Dodaj do ulubionych

weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zdziwi

28.05.07, 11:20
A jednak z dziwiło i zaskoczyło.Przede wszystkim tupet ale do rzeczy.

Jak niektórym z Was wiadomo jestem eksią, która robi wszystko aby stosunki
były w miare dobre.Bo jeśli sa dobre miedzy mna a eksem to nie odbija się to
na dziecku.
Zanim eks poznał swoja obecna zone raczej przezywał druga mlodosc.Spotkania z
dzieckiem były nieregularne i polegaly na tym , ze zostawial naszego syna z
dziadkami a sam balował.
Całe zycie tez najwazniejsza role grało zarabianie pieniedzy.
W jednym zdaniu: na eksa nigdy liczyc nie mogłam w kwestii opieki nad
dzieckiem ale gdy wyrażał chec zaopiekowania się synem nie byłam przeciwna,
bo dziecko bardzo za nim teskniło.Nie wdawałam się tez w kłótnie i
konflikty , bo i tak szans w takowych nie mam ze względu na jego wyszczekany,
chamski sposób rozmowy i podniesiony głos.
W 2003 roku urodziłam córkę.Syn uczeszczał do przedszkola w innej dzielnicy a
potem do zerówki już nieco bliżej.
Nie prosiłam nigdy o pomoc ,mając niemowle przy cycku woziłam dziecko
codziennie do przedszkola, szkoły i na zajecia dodatkowe (głównie
autobusami).Gdy był chory opiekowałam się nimZabierałam na wakacje-słowem nic
się nie zmieniło tylko ilosc obowiązków wzrosła po narodzinach córki.Zreszta
bardzo chorowitej .W sytuacjach gdy była hospitalizowana przy synu pomagał mi
ojciec.
W 2003 roku eks dostał nowa prace.Poprosił mnie grzecznie i elegancko czy na
czas okresu próbnego mógłby alimenty płacic w kwocie 350 zł zamiast
470.Zgodziłam się.
W tym czasie eks poznał swoja obecna zone.Poprosiłam tez o regularne
zabieranie dziecka do siebie.Do tej pory bywalo tak , że umawiał się –dziecko
czekało a on zjawial się po tygodniu.Nigdy nie brał go na wakacje, czasem w
świeta.
Od tej pory regularnie zabiera dziecko co dwa tygodnie na sobote i
niedziele.W miedzy czasie zamieszkał z next w swojej kawalerce.
Ją poznałam na imprezie u znajomych, rozmawialysmy długo, mówiła , ze mój syn
jest jej bardzo bliski, ze będzie o niego dbała , ze nie musze się o nic
obawiac.Wydała się w porządku.
Od ich slubu eks zaczal nawet dzwonic do dziecka w ciagu tygodnia, pytał o
nauke , bywał a zebraniach w szkole.Co prawda przyjezdzal z nią ale cóz,
rozumiem , ze nie chciala być w niczym pominietabig_grin
W maju zeszlego roku wspolnie urzadzilismy I Komunie syna, było bardzo milo ,
tesciowie mi dziekowali za moja postawe, bo przeciez w koncu ja nic nie musze
a dbam o kontakt dziecka z tamta rodzina.
Od czasu gdy jest next byli tez dwa razy nad morzem (po 7 dni)
We wrzesniu tego roku szkolnego urodzila im się corka.Mój synek poznał ją już
w szpitalu.Od poczatku wpajałam mu , ze to taka sama siostra jak ta która
sama urodzilam .Szłam na reke, bo wiem jak jest z małym dzieckiem,
rozumialam , ze dostosowuja wizyty naszego dziecka do opieki nad niemowleciem.
Eks czesciej się kontaktowal ale rzadziej zabieral syna, bo bal się gdy np.
miał katar, kaszel czy inne powody.Do tego przestal zabierac go w piatki a
powodem była zawsze kapiel młodszego dziecka o wyznaczonej porze.Pare razy
spytalam czy nie poszedlby za mnie na zebranie ale nie mogl , bo o 19 kapie
mała .Odwozil go tez wczesniej w niedziele aby zdazyc na kapanie dziecka.
Dla mnie to rzecz smieszna , bo generalnie zawsze dziecmi sama sie zajmowlam
takze gdy eks byl jeszcze z nami a młody byl malenki.

W czasie listopadowych swiat wyjechalam z dziecmi na wies i zrobilam synowi 2
dni dodatkowo wolne.Potem eks zabral małego do siebie na dwa dni i zobaczyl,
ze syn ma nie odrobiona jedna prace domowa.Przy dziecku zadzwonil do mnie i
wrzeszczal , ze ostatni raz sobie wyjezdzam podczas szkoly , ze nie dbam o
jego nauke i moim obowiazkiem jest zajac się dzieckiem a nie siedziec na wsi.
Oczywiście zanim zdazylam się odezwac rzucil sluchawke wiec odpowiedzialam
smsem.Napisalam mu , ze niestety w moim domu już nie jest dyrektorem i to
gdzie mam spedzac czas to moja decyzja.Także to czy dziecko idzie do szkoly
czy nie to moja decyzja , bo to ja od poczatku poswiecam mu czas i opieke.To
mnie dziecko zawdziecza wszystko i on nie będzie się do mnie odnosil w ten
sposób.
Mały chyba po tej akcji bo bylo jeszcze kilka podobnych)nie chcial już u
niego zostac i kazal się odwieźc do domu.
Po paru dniach zadzwonil z przeprosinami i powiedzial , ze w takim razie nie
będzie wtracal się w nauke.
Dodam tylko ,ze mój syn to raczej uczen piatkowy tylko troche rozkojarzony.

W miedzy czasie eks zmienil mieszkanie na nowe, wieksze.Zatrudnili nianie i
babcie do dziecka a next wrocila do pracy.
Rozmawialam z nim o mojej sytuacji , bo kiedys się tym
zainteresowal.Powiedzialam, ze jakos ciagne wlasna firme ale wiadomo , ze
jest ciezko zwlaszcza, ze jedno dziecko ciagle chore i o robote niełatwo.Do
tego mój obecny partner ma trudny charakter wiec w kwestii opieki nad
starszym synem i często córki musze sobie sama radzic.Nie chcialam partnera
obgadac ale mój syn im opowiadal wiele rzeczy wiec nie musialam.
Z mojego dziecka nietrudno cos wyciagnac.

Niedawno była rocznica Komunii.Na prosbe naszego dziecka poszlismy po mszy na
obiad do restauracji.Była rzecz jasna jego zona , ich 8 miesieczna corka ,
tesciowie i moi rodzice.Ja, gdy mój syn się cieszy, odkladam wszelkie sprawy
dorosłe na potem.Poagdalismy na rozne tematy.Ponieważ w tym roku jade z
dziecmi na wakacje na poltora miesiaca a eks nic nie planowal w tym czasie,
poprosili mnie razem z next , żeby mogli zabrac go na dzialke na weekend z
Bozym Ciałem.

Ten weekend , który wlasnie minal tez w kolejnosci wypadał dla nich.Tak wiec
zaplanowalam , ze spedze go u swoich obecnych tesciow pod Warszawa.
Eks nie mogl zabrac syna w piątek i sobote , bo musial isc do pracy w zwiazku
z tym zabrała go ode mnie jego mama (ja wolalam aby zostal ze mna ale syn się
popłakał , ze się zmienily plany i poprosil babcie , która zreszta bardzo się
ucieszyla)
W sobote dzwonilam do eksa jak planuje powrot młodego w niedziele , bo będę
za Warszawa i musze to wiedziec.Na to eks zaproponowal , zebym wracajac
podjechala po dziecko.Powiedzialam, ze nie sadze abym mogła , zwlaszcza , ze
nie jest to zupelnie po drodze.
W niedziele wyslalam sms , ze nie podjade na pewno i w domu będę o 20.A jeśli
chce dziecko odwieźć wczesniej (przez wzglad na kapiel corkiwink może kolo 18
do mojej mamy (mieszka obok mnie).
Eks w odpowiedzi zadzwonil z pytaniem dlaczego nie mogę po dziecko
przyjechac.Odpowiedzialam, ze po prostu nie mam mozliwosci przyjechac
samochodem .Na to eks mowi:
To ja tez go nie przywioze i jutro dziecko nie pojdzie do szkoly
Ja: dlaczego?
Eks: Bo jestem teraz sam z córka i nie mogę przyjechac.
Ja: nie rozumiem
Eks: czego nie rozumiesz?
Ja: w czym przeszkadza to , ze jestes sam z córka.Ja długi czas byłam sama z
córka i wszedzie syna woziłam
Eks:a gdzies ty go woziła?bo chyba nie do mnie
Ja: jeszcze by tego brakowało.Chocby do przedszkola albo na zajecia i do
lekarzy .
Eks:nie widze zwiazku, nie przywioze Ci dziecka.Skoro nie możesz przyjechac
samochodem to wsiadź w tramwaj i przyjedz (a jestem za miastem, brak
tramwaju)
Ja:chyba zartujesz
Eks:w takim razie nie mamy o czym rozmawiac-i rzucil sluchawka

Zadzwonilam do mojegpo ojca, który obok mieszka i opowiedzialam o
wszystkim.Mój ojciec z racji , ze blisko mieszka poszedl po dziecko.Wczesniej
uprzedzil eksa telefonicznie.
Eks był wyraznie wkurzony i dal mojemu ojcu do zrozumienia, ze DALIBY SOBIE
RADE
Okazalo się, ze wcale nie jest sam tylko z next a cała rozmowa miala miejsce
przy moim dziecku.Zostala skwitowana przez next big_grinUPY JEJ SIĘ NIE CHCE RUSZYĆ
a eks dorzucil do mojego syna:bez tego dziadka to bys zginął.

Wiecie co.Mój syn przezywa wszystko bardzo , bo zauwazylam , ze ponieważ
pielegnowalam roznym kosztem stosunki z eksem to on nie rozumie czemu nie
możemy być rodzina.Kazda klotnia wydaje mu się , ze jest z jego winy.Eks od
razu wrzeszzy a next
Obserwuj wątek
    • konkubinka Re: weekend ojca-c.d. 28.05.07, 11:25
      Wiecie co.Mój syn przezywa wszystko bardzo , bo zauwazylam , ze ponieważ
      pielegnowalam roznym kosztem stosunki z eksem to on nie rozumie czemu nie
      możemy być rodzina.Kazda klotnia wydaje mu się , ze jest z jego winy.Eks od
      razu wrzeszzy a next mnie krytykuje.
      Gdy pojawila się perspektywa , ze ojciec go nie wezmie na weekend to zaraz
      uderzyl do babci, bo teskni .
      Od 2003 roku alimenty płaca okrojone-nie robilam z tego afery , w porozumieniu
      z moim ojcem uznalismy ze 120 zl miesiecznie nie jest warte nerwow mojego
      syna .I tak te alimenty to kropla w morzu potrzeb dziecka .A skoro eks okrada
      syna to jego sumienie.
      Jednak teraz zaczynam mieć powoli dosc .
      Wiem, ze napiszecie, ze dalam sobie wejsc na glowe ale ja naprawde wiem jak dla
      dziecka sa te kontakty wazne.
      Nie wiem jak wybrnac z tej sytuacji, żeby dziecko nie mialo do mnie zalu.Mam
      jednak nieodparte wrazenie, ze eksio z zona chcieli ze mnie zrobic
      jelenia.Siedziec w domu na kanapie podczas gdy ja będę jechała 12 przystankow
      tramwajem.I tu o dziwo plan się nie sprawdzil a do tego wyszlo szydlo z worka
      gdy pojawil się mój ojciec.
      Czy musi być tak ,ze jak dasz palec to wezmie cała reke?A jak się czlowiek
      postawi, cos zaplanuje to uslyszy , ze jest wredna eksiara?

      No i co myslicie (oprocz tego , ze już dawno robia ze mnie jelenia..)
      • natasza39 Re: weekend ojca-c.d. 28.05.07, 12:37
        konkubinka napisała:

        > No i co myslicie (oprocz tego , ze już dawno robia ze mnie jelenia..)

        No coż... jak się ma miękkie serce to trzeba mieć twardą d...ę!
        A jelenia czy robią?
        Masz raczej pokojowa naturę i pewnie gdybyś nie była tym "jeleniem" czułabyś
        się jak świnia. Czułabyś się dlatego tak, bo w chwili gdy poszłabyś na tzw.
        udry, twoje dziecko byłoby nieszczęsliwe.
        A zatem z tych dwóch zwierzaków jednak jeleń jest chyba ładniejszym
        zwierzakiem, nie sądzisz?

        A tak na poważnie. To chyba zawsze, jedna strona musi bardziej ustąpić. Na
        takiej malutkiej wojence między ludźmi mozna wygrać swoje racje, ale przegrywa
        własne dziecko. Nie mówie, abyś dała się wykorzystywać, ale w tym układzie Twój
        ex i Ty rola tego, który jest bardziej elastyczny przypada jednak Tobie.
        Jesli chcesz być bardziej konsekwentna, Twój syn będzie smutny i nieszczęśliwy.
        Ponadto, pewniem gdyby Twój ex pisał w tym temacie, watek wyglądałby inaczej.
        Opisałby pewnie, że jesteś złośliwa i leniwa i specjalnie po tego dzieciaka nie
        przyjechałaś, żeby się na nim zemścić.
    • magdmaz Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 28.05.07, 13:30
      Wiesz co, kochana? Postąpiłaś genialnie ( z wysłaniem ojca). Ja po syna musiałam
      pojechać sama (650 km - w obie strony). Wszystkie Twoje jazdy z exem brzmią mi
      strasznie znajomo.
      Moim zdaniem - postępujesz właściwie - ze względu na syna - i nawet jak rąbią z
      Ciebie jelenia, to pies im mordę lizał! A przed synem nie udawaj, że wszystko
      jest tak zupełnie OK.
      Resztę może później dopiszę.
      M.
      • hagond Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 28.05.07, 13:53
        A co by się stało, gdybyś nie wysłała ojca? Ile eks by wytrzymal?
        • konkubinka Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 30.05.07, 10:47
          hagond napisała:

          > A co by się stało, gdybyś nie wysłała ojca? Ile eks by wytrzymal?
          zapewne ruszyłby te swoja dupe skoro ja mojej nie mogłamsmile

          jednak dzieki temu , ze moj ojciec tam poszedl dowiedzialam sie jak bylo
          naprawde a moj syn wrocil ze swiadomoscia , ze tacie sie nie chciało.
      • konkubinka Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 30.05.07, 10:49
        na szczescie mieszkamy w Warszawie, w sasiadujacych dzielnicach.Obawiam sie, ze
        mieszkajac daleko zrezygnowalby z widywania dziecka.
    • bet66 konkubinko 29.05.07, 09:16
      bardzo dobrze, ze juz nie jesteś z tym załosnym facetem i pseudo_ojcem;
      szkoda tylko twojego syna, ze mu sie trafił taki mało udany tatuś;
      współczuję nexi mimo tego , ze , jak widać, trzyma twego exa krótko na smyczy,
      bo boi się, ze jej się urwie.
      Z takiego "niewolnika" nie zrobi sie zyciowego partnera dpowiedzialnego i
      samodzielnie podejmującego świadome decyzje.
      Oboje i ex i nexia juz są przegrani postepując w ten sposób, to im się kiedyś
      odbije czkawką.
      • lilianka1999 Re: konkubinko 29.05.07, 10:52
        Konkubinko, szczerze współczuję sytuacji. Choć z drugiej strony barykady,
        uważam, że nie powinnaś, tak sobie dawać jeździć po głowie.
        Postaw może jakieś warunki, i spróbuj się ich trzymać konsekwentnie, choć
        faktycznie moze nie być to łatwe w sytuacji kiedy Ex się przyzwyczaił do tak
        wygodnych dla niego rozwiazań.
        • konkubinka Re: konkubinko 30.05.07, 10:45
          Tak, wiele sobie przemyslalam.
          Zauwazylam , ze eks zapomnial , ze oprocz praw ma takze obowiazki.I pewnie
          odpuscilabym znowu dla swietego spokoju gdyby nie fakt , ze okazuje sie , ze
          nie szanuja mnie za to.
          Eks klamal w obecnosci dziecka , ze jest sam z dziecmi w domu podczas gdy next
          siedziala obok.Mysleli , ze jako rasowa kretynka wsiąde w ten tramwaj podczas
          gdy oni będa mieli wolny wieczór.Zwykła kpina, lekcewazenie i do tego
          okazywanie swego stosunku do mojej osoby przy dziecku.
          A tydzien wczesniej pili ze mna kawe i rozmawiali i przez mysl nieprzeszloby
          mi , ze maja mnie za popychadło.

          Nie żałuje swojej dotychczasowej postawy.Zawsze uwazalam , ze dziecku potrzebny
          jest ojciec , zwlaszcza, ze relacje z ojczymem moj syn ma niezbyt ciepłe.Totez
          wolałam zrezygnowac z wielu rzeczy dla tych kilku dni w miesiacu kiedy moj syn
          byl szczesliwy i zadowolony.Zwlaszcza , ze pewnych zmian w zachowaniu eksa
          mozna bylo sie dopatrzec, ze zalozyl rodzine , zrobil sie odpowiedzialniejszy.
          Poza tym inaczej jest gdy sie popada w konflikt jak dziecko jest małe.Łatwiej
          mu potem zamydlic oczy i trudniej udowodnic jak bylo.
          Moj syn ma prawie 10 lat i sam widzi i ocenia ile czasu widuje ojca i jak jest
          dla niego wazny.Ile ma ode mnie i mojego ojca tez widzi.I nietrudno mu teraz
          porownac dla kogo jest wazniejszy.
          • agamagda Re: konkubinko 30.05.07, 13:07
            Czesć Konkubinko,
            Przykro mi, ze tak się Ci układają stosunki z Exem, po raz kolejny człowiek się
            przekonuje, że na dobrych układach, musi zależeć obu stronom. Powiem, Ci, że
            najgorzej jest układać się tak, ze jedna strona drugiej stronie coś ustępuje,
            wykazuje dobrą wolę, pomaga, rozumie itp... Jakoś tak jest, że wyświadczający
            przysługę podświadomie oczekuje w zamian, ze zostanie to docenione, a ten drugi
            zwykle, bardzo szybko przyjmuje dobrą wole i przysługi za normę, za coś
            zwyczajnego, baaaa nawet należnego. Absolutnie nie przechodzi przez myśl, że to
            może być tylko i wyłącznie Twoja dobra wola.

            I tak, nie wiedzieć czemu, obie strony czują się zawiedzione takim układem,
            rodzą się pretensje i niezrozumienie. Niestety, jak to się mówi chciałaś
            dobrze, słusznie zostałaś ukarana.
            Uważam, ze nic nie masz sobie do zarzucenia, miałaś dobrą wolę, ale dziś
            powinnaś twardo postawić twoje warunki i z żelazna konsekwencją je realizować.
            Innymi słowy, ustawić układy między Tobą a Exem, między exem a dzieckiem, i
            między dzieckiem, Tobą i Exem na właściwych torach.
            Należałoby dzisiaj ustalić sztywne warunki i konsekwentnie się nich trzymać.
            Wiem, ze to trudne,( tym bardziej, ze o ile dobrze kojarzę układ na linii
            pasierb ojczym, też nie należy do najlepszych, a Twój obecny M chyba ma
            problemy z okazywaniem uczuć?), wiem, ze najtrudniej jest komuś
            odbierać "przywileje", ale chyba w jesteś dzis w sytuacji, że naprawdę nie ma
            innego wyjścia.
            Mi nie chodzi o jakieś "ekstremalne metamorfozy" waszych układów, ale o
            ustalenia życiowych i wygodnych dla obu stron warunków. Warunków takich, jakie
            mają ludzie w normalnych układach po rozwodowych.
            Powiem Ci, ze ja zaraz po rozwodzie, dosć sztywno egzekwowałam ustalenia. Tz.
            Zgodnie z ustaleniem sądu mój Ex miał odbierać dziecko o godz. Np. 10:00 i
            przywozić je o godz np. 18 następnego dnia. Jeśli nie było go do 10:15 (bez
            uprzedzenia) wychodziłam z domu z synem na cały dzień, i koniec nie ma
            kontaktu. Raz Ex zrobił mi numer, ze nie chciał podać nr kontaktowego swojej
            komórki, przyszedł, kiedy nie chciałam dać mu syna podał mi jakiś fałszywy nr.
            Ja od razu zadzwoniłam, ale on wziął już syna. Nie robiłam scen, ale kiedy syn
            wrócił, zupełnie spokojnie powiedziałam Exowi, ze to jest ostatni taki numer,
            który zaakceptowałam. Nie było wrzasku, nie było szamotania, nie było
            przekleństw. Po prostu zrozumiał, że "żarty" się skończyły i w takie gierki
            matka zawsze będzie wygrana.
            Powiem Ci, ze dziś mam układy naprawdę fantastyczne, jak na rozwiedzionych.
            Może właśnie po części dlatego, ze ani ja, ani mój Ex nie czujemy się w żaden
            sposób wykorzystywani, a warunki są jasne i klarowne dla każdego.
            • chalsia Re: konkubinko 31.05.07, 00:33
              >Jakoś tak jest, że wyświadczający
              > przysługę podświadomie oczekuje w zamian, ze zostanie to docenione, a ten
              > drugi
              > zwykle, bardzo szybko przyjmuje dobrą wole i przysługi za normę, za coś
              > zwyczajnego, baaaa nawet należnego. Absolutnie nie przechodzi przez myśl, że
              > to
              > może być tylko i wyłącznie Twoja dobra wola.


              Mój eks, mimo podania otwartym tekstem wprost, że to moja dobra wola, i tak nie
              przyjmuje tego do wiadomości.
              Chalsia
              • rozwodnica Re: konkubinko 02.06.07, 13:11
                Mój ex prosi o coś (tak, prosi! pisze sms pt. "mam wielka prośbę...") a potem
                robi mi złośliwości. Ostatnia taka sytuacja - naprawiał samochód więc ja
                zabrałam małego na lody z NM. Wcześniej poinformowałam exa, że to zrobię. I co?
                Za tydzień miałam urodziny, mieliśmy wyjechać na weekend, wszystko było ustalone
                dużo wcześniej. W piątek o 15:00 ex poinformował, że nie podwiezie dzieciaka do
                dziadków jak obiecał - mam w sobotę czekać w domu i basta. Dobrze, że nie
                zadzwonił jak już byłabym 200km od domu...
                Sytuacja miała miejsce tydzień temu, wczoraj byliśmy we trójkę w kinie. Dla
                dzieciaka. (Który nota bene ani słowem nie wspomniał, że to fajnie, że we trójkę)
                Ale ex już znów "miał prośbę" odnośnie Bożego Ciała. To samo - czy nie zajęłabym
                się synem, ale oczywiście zero kontaktów z NM. Tym razem byłam twarda, choć
                przykro mi, że przeze mnie (?) ex nie pojedzie. Ale tak wybrał.

                Faktycznie łatwo jest dla dobra dziecka przegiąć w drugą stronę, a niektórzy w
                ogóle nie potrafią docenić czyjejś dobrej woli.
    • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 03.06.07, 11:26
      A ja myślę (jako next i macocha), że kiedy byłym małżonkom trudno się dogadać,
      to takie sztywne zasady funkcjonowania są jak najbardziej "dla dobra dziecka".
      Nie ma co udawać, że wkurzona "negocjacjami" z Exem Matka, czy
      zapieniony "ustalaniami" z Exią Ojciec, sprzyjają miłej atmosferze w domu. To
      samo z Nextami. Nawet kiedy rodzice mojej pasierbicy jakoś się dogadają, to
      Next Exi strzela fochy, bo "czuje się pominięty", bo "nie tak miał
      zaplanowane", bo "niby dlaczego". I atmosfera towarzysząca wyjazdom dziecka do
      nas naprawdę jest dla Młodej męcząca. To samo z powrotami. Nawet jak Exia jest
      całkiem chętna do współpracy, to po konsultacji z Nextem dochodzi do wniosku,
      że "niestety nie może".
      A jakby było jasne od początku do końca jakie są zasady, to i Nexowi łatwiej
      byłoby się przyzwyczaić i Exi coś zaplanować, nie mówiąc już o nas-smile))). A
      najważniejsze, że dzieciak by wiedział na czym stoi i nie czułaby się za każdym
      razem winna, że kontaktami z ojcem powoduje konflikt między Matką i jej
      partnerem, i nie wysłuchiwałaby o absolutnej niemożności wyjścia z domu,
      popieranej kłamstwami gładko przechodzącymi przez usta dorosłym.
      Dlatego mój M. coraz bardziej skłonny jest ustalić kontakty sądownie,
      szczególnie, że prawnik zapewnia nas, że na 99% Sąd zobowiąże Matkę do
      dowożenia nam dziecka (przyrodni brak - niemowlę, dziadkowie i niedołężna
      prababcia).
      • chalsia Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 00:01
        > A ja myślę (jako next i macocha), że kiedy byłym małżonkom trudno się
        dogadać,
        > to takie sztywne zasady funkcjonowania są jak najbardziej "dla dobra
        dziecka".

        zgadzam się w pełni.

        Nawet moje dziecko w wieku przedszkolnym preferuje ustalone zasady i nie chce
        przekładać nieodbytych spotkań z ojcem, tylko woli poczekać do
        nastepnej "terminowej", bo świetnie zdaje sobie sprawę z dwutygodniowych
        interwałów.
        Chalsia
      • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 09:22
        Dlatego mój M. coraz bardziej skłonny jest ustalić kontakty sądownie,
        > szczególnie, że prawnik zapewnia nas, że na 99% Sąd zobowiąże Matkę do
        > dowożenia nam dziecka (przyrodni brak - niemowlę, dziadkowie i niedołężna
        > prababcia).

        A to co ma do rzyczy? Twój M jest Sprawny?
        To czemu matak ma dowizic dziecko?
        Nie widze podstaw.
        • kicia031 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 09:45
          Tez mnie dziwi koncepcja, ze matka, ktora ponosi wszelkie trudy wychowania
          dziecka - o ile pamietam, twoj maz nie bierze udzialu w ogole w opiece nad
          dzieckiem, prawda? ma jeszcze dowozic ojcu dziecko.

          Moze jeszcze powinna sie polozyc, zeby mogl jej nasrac na glowe?

          Sad musialby byc chory psychicznie, zeby wpasc na taki pomysl, a ja osobiscie
          odwolywalabym sie nawet do Strasbourga wink)
          • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 10:11
            Przepraszam, ale o czymś nie wiem??
            Nie znam wszystkich historii na forum.
            Zaytałam bo z podowód tu podanych nie wynikało taka decyzja sadu .
          • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:29
            Źle pamiętasz Kiciu, albo mnie z kimś mylisz. Matka mojej pasierbicy nie ponosi
            wszelkich trudów wychowania, a jedynie te, które są konsekwencją podjętych
            przez Nią decyzji (romans, rozwód i przeprowadzka za głosem serca). Mój mąż
            zapewnia swojemu dziecku CAŁKOWITE utrzymanie + ekstrasy, oraz opłaca obecnie
            wszystkie Jej przeloty do nas (2x1200PLN/miesięcznie), łącznie z organizacją
            transportu na lotnisko. Jest w stałym, codziennym kontakcie z córką,
            współpracuje ze szkołą, organizuje wypoczynek letni. Czego jeszcze byś
            oczekiwała od Ojca, któremu wywiozłaś dziecko 450 km od domu, które sama
            widujesz niecałe 3 godziny dziennie ("trudy wychowania").

            Nie wiem jaka będzie decyzja Sądu, ale to od tej decyzji zależy, czy moja
            pasierbica będzie miała rodzeństwo (jedyne na jakie może w życiu liczyć) i
            dziadków naprawdę, czy tylko "w papierach".

            Nikt nie zamierza upokarzać Exi, czy utrudniać Jej życie, a juz napewno
            nie "srać na głowę".
            Mój M. walczy o rodzinę, a Młoda jest tej rodziny częścią - córką, siostrą... i
            pasierbicą-smile

            • kicia031 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:41
              A kto chodzi z dzieckiem do lekarza, jak sie zatruje plackiem cioci Frani? Kto
              codziennie sprawdza odrobione lekcje, pierze ciuchy i prasuje, sprzata w
              pokoju / sprawdza, czy Mloda posprzatala, chodzi na wywiadowki do szkoly, uzera
              sie z humorami nastolatki, kaze myc wlosy i rece po skorzystaniu z kibla,
              spakowac wieczorem ksiazki do szkoly, wozi na zajecia dodatkowe, wozi do
              kolezanki, sprawdza, czy dojechala sama do kolezanki? I 1500 innych czynnosci o
              ktorych nic nie wiesz i nawet sobie nie wyobrazasz, bo poki co twoje dziecko
              jest male? To nie zarzut, ja tez sanbie nie wyobrazalam jakie to obciazenie byc
              matka starszego dziecka, dopoki nia nie zostalam, a i tak tkwie w irracjonalnym
              przekonaniu, ze Mlodszy jak podrosnie nie bedzie taki klopotliwy?
              To przykre, ze Exia sie zachowala tak niewlasciwie i rozbila malzenstwo, ja jej
              na pewno usprawiedliwiac nie bede, ale zachowajcie poczucie proporcji.

              A co spedzania z dzieckiem 3 godzin dziennie, to rozumiem, ze Exia pracuje,
              prawda? Czy gdyby corka mieszkala u was, to twoj maz porzucilby prace, by
              spedzac z dzieckiem wiecej czasu? Ja spedzam ze swoimi dziecmi ok 4 godzin w
              dzien powszedni i ten czas musze podzielic miedzy nastolatka i malucha - jestem
              zla matka? A moze powinnam w zwiazku z tym jeszcze dowozic syna na spotkania z
              tata, jak mi to uprzejmie radzilas kiedys zasugerowac?

              Wiesz co ci powiem na koniec - zadane sad nie zmusi jednego rodzica, by dbal o
              dobre stosunki z drugim rodzicem.
              • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 16:36
                A kto chodzi z dzieckiem do lekarza, jak sie zatruje plackiem cioci Frani?

                głupia sprawa, ale najczęściej ja-smile))))) To dzięki mnie wykryto u Młodej
                bezobjawowe zapalenie płuc-sad. Zaliczyłam też ortodontę, dentystę (raz na pół
                roku), ortopedę (zaniedbana wada kręgosłupa) i wielokrotnie internistę. Matka
                udała się do lekarza razy 3 - wszystkie trzy opisywałam, z wyjątkiem
                zakończenia historii ze złamaną nogą - z winy Exi bardzo przykrego dla
                wszystkich.

                Kto
                > codziennie sprawdza odrobione lekcje
                Nikt. Oceny Młodej są z roku na rok coraz gorsze. A nie jest to głupie dziecko.

                , pierze ciuchy i prasuje,

                Pierze Exia, nie prasuje. Młoda chodzi w pogniecionych, Exia zresztą też-smile

                sprzata w
                > pokoju / sprawdza, czy Mloda posprzatala

                Regularne awantury na ten temat urządza Next Exi.

                chodzi na wywiadowki do szkoly
                O wszystkim mój M. dowiaduje się od wychowawczyni w trakcie rozmów
                telefonicznych. Mama na wywiadówki nie chodzi, bo są o 18:00 i nie zdąża (to
                nie jest Jej zła wola, Ona naprawdę nie ma szans dojechać).

                kaze myc wlosy i rece po skorzystaniu z kibla
                Nie wiem, ale ktokolwiek to robi jest bardzo nieskuteczny w swoim działaniu-sad

                wozi na zajecia dodatkowe, wozi do
                > kolezanki, sprawdza, czy dojechala sama do kolezanki
                Tu się lekko zapowietrzam, bo Młoda nie korzysta ze środków komunikacji
                miejskiej (decyzją Mamy) i jest jednym z naszych zmartwień dbanie o transport
                na Jej zajęcia dodatkowe (znów uprzejmość firmy M.), zresztą również opłacane
                przez nas, bo z alimetnów jakoś nigdy się nie składa żeby zostały zapłacone.

                Czy gdyby corka mieszkala u was, to twoj maz porzucilby prace, by
                > spedzac z dzieckiem wiecej czasu?
                Zawód mojego M. ma to do siebie, że za ten sam czas pracy płacą kilkakrotnie
                więcej niż za pracę Exi. To daje pewne możliwości zorganizowania opieki nad
                dzieckiem. Rozumiem, że Exia musi pracować długo i ciężko - to fakt. I takim
                samym faktem - bez emocji- jest, że Jej trud wychowawczy trwa krótko i jest
                nieefektywny o ile brać pod uwagę wybrane przez Ciebie kryteria.

                Z wielu rzeczy na pewno nie zdaję sobie sprawy. Nie wiem też, jaką jesteś Matką
                i nawet nie śmiem się zastanawiać. Rozbicie małżeństwa przez Exię to sprawa
                stara, zapomniana i nieważna. Ważne natomiast jest "przeprowadzenie" dziecka na
                znaczną odległość, w wyniku którego zostały organiczone Jego kontakty z rodziną
                ojca i niepoczuwanie się do współpracy w zakresie tych kontaktów utrzymania.

                Nie przypominam sobie, żebym proponowała Ci dowożenie dziecka Ojcu. Pamiętam,
                że prosiłam Cię o przychylenie się do prośby ojca o zakup biletu kolejowego. Ty
                tej prośby nie spełniłaś. Uznałaś, że to doskonała okazja, do nauczenia Exa
                szacunku do Ciebie. A przecież wystarczyło zamówić bilet w internecie. Klik,
                klik - nawet Twoi Teściowie to potrafią.
                Więc w przeciwieństwie do Ciebie nam nie chodzi o edukowanie Exi, ale o realne
                możliwości zapewnienia utrzymania więzi rodzinnych.
                • lady_telimena Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 17:22
                  braktalentu napisała:

                  > A kto chodzi z dzieckiem do lekarza, jak sie zatruje plackiem cioci Frani?
                  >
                  > głupia sprawa, ale najczęściej ja-smile)))))


                  Nooo, to tu już trochę pojechałaś. Mieszkacie za granicą, z tego co piszesz
                  macie stosunkowo żadki kontakt z pasierbica z winy oczywiscie Ex, ale Ty
                  najczęściej chodzisz z nią do lekarza, a Twój M kontaktuje się z nauczycielką
                  na wywiadówkach (ok. telefonicznie).

                  Skarbie jesteś, nie podważam tego co piszesz, ale jesteś niewiarygodnie
                  tendencyjna. Czyli niewiarygodna.

                  Kotuś nie ma tak, ze w Waszym przypadkuliczy się ilosć jakość a nie ilość, a w
                  przypadku matki to popychle, nic nie robi. A dzieciak co powietrzem żyje?
                  Albo mieszkacie za granicą, i rzadko widujecie się z pasierbicą, (wiem, wiem
                  jakość, a nie ilość w Waszym przypadku) a ktoś się dzieciakiem opiekuje, ktoś
                  mu szykuje śniadanie, ktoś pierze, prasuje, pilnuje.

                  Nie opowiadaj, ze ona nic nie robi, bo jak sie pewnie przyjrzeć to się okaże,
                  ze robi dużo, duzo wiecej niz wy razem wzieci.
                  • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 18:13
                    Proponuję lekturę innych moich postów (na SM, na Macochach). Mieszkamy za
                    granicą od roku. Perypetie lekarskie opisywałam co najmniej raz - dotyczą
                    kwestii z przed wyjazdu.

                    Mąż ma bardzo dobry kontakt z córką - Ex nie ma tu nic do rzeczy. Widują się co
                    dwa tygodnie. Resztę masz w postach poniżej.
        • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 11:59
          Mój M. jest dokładnie tak samo Sprawny jak Matka dziecka.

          Była żona po rozwodzie przeprowadziła się z córką 450 km, mając świadomość, że
          dziadkowie nie są w stanie przejechać takiego dystansu żadnym środkiem
          lokomocji. To dziadkowie i prababcia składają pozew o ustalenie kontaktów z
          wnuczką w miejscu ich zamieszkania (z opcją dowozu przez Matkę).
          Mój M. występuje o ustalenie kontaktów z siostrą w imieniu swojego nieletniego
          syna. Nie jest w stanie przejeżdżać z niemowlęciem 1800 km. W czasie naszego
          pobytu w Polsce pasierbicę odebieraliśmy pod domem w X (450 km), jechaliśmy do
          domu w Y (450 km) i w niedzielę ta sama trasa (450 km + 450 km).
          Czy to wystarczające podstawy, żeby domagać się od Matki współpracy w
          organizowaniu transportu?
          • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:09
            Nie wiem nie jestem przekonana .
            Zatasnawia mine jak dziecko czesto ma pokonywać tę odległosc?? I czy dla niego
            to tez nie za ciezkie?
            • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:38
              Moje zdanie w tej sprawie zazwyczaj zachowuję dla siebie, ale forum to chyba
              takie miejsce, że mogę sobie pozwolić na skomentowanie sytuacji, która
              oficjalnie "nie jest moją sprawą".
              Obecnie pasierbica ma 13 lat i jakoś to sobie poukładaliśmy. Przy dobrych
              układach przelot z kraju do nas trwa krócej niż transport z X do Y w Polsce,
              ale przez 7 lat dzieciak przejeżdzał 900 km co dwa tygodnie. Zafundowała Mu
              taką atrakcję Mamusia - widać miała swoje powody. A mój M. został postawiony
              przed faktem dokonanym (w majestacie prawa) i miał do wyboru:
              - nie widywać się z córką (dla dobra dziecka - przejazdy)
              - narażać dziecko na trudy podróży

              A Ty? Co byś wybrała?
              • kicia031 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:45
                No coz, ja tez walcze z moim chlopem, by zamiast wozic mala z Gdanbska do
                warszawy i z powrotem co drugi weekend organizowal jej przelot samolotem. Ale
                wiesz, ona woli jezdzic z tata samochodem. 800km w jeden weekend.

                Moj starszy syn ma z kolei tate w Krakowie, wiec problemy jakie przezywacie nie
                sa mi nieznane, wrecz przeciwnie. Ex pokrywa koszty podrozy Babelka do niego, a
                ja go dowoze na lotnisko / dworzec - ale jest to wylacznie moja dobra wola, ze
                wzgledu na dobro jednego dziecka, a kosztem mojego drugiego dziecka.
              • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:46
                Moje pobyty u dziecka .
                I np. wakacje z dzieckiem , na pewno nie fundowałabym mu tego co sama oceniam
                za niewygodne podrózy . Znaczy dla mnie sa nie wygodne to dla dziecka tym
                bardziej , wobec tego jako rodzic ja ponosze trud.

                Ale to wystapienie całej rodziny - to ma byc zemsta na dziecku czy na matce?
                • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:55
                  To nie zemsta, to próba utrzymania kontaktów Młodej z rodziną ze strony ojca.
                  Chętnie Ci prześlę na priva wyliczenie kosztów pobytu ojca u dziecka (przejazd,
                  zakwaterowanie, wyżywienie). Może to i oszczędza trudów podróży dziecku, ale
                  żeby na to zarobić musieliśmy wyjechać zagranicę.

                  Mój M. ma dwoje dzieci, które mieszkają 450 km od siebie. Mają się nie widywać?
                  A dziadkowie i prababcia? Olać?
                  • kicia031 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:00
                    No popatrz, to moj chlop jakis zaradny jest, bo nam starcza na jego podroze do
                    Granska do Malej i z powrotem, i na alimenty, i na extrasy, i na wakacje. I nie
                    musielismy wyjezdzac za granice.

                    A ty pracujesz?
                    • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 17:55
                      Prowadzę własną firmę. Nie są to kokosy, ale jakoś ciągnę. Mam też dochody z
                      najmu nieruchomości (majątek przedmałżeński / osobisty), które stanowią
                      zabezpieczenie przyszłości mojego syna.

                      A w kwestii chłopa gratuluję - widzę, że sporo się u Was zmieniło od czasu
                      Twoich postów na "macochach".

                      Tak trzymać.
                  • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:00
                    Nie czemu olac , ale i w pełnych rodzinach zdarz sie tak ze rodzice zamiekszaj
                    dlaej od dziedków i te kontakty nie sa co drugi tydzien..

                    tak jak powiedziałam na krótsze niech on jeżdzi tam na dłuże może ona do was..

                    Wychechaliście za granice by zapracowac na pobyt dziecka u Was???

                    • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:19
                      Ale dziadkowie nie wnoszą o "co drugi tydzień", tylko raz na dwa miesiące-smile.
                      Krótszy pobyt to pobyt weekendowy (co najmniej jeden nocleg-sad). Co ile Twoim
                      zdaniem powinno się widywać przyrodnie rodzeństwo (o którego więzi dbalismy od
                      urodzenia synka, więc Młoda CHCE widywać brata)?

                      Wyjechaliśmy zagranicę, żeby utrzymać poziom zycia rodziny. Mój M. stracił
                      bardzo intratną pracę. Nigdzie w Polsce nie mógł znaleźć zajęcia za te same
                      pieniądze. Zaproponowano Mu wyjazd zagraniczny. Poziom życia rodziny (w tym
                      alimenty Młodej) pozostał ten sam, a wszystkie dodatkowo zarobione pieniądze
                      wykorzystaliśmy na utrzymanie kontaktów z dzieckiem. No, oczywiście mogliśmy
                      zostać w kraju... i zrezygnować ze spotkań oraz walczyć o obniżenie alimentów.
                      • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:26
                        No widzisz, czyli nie jest tak , ze tak postanowilicie tylko ze wzgledu na
                        przyjazdy małe - jak twierdzisz. Życie Was do tego zmusiło, tak samo moze jak
                        zycie eks zmusiło do wyjazdu.

                        Rodzenstow przyrodnie - to trudny temat - bo wazny ale jednak kontaktu jak
                        normalne rodzeństwo miec nie będą.
                        Biorąc pod uwage to ze zycie oboje rodziców rzuciło tak daleko od siebie
                        realizacja Wasych marzeń bedzie trudna . I naj mniej chodzi mi tu o pieniądze.
                        • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:27
                          moi znajomi - pełna rodzina wyjechali za granice -ich dzieci widza babcie raz
                          na swieta , ale dzwoni i rozmawiaja.. no cóz taka decyzje podjeli rodzice.
          • chalsia Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:21
            no dla mnie dziwna jest przyjęta konstrukcja prawna dotycząca kontaktów z
            dzieckiem czyli zamiast ojca wnoszącego o ustalenie kontaktów dla siebie (i w
            ich ramach ojciec zapewnia utrzymywanie kontaktów dziecka z pozostałą częścią
            jego rodziny czyli przyrodnim rodzeństwem i dziadkami) o te kontaktyu wnoszą
            osobno dziadkowie osobno niemowlak brat przyrodni. A ojciec sam wnosi?
            Wygląda mi to na prawniczą rozgrywkę by właśnie wywalczyć by matka dowoziła
            dziecko do rodziny ojca.
            A czy te wszystkie sprawy są połaczone w jedną czy każda toczy się osobno? Bo
            jak osobno to jeszcze może się okazać, ze zabraknie wolnego czasu dziecka do
            podziału dla wszystkich zainteresowanych z osobna - matki, ojca, brata malucha
            i dziadków ojczystych.
            Chalsia
            • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:45
              Chalsiu,
              Musiałabym mieć o Tobie bardzo mierne zdanie, żeby próbować Ci wcisnąć, że nie
              jest to "prawnicza rozgrywka"-smile))))))). Oczywiście jest. I oczywiście ma ona
              na celu doprowadzić do sytuacji, w której Matka weźmie na siebie połowę trudów
              organizacyjnych (bo finansowe pokrywamy), których przyczyną są JEJ decyzje
              życiowe. Ale prawdą też jest, że zostaliśmy postawieni pod ścianą. Za kilka
              miesięcy wracamy do kraju i nie wyobrażamy sobie ograniczenia kontaktów z
              Młodą. A do tego sprowadzi się pregrana w Sądzie. Nie podstawiamy fałszywych
              świadków, nie kłamiemy, jesteśmy gotowi poddać się każdemu badaniu w każdym
              RODKU w kraju-smile)), pójdziemy na dowolne mediacje, ale nie jest możliwe
              utrzymanie kontaktów Młodej z rodziną ze strony ojca, bez współpracy Exi
              dobrowolnej lub wymuszonej wyrokiem.
          • kicia031 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 12:52
            Ale nie rozumiem, po co w te podroz jechaliscie wy oboje + niemowle? Ja nie
            towarzysze mojemu chlopu, gdy jedzie po corke do Gdanska, a tym bardziej nie
            zabieram w te podroz 2-latka.
            Szkoda, ze za zadze zemsty na bylej zonie, ktora przypiela panu rogi zaplaci
            dziecko. A zaplaci z cala pewnoscia, bo albo sad tych kontaktow nie przyzna i
            zostana one uciete, albo przyzna i Exia znajdzie sposob, by je mimo wszystko
            uniemozliwic - a sposobow takich jest mnostwo...
            • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:07
              Nie pocieszyłaś mnie specjalnie-sad
              Kiciu, nie wiem, jaki model relacji między rodzeństwem i dziadkami preferujecie
              w swojej rodzinie. Wiem, że Twój starszy syn, z przyrodnimi siostrami nie jest
              specjalnie związany, ale On ma jeszcze Groszkowca, a nasza Młoda nie ma nikogo
              i na 99%, poza naszymi dziećmi rodzeństwa mieć nie będzie. Nawet gdybym miała
              Młodą w dupie (a nie mam), to mojemu M. zależy na więzi między dziećmi, a moim
              teściom na wnuczce.
              Raz jeszcze powtórzę - TO NIE JEST ZEMSTA. To próba podtrzymania więzi
              rodzinnych. I dlatego pozwoliłam na wożenie mojego dziecka i jechałam z nim
              jako kuchnia polowa (szczegóły znajdziesz na SM). Teraz nie dam już rady
              (dziecka nie prześpi całej podróży, a ja nie mogę zostawić firmy)

              • kicia031 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:15
                Przede wszytkim model polegajacy na dogadywaniu sie i niestosowaniu rozwiazan
                silowych. Moj syn ma dziadkow w w Gdansku i ma z nimi bardzo dobre kontakty,
                mimo ze ograniczone do wakacji i wizyt tesciow w Warszawie. Nie wiem tez, skad
                wnosisz, ze nie ma dobrego kontaktu z przyrodnimi siostrami - kontakt jest
                nieczesty, ale zwlaszcza starsza go poznaje, lubi i chetnie sie z nim bawi.

                Ja tez lubie nasza mala, ale do glowy by mi nie wpadlo, by wozic Groszkowca
                400km by sie z nia spotkal.
                Wiesz, co mi sie wydaje? Ze wy najpierw zaczeliscie stosowac bezsensowne
                rozwiazania, ktore nikomu nie sluzyly z wyjatkiem waszego poczucia, jak
                wyjatkowo sie poswiecacie, a potem sie obraziliscie, ze musicie sie poswiecac.
                • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:18
                  Zarzucacie matce ze spełnia swoje marzenia ale wy robicie to samo.. A rachunek
                  płaci dziecko
                  • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:22
                    1. Chciałam jasno powiedzieć ,e uważam , ze skoro matak wyjechał i naraziła
                    dziecko na ograniczenie kontaktu - to powinna pomóc sensownie te kontakty
                    realizowac.
                    Ale uważmm ze powinny byc sensowen i nie koniecznie zgodne z naszymi marzeniami
                    ale możeliościami dziecka...
                    Tak jak pisłam - nidgdzie nie mówie o zerwaniu więzi ..

                    To tyle ode mnie . Zycze powoedzenia i przemyślenia sprawy .
                    • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:32
                      Sensownie to znaczy jak? Bo M. uznał (i ja się z Nim zgadzam), że sensowanie,
                      to dowożąc, (lub odbierając) Młodą za każdym razem. Albo dowożąc i odbierając
                      Młodą co drugie spotkanie.
                      • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:36
                        Sensownie to znaczy nie tak jak bym najbardziej chciał, ale jak najbardzie
                        bedzie dobre i mozeliw do realizacji dla dziecka
                  • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:42
                    Moim marzeniem nie było zostawienie rodziców, rodzeństwa i przyjaciół. Moim
                    marzeniem nie było znalezienie się w kraju, w którym nie znam nikogo. Moim
                    marzeniem nie było stawanie na głowie, żeby firma dalej mogła funkcjonować.
                    Moim marzeniem nie byo zycie w wynajętym domu. Moim marzeniem było zostać. Ale
                    związałam się z dzieciatym facetem, więc zamiast, jak wiele tu piszących
                    płakać, że stracił pracę i alimenty nas zeżrą, wsadziłam dupę w troki i wzięłam
                    3 miesięczne dziecko pod pachę.

                    Raz jeszcze napiszę:

                    Wyjechaliśmy zagranicę, żeby utrzymać poziom zycia rodziny. Mój M. stracił
                    bardzo intratną pracę. Nigdzie w Polsce nie mógł znaleźć zajęcia za te same
                    pieniądze. Zaproponowano Mu wyjazd zagraniczny. Poziom życia rodziny (w tym
                    alimenty Młodej) pozostał ten sam, a wszystkie dodatkowo zarobione pieniądze
                    wykorzystaliśmy na utrzymanie kontaktów z dzieckiem. No, oczywiście mogliśmy
                    zostać w kraju... i ZREZYGNOWAĆ ZE SPOTKAŃ< LUB WALCZYĆ O OBNIŻENIE ALIMENTÓW
                    • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:54
                      A więc dla Ciebie "poziom zycia rodziny" = aliemnty na dziecko
                      Ok.
                      • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 14:35
                        Dzieci mają prawo do tego samego poziomu życia co rodzice. Jaki poziom życia
                        rodziców, takie alimenty. Niższy poziom - niższe alimenty. Niższe możliwości
                        zarobkowe - niższy poziom życia rodziny - niższe alimenty.
                        Nie mówimy tu o wyjeździe dla prestiżu, rozwoju zawodowego, czy z miłości.
                        Nawet nie o podniesieniu stopy życiowej. Mówimy o jej utrzymaniu, a tym samym o
                        utrzymaniu wysokości alimentów.

                        Ten wyjazd również i dla mojego M. oznaczał rezygnację z bardzo wielu marzeń i
                        planów-sad
                        • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 14:47
                          Wybacz ale sadze , ze walczyliście tez o pozimi swego zycia .
                          I tem tez kierowaliscie sie wyjeżdzajac.
                          • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 14:58
                            CZegoś tu nie rozumiem. Co to znaczy, że walczyliśmy o poziom "naszego życia".
                            Tzn mojego i M.?
                            Pisząc MY mam na myśli naszą rodzinę. Nasza rodzina to Tata, Mama i dwoje
                            dzieci (nasz syn i córka męża). Tak dzielimy rodzinny budżet. Nasz poziom zycia
                            to jednocześnie poziom życia naszych dzieci. Jak Ty to sobie wyobrażasz? Że ja
                            i M. jeździmy na Majorkę, a dzieci jedzą suchy chleb-smile))))), a może ja, M. i
                            nasz syn siedzimy na Kanarach, a pasierbicy wysyłamy alimenty w wysokości 600
                            PLN-smile))))).

                            Nie ma możliwości podniesienia naszej stopy życiowej, bez jednoczesnego
                            podniesienia stopy życiowej córki M.-a, bo Ona JEST członkiem naszej rodziny
                            (córką, siostrą i pasierbicą).
                            • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 15:03
                              Tak , tylko ssposób w jaki przedstawaiłas wyjazd za granice sugerował, ze
                              robisz to tylko dla Aliemntów małej, a tak naprawde robuliscie to równiez dla
                              Siebie .
                              Więc nie ubieraj wyjazdu w pośiwecnie dla dziecka.

                              • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 15:32
                                Ja mogę żyć bez obozu żeglarskiego. Mój syn też. Mój M. na pewno świetnie by
                                funkjonował bez tankowania samochodu co drugi weekend (tak, tak, paliwo na 1800
                                km nie spada z nieba). Za 800 PLN alimentów też da się utrzymać dziecko. Masz
                                rację. Trzeba było zostać.
                                • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 15:43
                                  Ppopadzasz ze skrajnosci w skrajnośc.

                                  Wychaliscie bo twój M starił prace i nie tylko ze wzgledu na aliemnty .
                                  Ale jesłi Tobie jest wygodniej przyjąc i wierzyc w melodramatyczna poze to ok,
                                  ale nie masze wymagac by reszta w to wierzyła.
                                  pozdrawaim smile
                                  ..
                                  • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 15:59
                                    Wyjechaliśmy, bo oferty pracy w Polsce były znacznie poniżej dotychczasowych
                                    zarobków M. Firma w której pracował została sprzedana. W czasie Jego kariery
                                    zawodowej sytuacja na rynku uległa zmianie i kwoty oferowane na tym samym
                                    stanowisku są obecnie o połowę (nie o 10%) niższe. Spokojnie dalibyśmy sobie
                                    radę i za takie pieniądze, ale Exia, z połową alimentów już nie. Zobowiązania
                                    finansowe wobec córki mojego M. były głównym argumentem za wyjazdem (nie
                                    jedynym, ale głównym), bo o ile na nasz synek ma przyszłość zabezpieczoną przez
                                    swoich rodziców, o tyle pasierbica może w tym względzie liczyć tylko na siebie
                                    i ojca (i dobrą wolę macochy-smile.

                                    W tym wszystkim wogóle nie ma melodramatu, bo nie mówimy o średnich krajowych i
                                    alimentach w wysokości 800PLN. Rozmawiamy o szyneczne do chlebka, nie o
                                    sucharach. Ja bez tej szyneczki mogę żyć, mój syn też. Ale przy wkładzie Exi w
                                    utrzymanie Jej córki, połowa alimentów oznaczałaby ZNACZNĄ różnicę (brak
                                    szyneczki i brak masełka, a także brak przyszłości).
                                    To nie wymaga wiary - to logika.
                                    • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 16:07
                                      wymaga wiary gdyz to wersja tylko jednej srtony. I Wiesz wiem , ze wiekszosci
                                      ludzi jeśłi moga miec lepiej - staraja sie mieć lepiej.
                                      ja tez zyla bym tylko za kromke chleba , ale mam inne wyscie i mysle ze kazdy z
                                      nasz kieruje sie popo częsci irównie tym, ze może wiecej - gdyby tak nie było
                                      to nie byłoby postepu.

                                      Ojciec nie zrobuł niczego nadzwyczajnego - wiekszośc matek zrobi wszytsko by
                                      dziecko zyło na jak najlepszym poziomie.

                                      Co bys nie powiedziała ta matak adje wkład wlasny - opieka nad dzieckiem w
                                      całosci.
                                      Bo tak jak spotkania przez inetren sa wg ceinbie nic nie warte tak wg. mnie
                                      opieka przez telefon tez jestt nic nie warta.

                                      NChcesz próby sił , zeeksia i nie ma tu nic z dobra dziecka . i tyle.
                                      • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 17:30
                                        Ojciec nie zrobuł niczego nadzwyczajnego - wiekszośc matek zrobi wszytsko by
                                        > dziecko zyło na jak najlepszym poziomie.
                                        Ależ nikt nie gloryfikuje Ojca. Zwyczajna rzecz. Może zarobić na dzieci - to
                                        zarabia. No, oczywiście moja postawa jest godna gloryfikacji-smile))))) , ale żeby
                                        tam ojca-smile))))
                                        Co bys nie powiedziała ta matak adje wkład wlasny - opieka nad dzieckiem w
                                        > całosci.
                                        > Bo tak jak spotkania przez inetren sa wg ceinbie nic nie warte tak wg. mnie
                                        > opieka przez telefon tez jestt nic nie warta.
                                        Lepsza taka (telefon + wizyta co dwa tygodnie) niż żadna - a taka jest
                                        alternatywa.

                                        Próba sił z Exią. Że niby co mam Jej do udowodnienia, że ten kto dowozi
                                        dziecko, jest mniej fajny? A może, jak przegra sprawę w sądzie, to będzie
                                        dowód, że mój M. bardziej kocha mnie niż Ją. Nooo, wreszcie miałabym pewność-smile
                • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:28
                  "Przede wszytkim model polegajacy na dogadywaniu sie i niestosowaniu rozwiazan
                  silowych."

                  Do tanga trzeba dwojga
                  "Moj syn ma dziadkow w w Gdansku i ma z nimi bardzo dobre kontakty,
                  > mimo ze ograniczone do wakacji i wizyt tesciow w Warszawie"
                  Moi teściowie nie są w stanie dojechać nigdzie. Teść ma zaawansowaną cukrzycę,
                  słabnie po przejściu kilkunastu metrów. Teściowa jest "przywiązana" do swojej
                  Matki (90 lat), która mimo umysłu jak brzytew, niestety nie wstanie z wózka
                  inwalidzkiego.
                  Nie wiem tez, skad
                  > wnosisz, ze nie ma dobrego kontaktu z przyrodnimi siostrami - kontakt jest
                  > nieczesty, ale zwlaszcza starsza go poznaje, lubi i chetnie sie z nim bawi.

                  Napisałam, że Twój syn nie czuje się z nimi związany. Łatwo się bawić dzieciom
                  starszym, ale mój syn nie widząc siostry wystarczająco często, po prostu nie
                  będzie wiedzał kto to jest.

                  Chętnie skorzystam z każdego rozwiązania, które sprawi, że nasza rodzina będzie
                  mogła funkcjonować bez współpracy Exi, pod warunkiem, że zapewni kontakty
                  Młodej z rodziną ze strony ojca (brat, dziadkowie, prababcia, że o macosze nie
                  wspomnę-smile. Jak do tej pory, jedyną osobą, która takie rozwiązanie
                  zaproponowała jest nasz prawnik. Jeżeli znasz lepsze, napisz.
                  • kicia031 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:46
                    Obecnie, w dobie internetu kontakty nawet miedzy ludzmi mieszkajacymi daleko
                    nie sa problemem. Jest Skype – którego obsługują nawet moi teściowie, maja tez
                    kamerke i rozmawiaja przez nia z roczna wnuczka w Stanach i z Groszkowcem, do
                    którego jakoś nie mogą się wybrac od prawie roku. Mój starszy syn kontaktuje
                    się z dziadkami za pomoca maila.
                    Mój były tesc ma bypassy i powazne problemy zdrowotnez nimi związane i jakoś
                    nie przeszkadza mu to przyjeżdżać do wnuka.
                    Nasza Exia nie rozmawia w ogóle z chłopem i o zadnej współpracy z jej strony
                    nie ma w ogóle mowy. Z wielka laska wypuszcza dziecko na spotkania, często bez
                    ciucho na zmiane itp. Mój Ex na 3 malutkich dzieci (poniżej 3 lat) I tak
                    dalej, i tak dalej…
                    A jednak nikt z nas nie wyladowal w sadzie
                    Ja uważam, ze wasz krok jest podyktowany złośliwością i obawiam się, ze suma
                    summarum odbije się na dziecku.
                    • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 14:23
                      O kontaktach internetowych napisałam juz adzemagdzie.

                      Jeden nie mając nóg jest w stanie objechać świat dookoła, drugi z cukrzycą nie
                      może wyjść sam do sklepu. Ludzie są różni. Nie twierdzę, że problemy zdrowowtne
                      Twojego teścia są niczym, przy chorobach mojego-smile, ale widocznie lekarz
                      Twojego teścia pozwala Mu na takie eskapady, a lekarz mojego kategorycznie ich
                      zabrania. Stan zdrowia Prababci nie pozwolił Jej pojechać na pogrzeb włąsnej
                      córki - czy to wystarczający dowód, że nie udaje swojego niedołęstwa fizycznego?

                      Kiciu, dla mnie też fakt, że najprawdopodobniej wylądujemy w Sądzie nie jest
                      powodem do dumy. Czuję się z tym fatalnie. Nie zawsze jednak da się dogadać, bo
                      jak pisałam obie strony muszę tego chcieć. Dodam też, że podawanie za przykład
                      właściwych stosunków rodzinnych Twojego Ex, po wątkach o poziomie Jego ojcostwa
                      jest mało przekonujące.
          • agamagda Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 13:34
            Braktalentu,
            nie znam Twojej historii, więc może oceniam Cię mylnie, ale to co tu opisujesz
            i to co wymagasz i do czego próbujecie sądownie zmusić Ex jest dla mnie nie do
            przyjecia. Jest to po prostu żenujące.

            Wyobraź sobie, ze dorosła osoba po rozwodzie jest WOLNYM człowiekiem, ma prawo
            mieszkać i przebywać tam gdzie chce. Nie musi się liczyc, choć powinna wziąść
            je wziąść pod uwagę, z możliwościami Ex męża i jego chęciami.

            Ona przejmuje codzienny trud wychowawczy, on może wygiąć się na dojazdy, lub
            znalezienie innego alternatywnego sposobu na kontakty, takiego jak dłuzsze
            pobyty, czy przeprowadzenie się samemu - jak zwykle wchodzi w grę kwestia
            priorytetów.

            Co do dziadków, to trudniejsza sprawa, faktem jest, ze starsze osoby nie są tak
            mobilne, ale przecież są telefony, są łącza internetowe z kamerkami więc, też
            mozna jakoś sobie kontakty zorganizować, jeśli są dobre checi.

            Więc dowalanie jeszcze kobiecie do codziennego wkładu wychowawczego dowożenia
            dzieciaków na kontakty, bo Wam jest trudno, to już maksymanle przegięcie w
            mojej ocenie.


            • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 14:09
              Wyobraź sobie, ze dorosła osoba po rozwodzie jest WOLNYM człowiekiem, ma prawo
              > mieszkać i przebywać tam gdzie chce. Nie musi się liczyc, choć powinna wziąść
              > je wziąść pod uwagę, z możliwościami Ex męża i jego chęciami.

              A ja poszłam nawet dalej i uznałam, że "chęci" to mój M. może sobie wsadzić-smile.
              Tu chodzi o MOŻLIWOŚCI. Matka, nie chcąc uczestniczyć w organizowaniu
              transportu ogranicza kontakty dziecka z rodziną ze strony ojca. I doskonale
              zdaje sobie sprawę, że tu chodzi o MOŻLIWOŚCI, a nie chęci.

              Nie jest możliwe przejeżdzanie 900km (z noclegiem w hotelu - bez spotkań z
              rodziną), ani 1800 km (wizyta u nas w domu) co drugi tydzień z niemowlakiem.

              Żenujące jest dla mnie postępowanie matki (nieważne, że byłej żony), która nie
              czuje się w obowiązku ponieść konsekwencji swoich wyborów życiowych i uważa, że
              kontakty ojca z dzieckiem to nie Jej broszka, po tym jak wywiozła dzieciaka
              450km. I tu nie chodzi o prawo, wobec którego jest w porządku. NIKT nie wymaga
              od Exi dowożenia dziecka za każdym razem. Uciekamy się do (jak to nazwała
              Chalsia) "rozgrywki prawniczej" aby uzyskać wsparcie w części (połowa)
              organizacyjnej transportu (nadal pokrywamy finansową).

              Nie mogę komentowac "wkładu wychowawczego" Exi, bo każdy wychowuje zgodnie ze
              swoim systemem wartości, a Jej jest mi zupełnie obcy. Chętnie za to (ale tylko
              tu na forum, bo to przecież nie moja sprawa-smile)))))podsumuję Jej "trud". Wynosi
              on przy baaaardzo sprzyjających okolicznościach 3 godziny dziennie. Exia
              wychodzi do pracy o 7:00, a wraca koło 17:00. Jeżeli nie ma nic innego w domu
              do roboty (-smile)))))))))), to ma dla dziecka godzinę rano i dwie po południu, bo
              zgodnie z życzeniem Nexa, Młoda nie może przebywać w dużym pokoju po godzinie
              19:00 (ja go rozumiem, bo to Jego sypialnia). Mj M. utrzymuje córkę -
              CAŁKOWICIE. Jest w stałym kontakcie ze szkołą. Myślę, że Matka nie wie o swojej
              córce nawet połowy tego co ojciec.

              Wiesz jak trudno starszym osbom nauczyć się obsługi nowego aparatu
              telefonicznego, lub nowego pilota w domu? Naucz moich teściów kliknięcia myszką
              w ikonę-smile, albo dorzuć się do emerytury-smile na komórkę-smile))))))).
              Dla starszej osoby, tak jak dla niemowlęcia utrzymywać kontakt znaczy "spotykać
              się".
              I o to cały ten raban-smile.

              • chalsia Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 14:30
                co prawda jakoś się nie łąpię w tych wyliczeniach kilometrowych, a zwłaszcza
                nie rozumiem problemu z zapewnieniem kontaktu OSOBISTEGO dziecka z dziadkami
                wobec faktu, że wracacie do Polski, więc chyba dystanse się zdecydowanie
                zmniejszą, jednak zgadzam się z poniższym:

                > Wiesz jak trudno starszym osbom nauczyć się obsługi nowego aparatu
                > telefonicznego, lub nowego pilota w domu? Naucz moich teściów kliknięcia
                myszką
                >
                > w ikonę-smile, albo dorzuć się do emerytury-smile na komórkę-smile))))))).

                faktem jednak jest, że są tez stacjonarne, które nawet starsi ludzie potrafią
                obsługiwać.

                IMHO - uważam wystąpienie o kontakty przez dziadków w sytuacji, gdy taki
                kontakt spokojnie może być zapewniony w czasie kontaktów ojciec-córka, za
                niewłaściwy. I w ogóle czesto tak w życiu bywa, gdy dziadkowie mieszkają "gdzie
                indziej", że kontakt z dziadkami się ma w trakcie dłuższych pobytów - głownie
                feryjno-wakacyjnych. Taki lajf.
                Chalsia
                • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 14:47
                  Chalsiu,

                  Młoda nie ma stacjonara. Mówimy o kilometrach w Polsce. W związku z NASZĄ, nie
                  konsultowaną z Exią decyzją o wyjeździe WSZELKIE KOSZTY I ORGANIZACJĘ przylotów
                  Młodej do nas wzieliśmy na siebie (łącznie z kierowcą na lotnisko) i
                  finansujemy to dzięki uprzejmości firmy mojego M. Te 450 km to odległość w
                  Polsce. Po Młodą (450) z Młodą do domu (450) z Młodą z powrotem (450) i M. do
                  domu (450) w jeden weekend. Pewnie nie pamiętasz, ale czytałaś mój post na ten
                  temat na SM, bo zgodziłaś się wtedy ze mną, że wspólna jazda samochodem to
                  żaden kontakt z dzieckiem-smile. Żeby utrzymać częstotliwość obecnych kontaktów
                  (co drugi weekend, miesiąc wakacji i ferie) potrzebujemy wsparcia w
                  transporcie. Nie chcemy, żeby nasz lajf wyglądał tak, że Młoda nie ma dziadków
                  i brata. I dlatego walczymy.
                  Dodam, że Matka dziecka i tak jeździ na tej trasie (do swoich rodziców) i
                  wystarczyłoby gdyby pamiętała, że Jej córka ma też drugich dziadków i podwoziła
                  Ją te trzy ulice dalej (bez korków, w niedużym mieście). Nie pamięta, ale ze
                  względu na "trud wychowawczy" nie jest Jej to poczytywane za złośliwość i
                  zemstę (za nowe, udane życie Exa oczywiście-smile)))))))))))))))
                  • paka111 Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 14:50
                    Rozumie ze dla twojego M toi dla kazdego jest meczoce codrugi tydzień jeżdzic
                    450 w jeden weekend - dla tej małej nie?
                    • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 15:05
                      M. przejeżdża 1800 (patrz wyliczeie powyżej), Młoda 900. Tak, to jest dla Niej
                      męczące jak jasna cholera. Taki los zgotowała Jej Mama. I raz jeszcze zapytam:
                      To co mamy zrobić? Ograniczyć spotkania tylko do osoby Ojca? Bo Ona woli
                      jechać, żeby zobaczyć się z resztą rodziny. Mamy zabronić 13 -latce?
              • agamagda Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 15:00
                Wybacz, wydaje mi się, że trochę zbyt upraszczasz. Matka nie musi uczestniczyć
                w organizowaniu transportu, jeśli to "organizowanie" transportu polega
                na "dowożeniu" dziecka o ileś tam kilometrów. Ostatecznie Wy również żeście
                wyjechali z kraju i to jakoś Wam nie przeszkadza.
                Niemowlak, to też Wasz problem, a nie jej, ostatecznie to Wasze dziecko i nie
                ona musi się o nie martwić. Dlaczego, ona miałaby "tracić" swój weekend, żeby
                Wam było wygodniej? Jasne, ze może to zrobić o ile ma dobrą wolę i dobre chęci
                ku temu. Ale jeśli nie ma, to trudno mieć o to pretensje....
                Co do możliwość i ustaleń, mój Ex mieszka dość daleko, i jakoś przez głowę ani
                jemu ,ani mi nie przeszło, ze mielibyśmy sobie dowozić dziecko, są dziś
                samoloty, są pociągi, są telephony (stacjonarne, choć akurat nie do końca
                jestem przekonana o Twoich racjach, jeśli chodzi o internetowo-kamerowe
                kontakty).
                Jasne, ze wzrastają koszty utrzymania dziecka, obie strony muszą nieco dorzucić
                do utrzymania, a nie włóczyć się po sądach. Myśmy zorganizowali to w ten
                sposób, ze Młody spędza u ojca 6 tygodni w lecie + święta Bozego Narodzenia
                (wigilia do uzgodnienia) + tydzień na wiosnę, bilety lotnicze płacimy po
                połowie. Telefony płacimy tak jak się dzwoni. Jest też Spype, oczywiście.
                • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 15:11
                  I poniosimy konsekwencje naszej decyzji bez mru-mru. W związku z wyjazdem z
                  kraju są to CAŁKOWITE koszty finansowe i organizacyjne przelotów Młodej do
                  nas, łącznie z dojazdami na lotnisko - kierowca.
                  Po naszym powrocie do kraju Matka Młodej nie wyraża zgody na Jej samodzielne
                  podróżowanie pociągiem (to już w Polsce - przejazd pociągiem IC trwa 2,5
                  godziny).
                  Pobaw się z niemowlakiem przez internet.

                  • agamagda Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 15:48
                    braktalentu napisała:

                    > I poniosimy konsekwencje naszej decyzji bez mru-mru. W związku z wyjazdem z
                    > kraju są to CAŁKOWITE koszty finansowe i organizacyjne przelotów Młodej do
                    > nas, łącznie z dojazdami na lotnisko - kierowca.

                    No i prawidłowo. Ostatecznie to był wasz wybór.


                    > Po naszym powrocie do kraju Matka Młodej nie wyraża zgody na Jej samodzielne
                    > podróżowanie pociągiem (to już w Polsce - przejazd pociągiem IC trwa 2,5
                    > godziny

                    Ja też bym się nie zgodziła. 13-tolatek sam w pociągu to nie jest dobry pomysł.
                    Pomyślcie o zatrudnieniu kogoś - studenta, kogoś z rodziny, osobę która jeździ
                    na tej samej trasie. To chyba jest wyjście z sytuacji.

                    > Pobaw się z niemowlakiem przez internet.
                    >

                    Tiaaaa, 13-stolatka o niczym innym nie marzy, jak o zabawie z niemowlakiem, nie
                    przeczę, że to fajne spotkanie, ale na pewno nie clou spotkania. Więc argument
                    nieco chybiony.
                    • lady_telimena Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 17:25
                      agamagda napisała:

                      > braktalentu napisała:
                      >
                      > > I poniosimy konsekwencje naszej decyzji bez mru-mru. W związku z wyjazdem
                      > z
                      > > kraju są to CAŁKOWITE koszty finansowe i organizacyjne przelotów Młodej d
                      > o
                      > > nas, łącznie z dojazdami na lotnisko - kierowca.
                      >
                      > No i prawidłowo. Ostatecznie to był wasz wybór.
                      >
                      >
                      > > Po naszym powrocie do kraju Matka Młodej nie wyraża zgody na Jej samodzie
                      > lne
                      > > podróżowanie pociągiem (to już w Polsce - przejazd pociągiem IC trwa 2,5
                      > > godziny
                      >
                      > Ja też bym się nie zgodziła. 13-tolatek sam w pociągu to nie jest dobry
                      pomysł.
                      >
                      > Pomyślcie o zatrudnieniu kogoś - studenta, kogoś z rodziny, osobę która
                      jeździ
                      > na tej samej trasie. To chyba jest wyjście z sytuacji.
                      >
                      > > Pobaw się z niemowlakiem przez internet.
                      > >
                      >
                      > Tiaaaa, 13-stolatka o niczym innym nie marzy, jak o zabawie z niemowlakiem,
                      nie
                      >
                      > przeczę, że to fajne spotkanie, ale na pewno nie clou spotkania. Więc
                      argument
                      > nieco chybiony.



                      Celne. Tyle, ze o wiele łatwiej i taniej matkę jest zagonić do wożenia
                      dzieciaka, no bo przecież i tak nic całymi dniami nie robi, to niech choć
                      kobiueta sie 3 razy w miesiącu pociagiem przejedzie po 900 km.

                      No, przecież Ex ma dzisiusia to nie moze....
                      • lady_telimena Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 17:28
                        Przepraszam za sarkazm, ale jakos tak mnie wzieło kiedy czytam, o tej nic nie
                        robiącej leniwej, cały dzień harującej, bo za głupia, zeby robić coś innego
                        Exi, której mieszkająca za granicą Next chodzi do lekarza z jej zaniedbaną,
                        niewyprasowaną i pewnie głodującą córka.

                        No żesz ty...
                        • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 17:44
                          A ja bez sarkazmu za to z uporem lilianki-smile)))- (to mi daje do myslenia-smile)

                          Dziecko nie głoduje - je obiady w szkole. Eks nie jest leniwa - ciężko pracuje
                          za małe pieniądze. Czy jest głupia? Nie sądzę - to by źle świeczyło o moim M.-
                          smile)) Mamy różną hierarchię wartości i (z przyczyn obiektywnych) jest wg mnie
                          niedojrzała emocjonalnie.

                          Postanowiła, że uczucie jest więcej warte niż dobre zarobki i wyjechała za
                          nexem. Przez pierwszy rok w X była bezrobotna i konsumowała pieniądze ze swojej
                          części mieszkania (nie zgodziła się na przepisanie nieruchomości na dziecko). W
                          tym czasie ani wiedzy i doświadczenia zawodowego Jej nie przybyło,ani lat nie
                          ubyło. W efekcie karierę zawodową ma z głowy.

                          Wychowuje dziecko inaczej niż ja - Jej sprawa. Nie mieszam się, ale na prośbę
                          M. załatwiam lekarzy i różne, inne.

                          Oczywiście w moich oczach jest niechlujna i zaniedbana - ale to nie jest
                          obiektywna ocena-smile)))))))))

                          Tyle na temat.

                      • braktalentu Re: weekend ojca,myslalam, ze juz nic mnie nie zd 04.06.07, 17:48
                        Raz w miesiącu, służbowym samochodem, w drodze do własnych rodziców.
    • braktalentu KONKUBINKO 04.06.07, 18:19
      Bardzo przepraszam. Nie chciałam zaśmiecać Twojego wątku. Nie przypuszczałam,
      że mój post spowoduje tyle emocji.
      Miłe Panie, w związku z powyższym za chwilę założę nowy wątek, tak, żeby nie
      bruździć już Konkubince.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka