Dodaj do ulubionych

Załamanie po rozstaniu?

25.06.07, 15:50
Tak siedze własnie w pracy i zastanawiam się czy wraz z rozstaniem, rozwodem, nastepuje załamanie? Zwłaszcza u kobiet bo nie ma co ukrywać jesteśmy nieco słabsze emocjonalnie.
Takie pytanie sobie i wam stawiam bo ja wcale nie jestem smutna, załamana.Doskonale wiem jak życ.
Dopiero jak odesząłm od męża zaczęłam żyć, marzyć istnieć. Zaczęłam dbać o siebie chociaż szczegolnie nie musiałam. Fakt że nie mam faceta od 8 m-cy to wynik tego ze na siłe nie szukam. Chociaż sa dni, noce kiedy mi brakuje męzczyzny.
Jak jest u was??
Obserwuj wątek
    • ivone7 Re: Załamanie po rozstaniu? 25.06.07, 16:09
      alez nie ma co generalizowac...
      czasami jest zalamanie, czasami nie ma...czasami jest zalamana kobieta, a
      czasami mezczyzna..tu nie ma reguly..
      ja bylam zalamana, moze nie samym odejsciem tylko faktem opadniecia klapek i
      zobaczenia a raczej zrozumienia jaka jest prawda...
      ja tez nie szukam na sile i troszke dluzej od ciebie jestem sama..
      ale marzyc i isc do przodu zaczelam dopiero po ze tak powiem sfinalizowaniu
      rozstania..jestem zwolenniczka zamknietych drzwi..
    • menab Re: Załamanie po rozstaniu? 25.06.07, 17:10
      Chociaż to ja odeszłam to miałam załamanie.Decyzja była okupowana wieloma
      wyrzutami wobec siebie.Przez pół roku byłam wyjęta z życiorysu.W tygodniu była
      praca i jakoś się toczyło życie, a w weekend leżałam i wpatrywałam się w
      sufit.Ale to już minęło i jestem zadowolona z tak podjętej decyzji.I na
      szczęście mam to za sobą.
    • nangaparbat3 Re: Załamanie po rozstaniu? 25.06.07, 17:13
      Ale o co Ci własciwie chodzi? mamy przyznać, ze regułą jest załamanie, i
      zachwycic sie Tobą, że mu nie uleglaś. Bardzo proszę.
      Ktos miał taką cudowna sygnaturkę: w świecie mułów nie ma regułów.
      • misbaskerwill nie tak ostro:) 25.06.07, 17:21
        nangaparbat3 napisała:
        > Ale o co Ci własciwie chodzi? mamy przyznać, ze regułą jest załamanie, i
        > zachwycic sie Tobą, że mu nie uleglaś. Bardzo proszę.

        Myślę, że Magda napisała post dlatego, że gdzieś na dnie Jej duszy coś bliżej
        nieokreślonego wydaje głuche dźwięki... I chciała te dźwięki jakoś uzewnętrznić.
        Niby jest super a jednak... liczy "miesiące bez chłopaka".
        Niby nic na siłę, a jednak by się chciało...

        Co to jest 8 miesięcy? Porządna żałoba trwa minimum 12wink.

        Ale widać tylko mi strasznie szybko leci czas...
        • magda210682 Re: nie tak ostro:) 25.06.07, 17:28
          Dzieki za obrone.Racja, nie twierdze ze reguła jest żałoba ale to czy na prawde
          kazdy tak bardzo zal sciska. Mi nie jest smuto bez meza i nie załuje decyzjii o
          rozstaniu ale brakuje mi czasem faceta.I nie twierdze ze sexu też.
          • nangaparbat3 Re: nie tak ostro:) 25.06.07, 17:31
            Magda, nie sciska, bo przed rozwodem jest jeszcze pozycie z kimś, z kim się juz
            zyć nie da. Wiec rozstanie jest uwolnieniem sie.
            Ściska tych najbardziej, co zyli w dobrych (jak im się zdawało) zwiazkach i
            nagle dowiedzieli się, że to drugie odchodzi, z dnia na dzień. albo ze to drugie
            zdradza. A często obie informacje spadaja na raz, jak grom z jasnego nieba.
            Wtedy moze byc cholernie ciężko.
        • nangaparbat3 ;) 25.06.07, 17:28
          Oj Misiu, moze nie powinnam dzisiaj siadac do kompa, taka wsciekla jestem ze
          mogę bidy narobić. Wszyscy myslą, ze mam juz wolne, a to g. prawda - za to ja
          ledwie zipie ze zmeczenia. aktualnie jestem na etapie: ani odpoczywać nie
          potrafię, ani pracować. Fuj.
          • misbaskerwill Re: ;) 25.06.07, 17:40
            Skoro tak wygląda Twoja wściekłość, to nie ma obaw... moja ex nigdy nie była tak
            potulnasmile

            Na pocieszenie powiem, że też na dzisiaj kończę i idę do apteki po lek na
            zatoki... cały dzień tak mnie bolała głowa, że dopiero sobie przypomniałem, jak
            nazywa się to, co tak boli.

            Oprócz bólów egzystencjalnych znajdzie się jeszcze miejsce na te "zwykłe".
            • nangaparbat3 Re: ;) 25.06.07, 17:42
              Całe lata chorowalam na zatoki, od dziecka, wreszcie trafiłam na homeopatyczne
              lekarstwo "dagomed - katar zatoki" - po dwoch kuracjach mam z zatokami spokoj
              juz lata całe.
              • misbaskerwill Re: ;) 25.06.07, 17:48
                nangaparbat3 napisała:
                > Całe lata chorowalam na zatoki, od dziecka, wreszcie trafiłam na homeopatyczne
                > lekarstwo "dagomed - katar zatoki" - po dwoch kuracjach mam z zatokami spokoj
                > juz lata całe.

                Na dzisiaj łyknę dawkę uderzeniową ibuprofenu i innych świństw, ale homeopatią w
                najbliższej przyszłości też nie pogardzę.
                Dzięki!
                • delika1 Re: ;) 26.06.07, 10:46
                  nie byłam załamana.Ja odeszłam, wiem,że słusznie.Nie dało się razem dłużej.Ale
                  nie bylo łatwo przekteślić tyle (może nie najszczęśliwszych, ale jednak razem)
                  lat.Były rozdrapy, chwile lęku, obaw, czy nie lepiej wegetować bez uczucia, ale
                  stabilnie, bez komentarzy cioć-babć...Bywały chwile (szczegolnie zaraz po),
                  kiedy brakowało tamtego srodowiska, miejsca, ludzi..otoczenia.Ale tak jak któs
                  napisał, to taka swoista żałoba po rozstaniu..bo tu czas, czas , czas jest
                  ważny.
                  • jagoda4444 Re: ;) 27.06.07, 09:31
                    Jestem załamana pomimo tego, że wiem, że już nie mam sił na ten związek. Raczej
                    to jest pojawiający się żal, przygnębienie, że po prostu coś tak ważnego w
                    życiu jak małżeństwo się nie udało. Przed chwilą dostałam sms od eks z prośbą o
                    spotkanie. Wiem, że będzie znów obiecywał przysłowiowe złote góry i będzie
                    chciał powrotu. Ja będę starała się rozmowę sprowadzić do tego aby ustalić
                    wakacje, terminy kontaktu jego z synem. I kurcze mam żal, że tak spartaczyliśmy
                    iż musi w ogóle dochodzić do takich sytuacji, rozmów. Dzisiaj jest mi smutno.
                    21 lat małżeństwa, zawiedzione nadzieje......
                    • delika1 Re: ;) 27.06.07, 09:37
                      mój też teraz przymusza do powrotu..jak sobie z tym radzisz, Jagoda?sorrki za
                      mały off topic
                      • z_mazur Re: ;) 27.06.07, 09:52
                        Konsekwencja, brak najmniejszych sygnałów, które mogą sugerować taką możliwość.

                        Unikanie kontaktów, poza tymi które dotyczą relacji z dziećmi i jeśli już do
                        takich kontaktów dochodzi to niedopuszczenie żeby stały się pretekstem do
                        jakichkolwiek innych rozmów.

                        I tak przez kilka miesięcy. Potem powinno już być lepiej. A po mniej więcej
                        roku, może da sią ustabilizować relacje na poziomie oficjalnej znajomości.
                        • jagoda4444 Re: ;) 27.06.07, 10:13
                          Tak właśnie postępuję jak napisał mazur. Nie kontaktuję się, niczego nie
                          prowokuję, ale dzisiaj wiem, że powinnam pójść na to spotkanie ponieważ
                          chciałabym aby mój syn spędził z ojcem trochę wakacji. Córka wyjechała na obóz
                          a syn sam siedzi w domu, ja jestem ograniczona urlopem. Eks jest nauczycielem
                          więc ma czas. Z uporem maniaka będę rozmowę sprowadzała tylko do tego jednego
                          tematu - aby poświęcił w wakacje czas dzieciom. Nie zasłużyły sobie na taką
                          jazdę, którą zrobił w ubiegłym roku, że z zakończeniem roku szkolnego spakował
                          się i znikł bez wieści
                      • jagoda4444 Re: ;) 27.06.07, 10:27
                        delika radzę sobie średnio, żal za zaistniałą sytuację zdwoił się. W myśl
                        zasady - nie widzę, nie słyszę i było ok. Naprawdę brak konaktów moich z eks
                        był zbawienny dla mojej psychiki. Najgorsze jest to, że eks wzbudził w moim
                        synu nadzieję na powrót i tu już robi jemu jazdę emocjonalną. Nie będzie
                        powrotu!! a mały cierpi
                        • delika1 Re: ;) 28.06.07, 10:50
                          niektórzy męzczyźni, o specyficznej osobowosci, może mniej dojrzali
                          emocjonalnie, nie potrafią zaakceptowac rozwodu.Nie słyszą, nie słuchają, nie
                          dopuszczają do siebie tego co słysza od byłej partnerki.Grają dzieckiem, jadą
                          na poczuciu winy.Rozwód z takimi to koszmar, to przedłużenie koszmaru , jakim
                          było życie pod wspólnym dachem.Ile to będzie trwać?
    • der1974 Re: Załamanie po rozstaniu? 28.06.07, 00:42
      Załamanie jest potrzebne. Cierpienie też. Nie może być inaczej po nastu latach
      małżeństwa. Myślę jak misbaskerwill, 12 miesięcy to początek do życia jest. I
      nawet jeśli jest konieczne kolejne 12 to nic nie znaczy. Mężczyźni też muszą
      swoje przecierpieć. Zwłaszcza jeśli kochali. O dziwo tacy też się zdarzają. All
      we need is just a little patience. Ale tak czy owak w końcu dochodzi się do
      stanu nazwijmy to obojętności. I wtedy można się zacząć otwierać na nowe
      doznania, uczucia, porywy namiętności. I jest to i ekscytujące i bolesne. Ale
      warto w tym momencie iść drogą otwartości. Chociaż nie jest to łatwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka