Witam wszystkich

Właśnie znalazłam to forum i bardzo się cieszę, że istnieje. Dzięki wam
odkryłam, że wiele objawów, które wcześniej zrzucałam na karb innych chorób, a
są po prostu objawem niedoborów związanych z hashimoto. Wierzcie lub nie, ale
mnie to na prawdę pociesza

Oto moja historia w skrócie:
W liceum trafiłam do szpitala i lekarz kazał mi przebadać tarczycę bo wydawało
mu się że mam powiększone wole. Zrobiłam usg i okazało się że mam powiększony
lewy płat (nieznacznie, cokolwiek to znaczy). Endokrynolożka kazała badać
tylko Tsh, generalnie było w normie i zaczęła mnie leczyć na nadczynność (?).
Nie czułam się zbyt dobrze po tym leczeniu więc je przerwałam i tak aż do
czasu jak zaczęłam myśleć o ciąży. Wtedy troszkę poczytałam, ale nie za dużo.
Zbadałam Tsh, a że było w normie nie przejmowałam się. Zaszłam w ciąże, nie
dawało mi to jednak spokoju i poszłam na konsultację do endokrynologa
poleconego przez mojego gina. Ten okazał się bardziej kompetentny i od razu
zdiagnozował Hashimoto. Teraz jestem "pod kontrolą". Po porodzie (w
listopadzie 2008) tarczyca zaczęła trochę szaleć, ale na szczęście sytuacja
jest już opanowana (przynajmniej jeśli chodzi o wyniki), ale po lekturze forum
widzę, że może być jeszcze lepiej.
O, kurcze miało być krótko, a zrobiła się powieść

Oto moje ostatnie wyniki z 30.06.2009r.:
Tsh - 2,32 (0,27-4,2)
ft4 - 15,02 (12-22)
ft3 - 5,21 (3,1-6,8)
Proszę, powiedzcie, czy są rzeczywiście o.k. bo nie czuję się jeszcze
najlepiej, jestem osłabiona, mam problemy z koncentracją, bolą mnie stawy,
włosy wypadają mi garściami (może to jeszcze po porodzie?).
Bardzo się cieszę, że jesteście
Mam tyle pytań, więc jeśli będę zadawać ich zbyt dużo, lub zbyt banalne to
proszę nie denerwujcie się
pozdrawiam
Magda