brzoza75
14.12.06, 14:39
Optymistycznie chciałabym do was napisać bo i tematy na forum przygnębiające
ostatnio...
Od początku zacznę wspominkowo trochę, trafiłam rok temu tutaj dokładnie w
wakacje, siedząc u koleżanki w czasie urlopu i szukając odpowiedzi i porad
prawnych też,
nieśmiało z początku jak każda nowa osoba, nawet ojciec założyciel pisał
częściej
i wiele innych osób, pierwsze spotkanie forumowe 4 kobiety na skrzyżowaniu
Nowego Światu rzucające nickami i imionami to było trudne do zapamiętaniaJ, w
międzyczasie akcja mojego eksa jak nie wrócisz do domu to zabiorę córkę,
brrrr, ale wtedy nie było mi do śmiechu. Pierwsze wsparcie i to potężne od
Forum. Huśtawki nastroju z przewaga tych dołujących momentów, terapia i znów
zastrzyk pozytywnej energii i walka o siebie. Powoli pod górę z nadzieją, że
to nie jest Syzyfowa praca, nauczyłam się żyć sama , bez pomocy , teraz chcę
bardzo nauczyć się korzystać z niej , pomocy ofiarowanej przez innych.
Gdybym miała tu teraz wymieniać wszystkich zabrakłoby mi miejsca (Joasia69,
Julka, Scriptus, Gotyma, Anja, Crazy, Pho, Weekenda, Madii , Pudełeczko,
Misbaskerwill i całe rzesze w Polsce Monique, Mamba, Kasia, Libra, nawet Tri,
iiiiiii wiele wiele naszych foremek i formenów tak? Bez nich nie byłabym dziś
sobą i w miejscu w którym dziś jestem, czyli po rozwodzie, poukładanym życiem
i najważniejsze nie czuję się w tym wszystkim samotna.
Nie mam świadomości, że jestem numerkiem statystycznym w Gusie, czy walnięta
eksią , steksią, neksią whatever. Mam „dziewczynę” , mam wspaniałą córkę, mam
też mężczyznę u swojego boku, mam też świadomość, że istnieje co dalej i że
każdy z nas kiedyś to swoje co dalej wypełni , inną lepszą historią , zatem
kończąc już przyłączam się do życzeń świątecznychJ
ps. Ja wiem, że od kilku osób dostanę zaraz bęcki za tego mężczyznę, ale nie
mówiłam wam, bo musiałam najpierw sama uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.