lidiaa
30.05.14, 18:58
bardzo proszę o Waszą radę - bardziej doświadczonych.
Guzki na tarczycy mam od ok 15 lat (badane dość rzetelnie co rok - dwa usg i biopsje). Początkowo malutkie - poniżej 1cm, od paru lat zaczęły rosnąć.
Obecny opis usg:
"tarczyca z konglomeratem guzków mieszanej echogoniczności o wym. 23 x 13 x 11 mm.
W biegunie dolnym płata prawego zawierającym obszary zwyrodnienia koloidowego, wykazującym perfuzję brzeżną.
W biegunie dolnym płata lewego widoczny podobny konglomerat guzków mieszanej echogoniczności o wym. 35 x 14 x 13 mm, posiadający ogniska zwyrodnienia koloidowego, wzmożoną perfuzję centralną.
Poza tym w obu płatach drobne torbielki koloidowe śr. 2-3,5 mm.
Płat prawy: 16 x 17 x 53 mm (obj. 7,8 ml)
Płat lewy: 14 x 15 x 61 (obj. 6,9 ml).
Cieśń grubości 2 mm.
Węzły chłonne w sąsiedztwie tarczycy niepowiększone".
Zrobiłam BAC obu w/w guzków i wynik jest taki:
"W rozmazach z obu zmian tyreocyty w grupach, płatach i rozproszeniu oraz obfity koloid. Obraz cytologiczny zmian zwyrodnieniowych. Zmiany łagodne - kategoria 2".
Jeśli chodzi o tsh - 1,0 (norma 0,47-4,64).
Zawsze było w normie (jedynie w czasie ciąży szakało i brałam euthyrox).
Nie pokazałam jeszcze w/w wyniku biopsji lekarzowi, ale widział powyższe usg i wstępnie powiedział, że te guzki za duże są i raczej trzeba będzie wyciąć.
Proszę Was o radę - czy powinnam robić operację i jak interpretować wynik biopsji.