Dodaj do ulubionych

Żyć mi sie nie chce...

08.12.05, 23:21
Pierwszy wieczór po jego wyprowadzce. Butelka wina, paczka papierosoww. W
przyszłym tygodniu 3-cia rocznica ślubu, za ścianą spi niespełna 3-letnie
dziecko. Kocham i nienawidze jednocześnie. To była jego decyzja a ja tonę...

Bursztynowe, Ty wiesz...
Obserwuj wątek
    • gotyma Re: Żyć mi sie nie chce... 09.12.05, 08:56
      no tak mialam podobnie...
      nie mozna powiedziec, ze Ci jutro przejdzie, ale przejdzie.
      mi przeszlo, dlugo to trwalo. teraz jest suuuuuuuuuper. u ciebie tez tak
      bedzie, musi tak byc
      • ulkapolla Re: Żyć mi sie nie chce... 09.12.05, 10:29
        Jak dlugo to moze trwac?
        • kvinna1 Re: Żyć mi sie nie chce... 09.12.05, 11:49
          Trwa niestety zazwyczaj za długo. Ja sie pozbierałam (czytaj przestałam wyc po
          nocach, pić, zalewać łzami po 100 dniach). Ale podobno jestem twarda - nawet
          mąż odchodząc to mi powiedział.

          Pozwóz sobie na "żałobę" po nim, niech to z Ciebie zejdzie, im szybciej tym
          lepiej. Tylko pamiętaj, zeby nie angazowac w to dziecinki swojej. Moje
          dzieciaki teraz zaczeły miec somatyczne objawy stresu związanego z odejsciem
          taty. Myslałam, ze jakos juz to przezyły, ale okazuje sie ze to w ich przypaku
          zadziałało jak bomba z opóźnionym zapłonem.
          Trzymaj się dzielnie. To wszystko minie.
    • maggie11 Re: Żyć mi sie nie chce... 09.12.05, 12:32
      Czytam Was juz od dawna. Nie pisalam, bo mialam nadzieje, ze jakos sie ulozy.
      Wszyscy zgodnie twierdzicie, ze to przechodzi. Mam nadzieje, ze ja za jakis
      czas tez komus bede mogla napisac tak jak mi gotyma sad((
      • maheda Re: Żyć mi sie nie chce... 09.12.05, 12:37
        U mnie przechodziło też jakiś czas, ale przeszło.
        smile I teraz jestem z Drugim, i mogę Ci powiedzieć, że sama nie wiem, czemu się
        władowałam w pierwsze małżeństwo.
        Drugi jest człowiekiem, ma swoje również wady, ale wiem, że jestem dla Niego
        najcudowniejszą kobietą pod Słońcem, również moja Mała z pierwszego związku jest
        dla Niego najlepszym dzieckiem na świecie, a i On jest kochany przez nas obie.
        Można, można! Tylko trzeba niestety przejść przez piekło rozstania... sad
        Będzie Ci teraz potrzebna ogromna siła, żeby dziecko nie ucierpiało. Dobrze, że
        to jeszcze taki maluszek (chociaż swój rozum już ma).
        • tricolour Jak patrzę... 09.12.05, 12:41
          ... na taką ilośc wielkich liter, które pewnie mają być znakiem szacunku, to
          zastanawiam się czy te nie przerost formy.

          Chyba sam Bóg ma gorzej...
          • maheda Re: Jak patrzę... 09.12.05, 13:06
            smile Wielkie litery, bo te nazwy są zamiast imion... smile
          • qurde2 Zamknij ten pysk tricolour 25.12.05, 21:13
            Kretynie !!!
            • tricolour :)))))))) 26.12.05, 12:28
              Niech ci Najświętsza Panienka wynagrodzi za dobre słowo...
    • akacjax Teraz wydaje Ci się niemożliwe 09.12.05, 13:21
      a jednak przechodzi z czasem. Dla tych, którzy nie czepiaja sie na siłe, ten czas będzie krótszy, dla tych innych dłuższy.
      Moze cierp, bo to koniczne, ta cała żałoba jest niezbędna do oczyszczenia, potrzebne tez będzie pożegnanie się z przeszłością z exem jakieś nawet symboliczne. To dla oczyszczenia.
      A potem będzie tylko lepiej.
      Pomyśl, że mimo, że tak Ci źle- fachowcy twierdzą, że to początek dobrego, tylko taka myśl, ona wygra ze wszystkim smutnym i czarnym. Czas Wam pomoże.
    • bursztynowe Re: Żyć mi sie nie chce... 09.12.05, 15:06
      ..bo po nocy przychodzi dzień
      a po burzy spokój...

      daj czasowi czas.
      tylko tyle i aż tyle
    • maggie11 Przyszedl dzisiaj.. 09.12.05, 22:38
      do dziecka. Spojrzalam na niego i pomyslalam, ze jeszcze dwa miesiace temu
      moglam po prostu podejsc i sie przytulic. Rozplakalam sie. Poklepal mnie po
      ramieniu i poszedl. Przyjdzie jutro rano zabrac dziecko na plac zabaw.
      Potrzebuje go nie widziec jakis czas ale obiecywalam nie ograniczac kontaktow z
      dzieckiem. Trudne to jak cholera...
      • ak70 Re: Przyszedl dzisiaj.. 10.12.05, 07:37
        Wiem co czujesz... mam to samo i tak samo jak Tobie chce mi sie wyć. Ale staram
        sie też słuchać dobrych rad osób, które tutaj piszą - są naprawdę świetni.
        Najbardziej inspirująca jest dla mnie Akacja, bo ona ma nową rodzinę - czyli da
        się też mając dziecko trafić na porządnego faceta. I tego się trzymajmy - jak
        deski ratunkowej.
        Nic na siłę - tak mówię, a przecież sama, głupia, próbuję - choć wiem ile to
        kosztuje. Musi upłynąć czas i albo mu was zabraknie, albo nie - i trzeba będzie
        sie z tym pogodzić. Mówię to Tobie i sobie. Trzymaj się!
        • akacjax Chyba pomyłka 10.12.05, 19:55
          Ja nie mam nowej rodziny...ciągle tą samą i separację z exem i do tego jego na staniesmile
          a czy można trafic na porządnego faceta-na pewno można, tylko ja nie szukam.
          • maheda Można 10.12.05, 23:00
            jestem rozwiedzioną babą, z dzieckiem z pierwszego małżeństwa, a mam nową
            rodzinę - bez dodatkowych dzieci. Po prostu znalazł się taki jeden, który nas
            obie pokochał. smile
        • xavi_alonso Re: Przyszedl dzisiaj.. 10.12.05, 22:11
          Z punktu widzania mężczyzny w wieku dojrzałym, tzn. po 40: do wyboru - albo
          stare panny, albo panie rozwiedzione - a te bardzo często mają dzieci. Dla mnie
          wybór byłby prosty - to drugie. Na szczęście 2 miesiące po rozwodzie (wtedy
          miałem 35 lat) pojawiła się w moim zyciu dziewczyna... 15 lat młodsza, czyli
          wcale nie stara pannasmile Po pół roku pobraliśmy się. I w tym momencie sugestia
          dla Pań szukających partnerów (przed chwilą czytałem jakiś starszy wątek o
          stacji benzynowej i przypadkowym spotkaniu z "typem"): trzeba działać śmiało i
          szybko. ja spotykałem się (jeszcze przed formalnym rozwodem, a po rozstaniu z
          zoną) z pewną panią rozwiedzioną i bardzo chętnie ułożyłbym sobie z nią życie
          (ona też chyba tego samego chciała), ale nikt nie zrobił tego pierwszego kroku.
          Wtedy pojawiła się młoda dziewczyna (20 lat) i bez wielkich ceregieli dała
          jednoznacznie do zrozumienia o co chodzi. I to ona jest dziś moją żoną. Jest
          taki typ mężczyzn (ja do nich należę), nie lubiący zbytnio "narzucać się"
          kobietom i oczekujący raczej inicjatywy pań - i bynajmniej nie ze względu na
          nieśmiałość! W naszym społeczeństwie pokutuje wciąż stereotyp pasywnej kobiety,
          o której rękę starają się mężczyzni. To już przeszłość.
          • tricolour Bardzo fajnie, że Ci sie udało... 11.12.05, 01:21
            ... i celowo piszę "udało", bo to prawie loteria.

            Kobieta młodsza 15 lat - czyli jak bedzie miała 40 i wielki apetet seksualny, to
            Ty 55 i maleńkie możliwości tongue_outPP

            Poza tym - z jedną się spotykasz i jesteś gotów ją poślubić, ale poślubiasz
            drugą po półrocznej znajomości.
            Odwaga.
            • xavi_alonso Re: Bardzo fajnie, że Ci sie udało... 11.12.05, 11:50
              to nie kwestia odwagi, lecz pewności wyboru (która to pewność mnie nie
              zawiodła),a co do seksu, to dyskutowałbym co do małych możliwości po 50 smile
              • tricolour Jak tego nie nazywać... 11.12.05, 11:57
                ...gratuluję smile)
          • gotyma Re: Przyszedl dzisiaj.. 12.12.05, 10:52
            z punktu widzenia kobiety w wieku dojrzalym, czyli 30 z tzw. hakiem
            do wyboru:
            - albo starzy kawalerowie
            - albo rozwiedzeni
            przypadek pierwszy zazwyczaj charakteryzuje sie tym, ze jest pod skrzydelkami
            nadopiekunczej mamusi, z ktora lepiej nie rewalizowac... lub jest to pepek
            swiata przekonany o swojej atrakcyjnosci i z gruntu odpada jako partner
            zyciowy, ale jako tzw. pan do uzytkowania dla przyjemnosci jest bardzo ok big_grin
            - drugi przypadek jest, podobnie jak w przypadku rozwodek, obciazony
            przeszloscia, czyli dziecmi... albo meczaca zona od ktorej odszedl i dziecmi...
            albo sam jest meczacy, bo zona od niego uciekla sama lub z dziecmi (do
            uzytkowania tez sie nadajebig_grin) - to zartem, a na powaznie:
            zdecydowanie wole jednak przypadek drugi, bo byc moze ze swoim dorobkiem
            zyciowym, moze to byc dobry czlowiek, ktory tez bardzo potrzebuje ciepla i
            bliskosci kochanej osoby i juz nie chce sie szarpac bez sensu
            a kawaler - jedna wielka niewiadoma, choc znam jeden bardzo szlachetny
            przypadek i przed nim chyle czolo.

            a dlaczego to pisze?
            big_grin bo to ja bylam na tej stacji benzynowej, chyba, ze komus przytrafilo sie to
            samo... i zgadzam sie co do inicjatywy. jeszcze dzis zaluje, ze mnie tak wtedy
            sparalizowalo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka