Dodaj do ulubionych

samotność

18.01.08, 15:43
Sama chciałam rozwodu i cieszę się że się odważyłam odejść.
Tyle że zaczynam się czuć jak dziwoląg. Moi znajomi są niemal wszyscy w
parach, na ogół małżeństwa.
I czuję się okropnie samotna, mimo tego że mam dziecko, rodzinę i sporo
znajomych.Co prawda w małżeństwie czułam się jeszcze bardziej samotna niż
teraz. Nie chcę szukać kogoś "na siłę", tylko po to żeby się nie czuć
samotnie. Macie jakieś sposoby na samotność? Albo jakąś radę?
Obserwuj wątek
    • a.niech.to Re: samotność 18.01.08, 15:59
      Samotność najlepiej wypełnić sobą.
      • a.niech.to Re: samotność 18.01.08, 16:01
        ...A pustostany należy zaakceptować.
    • onakahlua Re: samotność 18.01.08, 16:08
      Droga Isabell
      smutno się czyta o tej Twojej samotności. Choć to właściwie tak,
      jakbym o sobie samej czytała. Jestem w podobnej sytuacji. Odeszłam,
      dziecko za ścianą, a wieczory samotne, bo jak z domu wyjść.

      Powiem Ci tak, zawsze kiedy dopada mnie taka chandra, myślę o tym,
      jak było wcześciej w związku. Od razu przypomina mi się ten
      koszmarek i mocno mocno cenię sobie obecną wolność i spokój.

      Poza tym znalazło się wokół mnie grono wspaniałych przyjaciółek. O
      dziwo kożda w związku, jednak dbamy o te relacje damsko damskie.
      Spotykamy się, może nie często, lecz regularnie. Wprowadziłam w
      życie wieczory babskie. Gotuję puysznie moim dziewczynkom i paplamy
      do rana. Podczas tych spotkań wiele ciekawych idei się pojawia, to
      na prawdę działa jak miód na serce.

      Kolejną rzeczą jaką wprowadziłam w życie to rozwój własnych
      zainteresowań, na które w mojej sytuacji mogę sobie pozwolić, czyli
      coś co mogę robić wieczorami w domu. inną formą aktywności jest
      znalezienie takeigo zajęcia, które możesz robić wspólnie z
      dzieckiem. Bycie zajętą w wolnym czasie pomaga nie myśleć o słasnej
      sytuacji.

      Mam wrażenie że samotność jest chorobą powszechną naszych czasów,
      niezależnie od posiadania męża, niemęża i takich tam, uwierz więc,
      że jedynym sposobem jest umiejętność poradzenia sobie samej z tym
      faktem. Im więcej piękna będziesz ummiała dostrzegać w każdem małej
      chwili życia, tym szczęśliwsza będziesz i tym prędzej przyciągniesz
      właściwych ludzi do siebie.

      Byłoby super, gdybyś mogła poznać kogoś, przyjaciela lub
      przyjaciółkę internetową, to super sprawa móc pogadać sobie kiedy
      wieczór ciemny za oknem. A przede wszytkim ciesz się tym co masz, bo
      inni na prawdę mają gorzej.

      I jeszcze jedno, wierzę Ci, że nie chcesz nikogo szukać na siłę,
      lecz daj życiu szansę i zacznij wychodzić z domu, pozwalać się
      poznawać, bo życiu trzeba pomóc, książę na białym koniu się nie
      pojawi pod balkonem.
      • a.niech.to Re: samotność 18.01.08, 18:00
        onakahlua napisała:

        > Mam wrażenie że samotność jest chorobą powszechną naszych czasów,
        > niezależnie od posiadania męża, niemęża i takich tam, uwierz więc,
        > że jedynym sposobem jest umiejętność poradzenia sobie samej z tym
        > faktem.
        Samotność to stan naturalny organizmu. Sami się rodzimy i sami
        umieramy, naszego życia za nas też nikt nie przeżyje.
        > książę na białym koniu się nie
        > pojawi pod balkonem.
        Skąd ta pewność?
        • donella Re: samotność 18.01.08, 21:05
          Jak wyżej napisano samotność jest udziałem każdego z nas i dobrze
          jest ten stan zaakceptować.
          Sądzę, że Twój rozwód nastąpił niedawno i stąd to odczucie
          wyjątkowego osamotnienia.
          Ja po rozwodzie czułam się podobnie jak Ty. Mało tego bardzo za ex
          tęskniłam, mimo, że mnie ogromnie skrzywdził swoją zdradą. Dość
          długo trwało zanim się podniosłam, ale tak się stało i z Tobą tak
          będzie.
          Zadbaj o przyjaźnie- jest o co. Ona... dobrze radzi. Spotykaj się z
          koleżankami, "babskie" wieczory to świetna sprawa.Spóbuj!
          Można też chodzić na spacery. Teraz masz pewnie dziecko jeszcze
          małe, ale zobaczysz jak fajnie będzie kiedy dorośnie.
          Jeśli chodzi o kontakty z mężczyznami to nie potrafię Ci nic
          doradzić, nie jestem w tej sprawie expertem. Ja, mimo upływu lat
          omijam ewentualnych konkurentów, nadal czuję się bardzo zraniona.
          Wcale się z tego nie cieszę, bo pewnie u mnie tak już zostanie.
          Daj Sobie czas i uwierz, że jeszcze TEGO właściwego spotkasz.
          Wszystkiego dobrego!
          • isabell1976 Re: samotność 19.01.08, 00:01
            Dziękuję za odpowiedzi. I tak, rozwód nastąpił niedawno, tyle że ja bardzo tego
            rozwodu chciałam. A drugie to że będąc w związku spędzałam samotnie wieczory,
            wakacje itd Tzn z synkiem, ale właściwie bez męża. To był jeden z głównych
            powodów rozwodu. I jakoś sobie radziłam z tą samotnością, a teraz nie. Mam trzy
            przyjaciółki, mnóstwo znajomych, rodzinę. I spotykam się z nimi tyle że oni mają
            własne rodziny i skupiają się na nich, co jest naturalne.A zainteresowań też mam
            sporo, właśnie przez tą samotność w małżeństwie, jak synek zasnął to się
            zajmowałam swoimi hobby. A teraz jakoś przestało mi to wystarczać. W każdym
            razie dziękuję za zrozumienie.
    • pszczolkalodz Re: samotność 19.01.08, 20:54
      swietnie Cie rozumiem, niestety nie ma zadnej recepty... ja
      nauczylam sie lubic siebie i swoje towarzystwo. Umawiam sie ze
      znajomymi i staram sie nie myslec ze jestem sama, ciesze sie ze juz
      nie samotna. I powiem Ci ze jak sie wyluzowalam i nie mialam w
      oczach tej samotni to ludzie zaczeli sami do mnie sie odzywac,
      inicjowac spotkania. Czesto sie smieje, jak pogodzilam sie z pewnymi
      rzeczami to spokoj ducha sam do mnie przyszedl. Oczywiscie ze
      zdarzaja sie znizki nastroju ale wtedy staram sie zajac czyms
      fizycznym (stad to wysprzatane mieszkanie smile)Posieszam sama siebie
      ze nie jestem jedyna, a szerze wspolczuje ludziom samotnym, ktorzy
      sa w zwiazkach.
    • beata_wroc Re: samotność 20.01.08, 02:11
      Wiem jak się czujesz. Może to nieciekawe uczucie samo jakoś przechodzi.
      Jestem świeżo po rozstaniu a przed rozwodem. Przed małżeństwem gdy byłam sama
      żyło mi się bardzo dobrze, wygodnie a teraz nie wiem co mam z sobą zrobić - źle
      mi po prostu!
      Nie szukaj nikogo na siłę - nie ma to sensu, trzeba swoje odcierpieć.
      Zacznij się rozwijać! I robić to co sprawia Ci największą przyjemność, nawet
      jeśli będzie to układanie klocków lego. Albo przytyj/schudnijsmile
      Moją radą na złe samopoczucie jest oglądanie musicali (w tym bollywoodzkich) i
      czytanie pozytywanej literatury - polecam Chmielewską!
      Tylko źle śpię a nigdy wcześniej nie miałam z tym problemów;/ ale już jest coraz
      lepiej - więc to jakaś zmiana na lepsze.
      TRZYMAJ SIĘ!
      • zoffia0 Re: samotność 20.01.08, 02:26
        trzeba swoje odcierpieć.
        > Zacznij się rozwijać! I robić to co sprawia Ci największą przyjemność
        JA chodzę na fitness + taniec hula .
        a łamaga ze mnie nieprzeciętna ale się uparłam
        będę robić to o co mnie nikt nie posądziłby!!!
        jak wytrwam to może sie dalej posunę ...

        macie jakieś pomysły , takie nietuzinkowe smile
        • jarena2 Re: samotność 14.02.08, 23:30
          zoffia0 napisała:

          > trzeba swoje odcierpieć.
          > > Zacznij się rozwijać! I robić to co sprawia Ci największą
          przyjemność
          > JA chodzę na fitness + taniec hula .
          > a łamaga ze mnie nieprzeciętna ale się uparłam
          > będę robić to o co mnie nikt nie posądziłby!!!
          > jak wytrwam to może sie dalej posunę ...
          >
          > macie jakieś pomysły , takie nietuzinkowe smile
          Witaj Zoffio,
          powiedz mi ten taniec hula, to co to za taniec? Może i ja się zapiszę
          • zoffia0 Re: samotność 17.02.08, 00:03
            info trzeba szukać w swojej miejscowości -warsztaty prowadzą szkoly tańca,
            pl.youtube.com/watch?v=az59bZ8cgZo
      • zoffia0 Re: samotność 20.01.08, 22:37
        teraz nie wiem co mam z sobą zrobić - źle
        mi po prostu!
        też mi źle , brakuje mi go , tęsknię, choć jest u córki prawie codziennie, ale przecież nie przychodzi do mnie -tak trudno się do tego przyzwyczaić ,
        co tu robić żeby poczuć się wolną,i przestać kochać bo to spadło na mnie tak z nienacka aż nie mogę pojąć dlaczego spotkało to mnie , dlaczego zrobił to naszej córce .
        Dziecko było takie szczęsliwe i radosne a on jej to zabrał -poczucie bezpieczeństwa tak ważne u dziecka niespełna 9 l.
        Biedna mała zastanawia się dlaczego i nie mogę jej powiedzieć o tej nowej pani która stała się powodem jej nieszczęscia, a ona jeszcze ją lubi - bo jest młoda , radosna , kolorowa , nie to co jej już niemłoda mama .
        • isabell1976 Re: samotność 20.01.08, 22:55
          Chciałabym Ci napisać coś pocieszającego ale nie wiem co. Sama mam
          kiepski humor, bo synek dziś mi powiedział że chciałby żebyśmy byli
          rodziną i dlaczego ja nie lubię juz taty. A to ja wniosłam pozew o
          rozwód. Ale dłużej już nie dałabym rady wytrzymać,nawet dla synka.
          A jeśli chodzi o to jak przestać kogoś kochać, to ja też
          miałam "nawroty" i wtedy wahałam się czy nie zostać i mnie
          wystarczało przyppomnieć sobie dwie najgorsze chwile naszego
          małżeństwa i uczucia mi przechodziły. Może spróbuj przypominać
          sobie złe chwile i to co Cię w nim drażniło albo jak Cię skrzywdził?
          • livin Re: samotność 20.01.08, 23:06
            Świetnie to rozumiem. Sama rozstałam się z mężem prawie dwa lata
            temu a w tym roku przed świętami przypieczetowaliśmy to rozwodem.
            Mam mnóstwo znajomych, mnóstwo pracy, dwójkę wpsaniałych dzieci,
            swoje pasje, ale są momenty kiedy dopada mnie samotność. To sa
            zwłaszcza trudne chwile, stresy, choroby itp... Chociaz w związku
            byłam tez samotna i też w tych trudnych chwilach nie miałam
            wsparcia...i to ja podjęłam decyzję o rozstaniu i wytrwałam w niej
            dokońca mimo nacisków. Tym bardziej łapie sie na irytacji, że
            dlaczego ja wciąż ze wszystkim musze zmagac się sama...zazdroszczę
            koleżanką fajnych zwiazków...ale tez widzę zwiazki, w których jest
            gorzej jeszcze niż był u mnie i wtedy dużo lepiej oceniam moja
            samotność... Kiedy ktoś mi mówi, że przykro mu, że tak u mnie
            wyszło...to odpowiadam, że to raczej można powiedziec tym wszytskim,
            którzy zyją razem bez miłości, w samotności i pustym układzie..i
            jeszcze w tej atmosferze wychowuja dzieci. Samotność jest trudna,
            ale daje nadzieję, a tkwienie w nieudanym związku niszczy i
            frustruje. Pozdrawiam
          • zoffia0 Re: samotność 20.01.08, 23:16
            nie ma takich chwil , odszedł ode mnie ideał mozna by rzec ,
            twierdząc że przestalismy sie kochać ale to już 24 lata minęły i trudno byc ciagle dla siebie atrakcyjnym choć on był i jest coraz bardziej atrakcyjny ...
            ale to długa historia.
            nasze bycie razem spowszedniało mu i poznał kogoś kto pozwolił mu uwierzyć że zycie przed nim.
        • zoffia0 Re: samotność 21.01.08, 00:46
          nie to co jej już niemłoda mama .
          pracuję nad sobą :} koleżanki mówią mi że ubyło mi z 5 lat ale co z tego ....
          jego to już nie interesuje , nie widzi mnie , a raczej tylko spogląda i nie chce
          nic widzieć.
          • zoffia0 Re: samotność 21.01.08, 01:19
            i do tego jeszcze piję,
            syn poszedł do kuzynki,
            mała śpi
            a ja piję
            i słucham
            Beirut ,
            chciałabym żeby coś mnie trafiło i zabiło ....ale nie stanie się
            TAK
            bo piję i jestem trzeźwa.
            • sylwiamich Re: samotność 21.01.08, 07:58

              Dzięki Bogu, że nie wysłuchuje wszystkich marzeńsmile)

              -
              Z powodu przeglądu technicznego sygnaturki na czas nieokreslony
              zostały zawieszone
              • isabell1976 Re: samotność 21.01.08, 13:45
                Dziękuję Livin za odpowiedź, ja też przed świętami dostałam rozwód, a
                Ty nie masz wątpliwości czy dobrze zrobiłaś ze względu na dzieci? Bo
                czasem mnie dopada poczucie winy, czy nie nalezało zostać ze wzlgędu
                na synka?
                Zoffio0, zajrzyj do poczty
                • majka035 Re: samotność 21.01.08, 14:13
                  Czasami już ksiązka nie cieszy, żaden film, kolezanka. Człowiek
                  siedzi sam w fotelu i ślepo patrzy na ściane.
                  • a.niech.to Re: samotność 21.01.08, 14:31
                    Jeśli ten stan zaczyna być odbierany jako przykry, należy zasięgnąć
                    porady lekarza.
                    • panda_zielona Re: samotność 14.02.08, 17:22
                      Piszecie jak źle Wam z samotnością i tak sobie myślę,że ja chyba
                      jakaś nienormalna jestem.Dlaczego?,bo lubię swoją samotność.
                      Może to kwestia przyzwyczajenia.Jestem sama już kilkanaście
                      lat,wiem,ze mogę liczyć tylko na siebie.Owszem jest Ktoś,ale nie
                      mieszkamy razem i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej.
                      • a.niech.to Re: samotność 14.02.08, 18:28
                        panda_zielona napisała:

                        > jest Ktoś,ale nie
                        > mieszkamy razem i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej.
                        Zamilcz, Kobieto, boś nie w temacie.smile
                  • a.niech.to Re: samotność 21.01.08, 14:36
                    majka035 napisała:

                    > Człowiek
                    > siedzi sam w fotelu i ślepo patrzy na ściane.
                    Niektórzy w takiej pozie rozważają podstawowe problemy
                    egzystencjalne.
                • livin Re: samotność 21.01.08, 15:01
                  Wiesz co, o to samo pytala mnie sędzia...ale myślisz, że Twój synek
                  byłby szcześliwy, jeżeli Ty nie byłabyś szczesliwa..? Rozmawiałam
                  długo z psychologiem, bo moje starsze dziecko - syn 9-cioletni jest
                  bardzo wrażliwy i niestabilny emocjonalnie. Radziłam się jak to
                  wszytsko rozwiązać. Pani tłumaczyła mi, że dzieci tak samo jak
                  dorosli odczuwaja zmiany i problemy i tak samo jak dorosli muszą
                  sobie z nimi poradzić. Staram się dbać aby dzieci miały konakt z
                  ojcem (on nie specjalnie dba o to), żeby mówiły o swoich
                  poroblemach...ale tak naprawdę, po dwóch latach separacji mam
                  wrażenie, że dzieci, zwłaszcza syn, są spokojniejsze...widzą, ze dla
                  nich nie ma jakiejś silnej straty, bo zawsze kiedy chcą mogą
                  zadzwonić, czy umówić się z tatą. A ja tez mam prawo do walki o
                  własne szczęście i nawet dla dobra dzieci. Jeżeli dorośli nie sa
                  szczęśliwi to dzieci zaczynają mieć problemy. Podobno często , to
                  nie rozwody są przyczyną problemów dzieci. Są nimi raczej
                  doświadczenia przez które dzieci musiały przejsć zanim rodzice
                  zdecydowali się na rozstanie. miałam, mam i pewnie zawsze będę miała
                  jakieś drobne wątpliwości, bo najlepiej jak dziecko może sie cieszyć
                  obecnością dwojaga zadowolonych z życia rodziców. Ale chyba lepiej
                  ma się pod opieką jednego pozytywnie nastawionego do świata rodzica,
                  niż gdy opiekę sprawują ojciec i matka - oboje nieszczęśliwi... To
                  my podjęłyśmy decyzje o rozstaniu...stąd pewnie jakies obciażenie
                  psychiczne i wątpliwości...
                  • mamameg Re: samotność 23.01.08, 10:46
                    Majko035, dokładnie tak się czułam jak Ty jak pisałam pierwszy post.
                    Tylko mnie by wizyta koleżanki ucieszyła.
                    Livin, dziękuję,właśnie dlatego że to ja chciałam rozwodu dopadają
                    mnie czasem wyrzuy sumienia. Te ostatnie to po tym jak synek się
                    zapytał czy nie moglibyśmy być z powrotem rodziną i dlaczego ja już
                    nie lubię tatusiasad Ja staram się myśleć o tym że przez tą napiętą
                    atmosferę synek zaczął chorować, więc chyba lepiej też i dla niego,
                    że się rozstaliśmy.
                    Długo trwało zanim w ogóle pomyślałam że nasze nieudane życie
                    małżeńskie to nie jest moja wyłączna wina.
                    • mini_me Re: samotność 23.01.08, 14:00
                      Mnie młody tez pyta czemu już nie kocham tatusia i czemu nie możemy razem
                      mieszkać sad i co mam mu odpowiadać?? u nas nie było kłótni awantur było normalne
                      życie aż m powiedział że się wyprowadza ni z gurszki ni z pietruszki! a młody
                      był z nim bardzo związany sad i co mam mu mówić jak to wytłumaczyć? psycholog mi
                      mówiła żeby mówic prawdę ale nie mówić że jest inna kobieta smile to co mam mówić big_grin
                      • kjl2004 Re: samotność 24.01.08, 10:14
                        widzisz mini_me, mnie z kolei psycholog powiedziała, że musze mojemu
                        synkwo mówić to że tata się wyprowadził, że po prostu przestał mnie
                        kochac, że pokochał inną pania, ale jego bardzo kocha i zawsze
                        będzie kochał...moje dziecko i ja też żylismy w przeświadczeniu, że
                        wszystko jest ok. i świetnie w naszej rodzinie, aż do
                        czasu...najbardziej mi nie może przejśc przez gardło, że tata Go
                        kocha, jaka to miłość kiedy go zostawił, oszukiwał, bo przecież nie
                        tylko mnie ale i jego też..pozdrawiam
                        • mini_me Re: samotność 24.01.08, 10:27
                          no właśnie tez tak mam - jako powiedzieć dziecku dla którego tata był cąłym
                          światem że ten go zostawił dla panienki którą znał 2 tygodnie sad a teraz wogóle
                          już mu się znudziły spotkania z młody - taki słomiany zapał miał całe życie do
                          wszystkiego!
                          mi pani psycholog powiedziała że mam mówic że już się niekochamy itd ale
                          zabroniła mówić o kochance m (ale może dlatego że m wymyślił sobie że jego
                          kochanka zostanie mamą 2 i będa tworzyć szczęśliwą rodzinę z moim synem)!
                          • kjl2004 Re: samotność 24.01.08, 10:36
                            być może własnie dlatego zabroniła Ci o niej mówić...ale z drugiej
                            strony może lepiej żeby synek się całej prawdy od Ciebie powoli
                            dowiedział, aniżeli od niej i od męża...mój jak na razie utrzymuje
                            regularny kontakt z synem, jak nie może przyjechać w tygodniu to
                            dzwoni praktycznie cociedznnie do niego, ale mimo wszystko synek i
                            tak tęskni i chciałby żeby wrócił..ale cóż ja moge na to, kompletnie
                            nic, jak tylko go pocieszać i próbować chcociaż przed nim grać że
                            wszystko jest ok.
                            • mini_me Re: samotność 24.01.08, 10:56
                              Cóż ja mówiłam m że dobrze by było żeby chociaż dzwonił ale niestety pomogło to
                              na tyle że zadzwonił po naszej rozmowie raz smile
                              jeszcze 2 tyg temu omało mi oczu nie wydrapał jak mu poweidziałam że szybko o
                              młodym zapomni bo nowe życie ciężko połączyć ze starym a teraz przywozi młodego
                              jak najwcześniej się da i usiłuje się wykręcić ze spotkań w ciągu tygodnia! z
                              jednej strony to dobrze bo i młody szybciej się odzwyczai ale z drugiej to niech
                              mi już nikt nie mówi że to był kiedykowliek dobry ojciec!
                              A co do kochanki to oczywiście że mu powiem ale chcę tak spokojnie jak już się
                              calkiem przyzwyczai do braku taty - wiem że nie unikniemy spotkań młodego z nową
                              panią ale na to jeszcze trzeba czasu! A młody ma 4 lata więc cięzko mu tez
                              niektóre rzeczy wytłumaczyć!
                              • kjl2004 Re: samotność 24.01.08, 11:04
                                mój mały też w tym roku będzie miał 4 latka, ale jakoś mu to
                                tłumaczyłam i tłumacze nadal, rozumie mniej lub więcej ale
                                bynajmniej coś wie...a swoją drogą trudno jest takiemu dziecku
                                cokolwiek wytłumaczyc w tak trudnych dla nas samych
                                sprawach...czasami zycie pisze własnie takie scenariusze, które nie
                                do końca wydają się nam sensowne..
                                • mini_me Re: samotność 24.01.08, 11:16
                                  Ja narazie kategorycznie trzymam się wersji że już się z m nie kochamy i koniec
                                  o innej będe też opowiadać ale młody narazie nie pyta czemu się nie kochamy. tzn
                                  on pyta czemu nie mieszkamy razem - bo się niekochamy i koniec dalej nie pyta
                                  więc ja tez się nie wyrywam. Napewno bardzo uważam na to jaki mam humor i jak
                                  się przy nim zachowuje bo jednak dzieci są jak barometr i wszystko wyłapią! mój
                                  np często się pyta czemu się nie kochamy skoro się nie kłócimy - wie że cos jest
                                  nie tak ale nie wie dlaczego bo wszystko jest jak było!
                  • renireni1975 Re: samotność 14.02.08, 05:35
                    Witam serdecznie. Wczoraj - w kryzysie dolka emocjonalnegozaczelam
                    grzebac w necie szukajac podobnych sytuacji do mojej i natknelam sie
                    na to forum. Tak jak wiekszszosc z Was tu obecnych jestem w podobnej
                    sytuacji. Od rozwodu minelo 1.5 roku. Wnisek zlozylam sama z wlasnej
                    inicjatywy, dlatego tez to byla moja decyzja. Czy przemyslana?;
                    napewno. Dlugo wahalam sie z ta decyzja. Ale czy wszystko mozna
                    przewidziec, kazda nasza reakcje? W malzenstwie bylo bardzo roznie,
                    wiecej mam przykrych wspomnien niz tych radosnych, ale od kilku dni
                    nachodza mnie dziwne tesknoty. Sama nie wiem za czym, za ex? Bo na
                    pewno nie za jego ciaglymi klotniami, jego brakiem odpowiedzialnosci
                    za dom, za dziecko, jego alkoholem. Od kilku m-cy spotykam sie z
                    mezczyzna (bajecznie dobry dla mnie, dla mojego dziecka). Ale im
                    bardziej on zaangazowany tym ja bardziej tesknie za moim bylym. Czy
                    to normalne? Czy Wy tez w podobny sposob reagowalyscie?
              • zoffia0 Re: samotność 23.01.08, 17:48
                Dzięki Bogu, że nie wysłuchuje wszystkich marzeńsmile)
    • marcin-z-lasu Re: samotność 24.01.08, 06:56
      isabell1976 napisała:
      > I czuję się okropnie samotna, mimo tego że mam dziecko, rodzinę i
      > sporo znajomych.

      ...i usiadłaś do komputera. Wsiąkniesz, ciekawe na ile.
      • isabell1976 do Marcina-z-lasu 25.01.08, 15:27
        Wsiąknąć w net to ja już wsiąknęłam dawno, jestem głęboko
        uzależniona. Tylko niedawno znalazłam te forum i bardzo mi się
        podoba.
        A net to całkiem niezły sposób na samotność, pewnie że nie to samo
        co real, ale w sytuacjach gdy nie można z kimś porozmawiać w realu a
        dokucza samotność jest idealny.
        • a.niech.to Re: do Marcina-z-lasu 25.01.08, 15:48
          W necie rozmawiamy na ogół o sprawach ważnych, w realu często
          rozmywają się one w natłoku codziennych drobiazgów. Tu wreszcie
          znajdujemy osoby o podobnych zainteresowaniach, problemach. W realu
          czasem trudno o takie kontakty. Mijamy się nawet z bliskimi ludźmi.
          • bazyliada a.niech.to 14.02.08, 09:32

            dobrze prawisz smile
    • esencja999 Re: samotność 15.02.08, 19:31
      Zacznij chodzić do bliblioteki, czytelni, do parku, zapisz się do klubu
      kwadransowych grubasów (jesli jesteś okragła), do kółka fotograficznego, na
      basen, do klubu Wiercipiety, itp. Poznasz tam mnóstwo ludzi samotnych jak Ty. I
      już nie będziesz samotna. I nie czuj się jak dziwoląg.
      Dwa miesiące temu odszedł mój mąz. I przestałam się czuć taka samotna. Nie,
      nikogo nie poznałam, po prostu samotność we dwoje jest najgorsza. A ja teraz
      jestem sama, nie samotna.
      mam okresy smutku, zwatpienia, zmagam się wręcz z nędza, ale nikt mnie już nie
      poniża, nie obraża, nie lekceważy.
      • a.niech.to Re: samotność 16.02.08, 10:52
        esencja999 napisała:

        > Dwa miesiące temu odszedł mój mąz. I przestałam się czuć taka
        samotna. Nie,
        > nikogo nie poznałam, po prostu samotność we dwoje jest najgorsza.
        Potwierdzam autorytetem matki założycieki.
        • a.niech.to Re: samotność 16.02.08, 10:53
          Z kandydowania na fotel prezeski w obliczu silnej konkurencji
          zrezygnowałam.
    • renia.s14 Re: samotność 17.02.08, 20:17
      Samotność będzie Cię dopadać i to kiedyś zaakceptujesz.ale jesteś
      wolna nie boisz się męża ja nie żałuję kroku rozwiodłam się moje
      warunki mieszkaniowe są bardzo złe, ale jak sobie przypomnę jak
      wyglądało moje życie w prawie luksusowych warunkach.paniczny strach
      co mnie może przy boku despoty spotkać.......To zaczyna mi się w tym
      moim M-ciasnym wszystko podobać .Stałam się internetozależna mam
      swoje robótki robię swetry na szydełku i wszysko co robię to moje
      nikt mnie nie rozlicza .Jedna rzecz z którą sobię muszę poradzić to
      napady lęku ma to oczywiście oddżwięk z mojego małzeństwa.A brak
      towarzystwa trudno musi tak być.Mam 5o na karku więc nie szukam
      nikogo.
      • renireni1975 Re: samotność 26.02.08, 04:42
        Dziewczyny czy to zrozumiale ze po jakims czasie zaczyna sie tesknic
        za bylym? Po rozwodzie jestem 1.5 roku. Wczesniej nie przezywalam
        tak tego rozwodu jak teraz. To ja zlozylam pozew, to ja chcialam
        tego rozwodu. Nie bylo nikogo trzeciego. Brak odpowiedzialnosci meza
        za dziecko, za dom - to byl glowny powod. Myslalam ze przez rozwod
        cos zrozumie, ze bedzie bardziej sie staral. Rozwod bralam glownie
        dlatego by sie otrzasnal, by uswiadomil sobie co traci. Po rozwodzie
        wyjechalam do USA. Dziecko jest u moich rozdzicow. On wypisuje mi
        smsy ze teskni za mna za synem, ale wiem ze to sa tylko puste slowa.
        Moze teskni ale za wygoda, bo cale zycie tylko ja o wszystko sie
        martwilam a teraz zostal bez opiekunki. Bo jak mozna tesknic za
        dzieckiem, miec do niego 60 km a przez 1.5 roku tylko dwa razy go
        widziec. Tutaj zapoznalam cudownego czlowieka (Derek), ktory w pelni
        zaakceptowal to ze mam dziecko. Syn byl u mnie w Swieta. We trojke
        mielismy cudowny czas. Wiem ze przy nim i ja i moje dziecko
        mielibysmy spokojne zycie bez zbednych nerwow i toksycznych emocji.
        Ale ja nadal kocham swojego ex. Im bardziej Derek jest zaangazowany
        tym ja bardziej tesknie za swoim ex. Zastanawiam sie czy ja jeszcze
        potrafie kogos pokochac. Czy prawdziwie kocha sie tylko raz? Czy Wy
        tez przechodzilyscie takie tesknoty? czy to minie. Mam wiele tego
        typu pytan na ktore nie znajduje odpowiedzi.
        • one.malenstwo Re: samotność 28.02.08, 11:59
          W wielkiej samotności czakam na drugą rozprawę rozwodową - już w
          poniedziałek 3 marca. Mąż na pierwszej rozprawie wypowiadał takie
          słowa, że chyba nigdy już nie uwierzę w miłość. Podobno nigdy mnie
          nie kochał i ożenił się z rozsądku po 6 latach bycia razem. Może mój
          limit miłości się wyczerpał, niestety kochałam i kocham
          mojego "jeszcze" męża już 10 lat. Mam dla kogo żyć - mam synka 2,5
          roku. Ale nie wiem czy znajdę jeszcze siłę żeby uwolnić się od tej
          chorej miłości i od tego potwornego bólu . . .
          • zbyta Re: samotność 28.02.08, 13:26
            one.malenstwo ja świetnie cię rozumiem, też nie mogę się otrząsnąć
            po tym jak usłyszałam "nie kocham cię". Powoli mi mija, nie czuję
            już żalu do m za to, bo serce nie sługa. Pomogli mi przyjaciele i
            brat, którzy odbudowali moją wiarę w siebie. Nie myślę o nowym
            związku, jak ostatnio byłam na imprezie i jakiś całkiem sympatyczny
            facet rozpoczął rozmowę ze mną, to zbyłam go, bo nawet nie miałam
            ochoty z nim rozmawiać, a co dopiero flirtować. Boję się, że nie
            będę już w stanie nikomu zaufać i nikogo pokochać, bo jaką mam
            pewność, że za 10 lat ten ktoś też nie powie "nie kocham cię".
            Wszystko to jest jakieś takie do niczego. Pozdrawiam, trzymaj się.
            • one.malenstwo Re: samotność 28.02.08, 14:10
              ZBYTA dziękuję za Twoje słowa. Związek a potem małżeństwo z moim
              mężem był dla mnie świętością. Kilka razy słyszałam od znajomych, że
              nie potrafię korzystać z życia w wielkim mieście, ale mnie było z
              tym dobrze. Rodzice wpolili mi wiele wydawałoby się cennych zasad.
              Jak mam teraz żyć skoro ich stosowanie przyniosło mi tylko
              cierpienie. Dziś niczym jest wierność, poszanowanie rodziny i
              oddanie drugiej osobie. Mąż odebrał mi wszystko, choć materialnie
              właściwie niewiele straciłam. Mam gdzie mieszkać, mam pracę. Muszę
              tylko nauczyć się żyć w samotności. Pozdrawiam.
              • sadaga one.malenstwo 28.02.08, 21:04
                one.malenstwo mój m tez, kiedy odkrylam zdradę,oświadczył mi ze
                byłam pomyłką...byliśmy razem małż. 6 lat. bolało jak cholera. myślę
                ze mógl sobie tego oszczędzic...przecież mamy dziecko...ale przez to
                wystawił o sobie świadectwo...bo ja będąc z nim bylam szczera. jesli
                mówił ze zył w zaklamaniu tyle lat.....to jak o nim to świadczy...?
                a jeśli chciał mi po prostu dokopac to tym bardziej załosny jest.

                Rodzice wpolili mi wiele wydawałoby się cennych zasad.
                > Jak mam teraz żyć skoro ich stosowanie przyniosło mi tylko
                > cierpienie.

                to nie to przyniosło Ci cierpienie...cierpisz bo zranił Cię człowiek
                którego kochasz. to tylko dobrze o Tobie swiadczy, choc przez to
                bardzej boli. daj sobie czas. on uleczy. uwierz. i bedziesz
                szczęśliwa.
                też myślalam ze świat się skończył dla mnie...i co? żyję i mam się
                swietnie. jest mi dobrze ze sobą, poukładalam się, jestem
                szczęśliwa. czas robi swoje. zdrowieję z kazdym dniem. Ty też
                będziesz...trzymaj się. ściskam
                • kiara72 Re: one.malenstwo 30.03.08, 19:20
                  Jak dobrze poczytac, ze smutek minie,
                  ze nie tylko mnie to spotkalo,
                  jestem sama od kilku dni........z malenkim dzieckiem
                  pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka