Dodaj do ulubionych

Tak apropos gender - widieliście ten film?

    • luna15 Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 12:39
      Dobry film Renia, ciekawy :) .

      Mnie zastanawia po co tysiące badań, analiz by dojść do stwierdzenia oczywistości.
      • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 14:15
        Widziałam kilka dni temu. Uważam, że pokazuje, jak marni naukowcy "gorliwsi od papieża" szkodzą prawdziwym gender studies - bo czynią z nich najwyraźniej ideologię. Ideologia ma to do siebie, ze ie martwi jej niezgodność obserwacji empirycznych z modelem. Co gorsza, eliminuje otwartą dyskusję.
        (Internety wygrywa moim zdaniem Młoda_Pani_ Blondynka_z Jakiegoś_Instytutu, której argumentacja sprowadza się do stwierdzenia, że jeśli fakty nie pasują do obrazka, to tym gorzej dla faktów. Niestety, jeśli takie osoby przeszły przez sito selekcji awansu w placówkach naukowych, oznacza to, że działa jakiś patologiczny mechanizm politycznej poprawności. Woda na młyn przeciwników gender, a szkoda.
        • renowa Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 22:13
          To pierwszy z cyklu filmó. Autor jest komkiem, któy również jest socjologiem, który pisząc pracę ( nie wiem czy coś w rodzaju mgr czy już doktorat?) zadawał te pytania ludziom, którzy w Norwegi uchodzili za autorytety, osoby mające znaczenie w Norwegii jeśli idzie o studia nad płcią. Pani blondynka i ten Pan na L to osoby, które mocno zaangażowane są w te studia nad płcią ( nieistniejące już zresztą studia nad płcią na Uniwersytecie Oslo).
          Uderza dość mocno sposób zachowania Pani blondynki i pana na L.
          Jak dla mnie film obnażył bardzo bardzo tą teorię (studia nad płcią bardzo mocno związane z Gender) .... Zszokowało mnie zaciętość z jaką negują biologię...
          Naukowy, których zapytał wypowiadali się w sposób nie negujący wpływu kultury czy uwarunkowań rasowych czy środowiskowych - jednak pokazując, że nie mają one aż takiego wpływu jak sobie wyobrażano....
          I konkluzja na koniec filmu bardzo mi się podobała - czy więcej wolności i wolnych wyborów tym te wybory ludzkie bliższe są biologii i uwarunkowań ewolucyjnych ;)

          Z tego co wyczytałam to wydział studiów na płcią na uniwersytecie Oslo został po emisji tych filmów zamknięty...
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 14:43

      neuromemy.blox.pl/2013/12/Gender-i-pseudonauka.html
      • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 16:27
        Ale, o ile się nie mylę, badania Cohena nie są jedynymi badaniami na temat wrodzonych różnic między noworodkami?
        I co z wiedzą uzyskaną na podstawie doświadczeń z osobnikami z wrodzonymi zaburzeniami chromosomalnymi i/oraz hormonalnymi (w szczególności trisomiami chromosomów płciowych), efektami ubocznymi hormonoterapii w ciąży i ich przełożenia na procesy psychiczne i poznawcze? Co z obserwacjami dot. zwierząt?

        Naprawdę, trudno mi uwierzyć, że uparcie utrzymującą się nadreprezentację kobiet/mężczyzn w niektórych dziedzinach da się wytłumaczyć jedynie wpływem kultury i czynnikami społecznymi. To absurd, że osoby uzdolnione w jakimś kierunku gdziekolwiek w Europie czy USA /no, poza ultraortodoksyjnymi niszami/ nie rozwiną swoich talentów tylko dlatego, że nie są dostatecznie silnie kulturowo wzmacniane - dziś, w dobie erozji wzorców i kultu indywidualnego rozwoju. Oczywiście mam na myśli prawidłowość statystyczną, nie jednostkowe przypadki. Rozumiem, gdyby w grę wchodziła niewielka różnica, ale nie taka, jaką rzeczywiście obserwujemy w wielu zawodach i specjalnościach.

        Uważam, że od tego, że przyznamy, że ewolucyjnie wykształcone wyposażenie (nie sprowadzające się tylko do aparatu rozrodczego:-) nas różni, nie zawali się świat, a w szczególności koncepcja równości.
        • luna15 Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 17:35
          Zresztą równi nie znaczy automatycznie tacy sami.

          Obserwuję swojego brzdąca, nie kupowaliśmy mu za duzo zabawek bo dostał po moich bratankach; dziewczynce i chłopcu.Zabawki neutralne płciowo, ale też sporo damskich i męskich.Zabawki kobiece ignorował od początku, chociaż namawiałam go do zabawy nimi - miałam pretekst i radochę by sie pobawić tym wszystkim czego nie było jak byłam mała, no i bawiłam się sama...Samochody, klocki natomiast od razu były przebojem i tak jest do dziś.
          • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 18:14
            Przykład jednostkowy jest oczywiście niereprezentatywny i nie można na tej podstawie wyciągać wniosków.
            Inna sprawa, że ludziom z większym doświadczeniem rodzicielskim (które oczywiście nie stanowi argumentu w naukowej debacie) trudno przychodzi uwierzyć w teorię, że człowiek rodzi się jako tabula rasa.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 20:49
          mary_ann napisała:

          > Ale, o ile się nie mylę, badania Cohena nie są jedynymi badaniami na temat wro
          > dzonych różnic między noworodkami?

          W mediach pojawiają się regularnie newsy, że "naukowcy udowodnili" wrodzone różnice, po czym okazuje się, że te badania wokół których był największy hype, były cieniutkie metodologicznie.

          Dwie próbki:

          Bardzo niedawno "naukowcy udowodnili", iż kobiety i mężczyźni mają hardware'owo zupełnie inne połączenia w mózgach...
          Na stronie pubpeer.com, gdzie naukowcy mogą komentować prace innych naukowców, pojawił się interesujący komentarz:
          "I just did a little test to see how big a difference you would need to get the kinds of level of significance reported in the paper. If we simplify things to just say there is a 'male pattern' of connectivity vs a 'female pattern', then if 60% of males had the 'male pattern' and 40% the female pattern, vs 60% of females with the 'female pattern' and 40% with the 'male pattern, the statistical significance would exceed that reported in this paper."

          Tłumacząc w pewnym uproszczeniu: W publikacji naukowej autorzy zbadali mózgi po ok. 500 osób obu płci. I napisali: Wyszło nam, że większość mężczyzn ma mózgi z mniejszą liczbą połączeń między półkulami itd itd - nazywamy to mózgiem typu "męskiego". Większość zaś kobiet ma zgodnie z naszymi wynikami mózgi z większą liczbą połączeń, itd itd - nazywamy to mózgiem typu "żeńskiego". Niestety naukowcy współcześni, żeby lepiej sprzedać swoje wyniki, nieraz stosują pewne nie do końca ładne tricki. Tutaj autorzy nie napisali explicite, ile to jest tak naprawdę "większość". Osoba recenzująca artykuł na pubpeer pokusiła się o przeliczenie tego na podstawie danych z artykułu. I okazało się, że w tym badaniu "większość" oznaczało "mniej niż 60%".

          A więc prawie co drugi spotkany na ulicy mężczyzna (pięćdziesiąt kilka procent) będzie miał mózg "kobiecy", a prawie co druga spotkana na ulicy kobieta będzie miała mózg "męski". Tylko że gdy wyniki badania przedstawi się uczciwie w taki sposób, to już nie wydają się takie wspaniałe i wszystko tłumaczące.

          Drugi przykład:
          Analiza tej słynnej pracy, co to "naukowcy udowodnili", że ftalany z podgrzanego plastiku zamieniają chłopców w dziewczynki. Otóż naukowcy odstawili spektakularną metodologiczną chałę. Nie dość, że dzieci były badane poprzez kwestionariusz wypełniany przez rodziców, to pytania w tym kwestionariuszu były kretyńskie: "Rodzice dostawali kwestionariusz i odpowiadali na pytania, jak i czym się dziecko bawi. (...) Inne pytanie brzmiało “jak dziecko reaguje na pająki, węże i owady?” Rozumiem, że dziewczynki piszczą, a chłopcy zjadają. Na surowo."

          A więc - możemy oczywiście wierzyć, że mężczyźni i kobiety mają takie i owakie wrodzone różnice, które determinują płciowe zróżnicowanie zdolności. Ale twardych dowodów na to jak dotąd za bardzo nie ma. Trzeba pamiętać, że pomimo ogromnego postępu naukowego to są wciąż domniemania. I teraz tak jak mary_ann się pyta: "jak to możliwe, żeby mimo tak wielkiego postępu kulturowego kobiety były mniej zdolne w jakichś dziedzinach tylko z powodu uwarunkowań kulturowych?" - to ja się pytam: "jak to możliwe, że mimo tak wielkiego postępu naukowego wciąż nie udowodniono, że są to uwarunkowania biologiczne???"
          • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 21:42
            I teraz tak jak mary_ann się pyta: "jak to możliwe, żeby mimo tak wielkiego postępu kulturowego kobiety były mniej zdolne w jakichś dziedzinach tylko z powodu uwarunkowań kulturowych?"

            no, niby to samo powiedziałam, ale brzmiało jakby nieco inaczej...

            - to ja się pytam: "jak to możliwe, że mimo tak wielkiego postępu naukowego wciąż nie udowodniono, że są to uwarunkowania biologiczne???"

            Ja wcale nie wiem, czy nie udowodniono. Mam tu wrażenie pewnego rozdźwięku między naukami społecznymi z jednej strony, a medycyną, biologią, czy choćby nawet lingwistyką (psycho- neurolingwistyką) z drugiej. Zdaje się, że ciągle pokutuje obawa przed stwierdzeniem biologicznego determinizmu (nawet jeśli nie jest stuprocentowy), i ma to podłoże polityczno-historyczne. Obawa jest zresztą zrozumiała, udowodnienie wysokich korelacji płeć-cecha łatwo może być wykorzystane w celach dyskryminacyjnych.
            Podejrzewam, że nie bez znaczenia jest fakt, że mało kto pcha się zatem do udowadniania różnic (i dostaje na to granty), znaczenie lepiej widziane są badania poszukujące podobieństw.
            • mary_ann p.s. 07.12.13, 21:43
              To była oczywiście odpowiedź na post Anuszki, zgubiłam kawałek w przeklejaniu.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 23:09
              > Ja wcale nie wiem, czy nie udowodniono.

              No właśnie - nie wiesz, a dyskutujesz trochę tak, jakbyś wiedziała. Przecież sama mówisz, że twoje przekonania w tej kwestii opierają się na wierze. Masz prawo wierzyć, może to się okaże prawdą. Ale ja apeluję o sceptycyzm w każdą stronę, dopóki nie znamy dowodów.

              > Podejrzewam, że nie bez znaczenia jest fakt, że mało kto pcha się zatem do udow
              > adniania różnic (i dostaje na to granty), znaczenie lepiej widziane są badania
              > poszukujące podobieństw.

              Znów - nie wiesz, a mówisz. Po pierwsze, jak widać po wklejonych przeze mnie przykładach wielkiego medialnego halo - udowadnianie różnic zyskuje gigantyczną aprobatę, nawet gdy rzetelność takich dowodów zostawia wiele do życzenia. Po drugie, nie wiem jak sobie wyobrażasz projekt grantowy, który z góry zakłada, co ma wyjść. Że udowodnimy np. podobieństwo. To by nie była nauka, tylko chciejstwo. Nauka jest wtedy, gdy sprawdzamy, czy wyjdzie podobieństwo czy różnica, a nie gdy z góry wiemy, co nam wyjdzie.
              • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 08.12.13, 09:39
                Anuszka napisałą:

                >>Po drugie, nie wiem jak sobie wyobrażasz projekt grantowy, który z góry zakłada, co ma wyjść. Że udowodnimy np. podobieństwo. To by nie była nauka, tylko chciejstwo. Nauka jest wtedy, gdy sprawdzamy, czy wyjdzie podobieństwo czy różnica, a nie gdy z góry wiemy, co nam wyjdzie.

                Nie, nie zakładamy, co ma wyjść. Ale przedstawiamy np. hipotezę badawczą.
                Poza tym - mało zapewne jest osób, które zaryzykują podjęcie badań, których wyniki mogą położyć się cieniem na ich karierze, spowodować obwołanie seksistą czy spadkobiercą idei faszystowskich.

                Reszta ew. później, bo ruszam do pracy, niestety:-(
                • mary_ann c.d. 08.12.13, 16:35
                  Zdanie "wcale nie wiem, czy nie udowodniono" było niezręczne (sorry) i zostało źle zrozumiane. Nie miało oczywiście znaczyć, że opieram się na wierze, a tylko, że moim zdaniem udowodniono, tylko nie chce mi się spędzać reszty dnia na poszukiwaniu linków do badań znanych mi ze słyszenia, a do których niekoniecznie mam dostęp. Wystarcza mi naprawdę świadomość, że np. w medycynie panuje zgoda, że dodatkowy chromosom X czy Y albo nietypowy poziom testosteronu czy gestagenów w okresie prenatalnym wpływa na funkcje poznawcze i psychiczne. Medycyna ma jednak ten komfort, że zwykle oczekuje się od niej zaradzenia problemowi, a nie recept na problemy społeczne. Jej teksty operują więc bez dyskomfortu takimi pojęciami jak "wirylizacja psychiczna płodów żeńskich" (to możliwy efekt uboczny podawania gestagenów dla podtrzymania ciąży) czy "podłoże neurobiologiczne płci psychicznej".
                  www.andrologia-eaa.umed.lodz.pl/dokumenty/Szczeklik IV.H.pdf
                  Także w lingwistyce mówi się bez większych obaw o innych modelach funkcjonowania językowego dziewczynek i chłopców - przy czym są to różnice potwierdzone badaniami z użyciem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego.
                  www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2478638/
                  Żeby było jasne - wydaje mi się, że mam jako-taką świadomość uwikłań kulturowych płci. Popieram zatem programy promujące równość, popieram np. równościowe przedszkole. Każde dziecko powinno mieć szanse rozwinąć skrzydła, spróbować przymierzyć się do różnych wariantów i ról, nie być wtłaczane w kulturowe schematy. Nie uważam jednak, że rodzimy się jako tabula rasa (tak pod względem płci, jak np. temperamentu). Środowisko, kultura jest w stanie na nas potężnie wpłynąć, ale jednak w pewnych określonych biologicznych widełkach. Niesłychanie ważne jest, żeby w ramach tych widełek wykorzystać cały potencjał rozwojowy. Nie ma jednak co udawać, że ich nie ma. Bo żaden trening społeczny nie pozwoli ich przeskoczyć; nie przerobimy np. - i wcale nie powinniśmy przerabiać - introwertyka na ekstrawertyka, choć możemy mu pomóc maksymalnie się otworzyć.
        • renowa Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 07.12.13, 22:20
          > Uważam, że od tego, że przyznamy, że ewolucyjnie wykształcone wyposażenie (nie
          > sprowadzające się tylko do aparatu rozrodczego:-) nas różni, nie zawali się świ
          > at, a w szczególności koncepcja równości.

          Dokładnie tak samo uważam :)
          • maadzik3 Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 08.12.13, 12:00
            i ja też :) Plus uważam że ludzie mają prawo do indywidualnych wyborów sami i w rodzinie - to właśnie jest wolność. I próba wciśnięcia w jeden model wszystkich (czy to będzie kobieta ma nie pracować i przechozi spod władzy ojaca pod władzę męża czy kobiety na traktory i zebrania partyjne czy pare innych jest odbieraniem tej wolnosci. I zupelnie niewazne ktry model mnie sie podoba i czy jest wsrod tych narzucanych, mojej sasiadce moze podobac sie cos innego, i corce i siostrze i bratu i bratowej itd. itp. Im bardziej luzie sami ksztaltuja swoje zycie tym lepiej i bardziej wolno. Obiektywnych (chocby ekonomicznych czy zdrowotnych) ograniczen jest dosc, nie musimy jeszcze w miejsce jednych zniesionych kulturowych ograniczen budowac nowych (tak, traktor tez poprowadze jak bede musiala ale nie mam potrzeby udawadniania ze zrobie to z radoscia w imei wolnosci, po co mi traktor do wolnosci)
            • slotna Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 08.12.13, 17:55
              Mnie tam nikt nie probowal wcisnac w model karierowiczki, za to o slub i dzieci pytana jestem coraz czesciej :P
              • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 08.12.13, 18:49
                slotna napisała:

                > Mnie tam nikt nie probowal wcisnac w model karierowiczki, za to o slub i dzieci
                > pytana jestem coraz czesciej :P

                A jakbyś wzięła ślub, urodziła dzieci, i - dajmy na to - skorzystała z urlopu wychowawczego, na 100% bez przerwy wysłuchiwałabyś o "zapuszczaniu się" i bezpowrotnie traconych szansach zawodowych.
                W którą stronę się nie obrócisz, (tu następuje brzydkie wyrażenie).
                • sebalda Re: Trochę inaczej 09.12.13, 12:24
                  Rozmawiałam ostatnio na temat gender ze swoim 18-letnim synem. Ogólnie popiera mój pogląd, że należy walczyć ze stereotypami, sam lubi gotować, nie jest typem macho, szanuje dziewczyny, rozumie, że w razie potrzeby to facet może zostać w domu z dzieckiem, gdy żona lepiej zarabia, a on ma predyspozycje do opieki nad dzieckiem, Billy'ego Elliota widział, ale... Powiedział, że nie chciałby, żeby jego syna nakłaniano w przyszłości w przedszkolu do przebierania się w sukienki. Tłumaczyłam, że nie chodzi o nakłanianie, ale proponowanie w zabawie. Nadal go nie przekonałam. Czemu to przebieranie ma służyć? Nie umiałam dość sensownie wytłumaczyć i nadal nie umiem. Idea przerabiania bajek - jak najbardziej, ale sukienki już nie. Btw. kilkanaście lat temu kupiłam dzieciom książeczkę Książę Kopciuch, wspominają ją z rozrzewnieniem i sympatią do dziś. Polecam: lubimyczytac.pl/ksiazka/82587/ksiaze-kopciuch.
                  • pavvka Re: Trochę inaczej 09.12.13, 12:56
                    A propos sukienek mi się przypomniało ;)

                    https://www.czadersi.pl/upload/images/michalik_2013-10-22_20-01-42_middle.jpg
                  • slotna Re: Trochę inaczej 09.12.13, 13:03
                    Oidp sugerowana byla zabawa - jedno dziecko sie przebiera, a inne odgaduja za kogo.

                    Moj brat kilkakrotnie byl przebrany za dziewczynke z okazji przedszkolnych czy wczesnoszkolnych balow karnawalowych. Sluzylo to zabawie ;)
                  • mary_ann sukienki - (nieco) off topic 09.12.13, 13:09
                    sebalda napisała:

                    > Rozmawiałam ostatnio na temat gender ze swoim 18-letnim synem. Ogólnie popiera mój pogląd, że należy walczyć ze stereotypami, sam lubi gotować, nie jest typem macho, szanuje dziewczyny, rozumie, że w razie potrzeby to facet może zostać w domu z dzieckiem, gdy żona lepiej zarabia, a on ma predyspozycje do opieki nad dzieckiem, Billy'ego Elliota widział, ale... Powiedział, że nie chciałby, żeby jego syna nakłaniano w przyszłości w przedszkolu do przebierania się w sukienki. Tłumaczyłam, że nie chodzi o nakłanianie, ale proponowanie w zabawie. Nadal go nie przekonałam. Czemu to przebieranie ma służyć? Nie umiałam dość sensownie wytłumaczyć i nadal nie umiem. Idea przerabiania bajek - jak najbardziej, ale sukienki już nie. Btw. kilkanaście lat temu kupiłam dzieciom książeczkę Książę Kopciuch, wspominają ją z rozrzewnieniem i sympatią do dziś. Polecam: lubimyczytac.pl/ksiazka/82587/ksiaze-kopciuch.


                    Myślę, Sebaldo, ze z tymi sukienkami idea była chyba trochę inna. Nie, żeby zmuszać do przebieranek, tylko pokazać najpierw, ze w różnych epokach różne stroje uważano za męskie i kobiece. Nie ma zatem czegoś takiego, jak strój męskie i kobiecy "bezkontekstowo" (po francusku mówi się tak ładnie "dans l'absolu" i brak mi adekwatnego wyrażenia po polsku - "w wymiarze absolutnym?). Żeby wiedzieli, że kobieta zakłądająca spodnie w XIX w. "znaczyła" zupełnie co innego niż dziś. I ża tak, jak zaszła tu zmiana, zmiany są możliwe dalej i w każdym kierunku. Rozumiem, ze po takiej "prezentacji" przy pomocy ilustracji czy filmów można dzieciom zaproponować jakieś przebieranki, i wcale niekoniecznie w przypadku chłopców we wspólczesne sukienki, ale np. w stroje z XVIII w.

                    Osobiście widzę to w szerszym kontekście, nie tylko ról płciowych, ale w ogóle ukazywania arbitralności pewnych konwencji społecznych, odróżniania treści od formy, znaku od odznaczanego.

                    Na koniec - na czyimś bloku chyba (bijcie-zabijcie nie pamiętam źródła) znalazłam ostatnio taką ładną fotkę z końca XIX w.. Wiecie, kogo przedstawia? Zgaduj-zgadula!

                    https://img513.imageshack.us/img513/6808/m9f7.jpg
                    • mary_ann aaa, głupia ja! 09.12.13, 13:10
                      Zapomniałam zrobić podgląd przed wysłaniem!!!!
                      A na zdjęciu był podpis!
                      (wali czółkiem w ścianę)
                    • mary_ann i oczywiście... 09.12.13, 13:14
                      ...na bloGu, nie bloKu:-) Ech.
                    • sebalda Re: sukienki - (nieco) off topic 09.12.13, 13:32
                      Dzięki za wyjaśnienie. Syn się trochę obawiał, że w przedszkolu te przebieranki będą narzucane. Że nie każda przedszkolanka zrobi to sensownie, że to będzie trochę sztuka dla sztuki, odbębnienie punktu w programie. Gdyby to było zrobione z takim komentarzem (na poziomie rozumienia dzieci), jaki Ty zaproponowałaś - jak najbardziej, ale wszyscy wiemy, że przedszkolanki bywają różne.
                      • mary_ann Re: sukienki - (nieco) off topic 09.12.13, 13:57
                        sebalda napisała:

                        > Dzięki za wyjaśnienie.(...) Gdyby to było zrobione
                        > z takim komentarzem (na poziomie rozumienia dzieci), jaki Ty zaproponowałaś -
                        > jak najbardziej, ale wszyscy wiemy, że przedszkolanki bywają różne.


                        Jak by było - oczywiście nie wiem. Gorliwość, jak to mówią, gorsza od faszyzmu:-)
                        Ale sam program wydawał się sensowny. Pozostaje liczyć na mądre i dobrze przygotowane przedszkolanki (i przedszkolanków:-)
                • slotna Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 09.12.13, 13:01
                  > A jakbyś wzięła ślub, urodziła dzieci, i - dajmy na to - skorzystała z urlopu
                  > wychowawczego, na 100% bez przerwy wysłuchiwałabyś o "zapuszczaniu się" i bezp
                  > owrotnie traconych szansach zawodowych.
                  > W którą stronę się nie obrócisz, (tu następuje brzydkie wyrażenie).

                  E tam, teraz tez trace szanse zawodowe.
                  • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 09.12.13, 13:11
                    Pewnie że tak:-))))
                    Zawsze źle, cokolwiek zrobisz - i tylko o to mi chodziło, rzecz jasna:-)
    • slotna Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 18.12.13, 14:03
      www.facebook.com/RuchWkurwionych/posts/704925406184265
      W tekscie link do www.gender.no/ (jest wersja angielska), mozna sobie poczytac jak bardzo sie wycofali z genderologii.
      • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 18.12.13, 15:26
        Czekaj, ale kto i gdzie twierdził, że po tym filmie Norwegia wycofała się całkowicie z finansowania studiów gender? Czy to było w filmie (nie chce mi się jeszcze raz oglądać)? Miałam wrażenie, że albo w filmie, albo w dyskusji o nim mowa była o zamknięciu jednego z wymienionych ośrodków badawczych. Zatem - z kim polemizuje Płatek?
        • pavvka Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 18.12.13, 15:44
          mary_ann napisała:

          > Czekaj, ale kto i gdzie twierdził, że po tym filmie Norwegia wycofała się całko
          > wicie z finansowania studiów gender?

          Ja nie znałem sprawy wcześniej, ale założycielski post w tym wątku dla mnie sugeruje, że to finansowanie przynajmniej mocno ograniczono.
          • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 19.12.13, 16:39
            pavvka napisał:
            Ja nie znałem sprawy wcześniej, ale założycielski post w tym wątku dla mnie sug
            > eruje, że to finansowanie przynajmniej mocno ograniczono.


            W poście założycielskim stało: "Ten facet sprawił, że w Norwegii zamknięto wydział d/s gender w który zostały wpompowywane okropne pieniądze...."

            Ja zrozumiałam, że chodzi o jakiś jeden wydział. Jeśli o ten, którego pracowników (zwłaszcza tę panią) widać na filmie, to mi ani trochę nie szkoda. Z kolei tego, co pisze Fronda /itp/, z zasady nie biorę poważnie (stale czytam tam o "lekcjach masturbacji" i "prześladowaniu chrześcijan w Europie"). Dlatego uważam, że Płatek traci czas na polemikę z jakąś absurdalną tezą.

            Akurat obcięcie funduszy złym studiom gender dobrze przysłuży się studiom gender dobrej jakości - te drugie nie będą kompromitowane przez skojarzenie i wizerunek dziedziny się polepszy:-)
        • slotna Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 19.12.13, 14:06
          > Czekaj, ale kto i gdzie twierdził, że po tym filmie Norwegia wycofała się całko
          > wicie z finansowania studiów gender? Czy to było w filmie (nie chce mi się jesz
          > cze raz oglądać)? Miałam wrażenie, że albo w filmie, albo w dyskusji o nim mowa
          > była o zamknięciu jednego z wymienionych ośrodków badawczych. Zatem - z kim po
          > lemizuje Płatek?

          A tu chociazby nasi znajomi: forum.gazeta.pl/forum/w,16182,146702780,148416312,Re_zyc_bez_ucieczki_od_wolnosci.html

          Na fejsie tez kilka triumfalnych obwwieszczen widzialam, wbrew pozorom mam kilku konserwatystow w znajomych ;)
          • mary_ann Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 19.12.13, 16:48
            Jakoś mi się nie wydaje, żeby ten zamknięty instytut (bo to jeden instytut) reprezentował sobą całość gender studies w Norwegii, choć oczywiście pewności nie mam.
            Z Wiki wynika, że w 2010 r zatrudniał 6 osób personelu ...
            en.wikipedia.org/wiki/Nordic_Gender_Institute
            • pavvka Re: Tak apropos gender - widieliście ten film? 19.12.13, 17:07
              mary_ann napisała:

              > Jakoś mi się nie wydaje, żeby ten zamknięty instytut (bo to jeden instytut) rep
              > rezentował sobą całość gender studies w Norwegii, choć oczywiście pewności nie
              > mam.
              > Z Wiki wynika, że w 2010 r zatrudniał 6 osób personelu ...

              Ale ta wzmianka o "okropnych pieniądzach" sugerowała, że chodziło o coś dużego i istotnego. A określenie "wydział gender studies" bez bliższego precyzowania mogło sugerować, że w Norwegii był tylko jeden.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka