ani.chybi
08.06.09, 09:45
Zdarzają się osoby o bardzo niskim poczuciu wartości lub wypalone
uczuciowo, poszukujące nowych partnerów na życie. Zresztą motywów
sponsoringu małżeńskiego istnieje cała mnogość.
Często panowie i panie sięgają po narzędzie sponsoringu i, bądźmy
realistami, szybko osiągają swój cel.
Co zyskują? Co tracą?
Wydaje się, że szansa na bliskość jest bezpowrotnie stracona, a
tęsknota do niej pozostaje. Jest przecież przyrodzona człowiekowi.
Czy nie dzieje się tak, że to, co miało dać wyzwolenie z samotności
jeszcze ją pogłębia?
Co dzieje się z psychiką małżonków zesponsorowanych? Czy sporo
starszy mąż nie zamienia się z czasem w chorobliwego zazdrośnika, a
młoda żona, skonsumowawszy 2 plastry mortadeli, nie marzy o
apetycznym plasterku polędwicy?
Ciekawe zagadnienie, prawda?