Dodaj do ulubionych

Hashimoto a PCOS

14.05.06, 23:43
Wyczytałam, że czasami idą w parze. Czy któraś z Was ma ten podwójny problem?
Obserwuj wątek
    • katerina24 Re: Hashimoto a PCOS 15.05.06, 00:06
      Witam były juz o tym posty[poszukaj prosze w naszej forumowej wyszukiwarce --
      nie zawsze one dotyczą tylko pco]
      Generalnie jako takie PCO nie jest uznawane przez swiatowa org zdrowia za
      chorobe współistniejącą z Hashi,zdarza sie we wszelkich chorobach tarczycy jako
      jeszcze jedno zaburzenie natury endokrynologicznej,masz tu też na forum gazety
      typowe forum o PCO--tam Ci udziela porad ,każde pco i reakcja org jest w sumie
      indywidualna,tamte forum jest dobre bo dziewczyny są "zaznajomione "z tematyką
      bardzo dokładnie.
      • marianna76 Re: Hashimoto a PCOS 15.05.06, 09:31
        Leczę się na Hashimoto od roku. Niedawno zdiagnozowano u mnie również PCO.
        Znalazłam artykuł, który mówi o związku tarczycy z tym schorzeniem, dlatego
        chciałam się dowiedzieć, czy jest to sprawa powszechna i czy jeszcze jakas
        forumka boryka się z obydwoma problemi jednocześnie.
        mamo-tato.pl/article_show.php?a_id=18&s_id=1&ss_id=3
    • to-ja-007 Re: Hashimoto a PCOS 15.05.06, 10:29
      Troszke o pco bylo w watku i tam sie zglosila jedna osoba:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24776&w=21922357&a=37658211
      Pco wystepuje czesciej u Hashimotek ale nie znalazlam jednoznacznej odpowiedzi-
      dlaczego tak jest.
      Moze to przez tendencje do cukrzycy (okolo polowa pryzpadkow pco jest wiazana z
      insulinoodpornoscia)? A moze kiedys odkryja ze i przy pco sa jakies przeciwciala
      ktore powoduja, ze otoczka kom. jajowych jest inna niz u reszty kobiet.

      Mozna by sobie tylko pozgadywac .....
      pozdrawiam
      ula
      • marianna76 Re: Hashimoto a PCOS 15.05.06, 11:40
        Dziękuję za informację. Nie dowiedziałam się zbyt wiele, ale może to i dobrze,
        bo to lepiej, ze nie każda chora na Hashimoto musi męczyć się jeszcze z PCO.
        Moja lekarka za wszelką cenę chce mnie "uzdrowić" ciążą, chyba powinnam
        skonsultować to z jeszcze jednym lekarzem.
        Pozdrawiam,
        Marianna
        • to-ja-007 Re: Hashimoto a PCOS 15.05.06, 16:40
          Ale co zrobic jesli nic poza czestszym wystepowaniem nie stwierdzono?
          O pco jest oddzielne forum. Moze tam sa kobiety ktore nie wiedza ze maja
          Hashimoto ...

          Z tym uzdrawianiem ciaza to pierwsze slysze. Ciaza pomaga na pare schorzen
          (endometriuza, gruczolak pryzsadki) ale na pco to raczej nie.
          Za to podobno im pozniej sie kobieta z pco zdecyduje na ciaze tym trudniej zajsc.
          pozdrawiam
          ula

      • endohashi Re: Hashimoto a PCOS 16.05.06, 21:47

    • rosteda Re: Hashimoto a PCOS 16.05.06, 00:32
      Witaj Marianna76
      Zadalas bardzo wazne pytanie.
      Moja odpowiedz opieram na tym linku:
      www.ht-mb.de/forum/showthread.php?mode=hybrid&t=1032046
      Byly robione studia na ten temat i okazuje sie ze:

      na 168 zdrowych kobiet (bez PCO)
      ma 6,5% Hashimoto stwierdzone w bad. USG
      i 8,3% podwyzszone przeciwciala

      na 175 kobiet z zespolem PCO
      ma 42,3%Hashimoto w badaniu USG
      i 27% przeciwciala
      Z tego wynika ze co trzecia kobieta z Hashimoto ma PCO.

      Czytalam na ten temat w jednym artykule ze PCO jest choroba kobiet w wieku
      rozrodczym, ale moze sie juz rozwijac w okresie dojrzewania.
      Pozdrawiam Rosteda
      • marianna76 Re: Hashimoto a PCOS 16.05.06, 09:22
        Przez wiele lat brałam antyki, więc nawet nie myślałam, że mogę mieć jakiś
        problem. Niestety kłopoty zaczęły się, gdy odstawiłam tabletki i zaczęlam
        myśleć o dziecku sad
        Ciekawe są te wyniki badań, które cytujesz. Małe to pocieszenie, że tyle kobiet
        ma problemy z hormonami.
        Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nikt nie leczył ani PCOS ani Hashimoto. Kobiety
        krócej żyły, a jakość ich życia była zła.
        W dobie bardziej zaawansowanej medycyny mamy przeróżne badania, leki. Z drugiej
        strony czy świadomość, że wiem, że mam Hashimoto oraz PCOS i że nigdy nie
        pozbędę się tych chorób coś zmienia?
        Próbuję się jakoś pocieszać, ale mi nie wychodzi sad
        • to-ja-007 Re: Hashimoto a PCOS 16.05.06, 10:52
          A czy pco jest uznawane za chorobe? I czy powinno?
          Jesli chodzi o pco zwiazane z insulinoodpornoscia to jeszcze jestem w stanie to
          zrozumiec ze pco sie moze u kogos rozwinac. Ale np. pco zwiazane z nadmiarem
          androgenow to juz nie bardzo. Nic nie wywoluje tego "nadmiaru" a przynajmniej z
          tego co czytalam to jest to uwarunkowane genetycznie. Po prostu ktos ma
          tendencje do nadmiaru androgenow i zwykle dziedziczy to a wiec wystarczy
          popatrzec na rodzine zeby sie zorientowac czy beda problemy w przyszlosci czy nie.

          U dojrzewajacych dziewczynek nikt sie przejmuje i nie bada dlaczego dziewczynka
          ma problemy z tradzikiem, nieregularne miesiaczki czy owlosienie nie tam gdzie
          trzeba. Co najwyzej dostanie tab. antykoncepcyjne na "uregulowanie" okresu albo
          Diane na tradzik.
          A gdy pozniej juz dorosla kobieta nie moze zajsc w ciaze - to co przez 20 lat
          sprawialo problemy glownie natury kosmetycznej i jedynie tak bylo przez lekarzy
          traktowane - okazuje sie "choroba".

          Na probe pocieszania moge napisac, ze z Hashimoto mozna miec wieksze problemy z
          hormonami bo np. wsrod Hashimotek jest wyraznie wiecej problemow typu
          przedwczesne wygasanie czynnosci jajnikow czyli przedwczesnej menopauzy
          (przedwczesnej czyli przed 35 rokiem zycia). Znowu nie jest to wywolane choroba
          Hashimoto ale jakis zwiazek jest, tylko nie bardzo wiadomo jaki.

          pozdrawiam
          ula
          • marianna76 Re: Hashimoto a PCOS 16.05.06, 11:37
            Nie wiem, czy jest to choroba czy nie. Jakkolwiek by tego nie nazwać - jest
            uciążliwa.
            Ja mam problem do kwadratu - bo nie samym PCOS człowiek żyje, a ma jeszcze
            Hashimoto na dokładkę wink A do tego mam jeszcze córeczkę, która bardzo wcześnie
            dojrzała (1 miesiączka w wieku 11 lat), ma problemy z cerą (mogła odziedziczyć
            PCO) i prawdopodobnie z tarczycą (TSH 4, usg - b/z) - jest pod opieką endo,
            następna kontrola po wakacjach.
            I jak tu beztrosko rodzić dzieci, jeśli przekazuje się im takie geny??
          • rosteda Re: Hashimoto a PCOS 16.05.06, 19:43
            Witaj Ula
            Masz watpliwosci czy PCO jest choroba. PCO - po polsku policystycznosc jajnikow
            (poli=wielo - wielocystycznosc jajnikow) jak najbardzej jest choroba jajnikow.
            Nazywa sie to tez zespolem (=syndrom) policystycznych jajnikow, bo powiazanie
            tej choroby z innymi gruczolami wydzielania wewnetrznego (przysadka, tarczyca,
            trzustka), jest bardzo czeste. A jesli jest chorych wiecej organow (gruczolow)
            to jest to juz zespol.
            Cysty ktore sie tworza w jajnikach sa odpowiedzialne za podwyzszenie meskich
            hormonow - testosteron, androsteron i DHEA - we krwi u kobiet. Te meskie
            chormony sa z kolei odpowiedzialne za podwyzszenie FSH i LH.
            Przyczyny powstawania PCO (tworzenia sie cyst), jeszcze nie sa dokladnie znane.
            Przypuszcza sie ze moga to byc:
            - dziedzicznosc
            - nadwaga
            - insulinoopornosc
            - leki (Valproat- lek przeciwpadaczkowy)
            - zaburzenia hormonalne
            - enzymy
            Link.
            frauen.qualimedic.de/Pco_syndrom_ursache.html
            Na tej stronie mozna poczytac jeszcze wiecej na temat PCO.
            O wielu chorobach jeszcze nie wiadomo co jest przyczyna ich powstawania.
            Czesto sa to tylko przypuszczenia, podejrzenia i nazywa sie je czynnikami ktore
            pomagaja przy powstawaniu chorob.
            Gdyby byly wiadome przyczyny to i bylyby leki skuteczne na ta chorobe.
            Tak jak Hashimoto, tak tez i PCO jest nie uleczalne.
            Te choroby mozna jedynie leczyc i usunac ich skutki, ale tak tarczyca ulega
            zanikowi dalej i w jajnikach tez tworza sie cysty przez caly czas. Podczas
            leczenia PCO mozna osiagnac jedynie taki stan ze kobiety moga zajs w ciaze i ja
            donosic odpowiednio wczesnie.
            Gdyby byly leki hamujace te choroby, to nie musielibysmy brac do konca zycia
            hormonow.
            Przyczyna powiazania tych wszystkich chorob jest to, ze praca gruczolow
            (przysadka, tarczyca, jajniki i.t.d.) jest zalezna jeden od drugiego.
            Jak jeden gruczol jest chory, to inny moze byc zdrowy ale tez zle wydziela hormony.
            Pozdrawiam Rosteda
            • to-ja-007 Re: Hashimoto a PCOS 17.05.06, 11:43
              Rosteda
              ja to wszystko wiem, czytala sporo o pco i rozumiem oficjalna klasyfikacje
              jednak uwazam, ze jest zbedna. Nie widze dlaczego to ma byc choroba. A syndrom
              jeszcze gorzej brzmi. Fakt, ze sprzezenie miedzy przysadka - nadnerczami i
              jajnikami nie dziala jak powinno ale jednak nie leczy sie tego. Nie leczy sie
              pco a jedynie ewentualne skutki a i to rzadko.

              Poza tym tak jak napisalam - jesli chodzi o pco z insulinoodpornoscia to jeszcze
              jestem w stanie zrozumiec dlaczego pco ewentualnie mozna traktowac jako chorobe.
              Ale juz pco zwiazane z nadmiarem androgenow bez insulinoodpornosci - to po
              prostu pewna "cecha wrodzona", ktora moze w ogole nie zostac wykryta bo wiele
              osob nie ma zadnych powazniejszych problemow z tego powodu.

              Dla mnie chorobe ZAWSZE wczesniej czy pozniej trzeba leczyc. A z pco tak nie
              jest bo sama znam osoby ktore maja pco i wszystko jest z nimi ok. Nie mialy
              pojecia, ze sa "chore" dopoki nie stalo sie modne stawianie takiej diagnozy.
              Co do cyst na jajnikach - to nie kazdy z pco ma z tym problemy. Poza tym cysty
              na jajnikach maja wszystkie kobiety ... niektore czesciej, inne rzadziej.
              Dopoki nie bylo usg w prawie kazdym gabinecie to nie bylo o tym wiadomo.

              Wiele kobiet z pco ma owulacje i zachodzi w ciaze bez zadnej ingerencji
              medycznej. Rowniez podwyzszenie LH nie wystepuje u kazdego z pco. Kiedys tak
              sadzono ale zmieniono zdanie - i kryteria rozpoznawania.

              Wlasnie dlatego mam watpliwosci co do pco jako choroby. Rozumiem, ze ktos je tak
              zaklasyfikowal jednak uwazam, ze to nie jest potrzebne. Z pco mozna zyc
              normalnie i wiekszosc kobiet zyje - bez zadnego leczenia. Nie ma "potrzeby
              hamowania postepowania choroby" bo choroba nie postepuje albo trudno odroznic
              postepowanie od normalnego starzenia sie organizmu. Z Hashimoto sie nie da zyc
              bez lekow ... dlatego wg mnie jest roznica.

              A jesli chodzi o problemy z ciaza to juz sama nieplodnosc - niezaleznie od
              przyczyny jest tez uznawana za chorobe. Dlatego nie trzeba specjalnej jednostki
              chorobowej dla osob z pco, ktore maja problemy z zajsciem w ciaze - czyli
              wlasnie tych osob z pco, ktore sie leczy, przynajmniej przez jakis czas.

              Co innego pco z insulinoodpornoscia - ewentualnie tutaj zgodzilabym sie na
              traktowanie tego jako chorobe i potrzebe leczenia. Ale tak naprawde to znowu
              zastanawiam sie czy pco jest problemem czy insulinoodpornosc ktore nie tylko
              moze prowadzic do pco ale i do cukrzycy ....

              pozdrawiam
              ula
    • endohashi Re: Hashimoto a PCOS 16.05.06, 21:54

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka