hasehase
09.04.10, 09:59
Cześć Wszystkim,
zostałam zdiagnozowana w maju ubiegłego roku, ale sądząc po moim
wcześniejszym samopoczuciu hashi dopadło mnie pewnie na długo
wcześniej. Dopadło i za nic nie chce odpuścić , eh!
Ostatnie wyniki:
TSH: 4,28 (0,27-4,2)
FT3: 4,47 (3,1-6,8)
FT4: 12,98 (12-22)
Wit B12: 119 pg/ml (197-866)
Ferrytyna: 9,79 ng/ml (13-150)
Żelazo: 43 (50-170)
Sód: 137 (135-145)
Potas: 4,3 (3,5-5,5)
Magnez 2,0 (1,6-2,7)
Bilirubina: 0,4 (0,3-1,2)
Morfologia jest ok.
białe WBC: 5,63 (3,5-10)
czerwona RBC: 4,21 (3,5-5,0)
Hemoglobina: 12,6 (12-16)
Hematokrty: 39,3% (37-47)
MCV: 93,3 (83-103)
MCH: 29,9 (28-34)
MCHC: 32,1 (31-35)
Płytki: 233 (125-400)
Po tym skoku TSH została mi zwiększona dawka Euthyroxu na 75 (przez
5dni) i 50 (przez dwa dni).
Dodatkowo moja endo zaaplikowała mi 7 zastrzyków B12 po 1000 mg, a
nastepnie mam brac dawkę uzupełniajaco 1x 1000 mg co miesiąc.
Dodatkowo razem z zastrzykami (czyli od ponad tygodnia) zaczełam
brac żelazo.
Jestem juz też po gastroskopi z wycinkami i czekam na wyniki.
Najgorsze w tym wszystkim jest moje samopoczucie. Czuję się jak w
temacie, jakby mnie ktoś przemielił przez maszynkę. Wstaję rano
zmęczona i najchętniej wróciłabym do łózka, śpię płytkim snem,
budząc sie kilkakrotnie w ciągu nocy. Głowa czasami pęka mi w tzw.
szwach, czasami puchna mi nogi, boli kark, jakiś paproch pojawia się
w polu widzenia. Najbardziej dyskomfortowe jest pieczenie szyi
(takie wieczne uczucie napływajacego gorąca) i ściąganie
(naciąganie) nie wiem sama czego (może węzłów chłonnych) od szyi do
uszu. Nie musze chyba wspominac o szumie w uszach, nocnym poceniu.
Jeden lekarz odsyła mnie do drugiego: byłam u internisty, okulisty,
laryngologa, neurologa, gastrologa. Miałam biopsję guzka tarczycy i
jak na razie jest ok.
Znacie może sposób na poprawe samopoczucia? Jakiś cudowny środek,
który spowoduje, że z optymizmem spojrze w przyszłośc, bo na razie
to tylko płakać mi się chce i ciagle brak mi sił.