02.11.13, 11:01
Tu tekst o jednym ze starych cmentarzy ewangelickich w Biesku-Białej
bielskobiala.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,14882661,Ludzi__ktorzy_dbali_o_ten_cmentarz__wypedzono_z_miasta.html#LokKrajTxt
ale tych starych, niektolickich cmentarzy jest wiele.... a bylo wiecej.
W moich rodzinnych Katowicach w latach 60-ych zagoniono do "likwidacji" cmentarza (tzn. rozwalenia nagrobkow i wywiezienia) mlodziez szkolna w ramach "czynu spolecznego". W czasach Gomułki. Dotyczy to cmentarza przy Francuskiej po drugiej stronie Damrota, kiedys jego najstarszej czesci. Lezeli tam zalozyciele Katowic - Grundman i jego zięć, lezalo duchowienstwo (glownie choc nie wylacznie ewangelickie), lezeli rajcy miejscy i dzialacze polscy z okresu autonomii (jakze zle widzianej i przez przedwojenne i powojenne wladze polskie). Ekshumacji nie przeprowadzono, skwer stal sie nieuzytkiem. Gdy po latach ruszyla tam budowa nowego gmachu Biblioteki Śląskiej trafiono na ludzkie szczątki. Prace wstrzymano, szczątki ekshumowano, to już były bliższe nam czasy, ale historię cmentarza niewielu zna chyba...
Cmentarze ewangelickie na Dolnym Śląsku zdewastowane do dziś (i już nie chodzi o nakłady celem utrzymania, ale np. o decyzję władz Wrocławia o wydaniu pozwolenia na budowę stacji benzynowej w miejscu gdzie był cmentarz, stary, bez ekshumacji i przeniesienia szczątków. Na wszystkich mapach Wrocławia cmentarz BYŁ zaznaczony. Firma która budowę zaczęła trafiła na kości. Na własny koszt wstrzymali prace i przenieśli szczątki.
Nie chodzi o to żeby nie likwidować w ogóle niektórych starych cmentarzy, chodzi o zachowanie pewnej procedury, minimalnego szacunku...
Płyty z cmentarzy ewangelickich zdobią umocnienia stawów w niektórych parkach na Dolnym Śląsku.
O tragicznym losie kirkutó nawet nie warto mówić (ale mówić trzeba). Gdzieniegdzie przetrwały zdewastowane, ale są i miejsca gdzie za pomocą GPS-u szukano miejsc gdzie były (a w okolicznych domach podwórka i podmurówki wykonano z macew :(). Fundacja Ork Chaim obejmująca dość duży teren nie raz trafiała na ten problem.
Tyle słyszę (i czytam w przewodnikach) głosów oburzenia jak to władze Ukrainy i Litwy utrudniają renowację Cmentarza Orląt czy na Rossie. I dużo można zarzucić, ale spójrzmy co my zrobiliśmy i dalej robimy ze starymi cmentarzami. Już nie da się zrzucić odpowiedzialności nawładze komunistyczne. Już tylko zwyczajnie widać, że cmentarze innych wyznań niż katolickie, zamknięte, pozostałe po ludziach którzy odeszli, których wyrzucono, których wymordowano na różnych zakrętach burzliwej historii kolą wielu w Polsce w oczy. Bo zamiast jedynie słusznej prawdy o plemiennej jednorodnej najjaśniejsze przypominają inne czasy, innych ludzi, inne dzieje. A może to przekonanie że o inne inni sobie powinni zadbać i to nie nasze? Ale to (w wielu wypadkach) byli POLSCY obywatele. A nawet gdy nie to co?
Smutne to...
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: cmentarze 02.11.13, 11:44
      Poruszyłaś bardzo ważny temat. I osobiście mi bliski, bo od wieku licealnego obsesyjnie łaziłam po starych ocalałych cmentarzach poniemieckich na Warmii, Mazurach i Pomorzu (wtedy jeszcze nie były rewitalizowane we współpracy ze stowarzyszeniami niemieckimi). Właziłam w każdą większą odizolowaną kępę drzew i krzewów w pobliżu mijanych na wędrówkach wsi i w jednym wypadku na pięć okazywało się, że można było w niej znaleźć pozapadane nagrobki lokalnego cmentarzyka.
      Mam (miałam?) wrażenie, że ogólnie złe emocje "etniczne" wygasają, wzrasta poczucie wspólnoty ludzkich losów i ogólnie narasta klimat sprzyjający dbałości o te miejsca. Ale może nie wszędzie i nie dosyć? (Nie dosyć na pewno, bo pieniędzy na konserwację dramatycznie brak nawet na cmentarzach nieopuszczonych...). Zupełnie nie wiem, co można na to poradzić poza organizowaniem kwest, szukaniem sponsorów, nawiązywaniem kontaktów ze stowarzyszeniami zagranicznymi. A szacunek dla szczątków jest poza dyskusją.
    • luccio1 Re: cmentarze 16.12.13, 20:25
      > Bo zamiast jedynie słusznej prawdy o plemiennej jednorodnej najjaśniejsze przypominają > inne czasy, innych ludzi, inne dzieje. A może to przekonanie że o inne inni sobie powinni > zadbać i to nie nasze? Ale to (w wielu wypadkach) byli POLSCY obywatele. A nawet
      > gdy nie to co?

      To dopiero Polska Ludowa zaczęła oficjalnie wyprowadzać polskość z krwi, nasienia, genów... Przedtem wyróżnikiem polskości była samoidentyfikacja danego człowieka z polską tradycją, kulturą, historią... O krwi, genach etc. - mówili tylko endecy.
      Dopiero w Polsce Ludowej ci "inni" stali się"nie nasi".
      Dopiero Polska Ludowa poszła na handel własnymi obywatelami - zaczynając od przymusowych wysiedleń Rusinów/Ukraińców do Związku Sowieckiego, za nową granicę; dokonywało się to już w latach 1944-45 [ludzi przerzucano z naszych Beskidów nierzadko gdzieś w stepy nad Morzem Czarnym; wysiedlanym latem 1945 nie pozwolono zebrać plonów] (jest to coś o wiele gorszego, niż nawet cała "akcja Wisła").

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka