Tak się zastanawiam (czysto teoretycznie, bo mój next bezdzietny

- czy mając dzieciatego faceta i widząc, że nie bierze udziału w życiu swoich dzieci, kobieta nie powinna pomyśleć, że skoro tak podchodzi do dzieci, to jak pojawi się wspólne dziecko to będzie tak samo?
Osobiście niezmiernie mnie dziwią panie, planujące dziecko z kimś, kto ze swoim dzieckiem widuje się sporadycznie, nie bierze udział w jego życiu codziennym (szkoła, przedszkole, wizyty lekarskie, opieka nad chorym dzieckiem).