Dodaj do ulubionych

wyprowadził się

23.08.09, 10:29
przed dwoma miesiącami, w domu w koncu błogi spokój, ja juz chwilami
zaczynam odczuwać szczęście. Nie ma jeszcze podziału majątku, pozwu
jeszcze nie wysłałam, walczymy zawzięcie o pieniądze, nie chce ich
wypłacić, głupio wylądowaliśmy w łóżku w tym tygodniu, trochę to
zburzyło mój spokój ale radzę sobie. zauważyłam, że nie jestem dla
niego obojętna, on dla mnie też nie ale juz nie możemy byc ze sobą,
zbyt wiele zła mi wyrządził. Otworzyłam swoją firmę, powoli się
rozkręca, żyję a juz myślałam że bez niego to koniec świata. Dziś
myślę że z nim to byłby mój koniec-jego uzależnienie od alkoholu,
narkotyków, seksoholizmu, kłamstwa, manipulacje, moje silne
współuzależnienie od niego się skończyło, te emocjonalne też. Kocham
go nadal, on to wie, ale kocham takiego jakim już nie będzie. Nie
umiemy juz ze sobą rozmawiać. Dlaczego to piszę? Bo wychdzę już z
tego bagna, powoli wszystko układam,wszystko jest możliwe, nie mozna
cały czas rozpaczać, trzeba działać, ale dać też sobie czas na
żałobę. Sądzę że u mnie ten zły czas się skończył.
Tylko dlaczego mam cały czas wewnętrzne przeczucie że jeszcze
kiedyś będziemy razem?
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: wyprowadził się 23.08.09, 11:53
      > Tylko dlaczego mam cały czas wewnętrzne przeczucie że jeszcze
      > kiedyś będziemy razem?

      Przeczucie? Czy zagłuszenie podświadomego strachu przed samotnością?
      • mruff Re: wyprowadził się 23.08.09, 13:03
        Każde pójście do łóżka to wracanie się na linię startu. Zatem
        odwaliłaś kawał roboty (odcinając się emocjonalnie) ale poszła ona
        na marne gdy wylądowaliście w łóżku.

    • duzamimbla Re: wyprowadził się 23.08.09, 13:39
      to nie przeczucie, tylko Twoje pragnienie, żeby być razem.
      współuzależnienie nie kończy się razem z wyprowadzką partnera, a
      seks działa bardzo, bardzo więziotwórczo. może wcale nie chcesz
      rozstania, tylko nie widzisz innego wyjścia?
      • noemi123 Re: wyprowadził się 23.08.09, 14:30
        w sumie to nie chciałam rozstania ale nie było innego wyjścia i
        teraz widzę że to dobra decyzja. On się nie zmieni a i ja już nie
        mogłbym mu wybaczyć, zresztą on tego nawet nie chce. Ostatni sex
        potraktowałam tak jak on-instrumentalnie i bez emocji. Każdy kontakt
        z nim to wybuch agresji, nienawiści mojej i jego. Toksyczny związek,
        źle razem i źle ze sobą już. Kiedyś było cudownie, alkohol i kasa go
        zmieniły. Czy ja sie zmieniłam? Wydoroślałam ale mam bardzo
        rozchwiane emocje i muszę nad tym pracować. Jest lepiej jak jego nie
        ma.
        • duzamimbla Re: wyprowadził się 23.08.09, 15:03
          to niech go nie będzie, w sypialni też. seks może być
          instrumentalny, ale robienie go z kimś nadal bliskim służy
          podtrzymaniu więzi, tu nie ma opcji bez emocji. piszesz, że "masz
          przeczucie że jeszcze będziecie razem" - może i tak się stać.
          wiem, jak trudno jest odejść, jak porzucić myślenie ,że może coś nas
          jeszcze łączy. pomogła mi psychoterapia.
        • a.niech.to Re: wyprowadził się 23.08.09, 16:47
          Bardzo dojrzała wypowiedź.
    • pokopanka Re: wyprowadził się 24.08.09, 13:13
      mój niby też sie wyprowadził
      jest w kraju od 17 lipca, zabrał swoje rzeczy 21 lipca
      dziś wraca "z powrotem" do domu, bo mu się szlajanie znudziło, nie
      ma to jak noclegownia za free



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka