Dodaj do ulubionych

Jeszcze jedna szansa

08.06.09, 09:45
Zdarzają się osoby o bardzo niskim poczuciu wartości lub wypalone
uczuciowo, poszukujące nowych partnerów na życie. Zresztą motywów
sponsoringu małżeńskiego istnieje cała mnogość.
Często panowie i panie sięgają po narzędzie sponsoringu i, bądźmy
realistami, szybko osiągają swój cel.
Co zyskują? Co tracą?
Wydaje się, że szansa na bliskość jest bezpowrotnie stracona, a
tęsknota do niej pozostaje. Jest przecież przyrodzona człowiekowi.
Czy nie dzieje się tak, że to, co miało dać wyzwolenie z samotności
jeszcze ją pogłębia?
Co dzieje się z psychiką małżonków zesponsorowanych? Czy sporo
starszy mąż nie zamienia się z czasem w chorobliwego zazdrośnika, a
młoda żona, skonsumowawszy 2 plastry mortadeli, nie marzy o
apetycznym plasterku polędwicy?
Ciekawe zagadnienie, prawda?
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: Jeszcze jedna szansa 08.06.09, 11:41
      Małżeństwa kontraktowe to żadna nowość .
      Tylko inicjatorami byli rodzice . Dziecko ledwie co się urodziło i już myślano z
      kim się ożeni , aby bogato .
      A miłość ! Podobno sama przychodziła
      • nangaparbat3 Re: Jeszcze jedna szansa 08.06.09, 19:42
        Bo kiedys męża/zone po prostu NALEŻALO kochac. Nam sie to teraz wydaje kompletna
        paranoją, , a ja czasem myślę, ze to nie bylo takie glupie.
        • kami_hope Re: Jeszcze jedna szansa 08.06.09, 20:37
          Co nie było takie głupie?
          Zaprogramowanie na konkretne odbieranie i wytwarzanie uczuć?
          Pomyśl, jak wiele pokoleń znosiło w milczeniu ten "program"? Pomyśl,
          jak wielu zdradzanych małżonków znosiło wewnętrzną rozpacz, a bite
          kobiety kryły swoje sińce pod grubą warstwą pudru?

          To ja osobiście dziękuję za taką miłość. Jestem szczęśliwa z
          przeżywaniem swojej wewnętrznej rzeczywistości i możliwością
          dzielenia jej z innymi.

          Moja babcia, w zaawansowanym już wieku, wiele lat po śmierci męża,
          wyznała mi - dorosłej już kobiecie, że jej mąż "miał kobiety". Ale,
          miała dzieci, a do tego jej pochodzenie zobowiązywało do określonej
          postawy (etykiety). Ten "kod pokoleniowy" był przyczyną jej
          nieszczęścia. Spojrzała na mnie i zapłakała ze wzruszenia...
          Osiągnęłam to, czego jej nie było wolno (oczywiście było wolno, ale
          tego nie wiedziała).

          Przyszła mi właśnie na myśl Lady Diana. Największy dramat jej życia,
          to wcale nie małżeństwo kontraktowe (wg. mnie), a śmierć - w
          momencie gdy zawalczyła o swoją wolność i kochała tego, kogo chciała
          kochać, a nie tego, którego NALEŻAŁO kochać.
          • malwa200 Re: Jeszcze jedna szansa 08.06.09, 21:42
            • malwa200 o miłości 08.06.09, 23:11








            • kami_hope Re: Jeszcze jedna szansa 08.06.09, 23:32
              Malwa, już pędzę Ci z poradą.

              Umów się z konkretną osobą, która jest gotowa wziąć pieska. Podaj
              pieskowi do jedzenia (albo spróbuj z wodą) jedną łyżeczkę
              Hydroxyzinum w syropie. Po ok. pół godz. można pieska spróbować
              wziąć na ręce. Gdyby sprawiał trudności, podaj jeszcze jedną
              łyżeczkę.
              Kiedy już ta osoba będzie miała pieska w domu, niech kontynuuje
              podawanie Hydroxyzinum w małej dawce (1łyżeczkę) co 8 godz. Przez
              ten czas trzeba okazywać zwierzęciu dużo troski i uczucia. Najlepiej
              aby nie zostawiać go samego (będzie nieco otumaniony i
              zdezorientowany pod wpływem leku, ale podda się zabiegom
              pielęgnacyjnym, itp.)
              Jeśli będziesz miała problem z receptą, możesz zwrócić się do
              jakiegokolwiek weterynarza (myślę, że przepisze bez problemu).

              Z jakiego jesteś miasta?
              A nóż akurat znam kogoś, kto mógłby Ci pomóc?
              • kami_hope a nuż :) (przepraszam za błąd) 08.06.09, 23:36

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka