O tym, że mam Hoshimoto dowiedziałam się w marcu. Tyłam, wkurzyłam się,
zapisałam do dietetyczki i przez badania krwi dowiedziałam się, że mam
niedoczynność - potem badania i powolne wstawianie hormonów.
Fakt, od jakiś 4 lat coraz bardziej lubiłam spać, brak energii, wypadanie
włosów i tycie choć jadłam coraz mniej.
Pierwotnie byłam na letroxie, ale tsh z 56-trochę spadło, a potem znów
wzrosło. dodano mi euthyrox. Niestety poza powrotem szybkiej pamięci, odrobiną
energii nadal tyłam.
w związku też z tym, że moja endokrynolog była bardzo starszą osobą (liczyłam
na Jej doświadczenie) nie za bardzo miałam z nią wspólny język.
Wszystko podczytywałam na forach, poza dozowaniem i sprawdzeniem pulsu nie
dostałam nic. Moje uwagi i prośby, że tyję kończyły się na tym, że trzeba
mniej jeść. Naczytałam się, że nie powinno się jeść pomidorów, marchewki i jod
jest dla nas zakazany- wyśmiała mnie. Do tej pory nie wiem jak to z nami jest,
można sól jodową, czy nie? można wyjeżdżać nad morze, czy nie?
ostatecznie zmieniłam endo na mężczyznę. Gaduła. Kazał cierpliwie czekać, ale
ostatnio ok. 2 miesięcy temu zmienił mi tabletki na novothyral.
Czuję się dobrze, nic nie boli, włosy nie wypadają jak wcześniej, ba nawet
rosną

ale nadal mam tendencję do tycia. Kciuk prawej ręki (która ciągle coś
robi) jest suchy. Może to mało istotne, ale mnie to niepokoi. Czy nie dlatego
lekarze patrzą na łokcie? Smaruję ten palec alantanami, ale mało to pomaga.
Wcale się nie przemęczam w domowych obowiązkach.Bardzo mi doskwiera też to, że
non stop praktycznie dzień po dniu wyskakują mi jakieś pryszcze na buzi, szyi.
Dziwne jest to, że nie są tak jak w wieku nastoletnim białe, raczej wodniste i
bolące. Jeden rośnie po drugim, jak jeden znika pojawia się następny. Nie mam
tendencji do wyprysków(przepraszam, że tak dokładnie opisuję)
W tej chwili ważę 67 kg na 168. Marzę by zrzucić z 6 kg, ale jak???
Z dnia na dzień potrafi mi przybyć ot tak kg, ale nie chce totalnie spalić się
i spaść.
Od miesiąca zaczęłam wspomagać się herbalifem.
Mój dzień jedzeniowo wygląda tak:
hormony, pół godziny przerwy i koktajl na jogurcie z 2 łyżeczkami oleju
lnianego (bo mam zaparcia)
Potem jak do 12 czuję głód to jakiś banan, jabłko. Woda 2 szklanki, teraz już
z cytryną. Wtedy tez biorę witaminy. O 12 obiad (albo zupa z 2 kromkami chleba
na zakwasie, albo 2 kanapki,albo tradycyjny obiad czyli jakieś mięso+surówka,
nie przepadam za ziemniakami, królują u mnie kasze. Ilości tak jak wskazała
dietetyczka 20/30/50 - gdzie 50 to surówka.
O 15 - baton herbalifu, lub jakieś orzechy, owoce, serek.
O 17-18 jeśli nie jadłam obiadu to wtedy jem coś mięsiwnego, a jesli jadłam to
tradycyjna kolacja.
Ćwiczę 3 razy w tygodniu ok 45 minut(stepper, brzuszki)
Do głównych dań łykam błonnik, zamówiłam też mnóstwo innych witamin z calvity
żelazo, selen, witaminy z grupy B.
moje ostatnie wyniki:TSH - 9,030 zakres 0,27-4,2
FT3 - 2,75 zakres 2,00-4,40 (35,06%)
FT4 - 1,20 zakres 0,93-1,70 (31,25%)
Następne badania niby w styczniu, ale nie wiem czy tak długo będę czekała.
prosze co powinnam jeszcze zbadać przy okazji najbliższych badań oraz co poza
podwyższonym tsh jest nie tak. Czy jest szansa, że zgubię kg? musze uciekać,
bo dziecko woła obiad. proszę dajcie radę