Dodaj do ulubionych

Kocie zaloty

20.07.08, 19:56
Dzisiaj, gdy rano wychodziałm z domu, pod klatką stała śliczna biala kicia.
Odniosłam wrażenie, że mnie o coś prosi, patrzyła takimi błagalnymi oczami i
miauczała. Jak wracalam, okazało się, że schowała się w skrzynce na liczniki a
pod nia stał inny kot i na tą kicię wyczekiwał. Był oczywiście dośc agresywny,
a biedna kicia miauczała w skrzynce rozpaczliwie. Przegoniłam intruza i
chciałam zabrać kotkę. Ale gdy wyszła, jej adorator był szybszy niż ja i
oczywiście ją dopadł. Kicia zaraz go strąciła, glośno warknęła, bo pewnie nie
życzyła sobie takiej ingerencji.... I uciekła z powortem do skrzynki. I tak
bidulka tam siedzi sad Nawet gdy udawało mi się kocura przegonić, to juz wyjść
nie chce. Jest strasznie zestresowana.

Chciałabym jej pomóc, ale sama nie wiem jak, bo ten kocur nie odstępuje jej na
krok. Jestem przeciwna rozmnażaniu takich bezpańskich kotów. Kotka jest też
przeciwna swojemu adoratorowi, chyba nie wpadl jej w oko smile
Macie pomysł jak to rozwiązać? Gdyby tylko udało mi się ją jakoś wywabić z
kryjówki to w te pędy odwiedziłabym weta. Mam nadzieję, że kocur jej jeszcze
nie skrzywdził. Swoją drogą jakie to brutalne sad
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: Kocie zaloty 20.07.08, 20:45
      Podejdź może tam z jakimś mężczyzną, albo najlepiej z dwoma, którzy
      zajmą się odpędzaniem kocura, podczas kiedy Ty ewakuujesz kotkę.
      Obawiam się, że sama wobec Natury nie dasz rady.
      Dla ewakuacji kotki dobrze jest mieć w ręku kawałek ryby smile
      • bianna Re: Kocie zaloty 20.07.08, 21:38
        No niestety, nadal siedzi. Kot swoją drogą też niezły twardziel....

        Natura naturą, ale toż to zakrawa na kryminał sad
        • the_dzidka Re: Kocie zaloty 21.07.08, 00:14
          A znalazłaś chętnych mężczyzn?
          • bianna Re: Kocie zaloty 21.07.08, 09:21
            No przykro mi, ale nie udało nam się kici wyciągnąć, próbowałam cały wieczór. Z
            tego stresu była bardzo agresywna, żaden przysmak jej nie mógł z dziury wywabić.
            Dzisiaj rano już nie było ani jej ani zalotnika. Szkoda, chciałam pomóc, a jak
            znam życie uległa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka