kleo_mini
13.06.07, 22:14
kleo rozłożyła w ostatnią sobotę jakieś deski na moim balkonie, bez pytania,
rzecz jasna.
maże je jakimś dziwnie pachcącym czymś, nawet spokojnie zbadać nie pozwala.
szantażuje mnie [mnie! kotę! szantażuje!] brakiem ryby na kolację [sic!],
jeżeli podejdę zbyt blisko.
pędzle chowa, więc nawet żadnej radości z tego cyrku nie mam.
czy obsikanie kołdry wystarczy?
czy bardziej spektakularne będzie zaciągnięcie świeżo uprasowanej kiecki do
kuwety?
_tak_ dalej być nie może.
co robić, droga redakcjo?