Dodaj do ulubionych

robie świnstwo

28.01.07, 13:18
ale nie mogę sie powstrzymac, zeby nie przekleić tej wypowiedzi z innego
forum tutaj.
chyba żeby nie zapomnieć, że ludzie i tacy bywają:
Obserwuj wątek
    • amflandia Re: robie świnstwo 28.01.07, 13:19
      Cziżby z forum Macochy smile) ?
      • mja-1 Re: robie świnstwo 28.01.07, 14:54
        Są tu trzy rzeczy:
        1.Poślubiając faceta nie poślubiam jego dzieci.(ani naszych wspólnych, ani jego
        poprzednich)
        2.Dzieci (o ile mają więcej niż jakieś 5 lat) mogłyby same włożyć te
        przysłowiowe naczynia do zmywarki. A wytłumaczyć powinien im to ich rodzony
        ojciec.A może ojciec mógłby posprzątać kuchnię, skoro jego żona ma dreszcze na
        myśl o sprzątaniu po jego dzieciach? Nie wiem.
        3. Bycie małodusznym lub wielkodusznym człowiekiem.
        Z tego postu przebija małostkowość... Jako maż tej kobiety chyba nie nalegałabym
        na "zacieśnianie kontaktów".Czy to jest konieczny warunek szczęścia dla obu rodzin?
        • julka1800 Re: robie świnstwo 28.01.07, 15:00
          "Z tego postu przebija małostkowość... Jako maż tej kobiety chyba nie
          nalegałabym
          na "zacieśnianie kontaktów".Czy to jest konieczny warunek szczęścia dla obu
          rodzin?"


          jako maz tej kobiety... hmmm fakt , wlasciwie po co ojcu kontakt z dziecmi z
          pierwszego malzenstwa, ... zupelnie zbedny i jeszcze bruxdzi w obecnym zwiazku.
          masz calkowita racje Mja-1 to zupelnie zbedny warunek
          • mja-1 Re: robie świnstwo 28.01.07, 16:46
            Julko,
            ja pytam po co macosze kontakt z dziećmi męża?
            Mąż - ojciec niechaj go pielęgnuje najlepiej jak potrafi, ale ona, jeśli nie
            chce i nie potrafi- to co : na przymusową psychoterapię czy od razu do więzienia?
            • nnanga Re: robie świnstwo 28.01.07, 17:03
              mja-1 napisała:

              > Julko,
              > ja pytam po co macosze kontakt z dziećmi męża?
              > Mąż - ojciec niechaj go pielęgnuje najlepiej jak potrafi, ale ona, jeśli nie
              > chce i nie potrafi- to co : na przymusową psychoterapię czy od razu do
              więzieni
              > a?
              To było se nie brac chłopa z dziećmi.
              Dla w miarę normalnego czlowieka - jak widać na tym forum, też dla meżczyzny -
              dziecko jest czymś w zyciu naprawdę ważnym. Nie da się udawać, ze tego czegoś
              nie ma. Wyciać z życia bliskiego w końcu człowieka.
              A dziecko ma prawo do pełnego uczestniczenia w zyciu swoich rodziców, nawet
              jesli ci mają nowe zony, nowych mężow, nowe dzieci.
              • julka1800 Re: robie świnstwo 28.01.07, 17:23
                Mja-1 chcialabys oddzielic gruba kreska meza-ojca i jego dzieci, a tak sie nie
                da.
                Kobieta rozsadna biorac sobie mezczyzne, z dzecmi, musi brac tez pod uwage to
                ze one beda uczestniczyly w ich wspolnym zyciu.

                A co sie stanie jesli matce dzieci cos sie stanie /odpukac/, zachoruje, trafi
                do szpitala lub cos innego...? kto wtedy sie nimi zaopiekuje?
            • 13monique_n Mja-1 29.01.07, 08:30
              A nie jest przypadkiem tak, że pokochałam mężczyznę "z przeszłością" czyli z
              jego dziećmi. I skoro on jest ważny, to te dzieci też. Bez fałszywej afektacji.
              Tak po prostu.
              PS - a wyręczanie w sprzątaniu po wszelakich dzieciach jest niepedagogiczne.
              • kaszomil Re: Mja-1 13.02.07, 15:58
                13monique_n napisała:

                > PS - a wyręczanie w sprzątaniu po wszelakich dzieciach jest niepedagogiczne.

                Tu nie chodzi o pedagogike a o nazwyklejsze dzielenie na lepszych i gorszych.
                Z tego postu az wylewa sie brak dobrej woli ze strony zony.

                PS'Chcialem powitac wszystkich tutaj. To moj pierwszy post choc czytam was od 2
                tygodni.
                • nanga.nanga Re: Mja-1 13.02.07, 17:22
                  kaszomil napisał:

                  >
                  > PS'Chcialem powitac wszystkich tutaj. To moj pierwszy post choc czytam was od
                  2 tygodni.


                  Witam serdecznie, choc trudno Cie znaleźć w tej odnodze smile
    • julka1800 Re: robie świnstwo 28.01.07, 15:02
      mysle ze takich sprzeczek moze byc w zyciu tej pary wiecej o ile facet ma jaja
      a kobieta nie zmieni swego stosunku do jego dzieci
    • amflandia Re: robie świnstwo 28.01.07, 15:10
      Mam to wielkie szczęście, że moje potomstwo jest traktowane w miarę dobrze
      przez moją następczynię, choć zauważyłam duży skok smile)) po zalegalizowaniu
      przez mojego exa i next związku smile).W czasie "niepewności smile)", gdy kolejny
      potomek mego exa rósł radośnie, a exowi do powtórnego zamążpójścia zbytnio się
      nie śpieszyło, nexia wykazywała się wręcz chorobliwą troskliwością i
      starannością w dbaniu o moje młode.Teraz jest normalnie smile),nikt nie dzwoni, że
      zbyt lekko ubieram , w walizce powrotnej brudne kalosze są razem z białymi
      koszulkami smile).I odetchnęłam z ulga smile)
      • amflandia Errata :) 28.01.07, 15:20
        MIało być do ponownego ożenku nie zamążpójścia smile)).

        A tak wracając jeszcze do tematu biedni jesteśmy my rodzice, zarówno ojcowie,
        jak i mamy, bo kochamy swe dzieci nad życie i nidy nie wiemy jaki los tak
        naprawdę zgotuje naszym dzieciom przyszły partner naszej/naszego ex, a wiem z
        doświadczenia, że poprzez nasze dzieci będzie nas można dotknąć boleśnie
        latami ...
        • pomidorowa5 Re:robie swinstwo 28.01.07, 15:44
          A ja gdzieś czytałam tu na forum smile ,że dzieci exa to też nexi sprawa a tu
          proszę cyt.:"...ale jak
          porzychodza tamte dzieci to mam duze opory przed obslugiwaniem rowniez ich. "

          "Maz twierdzi, ze przesadzam, ale ja nie zamierzam
          byc ich sluzaca"

          no ciężko zmyć parę talerzyków bo żyłka pęknie w tyłeczku ,ale co niektóre nexie
          mają siłę by "pranie " zrobić,ale mózgu tym dzieciom ...
          • bylominelo Re:robie swinstwo 28.01.07, 16:54
            Qrczę rozumiem Cię bo mnie to czeka poznałam jego dzieci i jak dla mnie są
            bardzo zaniedbane - ja inaczej swojego syna wychowywałam - trzymaj sie to tylko
            dzieci - odpuść czasami wartosmile
            • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 18:13
              bylominelo napisała:

              > Qrczę rozumiem Cię bo mnie to czeka poznałam jego dzieci i jak dla mnie są
              > bardzo zaniedbane - ja inaczej swojego syna wychowywałam - trzymaj sie to
              tylko
              >
              > dzieci - odpuść czasami wartosmile

              ale to nie sa twoje dzieci i odpuść sobie ich wychowywanie, wychowuj tylko
              swojego syna, a od dzieci twojego faceta odczep się,
              dzieci powinno wychowywać oboje rodziców, jak brak jednego cała
              odpowiedzialnośc spływa na barki drugiego,

              ty masz tylko jedno, z postu wynika, że twój facet zostawił co najmniej dwoje,
              mam cichą nadzieję, że to nie ty maczałaś w tym palce...

              • anula36 Re:robie swinstwo 28.01.07, 18:27
                anja prosze - nawet jesli facet zostawil dwoje dzieci i rozstal sie z ich matka to chyba nie dlatego ze next zwiazala go, uprowadzila i teraz trzyma u siebie w domu w piwnicy przykutego do kaloryfera.
                nie trawie przedstawienia mezczyzny jako bezwolnej beli siana miedzy szlachetnymi i wrednymi kobietami.
                • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 18:50
                  anula36 napisała:

                  > anja prosze - nawet jesli facet zostawil dwoje dzieci i rozstal sie z ich
                  matka
                  > to chyba nie dlatego ze next zwiazala go, uprowadzila i teraz trzyma u
                  siebie
                  > w domu w piwnicy przykutego do kaloryfera.
                  > nie trawie przedstawienia mezczyzny jako bezwolnej beli siana miedzy
                  szlachetny
                  > mi i wrednymi kobietami.

                  nie w tym rzecz, że trzyma go siłą, na łańcuchu big_grinbig_grinbig_grin
                  ale w tym ,żeby next nie wychowywała dzieci ex
                  nie ustawiała ich na swoją modłę,


                  • anula36 Re:robie swinstwo 28.01.07, 18:58
                    Wiadomo, najlepszy jest zloty srodek - ale tam gdzie w gre wchodza emocje trudno go osiagnac i utrzymac.
              • bylominelo Re:robie swinstwo 28.01.07, 18:28
                a w czym je miałam maczać? wow jaki atak - masz dwoje dzieci i podobny problem?
                Anju
                • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 18:52
                  mam zupełnie inny problem,
                  ex wziął dzieci do kina, gdzie była next, nie uprzedzając mnie o tym
                  efekt:
                  dzieci nie chcą się juz z ex spotykać !!!

                  i co zrobić?
                  • bylominelo Re:robie swinstwo 28.01.07, 18:55
                    zachęcić je lub poznać ją osobiście - jeśli Ci zależy na kontaktach ojca z
                    dziećmi
                    • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:01
                      nie mam ochoty jej poznawać,
                      nie jest to pierwsza, może ostatnia, ale nie wiem czy na pewno,
                      dla dzieci to nie ma znaczenia,
                      to jest kobieta, przez która taty nie ma w domu,
                      kochają go i nienawidzą jednocześnie,
                      next jak na razie jest spalona,

                      gdyby mnie uprzedził to pewnie bym je przekonała do niej, przynalmniej by
                      spróbowały,
                      a tak czyły sie fatalnie, że ja o tym nic nie wiem, czuły, że mnie oszukują,
                      a teściowa do mnie:" czy dzieci cię nie uprzedziły?"
                      q..ć one?? a mnie sie zdaje, że to ex przede wszystkim mnie uprzedzić...
                      • bylominelo Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:07
                        a ona czym Ci zawiniła? zastanów sie bo jak znam facetów to prędzej zrezygnują
                        z kontaktów z własnymi dziecmi niż z ukochanymi kobietami - może warto sie
                        zaprzyjaźnić z jego obecną - może się okazać , że wkrótce żoną...
                        • amflandia Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:11
                          Tak, to z pewnością byłaby szczera przyjaźń.
                          • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:12
                            rotfl

                            zwłaszcza jakby "pomagała" mi moje dzieci wychowywać.....
                        • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:11
                          a podaj mi powódy, dla którech powinnam się z nią poznać?
                          dowiedziałam się o jej istnieniu, kiedy wyszła sprawa kina,

                          ja nie mam po prostu chęci załatwiać i prostować, to co po raz kolejny mój mąż
                          (ex) zawalił

                          najbardziej wkurzyło mnie uczenie dzieci kłamstwa, tego, że mamę można
                          oszukiwać,
                          • bylominelo Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:16
                            bo Twoje dzieci będą miały lepiej - faceci nie mają instynktu macierzyńskiego -
                            trzeba dbać o ich kontakty z dziećmi
                            • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:18
                              mało
                              • bylominelo Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:21
                                smile smile smile to zyczę powodzenia wg mnie to długo dzieciaki nie spędzą dnia z ojcem
                                • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:31
                                  sam sobie nagrabił,

                                  ale gdyby to były spotkania tylko ojca z dziećmi, niestety
                                  nie chce się zgodzić, żeby spotykać się na razie z dziećmi we trójkę:1+2,
                                  aby odbudować ich zaufanie,

                                  a czy panienka jest na dłużej, czy na pół roku nie wiem,
                                  • bylominelo Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:37
                                    a dleczego ? czy oni się na to zgodzą - skoro żyją juz razem- ja nie
                                    pozwoliłabym byłej układać i planować nam czas - jego dzieci owszem ale jak ja
                                    i on to wspólnie zaplanujemy - a nie była? sorki ale z drugiej strony to tak
                                    towygląda -pozdrowinia A
                                    • pomidorowa5 Re:bylominelo 28.01.07, 19:58
                                      Czas ojca z dziecmi to jest ich czas i zazwyczaj jest to pare godzin ,wiec nie
                                      wiem i nie bardzo rozumiem po co nexia sie w ten czas laduje. Ex ma nexie na
                                      codzien wiec chyba te pare godzin moglby poswiecic tylko dzieciom .
                                      • anja_pl Re:bylominelo 28.01.07, 20:14
                                        dokłanie pomidorowa, to ma być czas spędzony z dziećmi, a nie z konkubiną i
                                        przy okazji z dziećmi,

                                        takie pomiesznie celów
                                        • amflandia Re:bylominelo 28.01.07, 20:27
                                          anja_pl napisała:

                                          > dokłanie pomidorowa, to ma być czas spędzony z dziećmi, a nie z konkubiną i
                                          > przy okazji z dziećmi,
                                          >
                                          > takie pomiesznie celów

                                          Tak Anju, tak byc powinno.Niestety najczęściej nie jest.I przykro mi to
                                          stwierdzić, ale bylominelo ma trochę racji pisząc, że niektórzy faceci poświęcą
                                          własne dzieci, na ołtarzu nowego związku.
                                          • pomidorowa5 Re:bylominelo 28.01.07, 20:33
                                            amflandia napisała:

                                            >
                                            > Tak Anju, tak byc powinno.Niestety najczęściej nie jest.I przykro mi to
                                            > stwierdzić, ale bylominelo ma trochę racji pisząc, że niektórzy faceci poświęcą
                                            >
                                            > własne dzieci, na ołtarzu nowego związku.

                                            u mnie sie to wlasnie sprawdzilo a nexie sa wniebowziete ,ze to one
                                            najwazniejsze tylko... czytalam kiedys kiedys watek takiej nexi , ktora
                                            przyznala,ze jej to na reke wtedy bylo,ze tak malo czasu poswieca dzieciom i jak
                                            to sie mowi :"dopoty dzban wode nosi..." ona zaszla w ciaze z nim , olal ja i to
                                            ich wspolne dziecko. Poczula wtedy to samo co czula jego pierwsza zona....
                                            >
                                            >
                                            >
                                            • anja_pl Re:bylominelo 28.01.07, 20:50
                                              a mnie jej żal się zrobiło,

                                              ta mojego, to może być całkiem porządna kobieta, ale on tak pograł, że przegrał
                                              na wstępie, a przez to i ona
                                              • amflandia Re:bylominelo 28.01.07, 21:06
                                                anja_pl napisała:

                                                > a mnie jej żal się zrobiło,
                                                >
                                                > ta mojego, to może być całkiem porządna kobieta, ale on tak pograł, że
                                                przegrał
                                                >
                                                > na wstępie, a przez to i ona

                                                Niekoniecznie.Dzieci kochają swoich rodziców i tęsknią, nawet bardzo urażone,
                                                jeśli nie będziesz wywierać na nie presji, zbagatelizujesz sprawę, odnowią
                                                kontakty prędzej czy później.
                                                NIestety większość z nas popełnia jeden zasadniczy błąd, nadal próbuje
                                                wychowywać naszych exów.A to nie nasza rola.TO była rola ich matek.Teraz
                                                zbieramy efekty ich pracy.I mamy też nauczkę i wskazówkę dla siebie.CHciałabym,
                                                żeby mój młody był mądrym i kochającym ojcem, kochającym bezwarunkowo.
                                                • anja_pl Re:bylominelo 28.01.07, 21:16
                                                  ja nie naciskam na spotkania z ojcem,
                                                  na poczatku bardzo pilnowałam, aby co drugi tydzień szły do taty, ale dzieciaki
                                                  nie chciały, protestowały, płakały,
                                                  rozmawiałam na ten temat z psychologiem, poradził mi, abym je do tych wizyt nie
                                                  zmuszała, bo będa to traktowały jako karę, będa niechętne, wrogie
                                                  toteż odpuściłam nakazywanie im,
                                                  po jakimś czasie jakos się ułożyło,
                                                  a teraz wywinął taki numer,
                                                  one nie chcą, a ja nie będe ich zmuszała,

                                                  może tata zmądrzeje, może nie,
                                                  ale tak naprawdę to on traci najwięcej, niestety
                                                  nie rozumiem dlaczego nie chce się zgodzić na spotkania bez niej?
                                                  przecież mnie tam nie będzie...
                                                  • chalsia Re:bylominelo 29.01.07, 00:28
                                                    > rozmawiałam na ten temat z psychologiem, poradził mi, abym je do tych wizyt
                                                    nie
                                                    >
                                                    > zmuszała, bo będa to traktowały jako karę, będa niechętne, wrogie
                                                    > toteż odpuściłam nakazywanie im,

                                                    no tak, a co w sytuacji, gdy dzieci nie chcą, ale jest orzeczenie sądu o
                                                    kontaktach i zgodnie z nim jakiś tam czas dzieci mają z ojcem spędzić ???
                                                    Chalsia
                                                  • pomidorowa5 Re:bylominelo 29.01.07, 00:34
                                                    Chalsia jak dzieci nie chca ,bo... to sa chyba na tyle duze ,ze powiedza
                                                    dlaczego.Ja bym to uregulowala w sadzie skoro do tatusia nie dociera ,ze nie
                                                    zycza sobie obecnosci jakiejs pani.

                                                    Czasami to mysle,ze rodzicow powinni na terapie wyslac jesli chodzi o dobro
                                                    dziecka .
                                                  • agash4 Re:bylominelo 14.02.07, 06:07
                                                    uwazam, ze spotkania z ojcem nie powinny byc sztuczne. Na pewno nie powinno byc
                                                    tak, ze ojciec ma sie myc, golic, depilowac, przywdziewac super ciuchy,
                                                    pozyczac auto od kolegi, zeby tylko te 2 godzinki tygodniowo byc dla dzieci - i
                                                    byc sztuczny. Jesli ma nowa rodzine, pomijajac historie, powinien robic to co
                                                    zazwyczaj robi + uwzglednienie w swoich planach dzieci. Czasem zrobienie czegos
                                                    wylacznie dla dzieci z dziecmi i tyle. /Np odrobienie lekcji, czy zawiezienie
                                                    na angielski/. pozdro
                                                  • agash4 Re:bylominelo 14.02.07, 06:02
                                                    anja_ nie znam calej sprawy, ani Twoich dzieci. Nie wiem w jakim sa wieku, ale
                                                    moze dzieci wyczuwaja Twoje emocje i frustracje w stosunku do zycia Twojego
                                                    ex'a. Wydaje mi sie, ze dzieciakom jest obojetne czy ida do kina tylko z ojcem
                                                    czy jeszcze jest ktos. Mysle, ze Twoje dzieci wiedza, ze nie podobaja Ci sie
                                                    nexie i ze uwiera Cie ich ostnienie - dzieci to czuja i widza. Jesli one
                                                    spotkaly sie z nia - a Ty jestes przewrazliwiona na punkcie panienek bylego
                                                    meza - to zwyczajnie dzieci sie zblokowaly po tym kinie - ale tez masz w tym
                                                    sowj udzial.
                                                    Pozdrawiam i czekam na odpowiedz
                                                  • anja_pl nie minęło 14.02.07, 13:30
                                                    mylisz się,
                                                    dla moich dzieci pójście do kina było obojętne, ale nieobojętna im była
                                                    obecność taty,
                                                    chodzą one dość regularnie do kina, także są, do tego sposobu spędzania wolnego
                                                    czasu przyzwyczajone,
                                                    są filmy na których były po kilka razy: z tatą, ze mną czy też ze szkołą lub
                                                    znajomymi,

                                                    one wiedzą, że tato zostawił nas, bo nie kocha już mamusi, tylko kocha inna
                                                    panią,
                                                    a rozmów i komentarzy o panienkach tatusia w domu nie ma, dzieci to nie jest
                                                    ani właściwy odbiorca, ani własciwy wiek,

                                                    tak zablokowały się na tatusia i na jego pomysły wspólnego spędzania czasu z
                                                    kimś zupełnie im obcym,
                                                    zablokowały się kilka dni wcześniej, jak im tatuś powiedział, że nie będa sami,
                                                    tylko dlaczego sugerował, żeby jednak mamusia nie wiedziała?

                                                    mam swój udział, bo dopiero jak zrobiłam awanturę o podeptanie dziecięcyvh
                                                    uczuć dostałam PIERWSZY raz informację, że nie jest sam, że z kimś mieszka !!!
                                                    na rozprawach i w pozwach rozwodowych takie słowa nie padły z jego strony ani
                                                    razu!

                                                    może gdybym zrobiła awanturę wcześniej, to dzieci nie męczyły by się tym ,że
                                                    nie mogą mamie nic powiedzieć?

                                                    tylko o co tę wcześniejszą awanturę należało zrobić?
                                                    jego życie, to jego sprawa, staram się, żeby mnie to NIE INTERESOWAŁO,
                                                    tylko czasami, jak znajomi powiedzą, to boli jak cholera...

                                                    wiesz, u nas podrowienia są traktowane z "pewną taka nieufnością" wink

                                                  • agash4 Re: nie minęło 15.02.07, 17:06
                                                    anja_ nie rozumiem zdania:

                                                    wiesz, u nas podrowienia są traktowane z "pewną taka nieufnością" wink

                                                    A ogolnie nie chce wnikac jak jest u Ciebie. Jesli Ty rozumiesz sytuacje i
                                                    robisz co w Twojej mocy, zeby wychowac dzieci i to szczesliwe, to w porzadku.
                                                    Czasem sie tak uklada, ze jednak cos albo ktos zawodzi i nie mozemy byc tymi
                                                    ukochanymi zonami i cudownymi mamusiami (i tylko mamusiami bez koniecznosci
                                                    bycia ojcem rownoczesnie). Bardzo to trudne a i bardzo bolesne. Nie wiadomo co
                                                    jest dobre (zwlaszcza jesli chodzi o wychowanie dzieci), dopoki owocow nie
                                                    zbierzemy. A na to czeka sie wiele lat.
                                                    Zycze wiec sily, rozwagi oraz zeby udalo Ci sie stworzyc wspaniala rodzine dla
                                                    dzieci i dla Ciebie.
                                                  • anja_pl Re: nie minęło 15.02.07, 17:30
                                                    agash4 napisała:

                                                    > anja_ nie rozumiem zdania:
                                                    >
                                                    > wiesz, u nas podrowienia są traktowane z "pewną taka nieufnością" wink
                                                    >

                                                    "u nas" tu na forum, była jakiś czas temu dyskusja, a im bardziej ktoś komuś docinał, tym częściej pisał na zakończenie postu :"pozdrawiam"
                                                    stąd ta nieufność smile
                                        • bylominelo Re:bylominelo 29.01.07, 10:15
                                          nie buduje się związku z dziećmi tylko z partnerem - dzieci to uzupełnienie - a
                                          dzieci z poprzedniego związku bywają tylko komplikacją dla nowego związku - ja
                                          wcale nie nalegam na spotkania z jego dziećmi wolę jak jesteśmy sami - to
                                          samalubne ale tak mam w stosunku do nie swoich dzieci. Kocham mojego obecnego a
                                          jego dzieci są obce bo nie mam zbyt wielu okazji na ich poznanie .
                                          • maheda Prawdopodobnie kiedyś Ci się to odbije czkawką. 13.02.07, 16:06
                                            Tylko nie wiem, czy wtedy, jak jego dzieci będą miały nie daj Bóg jakieś poważne
                                            problemy, a On Cię wtedy na jakiś czas pozbawi swojej uwagi; czy może wtedy, jak
                                            będziecie mieli wspólne dziecko/dzieci, a On pozna panią, która będzie zajmowała
                                            mu więcej czasu i uwagi, niż Wasze dziecko/dzieci, nie wspominając już o Tobie,
                                            bo będzie miała dla niego cały swój czas i uwagę, w odróżnieniu od Ciebie.
                                            • bylominelo nie odbije mi się:)) 14.02.07, 13:17
                                              Oboje mamy ponad 40 lat - dzieci nie planujemy a przy działaniach jego byłej to
                                              o kłopotach się nie dowiemy
                                              • maheda Nie kuś losu. 14.02.07, 13:26
                                                Jego była jest śmiertelna, podlega ciężkim chorobom jak każdy z nas, a dzieci w
                                                razie kłopotów mogą zwrócić się do ojca, nawet, jeśli będą dorosłe.
                                                Nie wiesz też, co będzie, jak się pojawią wnuki twojego wybranka... nic nie
                                                wiesz jeszcze.
                                                • bylominelo Re: Nie kuś losu. 14.02.07, 13:34
                                                  a Ty swoje smile
                                                  a ja nie kuszę i nie wzbaraniam się byłoby fajnie mieć wnuki - sama swojego
                                                  syna też zacznę na nie namawiać smile czasami nudno mi tylko z tym moim starym już
                                                  facetem smile
                                              • anja_pl odbije ci się:(( 14.02.07, 13:37
                                                • bylominelo Re: odbije ci się:(( 14.02.07, 13:43
                                                  smile
                                                • panda_zielona Re: odbije ci się:(( 15.02.07, 02:45
                                                  czkawką
                                          • agash4 Re:bylominelo 14.02.07, 06:12
                                            bylominelo ... i dobrze. Pamietaj, ze dzieci Twojego meza maja matke i zebys
                                            sie dwoila i troila - ona zawsze bedzie dla nich najwazniejsza i najlepsza. To
                                            co moze zrobic nowa zona dla jego dzieci, pokazac swoja postawa zyciowa i
                                            szacunkiem dla ich uczuc do ojca oraz traktowaniem ich - jacy sa ludzie, jaki
                                            jest swiat dookola. Tylko tyle i az tyle. Nikomu nie jest latwo, ale dzieci
                                            zostaly w to uwiklane bezwiednie. I postaw sie czasem w roli takiego dzieciaka.
                                            Potrafisz pomyslec, co ono czuje?
                                            • bylominelo Re:bylominelo 14.02.07, 13:22
                                              dokładnie to robię myślę o nich i nie mam zamiaru rywalizować z ich matką - nie
                                              chcę ich wychowywać itd czasami jeśli ich ojciec tego będzie chciał to będę je
                                              gościć u siebie i tyle
                                          • maheda Re:bylominelo 14.02.07, 13:50
                                            Swoją drogą - skoro i tak ich nie lubisz, to tym bardziej czas dla dzieci
                                            powinien być czasem ich ojca z nimi - bez ciebie. Po co psuć sobie atmosferę?
                                            Ty w tym czasie mogłabyś się zająć czymś innym.
                                            • bylominelo Re:bylominelo 14.02.07, 15:41
                                              ring smile nie mam ochoty na słowne konfrontacje - piękna wiosna za oknami a na
                                              moim trawniku przebijają sie krokusy
                                              • maheda Nie, ja naprawdę jestem ciekawa 14.02.07, 15:54
                                                dlaczego bierzesz udział w tych spotkaniach?
                                                Nie piszę złośliwie ani napastliwie.
                                                Dlaczego spotykasz się z kimś, kogo nie lubisz? Mnie by się nie chciało smile
                                                Przecież mogłabyś milej spędzić czas, nie denerwując się.
                                                Twój mąż spędziłby czas też miło, nadrabiając i tak wątłe kontakty z dziećmi.
                                                Być może dzieci byłyby swobodniejsze przy swoim tacie, gdyby nie było Ciebie obok.
                                                Same korzyści!
                                                Chyba, że czegoś nie rozumiem, co oczywiście jest możliwe smile
                                                • bylominelo ciekawość to ............. 15.02.07, 09:47
                                                  jak chcesz o tym pogadać to może się spotkamysmile
                                                  a tak szczerze to ja nie mam uczuć negatywnych do dzieci , wymyśliliśmy, że
                                                  chcemy żyć razem i nie chcemy aby on miał swoje sprawy i zycie i ja też i stąd
                                                  taki pomysł a to, że mi jest z tym tak sobie to mój problem , pewnie kiedyś to
                                                  się zmieni i będzie OK.
                                                  On nie stanowi sensu mojego życia - jeśli będzie żle odejdę i zostanie sam z
                                                  dziećmi - to też zakładam - nic na siłę - jeśli ja będę szczęśliwa to on też i
                                                  odwrotnie
                                                  • maheda ... pierwszy stopień do wiedzy 15.02.07, 10:27
                                                    A że wiedza bywa przyczyną piekła, to już zupełnie inna para kaloszy smile

                                                    > jak chcesz o tym pogadać to może się spotkamysmile

                                                    Bardzo chętnie - acz jest z tym pewien kłopocik: kolidują ze sobą u mnie
                                                    ciekawość i niedomiar czasu wolnego. smile)

                                                    > a tak szczerze to ja nie mam uczuć negatywnych do dzieci

                                                    No tak, pomyliłaś mi się z osobą cytowaną przez Nangę, wybacz.

                                                    > chcemy żyć razem i nie chcemy aby on miał swoje sprawy i zycie i ja też

                                                    A to prowadzi na dłuższą metę donikąd... Ale to nie moja broszka smile
                                                    Nie mój cyrk, nie moje małpy, jak mówią smile

                                                    > On nie stanowi sensu mojego życia - jeśli będzie żle odejdę i zostanie sam z
                                                    > dziećmi - to też zakładam - nic na siłę - jeśli ja będę szczęśliwa to on też
                                                    i
                                                    > odwrotnie

                                                    Rozumiem. Teraz rozumiem. Po prostu miłe spędzenie czasu przez jakiś czas, nic
                                                    więcej, a nie żadna miłość.
                                                    A on o tym wie? wink
                                                  • bylominelo myślałam o piekle 15.02.07, 10:39
                                                    wie a jak czasami zagalopuje się to mu przypominam
                                                    poznaliśmy się pól roku temu on już dwa lata jest po odejsciu od rodziny i po
                                                    rozwodzie i od samego początku nie traktowałam go bardzo poważnie - a ponieważ
                                                    był słodki to czasami sie spotykaliśmy i zaczęło się ale przyznam Ci się ,że
                                                    gdybym wiedziała, że życie z facetem po rozwodzie i jego byłą rodziną jest
                                                    takie trudne to dałabym tzn nogę na samym początku - uff ja też miewam dól
                                                    staję w tzw rozkroku i nie wiem co będzie dalej i niestety pozwoliłam mu
                                                    wprowadzić się do siebie to był błąd - mogłam poczekać
                                                  • maheda piekło to ryzyko wiedzy ;-) 15.02.07, 10:48
                                                    Dobrze, że wie. Chociaż może czasem wolałby nie wiedzieć? wink

                                                    Co do czekania - owszem, mogłaś. Ale zrobiłaś inaczej - i chyba dobrze? Czasem
                                                    skok na głęboką wodę jest niezłym sposobem na pozbycie się złudzeń.
                                                    No i nie jest to łatwe - życie z facetem/kobietą po rozwodzie to zawsze życie z
                                                    jego rodziną byłą (żona, rodzina żony) i obecną (dzieci nigdy nie przestają być
                                                    byłą rodziną nawet, jeśli facet by sobie tego życzył).
                                                    Powodzenia!
                                  • amflandia Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:58
                                    Ty się Anju ciesz, że to tylko kino było,
                                    Ja kiedyś usłyszałam relację z nart, która powaliła mnie na kolana.
                                    Leciało to mniej więcej tak : ...i ta koleżanka taty nocą wchodziła mu do
                                    łóżka, choć tata wcale nie chciał ... sad.
                                    • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 20:15
                                      smile))
                                      dlatego boje się ewentualnych noclegów dzieci u nich
                                      • bylominelo Re:robie swinstwo 28.01.07, 20:18
                                        a ona ile ma lat? i czego tu sie bać? myślisz , że oni to robią przy
                                        dzieciachsmile
                                        • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 20:25
                                          a skąd mogę wiedzieć?
                                          przecież jej nie znam,
                                          a (ex)mój małżonek by mi o niej nie powiedział, gdyby się nie wydało ...
                                      • pomidorowa5 Re:robie swinstwo 28.01.07, 20:38
                                        anja_pl napisała:

                                        > smile))
                                        > dlatego boje się ewentualnych noclegów dzieci u nich

                                        ja sie na szczescie nie boje smile bo sad nie zgodzil sie na nocowanie u taty a
                                        dlaczego ? Bo jak sedzina zapytala a gdzie dziecko mialoby spac ? Na co moj ex :
                                        z nami smile hehe

                                        no wtedy to sie nogi pode mna ugiely
                                        • anja_pl Re:robie swinstwo 28.01.07, 20:45
                                          o kurcze...
                                          palnął ? nie pomyślał ?
                                          • pomidorowa5 Re:robie swinstwo 28.01.07, 21:04
                                            no patrz stac go bylo na odrobine szczerosci z pania sedzinasmile

                                            myslal,ze to jest normalne
                                            • amflandia Re:robie swinstwo 28.01.07, 21:12
                                              Mój stanął przed czterema paniami odzianymi w togi i najpierw wyznał, że
                                              mieszka z kobietą którą wyrwał na imprezie, po której to do niej poszedł i już
                                              tak został, a jako powód zerwania ze mną podał, że nie rozumiałam na czym
                                              polega rola kobiety w domu smile))), sędzina poprosiła o uszczegółowienie i w
                                              miarę słuchania brwi podnosiły jej się do góry, aż zniknęły zupełnie pod
                                              grzywką smile)).
                                              • pomidorowa5 Re:robie swinstwo 28.01.07, 21:19
                                                big_grin
                            • pomidorowa5 Re:robie swinstwo 28.01.07, 19:27
                              bylominelo napisała:

                              > bo Twoje dzieci będą miały lepiej - faceci nie mają instynktu macierzyńskiego -
                              >
                              > trzeba dbać o ich kontakty z dziećmi

                              no tak bo Ci faceci to DUZE DZIECI za raczke i do piasku
                            • anja_pl Re:robie swinstwo 13.02.07, 15:27
                              tak mnie dziś naszło, że oprócz tego co
                              bylominelo napisała:

                              > bo Twoje dzieci będą miały lepiej - faceci nie mają instynktu
                              macierzyńskiego -
                              >
                              > trzeba dbać o ich kontakty z dziećmi


                              to jeszcze miałabym "pomoc" przy wychowywaniu moich "rozwydrzonych i
                              rozpuszczonych" dzieci,
                              a na dodatek cholernie inteligentnych,

                              piszę tak, bo przypomniało mi się, jak moje skarby oceniły nową miłośc taty, ech

                              dzięki, nie skorzystam
                              • bylominelo Re:robie swinstwo 13.02.07, 16:08
                                Cześć Aniu - mnie ten temat też bardzo porusza ze względu na osobiste
                                doświadczenia - czyżby ona przy nich tak mówiała, że są rozwydrzone itd ? i
                                dlaczego ma ochotę je wychowywać?
                                • maheda Przepraszam, że się wetnę, 13.02.07, 18:36
                                  ale też mam (nieciekawe) osobiste doświadczenia w tym względzie.
                                  Next - póki była niezamężna - była dla Młodej super-cukiereczek. A to "z włosków
                                  zrobimy super fryzurkę, bo wiecznie ten kucyk albo rozpuszczone..." A to tiu tiu
                                  "porozmawiamy sobie jak kobieta z kobietką (w tym celu należało nabyć zestaw
                                  lakierów do paznokci i do makijażu dla dzieci), bo mama ewidentnie ten temat u
                                  jakże już dojrzałej 7latki zaniedbuje"...
                                  Po zamążpójściu skończyły się tiu tiu, i zaczęło: "możesz się sama uczesać, ja w
                                  twoim wieku już się czesałam", "masz, co Ci daję pod nos do zjedzenia, nie widzę
                                  powodów, dla którego miałabyś wybierać, czy wolisz jogurt wiśniowy, czy
                                  truskawkowy", "siedź w pokoju, posprzątam mieszkanie, to za godzinę wyjdziesz",
                                  i tak dalej.
                                  Nakręca eksa to tego stopnia, żę ostatnio nawet ze strony eksa pojawiło się w
                                  kierunku do mnie stwierdzenie (dziecko po problemach z uczuleniem na białko
                                  krowie, więc nie może normalnego mleka, masła, śmietany, jogurtu, serów -
                                  niczego krowiego - jeść; w związku z kilkuletnią naszą nieświadomością w tym
                                  względzie ma paskudny niedobór wapnia w organizmie i teraz ma w jadłospisie
                                  sporo nabiału koziego, owczego i jedzenia sojowego) - że jak do niego Młoda
                                  pojedzie, to "przez tydzień nic się jej nie stanie, jak nie będzie jadła nabiału".

                                  Szkoda gadać po prostu.
                                • anja_pl Re:robie swinstwo 13.02.07, 22:56
                                  tak mnie natchnęła Twoja wypowiedź, jak przeglądałam ten wątek, ja jestem z
                                  jednej, Ty z drugiej strony,
                                  wyobraź sobie:
                                  jestes next mojego ex
                                  zostawił u mnie dwoje dzieci,
                                  Ty masz juz dorosłego (21 lat) syna
                                  wychowywałas go sama (?) z jego ojcem (?), ale na pewno jest inaczej wychowany
                                  niż moje dzieci,
                                  poznałaś moje dzieci w sposób nie do końca własciwy,
                                  gdyż budując sobie przyszłość z moim ex, jego dzieci są tylko przeszkodą (
                                  także z twoich postów), zrobiłaś to w sposób zniechęcający dzieciaki,
                                  po reakcji dzieci wywnioskowałaś, że odniosłaś sukces, dzieci są zniechęcone do
                                  Ciebie,
                                  Ty natychmiast zaczynasz mojemu ex wkładać do głowy, że dzieci są zaniedbane,
                                  niegrzeczne,
                                  Twój syn jest zupełnie inaczej wychowany, w jedyny słuszny sposób,
                                  za dużo ona, czyli ja, im pozwala itd., Ty byś je inaczej, to znaczy porządnie
                                  wychowała,
                                  dobry los sprawił, że ex Twojego next (czyli ja) dowiedziała się o Waszym
                                  wspólnym spędzaniu czasu,
                                  i zrobiła awanturę, że Twój next nie liczy sie z uczuciami dzieci
                                  mój ex konsultując z Tobą sytuację daje dzieciom (a właściwie mnie) ultimatum:
                                  albo Ty, on i dzieci albo wcale
                                  a ja czyli ex rozmawiam z dziećmi i otrzymuję odpowiedź: żadnych spotkań w 4,
                                  Twój next, a ojciec dzieci jest załamany, bo jednak kocha dzieci,
                                  Ty starając się naprawić szkody zgłaszasz się do ex swojego next (czyli do
                                  mnie) proponując przyjaźń w imię "dobra dzieci" oraz pomoc w wychowywaniu,
                                  Twój next jest Tobą zachwycony, tylko ja niereformowalna i jakoś nie skaczę z
                                  radości i wyrzucam za drzwi... no może i psem poszczuję wink
                                  Ty zadowolona, bo masz z głowy dzieci swojego next, spokojnie zajmujesz się
                                  budowaniem przyszłości,
                                  a winą za brak kontaktu z dziećmi obarczasz mnie, bo ja to "zła i okropnie
                                  egoistyczna byłam"

                                  jak Ci sie podoba scenariusz?

                                  a wracając do rzeczywistości,
                                  nie wiem jak wyglądało spotkanie, jak zostały dzieci odebrane, wiem, że dzieci
                                  nieciekawie odebrały panienkę i mówią o niej w sposób budzący mój sprzeciw,
                                  ech...
                                  • bylominelo a ja nie robię swinstw 14.02.07, 08:21
                                    Witaj A.
                                    Mam inny scenariusz ale tu nie chodzi o scenariusze tylko o życie po nieudanym
                                    związku którego nie buduje się w oparciu o dzieci.
                                    A syna wychowywałam w związku byłam 15 lat mężątką i pogodziliśmy dla dobra
                                    dziecka wszystkie strony i miał dwóch tatusiów i ma w dalszym ciągu mimo tego ,
                                    że ja jestem po rozwodzie a niedługo pozna mojego obecnego (mój syn studiuje w
                                    Angliii niezwykle rzadko bywa w Polsce sad)i ciekawi mnie jak go
                                    odbierze .Miłego walentynkowego dnia
                                    • anja_pl Re: a ja nie robię swinstw - i to mnie cieszy 14.02.07, 12:44
                                      walentynki mnie nie ruszają,
                                      jest to dla mnie zupełnie nienaturalne święto, takie samo jak halloween
    • panda_zielona Re: robie świnstwo 28.01.07, 18:23
      Jak dla mnie to jest jakaś pieprznięta baba traktuje dzieci exsa jak
      trędowate.do zmywarki nie może tych talerzy włożyć?ciekawe czy chciałaby,aby
      jej dzieci były tak samo traktowane też może być kiedyś exią.
    • der1974 Re: robie świnstwo 29.01.07, 05:33
      Dzieci nie są winne, że rodzice się nie dogadali ze sobą. I nie powinny ponosić
      z tego tytułu żadnych negatywnych konsekwencji a obowiązkiem dorosłych jest te
      konsekwencje łagodzić, a nie wzbudzać u dzieci dodatkowe frustracje.
    • sbelatka Ujmę to tak... 29.01.07, 08:41
      ... stowrzenie nowego związku na gruzach (zawzze sa jakieś gruzy po
      poprzednich...) jest trudne jak diabli.

      Co oczywiście trudno czasem zauważyć gdy love nas dopada i, pełni dobrej woli i
      intencji, wchodzimy w nowe związki obciążone balastem m.in. w postaci dzieci...

      I zaczynaja sie schody.
      głównie dla naiwnych kobiet, ktore nie miały wczesniej dzieci ... bo NIE
      PRZEWIDZIALY jak wiele w ich nowym wymarzonym życiu miejsca będą musiały
      ODSTĄPIC czemus co najczęsciej jest dla nich obce, wrogie, czasem z czasem
      coraz bardziej znienawidzone czyli ZYWYM DOWODOM na to, ze STARE zycie ich
      ukochanego to nie zamknieta lecz ciągle otwarta i żywa księga...

      Nikt ich lojalnie nie uprzedzil - a nawet jesli probowal to ONE myślały, ze W
      ICH PRZYPADKU będzie inaczej - ze dzieci z poprzedniego związku faceta wg
      PORZĄDKU mają PIERWSZEŃSTWO przed nimi....

      Jesli potrafią sie z tym uporać - maja szanse na szczesliwe życie.
      jeśli nie - frustracja murowana. A i tak niczego ich opór nie zmieni.

      Cóż. Możliwe, ze Hellingerowskie podejście do "porzadku" budzi kontrowersje. Ja
      sobie jakoś pzremyślałam jego teorie... i cóż... zgadzam sie z nimi.
      Co nie znaczy, że sa dla mnie wygodne. w każdym razie nie wszystkie...

    • tricolour Jedyna słuszność wspólnego głosu. 29.01.07, 09:16
      ... na początku napiszę, że nie podoba mi się zachowanie kobiety, które
      segreguje dzieci. Sam bym tak tez nie postąpił.

      Ale dlaczego nie dać komus prawa do wyrażenia w opisany sposób swojej
      dezaprobaty? Może niechęć jest silna, może post tej kobiety jest początkiem
      zmian w jej myśleniu i zachowaniu?
      Nie znalazła ona tu żadnego zrozumienia... wśród ludzi, którzy wiele przeszli i
      sami siebie rozgrzeszają z bardziej ohydnych rzeczy.
      • anja_pl Re: Jedyna słuszność wspólnego głosu. 29.01.07, 09:36
        Tri, dezaprobaty? jakiej dezaprobaty? do kogo?
        nie wiedziała, że facet ma dzieci? myślała, że jak zostawi żonę, to cała przeszłość zostanie wyczyszczona? tabula rasa?
        tak się nie da, chyba tylko całkowita amnezja wszyskich zainteresowanych mogłaby spełnić jej oczekiwania
        • 13monique_n Re: Jedyna słuszność wspólnego głosu. 29.01.07, 09:58
          Anja, nie zawsze rozwaliło sie komus związek, nie zawszektoś zostawił żonę z
          dziećmi, by byc w nowym związku. Co zresztą w żadnym przypadku nie moze mieć
          wpływu na akceptację dla dzieci partnera. Raczej nikt nie ukrywa stanu
          cywilnego, tudziez posiadanych zobowiązań.
          Nie robię łaski, albo dla mnie ważny jest facet i JEGO DZIECI (ufam, że jego
          największa miłość), albo nie wchodzę w coś, na co mnie nerwowo i psychicznie
          nie stać.
          Tri, dezaprobata dla tej pani jest jednak zrozumiała - niewielu facetów po
          30tce nie ma żadnych doświadczeń, ani zobowiązań, a jesli się taki trafi, to
          dopiero trzeba uciekać smile
          • anja_pl Re: Jedyna słuszność wspólnego głosu. 29.01.07, 10:14
            Moni,
            nie chodzi mi o to czy kobieta rozwaliła, ale o to, że rozwód nie zamyka przeszłości, że będziemy się stale z nią spotykać.
            Zatem decydując się na partnera z odzysku, trzeba liczyć się z tym, że jego dzieci będą uczestniczyły w naszym życiu i należy to zaakceptować.
            Bycie życzliwym to może przede wszystkim pozwolenie na bycie partnerowi z dzieciakami sam na sam, a nie uśmiechy i prezenty.
            • 13monique_n Re: Jedyna słuszność wspólnego głosu. 29.01.07, 10:26
              anja_pl napisała:

              > rozwód nie zamyka przeszłości, że będziemy się stale z nią spotykać.
              Tego ja także nie mówiłam.
              > Zatem decydując się na partnera z odzysku, trzeba liczyć się z tym, że jego
              >dzieci będą uczestniczyły w naszym życiu i należy to zaakceptować.
              > Bycie życzliwym to może przede wszystkim pozwolenie na bycie partnerowi z
              >dzieciakami sam na sam, a nie uśmiechy i prezenty.
              Jeśli taką maja potrzebę, to oczywiste, że bycie sam na sam. W takim zakresie,
              w jakim chce. Ale też może się pojawić i tego nie możesz wykluczyć - jakiś
              wspólny obiad - ze wszystkimi, zwłaszcza, jeśli w onowym związku także pojawi
              sie dziecko. To co wtedy? Dzieci mają się nie widzieć?
              Myślę, że chodzi o współdziałanie w tym przypadku, a sytuacja była konkretna -
              wspólny obiad (posiłki chyba w ogóle) i sprzątanie po nich, między innymi jako
              wyraz dbania o dom. Moim zdaniem to nie powinien być żaden problem.
              A usmiech i prezent? Naprawdę uważasz, że to zaszkodzi dzieciom, jesli nowa
              partnerka ich ojca polubi je i jakoś zechce im to okazać? Eeeeeeee
              • anja_pl Re: Jedyna słuszność wspólnego głosu. 29.01.07, 12:55
                Moni, ja nie negowałam wspólnych obiadów, świąt, wyjazdów,sprzątania po sobie,
                zwłaszca jeśli dzieci są kilka dni u drugiego rodzica, ale chciałam by miały
                czas i warunki porozmawiać ze swoim rodzicem bez obecności osób trzecich,
                bo nie ma co ukrywać, ten nowy partner, nie jest jednak rodzina dla nich, jest
                tylko partnerem ich rodzica, i z tego wcale nie wynika, że musi znać wszelkie
                sekrety łączące dzieci i rodzica, że musi w nich uczestniczyć,
                one nie muszą go kochać, ani lubić,
                wystarczy, że będą uprzejme
                jeśli z biegiem czasu dzieci docenią tego "nowego" i włączą go do swojej
                rodziny, to będzie super, ale nic na siłę,
                a separacja dzieci na moje i "jej" nigdy nie doprowadzi do zaprzyjaźnienia
                się...
                kobieta ze wstęu nangi nie daje sobie i im szans,
                ciekawa jestem: czy innym gosciom też każe wkładać naczynia do zmywarki?
                bo przecież tak naprawdę to te dziaciaki przyszły do ojca w odwiedziny...
                • 13monique_n Re: Jedyna słuszność wspólnego głosu. 29.01.07, 20:41
                  OK. Jestem spokojniejsza. O to mi chodzi - jasne, że czas musi być dla ojca i
                  dzieci. I czas powolutku stanie się także, ale nie jedynie, wspólny. Dzieci
                  muszą mieć trochę tatę dla siebie - tak jak on i one tego potrzebują.
                  Oczywiście kobieta z postu nangi to - przepraszam bardzo - ale krotkowzroczna
                  idiotka. Darujcie ostry sąd, ale inaczej nie ma sensu. Dzieci mężczyny -
                  partnera, którego podobno się kocha - tak stawiać? Kazać mu wybierać? To głupie
                  i małostkowe.


        • nanga.nanga tabula rasa 29.01.07, 10:18
          anja_pl napisała:

          > nie wiedziała, że facet ma dzieci? myślała, że jak zostawi żonę, to cała
          przesz
          > łość zostanie wyczyszczona? tabula rasa?
          Anju, kiedy mojej córce trafiła się macocha, siedziałam dość dużo na ich
          (macoch) forum. Wbrew pozorom takie myślenie nie jest rzadkością, wprost
          przeciwnie.
          Oczywiście jest tam też sporo fantastycznych, wrażliwych i myślących macoch,
          jak najbardziej.
          • anja_pl Re: tabula rasa 29.01.07, 12:59
            nanga.nanga napisała:

            > Anju, kiedy mojej córce trafiła się macocha, siedziałam dość dużo na ich
            > (macoch) forum. Wbrew pozorom takie myślenie nie jest rzadkością, wprost
            > przeciwnie.

            to jest przerażające !!!!
            • nanga.nanga Re: tabula rasa 29.01.07, 16:59
              anja_pl napisała:

              > nanga.nanga napisała:
              >
              > > Anju, kiedy mojej córce trafiła się macocha, siedziałam dość dużo na ich
              > > (macoch) forum. Wbrew pozorom takie myślenie nie jest rzadkością, wprost
              > > przeciwnie.
              >
              > to jest przerażające !!!!

              Ale dość powszechne. Ot, ze cytuje z tego tu watku naszego:

              >>>nie buduje się związku z dziećmi tylko z partnerem - dzieci to uzupełnienie -
              a
              dzieci z poprzedniego związku bywają tylko komplikacją dla nowego związku -
              • anja_pl teraz rozumiem 29.01.07, 18:16
                dlaczego byłe tak bardzo obawiają się następnych...
                okropnie smutne...
                • nanga.nanga Re: teraz rozumiem 29.01.07, 20:01
                  Juz kiedys o tym pisalam - Niemcy badali szczegolowo ksiegi parafialne, okazało
                  się, ze dzieci wychowywane przez macochy mialy bardzo malą szansę doczekania
                  doroslości.
      • tricolour Jakieś dziwne jesteście... 29.01.07, 15:24
        ... bo mnie by nie przyszło do głowy w ogóle sprzątać po dzieciach, które mogą
        pozmywać po sobie...
        Jak sobie kobieta nie radzi ze zmywaniem po dzieciach męża, to niech nie
        usługuje wcale. Żadnym dzieciom.

        A Wy od razu napadacie...
        • pomidorowa5 Re: Jakieś dziwne jesteście... 29.01.07, 16:01
          tricolour napisał:

          > ... bo mnie by nie przyszło do głowy w ogóle sprzątać po dzieciach, które mogą
          > pozmywać po sobie...
          > Jak sobie kobieta nie radzi ze zmywaniem po dzieciach męża, to niech nie
          > usługuje wcale. Żadnym dzieciom.
          >
          > A Wy od razu napadacie...

          Ja to widze troche inaczej. Nie wiemy ile lat maja te dzieci <chyba,ze cos
          przeoczylam > poza tym nawet jesli sa juz starsze bedac u taty nie czuja sie jak
          u siebie w domu a byc moze nie wiedza jak sie obsluguje taka zmywarke smile
          Ktos tu wspomnial poprostu o zwyklej zyczliwosci .

          Jak ja bym chciala miec tylko takie problemy ....ehhhh
    • joasia69 Re: robie świnstwo 29.01.07, 09:44
      mam koleżankę. Koleżanka ma faceta po rozwodzie z 2 dzieci (dzieciaki są przy
      jego eks). Koleżanka jest panną po 30-tce, bez dzieci. To osoba wokół której
      świat winien się kręcić cały i róże pod nogi należy jej kłaść. Facet ją kocha,
      ale najbardziej na świecie kocha swoje dzieci. I tu zaczyna się właśnie
      problem. Ona nie akceptuje jego dzieci, ale kocha faceta.
      Cóż, wchodząc w taki układ należy wiedzieć, że nigdy nie należy kazać wybierać
      ja albo dzieci. Działa to w dwie strony, nigdy nie moze wybierać tata między
      dziećmi i swoją koleją kobieta i nigdy nie moze wybierac kobieta miedzy dziećmi
      i swoim kolejnym facetem.
      Jeśli komuś nie odpowiadają nasze dzieciaki, to nie nalezy pakowac się w taki
      związek. Jeśli zakochujemy się w facecie z dziećmi, to szanujmy te dzieciaki,
      rozmawiajmy z nimi i uśmiechajmy się do nich. Na prawdę czasami tylko to
      wystarczy, aby wszyscy mogli byc szczęśliwi.

      Mam 2sztuki dzieci. Wymagam od nich dużo. Są samodzielne, tak jak samodziele
      powinny byc 12 i 8 latki. Ale czasami sprzatam za nie, chowam naczynia do
      zmywarki i robię im kanapki. Gdybym miala faceta z dziećmi to nie spadła by mi
      korona z głowy jakbym włożyła wszystkie talerze do zmywarki po skończonym
      obiedzie. Ręce tez pewnie mi by nie odpadły gdybym miała po dzieciakach
      sprzatnąć albo coś im uprasować. I to wcale nie chodzi o podliziwanie się im.
      Chodzi o zwykłą życzliwość.
    • anja_pl my ex 29.01.07, 10:03
      wiele z nas marzy, by spotkać nowego partnera, ułożyć sobie z nim życie,
      znając realia nasz next, będzie najprawdopodobniej czyjś ex, z całym dobrodziejstwem przeszłości: dziećmi, teściami, chrześniakami jakimiś innymi powinowactwami, znajomościami.
      Zanim zdecydujemy się na takiego, zastanówmy się czy jesteśmy w stanie to zaakceptować, traktować, przede wszystkim dzieci partnera, życzliwie.
      • kaszomil Re: my ex 13.02.07, 16:36
        anja_pl napisała:

        > wiele z nas marzy, by spotkać nowego partnera, ułożyć sobie z nim życie,
        > znając realia nasz next, będzie najprawdopodobniej czyjś ex, z całym
        dobrodziej
        > stwem przeszłości: dziećmi, teściami, chrześniakami jakimiś innymi
        powinowactwa
        > mi, znajomościami.
        > Zanim zdecydujemy się na takiego, zastanówmy się czy jesteśmy w stanie to
        zaakc
        > eptować, traktować, przede wszystkim dzieci partnera, życzliwie.

        Takie pytanie powinna sobie zadawac osoba, ktore pierwszy raz wchodzi w zwiazek
        z osoba, ktora caly ten bagaz wnosi do nowego zwiazku. Smiem zaryzykowac
        twierdzenie, ze dwpje ludzi, ktorzy maja za soba nieudane zwiazki potrafia to
        zaakceptowac i doskonale zrozumiec. Z tego punktu widzenia daje to najwiecej
        gwarancji na sukces pozbawiony ew. tarc.

        PS' Jestem Tu nowy. Przywotalem sie w innej odnodze watku. Ciesze sie, ze takie
        miejsce jak tutaj istnieje.
        • bylominelo Re: my ex 13.02.07, 20:56
          tak jest pod warunkiem, że jesteśmy TU prawdziwi a nie tylko prezentujemy
          siebie w tzw opcji do przyjęcia a tak naprawdę w zyciu jesteśmy nieprzejednani
          itp itd
          • akacjax Re: my ex 14.02.07, 15:51
            Niestety nie wiem nadal dlaczego miałabym poznawać nexie...ja rozstałam się z ex niekoniecznie po przyjacielsku-w moim świecie-gdybym mogła z nim mieć przyjacielskie układy to zapewne nie byłoby powodu do rozstania.
            On w ramach karania mnie, a może tylko pokazywania jaki jest naprawdę rozstał się też z naszymi dziećmi.
            Sporadyczne spotkania z jednym synem...a nawet gdyby ich nie było lub ich jakość byłaby marna(pomijam rzeczywistość-jak to wygląda)-czy powinnam padać na kolana przed ex dla pseudodobra dzieci?
            To chyba źle rozumiana postawa. Dość usprawiedliwiania ojców!
            • kaszomil Re: my ex 15.02.07, 11:34
              akacjax napisała:

              > Niestety nie wiem nadal dlaczego miałabym poznawać nexie...

              To chyba troche OT wink

              > czy powinnam padać na kola
              > na przed ex dla pseudodobra dzieci?

              Nie i jeszcze raz nie...sama sobie odpowiedzialas-pseudodobro...

              > Dość usprawiedliwiania ojców!

              Alesz nikt ich nie usprawiedliwia...i nie uogolniajmy...dosc usprawiedliwiania
              takich zachowan, raczej. wink
    • phimamdosc po ileś tam.. 29.01.07, 13:06
      trochę rozumiem niechęć..
      ale szalenie nie podoba mi się:
      "ale jak przychodza tamte dzieci to mam duze opory przed obslugiwaniem rowniez
      ich."
      matko jedyna..
      po pierwsze na pewno wiedziała, że dzieci są, kiedy wychodziła za mąż, więc i
      odwiedziny wchodziły w grę..
      po drugie kocha męża, a one są jego częścią.
      po trzecie jakby czuły się jej dzieci w takiej sytuacji?
      po czwarte rozumiem, że odpadną jej ręce, jeśli te dodatkowe talerze włoży do
      zmywarki [ cholera, ja też sobie kiedyś kupię zmywarkę i mogę zapełniać smile]
      po piąte kreowanie się na obsługującą służącą przychodzi daleko łatwiej niż
      bycie normalną sympatyczną kobietą, kochającą swojego męża i normalnie
      rozmawiającą z jego dziećmi, które ZAWSZE będą jego dziećmi.
      po szóste one przyjdą i pójdą, a mąż jest i miejmy nadzieję będzie [bo z takim
      podejściem do dzieci ogólnie jako kobieta wybitnie się nie sprawdziła, cóż one
      winne..]
    • mira_pb Re: robie świnstwo 13.02.07, 21:50
      kobieta czujaca cos takiego ( a uczucia, ktore sie w nas pojawiaja nie do konca
      od nas zaleza), powinna natychmiast udac sie na terapie, moze zmarnowac niezly
      kawalek zycia dzieciakom, a przy okazji i sobie.
      malostkowosc jest jedna z najwiekszych trucizn jakie znam, niestety chyba mozna
      ja znalezc w kazdym z nas, trzeba nad nia umiec zapanowac

      PS. to co napisala jest obrzydliwe
      • anuteczek ex i next 15.02.07, 02:28
        Jestem ex i next. Razem z moim mężem (nextem) wychowujemy nasze dzieci - tzn
        technicznie syna mojego i eksa (22 miesiace) oraz naszą wspólną córkę
        (5miesięcy). Nasz syn prawie nie zna swojego biologicznego ojca - mieszkamy w
        UK, a maż jest w Polsce - tak wyszło - staramy się podtrzymywać kontakt ile się
        da, mały ma zdjęcie ojca nad łóżeczkiem, regularnie gadamy przez skype, wysyłamy
        zdjęcia, filmy itp. Dotychczas nie zgadzałam się na kontakty mojego syna z
        nexiami - bo było ich kilka. Zresztą nie ex nie nalegał na to. Jeśli jednak
        pojawi się w jego życiu ktoś, z kim stworzy rodzinę nie mam nic przeciwko by
        młody u nich bywał.
        Mój mąż jest super tatą dla Młodego - jest ze mną od trzeciego miesiaca ciąży,
        on nawet poinformował eksa, że został ojcem. Nie zauważyłam, żeby mąż jakoś
        wyróżniał Marysię tylko dlatego, że jest jego biologiczną córką.
        Jest jeszcze córka męża i eksi - lat 3,5, też w Polsce. Mam z nią dobry kontakt.
        Mała była u nas ostatnio tydzień - sama bez mamy, w wakacje mieliśmy ją miesiąc.
        Jest absolutnie zakochana w swoim młodszym rodzeństwie - ostatnio śpiewa
        'dzidzi' piosenki z przedszkolasmile. Mąż latał do niej raz na dwa tygodnie, teraz
        ostatnio nieco rzadziej - mam kaca moralnego z tego powodu, bo to ze względu na
        naszą Maleńką... Z Eksią świetnie się dogadujemy, często spędzamy całe noce na
        ggsmile lub skype, mamy do siebie zaufanie.
        Paradoksalnie utrzymuję kontakt z byłą kochanką mojego ex-męża, przez którą
        rozpadło się moje pierwsze małżeństwo. Ex ma z nią syna starszego o trzy
        miesiące od Młodego, strasznie to pogmatwane, ale nie chcę by kiedyś syn mi
        wypomniał, że nie powiedziałam mu o bracie. Laska głupia i pusta, ale cóżsad-
        matka brata mojego syna...

        Reasumując - nie jestem fanką zbyt ożywionych kontaktów zwłaszcza starszych
        dzieci z nexami dopóki tatuś się jakoś nie określi. Nie dałam i nie dałabym
        niemowlaka ' na wynos' exowi i przypadkowej dwutygodniowej next. Takie
        rozszerzone rodziny wymagają dużo zdrowego rozsądku i czasu...
        pozdr
        a.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka