paragonik
18.03.11, 14:29
Chwalić się nie ma czym, bo rozwód to z natury rzeczy niemiła sprawa, niemniej chciałem napisać na pocieszenie dla osób, które mają to przed sobą jak może wyglądać rozwód, kiedy obie strony są wobec siebie lojalne i dogadane. No i nie mają dzieci, które zawsze komplikują wyjście z małżeństwa.
Rozstanie faktyczne w październiku. Rozdzielność i podział majątku w listopadzie, zaraz potem pozew. Rozprawa w marcu. Od chwili wywołania sprawy do zamknięcia przewodu 10 minut z zegarkiem w ręku. Dwa zgodne wnioski popierające powództwo, krótkie przesłuchanie stron, potwierdzenie, że strony chcą się rozejść, kilka zdań wyjaśnienia dlaczego tak wyszło i na czym polegał całkowity rozkład pożycia. Czujne spojrzenia sędzi, która uważnie obserwowała reakcje jednej strony w trakcie zeznawania drugiej. Krótka przerwa przed wydaniem wyroku i po następnych 5 minutach wychodzi się z sali z oczekiwanym przez obie strony wyrokiem. Oczywiście wyrok musi się uprawomocnić, ale przecież nikt nie będzie apelował.