Hej,
Jestem zupełnie zielona i chwilowo pozbawiona możliwości skonsultowania się z porządnym lub jakimkolwiek endokrynologiem.
Mieszkam w Holandii (a tutaj dopóki wyniki badań są w normie leczenie prowadzi lekarz rodzinny). Od jakiegoś czasu jestem bardzo osłabiona, dosłownie padam z nóg, zaparcia, problemy ze skórą,gwałtowne przybieranie na wadzie - pewnie sami wiecie jak to jest.
W niedzielę zauważyłam, że 'nagle' wyskoczyło mi wole - nieduże, być może po prostu wcześniej nie zwracałam na to uwagi. Dolegliwości zrzucałam na przemęczenie, stres, itd.
W poniedziałek byłam u lekarza - dostałam skierowanie na badania - ogólne krwi, tsh i wolne t4. Wyniki mam w normie
ft4 -16 (norma 9-19) -70%
tsh - 0.83 (0.3-5) - 11.28%
Lekarz kazał mi brać witaminy i wiecej odpoczywać, bo tarczyca 'działa'. Poradźcie proszę, czy warto na gwałt szukać endo w Polsce, czy na spokojnie czekać na wchłonięcie się wola (o ile to możliwe). Być może mogę się jakoś zacząć wspomagać homeopatycznie?
Badanie ogólne krwi - piękne - w życiu nie miałam tak dobrych wyników (witaminy łykane garściami działają

)