Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Związek DDA z DDA, dobrze czy źle?

    28.12.05, 11:20
    Witam :-]
    Chciałabym znać Wasze zdanie na temat wiązania się DDA z DDA. Miałam w życiu
    kilka poważnych związków, dość długich. Zazwyczaj byłam z partnerami którym
    trzeba było pomóc. Wyciągnąć z bagna, uporządkować. Żaden nich nie był DDA.
    Wszystkie moje związki się rozpadły w ten sam sposób.. po prostu nie byłam w
    stanie pokochać faceta tak jak on kochał mnie - to był główny temat nieporozumień.
    Czy dla DDA odpowiednim partnerem jest DDA czy też osoba całkiem z poza tego
    świata? Czy ktoś spokojny, zamknięty w sobie, porywczy, namiętny, tajemniczy.
    Jak myślicie? Jacy są Wasi partnerzy? Czy są z Waszego/Naszego świata?
    Obserwuj wątek
      • merisea podnoszę wątek :-) 03.01.06, 20:29
        Podnoszę wątek. Chciałabym jeszcze raz spytać, co sądzicie o związkach DDA z DDA
        lub DDD...
        • konstatacja Re: podnoszę wątek :-) 06.01.06, 21:13
          To ja powiem tak: przez wiekszosc mojego zycia czulam sie strasznie samotna i
          wyobcowana wlasnie przez fakt posiadania tajemnicy - czyli ukrywania tego, ze
          moja matka jest alkoholiczka. Marzylam i snilam po nocach o bliskim i zyczliwym
          kontakcie z kimkolwiek i rowniez teraz, jesli mam nawrot uwidacznia sie to tez
          czasem taka zebranina o uczucia.
          Gdybym sie zwiazala z DDA, swietnie bysmy sie w tym uzupelniali: wzajemnie
          bysmy sie trzymali za rece i izolowali od reszty swiata i zamiast pracowac nad
          swoimi problemami, troche w nich gnili, zeby nie powiedziec podtrzymywali
          swojej tozsamosci ofiary ciezkich zyciowych okolicznosci.
          Nie jestem fanka takich zwiazkow. Z osoba "spoza" moze byc trudniej, ale to
          dobrze, bo podejrzewam, ze DDA moga sobie nawzajem dawac troche za duzo taryfy
          ulgowej.
          Ale sama wiesz, jak jest: najwazniejsza jest milosc. Poza tym DDA: jak nie
          postrzegam sie tylko jako osoby z tym syndromem. ja mam jeszce zainteresowania,
          pasje, mam osobowosc pod tym DDA, osoby o roznym wrodzonym charakterze sa
          wychowywane w pdobnych warunkach i roznie na nie reaguja. Terapia ta nasza
          pierwotna nature lepiej "odkrywa". Ja mam poczucie humoru, lubie tanczyc i
          lubie podroze, mam swoja okreslona dzialke w humanistyce, ktora sie zajmuje i
          pasjonuje: dlaczego nie mialabym szukac partnera kierujac sie wlasnie tymi
          kryteriami? Moje rodzenstwo jest DDA i juz dzielilam z nimi zycie, wiem, jak to
          jest. Teraz chestnie sprobowalabym czegos nowego.
      • hiobb Re: Związek DDA z DDA, dobrze czy źle? 23.01.06, 23:43
        Wiec problem z DDA jest wiekszy niz Ci sie wydaje.
        Budowanie zwiazku jest ogromnym wysilkiem obojga partnerow i ich wspolnym
        poswieceniem i w normalnym zwiazku jest ok kiedy kazdy daje tyle na ile go stac.
        Kiedy jest jedno z DDA juz tak nie jest. DDA zawsze chce wiecej, szybciej chce
        juz i nie mozna go postrzymac bo zawsze jest o ten krok do przodu w wymaganiach
        i w dawaniu. I tu pojawia sie problem bo DDA chce przyjazni, ODDANIA, bez
        reszty, bo to zwiazek DDA ma byc najlepszy bo jest wysniony przez same DDA. To
        przerasta druga osobe i nie wytrzymuje moze dlatego wiekszosc z was nie moze
        wytrzymac w zwiazku dluzej?
        Ja jestem DDA i tez sie oddalem bez reszty tylko ze chec aby ktos byl przy mnie
        byla wieksza, wiec chcialem sie zmieniac. Dzis rozumiem ze nie zawsze mozna dac
        wiecej bo nie ma i tylko zalezy to od nas czy przyjmiemy to z wyrozumialoscia
        czy nie.

        Na pytanie czy DDA z DDA dobrze czy zle odpowiedz jest wedlug mnie jest prosta.
        NIE. To tak jakby dwoje ludzi ktorzy marza jesdnoczesnie chcialo aby marzenia
        sie spelnialy. Tylko ze DDA nie spelnia marzen ono tylko chce.
        • rozpacz5 Re: Związek DDA z DDA, dobrze czy źle? 24.01.06, 22:12
          hiobb napisał:
          Tylko ze DDA nie spelnia marzen ono tylko chce.

          to twoje zdanie,u mnie było ,ze zawsze dawalem a nie umialem brac i nadal tak
          jest:(
          • tooinvolved Re: Związek DDA z DDA, -do Konstatacji 06.07.06, 18:32
            W postach z obu wątków o zwiazkach DDA z DDA masz różne zdanie. Nie łapię za
            słówka ale jestem ciekawa dlaczego się tak stało.
            Oprócz tego sama się ostatnio nad tym zastanawiam. Doszłam do tego że to
            kwestia nie wartościowania ale tego czego się chce. Ja teraz chcę normalności,
            tego aby partner swoim zachowaniem pokazywał mi w którym miejscu mam DDowski
            odchył w byciu razem, żeby uczył mnie jak to jest w normalny sposób się
            angażować. Mam wrażenie że z drugim DDA bym się ściągała.
      • tooinvolved Re: Związek DDA z DDA, -do Konstatacji 06.07.06, 18:33
        To apropos wątku uhu-an o związkach dwóch DD. pzdr
        • katarsis Związek z DDA 09.07.06, 13:53
          Czy DDA potrafia stworzyc nietoksyczny zwiazek z innymi osobami bez poddania
          sie terapii? Jest to mozliwe, choc to raczej kwestia szczescia i trafienia na
          wlasciwego partnera. Zwiazek dwoch DDA bez terapii i bez swiadomosci bycia DDA
          prowadzi czesto do uzaleznienia emocjonalnego. Bardzo ryzykowne. Dla dwoch DDA
          w zwiazku najlepszym rozwiazaniem w moim odczuciu bylaby terapia.
          Znam przypadki gdy jedno chce sie zmieniac poprzez terapie a drugie juz nie.
          Wowczas to juz jest pytanie o podstawy takiego zwiazku.

          Osoby 'normalne' o ile nie posiadaja wiedzy o naturze swojego zwiazku z DDA tez
          potrafia sciagnac DDA 'w dol'. Swoja niewiedza o tym co sie dzieje w duszy
          partnera. Niezrozumieniem, ignorancja. Moja kolezanka probuje tlumaczyc swoje
          zachowanie partnerowi. Poprosila go o zaangazowanie w jej proces zdrowienia.
          Uslyszala 'to ty masz problem a nie ja'. Blad: problem ma on bo przez jej
          problem problem ma ich zwiazek. Ona narzeka na brak akceptacji jej osoby z jego
          strony. Przy jego boku ma poczucie stabilizacji, ale czesto prowokuje i
          flirtuje z innymi facetami.

          Drugi przyklad jaki moge opisac to zwiazek DDA pelniacego role 'bohatera' z
          jedynaczka. Jego zafascynowala w niej jej ambicja, pewnosc siebie. Do pewnego
          momentu on sie wykazywal swoim zaangazowaniem, zaradnoscia ale szybko sie
          spalil. Stali sie dla siebie oziebli. Ona odrzucila go jako partnera -
          traktujac bardziej jako lokatora. Zrucila na niego obowiazki zwiazane z
          prowadzeniem domu. Sama sie ksztalci, konczy 2 kierunki studiow, jezdzi na
          stypendia. Oddaje sie karierze. On szukal przygod 'poza zwiazkiem'.
          Jedna taka przygoda doprowadzila do tego ze sie zakochal w innej kobiecie.
          Lek przed zmianami i wewnetrzne konflikty doprowadzily go do zrozumienia
          swojego problemu. Rozpoczal terapie. Pytanie czy terapia rozwiaze problemy ich
          zwiazku czy ich zwiazek?
          • konstatacja Re: Związek z DDA 09.07.06, 22:08
            a propos "do Konstatacji": wiesz, ja chyba po prostu glosno myslalam w obu
            przypadkach. Prawdziwym kluczem mi sie wydaje fakt, ze oba wpisy dzieli pol
            roku.

            ]Poza tym popieram uwagi katharsis: po prostu nie ma jednej zasady!
            • gonia4 Re: Związek z DDA 11.07.06, 22:46
              to prawda nie ma jednej zasady i duzo zalezy od szczescia, na kogos sie trafi,
              jak zawsze. jestem dda, bardzo trudno bylo mi sie do tego przyznac mojemu
              chlopakowi obecnemu, dopiero po kilku miesiacach w koncu sie zdobylam i okazalo
              sie, ze On tez jest DDa.. czuje, ze uzaleznilismy sie od siebie emocjonalnie, ze
              to wszystko co bylo juz sie miedzy nami wypala (wypalilo?), On ma straszne
              problemy z wyrazaniem uczuc, ucieka w siebie, nie chce o niczym mowic, ja z
              kolei odwrotenie od razu chce wszystko wyjasniac i od razu wszystko rozwiazywac,
              panicznie boje sie konfliktu, boje sie zerwac, chociaz wiec ze to nie ma sensu
              dalej tak naprawde..

              duzo by gadac, moze jak ktos ma podobna sytuacje, to napisze do mnie, chcetnie
              'wymienie doswiadczenia'
      • abeba Re: Związek DDA z DDA, dobrze czy źle? 26.07.06, 12:59
        ja i mój maż jesteśmy oboje i jest kiepsko, choć to już 5 rok naszego związku i
        9mcy po slubie.
        Aktualnie on nie ma pracy, ja go nakoniłam by zrezygnował z poprzedniej (ciezko,
        po nocach, frustracja szefami, małe zarobki i bez sznas na poprawę) a teraz
        zonk, on sie słabo zabiera za szukanie. 3 mcce czekał na egz prawa jazdy, że po
        tym będzie o pracę łatwiej i no cóż, niestety nie zdał, następny termin za
        miesiąc, dopiero to go skłoniło do wysłania aplikacji, ale, fakt, niewiele ofert
        w branzy nei wymaga prawka, weić na cóz moje awantury jesli nie ma takiej pracy.
        A on nie ma pomysłu co innego mógłby robić.
        Ja rwę włosy z głowy nad jego głupotą, niemożnością, robie awantury, jakby ten
        oblany egzamin to był koniec swiata. Nie widzę dla nas przyszłości, mozliwości
        powiekszenia rodziny. Do tego zadręczam sie katolicyzmem, ciągle mam poczucie
        winy, grzechu za nasz związek. Zapędziłam sie w sytuację, że mam poczucie winy,
        że jeszcze nie mamy dziecka, jakbysmy je byli Bogu winni (mam sporo problemów z
        akceptacja seksu). Zresztą chyba naprawdę pragniemy oboje dziecka, dla mnie to
        jedyne co budzi jakiś entuzjazm na przyszłość, jakąś nadzieję radości, a
        jednoczesnie z meżem nie czuję sie bezpieczna materialnie i emocjonalnie na
        tyle, by sobie na to pozwolić. Przyczym wydaje mi sie, że nei oczekuję że
        będzie mnie utrzymywał jako żonę i matkę, a tylko ze zarobi na siebie samego i
        nie będzie obciążeniem finansowym. Zawsze mam czarne scenariusze (np. ze w
        trakcie porodu umrę, albo stracę wzrok i nie będę mogła pracować), na które on
        nie znajduje lekarstwa, nie popycha mnie do przodu.
        Jestem na terapii od pól roku, ale słabo idzie, z terapeutą sie nei dogaduję, a
        w grupie czuje sie raczej towarzysko. Maz pierwszy wymyślił i zaczął terapię,
        ale nigdy nie zdążał z pracy na umówioną godzinę, choć co tydzień przekładał na
        coraz póxniejszą. A teraz minęło 4 mce jak nie był, wiec pewnie juz nie wróci,
        choć czas teraz ma.
        Aha, powaznie, wręcz obsesjnie (to ja) traktujemy wiarę, wiec zakończenie tego
        chorego układu ropzstaniem nie wchodzi w grę.
        To tak ku przestrodze, bo nie wiem, czy ktoś widzi tu światełko w tunelu.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka