Dodaj do ulubionych

Rozwód na sali sądowej

14.06.09, 17:52
Pewnie niedługo mnie czeka spotkanie na sali sądowej, bo przecież
mężowi bardzo się spieszy do szczęśćia. Chciałabym tylko wiedzieć
jak to będzie wyglądało. Nie chcę kłamać na sali, bo przez kłamstwa
dość się nacierpiałam, ale czy sąd może nam nie dać rozwodu jeśli
powiem że nadal kocham męża, ale nie widzę możliwości byśmy dalej
byli razem. Napiszcie jakie są pytania. Najgorsze jest to że nie mam
z kim pojechać, z kims kto przed wejściem dałby mi solidnego kopa,
bym tak łatwo mu się nie dała na sali. Jka wy to przezyliście?
Obserwuj wątek
    • useless00 Re: Rozwód na sali sądowej 14.06.09, 18:01
      Ja zabrałam swoją Mamę (bo podałam ją jako świadka i choć nie była wezwana, jednak na wszelki wypadek pojechała ze mną.) Mój ex powiedział, że nadal mnie kocha, ale w obecnej sytuacji nie widzi szans na scalenie związku (tzn. dotarło do niego, że na siłę mnie nie zatrzyma.) I rozwód dostałam na 1 rozprawie.
      • evikon Re: Rozwód na sali sądowej 14.06.09, 18:08
        Do rozwodu musisz się przygotować. Jeśli mąż weźmie winę na siebie, to o.k. A
        jeśli nie to musisz się bronić. Rozejrzyj się wokół i jeśli możesz to pozbieraj
        dowody jego zdrady i winy.
        • evikon Re: Rozwód na sali sądowej 14.06.09, 18:16
          I jeszcze jedno, poszukaj dobrego prawnika. Ja po odejściu od męża chciałam
          działać dość impulsywnie. Rozmowa z prawniczką wyciszyła mnie i pozwoliła
          uniknąć pewnych błędów. Na kolejną rozmowę z mężem poszłam mądrzejsza,
          silniejsza i .....zaskoczyłam go.
          • barbasia01 Re: Rozwód na sali sądowej 14.06.09, 18:37
            Ja nie znajdę nic co mogłoby stanowić jakikolwiek dowód. Po tym jak
            dwa lata temu miał koleżankę stał się bardzo ostrożny i nie dzwonił
            ze swojego telefonu i nie korzystał z poczty, nie mam żadnych
            swiadków. On ma służbową komórkę i z niej korzystał, w pracy zaś
            gadu-gadu. Nikt z jego pracy mi nie pomoże bo są to jego kumple. Po
            drugie nie chcę się szarpac przed sędzią bo takie sprawy mogą
            potrwać iles czasu a ja nie mam na to nerwów, już teraz każdy mówi
            ze wyglądam jak cień, ale jesli potrafiłam w ciągu miesiąca schudnąć
            8kg to nie ma co się dziwić
            • madzia2718 Re: Rozwód na sali sądowej 16.06.09, 09:11
              ja się rozwiodłam wczoraj ... 4 pytania do mnie , 3 do świadka , męża zapytali tylko czy zgadza się z tym co ja zeznawałam o kontakt z synem no i czy mnie kocha .... Trwało to wszystko 20 minut łącznie z orzeczeniem wyroku , bardzo się bałam , ale poszło - rozwód na pierwszej sprawie, bez wyciągania brudów i udowadniania winy , szybko i w miarę bezboleśnie, po wszystkim poszliśmy na kawę dostałam kwiaty , nie spaliliśmy za sobą mostów , mamy dziecko musimy mieć dobre kontakty , każdemu życzę takiego rozwodu ....
              • ania19755 Re: Rozwód na sali sądowej 17.06.09, 19:58
                madzia2718 napisała:

                > ja się rozwiodłam wczoraj ... 4 pytania do mnie , 3 do świadka ,
                męża zapytali
                > tylko czy zgadza się z tym co ja zeznawałam o kontakt z synem no i
                czy mnie ko
                > cha .... Trwało to wszystko 20 minut łącznie z orzeczeniem
                wyroku , bardzo się
                > bałam , ale poszło - rozwód na pierwszej sprawie, bez wyciągania
                brudów i udowa
                > dniania winy , szybko i w miarę bezboleśnie, po wszystkim
                poszliśmy na kawę dos
                > tałam kwiaty , nie spaliliśmy za sobą mostów , mamy dziecko musimy
                mieć dobre k
                > ontakty , każdemu życzę takiego rozwodu ....







                podziwiam i gratuluję "byłego" męża. Jak widać są jeszcze faceci z
                klasą. Osobiście znam tylko 1 taki przypadek, kiedy kończy się na
                dobrych relacjach.
    • plujeczka Re: Rozwód na sali sądowej 14.06.09, 19:10
      dobrze żeby ktos z toba poszedł, moze koleżanka , której ufasz?
      zawsze to raźniej.Owszem na sali sądowej mozesz powiedziec ,że
      kochasz męża bo to prawda ale jesli on nie bedzie się "stawiał"
      pieniędzy wydanych na adwokata itp.
      Wiem ,ze to boli tym bardzej jak się kocha ale na to nie masz
      wpływu, facet się "zakochał" i klops...a nawet gdyby wrócił to i tak
      nigdy nie bedzie tak samo jak dotychczas no chyba ,ze znowu się
      zakocha w kolejnej koleżance z pracy. Powodzenia, nie bój się, mów
      na sali głosno , wyraźnie ,dobitnie, patrz sędziemu w oczy, nie
      unikaj kontaktu wzrokowego, nie patrz na meza bo się "
      posypiesz".Będziesz słyszała głupoty , które będzie wygadywał na
      Ciebie i do tego musisz być przygotowana.Niestety usłyszysz o sobie
      takie rzeczy, które by ci nigdy do głowy nie przyszły.Trzymam
      kciuki, dasz radę
      • mimi9991 Re: Rozwód na sali sądowej 17.06.09, 11:45
        Witam.
        Tkwie w "chorym" związku. Od roku jest zle, a teraz jeszcze gorzej...
        Chciałabym to wreszcie zakonczyć, ale nie mam odwagi. Chciałabym aby
        rozwód odbył się szybko, sprawnie i bez orzekania i winie. Nie wiem
        jak przebiega taka rozprawa? Nie wiem jakie są koszta z nią zwiazane?
        Nie wiem do którego sądu złożyć pozew? Prosze o jakąś podpowiedź...
        Dziękuję
        • majkel01 Re: Rozwód na sali sądowej 17.06.09, 18:14
          > Nie wiem jak przebiega taka rozprawa?

          ooo długo by o tym pisać. W telegraficznym skrócie. Wyczytuja wasza sprawę,
          wchodzicie na salę. Najpierw sad pyta się o wasze stanowiska. Później zeznaje
          świadek, później wy. Chwila przerwy, czekacie na korytarzu, później znów wołają
          i ogłaszaja wyrok.

          > Nie wiem jakie są koszta z nią zwiazane?

          Opłata od pozwu 600 PLN. Wnosi ją oczywiście powód. MOże złożyć wniosek o
          zwolnienie od kosztów. Jeżeli sprawa zakończy się bez orzekania o winie wówczas
          sąd powinien zwrócić połowę opłaty.
          Jeśli będzie z czyjejś winy wówczas ta osoba pokrywa całośc kosztów (jeżli jest
          to pozwany to zwraca powodowi 600 PLN, jeśli taką kwotę wpłacił). Jeśli bez
          orzekania o winie wówczas druga strona powinna zwrócić połowę opłaty czyli 150
          PLN (bo pozostałe 300 PLN zwraca pozwany).

          > Nie wiem do którego sądu złożyć pozew?

          kpc
          Art. 41. Powództwo ze stosunku małżeństwa wytacza się wyłącznie przed sąd, w
          którego okręgu małżonkowie mieli ostatnie wspólne zamieszkanie, jeżeli choć
          jedno z nich w okręgu tym jeszcze stale przebywa. W braku takiej podstawy
          wyłącznie właściwy jest sąd miejsca zamieszkania strony pozwanej, a gdy i tej
          podstawy nie ma - sąd miejsca zamieszkania powoda.


          Będzie to więc sąd okręgowy wydział cywilny wg. powyższych wskazówek.
    • sibcia83 Re: Rozwód na sali sądowej 24.06.09, 13:59
      Ja już jestem kilka miesięcy po rozwodzie i więcej nerwów niż jest
      to warte jak to się mówi. Podstawowe pytanie to czy chcecie być
      razem i czy widzicei szanse na pogodzenie. Do tego kilka pytań o
      waszą sytuacje i to tyle jeśli nie ma podziału majątku czy coś
      podobnego. Wiem, że to kosztuje dużo nerwów, ale po wszystkim
      odetchniesz z ulgą.
      Pozdrawiam i powodzenia.
      • barbasia01 Re: Rozwód na sali sądowej 24.06.09, 21:49
        No tak do ślubu szykują cię wszyscy, rodzina znajomi, nawet ksiądz
        tylko do rozwodu każdy podchodzi jak do tematu tabu, bo nikt nie
        chce się mieszać. Boję się tego jak cholera, boję się bo to będzie
        definitywny koniec, tylko ze ja tego nie chcę, nie chcę po raz
        kolejny słyszeć że mnie nie kocha. boję się ze się rozkleję, że dam
        mu tę satysfakcję i pójdzie mu to jak po maśle. Boję się że nie będę
        umiała się odezwać, że nerwy mnie zjedzą. Po prostu boję się...
        • mimi9991 Re: Rozwód na sali sądowej 03.07.09, 11:45
          Ja tez sie boje, ze nie bede wiedziała co powiedzieć, zatnę sie w
          połowie zdania i kropka...
          Znajoma sie rozwodziła, wzieła adwokatkę za 2000,- (napisanie pozwu,
          złożenie przez adwokata, koszta sądowe są tu zawarte) i rozwód miała
          po 40 minutach, na jednej jedynej rozprawie. Tez sie bała, ze jej
          eks wyskoczy nagle z czymś.
          Wszystko mowiła adwokat, a ona tylko przytakiwała.
          Dodam, ze maja wspólne dziecko i po rozwodzie mieszkali jeszcze
          przez półtorej roku razem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka