A jednak z dziwiło i zaskoczyło.Przede wszystkim tupet ale do rzeczy.
Jak niektórym z Was wiadomo jestem eksią, która robi wszystko aby stosunki
były w miare dobre.Bo jeśli sa dobre miedzy mna a eksem to nie odbija się to
na dziecku.
Zanim eks poznał swoja obecna zone raczej przezywał druga mlodosc.Spotkania z
dzieckiem były nieregularne i polegaly na tym , ze zostawial naszego syna z
dziadkami a sam balował.
Całe zycie tez najwazniejsza role grało zarabianie pieniedzy.
W jednym zdaniu: na eksa nigdy liczyc nie mogłam w kwestii opieki nad
dzieckiem ale gdy wyrażał chec zaopiekowania się synem nie byłam przeciwna,
bo dziecko bardzo za nim teskniło.Nie wdawałam się tez w kłótnie i
konflikty , bo i tak szans w takowych nie mam ze względu na jego wyszczekany,
chamski sposób rozmowy i podniesiony głos.
W 2003 roku urodziłam córkę.Syn uczeszczał do przedszkola w innej dzielnicy a
potem do zerówki już nieco bliżej.
Nie prosiłam nigdy o pomoc ,mając niemowle przy cycku woziłam dziecko
codziennie do przedszkola, szkoły i na zajecia dodatkowe (głównie
autobusami).Gdy był chory opiekowałam się nimZabierałam na wakacje-słowem nic
się nie zmieniło tylko ilosc obowiązków wzrosła po narodzinach córki.Zreszta
bardzo chorowitej .W sytuacjach gdy była hospitalizowana przy synu pomagał mi
ojciec.
W 2003 roku eks dostał nowa prace.Poprosił mnie grzecznie i elegancko czy na
czas okresu próbnego mógłby alimenty płacic w kwocie 350 zł zamiast
470.Zgodziłam się.
W tym czasie eks poznał swoja obecna zone.Poprosiłam tez o regularne
zabieranie dziecka do siebie.Do tej pory bywalo tak , że umawiał się –dziecko
czekało a on zjawial się po tygodniu.Nigdy nie brał go na wakacje, czasem w
świeta.
Od tej pory regularnie zabiera dziecko co dwa tygodnie na sobote i
niedziele.W miedzy czasie zamieszkał z next w swojej kawalerce.
Ją poznałam na imprezie u znajomych, rozmawialysmy długo, mówiła , ze mój syn
jest jej bardzo bliski, ze będzie o niego dbała , ze nie musze się o nic
obawiac.Wydała się w porządku.
Od ich slubu eks zaczal nawet dzwonic do dziecka w ciagu tygodnia, pytał o
nauke , bywał a zebraniach w szkole.Co prawda przyjezdzal z nią ale cóz,
rozumiem , ze nie chciala być w niczym pominieta

W maju zeszlego roku wspolnie urzadzilismy I Komunie syna, było bardzo milo ,
tesciowie mi dziekowali za moja postawe, bo przeciez w koncu ja nic nie musze
a dbam o kontakt dziecka z tamta rodzina.
Od czasu gdy jest next byli tez dwa razy nad morzem (po 7 dni)
We wrzesniu tego roku szkolnego urodzila im się corka.Mój synek poznał ją już
w szpitalu.Od poczatku wpajałam mu , ze to taka sama siostra jak ta która
sama urodzilam .Szłam na reke, bo wiem jak jest z małym dzieckiem,
rozumialam , ze dostosowuja wizyty naszego dziecka do opieki nad niemowleciem.
Eks czesciej się kontaktowal ale rzadziej zabieral syna, bo bal się gdy np.
miał katar, kaszel czy inne powody.Do tego przestal zabierac go w piatki a
powodem była zawsze kapiel młodszego dziecka o wyznaczonej porze.Pare razy
spytalam czy nie poszedlby za mnie na zebranie ale nie mogl , bo o 19 kapie
mała .Odwozil go tez wczesniej w niedziele aby zdazyc na kapanie dziecka.
Dla mnie to rzecz smieszna , bo generalnie zawsze dziecmi sama sie zajmowlam
takze gdy eks byl jeszcze z nami a młody byl malenki.
W czasie listopadowych swiat wyjechalam z dziecmi na wies i zrobilam synowi 2
dni dodatkowo wolne.Potem eks zabral małego do siebie na dwa dni i zobaczyl,
ze syn ma nie odrobiona jedna prace domowa.Przy dziecku zadzwonil do mnie i
wrzeszczal , ze ostatni raz sobie wyjezdzam podczas szkoly , ze nie dbam o
jego nauke i moim obowiazkiem jest zajac się dzieckiem a nie siedziec na wsi.
Oczywiście zanim zdazylam się odezwac rzucil sluchawke wiec odpowiedzialam
smsem.Napisalam mu , ze niestety w moim domu już nie jest dyrektorem i to
gdzie mam spedzac czas to moja decyzja.Także to czy dziecko idzie do szkoly
czy nie to moja decyzja , bo to ja od poczatku poswiecam mu czas i opieke.To
mnie dziecko zawdziecza wszystko i on nie będzie się do mnie odnosil w ten
sposób.
Mały chyba po tej akcji bo bylo jeszcze kilka podobnych)nie chcial już u
niego zostac i kazal się odwieźc do domu.
Po paru dniach zadzwonil z przeprosinami i powiedzial , ze w takim razie nie
będzie wtracal się w nauke.
Dodam tylko ,ze mój syn to raczej uczen piatkowy tylko troche rozkojarzony.
W miedzy czasie eks zmienil mieszkanie na nowe, wieksze.Zatrudnili nianie i
babcie do dziecka a next wrocila do pracy.
Rozmawialam z nim o mojej sytuacji , bo kiedys się tym
zainteresowal.Powiedzialam, ze jakos ciagne wlasna firme ale wiadomo , ze
jest ciezko zwlaszcza, ze jedno dziecko ciagle chore i o robote niełatwo.Do
tego mój obecny partner ma trudny charakter wiec w kwestii opieki nad
starszym synem i często córki musze sobie sama radzic.Nie chcialam partnera
obgadac ale mój syn im opowiadal wiele rzeczy wiec nie musialam.
Z mojego dziecka nietrudno cos wyciagnac.
Niedawno była rocznica Komunii.Na prosbe naszego dziecka poszlismy po mszy na
obiad do restauracji.Była rzecz jasna jego zona , ich 8 miesieczna corka ,
tesciowie i moi rodzice.Ja, gdy mój syn się cieszy, odkladam wszelkie sprawy
dorosłe na potem.Poagdalismy na rozne tematy.Ponieważ w tym roku jade z
dziecmi na wakacje na poltora miesiaca a eks nic nie planowal w tym czasie,
poprosili mnie razem z next , żeby mogli zabrac go na dzialke na weekend z
Bozym Ciałem.
Ten weekend , który wlasnie minal tez w kolejnosci wypadał dla nich.Tak wiec
zaplanowalam , ze spedze go u swoich obecnych tesciow pod Warszawa.
Eks nie mogl zabrac syna w piątek i sobote , bo musial isc do pracy w zwiazku
z tym zabrała go ode mnie jego mama (ja wolalam aby zostal ze mna ale syn się
popłakał , ze się zmienily plany i poprosil babcie , która zreszta bardzo się
ucieszyla)
W sobote dzwonilam do eksa jak planuje powrot młodego w niedziele , bo będę
za Warszawa i musze to wiedziec.Na to eks zaproponowal , zebym wracajac
podjechala po dziecko.Powiedzialam, ze nie sadze abym mogła , zwlaszcza , ze
nie jest to zupelnie po drodze.
W niedziele wyslalam sms , ze nie podjade na pewno i w domu będę o 20.A jeśli
chce dziecko odwieźć wczesniej (przez wzglad na kapiel corki

może kolo 18
do mojej mamy (mieszka obok mnie).
Eks w odpowiedzi zadzwonil z pytaniem dlaczego nie mogę po dziecko
przyjechac.Odpowiedzialam, ze po prostu nie mam mozliwosci przyjechac
samochodem .Na to eks mowi:
To ja tez go nie przywioze i jutro dziecko nie pojdzie do szkoly
Ja: dlaczego?
Eks: Bo jestem teraz sam z córka i nie mogę przyjechac.
Ja: nie rozumiem
Eks: czego nie rozumiesz?
Ja: w czym przeszkadza to , ze jestes sam z córka.Ja długi czas byłam sama z
córka i wszedzie syna woziłam
Eks:a gdzies ty go woziła?bo chyba nie do mnie
Ja: jeszcze by tego brakowało.Chocby do przedszkola albo na zajecia i do
lekarzy .
Eks:nie widze zwiazku, nie przywioze Ci dziecka.Skoro nie możesz przyjechac
samochodem to wsiadź w tramwaj i przyjedz (a jestem za miastem, brak
tramwaju)
Ja:chyba zartujesz
Eks:w takim razie nie mamy o czym rozmawiac-i rzucil sluchawka
Zadzwonilam do mojegpo ojca, który obok mieszka i opowiedzialam o
wszystkim.Mój ojciec z racji , ze blisko mieszka poszedl po dziecko.Wczesniej
uprzedzil eksa telefonicznie.
Eks był wyraznie wkurzony i dal mojemu ojcu do zrozumienia, ze DALIBY SOBIE
RADE
Okazalo się, ze wcale nie jest sam tylko z next a cała rozmowa miala miejsce
przy moim dziecku.Zostala skwitowana przez next

UPY JEJ SIĘ NIE CHCE RUSZYĆ
a eks dorzucil do mojego syna:bez tego dziadka to bys zginął.
Wiecie co.Mój syn przezywa wszystko bardzo , bo zauwazylam , ze ponieważ
pielegnowalam roznym kosztem stosunki z eksem to on nie rozumie czemu nie
możemy być rodzina.Kazda klotnia wydaje mu się , ze jest z jego winy.Eks od
razu wrzeszzy a next