Dodaj do ulubionych

Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą.

28.07.11, 09:56
Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą (do zgięcia). Zrobiło mi się go żal i dałam mu wodę do picia, jedzenie i pościelałam mu żeby miał gdzie siedzieć. Nie mogę go zabrać do domu ale codziennie do niego zaglądam i opiekuję się nim. Kotek jak idzie wlecze ta czesc nogi wiec pewnie nie ma w niej czucia. Nie mam pieniędzy aby z nim iść do weterynarza. Jak mu pomóc aby odzyskał łapkę? A może już nie da się nic zrobić? Proszę pomóżcie!!! Nie wiem jak mu pomóc. Może mu zabandarzować tą nogę? Co z nią zrobić pomocy. Chce ulżyć cięrpienia kotkowi. Jak to zrobić proszę o pomoc !!!
Obserwuj wątek
    • deszcz.ryb Re: Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą. 28.07.11, 13:37
      Najprościej [i bezpłatnie] oddać do schroniska. I trzeba to zrobić NATYCHMIAST, w przeciwnym razie kot może się wykończyć.

      Być może w twoim mieście działają też koci wolontariusze - wyguglaj ich i skontaktuj się z nimi, może oni go wezmą?

      W każdym razie musisz działać szybko, kot wymaga pilnej pomocy weterynarza.
      • ajaksiowa Re: Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą. 28.07.11, 17:27
        Jeżeli nie możesz go wziąc do domu,to najlepsze co można zrobić to odwieżć go do schronu.Przykre to ale co można więcej?.Z jakiego miasta jesteś?
      • mysiulek08 Re: Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą. 31.07.11, 04:09
        > Najprościej [i bezpłatnie] oddać do schroniska

        Otoz nie zawsze bezplatnie, sa schroniska ktore pobieraja oplate za przyjecie zwierzaka. Np schronisko w Radomsku zyczy sobie 150 zl przy przyjeciu psa czy kota.

        W 90% schroniska to miejsca, w ktorych szczegolnie koty (male, chore, dzikie) sa skazane na smierc. Tak po prostu.

        Nie chce wywolywac burzy, ale jak Ty bys sie czula gdyby po jakims nieszczesliwym wypadku z niesprawna noga, cierpiaca z bolu zostala pozostawiona sama sobie i oddana do przytulku jak nikomu niepotrzebna rzecz i czekala tam na powolna smierc? Ok, Tobie sie to nie przytrafi, Ty jestes czlowiekiem a tu jest tylko kot, prawda? Tylko kot...

        Proponuje lekture forum miau.

        Marzenas1011, powiem troche patetycznie, dziekuje ze zajelas sie tym kociakiem. Jestes Czlowiekiem smile
        I naprawde popros o pomoc na miau, tam naprawde bywaja dobrzy ludzie dla ktorych los zwierzakow jest wazny. Jesli jestes z duzego miasta sadze, ze bedzie latwiej o pomoc.




        ---
        Kicia Yoda kocha Zare
        Jest sobie Kot
        Kocia Kasa Zapomogowa
        • deszcz.ryb Re: Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą. 31.07.11, 10:45
          > Nie chce wywolywac burzy, ale jak Ty bys sie czula gdyby po jakims nieszczesliw
          > ym wypadku z niesprawna noga, cierpiaca z bolu zostala pozostawiona sama sobie
          > i oddana do przytulku jak nikomu niepotrzebna rzecz i czekala tam na powolna sm
          > ierc? Ok, Tobie sie to nie przytrafi, Ty jestes czlowiekiem a tu jest tylko kot
          > , prawda? Tylko kot...

          Mysiulek, weź się opamiętaj, dobrze? Zauważ, że to nie ja znalazłam tego kota, tylko ktoś inny. Ktoś, kto NIE MA WARUNKÓW do zaopiekowania się kotem i NIE MA PIENIĘDZY na weterynarza. I jak na razie kot - zgodnie z twoimi słowami - "po jakimś nieszczęśliwym wypadku z niesprawną nogą, cierpiący z bólu został pozostawiony sam sobie" na ulicy a autorka donosi mu wodę i jedzenie. Owszem, autorka pomogła mu jak mogła, ale czy naprawde takie zostawienie go na ulicy jest dla niego lepsze? Tak myślisz? Bo ja uważam, że są schroniska, w kórych ten kot ma szansę i w których się nim dobrze zaopiekują.

          Zresztą uczepiłaś się tego schroniska, a zupełnie nie zauważyłaś, że napisałam też o kocich wolontariuszach, którzy mogą lepiej pokierować autorką wątku, zwłaszcza, że my nic o niej nie wiemy; nie wiadomo nawet, skąd jest.

          I radzę zrewidować swoje podejście do współdyskutantów, na razie kreujesz się na osobę, której koty przesłaniają cały świat. A tu trzeba kochać koty, ale ROZSĄDNIE, bo takim agresywnym, napastliwym pisaniem i próbowaniem wzbudzenia we mnie współczucia przez żałosne opisy [btw - nie udało ci się] NIE POMAGASZ kociej sprawie. Bo zauważ, że ja mam cierpliwość, żeby przeczytać to co napisałaś i ci odpowiedzieć, ale wejdzie ktoś inny, przeczyta twoje posty i stwierdzi "o, kocia wariatka, lepiej się trzymać z daleka". ODSTRASZASZ ludzi swoim tonem.

          > Otoz nie zawsze bezplatnie, sa schroniska ktore pobieraja oplate za przyjecie z
          > wierzaka. Np schronisko w Radomsku zyczy sobie 150 zl przy przyjeciu psa czy ko
          > ta.

          Nie wiedziałam o tym, a jakby autorka wątku zadzwoniła tam anonimowo i powiedziała, że tam i tam znajduje się kot ze zmiażdżoną łapką, to też by go nie wzięli? Zawsze wydawało mi się, że mają taki obowiązek.
    • umfana Re: Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą. 30.07.11, 22:17
      Dlaczego nie zaniesiesz go do weterynarza?
    • mysiulek08 Re: Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą. 30.07.11, 22:42
      Bez pomocy weta kitek nie ma szans na przezycie sad a jesli uda mu sie przezyc to bedzie cierpial. Schron rowniez oznacza pewna smierc.

      Tutaj masz linka do najwiekszego kociego forum:

      forum.miau.pl/viewforum.php?f=1
      rejestracja trwa chwile

      W tytule watku napisz koniecznie z jakiego miasta jestes, popros o pomoc organizacje/fundacje. Jesli masz mozliwosc zrob kociakowi zdjecia, to bardzo pomaga.

      Na forum miau jest tez cos takiego jak bazarek:

      forum.miau.pl/viewforum.php?f=20
      poszukaj, pewnie znajdziesz cos w domu co sie bedzie nadawalo do sprzedazy by pomoc kotu.

      Wizyta u weterynarza jest konieczna, musi obejrzec malca i zdecydowac czy bez amputacji zwierzak da rade. Czas gra najwazniejsza role!
      • deszcz.ryb Re: Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą. 31.07.11, 10:31
        >Schron rowniez oznacza pewna smierc.

        Guzik prawda. Nie wątpię, że są złe schroniska, które tylko wykańczają zwierzaki, ale jest też pełno dobrych, które zwierzętom pomagają - nawet tym bardzo chorym. Przykładem jest schronisko w Krakowie.
        • maryshaa Re: Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą. 31.07.11, 10:46
          Deszcz.ryb tu nie chodzi o to czy schronisko jest dobre czy złe, tylko o to, że koty potwornie znoszą pobyt w schronach i te słabsze szczególnie potrafią np. zagłodzić się na śmierć, zacząć chorować ze stresu i nawet najlepsi wolontariusze nie pomogą, kot zdycha w smutku i cierpieniu. Takie to zwierzaki, które tsk rwagują na brak miłości.
          Autorce wątku należy się podziękowanie, że pomaga kocinie, bo inni by albo zostawili na pastwę losu albo wywieźli do schronu, bo tak najłatwiej! Proszę napisz na forum miau tak jak pisała Ci mysiulek, naprawdę bardzo dużo kotów uniknęło dzięki miau schronu i znalazło nowe domy. To nic nie kosztuje, a może uda się pomóc. Może uda się uzbierać pieniądze na weta, to bardzo ważne żeby łapkę obejrzał wet!
          • deszcz.ryb Re: Znalazłam małego kotka ze zmiażdżoną nogą. 31.07.11, 10:56
            > Deszcz.ryb tu nie chodzi o to czy schronisko jest dobre czy złe, tylko o to, że
            > koty potwornie znoszą pobyt w schronach i te słabsze szczególnie potrafią np.
            > zagłodzić się na śmierć, zacząć chorować ze stresu i nawet najlepsi wolontarius
            > ze nie pomogą, kot zdycha w smutku i cierpieniu. Takie to zwierzaki, które tsk
            > rwagują na brak miłości.

            Dobrze, przyjmuję taką argumentację.

            Ale znalezienie domu dla kota trwa - zapewne nawet na forum miau - a jeżeli to potrwa 3 dni, tydzień, dwa tygodnie? Co wtedy się stanie z kotem? Przypominam, że kot w tej chwili egzystuje na dworze i nie widział weterynarza. Naprawdę, ciężko stwierdzić, co tu jest dla niego lepsze.

            Aha:
            >Może uda się uzbierać pieniądze na weta, to bardzo ważne żeby łapkę obejr
            > zał wet!

            Same pieniądze mogą nie rozwiązać sytuacji, bo co jeżeli autorka wątku ma np. 16 lat a w domu 4 rodzeństwa [stąd brak pieniędzy] i rodziców, kórzy absolutnie nie zgadzają się na kota? Wtedy kot zostaje na dworze.

            Zresztą od postu autorki wątku minęło już ładne parę dni, być może kot znalazł już dom? [albo zdechł, co też jest prawdopodobne]
          • umfana schronisko = obóz koncentracyjny dla kota 31.07.11, 16:55
            Marysiu, Mysiulek ma rację a Deszcz pisz co mu ślina na język przyniesie.
            • deszcz.ryb Re: schronisko = obóz koncentracyjny dla kota 31.07.11, 18:38
              Dobrze, a teraz weź głęboki oddech, uspokój się i spróbuj ZROZUMIEĆ, co napisałam zamiast ulegać emocjom.
              • ajaksiowa Re: schronisko = obóz koncentracyjny dla kota 31.07.11, 19:58
                W dalszym ciągu uważam że schronisko jest lepsze niż rozszarpanie przez psy lub trafienie na sadystę.Zdarzyło misię kiedyś zanieść do weta nieprzytomnego,wyciągniętego ze śmietnika\przez śmieciarzy \kociaka.Nie mogłam go wziąć do domu\mąż się nie zgadzał stanowczo\mam koty\.Chciałam go uśpić,i wtedy jakaś paniusia która też przyszła z kotem zaczęła mnie przekonywać jakie to łaski spłyną na mnie jak go uratuję i wezmę do siebie.Zaproponowałam żeby ona go wzięła skoro ma takie dobre serce-i co? i nic paniusia zamknęla buzię.Jestem realistką i wiem że nawet jak bym go wyleczyła to i tak nie mógłby u mnie zostać i musiałabym oddać go do schronu.Łatwo zarzucać komuś małoduszność i 0ceniać jak się nie jest w trudnej sytuacji.Pozdrowienia.
                • asfo Re: schronisko = obóz koncentracyjny dla kota 01.08.11, 10:30
                  W schroniskach małe kocięta masowo umierają z powodu chorób zakaźnych. Tak się dzieje np. w Warszawie na Paluchu, gdzie kocięta zarażają się wyjątkowo zjadliwym wirusem podobnym do panleukopenii i prawie wszystkie umierają. Starszy kot ma szansę, ale małego kociaka do schroniska bym nie zaniosła, bo miałby może 10% szans na przeżycie. W schroniskach powinny panować bardzo surowe wymogi higieniczne, a jest jak jest - brak pomieszczeń, brak środków dezynfekujących, wspólne klatki itd.

                  Założycielce wątku proponuję zorganizować zrzutkę po znajomych na weterynarza - kociakowi prawdopodobnie trzeba będzie amputować łapkę i znaleźć dom (kaleki kot nie da sobie rady na wolności).
                  • deszcz.ryb Re: schronisko = obóz koncentracyjny dla kota 01.08.11, 13:18
                    Tu też masz rację, ale co zrobić, jeżeli jest to taka sytuacja, o której pisałam?

                    "Ale znalezienie domu dla kota trwa - zapewne nawet na forum miau - a jeżeli to potrwa 3 dni, tydzień, dwa tygodnie? Co wtedy się stanie z kotem? Przypominam, że kot w tej chwili egzystuje na dworze i nie widział weterynarza. Naprawdę, ciężko stwierdzić, co tu jest dla niego lepsze.

                    Aha:
                    >Może uda się uzbierać pieniądze na weta, to bardzo ważne żeby łapkę obejr
                    > zał wet!

                    Same pieniądze mogą nie rozwiązać sytuacji, bo co jeżeli autorka wątku ma np. 16 lat a w domu 4 rodzeństwa [stąd brak pieniędzy] i rodziców, kórzy absolutnie nie zgadzają się na kota? Wtedy kot zostaje na dworze."

                    Czy w takim wypadku nawet to nieszczęsne schronisko nie jest lepsze [być może autorka wątku ma lepsze schronisko w swojej miejscowości]? Pytam poważnie, bo wiadomo, że oddanie kota wolontariuszom, sąsiadce, osobom z forum miau jest dla kota lepsze niż schronisko, ale - jak pisałam - to trwa a kot w dalszym ciągu siedzi na dworze z chorą łapą.
                  • deszcz.ryb Re: schronisko = obóz koncentracyjny dla kota 01.08.11, 13:53
                    BTW, Asfo - świetny post. wink Bardzo lubię takie krótkie, pełne treści wypowiedzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka