Dodaj do ulubionych

Rodzice po rozwodzie

16.09.10, 15:27
Dużo tu piszecie o ojcu i jak się sprawdzał lub ,częściej, nie sprawdzał po rozwodzie.
Mało mówi się o matkach. A to przecież z nimi najczęściej zostają dzieci po rozwodzie.
Jak radziły sobie wasze mamy po rozwodzie. Założyły rodziny? Jak Wam, czyli dzieciom, pomagały zrozumieć nową sytuację? Czy pomagały a może skupiły się na sobie i na walce z ojcem?
Jak ułozyły się relacje między Waszymi rodzicami po rozwodzie?
Obserwuj wątek
    • aglaonike77 Re: Rodzice po rozwodzie 16.09.10, 15:46
      Zacznę od siebie wink.
      No więc u mnie to był "rozwód po Polsku". Ojciec znalazł sobie kogoś na boku, najpierw były płacze i awantury - szarpanina; potem jak miałam jakieś 6-7 lat ojciec wyprowadził się i tyle go widzieliśmy. Jak większość polskich ojców nie dawal sobie rady z nową sytuacją więc bywały okresy baaaardzo sporadycznych spotkań i okresy całkowitej nieobecności. Analogicznie było z płatnością alimentów przy czym funkcjonowało podejście że alimenty ojciec płaci mamie a nie dla nas ( też bardzo polskie).
      Mama ... uważam ją za tragiczną postać. Trochę jak z greckiej tragedii. Nie ułozyła sobie życia, wychowywała nas sama. Z perspektywy oceniając całkowicie nie poradziła sobie z rzeczywistością po odejściu ojca ani we własnym - emocjonalnym zakresie ani w wymiarze wychowaczym; nie obwiniam jej ale też nie zamierzam tłumaczyć.
      Rodzice nie umieli i nie umieją ze sobą rozmawiać ( pomimo upływu 26 lat), rozmowa z jednym z nich o tym drugim kończy się wylewaniem jadu i żalu na tego drugiego (więc unikam tych tematów).
      Miałam toksyczne dzieciństwo, a teraz mam mamę z którą ledwo wytrzymuję 3 h w 1 pokoju i ojca z którym rozmawiam o sprawach mających miejsce po 2003r i rzadko się widuję ( stosunki elegancko wstrzemięźliwe).
      Mój bagaż: bezsenność; zaniżona samoocena, nie lubię siebie; nieumiejętność funkcjonowania w związku partnerskim; wysoki samokrytycyzm; zawyżone wymagania co do siebie i innych itd.
      Mam 33 lata, męża i dzieci - z miłości do nich zrozumiałam że muszę wkońcu pokochać siebie. WIęc wypakowuję swój bagaż na terapii.
      I nie uważam że to wina ojca.To zasługa obojga moich rodziców ; do małżeństwa, do zrobienia dziecii do rozwodu ZAWSZE jest potrzeba dwojga ludzi ( matki i ojca) i do normalnego wychowania(czyt. w zdrowej atmosferze) też.
      U mnie oboje zawiedli.
    • zakletawmarmur Re: Rodzice po rozwodzie 24.09.10, 22:21

      Nie było walki z ojcem. On też zachował się ok. Bardziej skupiła sę na sobie- zaczeła żyćsmile Wychodzić, imprezować, realizować zainteresowania (ojciec zawsze ją ograniczał), cieszyć się życiem. My już byliśmy nastolatkami, więc nie potrzebowaliśmy "pomocy w rozumieniu nowej sytuacji". Cieszyliśmy się (i dalej się cieszymy), że jest szczęśliwa. Nie chciała się więcej wiązać (tzn.mieszkać z kimś, zakładać drugą rodzinę). Twierdzi, że w życiu trzeba wszystkiego spróbować a mężatką już byłasmile Ma przyjaciela, z którym ciągle gdzieś jeździ to w góry, to na koncert, to na noc muzeów...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka