anuszka_ha3.agh.edu.pl
05.10.14, 11:34
Na portalach katolickich, np. deon.pl ostatnio widzę wysyp artykułów w stylu "Nie bójmy się dyskutować o sakramentach dla rozwiedzionych". Jeszcze parę lat temu takie teksty byłyby w tych środowiskach potraktowane jako niedopuszczalne. No ale teraz sam papież zaczął dyskutować, ooo, to co innego, znaczy że wolno.
Sposób w jaki media katolickie to teraz przedstawiają jest niesmaczny. Ci ludzie potrafią dyskutować o czymś tylko wtedy, gdy mają na to pozwolenie. Karykatura samodzielnego myślenia.
Jeśli teraz ktoś napisałby na takim portalu "nie bójmy się dyskutować o kapłaństwie kobiet", to zaraz by go zjedli. Bo przecież nasz wielki rodak powiedział, że sprawa jest zamknięta. Ale za parę lat przyjdzie nowy papież, pozwoli, to już wszyscy będą jakże odważnie "odczytywać znaki czasu".
Najbardziej irytujące w tej ich postawie jest, że oni nie dostrzegają, kto naprawdę inicjuje dyskusje na takie tematy. To nie papież. Gdyby wszystkie owieczki grzecznie się słuchały, to papież nie miałby powodu niczego zmieniać. Papież tylko zareagował na to, że ludzie nie akceptują nauczania Kościoła - po to zbierał tę słynną ankietę. A więc ewentualna zmiana w Kościele powinna być zawdzięczana tym, którzy właśnie byli nieposłuszni Kościołowi wtedy, gdy jeszcze oficjalnie nie było wolno dyskutować. Ci grzeczni i posłuszni dzisiejszą możliwość "odważnego" wypowiedzenia się zawdzięczają tym nieposłusznym. Ale wciąż uznają nieposłusznych za złych. Jaka to obłuda.