Witam,
Czytam Wasze posty i zastanawiam się, czy dobrze trafiłam. Ja jeszcze nic nie
wiem, na razie mam kilka surowych wyników badań, a do endo idę jutro. o Hashi
wspomniała mi babka, która robiła mi USG [bynajmniej nie tarczycy

] - i
tak tu trafiłam, w zasadzie niechcący.
Generalnie nic mnie nie boli, nic mi nie dolega, więc tym dziwniejsza jest
dla mnie ta sytuacja. No, może trochę czasem chwiejne nastroje, ale uczę się
kontrolować. Do endo poszłam w wakacje, bo chciałam wrócić do antykoncepcji
hormonalnej, a mam dość długie cykle [od zawsze, ale ostatnio biję rekordy] i
pomyślałam, że przy okazji i to może się ureguluje.
Nie mam problemów ze skórą [oprócz tych, które sama sobie stworzę], nie
wypadają mi włosy, nie mam problemów z wagą, ani z jej zrzuceniem, jeśli
chcę. Miałam wzdęcia, ale pół roku temu zmieniłam dietę na niskowęglowodanową
i przeszło. Nie mam powiększonej tarczycy.
Pierwszy nieprawidłowy wynik, to troszkę podniesione ponad normę TSH [6,87,
przy normie do 4]. Acha, czyli lekka niedoczynność.
Potem robiłam USG i mam 3-centymetrowy problem z lewym jajnikiem. Babka,
która mi robiła USG [swoją drogą bardzo sympatyczna, spokojna, dużo pytała,
dużo mówiła] powiedziała, że te moje objawy mogą wskazywać na Hashi i że
trzeba do tego zrobić przeciwciała przeciwtarczycowe.
Dziś odebrałam wyniki - anty TPO = 27 [norma do 12], anty TG = 472 [norma do
34]. Trochę się przestraszyłam, ale jak sobie przejrzałam to forum, to widzę,
że ja tu z jakimś przedszkolem wyjeżdżam

)))
No więc jutro idę do endo i zobaczymy, co ona na to, ale chętnie bym się
dowiedziała jeszcze dziś, czego się mogę spodziewać. Jak myślicie, czy endo
zleci mi jeszcze jakieś testy i ile to może kosztować w Wawie? Leczę się
prywatnie i dopóki nie chorowałam to było pięknie. Teraz po tych kilku
testach i badaniach przestaje mi się to podobać
Z góry dzięki za wszelkie info
P.S. Kilka dni temu podpytałam moją mamę o resztę rodziny - nie ma zmiłuj,
będę coś mieć z tarczycą, bo nikogo nie ominęło. A to "toksyczna tarczyca"
[cokolwiek to znaczy], a to niedoczynność, a to nadczynność...
Pozdrawiam,