Dodaj do ulubionych

podejście facetów do dzieci z poprzednich związków

19.01.11, 11:12
Tak się zastanawiam (czysto teoretycznie, bo mój next bezdzietnysmile- czy mając dzieciatego faceta i widząc, że nie bierze udziału w życiu swoich dzieci, kobieta nie powinna pomyśleć, że skoro tak podchodzi do dzieci, to jak pojawi się wspólne dziecko to będzie tak samo?
Osobiście niezmiernie mnie dziwią panie, planujące dziecko z kimś, kto ze swoim dzieckiem widuje się sporadycznie, nie bierze udział w jego życiu codziennym (szkoła, przedszkole, wizyty lekarskie, opieka nad chorym dzieckiem).
Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 11:20
      Niestety to smutne, ale wiele kobiet cieszy sie, czy oczekuje, ze ich facet nie bedzie sie kontatowal z byla rodzina. ja wybralam sobie partnera miedzy innymi w oparciu o to, jakim ojcem byl dla swojej corki z pierwszego malzenstwa, i takimsz tez jestem ojcem dla naszego Wscieklaka - swietnym.
      • malgolkab Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 11:23
        tully.makker napisała:

        > ja wybralam sobie partnera miedzy innymi
        > w oparciu o to, jakim ojcem byl dla swojej corki z pierwszego malzenstwa
        mój chłop też mi powiedział, ze jednym z powodów dlaczego się we mnie zakochał był fakt jaką jestem mamą. widocznie nie każdy tak ma...
    • zolza38 Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 11:37
      Są kobiety, które NIE PLANUJĄ w ogóle mieć dzieci, więc to, jakim ojcem jest pan dla WŁASNYCH dzieci NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA.
      • malgolkab Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 11:43
        zolza38 napisała:

        > Są kobiety, które NIE PLANUJĄ w ogóle mieć dzieci, więc to, jakim ojcem jest pa
        > n dla WŁASNYCH dzieci NIE MA ŻADNEGO ZNACZENIA.
        Gdybyś czasem czytała ze zrozumieniem, wiedziałabyś, że moje pytanie dotyczyło tych, które planująsmile "Osobiście niezmiernie mnie dziwią panie, planujące dziecko z kimś, kto ze swoim dzieckiem widuje się sporadycznie, nie bierze udział w jego życiu codziennym (szkoła, przedszkole, wizyty lekarskie, opieka nad chorym dzieckiem)."
        • zolza38 Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 12:23
          Czytam ze zrozumieniem matko-polko.
          Wyluzuj.
          • malgolkab Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 13:02
            zolza38 napisała:

            > Czytam ze zrozumieniem matko-polko.
            > Wyluzuj.
            Pamiętam Twoje wypowiedzi dotyczące córki męża i satysfakcji z tego, że jej się nie układa z partnerem. Gdybys miała swoje dzieci, myślałabys inaczejsmile
            Za matkę polke się nie uważam, każdy ma wybór- Tobie dobrze bez dzieci, mo dobrze z tym, że dziecko mam.
            • zolza38 Malgolkab. 19.01.11, 13:45
              Malgolkab, o czym Ty w ogóle mówisz?!
              Ja mam satysfakcję, z tego, że córka mojego męża ma schrzanione życie, a wszystko (wiele nieszczęść) jeszcze przed nią?!
              Nie.
              ŻLE ZROZUMIAŁAŚ.
              Naucz się czytać ze zrozumieniem.

              Ja JESTEM Z TEGO POWODU WŚCIEKŁA, bo uważam, że tyle w nią zainwestowaliśmy (czasu, starań i pieniędzy), że powinna LEPIEJ układać sobie życie.
              Byłabym BARDZO zadowolona, gdyby ta kobieta miała już doktorat, ładny dom, drogie auto oraz kochającego, wiernego męża.

              Jestem zwyczajnie wściekła i rozżalona, a cudze kopoty nie są dla mnie źródłem ani satysfakcji, ani radości.
              Stuknij się w glowę, kobieto.
              • malgolkab Re: Malgolkab. 19.01.11, 14:17
                ok, no to źle zrozumiałam. Pisałaś o tym w taki sposób jakbyś się z tego powodu cieszyła.
                Dobrze, ze inwestowaliście, a to, ze nie skorzystała z mozliwości to już jej problem i jej wybór. Przynajmniej nie może soich niepowodzeń zwalac na Was - jak wielu dorosłych, którym nie wyszło.
                • zolza38 Re: Malgolkab. 19.01.11, 14:38
                  Nie ma sprawy.
                  Mnie NAPRAWDĘ BOLI, że córka męża tak się wmanewrowała w cwaniaka, który ZNISZCZY jej życie, a JUŻ WYCZYŚCIŁ JEJ KONTO W BANKU sad
                  Nie chę palanta oglądać sad
              • nangaparbat3 Re: Malgolkab. 20.01.11, 15:34
                Wciekłość i rozżalenie w niczm nie są w tym wypadku lepsze niż satysfakcja.
        • noname2002 Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 12:44
          Mój eks podczas naszego związku i narzeczeństwa się widywał z dzieckiem z pierwszego małżeństwa. Przestał jak się urodziło nasze-z czystego lenistwa. Gdybym to zrobił wcześniej-nie wyszłabym za niego, na ojców nie zajmujących się dziećmi mam uczulenie od zawsze.
    • glasscraft Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 12:23
      Czyli wszystkich ojcow wrzucamy do jednego worka? A co z tymi, ktorzy nie maja technicznej mozliwosci widywania sie nie-sporadycznie i uczestniczenia w zyciu codziennyem z blahego powodu odleglosci, ktora np odbieranie dziecka ze szkoly codziennie skutecznie uniemozliwia (no chyba ze mamy pana milionera, ktory moze wskoczyc do prywatnego samolotu i te odleglosc pokonac)? Tez przykleimy latke zlego ojca i nad paniami bedacymi w zwiazku z nimi sie zastanawiac i im dziwic?
      • zolza38 Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 12:52
        OCZYWIŚCIE.
        Przyklejamy takiemu panu łatę: ZŁY OJCIEC i cześć.
        I wszyscy są zadowoleni tongue_out
        • malgolkab Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 13:05
          zolza38 napisała:

          > OCZYWIŚCIE.
          > Przyklejamy takiemu panu łatę: ZŁY OJCIEC i cześć.
          > I wszyscy są zadowoleni tongue_out
          a wszyscy to niby kto?
          Ty akurat zawsze dążyłaś do osłabienia kontaktów swojego męża z córką i wnuczką, nie raz to podkreślałaś, jak Cię to cieszy, to Twój problem...
          • zolza38 Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 13:49
            Kobieto, wyluzuj, mówię.
            NIGDY nie dążyłam do osłabienia kontaktów pomiędzy moim meżem, a jego córką. Wręcz przeciwnie, włożyłam wiele trudu w to, aby wszystko jakoś ułożyć.
            Ale mi się nie udało, między innymi przez beznadziejna matke dziewczyny.

            No i fakt, mam to teraz w nosie.
            Zadowolona?
      • malgolkab Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 12:59
        pewnie, ze nie. Ja np. myślę o swoim ex, który mieszka w tym samym mieściesmile
        I jak pisałam nie raz, znam wielu ojców, którzy po rozwodzie zajmują się dziećmi- nawet takich znam więcej niż tych olewających, szczerze mówiąc...
      • tully.makker Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 13:57
        A co z tymi, ktorzy nie maja
        > technicznej mozliwosci widywania sie nie-sporadycznie i uczestniczenia w zyciu
        > codziennyem z blahego powodu odleglosci, ktora np odbieranie dziecka ze szkoly
        > codziennie skutecznie uniemozliwia

        Mieszkamy 400 km od malej - ktora juz wcale mala nie jest, nawiasem mowiac. O ile u 16 latki kontakty z rodzicami sa mnej intensywne niz u malego dziecka, o tyle chlop zawse poswiecal mnostwo czasu na kontakty z mala. Czesto jezdzil w piatek 400 km by ja przywiezc do nas na weekend iw niedziele po poludniu odwozil, w inne weekendy jezdzil do niej. Bywalo, ze gnal 400km, bo mloda nie umiala odrobic matematyki.

        I nie nie jest milionerem. Daleko mu do tego. Wybralismy, ze bedziemy mieszkac daleko od jego corki i musimy sie liczyc z konsekwencjami.
        • glasscraft Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 14:25
          No to cacy...
          My mieszkamy prawie 800 km od malej. Plus nie wchodzi w rachube zabieranie jej na weekend do nas, bo najpierw matka sie nie zgadzala, zeby mala do "starego malzenskiego" domu bron boze nie przyjechala, bo jej sie bedzie zle kojarzyc (???), a teraz nie ma mowy zeby mala (lat 10) zrobila krok bez matki. Aha, u mojego meza to matka malej wybrala (oczywiscie, ze jej wolno, tylko nie chcialabym zebym mi napisala o liczeniu sie z konsekwencjami wyborow), ze bedzie daleko mieszkac...
          • tully.makker glasscraft 19.01.11, 14:30
            Sadzac z twoich poprzednich postow,to mimo tych niegogodnosci potrafisz ocenic, jakim ojcem jest twoj partner (tzn, dobrym) . ale - uwierz mi, jak sie nie chce, to i 400m bedzie przeszkoda i chyba o takich przypadkach piszemy
            • glasscraft Re: glasscraft 19.01.11, 14:33
              A pewnie, mieszkanie za rogiem bedzie przeszkoda, jak sie chce na dzieciaka wypiac... niestety.
          • nangaparbat3 Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 20.01.11, 15:40
            glasscraft napisała:

            najpierw matka sie nie zgadzala, zeby mala do "starego ma
            > lzenskiego" domu bron boze nie przyjechala, bo jej sie bedzie zle kojarzyc (???
            > )
            Jeśli to dom, w którym mała mieszkała wcześniej z obojgiem rodziców, to ex miała oczywistą rację.
            • glasscraft Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 20.01.11, 16:18
              Mala przestala w tymze domu pelnym straszydel mieszkac jak miala 2 lata. Jak w koncu sama matce powiedziala, ze przy okazji odwiedzin u jej znajomych chce zobaczyc "gdzie tata mieszka" i byla u nas dwa lata temu, to nie pamietala nic... i bardziej byla zainteresowana tym czy Hannah Montana aktualnie leciala w telewizorni, niz tym, zeby dostac palpitacjii... wiec nie do konca kumam co, jej sie mialo zle kojarzyc?
    • ag13ag13 Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 13:09
      Troche moze nie na temat, ale jednak sens widze. Ja osobiscie jesli mysle czysto teoretycznie o next czyli przyszlym facecie- chociaz jeszcze nie mysle, ale jak mysle to wlasnie tak... wink Ze wlasnie przyszly kandydat winien miec dziecko, bo wtedy zrozumie moje dziecko, jego oobawy itp. jak rowniez mnie i wlasnie tu sek, ze najpierw bacznie bym sie przygladala jak ON podchodzi do swego ojcostwa, by ew. moglby stac moim partnerem. Ale ja to na razie teoretyk gawedziarz. Ale tak to widze... A zycie zyciem...
    • plujeczka Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 13:35
      "partnerkę" czyli była kochnę mojego exa jakoś nie dziwi ,ze jej facet nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem od kilku lat????????????????? kobieta pieje jaki to fajny gośc się jej trafił???????????
      zastanawiam się czy jest tak g....czy jest jej wygodnie. Dodam ,że sama ma dzieci, kazde z innym partnerem............
      Mnie by to dało do myslenia tym bardzirj ze ojciec i dziecko mieszkają w jednym mieście tylko na róznych dzielnicach.
      A pewnie mówi ,ze utrudniam tylko ,ze dziecko dawno dorosłe.........
      • malgolkab Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 14:19
        plujeczka napisała:


        > A pewnie mówi ,ze utrudniam tylko ,ze dziecko dawno dorosłe.........
        pewnie tak...
    • aiwlysji Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 19.01.11, 16:05
      nigdy bym sie nie zwiazala z mezczyzna, ktory "zapomnial", ze ma dziecko lub (i) bardzo, bardzo zle mowi o swojej ex. uwazam, ze w zwiazku nie istnieje absolutnie dobry partner i absolutnie zly. obydwoje pracuja na to jak sie zwiazek rozwinie. wiec jesli facet niemilosiernie nadaje na ex to dlugo nie trzeba bedzie czekac, az zacznie nadawc na terazniejsza partnerke.
      zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze kazda zmiana partnera moze nam uswiadomic gdzie tkwi blad w NAS samych....mialo byc inaczej a jest jak zawszewink
    • iszula Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 20.01.11, 13:43
      Nie ma reguły w tych sprawach.
      Mój były już partner miał syna z poprzedniego związku. Dbał o niego i wychwalał pod niebiosa.
      Mojego syna natomiast traktował per noga.
      Z tego właśnie powodu jest już byłym partnerem.
    • kajda28 Re: podejście facetów do dzieci z poprzednich zwi 20.01.11, 16:10
      Mój facet nie ma żadnych kontaktów ze swoją córką. Z tego co wiem to eks mu to komplikuje. ZA to po rozstaniu z nią ich starszy syn został z nim- który z kolei ma nikłe kontakty ze swoją mamą, nawet na święta do niej nie jeździ. Wiem że L. kilka razy próbował spotkać się z córką za pośrednictwem syna ale i to się nie udawało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka