cieciorkazworka
09.04.13, 00:14
Mam problem w domu, rozstajemy sie. Moj holender zawsze mial problemy z panowaniem nad emocjami, jesli cos nie idzie w dyskusji po jego mysli, albo z czyms sie nie zgadza to krzyczy. Teraz przechodzi sam siebie, bo rozstanie wisi na wlosku. Potrafi krzyczec trzymajac nasze dziecko na rekach.
Ja jestem na ostatnich nogach, za trzy tygodne rodze, spokoju potrzebuje, niezalezne od tego czy sie rozstanemy teraz czy nie, nie mam ochoty a jego wrzaski i chce synka ochronic bo dziecku sie bezpieczny i spokojny dom nalezy.
Gdzie sie udac? U huisartsa juz bylam, mam psychologa i skierowane na terapie dla par (partner, nie ma ochoty na ta terapie, wiec pewnie po porodzie i pologu, jesli wciaz bedziemy razem pojde sama). U matschappelijk werkers tez bylam, nie za bardzo mi pomogli. Czy jest sens pojsc do Jeugd & Gezin? Jakie beda tego konsekwencje? Czy dostaniemy jakis nadzor? Doradzcie prosze. Moja wyprowadzka dla swietego spokoju nie wchodzi w gre. Teraz mam porod na glowie, zreszta nie dam sie z dwojka malenkich dzieci na ulice wystawic.