Hej dziewczyny jestem nowa na forum. Długo zbierałam się, żeby tu napisać i w końcu się odważyłam. Oto moja historia tak w skrócie.
Jestem po 2 poronieniach obydwa nastąpiły w 8 tygodniu ciąży. Wiele badań i w końcu przez przypadek niedawno zdiagnozowano u mnie Hashimoto. Pierwszy raz spotkałam się z tą chorobą a niestety moja pani endokrynolog nie wytłumaczyła mi niczego. Nie skierowała na badania FT3 i FT4. Na podstawie wyniku TSH i AntyTPO odesłała mnie z kwitkiem do domu mówiąc, że mam badać TSH co pół roku a jak zajde w ciąże to co 3 miesiące. Na moje pytanie czy nie muszę przyjmować żadnych leków i czy następną ciążę donoszę odpowiedziała, że leków nie zapisze, bo nie trzeba i że nikt mi nie zagwarantuje, że urodzę dziecko.
Jak opowiedziałam jej o moich przypuszczeniach, że to może być niedoczynność tarczycy bo uważam, że mam większość objawów a zwłaszcza, że tyje pomimo stosowania diet to odpowiedziała mi, że mam MNIEJ ŻREĆ i że obżarstwa nie można tłumaczyć chorobami tarczycy. Dziewczyny nie życzę żadnej z Was takiej pani doktor.
A teraz moje wyniki:
Pierwsze 25.02.2013
TSH 1,98 norma 0,27 - 4,2
FT3 i FT4 niestety nie mam ponieważ nie dostałam skierowania.
Drugie 20.04.2013
TSH 2,59 norma 0,27 - 4,2
Ft4 1,08 (0,93-1,70) 19,48%
Ft3 2,85 (2-4,40) 35,42%
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam.
Proszę o interpretację moich wyników.
W tej chwili biorę euthyrox 50, ale czuje się niestety fatalnie (ciągle chce mi sie spać, wszystko mnie boli, jestem jakby cała nabrzmiała).
Podpowiedzcie mi prosze co mam zrobić, żeby urodzić zdrowe dzieciątko
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z hashimoto