswiecajaca siebie i jeszcze do grobowej deski
      itd itp. A w zyciu, ten kto taki jest zawsze traci. I słusznie, bo to głupota
      oddawac siebie tak by nic nie zostawało. To co dawac pozniej?
      Nikt nie kocha Cię bardziej niż ty sama i nikt bardziej kochał Cię nie bedzie.
      Chcesz szacunku...zasłuż na niego i go WYMAGAJ, chcesz zainteresowania dla
      swoich spraw...wymagaj i interesuj sie sprawami czyimiś, chcesz byc tajemnicą?
      Nie oddawaj siebie całej na tacy bo sie z tej tajemnicy obedrzesz. Chcesz by
      pragnął? Daj zatęsknic i się "gonić".
      Nawet moja 18 letnia córka wie, że na pewne zachowania z mojej strony musi sobie
      zasłuzyc.
      Bo miłość to nie bajka. To relacja nad którą trzeba sie nieźle naharować i mieć
      na nią koncepcję.

      Pozdrawiam.
      • bosmanka110 Re: totalna beznadzieja 24.06.10, 12:48
        Więc jak nauczyć kochać samą siebie, bo gdy patrzę w lustro widzę w nim
        żałosnego człowieka, który chce żyć a nie wie jak!!!!!!!!
        • to.ja.kas Re: totalna beznadzieja 24.06.10, 13:43
          Nie wiem. Ktoś powie, ze terapia, ktoś inny moze poradzi coś innego.
          Nie jestem dobrym adresatem takich pytań, bo ja nie mam z tym problemu i nigdy
          nie miałam. Przez chwilke o tym zapomniałam , napytałam sobie biedy i szybko
          wróciłam do pionu.
          I kiedy o tym pamiętam że ja jestem najważniejsza dla siebie i najwartościowsza,
          że by coś dawać muszę dbać o to by to mieć czyli również muszę brać, nigdy nie
          zostałam skrzywdzona. Nawet jeśli bolało, to dlatego, że coś się kończyło. A
          koniec rzeczy jest czymś naturalnym i czasami bolesnym, ale nigdy nie była to
          moja krzywda.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka