prawie-rozwodka
29.12.12, 23:29
Trzeba przyznać ze czuje sie wykiwana na maxa. Jestem jeszcze nie wiadomo jak długo mezatka z 20 letnim starzem. Miesiąc temu złożyłam pozew. Aby sie na niego zdecydować potrzebowałem 3 tygodnie + 3 tygodnie. Był to najgorszy czas w moim życiu. Moj maz okazał sie kapletnie innym facetem niż myślałam ja otoczenie i wszyscy dookoła. Najgorsze jest to ze dla mnie on i nasz syn stanowili cały świat. Ciagle mie mogę sie pozbierać z tego wszystkiego. Wiem ze musi upłynąć czas. Moj maz oproznil nasze konta, nie płaci na dziecko, bawi sie super z jedna ze swoich doopek / okazało sie ze zdradzal mnie od lat i to z kilkoma na raz nie ważne kto to co odstawil przechodzi ludzkie wyobrażenie / a ja czasami jest ok a czasami nie chce mi sie nawet o tym mówić. Dlaczego tak jest ze pomimo naszych starań tego co wnosimy do zwiazku tak to sie wszystko do doopy kończy ?