Dodaj do ulubionych

Nowe mamy - jak sobie radza??

27.02.07, 15:20
Bo ja nie mam na nic czasu. Maly spi niezle, budzi sie w nocy na jedzenie i
spi dalej, ale i tak chodze niewyspana. Zycie kreci sie tylko wkolo jedzenia,
odciagania, prania i pieszczenia.
Mam nadzieje, ze niedlugo wszystko wreszcie sie unormuje i bede miala wiecej
czasu dla siebie. I tak jest lepiej niz na poczatku :D
Obserwuj wątek
    • mysza_33 Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 27.02.07, 18:12
      Ja łapałam doły i góry... jeden wielki uczuciowy kocioł. Tak było w pierwszym
      tygodniu, dwóch. Na szczęście miałam sąsiadkę, którą poznałam w szkole rodzenia
      i tam się okazało, że mieszka klatkę dalej. We dwie się wspierałyśmy. Jak się
      wygadałyśmy, było nam lepiej.
      Pamiętaj, że to że się źle czujesz czasem z dzieckiem, ograniczona to nie
      znaczy, że jesteś złą matką.
      My na początku nie tylko nie dosypialiśmy, ale i nie dojadaliśmy (w Polsce nie
      ma pomocy poporodowej... a mama nie przyjechała, bo chcieliśmy wszystko sami),
      nawet czasem nie było kiedy wyjść do toalety. Mały ulewał na potęgę, więc 2 x
      dziennie pranie, nie nadążałam ze wszystkim, zwłaszcza ze ściąganiem i
      wieszaniem prania :-)
      Łooo matko! A parzenie butelek! Z tym też była jazda. Człowiek się nawet nie
      położył, bo jak skończył porządkować to mały się budził i powtórka: przewijanie,
      karmienie, spanie, zabawa...
      Tak najgorzej jest przez pierwsze 3 miesiące, potem na szczęście maluszek zwraca
      uwagę na zabawki, a od 6-8 miesiąca wzwyż to już potrafi bawić się sam, po 10
      miesiącu, w zasadzie jak nie potrzebuje zmienić pieluchy czy się najeść (na
      szczęście zdecydowanie rzadziej) to właściwie dziecka nie ma. Musisz mieć tylko
      go na oku.
      Tak więc jeszcze trochę, z każdym dniem coraz lepiej, choć inaczej, i nigdy tak
      jak przedtem.
      Dasz radę, pozdrowionka

      Mysza
      • azza4 Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 27.02.07, 18:38
        Juz niedlugo bede mogla napisac cos o moich doswiadczeniach.Oczywiscie jesli
        bede miala czas :))).
        • kasia191273 Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 27.02.07, 20:05
          Ja mam dziecko- anioła. Nina przesypia noce, od ostatniego karmienia o 24.00
          śpi do 6.00, potem do 8.00, potem do 11.00 i ten rytm zachowuje od trzeciego
          dnia życia. Śpi w swoim łóżeczku w swoim pokoiku. W dzień jest bardzo spokojna,
          grzecznie ogląda świat albo fika na macie edukacyjnej. Marudnawa robi się
          wieczorem, kiedy już nie chce spać, a jest zmęczona, ale nie płacze na ogół,
          tylko kwęka i można ją łatwo czymś zabawić. Słowem- żadnej rewolucji (poza
          uczuciową, bo kocham ją nad życie!) w życiu nie odczuwam. Mam masę czasu na
          internet, w domu wszystko zrobione i się nuuuuudzę. Nawet wzięłam fuchę z pracy
          do domu i chyba korepetycje zacznę od nowa;)))
    • nesla Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 27.02.07, 20:52
      No wlasnie ja tez ciekawa jestem jak radza sobie nowe mamy :) Ja pamietam
      pierwsze dni sie przejmowalam wszystkim, tez mialam hustawki nastrojow i brak
      czasu na cokolwiek. Teraz boje sie jak bedzie bo 1 - mniej godzin kraamzorg
      przysluguje, 2 - mam juz jedno dziecko ktore wymaga tez opieki.. ale z drugiej
      strony mam juz troche doswiadczenia jako mama i chyba troche mniej sie bede
      przejmowac kazdym steknieciem niemowlaczka i mam kolezanki-mamy, ktore moga
      pomoc w razie czego. Do tego za tydzien zaczynam opleiding wiec zawsze jakas
      odskocznia od pieluch bedize ;)

      A czy moge zapytac swiezo upiecozne mamy jak zdaly egzamin u nich kraamzorg?
      Pewnie nie macie porownania do sytuacji sprzed roku kiedy przyslugiwalo 20
      godzin wiecej, ale napiszcie co myslicie o tej formie pomocy przy pologu.
      • flucha Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 27.02.07, 21:03
        Ja nie mam tak dobrze jak Kasia, ze spaniem jest roznie, nie moge odespac w
        ciagu dnia, poniewaz starszy domaga sie uwagi. Generalnie jest OK, byle przezyc
        te pierwsze trzy miesiace, wiec jestem juz na polmetku. Jedyne co to
        holenderscy tesciowie a wlasciwie tesciowa stroja fochy, ale o tym to w watku o
        tesciowej jak bede miala wiecej czasu.
        Krammzorg opisalam w poscie o porodzie.
      • kruszynka28 Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 27.02.07, 21:46
        Nesla jaki opleiding zaczynasz?
        To na ile bedziesz miala godzin kraamzoorg, mi sie wydaje ze mialam tyle samo z
        Bastianem co teraz. Moze to od ubezpieczenia zalezy?
        • maxijo Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 27.02.07, 21:52
          asiekok, zo ile nie ruszysz sie do pracy, za rok zycie rowniez bedzie krecilo
          sie wokol jedzenia, zabawiania, pieszczenia, pieluchy, mowienia 100 razy
          dziennie nie... z ta mala roznica ze dziecko spi raz dziennie:),
          • corneliss Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 27.02.07, 22:25
            hehe ja wlasnie przerabiam spanie Mlodego raz dziennie ;)) zaraz skonczy 10mies. i tak tak trzeba bez przerwy mowic 'nie ruszaj' 'nie dotykaj' 'nie baw sie kablem' etc. no i jednak trzeba sie z nim bawic, bo mnie w tym celu zaczepia :) i tak czasem zasypiam o 20 razem z nim...
            • kasia191273 kraamzorg 28.02.07, 00:10
              ja chyba też już o kraamzorg pisałam gdzieś

              miałam 5,5 godziny przez 8 dni- stanowczo za dużo, a nie bardzo się dało
              wycofać w trakcie (nie chciało mi się wydzwaniać do centrali). Wzięłam tyle, bo
              wszyscy mówili, że 'skoro mama nie przyjeżdża' itd...Tymczasem po porodzie nie
              leżałam w łóżku pół minuty poza spaniem w nocy, czułam sie wyśmienicie i
              robiłam wszystko. Czułam się idiotycznie, kiedy kraamzorg przygotowywała lunch
              czy myła łazienkę, a ja sobie siedziałam w fotelu;))) No ale dała mi poczucie
              bezpieczeństwa w kwestii karmienia, a to b. ważne!!! I wielu rzeczy nauczyła
              czy uświadomiła, że to moje dziecko i ja najlepiej czuję, co powinnam robić.
              Psychiczne wsparcie-OK. Co do reszty- poradzilibyśmy sobie sami w kwestii prac
              domowych, a pani robiła wszystko łącznie z prasowaniem pościeli!!!Plus jeszcze
              jeden- tydzień konwersacji po niderlandzku;))) Minus- przychodzenie o 8.00,
              kiedy sttrasznie chciało nam się spać, a jakoś nie umieliśmy przyjąć pani w
              piżamach. Także byliśmy w sumie szczęśiwi, jak się ten tydzień skończył.

              Co innego przy drugim i kolejnym dziecku lub jak mama się słabo czuje. Ale dla
              mnie ze dwa dni po 3 godziny byłyby wystarczające, jeśli chodzi o pomoc. Bo
              oczwiście kontrolowanie zdrowia mojego i dziecka przez tydzień jak najbardziej
              doceniam.

              • kruszynka28 Re: kraamzorg 28.02.07, 08:58
                kasiu nic tylko sie cieszyc, ze nie potrzebowalas wiecej pomocy :) Z tym, ze jak
                sie bedziemy czuly po porodzie i ile pomocy nam bedzie trzeba niestety nie
                jestesmy w stanie przewidziec.
                Jestem w szoku, ze wstawaliscie przed 8 zeby przywitac pania! Ja dalam jej klucz
                od domu i sama sie wpuszczala gdy by spalismy do 10 ;-)
                • asiekok Re: kraamzorg 28.02.07, 09:34
                  My wzielismy sobie 24 godziny kramzorg, czyli 3 godziny dziennie. Moj maz byl
                  przez pierwsze 3 tygodnie w domu. Zawsze moglam tez liczyc na tesciowa, a drugi
                  tydzien byli moi rodzice.
                  Ja przez pierwszy tydzien nie robilam prawie nic. Jedynie probowalam malego
                  karmic piersia przez cale dnie. Kramzorg uczyla wszystkiego mojego meza, ktory
                  sie okropnie zarabial. Pani w tym czasie zdazyla zajac sie mna, malym, pomoc
                  mezowi w pracach domowych i wypelnic dokumenty.
                  Gdyby nie to, ze Arnold wolne mial, to wzielabym tez wiecej godzin kramzorg. A
                  tak to trzy godziny nam wystarczyly.
                  Poza tym uwazam, ze to swietna pomoc i obie panie sie swietnie sprawddzily.
                  • nesla Re: kraamzorg 28.02.07, 10:00
                    kasia, to ja juz w takim razie sie sholendrzylam w kwestii kraamzorg ;D Pasowalo
                    mi ze kraamzorg zajmuje sie calym domem i strasznie tesknilam za nia jak po
                    tygodniu nas opuscila, teraz poprosilam o ta sama pania (jesli bedzie wolna to
                    sie da, kwestia szczescia). U mnie byla po 8 godzin dziennie i wcale nie
                    wydawalo mi sie za duzo.. w miedzyczasie pilnowala zebym spala w dzien bo nocki
                    mielismy zarwane z emocji i przez karmienie. Ale wstawac o 8 z tego powodu by mi
                    do glowy nie przyszlo, dalam jej klucze i sama sie wpuszczala i robila mi
                    sniadanie do lozka :) Maz pracowal a wzial wolne jak pani skonczyla u nas prace.
                    Teraz tez nie bede miec nikogo do pomocy, a maz zaczal od lutego nowa prace
                    wiec calych 3 tygodni wolnego nie dostanie, zalezy mi zeby dostac jak najwiecej
                    godzin z kraamzorg.

                    Kruszynka, to nie zalezy od ubezpieczenia, specjalnie pytalam. Od rodzaju
                    ubezpieczenia zalezy tylko to czy ci pokryja calosc kosztow czy czesc.
                    Standardowo przysluguje 44 h kraamzorg (nawet wczoraj w Radarze byl reportaz na
                    ten temat i opinie) i ewentualne dodatkowe godziny zaleza od kondycji mamy i
                    dziecka, za specyficzne rzeczy dodaje sie godziny (np cesarka albo wada dziecka,
                    blizniaki itd) ale jak sie nie karmi piersia to podobno odejmuja 2 h.
                    • kasia191273 Re: kraamzorg 28.02.07, 10:13
                      ja nie umiem spokojnie leżeć, jak ktoś za mnie coś robi- ale podkreślam, że
                      czułam się wyśmienicie- przypuszczam, że własna mama by mnie drażniła jeszcze
                      bardziej, jakby mi sprzątała dom czy gotowała

                      w dzień nie zasnę, choćbym zarwała kilka nocy;)))Taka jestem rąbnięta.

                      • flucha Re: kraamzorg 28.02.07, 21:13
                        Kasia ja mam ten sam rodzaj rabniecia :)
                        • gosia06 Re: kraamzorg 01.03.07, 10:42
                          Też jestem rąbnięta. Do szału doprowadzała mnie pani z kraamzorg, która mi
                          kazała iść spać w ciągu dnia.
                          Dziewczyny, będziecie kiedyś miały więcej czasu (może na starość:-D).
                          Tessa śpi w nocy od 18-19 do 7 rano. Budzi się raz jeść i zaraz zasypia.
                          Podobno pierwsze trzy miesiące najgorsze. U nas jest tylko lepiej.
                          • asiekok Re: kraamzorg 01.03.07, 11:33
                            ach jak Ty masz fajnie :)
                            Sebastian budzi sie co 3 godziny, moznaby zegarek nastawiac :) A zanim wszystko
                            sie zalatwi to jak dobrze pojdzie zostaje mi 1.5 godziny spania i znowu od nowa :D
                            • gosia06 Re: kraamzorg 01.03.07, 11:39
                              Przeżyjesz :-DDD Na początku też tak miałam z małą. Poza tym okropne kolki (8-9
                              godzin krzyku na zmianę rano, wieczorem i w nocy przez dwa miesiące). A teraz
                              jest ok.
                • kasia191273 Re: kraamzorg 28.02.07, 10:10
                  to prawda- przed porodem nie wie się, jak się będzie czuło po

                  drażni mnie tylko, że, mimo tego, co mówią wcześniej na temat 3.
                  momentu 'indicatie' (właśnie po porodzie), nie da się technicznie wycofać i np.
                  zmniejszyć ilości godzin. Wiadomo, chodzi o ich kasę.
        • nesla Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 28.02.07, 10:07
          kruszynka, zaczynam teraz PDB (10 miesiecy) i potem korespondencje biznesu, zeby
          moc znalezc prace na niepelny etat (koszty pokrywa mi UWV), potem jak mi starczy
          sil to chce dorobic kontrolera finansowego.
          • andevi Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 28.02.07, 13:24
            Ja rodzilam w szpitalu i zaraz po porodzie wyladowalam na ginekoogii, maly na
            neonatologii, wiec pierwszy tydzien mialam z glowy.Czulam sie fatalnie, slaba,
            jeszcze jakas pielegniarka dolowala mnie, ze nie mam pokarmu( a ilez ja go
            mialam miec, jak nie 10ml w pierwszej dobie?????).Przez 10 dni chodzilismy do
            malego do szpitala, karmilam piersia dwa razy dziennie, w domu odciagalam i
            nosilam zamrozony pokarm do szpitala, wiec nabiegalam sie.Krwawilam wiec potem
            cale 8 tygodni. W piatej dobie po porodzie odbieralam jeszcze moja mame z
            dworca, bagatela musialam wyjechac po nia pociagiem do Hagi, bo w rodzinie nie
            znalazl sie nikt z samochodem, kto mialby ochote z basenu zrezygnowac po to, by
            mnie zawiesc i przywiesc. Chodzilysmy wiec z mama czasem do szpitala,a mama jak
            to mama: perfekcjonistka, rozstawiala pielegniarki po katach, mnie stresowala,
            musialam jak najdluzej w szpitalu z malym byc, wiec sie spoznialysmy na ostatni
            autobus, piechotka pozniej do domu.Oj, szwy bolaly jak wsciekle!
            Kraamzorg mialam zamowiony, ale wlasciwie nie skorzystalismy.Przyszla
            dziewuszka, jak malego juz wypisali, ale ze i moja mama byla, i mnie juz
            kontrolowac nie trzeba bylo, to wlasciwie nie miala co robic.Byla przez 4 dni
            po dwie godzinki.Tego co trzeba przy dziecku nauczyly mnie pielegniarki w
            szpitalu.
            Dzis malec ma juz 7 miesiecy.Ida zabki, ja pracuje trzy dni w tygodniu, wiec
            zostaje wtedy z babcia lub z sasiadka, mamy jeszcze na glowie przeprowadzke i
            remont, slowem sajgon do potegi.A malemu tez sie udziela!Budzi sie co dwie
            godziny w nocy, domaga cysia(no, skoro w koncu mama jest w domu, to trzeba
            korzystac, no nie?), chodze polprzytomna.W dzien nie odespie, bo do pracy, a
            jak troche wolnego, to sie leci do remontu.Malec jest ruchliwy za dwoch,
            mieszkanie tesciowej nieprzystosowane.Wczoraj wyszlam na chwilke do WC,
            tesciowa byla przy dziecku, no ale tylko zdazylam usiasc na kibelku a juz
            slysze syrene...Nabil sobie porzadnego guza!
            Zapisalismy sie do agencji, ktora nam znalazla gastouder w nowym miejscu
            zamieszkania.Kobietka ma synka w wieku naszego, no i kota:) Mam nadzieje, ze
            jakas normalna, bo juz mam dosyc poprawiania tesciowej: a to przekarmi, a to
            nie umyje przy przewijaniu, a to brudnego spac polozy, a to nie przebierze, jak
            sie dziecko zaleje, na spacer nie wyjdzie, gosci przyjmuje w czasie, gdy jej
            malego powierzam itp.itd..No po prostu kobieta niezywa, chodzacy trupek, do
            ktorego nic nie dociera.
            A tak wogole, to mamy juz wlasne mieszkanko:))) Moze przedSwietami juz sie
            wyprowadzimy, ufffffffff...
            • lariks Re: Nowe mamy - jak sobie radza?? 01.03.07, 15:46
              ja powoli zaczynam wchodzic w rytm mojego synusia, na szczescie duzo spi, i wtedy moge zrobic cos w
              domu. jednak gotowanie w dalszym ciagu nalezy do meza.niestety nie mamy nikogo w holandii, wiec
              musimy sobie radzic.
              ale z wyjsciem to dopiero! zanim malego nakarmie i bede pewna ze mu wystarczy to mijaja nawet
              godziny, i sloneczko juz zaszlo za chmury deszczowe:) wiec mama moknie.
              ale jest super! synus jest kochany i nawet kolezanki ktore juz maja dzieci powiedzialy ze Teo jest
              spokojny.mam nadzieje ze tak zostanie.pozdrawiam wszystkie mamusie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka